Robię habilitację

Wpis

wtorek, 05 stycznia 2016

Aspiracje naukowe

Każdy plagiat jest kompromitacją, jednak gdy plagiat dotyczy pracy osoby młodszej wiekiem i stażem kompromitacja jest, mam wrażenie, pełniejsza. Dostałem list w sprawie takiego właśnie plagiatu, którego ślady można znaleźć na tej stronie.

 

Sprawa niby już załatwiona, jednak pewien niesmak zostaje. Autor listu pisze, że redaktor pisma ociągał się z usunięciem artykułu ze strony (wszak pierwszy raz mu się to zdarzyło i nie wiedział, co, biedny, robić!). I przez półtora miesiąca od powiadomienia redakcji artykuł można było jeszcze ze stron czasopisma ściągać. Co ciekawe, w repozytorium Uniwersytetu w Białymstoku artykul nadal widnieje, a linki pod nim nie działają. Najwyraźniej UoB za bardzo nie ma ochoty dzielić się przeprosinami i retrakcją. Na ślady postepowania dyscyplinarnego wobec autora nie natrafiłem.

 

Oto komentarze. Przepisany artykuł ukazał się w 2013 roku, plagiator musiał się za niego zabrać niedługo po publikacji. I mi się to w głowie nie mieści. Czy pedagodzy nie czytają nawet siebie nawzajem? No przecież plagiat świeżynki nie ma żadnego sensu! Gdybym chciał ukraść artykuł, to wziąłbym coś napisane po niemiecku w Namibii i to parę lat temu! Na proces recenzyjny w czasopiśmie "Pogranicze" spuśćmy zasłonę milczenia - zaiste ekspercka to ocena! I wreszcie, moim zdaniem to bardzo ironiczne, że autor nieuczciwego artykułu naukowo zajmuje się m.in. aspiracjami młodzieży. Oby ta młodzież miała inne aspiracje.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
wtorek, 05 stycznia 2016 00:57

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • cowell napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/05 06:50:52:

    Ze wszystkim się zgadzam poza stwierdzeniami w stosunku do recenzentów. Naprawdę nawet eksperci w danej dziedzinie nie są w stanie - i nie mają obowiązku - czytania wszystkiego (a czasopism społ-hum. mamy w Polsce setki, o ile nie więcej), nie mówiąc już o zapamiętywaniu dokładnie tekstów artykułów. Według mnie wykrycie plagiatu jest dla recenzentów generalnie dość trudne. Natomiast większe szanse ma szeroka rzesza czytelników czasopisma i jeżeli oni wykryją plagiat, to ja bym nie wieszał psów na recenzentach.

  • cowell napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/05 06:56:59:

    Kulczycki podaje, że w 2013 było w Polsce 1234 punktowanych czasopism w społ-humach, a z niepunktowanymi to może być i z 2 tysie (w sumie we wszystkich naukach ma być jakieś 3,5 tys.).
    Także pontencjalny plagiator może całkiem racjonalnie liczyć, że prawdopodobieństwo niewykrycia nawet "świeżego" plagiatu jest spore, jeżeli jego grupa czytelnicza pokrywa 100 czy 500 periodyków.

  • nobbynooby napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/05 07:59:52:

    Przykra sprawa.
    Ale nie zgadzam się z Gospodarzem, że plagiat młoszych jest "pełniejszy": To stare wygi, które plagiatują/ oszukują irytuja bardziej: swoją arogancją, hipokryzją, i przekonaniem, że im to już wolno. Młody, który ma ciśnienie żeby sie wykazać - się wykaże, bo Polak potrafi. A Góra łaskawie przyklepie (o ile się nie wyda).

  • misiekc1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/05 10:00:21:

    W repozytorium już odnotowano informację o wycofaniu artykułu. Czyżby ten blog miał aż taką siłę sprawczą? Osobiście uważam, że trzy miesiące od publikacji do retrakcji to bardzo szybko, szczególnie jak się ma z tyłu głowy to co opisuje p. Wroński w FA.

    Co do młodych, to rzeczywiście przykra sprawa, ale moim zdaniem bierze się ona z przekonania, że oto w nauce mamy konflikt: leśne dziadki na umowach na czas nieokreślony kontra młodzi zdolni na umowach czasowych. A rzeczywistość jak widać nie jest czarno-biała.

  • frytka-furtka napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/05 12:28:52:

    Każdy aspekt tej żenującej sprawy jest przygnębiający. Także ten: splagiatowany artykuł depot.ceon.pl/bitstream/handle/123456789/3245/Tradycja_a_ksztalt_kultury_w_czasach_globalizacji.pdf?sequence=4) jest [długa chwila poszukiwania łagodnego określenia] mocno nijaki, zaś konkluzja to po prostu zbiór oczywistości! Wiadomo, że okazja czyni złodzieja, ale przecież w tym akurat tekście naprawdę nie dostrzegam żadnej okazji!!!

  • habilitant2012 napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/05 12:50:16:

    Nobby: nie zrozumieliśmy się. Mówiłem o plagiacie PRACY młodszych. Stary wyga kradnący młodszemu popełnia wg mnie najgorszy plagiat. Innymi słowy, jakoś rozumiem splagiatowanie pracy kogoś wybitnego - jemu nie zaszkodzi, nie ubędzie itd.itd. Nie rozumiem plagiatowania kogoś młodzego, na dorobku.

  • nobbynooby napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/05 13:03:37:

    @Gospodarz:
    Otóż wpis można zrozumieć z kilku stron, Q.E.D. Dzięki za wyjaśnienie: w pełni się zgadzam, że plagiatowanie pracy kogoś młodszego stażem, o mniejszych prawach i mozliwościach obrony, to straszne świństwo (ciśnie mi się na usta parę innych określen, ale i tak już dość często się tu wyrażam, więc zmilczę). I to należałoby szczególnie tępić, niezależnie od stanowiska plagiatora (tzn. statusu "młodości" plagiatora), na wszystkich szczeblach "specyficznej polskiej" drabinki zawodowej.

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide