Robię habilitację

Wpis

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Koniec świata?

Za każdym raem, gdy zapisywałem się do jakiegoś towarzystwa akademickiego, wypełniałem formularz, uiszczałem opłatę i stawałem się członkiem. Zaskoczony dlatego byłem, gdy jakiś czas temu dostałem maila od profesora, który postanowił zostać członkiem jednego z polskich towarzystw w naukach społecznych. Okazało się, że wypełnienie formularza to dopiero początek. Żeby dostąpić zaszczytu członkowstwa, profesor potrzebował dwóch członków wprowadzających, określenia zainteresowań, na podstawie których przyjmie go (albo i nie) stosowna sekcja Towarzystwa. Co ciekawe, Towarzystwo nie dopuszcza ogólnego zainteresowania dyscypliną - zaineresowania kandydata na członka muszą być wyraźnie sprecyzowane! Dopiero wtedy Towarzystwo podejmowało decyzję o członkostwie.

 

Piszę o tym nie tylko dlatego, żeby pośmiać się z nauk społecznych, ale zwrócić uwagę na kolejny przykład megalomanii i izolacji nauki polskiej. Co jeśli jakiś doktorant, albo młody doktor, drugie pokolenie polskich emigrantów, będzie chciał się zapisać do towarzystwa? Skąd taki młody ktoś weźmie sobie dwóch członków wprowadzających? Ma po prośbie chodzić? A co ze studentem pierwszego roku, nie mówiąc już o studentach dyscyplin pokrewnych? A może inaczej - czy rzeczywiście znany i uznany zagraniczny profesor dyscypliny, który postanowi zapisać się do towarzystwa, naprawdę będzie prosił dwóch członków o wprowadzenie?

 

Myślę i myślę i nie potrafię znaleźć zalet członków wprowadzających do stowarzyszenia dyscyplinarnego! Rzeczywiście, istnieje niebezpieczeństwo, że zapisze się do niego jakiś matematyk, inżynier, a nawet, tfu tfu, dyscyplinarnie niezrzeszony, ale może nie jest to od razu koniec świata?

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
poniedziałek, 28 grudnia 2015 17:05

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/28 20:56:09:

    To jest niestety polski STANDARD. Swoista kwintesencja chowu wsobnego, nepotyzmu środowiskowego, kreowania koterii i wycinania niesłusznych. A teraz, dodatkowo, towarzystwa staną się szafarzami dóbr cennych: mianowania na monografię WYBITNĄ.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/29 01:09:56:

    Może to jakaś masońska dyscyplina? Chłopie, w coś ty się dał wkręcić! Czem prędzej wracaj na zdrowe łono Narodu! ;-)

  • nobbynooby napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/29 08:48:15:

    "Kandydatów na członków PAU Wydziały wybierają w sposób następujący:
    Jeżeli zgłoszenie dotyczy kandydata na członka czynnego, przynajmniej trzech członków czynnych krajowych Wydziału przedstawia go na piśmie. Jeżeli zgłoszenie dotyczy kandydata na członka korespondenta lub członka zagranicznego, musi być podpisane przez przynajmniej pięciu członków krajowych Wydziału, w tym przynajmniej trzech członków czynnych. Jeżeli dotyczy kandydata na członka honorowego, musi być podpisane przez przynajmniej sześciu członków czynnych krajowych. Kandydatów do PAU należy zgłaszać w terminie do 15 listopada każdego roku.
    Członek krajowy może zgłosić najwyżej po dwóch kandydatów na członków korespondentów, członków czynnych i członków zagranicznych."

  • prof_gabka napisał(a) komentarz datowany na 2015/12/29 16:46:31:

    Idiotyczna zasada, ale nie typowo polska. Podobna obowiązuje np. w Europejskim Stowarzyszeniu Antropologicznym.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide