Robię habilitację

Wpis

poniedziałek, 18 marca 2013

Rzeczy na niebie i na ziemi

Przeczytałem właśnie recenzje w tym postępowaniu. Ich negatywność zaskoczyła mnie na tyle, że postanowiłem ją skomentować. Szczególnie ostry w ocenach jest drugi recenzent, który zarzuca habilitantowi pseudonaukowość, posługiwanie się pseudonaukową nowomową bez śladu oryginalnej myśli. Autorytet, które cytuje habilitant, miał zaproponować amatorskie koncepcje, które powinny być jak najszybciej zapomniane. Recenzent podsumowuje dorobek habilitanta jako szkodliwy, pseudonaukowy zbiór nieudokumentowanych hipotez. Dwaj pozostali recenzenci zgadzają się z tą oceną, choć nie w tak ostrych słowach (jeden z nich  zarzuca habilitantowi nieuczciwość akademicką). Cytowany recenzent posuwa się jednak dalej. Otóż wnioskuje on do CK o kontrolę poziomu działalności naukowej w macierzystej jednostce habilitanta (Uniwersytet Śląski!!), jako że habilitant nie spełnia kryteriów wymaganych od nauczycieli akademickich. I w tym momencie, przyznam, zacząłem zbierać szczękę z podłogi. Ostrość i poziom negatywności recenzji  daleko wykracza poza to, co widziałem do tej pory.

 

Komentarz? Nie mam komentarza chyba. Przeraża mnie to, co przeczytałem. Trudno mi uwierzyć, że trzech recenzentów (wydaje się, że sensownie dobranych) myli się, albo że się uwzięło na biednego habilitanta. Jeśli tak, to postępowanie to pokazuje naukę od strony, której nie znałem i nie chcę znać. Jeśli recenzenci mają rację (nie wiem, nie moja bajka), to jak to możliwe, że 'system' tego nie wychwycił, toleruje, ba, wspiera na tyle, że habilitacja z tego wychodzi.

 

Są rzeczy na niebie i na ziemi....

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
poniedziałek, 18 marca 2013 21:00

Polecane wpisy

  • Jestem u pani?

    Oto pochwała habilitacji dokonana w Puzie Akademickiej (dziękuję, @trzy.14). I jest to tekst, z którym w znacznej mierze się zgadzam. Przede wszystkim zgadzam

  • Jeden z pięciu na dwadzieścia

    Czytam dyskusję na temat wyższości artykułów nad książkami, a może odwrotnie i przypominam sobie propozycję, żeby ograniczyć liczbę wszystkich publikacji jednej

  • Cambridge, mamy problem

    Oto linka do konferencji o Polish science, bo przecież jak się mówi po angielsku, to jakoś ważniejsze się sprawy stają. A jak się już mówi o tym Cambri

Komentarze

Dodaj komentarz

  • pawcio69sk napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/18 22:43:17:

    Przeczytałem wskazane recenzje, w szczególności tę, która zawiera najostrzejszą krytykę. I tę recenzję chciałbym wskazać jako przykład czegoś co nadaje się jedynie na śmietnik.

    Nie mam pojęcia czy dorobek habilitanta jest wystarczający na osiągnięcie drugiego stopnia naukowego. Pewnie nie skoro tak stwierdzili recenzenci oraz RW. Ale to co przeczytałem we wzmiankowanej recenzji woła o pomstę do nieba! Poniżej zasadnicze uwagi:

    1. Recenzent miesza z błotem innych naukowców (nawet nie ich poglądy, tylko ich osobiście) opierając się na WikiPedii -- jak przystało na naukowca wspaniale dobiera źródła wiedzy.

    2. Poglądy głoszone przez innych naukowców nazywa pseudonaukowymi. Tymczasem nie znajduję w tej recenzji nawet próby uzasadnienia takiego stanowiska.

    3. Ani jednym zdaniem recenzent nie odnosi się do ew. badań habilitanta potwierdzających jego kontrowersyjne poglądy. Czyżby brak argumentów?

    4. I na tak wątłych podstawach Pan Profesor wnosi do CK o kontrolę Wydziału... bo tam pracują sami idioci, którzy dopuścili do tego, że jakiś człowiek miał czelność wystąpić o habilitację i na dodatek uczy innych ludzi.

    Szkoda gadać...

    PS. Gdyby ten sam recenzent zechciał inaczej formułować swoje sądy, uzasadnić je i następnie wywieść rozsądne wnioski zamiast epitetów, sam wnosiłbym o kontrolę...

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/18 23:35:05:

    Pawcio, wyluzuj, zamiast się pieklić, przeczytaj autoreferat. I pozostałe recenzje.
    Ja, za przeproszeniem, pierdzielę, "psychologia kwantowa"!
    To jest po prostu żenada. Kosmos, Sajgon, dom wariatów.
    Ja się dziwię, że ten człowiek tyle lat pracował na UŚ, za karygodne uznaję fakt, że miał dostęp do studentów jako nauczyciel akademicki, przecież w ten sposób dewaluował autorytet nauki! Popieram wniosek o potrzebie kontroli jednostki zatrudniającej habilitanta.
    Wszystkie recenzje wydają się wyjątkowo, hmmm, słowo rzetelne nie pasuje, bo nie jestem psychologiem, nie mogę tego ocenić. Chodzi mi o to, że - mam - sprawiają wrażenie wyjątkowo merytorycznych (!) Recenzenci poświęcili MNÓSTWO czasu na analizę debilnej rozprawy i w bardzo kulturalny sposób zmiażdżyli habilitację wykazując, że dr psychologii od kilkunastu lat uprawia pseudonaukę.
    Zgrozę powiększa to, że współautorem jego rozprawy habilitacyjnej jest jakiś profesor (!), co gorsza -
    tej rozprawie trzeci recenzent postawił zarzut masowego plagiaryzmu!

    Nowa procedura otwiera drogę różnym urojeniom, mamy przecież demokrację, składasz wniosek, ktoś go musi rozpatrzyć - więc pytam się - kto temu człowiekowi dał doktorat - przepustkę do wniosku habilitacyjnego?
    Dlaczego jedna z osób na RW wstrzymała się od głosu, skoro sprawa była oczywista?
    Pawcio, w Polsce pracuje profesor który obalił zasady dynamiki Newtona; inny wykazał błędy w szczególnej teorii względności Einsteina. Jacyś doktorzy obalili podstawowe tezy twierdzenia Goedla. Nie chcę tu wjeżdżać z polityką, ale pomyśl o słynnych "konferencjach smoleńskich" - ile tam naiwnej paranauki opierającej przekonanie o swojej słuszności na tytułach, gronostajach i "współpracy z NASA"?
    To są skraje przykłady. Ilu profesorów i drów habilitowanych para się paranauką w naukach społecznych, medycznych, humanistycznych, turystycznych (?), artystycznych (?) , rybactwie (?) - w różnych Akademiach Pcimskich? W żywej współpracy z kolegami ze Słowacji?
    Może nawet są oni recenzentami czyichś habilitacji?
    Ten paranukowiec był/jest promotorem pomocniczym 2 doktoratów i promotorem (sic!) trzeciego.
    Powtórzę: recenzenci moim zdaniem wykonali dobrą robotę; system zadziałał (zwróć uwagę na to, że recenzenci reprezentowali różne dyscypliny - tu muszę pochwalić CK lub RW, która dokonała takiego wyboru).


  • pawcio69sk napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/19 08:04:23:

    Trzy.14 kilka pytań:
    1. Skąd wiesz ile czasu poświęcili recenzenci na analizę dorobku tego Pana? Jakimi kryteriami oceniając ten czas się posłużyłeś?
    2. Skoro nie jesteś psychologiem, na jakiej podstawie twierdzisz, że wskazana przeze mnie recenzja jest merytoryczna? (UWAGA - do pozostałych dwóch nie mam uwag - recenzenci starają się dowodzić swoich twierdzeń)
    3. Dlaczego na podstawie zdania trzech Panów (innego zdania było czterech) uznajesz, że facet nie nadaje się na nauczyciela? Zdaje się, że pod tym względem podlegał obowiązkowej ocenie, hospitacjom i innym procedurom kontrolnym.
    4. Dlaczego uważasz, że system zadziałał? W mojej ocenie jeśli jest tak jak wskazali recenzenci to jest wprost przeciwnie. Kto dopuścił do tego, że facet opublikował 50 artykułów i jakieś książki?

    I na koniec - w mojej krytyce wskazanej recenzji nie czepiam się samej konkluzji czy też samych uwag o pseudonauce. Nie twierdzę, że recenzent nie miał racji. Czepiam się formy i merytorycznej strony uzasadnienia tejże opinii. Chciałbym bowiem aby każdy, nawet najgorszy oszołom miał prawo do rzetelnej oceny, z wnikliwym uzasadnieniem, na podstawie którego coś wynikałoby dla samego ocenianego oraz jego kolegów po fachu.

    Niewątpliwie masz rację - nasze środowisko pełne jest różnego rodzaju czarodziei. Ale czy nalezy ich eliminować tą samą bronią, którą oni się posługują? Chyba nie...

  • capo.di.tutti_capi napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/19 08:08:13:

    trzy.14:
    " Jacyś doktorzy obalili podstawowe tezy twierdzenia Goedla."

    czy mógłbym prosić więcej szczegółów na ten temat?

  • pawcio69sk napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/19 08:22:01:

    Trzy.14

    Dla ostatecznego wyjaśnienia sprawy, porównaj krytykowaną przeze mnie recenzję z recenzją prof. Kaisera (załącznik 3). Ta ostatnia nie zawiera żadnych epitetów i odwołań ad persona. Krótko, zwięźle i na temat prof. Kaiser wskazuje na słabość dorobku i kiepską jakość rozprawy posługując się w uzasadnieniu argumentami metodologicznymi i merytorycznymi. I ta recenzja bardzo mi się podoba i mnie przekonuje.

  • pfg napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/19 09:18:45:

    Recenzent nr 2 (prof. Wróbel z Instytutu Nęckiego) musiał się strasznie wkurzyć, skoro postawił wniosek o kontrolę wydziału zatrudniającego tego nieszczęsnego habilitanta. No, to może była przesada, może habilitant ma taką umowę o pracę, że nie sposób się go było pozbyć? Natomiast po lekturze autoreferatu i recenzji nie mam żadnych, najmniejszych wątpliwości, że to, co robi pan Adamski, to jest pseudonauka, ba, szkodliwa pseudonauka.

    Adamski powołuje się na teorię pól torsyjnych?! Niebywałe. O polach torsyjnych pisała swego czasu Anuszka na Młodym Fizyku.

  • kramka napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/19 10:37:47:

    Habilitant: "Przeraża mnie to, co przeczytałem. /../ to postępowanie to pokazuje naukę od strony, której nie znałem i nie chcę znać."
    A mnie nie przeraża ani nie jest niczym nowym. Mam w szeroko pojetym kregu znajomych osobe, która od lat uprawia pseudonaukę w poczuciu, że jest nierozpoznanym geniuszem i wszelkie krytyki wobec jej badań są wynikiem ludzkiej niezyczliwości i zazdrości bez żadnych podstaw merytorycznych. Ten naukowiec od lat pracuje na uczelni, ponieważ wszyscy traktują go jak zgniłe jajo: lepiej nie ruszać, az sie sam wyłozy na habilitacji. Ciekawa jestem, jakich ocen doczeka sie jego habilitacja, bo pewnie blisko tych, o których mowa w omawianym postepowaniu. Ale na marginiesie sprawy uważam, ze jest głeboko nie fair ze strony środowiska, że nie podejmuje żadnych kroków, by uświadomić tegoz nawiedzonego naukowca, że błądzi. Bo jego błądzenie jest w dużej mierze spowodowane zawyżoną samooceną, a nie jakąs ułomnością psychiczną, i spokojnie pod rożsądnym kierownictwem, mógłby sie stać całkiem pozytecznym pracownikiem naukowym. No ale mechanizmy selekcyjne na uczelniach działają tak, jak działają, więc kto raz pobładzi, będzie bładzić az do zatracenia (oblanej habilitacji). Przykre tylko, ze za pieniadze podatników i blokując cenny etat.

  • pisiarz napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/19 10:56:54:

    Recenzja jest ostra... ale inaczej się chyba nie da. Taka pseudonauka, jak to napisał PFG jest w istocie bardzo szkodliwa. I tutaj nie chodzi tylko o to, żeby oddalić wniosek o habilitację. Tu trzeba o tym dużo i głośno mówić, jak najgłośniej.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/19 11:37:21:

    @pawcio69sk
    Załóżmy, że ktoś w rozprawie habilitacyjnej powoła się na turbinkę Kowalskiego albo słynny EPAR Łągiewki jako inspirację do swoich badań i postawi je jako wzór potęgi polskiej myśli technicznej. To jak recenzent ma się do tego odnieść, skoro te idee nie funkcjonują w obiegu naukowym? Recenzent, powołując się na wiki, pokazuje, że NAWET WIKIPEDIA do pewnych zjawisk podchodzi bardzo krytycznie - wystarczyło, żeby habilitant zapytał pana Googla, co sądzi o teoriach różnych tam gości, na których się z atencją powołuje, by dowiedzieć się, że najprawdopodobniej są hochsztaplerami. OK, tyle wiki, wiki nie musi mieć racji, ale habilitant musiał wiedzieć, jaką reputacje maja osoby, na które się on powołuje i musiał szczegółowo uzasadnić, dlaczego należy traktować ich idee jako naukowe.

    Ten najostrzejszy profesor napisał przecież, że zapoznał się z całym dorobkiem habilitacyjnym.
    To musiało być kilka dni pracy. Kilka dni całkowicie straconych, przecież w tej habilitacji nie ma NIC .
    Do tego kilka dni na napisanie recenzji.

    Recenzenci mogli moim zdaniem ograniczyć się do kilku zdań - że to nie jest nauka, że trzeba odrzucić wniosek.
    Ale jednak napisali dość długie recenzje, szczegółowo motywując swoje stanowisko, bo przecież poza nimi nich tych rewelacji czytać nie będzie.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/19 11:58:53:

    @capo.di.tutti_capi
    Niestety, nie mogę odnaleźć źródła. O tym pisał jakiś lokalny dodatek Polska the Times, chyba ze Śląska.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/19 12:35:55:

    Link podany przez pfg jest obezwładniający - o tych polach torsyjnych dotąd nie słyszałem - przecież pod tym linkiem znaleźć można przykłady prac naukowych biorących tę fantasmagorię za dobrą monetę. A co, jeżeli ktoś oprze na nich swoją habilitację?

    Niewielkie pocieszenie w tym, że Polska nie jest jakoś szczególnie dotknięta tą zarazą. Polecam uwadze:
    www.ams.org/notices/201103/rtx110300434p.pdf (Nefarious Numbers).
    Warto przyjrzeć się działaniom Panów He i El Naschiego. Ten ostatni ostatnio był zatrudniony na Uniwersytecie Kairskim i tylko dzięki temu jednemu profesorowi (!) uniwersytet ten zajmuje wysokie miejsce w różnych rankingach, zwłaszcza tych opartych na cytowalności. Doczekał się nawet specjalnego portalu demaskującego jego poczynania, elnaschiewatch.blogspot.com/. Ten pierwszy naukowiec opublikował materiały konferencyjne w polskim czasopiśmie matematycznym, a potem to cytował, dzięki czemu w punktacji ministerialnej czasopismo to natychmiast osiągnęło rangę światowej ekstraklasy matematycznej.
    Jeśli się nie mylę, chodzi o: www.tmna.ncu.pl/ - w jeden rok IF wzrósł ponad dwukrotnie!

    To jest ważny przyczynek do dyskusji nad możliwością "automatyzacji" i "depersonalizacji" oceny dorobku naukowego, w tym habilitacyjnego.
    Niestety, zbyt często miara staje się celem!

    Ja reaguję może zbyt alergicznie, ale wkurza mnie, jak wykorzystuje się autorytet nauki do jakichś szemranych interesów albo po prostu szerzenia ciemnoty.

  • anuszka_ha3.agh.edu.pl napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/19 17:00:58:

    Dzień dobry, tutaj napisałam notkę sprawie:
    mlodyfizyk.blox.pl/2013/03/Nieudana-habilitacja-z-psychologii-kwantowej.html

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide