Robię habilitację

Wpis

wtorek, 29 grudnia 2015

Kompromitacja

List w sprawie omawianej wcześniej habilitacji jest, mówiąc oględnie, zaskakujący. Oto (prawdpodobnie) profesor pedagogiki postanowił zbesztać habilitantkę za to, że nie położyła po sobie uszu i ośmieliła się zakwestionować recenzje i wynik swego postępowania habilitacyjnego. Habilitantkę, wedle profesora pedagogiki, cechuje patologiczny wręcz brak pokory, zakompleksienie, nie mówiąc już o nienawiści. A wszystko co robi, jest przeciwko pedagogice.

 

Ja z kolei zadałem sobie pytanie, czy piszący ten list profesor pedagogiki zastanowił się, jaki obraz dyscypliny sam maluje. Przecież zamiast argumentować czy wyjaśniać, profesor-pedagog postanowił habilitantkę, proszę wybaczyć, opierdolić. Czy to jest naprawdę pedagogika w pełnej krasie? Bez argumentów, tylko z mordą (pardon!) na młodszą koleżankę? List ten bowiem znacznie więcej mówi o profesorze pedagogiki i pedagogice niż o habilitantce. Te argumenty ad personam, patologizowanie, obrzucenie błotem kompromituje i autora i dyscyplinę. Za żadne skarby na dodatek nie wypada, by tak mówił do młodszej koleżanki pedagog, prawda? Niestety, jeśli rzeczywiście list ten został napisany przez pełnego profesora, to kompromituje on też całą profesurę (profesura nie przejmie się jednak tym za bardzo, jak sądzę).

 

Autor listu chyba nie zauważył, że profesorskie tupanie nogą nie wywołuje już panicznego strachu, a co najwyżej politowanie i zażenowanie. Nie zastanowił się też ten koryfeusz nad tym, czy może jednak protest habilitantki, słuszny czy nie, wskazuje na zaufanie do postępowań naukowych w Polsce. Bo profesor zwyczajny chce sobie jeszcze potupać, pokrzyczeć, a doktor, ruki po szwam, ma się pięknie ukłonić i przeprosić. Jest mi wstyd za tego profesora. Mam też nadzieję, że ten list zostanie rozpowszechniony, a jego autor będzie przez długi czas z nim kojarzony.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
wtorek, 29 grudnia 2015 23:10

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/29 23:37:25:

    Ależ Nalaskowski nie jest żadnym ewenementem. On jest klasycznym, wręcz wzorcowym przykładem polskiej profesury będącej mentalnie na szczeblu gminno-powiatowym. To właśnie rękami takich profesorów wykreowano obecną patologiczną listę B z mafijno-koteryjnymi punktami "eksperckimi". On jest sztandarowym przykładem naukowej kontrreformacji, którą - niestety - jako skutek uboczny stworzyli naiwni "reformiści" Kudryckiej.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/29 23:58:52:

    Wzorcowy list.

    Zaczyna się od paternalistycznego "koleżanko" (czy "koleżanka" w e-mailu do profesora zw. dr hab. mogłaby odpowiedzieć "kolego"?)

    Potem kulturalny opier...
    Moje uznanie dla profesora, bo posłowie i kandydaci do Sejmu opier... tak

    Na koniec argument ostateczny, "prof. zw. dr hab." - akurat ten podpis mnie wbił przygnębiająco w podłogę, bo ja nigdy moich dzwonków nie używam, jeśli nie muszę, a użycia dowodu przez autorytet urzędu/stanowiska/tytułu najnormalniej bym się wstydził.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 01:27:05:

    Zgred, to nie jest zaden produkt stworzony przez naiwnych reformatorow, tylko sztandarowy model polskiego profesora zw. o jak najbardziej typowym przebiegu kariery zawodowej: kierownik zakladu, dyrektor instytutu, dziekan (przez dwie kadencje). Przez 16 lat robil na swoim podworku, co mu sie zywnie podobalo i wszyscy mu sie w pas klaniali, a teraz bulgocze, bo mu sie CK do tylka dobralo i piora polecialy. Gdyby nie jakas obca z Sosnowca, to dalej by bylo tak pieknie i nikt by sie nie wazyl nawet pisnac.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 01:43:26:

    @charioteer1

    To jest produkt uboczny reformistów, bo - jak już kiedyś zauważył @trzy.14 - Kudrycka w ferworze reformowania przeoczyła, że procedurę awansową, czyli habilitację, wyprowadziła poza obszar decyzyjny kierownika jednostki i w ogóle poza jednostkę, co samo w sobie jest totalnym absurdem. Albo się robi zmiany całościowe i spójne, albo wychodzi z tego mieszaniec dziedziczący najgorsze cechy przodków: totalitarnego systemu hierarchicznego będącego pozostałością po przeszczepie z ZSRR i liberalnego płaskiego systemu stopni naukowych oderwanych od stanowisk funkcyjnych. To po prostu nie miało prawa działać. No i nie działa. A takie "leśne dziady" ziejące aroganckim paternalizmem, jak wspomniany Nalaskowski, to właśnie skutek uboczny: nie mają nad sobą bata w postaci panicznego lęku przed dawną CKK, ale już dostali do ręki prawnego potworka: recenzje niepodlegające żadnej kontroli sądowej w zakresie merytorycznym. I nie chodzi o kwestie uznaniowe, ale o zwykłe przekręcanie faktów, albo wręcz kreowanie nieistniejących. O absolutną bezkarność niekompetentnego lub wręcz tendencyjnie złośliwego recenzenta.

  • dockan napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 11:17:49:

    To że to megaloman (podobnie jak NPK) i "feudał" widać z podpisu ("prof. zw."). Ponieważ nie ma tytułu profesora zwyczajnego, więc jest to informacja na jakim stanowisku pracuje, a w takim razie powinien dopisać jeszcze gdzie (podobnie jak w przypadku prof. nadzw.). Swoją drogą to w mojej działce nie spotkałem przypadku żeby jakiś profesor dopisywał sobie zwyczajność (choć wielu z nich nie jest ideałami) ...

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 12:40:31:

    ciąg dalszy historii. I potwierdzenie słów Zgreda, nie mają nad sobą bata w postaci panicznego lęku przed dawną CKK - por. żarcik o kompetencjach prawników CK.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 12:45:20:

    O [...]!

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 14:46:11:

    Ależ ktoś mu pisze hagiografię (link).

    Inna sprawa, że z błędami:
    ...Stanowisko profesora otrzymał w 1994 roku, a tytuł profesora zwyczajnego nauk humanistycznych w 1998.
    W roku 1998 już nie było TYTUŁU profesora zwyczajnego - zniknął w roku 1990.

    Ale, ale... patrzcie ludziska. Z waaadzą zadzieramy, waaadzę krytykujemy:
    W październiku 2015 został członkiem Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę

    Boże, miej w opiece rozwój Polski, jak w tej radzie są tacy ludzie, jak Nalaskowski.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 14:50:43:

    Petrykowski grozi habilitantce:
    ...Dr Gruba weszła w posiadanie protokołu CK w sposób bezprawny i upubliczniła go. W tej sprawie złożyłem już wniosek do prokuratury...

    Ta wypowiedź świadczy o żałosnym poziomie wiedzy prawniczej człowieka, który kieruje wydziałem. KAŻDY może zażądać dostępu do tego protokołu na zasadzie dostępu do informacji publicznej, nie musi ujawniać celu tego dostępu i może dowolnie upubliczniać treść. Kolejny megaloman, który uważa, że jego żądania kreują prawo.

  • kardla napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 17:20:37:

    A mnie zainteresował ten fragment wypowiedzi:
    - "WP: Jednak w rozmowie z CK poinformowano mnie, że taka decyzja leży w gestii uczelni.
    - prof. P.P.: Myślę, że rozmawiał pan z prawnikami CK, którzy moim zdaniem byliby świetnymi kandydatami na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jest wiele zastrzeżeń do ich działalności i wiem o wielu procesach dotyczących błędów formalnych."

    Ktoś mi wyjaśni o co chodzi Szanownemu Panu Dziekanowi?

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 18:27:09:

    pan dziekan jest pisi... wiec i pisich argumentow uzywa

    A sprawa rzeczywiscie wyglada na zmowe, podobnie jak w przypadku Rudka, recenzje wytykaja te same mankamenty. Co wiecej, sa dosc belkotliwe.

    Niestety tzw dorobek Habilitantki tez nie robi dobrego wrazenia - lektura autoreferatu pokazuje ze Habilitantka nie wie co to nauka. Co nie zmienia faktu, ze recenzenci Jej habilitacji tez tego nie wiedza

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 19:15:56:

    Dygresja, ale wpisująca się w żałosny stan szkolnictwa, zarządzanego w tym toruńskim fragmencie przez Nalaskowskiego i Petrykowskiego (link).

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 19:18:03:

    @kardla
    > Ktoś mi wyjaśni o co chodzi Szanownemu Panu Dziekanowi?

    Wyjaśni. Pan Dziekan doskonale wie, skąd wieją wiatry i ustawia się, tymi wypowiedziami, w taki sposób, aby wiatr dął mu w żagle a obecna, agresywnie działająca władza, patrzyła na niego życzliwie. Ot, zwykły kabotyński klakier.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 20:25:58:

    Kragon,
    Pani Gruba podeje tez informacje na temat sukcesów naukowych pewnego dr hab. fizyki, co mnie, nie powiem, zainterygowało. Pod linkiem są fragmenty 2 książek "informatycznych". Druga z nich, uwaga, posiadała recenzentów! Pierwszy z nich ma profil na GoogleScholar. Pomińmy milczeniem, że są tam uwzględnione publikacje innej osoby. Przyjrzyjmy się, co sobie pan profesor wpisał jako swoje specjalizacje: "pedagogiki, media, informatyka stosowana, teoria chaosu". Porównajmy z listą publikacji - wiącha !1!*&%^%! JHGT%YTFYTF sama na usta się ciśnie! Kurza twarz, teoria chaosu, TEORIA ku&*&^^I CHAOSU, czyli pedagog poświęcił wiele lat zaawansowanym studiom matematycznym, k^&%&^% jest co najmniej doktorem matematyki lub k^&&^ )(*)(&B fizyki matematycznej, noż nóż sam się otwiera! A przecież wg OPI on ma wykształcenie pedagogiczne a wg GS zero publikacji okołomatematycznych! I wszystko po polsku. A gdzie tam w dorobku informatyka, nawet stosowana? Może w recenzji doktoratu pt. "Efektywność kształcenia w zakresie technologii informacyjnej w szkołach ponadgimnazjalnych"? Noż normalnie to są jaja jak berety a porównanie do diamentu automatyki i jego sieci neuronowych i wybitnej znajomości MS Basic samo na usta się ciśnie.

    Wyszło off-topic, ale nie do końca, bo jak w takim "diamentowym" środowisku zrobić normalną habilitację?

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 20:40:43:

    @3.14
    ale ani Stanisław Juszczyk, ani Kazimierz Wenta nie sa znani (czy zatrudniani) w sensownych srodowiskach mat/fiz/inf. A hochsztaplerow nie brakuje, ani chaosu w myslach humanistow o tym co to jest nauka: tacy Juszczykowie czy Wentowie sa im w stanie wmowic wiele, belkoczac cos o zastosowaniach i inspiracjach mat-fiz-inf, a zwlaszcza inf, bo to bardzo pojemny termin.

    BTW, jest w Polsce kilku naprawde dobrych specow od chaosu i nieliniowosci :-)
    nie sadze by slyszeli o Wencie :-)

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 21:06:00:

    Ale rzeczywiscie, Juszczyk dstal habilitacje z fizyki (ciala stalego) w 1990 roku (z Instytutu Niskich Temperatur PAN we Wroclawiu), gdy jeszcze CKK zatwierdzala habilitacje.... ktoz mu to dal? i za co?
    (Choc teraz wyglada, ze INT jest dosc przyzwoitym instytutem)

    a potem zostal pedagogiem :-)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 21:16:05:

    Ale po co komu recenzje naukowe (?) w książce, będącej opisem MS Word 6.0 i tym podobnych zagadnień? Skoro autor miał już habilitację - czyżby pierwsza przymiarka do profesury? Tak więc niewątpliwie powinno się dążyć do upublicznienia autoreferatów wszystkich aktywnych profesorów - taka merytoryczna "lustracja" miałaby moje pełne poparcie. Bo co mamy teraz? Informację o dacie uzyskania zaszczytnego tytułu? Toż o doktoratach i habilitacjach wiadomo więcej (recenzenci!).

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 21:25:14:

    @pi
    mnie, w tym wypadku, posiadana juz wiedza w pelni zadowala :-)
    przecie ani Twoja, ani moja RW nie powola kogos takiego na recenzenta...
    a jesli pedagodzy takich wlasnie cenia... to i po upublicznieniu nie zmienia zdania... przecie to widac na odleglosc...

  • bulka_z_maslem2 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 21:39:10:

    Kargon, 3,14
    prof. S. J. zdobył tytuł na Słowacji.
    Gdzie można znaleźć osiągnięcia osób starających się o awans na Slowacji?
    BRAK informacji!
    Wszystko pod dywanem....

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 21:44:49:

    Ale informacji o habilitacji tej pani, od której (habilitacji) zaczęła się kontrola w Toruniu, a która teraz jest tam kierownikiem czegoś, też NIE MA, przynajmniej w OPI.

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 22:34:27:

    moze i lepiej ze nie ma tych osiagniec w sieci... kto chce znajdzie info i spis tzw publikacji na stronie tego chaomistrza JS.
    Kazde srodowisko ma takch habilitowanych i profesorow jakich sobie wypromuje... widac na takich zasluguje. Szkoda mlodych... zapatrzonych w te tytuly i cielce...

  • taistadocentka napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 23:19:23:

    "prof. S. J. zdobył tytuł na Słowacji.
    Gdzie można znaleźć osiągnięcia osób starających się o awans na Slowacji?"

    zależy w którym roku
    podaj rozwinięcje "s.j." to znajdę co da się znaleźć

    informacje o awansach na Słowacji są jawne - od 2010 roku (rok przed PL)

  • bulka_z_maslem2 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 23:25:08:

    @taistadocentka
    czy może Pani przez swojego bloga?

  • taistadocentka napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/30 23:49:48:

    co mogę?
    jest dla mnie niejasne Pani życzenie

  • bulka_z_maslem2 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 00:15:46:

    taistadocentka
    chciałam z Panią porozmawiać. Podałam na Pani blogu maila.
    Dziękuję

  • klamczuchosiedlowy napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 00:48:33:

    Niesamowite. To jest szokująco niesamowite.
    sliwerski-pedagog.blogspot.com/2015/12/czy-men-zdradzio-czesc-swoich-wyborcow.html
    NPK, który jest zajadłym przeciwnikiem flexihablitacji jest równocześnie zwolennikiem flexischoolingu. Czy tylko ja dostrzegam sprzeczność w tym, że popiera edukację domową omijającą monopol na edukację w wykonaniu kuratorów a nie popiera habilitacji w Rumunii, na Węgrzech, w Bułgarii, gdziekolwiek poza Polską i w tym na Słowacji??

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 00:57:58:

    Plus dla Gowina?
    wyborcza.pl/1,75478,19410320,prof-krzysztof-diks-szefem-polskiej-komisji-akredytacyjnej.html

  • taistadocentka napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 01:13:49:

    tak przeczytałam życzenie z bloga habilitacja.blox.pl/2014/09/CK-na-Slowacji.html#komentarze
    jednak wolę odpowiedzieć tu, gdyż tu toczymy rozmowę i nie chcę być posądzaną o próbę kradzieży czytelników habilitantowi z którego uprzejmej gościny korzystamy

    Pytanie:
    "Dzień dobry Pani, mam pytanie, czy jest dostępna baza osób, które uzyskały stopień lub tytuł naukowy na Słowacji wraz z osiągnięciami tych osób?
    Łączę serdeczne pozdrowienia
    J. Gruba "

    Każdy uniwersytet sam publikuje takie dane, na przykład postępowanie prof. Tomasza Wolowca:
    is.uniag.sk/dok_server/slozka.pl?;id=10626
    albo:
    prof. Mikolaja Janilika:
    www.ef.umb.sk/ef/zp_inf/h_konanie.asp?hkid=29

    prof. Stanislaw Juszczyk inaugurowal sie (tzn. uzyskal tytul profesora) na Univerzita Konštantína Filozofa v Nitre 2004, odbor: humanitné vedy technológia vzdelávania.
    W 2004 nie bylo nawet umowy między Polską a Słowacją o uznawaniu profesury.
    Na tym uniwersytecie jest na przyklad taki dokument:
    portal.ukf.sk/kvalita/upload/inauguracie/9/1429010212_1635_552cf72496925_rozhodnutie_VR_doc_Bendl.pdf
    widzimy w nim prof. Stanisława jako osobę, która współdecyduje o nadaniu profesury.
    Podobnie tu:
    portal.ukf.sk/kvalita/upload/habilitacie/37/1428997363_1635_552cc4f3ea30a_rozhodnutie_vrpfukf_bhorvathova.pdf
    współdecyduje o nadaniu habilitacji.
    Co do profesury Stanisława Juszczyka na stronach uniwersytetu już nie ma danych z postępowania ale jest sprawozdanie z samego nadania w rocznym sprawozdaniu Uczelni:
    old.ukf.sk/dokumenty/ouniverzite/vyrocna_sprava_UKF_2003.pdf
    Na stronie 80 tego dokumentu jest napisane:
    Prof. Dr. hab. Stanislaw Juszczyk
    Inauguračná prednáška: Didaktika informatiky a informačnej technológie a mediálna edukácia
    v poľskej technológii vzdelávania
    Odbor: technológia vzdelávania
    Obhajoba: 18. 6. 2003
    czyli obrona była 18 czerwca ale prezydent republiki Słowackiej podpisał i wręczył tytuł profesora dopiero w 2004 roku.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 12:11:03:

    @trzy.14
    > jak w takim "diamentowym" środowisku zrobić normalną habilitację?

    NIE. DA. SIE.
    Nie ma czegos takiego, jak "normalna" habilitacja. W ogole nie rozumiem, co masz na mysli, mowiac o normalnej habilitacji. Normalny to jest profil tego recenzenta w GS. Tak wlasnie wygladaja polskie spol-humy wzdluz i wszerz. Tony polskojezycznej makulatury, w ktorych pisze sie, "bo ja uwazam, ze..." i "mnie sie zdaje, iz...". Z ilosci zadrukowanego papieru konstruuje sie dorobki i buduje hierarchie stopni i tytulow. Kazdy, kto tylko wie, o czym mowi, jest dla tych brylantow naukowego belkotu smiertelnym zagrozeniem. Spojrz, ile cytowan ten papier zebral w GS. Nikt, kto powaznie mysli o karierze naukowej w Polsce, nie odwazy sie nie zacytowac tego matuzalema.

    Dlatego powtarzam do znudzenia, ze habilitacje i tytul nalezy w cholere zniesc, przynajmniej w spolhumach. Bez tego nie ma zadnych szans na przerwanie replikacji takich papierowych gigantow nauki, ktorych jedynym sensem istnienia jest zasiadac, dzielic i przyznawac. Tak wygladaja cale spolhumy w Polsce i ten pan nie jest zadnym wyjatkiem. Jezeli nawet gdzies sa wysepki, w ktorych cos drgnelo i zaczynaja sie pojawiac normalne publikacje, to jest to na tle dyscypliny aberracja, ktorej nikt nie bierze na powaznie, wystarczy popatrzec na sklad rad wydzialow.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 12:19:55:

    @trzy.14
    Powinno sie wprowadzic obowiazek publikacji pelnego i aktualnego cv wedlug standardowego formularza dla wszystkich zatrudnionych w nauce przynajmniej od doktora wzwyz. Zauwaz, ze autoreferatow profesorskich nie ma nawet na stronach CK. Wcale nie przypadkiem.

  • kolestravel napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 13:07:45:

    Tylko odpowiednia i szybka ustawa (lustracyjna?) i przewietrzenie, jak w TVP z nowym rokiem, może naukę uratować !

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 13:14:02:

    Dureń!

    Tu nie ma czego wietrzyć. Tu trzeba zaorać i budować od podstaw.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 13:19:40:

    Życzkowski chyba kiedyś pisał o wybranych 5 publikacjach z ostatnich 10 lat, takie "okienko prawdy" w internecie. Tak, to powinno obowiązywać wszystkich zatrudnionych w jednostkach publicznych na stanowiskach naukowych u naukowo-dydaktycznych. Pomysł rzucony z 10 lat temu, wciąż martwy.

    Ale oprócz tego chciał bym też wiedzieć, do czego były potrzebne recenzje naukowe w książce będącej w dużym stopniu instrukcją obsługi programów typu Word 6 i urządzeń typu dyskietka 5,25. "Tylko" do zaliczenia dzieła jako monografii naukowej (?!) czy "aż" jako podstawy do wystąpienia o awans? (!!).

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 14:06:58:

    Kiedys poproszono mnie o recenzje skryptu dla studentow. Bez recenzji naukowej popelnionej przez pracownika samodzielnego wydawnictwo uczelniane skryptu nie wyda, a bez skryptu nie bedzie awansu z wykladowcy na starszego wykladowce. Pierwotnie mialy byc dwie recenzje, ale ostatecznie wydawnictwo zgodzilo sie na jedna. Wymagany poziom naukowosci byl podobny do instrukcji obslugi dyskietki.

  • nobbynooby napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 14:31:36:

    Off-top o grantach w NCN

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 17:13:14:

    @nobbynooby

    Ten obrazek (link) wyjaśnia wszystko. A w szczególności bezsens konkurowania z uczelniami odgórnie namaszczonymi i dodatkowo dofinansowywanymi ekstra-kasą (vide ostatnie posiedzenie rządu Kopacz). Po prostu: oligarchizacja nauki polskiej już się dokonała.

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 17:19:04:

    cala nadzieja w pisim programie 500+ (oczywiscie mln i oczywiscie miesiecznie) na kazdy slaby uniwersytet w nagrode za to ze sobie nie radzi

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 17:33:30:

    @kragon
    Nie nawijaj makaronu na uszy, bo problem jest realny: przy występowaniu o grant decydująca składowa oceny nie jest związana z proponowanym projektem, ale z kategorią uczelni i historią kierowania grantami. Efektem tego sprzężenia byli hołubieni multigrantowcy i właśnie koncentracja środków w UW/UJ/PW z czego DOKŁADNIE NIC nie wynika, gdyż ich pozycja publikacyjna i usługowa nie jest nawet PROPORCJONALNA do zwiększonych w ten sposób nakładów. Dodatkowo, wskutek wprowadzenia tego sprzężenia w praktyce uniemożliwiono jakiekolwiek wyjście innym ośrodkom w górę.

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 18:40:25:

    uzyskanie grantu (zwlaszcza z NCN) powinno zalezec przede wszystkim od dotychczasowego dorobku kierownika... to bowiem wskazuje szanse na sukces.
    Ale dorobku mierzonego 3-5 najlepszymi pracami a nie SIFem!
    I mam wrazenie ze w NCN (poza Preludium) tak wlasnie jest.

    z kolei granty NCBiRu powinny zelezec w 60% od projektu i w 40% od dotychczasowych osiagniec (mierzonych dotychczasowymi wdrozeniami, a nie patentami czy makulatura opisujaca costam).
    Tu niestety nie mam wrazenia, ze tak jest... tu pozyskanie grantu mocno zalezy od ukladow, choc i tu sa wyjatki

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 19:05:52:

    Zgred,
    Ten wykres ilustruje jeden z bardzo wielu wymiarów problemu. Zwróć bowiem uwagę na to, że na tym wykresie do jednego worka wrzucono muzykologię, historię, medycynę, telekomunikację i matematykę. Ilość pieniędzy przyznanych panelowi - proszę mnie poprawić, jeśli się mylę - jest proporcjonalna do liczby wniosków (lub kwoty, na jakie opiewają) zgłoszonych w danym panelu. Nie od jakości, np. międzynarodowej badań, a od liczby zgłoszeń.

  • klamczuchosiedlowy napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/31 20:24:59:

    wychodzi na to, że po prostu trza w link klinknac aby obejrzec obrazek:
    pbs.twimg.com/media/B6fWgB-CEAAIM9i.jpg

  • redezi napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/01 09:58:34:

    Jest coś takiego jak efekt św. Mateusza, bo pozyskanie grantów zwiększa szanse na kolejne. Nie musi to oznaczać układów, sitw etc., bo:
    - Możliwe, że uczelnie z góry stawki mają bardziej sprawne kadry wsparcia (Biura i Sekcje obsługi badań).
    - Możliwe, że uczeni z większych miast mają łatwiejszy dostęp do obiegu wiedzy i kultury (konferencje, referaty, etc.). W efekcie nawet niesitwowy doktorant ma łatwiejszy dostęp do seminiariów (choćby dlatego, że w Warszawie i Krakowie jest więcej PANów, które mogą wspierać życie naukowe).

    Porównywanie UJ z klasycznymi uniwersytetami jest obarczone błędem, bo nie wszystkie uczelnie mają granty medyczne (bardziej kasowe).

    @ staryzgred2012

    "Efektem tego sprzężenia byli hołubieni multigrantowcy i właśnie koncentracja środków w UW/UJ/PW z czego DOKŁADNIE NIC nie wynika, gdyż ich pozycja publikacyjna i usługowa nie jest nawet PROPORCJONALNA do zwiększonych w ten sposób nakładów."
    1. Środki grantowe wystarczają na zbudowanie zespołu, ale nie wystarczają na rywalizację w skali świata (bo tam trzeba dekad stabilizacji a nie pojedynczych sukcesów).
    2. Podobne asymetrie występują w pozostałych systemach grantowych. Możliwe, że działa zjawisko malejących korzyści. Możliwe, że zaległości systemowe (niedofinansowanie kształcenia doktorantów) są większe niż system grantowy.
    3. O pozycji usługowej należy raczej orzekać na podstawie NCBiR i PARP. Tam są większe i bardziej aplikacyjne pieniądze.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/01 12:26:00:

    @redezi
    >Jest coś takiego jak efekt św. Mateusza, bo pozyskanie grantów
    > zwiększa szanse na kolejne. Nie musi to oznaczać układów, sitw etc.,
    > bo:
    > - Możliwe, że uczelnie z góry stawki mają bardziej sprawne kadry
    > wsparcia (Biura i Sekcje obsługi badań).
    > - Możliwe, że uczeni z większych miast mają łatwiejszy dostęp do obiegu
    > wiedzy i kultury (konferencje, referaty, etc.). W efekcie nawet niesitwowy
    > doktorant ma łatwiejszy dostęp do seminiariów (choćby dlatego, że w Warszawie
    > i Krakowie jest więcej PANów, które mogą wspierać życie naukowe).


    Możliwe, ale to są czynniki środowiskowe, a nie systemowe. Natomiast wprowadzenie w ocenie projektów grantowych dominacji czynników pozaprojektowych, czyli kategorii uczelni i historii "kierowniczenia", powoduje potworne wręcz sprzężenie dodatnie i praktycznie całkowitą eliminację innych uczestników pozornej gry. Pozornej, gdyż są z góry skazani na przegraną.

    > Środki grantowe wystarczają na zbudowanie zespołu, ale nie wystarczają
    > na rywalizację w skali świata (bo tam trzeba dekad stabilizacji
    > a nie pojedynczych sukcesów).


    A brak tych środków, przy jednocześnie zminimalizowanych do szyderczego poziomu środkach statutowych, powoduje, że inne ośrodki tracą szansę nie na rywalizację w skali świata, ale na przeżycie i sensowne kształcenie studentów i kadry.

    > O pozycji usługowej należy raczej orzekać na podstawie NCBiR i PARP.
    > Tam są większe i bardziej aplikacyjne pieniądze.


    Bardziej PARP, ale przy znacząco mniejszych jednostkowo (w sensie na projekt) pieniądzach niż w NCBiR. Z kolei w NCBiR, wskutek działania zasady kierowania projektem i wnioskowania projektu przez przedsiębiorstwo, doszło do patologizacji polegającej na tym, że duże spółki państwowe kanałami politycznymi dostawały wskazania z kim i w jakim projekcie mają kooperować. A te duże spółki i tak są, na tle kraju, dość innowacyjne, same z siebie. Z kolei mniejsze ośrodki naukowe nie mają większych szans, gdyż firmy ze szczebla MiŚ-iów są słabo zainteresowane jakimikolwiek działaniami badawczo-rozwojowymi. Zakupem licencji, natychmiastowym wdrożeniem i monetyzacją - tak. Badaniami - nie. I nawet trudno im się dziwić, w sytuacji systematycznego dyskryminowania polskich przedsiębiorstw względem zagranicznych korporacji choćby w przetargach publicznych. Dla polskich maluchów pozostają przysłowiowe palety.

    I teraz najgorsze: projekty i w PARP, i w NCBiR, nie są oceniane pod kątem autentycznej nowości, ale pod kątem poprawności formalnej i - nieformalnie - pod kątem poparcia politycznego. W efekcie te znaczne środki idą na bzdety i przejedzenie.

  • redezi napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/01 13:35:13:

    @staryzgred2012

    "A brak tych środków, przy jednocześnie zminimalizowanych do szyderczego poziomu środkach statutowych, powoduje, że inne ośrodki tracą szansę nie na rywalizację w skali świata, ale na przeżycie i sensowne kształcenie studentów i kadry."

    Absolutna zgoda. Nie istnieją rozwiązania organizacyjne, które sprawią, że 0,5%PKB będzie w stanie rywalizować z 1,2 % PKB Niemiec czy 3% PKB Finlandii czy Izraela. <Istnieją niestety rozwiązania, które potrafią te pieniądze jeszcze doskonalej marnować>.

    "Możliwe, ale to są czynniki środowiskowe, a nie systemowe. Natomiast wprowadzenie w ocenie projektów grantowych dominacji czynników pozaprojektowych, czyli kategorii uczelni i historii "kierowniczenia", powoduje potworne wręcz sprzężenie dodatnie i praktycznie całkowitą eliminację innych uczestników pozornej gry. Pozornej, gdyż są z góry skazani na przegraną. "

    Jasne, zgoda. Mój argument jest tylko taki: "O asymetriach w grantach nie muszą decydować nielegalne sitwy (choć ich nie wykluczam), bo asymetrię buduje też sprawność administracji uczelni, lokalne środowisko naukowe etc.". Co do negatywnej oceny skutków: Zgadzam się (choć w moim grancie sam miałem plusy za pochodzenie).

    "Bardziej PARP, ale przy znacząco mniejszych jednostkowo (w sensie na projekt) pieniądzach niż w NCBiR. Z kolei w NCBiR, wskutek działania zasady kierowania projektem i wnioskowania projektu przez przedsiębiorstwo, doszło do patologizacji polegającej na tym, że duże spółki państwowe kanałami politycznymi dostawały wskazania z kim i w jakim projekcie mają kooperować. A te duże spółki i tak są, na tle kraju, dość innowacyjne, same z siebie. Z kolei mniejsze ośrodki naukowe nie mają większych szans, gdyż firmy ze szczebla MiŚ-iów są słabo zainteresowane jakimikolwiek działaniami badawczo-rozwojowymi. Zakupem licencji, natychmiastowym wdrożeniem i monetyzacją - tak. Badaniami - nie. I nawet trudno im się dziwić, w sytuacji systematycznego dyskryminowania polskich przedsiębiorstw względem zagranicznych korporacji choćby w przetargach publicznych. Dla polskich maluchów pozostają przysłowiowe palety.

    I teraz najgorsze: projekty i w PARP, i w NCBiR, nie są oceniane pod kątem autentycznej nowości, ale pod kątem poprawności formalnej i - nieformalnie - pod kątem poparcia politycznego. W efekcie te znaczne środki idą na bzdety i przejedzenie."

    Zgadzam się, choć oczywiście zdarzają się w NCBiR rzeczy ważne (np. program badań energetyki). Dlatego uważam za mało celowe spieranie się o NCN czy NPRH, gdy większe pieniądze i jeszcze gorsze standardy recenzji i sprawozdań są w NCBiR i PARP. Niech NCBiR i PARP dojdą do poziomu jawności i recenzji NCN (i tak niedoskonałego), bo na razie nie są nawet tam.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/01 14:04:00:

    Istotą problemu jest to, że zasady gry w tej "pozornej grze" ustaliło samo środowisko, a jej celem są pieniądze (tymczasem zasady i cele powinny być ustalone na zewnątrz środowiska, a pieniądze powinny być środkiem).

    Poza tym nigdy nie skrywanym celem strategicznym grantów było wyłonienie "ośrodków wiodących". Ale jak po kilku latach się na spojrzy na efekty, to wiodącą rolę widać tylko w drenowaniu środków publicznych.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/01 15:12:53:

    @trzy.14
    > Istotą problemu jest to, że zasady gry w tej "pozornej grze" ustaliło samo środowisko

    Nie. Ustaliła to wąska grupa osób decyzyjnych, w skład której można wliczyć gremia kierownicze UW, UJ, PW i dyrekcje instytutów PAN-owskich. Reszta nie miała nic do gadania. Wiodącą rolę w tej grupie pełni "teflonowy" Woźnicki, ale należy pamiętać, że jest jedynie jawnym reprezentantem pewnej nieformalnej grupy. Na takie jego umocowanie wskazuje jego bezkarność i dalsze nachalne lansowanie się nawet po kompromitującej go aferze z doktoratem Goliszewskiego.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/01 18:49:33:

    Zgred,
    Masz oczywiście rację. Miałem na myśli "środowisko" właśnie w sensie nieformalnej GTW związanej z Woźnickim i roszczącej sobie prawo o reprezentowania całego środowiska.

  • klamczuchosiedlowy napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/01 21:35:10:

    "Natomiast wprowadzenie w ocenie projektów grantowych dominacji czynników pozaprojektowych, "... wynika z tego, że niektórzy menedżerowie z prywatnych szkółek kucia koni zlecają napisanie grantu wyspecjalizowanej prywatnej firmie, która potrafi pisać wnioski grantowe ale nie umie uczynić z kierownika kandydata na dobrego naukowca ani z prywatnej szkółki nie umie zrobić UJotu

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/02 21:48:26:

    StaryZgred2012 napisał: "Natomiast wprowadzenie w ocenie projektów grantowych dominacji czynników pozaprojektowych, czyli kategorii uczelni i historii "kierowniczenia", powoduje potworne wręcz sprzężenie dodatnie i praktycznie całkowitą eliminację innych uczestników pozornej gry"

    Dobrze powiedziane. Także uważam, że ilość "przemielonych" pieniędzy budżetowych przez kierownika powinna być elementem mianownika, a nie licznika (bo to jakby zaciągnięty dług - do spłacenia jakimiś efektami).

    Pytanie: w którym miejscu interweniuje kategoria wydziału? W grantach NCN jakoś nie zauważyłem takiej rubryki (interweniuje nieformalnie?).

    Oczywiście to dodatnie sprzężenie powinno kreować również wysyp efektów (choćby dobrych publikacji), ale ciekaw jestem czy i w jakim stopniu efekt taki występuje.

    Mam nadzieję, że przynajmniej NCN, próbujący kreować swój wizerunek jako instytucji w miarę transparentnej, zrobi w końcu takie zestawienie. Zwłaszcza, że nie wymaga to w zasadzie żadnej pracy (w raporcie z grantu jest rubryczka z publikacjami, wystarczy ją upublicznić).

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/03 19:27:41:

    @js.c
    Kategoria wydziału może mieć wpływ na ocenę wykonalności (zaplecze), ale nie jest to jedyne podkryterium tego kryterium, ktory w Opus waży tylko 5%.

    Natomiast historia kierowania projektem/projektami bez (przyzwoicie) opublikowanych wyników działa PRZECIW wnioskowi.

    Raport publikacji z projektów można pozyskac z WoS, korzystając z pola "Funding Institution". Na ile tzw. recall takiego odpytania będzie satysfakcjonujący, zależy od rzetelności i pełności tych danych w WoS.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/04 08:19:36:

    > Raport publikacji z projektów można pozyskac z WoS, korzystając z pola "Funding Institution".

    Autopoprawka: pole nazywa się "Funding Agency" przy wyszukiwaniu prostym z menu rozwijanym. Przy wyszukiwaniu zaawansowanym jest to "FO=". Na tę chwilę FO=NCN daje 3284 wyników.

  • klamczuchosiedlowy napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/04 11:57:00:

    @nobooks
    niestety to nie jest pelna informacja
    realizuje obecnie 3 grant obslugiwany przez NCN z tego jeden pod MNiSW a dwa sa z NCN dla których mam publikacje już zaindeksowane w WoS (kilkanaście - reszta jeszcze nieindeksowana - w drodze), i dla tych, które są już w WoS nie ma wzmianki o Funding Agency i wyszukiwarka ich nie identyfikuje w jakikolwiek sposób w związku z NCN.
    Mimo, że w publikacjach w odpowiednich miejscach wskazanych przez NCN - informacja o grancie jest (bo to jest wymóg NCN aby zaliczyć później publikację do rozliczenia grantu).
    Zatem to nie jest skuteczny sposób. Informacja niepełna jest nieprzydatna.
    WoS jest prowadzone przez podobnie krewkich ludzi jak nasze bazy bibliograficzne i indeksy copernicusy - jedynie jest ta różnica, że oni są marketingowo rozreklamowani i wylobbowano dla nich niekwestionowane miejsce w ocenach dorobku. Możliwe, że słusznie - jednak trzeba brać pod uwagę ułomności tych baz.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/04 12:21:40:

    @nobooks

    Dzięki za ciekawe info o WoS. Ale to jest bardzo zgrubna informacja.

    Nawet nie widać, do jakiej instytucji jest "przyklejony" dany grant (co w polskich warunkach jest informacją kluczową i najciekawszą). Poza tym trzeba się nieźle nagimnastykować, aby wstawić wszystkie wersje nazwy danej instytucji (bo ewentualnie można użyć opcji AD - adres). Wyszło mi, że np. UW jest zaplątany w około 1/3 spośród tych prac NCN-owskich. Nieźle, to by znaczyło, że przynajmniej oni zasługują na tę swoją większość grantów. Ale to baardzo zgrubna ocena. NCN mógłby chyba podobne dane (idealnie dokładne oraz zamiast adresu jakiegokolwiek współautora - afiliacja kierownika) wyprodukować nieomal "od ręki". I o to by mi chodziło.
    \


  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/04 12:27:16:

    Poza tym: w ten sposób sprawdzamy tylko niewielki sektor naszej nauki (z grubsza: ścisłe i przyrodnicze), bo reszta w WoS publikuje sporadycznie. Zresztą WoS WoSowi nierówny, jest tam sporo "dziwnych" pism, o małym IF i czasem lokalnych.

    Zatem: dobrze, że można (choć z wielkim trudem) jakieś szczątkowe info z WoS wydobyć, ale to w najmniejszym stopniu nie zastąpi sprawozdania źródłowego z agencji grantowej.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/04 13:18:53:

    @js.c, @klamczuchosiedlowy
    Zdaje sobie sprawe z kiepskiej jakosci danych w WoS (wspomnialem tez o tym od razu).
    Wklepywaczom TR brak konsekwencji. O ile jednak balaganiarstwo jest niezalezne od instytucji afiliującej, mozna uzyc danych do zgrubnych porównan.
    Jesli chodzi o identyfikacje instytucji, to lepiej uzyc Organization-Enhanced (OG=) - czy to zawężając wyszukiwanie, czy też robiąc raport przez Analyse Results. To ma byc "zlematyzowany" zestaw z jednolitą nazwą. U mnie sprawdza sie dobrze.
    Czegos takiego nie ma chyba jednak dla Funding Agency, a nie zawsze lancuch "NCN" znajdzie sie w tekscie, trzeba szukac tez "Polish National Science Centre" OR "Narodowe Centrum Nauki" albo ich fragmenty z *. Niemniej chcialem zwrocic uwage na taka mozliwosc, jak ktos chce, wyciagnie z tego jakies sensowne dane.
    Oczywiscie, zgadzam sie, ze fajnie byloby, aby NCN takie dane upublicznilo, ale z kolei moze byc trudniej ocenic "jakosc" tych publikacji, bo przeciez nie raportujemy np. ISSN czasopisma, wiec chocby przy wariantach nazw ciezko bedzie zidentyfikowac zrodla automatycznie.
    Składnia wyglądałaby tak:
    (FO=(NCN) OR FO=(Polish National Science*) OR FO=(Narodowe Centrum*)) AND (SU=... OR SU=...)
    zamiast SU mozna uzyc WC.
    Np. dla SU=Mathematics mamy calkiem sensowny zbior 731 artykulow, ktory pozwala juz uszeregowac instytucje. Top 10 wyglada tak:
    POLISH ACADEMY OF SCIENCE 142 19.425 %
    UNIVERSITY OF WARSAW 141 19.289 %
    JAGIELLONIAN UNIVERSITY 93 12.722 %
    UNIVERSITY OF WROCLAW 88 12.038 %
    NICOLAUS COPERNICUS UNIVERSITY 77 10.534 %
    WROCLAW UNIVERSITY OF TECHNOLOGY 40 5.472 %
    AGH UNIVERSITY OF SCIENCE TECHNOLOGY 36 4.925 %
    ADAM MICKIEWICZ UNIVERSITY 35 4.788 %
    WARSAW UNIVERSITY OF TECHNOLOGY 34 4.651 %
    CENTRE NATIONAL DE LA RECHERCHE SCIENTIFIQUE CNRS 28 3.830 %

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/04 13:56:37:

    Tak, zauważyłem potrzebę tych aliasów (ponadto odsiewanie tych dziedzin nie jest banalne, bo często praca ma ich przypisane dwie lub więcej: matematyka plus fizyka daje w sumie ok. 2700 pozycji, zatem jakieś aż 80%, ale pewna część z tego to "mieszanki" z chemią czy inżynierią).

    A jak wygenerować tę listę instytucji? Jakoś nie widzę by się "sama" pojawiła (może dlatego iż nie umiem dostrzec tej opcji "analyze results"?).

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/04 14:03:08:

    Korekta: mat-fiz. (2900) to jednak "tylko" 42% (bo te aliasy na nazwę NCN dają w sumie ok. 6900 publikacji). Ale wiarygodność tych rezultatów jest taka sobie (zbyt dużo zależy od niuansów wyszukiwania).

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/04 14:48:22:

    > A jak wygenerować tę listę instytucji? Jakoś nie widzę by się "sama" pojawiła (może dlatego iż nie umiem dostrzec tej opcji "analyze results"?).

    Po wyswietleniu Search Results w prawym gornym rogu (czasem z min. opoznieniem) - zaraz pod przełącznikiem stron - pojawiaja sie 2 opcje:
    Analyze Results
    Create Citation Report
    Po wejsciu w Analyze Results mozesz generowac raporty wg. wielu pól: instytucji, krajów, nazwisk. Pełne raporty mozna zapisac do pliku zewn.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/04 17:37:26:

    Oprócz "Create Citation Report" - niczego innego tam u mnie nie ma. Może z domu jest jakiś ograniczony dostęp (bo i analiza czasopism JCR, InCites, w górnym lewym rogu, też od pewnego czasu "nieczynna")?

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/04 17:54:09:

    A przeszukujesz "Web of ScienceTM Core Collection"? Bo jeśli "All Databases", to dla takiej poszerzonej bazy chyba nie ma analizy wyników. Z drugiej strony w "All Databases" nie można utworzyć zapytania z FO=...
    Ja korzystam wyłącznie z domu, poprzez roaming profile.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/04 18:55:06:

    Dzięki. W Core Collection wszystko działa
    (ale FO działa też w All Databases, choć może z powodu częściowej "nielegalności" nie generuje analizy rezultatów).

    Cała ta zabawa sugeruje jeden silny wniosek: warto, aby NCN wygenerował zestawienie typu: kwota przyznana poszczególnym panelom - ilość publikacji w WoS na koszt grantów w tych panelach. Ciekawe czy jest jakaś korelacja?

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/04 20:03:14:

    Dzięki. W Core Collection wszystko działa
    (ale FO działa też w All Databases, choć może z powodu częściowej "nielegalności" nie generuje analizy rezultatów).


    Analiza generalnie ograniczona jest do Core Collection. FO nie ma na liscie skladni w All Databases. Jesli dziala, to pewnie tylko na rekordy z Core C.

    Cała ta zabawa sugeruje jeden silny wniosek: warto, aby NCN wygenerował zestawienie typu: kwota przyznana poszczególnym panelom - ilość publikacji w WoS na koszt grantów w tych panelach. Ciekawe czy jest jakaś korelacja?

    Cóż, jak sam zauwazyles, sklonnosc do publikowania w WoS jest zalezna od działki. Wiadomo, ze w fizyce i chemii bedzie tego wiecej niz w HS. Aczkolwiek ja w mojej dzialce zauwazam, ze posiadanie grantu NCN mocno motywuje do publikowania w swiatowych czasopismach. Publikowanie w WoS jest b. rzadkie w mojej dyscyplinie, ale obserwujac kolezanki i kolegow zauwazam, ze wiekszosc sie stara i czesci sie nawet udaje.

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide