Robię habilitację

Wpis

czwartek, 03 marca 2016

Wysoki poziom dyskusji

Oto parę dodatkowych i luźnych uwag na temat protokołu z posiedzenia komisji habilitacyjnej, na który zwrócił uwagę trzy.14.

 

1. Uwaga o nieadekwatności tytułu do rozprawy podnosi problem najwyższej wagi.

2. Bycie niespecjalistą nie przeszkadza oczywiście w wypowiadaniu się na temat wartości rozprawy.

3. Słabo wykorzystana literatura polska to prawie dyskwalifikacja pracy.

4. Bardzo przeciętny poziom rozprawy nie przeszkadza w tym, by stanowiła znaczny wkład w rozwój dyscypliny (w tym miejscu zacząłem rechotać).

5. Habilitantka wykazała się odwagą.

6. Ucieszyło mnie uznanie dla recezentów.

 

Wpis zakwalifikuję do kategorii 'galeria habilitacyjna'. Nie wiem, czy śmiać się z tego czy raczaj płakać.

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
czwartek, 03 marca 2016 23:16

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/04 09:22:40:

    Rzeczona habilitantka nigdy nie opublikowała nic na JCR, lecz również nie uzyskała wysokich punktacji. Jej dorobek stanowią głównie rozdziały i raporty. Zadałem sobie trud porównania aktualnie toczących się postępowań na tej samej RW.

    Michała Krawczyka
    www.wne.uw.edu.pl/files/8114/3998/9961/krawczyk_publ.pdf
    Zwraca uwagę publikacja American Economic Review Impact Factor: 3,305, Punktacja MNiSW: 45. Oprócz tego jeszcze jedna publikacja za 45 pkt i 3 za 40.
    IFsum=60!

    Anna Bartczak
    www.wne.uw.edu.pl/files/1614/3998/9294/bartczak_publ.pdf
    IFsum=30!
    3x40 pkt 3x35 pkt.

    Paweł Kaczmarczyk
    1x50pkt
    www.wne.uw.edu.pl/files/5214/3999/1611/kaczmarczyk_publ.pdf

    Karolina Safarzyńska
    3x35 pkt., 2x30 pkt.

    Małgorzata Knauff
    www.wne.uw.edu.pl/files/6014/4769/1715/knauff_publ.pdf
    40 pkt, 1x30, 2x15

    Jan Fałkowski
    www.wne.uw.edu.pl/files/4414/4959/7141/falkowski_publ.pdf
    2x40, 1x35, 2x25, 2x20, 2x15

    Jak do tego się ma argument na KH, że monografia wydana w Dfin znacząco przekracza średni dorobek?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/04 11:25:31:

    @czlowiek.z.makulatury
    > Jak do tego się ma argument na KH, że monografia wydana
    > w Dfin znacząco przekracza średni dorobek?


    Proste, drogi Watsonie. Ty pokazałeś znikomy liczebnie prawy koniec rozkładu, a KH mówiła o przekroczeniu ŚREDNIEGO dorobku. Rozkład jest baaardzo szeroki i skrajnie asymetryczny.

  • klamczuchosiedlowy napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/04 21:27:50:

    Jak bardzo się zdziwisz jeśli co najmniej jedna z tych habilitacji nie przejdzie?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/04 22:07:43:

    @klamczuchosiedlowy
    > Jak bardzo się zdziwisz jeśli co najmniej jedna z tych habilitacji nie przejdzie?

    Niespecjalnie się zdziwię, bo w polskich warunkach nie jest istotne, ile marchewek ma zajączek w koszyczku, ale jak duży niedźwiedź za nim stoi.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/05 18:20:33:

    Uprzejmie proszę przedstawicieli humanistyki o wyjaśnienie, kto ma rację : ford.ka:
    Przecież to jego i podobnych Maćków wytężonym wysiłkiem doszliśmy w ten syf, w którym teraz siedzimy.
    czy cowell:
    To jest pewien dramat pokoleniowy. Stare pokolenie w 99% nie ma ŻADNEGO dorobku międyznarodowego a od średniego i młodego wymaga się dużego międzynarodowego. W takiej sytuacji czasem nawet 1 art. w Scopus jest już czymś. Nie mówię, że to wystarcza, ale trzeba zrozumieć jak radykalne zachodzą tutaj zmiany. Dopiero ostatnie reformy zmuszają do umiędzynarodowienia, w socjaliźmie i kilkunastu pierwszych latach transformacji był skansen.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/05 18:57:58:

    @trzy.14
    Nie wiem, co rzekną humaniści, ale dla mnie obie te wypowiedzi nie są sprzeczne.

    W sensie dorobku naukowego "dopiero ostatnie reformy etc.", a przecież mówimy o ponad 25 latach (zresztą moim zdaniem wciąż te "reformy" są mało jakościowe, mało motywacyjne, ot taka punktoza, w większości branż niewiele wnosząca; może NCN jest na plus, ale pewności nie mam: brak danych).

    A w sensie dydaktyki: tu można mówić o regresie nawet w porównaniu z PRL. Owszem, są pewne plusy, ale minusów wciąż więcej (zwłaszcza umasowienie zrobione w sposób nieprzemyślany, "na hurra").

  • klamczuchosiedlowy napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/05 22:09:39:

    @staryzgred2012
    > Jak bardzo się zdziwisz jeśli co najmniej jedna z tych habilitacji nie przejdzie?
    Niespecjalnie się zdziwię, bo w polskich warunkach nie jest istotne, ile marchewek ma zajączek w koszyczku, ale jak duży niedźwiedź za nim stoi.

    ==
    to po co to całe zawracanie d*py jakimiś osiągnięciami dopóki nie odstrzeli się wszystkich niedźwiedzi nic w polskiej rzeczywistości nie ma sensu
    miejsce niedźwiedzi jest w tajdze za biegunem polarnym - ewentualnie w zoo

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/05 23:16:19:

    @klamczuchosiedlowy
    > dopóki nie odstrzeli się wszystkich niedźwiedzi
    > nic w polskiej rzeczywistości nie ma sensu


    Doświadczenie uczy, że dowolne ustroje nie tyle upadają, co wymierają wraz ze swoimi twórcami. Ewentualnie padają wskutek sklerozy organizacyjnej. Nic tak nie pobudza "niedźwiedzi" do działania, jak zagrożenie odstrzałem. Obserwacja świata politycznego pozwala przypuszczać, że znacznie skuteczniejszą metody, a i szybszą, jest tzw. kop na ambasadora, to znaczy wypchnięcie na nęcącą materialnie synekurę, która w istocie jest kompletną bocznicą pozbawioną realnej władzy.

    > to po co to całe zawracanie d*py jakimiś osiągnięciami

    Po to, aby po wypchnięciu "niedźwiedzi" nie dostrzec we własnym odbiciu kolejnej ich generacji. Co zresztą jest wysoce prawdopodobnym zagrożeniem, gdyż nawet @klamczuchyosiedlowe za chwilę poczują na plecach gorący oddech jeszcze bardziej radykalnych hunwejbinów.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/05 23:32:59:

    @trzy.14
    Nie wiem, o co chodzilo fordowi. Moge sie tylko wypowiadac z wlasnego punktu widzenia.

    Do Kleibera akurat pretensji wiekszych nie mam. Osiagnieciem Kleibera jest utworzenie KBN, co mu licze na potezny plus. W spolhumach ogolnie panowal bezwzgledny feudalizm i zamordyzm, bez porownania wiekszy niz w scislych. Utworzenie KBN dla mnie bylo pierwszym swiatelkiem w tunelu. Proste to nie bylo, ale jak sie czlowiek zaparl, to mogl wywalczyc jakies, chocby skromne, ale wlasne pieniadze na badania. W zatechlych spolhumach to byl naprawde pierwszy, niesmialy powiew cywilizacji.

    Dalej jest w 100% tak, jak pisze cowell. Prawdziwy dramat polega na tym, ze to jest pokolenie "bo ja uwazam, ze...", dla ktorego wlasne widzimisie jest wyrocznia, do ktorej nie docieraja zadne racjonalne argumenty. Brak miedzynarodowego dorobku to pikuś. To jest mentalny skansen.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/05 23:39:56:

    @charioteer1
    > Osiagnieciem Kleibera jest utworzenie KBN

    Chyba nieco się mylisz. Głównym twórcą KBN-u był Witold Karczewski.
    W tamtym czasie Kleiber siedział w Tokio.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/06 14:00:38:

    Fakt, pamiec mnie zawiodla troche. Kleiber byl raczej likwidatorem KBN. Z mojego, nadal subiektywnego punktu widzenia, nie byla to zmiana zla.

    Kleiber byl ministrem do 2005, potem doradca L. Kaczynskiego. Moze i mogl wiecej zrobic jako minister, ale z tamtego okresu pamietam przede wszystkim reformatorow od ustawy z 2006 z glownym recenzentem kraju na czele. Co ktory otworzyl otwór mowny, to szlag jasny czlowieka trafial.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/06 16:04:45:

    Niemniej, dysonans między wypowiedzią forda i cowella jest ciekawy: czy reformy Kudryckiej ocenić na plus czy minus? Prawda pewnie jak zwykle leży gdzieś po środku. W moim otoczeniu zamordyzmu nie dostrzegałem nigdy, feudalizm dostrzegam dopiero po osiągnięciu wieku feudalnego i przyjrzeniu się od wewnątrz niektórym mechanizmom władzy, jednak nauka bez dozy feudalizmu jest przecież niemożliwa?

    Jeśli natomiast chodzi o ocenę reform, to w moim otoczeniu na pewno czerwoną kartkę wystawiłoby im pokolenie okołoemerytalne i wszyscy, którzy dotąd mieli mniej lub bardziej realną władzę, bo z roku na rok jest gorzej (ale moim zdaniem nie ze względu na reformy, tylko na zmiany w otoczeniu społecznym uniwersytetu). Prawdopodobnie czerwone, a co najmniej żółte kartki pokazałoby też pokolenie średnie. Za reformami opowiedzieliby się kierownicy grantów i "młodzież".


  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/06 16:51:16:

    W pokoleniu przedemerytalnym tez sa swietni naukowcy, ktorzy i teraz maja granty.

    Z drugiej strony dobry prof marian zawsze sobie dobrze radzi...

    Kudrycka niestety zatrzymala sie w pol drogi i np zamiast reformowac mniej wiecej zgodnie z pomyslami E&Y to ulegla grupie rektorskiej pod wodza Woznickiego... A to zatrzymalo reformy i po bardzo krotkim czasie wiele wrocilo w stare koleiny i to z dodatkowymi wadami

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/06 18:53:22:

    Jasne, że świetni naukowcy mają granty (niemal) niezależnie od wieku; w moim otoczeniu nie widzę działania niewidzialnej ręki Adamów i Ryśków. Widzę jednak, że tym starszym łatwiej o granty niż tym młodszym, bo po prostu mają większy (a więc bibliometrycznie lepszy) dorobek. Jeśli jednak zastanowimy się, po co są granty, to ja bym wprowadził limit wieku dla *kierowników* grantów (gdzieś w granicach 70-75 lat).

    Z tymi Marianami, zachowując proporcje, to już nie jest tak różowo. Myślę, że wpływy Marianów są dziś dużo mniejsze niż jeszcze 20 lat temu.

    Kudrycka się zatrzymała wobec oporu Woźnickiego i samego Lecha K, który zagroził wetem. O pomysłach E&Y chyba już nikt nie pamięta, a szkoda (zaraz mi się oberwie, bo nawet na tym forum większość mają chyba przeciwnicy tamtych pomysłów).

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/06 19:11:40:

    W mat-fiz mariany i wczesniej mialy znikome wplywy... nie wystarczalo byc marianem...

    Ale chyba rzeczywiscie oni ich wplywy wymieraja...

    Czy ograniczac wiek dla kierownikow grantow? To dobre pytanie. Ale skoro NCN ocenia dorobek ostatnich 5-10 lat (w zaleznosci od grantu) to chyba wiek metrykalny nie ma az takiego znaczenia. Po prostu warto wiekszy nacisk polozyc na takie ostatnie osiagniecia niz na wskazniki z calego zycia.

    Czemu przeciwnicy tego swiatlego forum nie lubia pomyslow EY?

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/06 19:22:02:

    PS wlasnie sobie uswiadomilem, ze w niektorych "naukach" wieksze znaczenie ma erudycja niz istotnie nowe pomysly, wiec i produkcja po 70 moze byc calkiem "doniosla"... No coz, trzeba zrezygnowac z calkiem jednolitych kryteriow dla wszechnauk

  • pan.toranaga napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/06 21:06:24:

    @charioteer
    >W spolhumach ogolnie panowal bezwzgledny feudalizm i zamordyzm, bez porownania wiekszy niz w scislych.
    Koledzy ścislejsi dają na tym forum i na DUN takie przykłady zamordyzmu i feudalizmu, o jakich mnie, skromnemu humaniscie nawet się nie śni, więc całkiem możliwe, że jest dokładnie na odwrót. Nie dlatego, że humaniści są tacy moralni, tyko a) w spol-humach frukty (w porównianiu do NZ i ST) są zwiędłe, a konfitury nieliczne. Tymczasem do feudalizmu potrzeba feudum. b) szefowie humaniści mają krótsze ręce. Bo co mogą - zabronić myśleć? Zabronić publikować, tam gdzie normą jest publikacja jednoautorska? Co innego, kiedy można (albo i trzeba) reglamentować dostęp do aparatury, czy kiedy da się powiedzieć "bez mojego współautorstwa nie wychodzi z mojego zakładu żadna publikacja".
    Poza wszystkim feudalizm jest nie tylko multi- ale transdyscyplinarny.

  • pan.toranaga napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/06 21:11:22:

    I jeszcze jedno: zdefiniujmy co to jest feudalizm. Czy to, że profesor każe się tytułować adiunktom, ale sam do nich mówi panie Wojtku? Czy, że oczekuje, że "pracownicy niesamodzielni" umyją jego szklankę po herbacie? A może to, ze profesor ma zawsze rację? Czy tez to, że dla jednych są moce przerobowe w laboratoriach i wyjazdy, a dla innych nie? W końcu to są zupełnie różne rzeczy.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/06 21:48:04:

    @pan.toranaga
    Niepokoję się o Pańską pamięć. Ghost writing artykułów/referatów za szefa? "Załatwianie" awansów, stopni, tytułów, w obu znaczeniach słowa "załatwianie"?
    Wreszcie, zatrudnianie i odtrudnianie wg. kryteriów zupełnie niemerytorycznych. To nie jest feudalizm? Dla mnie w 100% tak.

  • pan.toranaga napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/06 22:13:05:

    @Nobooks.
    oczywiscie, to są bardzo dobre przykłady feudalizmu. Daleki jestem od twierdzenia, że nic z tego nie ma miejsca, ale najdalszy - że to zjawiska powszechne.

  • pan.toranaga napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/06 22:16:15:

    PS. zresztą chodzi mi o coś innego. To jak słynne "benefity" p. Chałupki. W koncu ustaliśmy, że jesli to, że nie idzie się na szczaw można zedefiniować jako benefit, to faktycznie habilitacja jest benefitem. Ustalmy co jest feudalizmem, a co nim nie jest, bo inaczej poruszamy się w kręgu pewnych mitów i niedomówień (cf. benefity).

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/06 22:25:29:

    Dla mnie feudalizm to, w największym skrócie, władza starców, ale nie wszystkich, stąd nie jest to zwykła gerontokracja demokratyczna.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 10:16:16:

    @ pan.toranaga

    @charioteer
    >W spolhumach ogolnie panowal bezwzgledny feudalizm i zamordyzm, bez porownania wiekszy niz w scislych.
    Koledzy ścislejsi dają na tym forum i na DUN takie przykłady zamordyzmu i feudalizmu, o jakich mnie, skromnemu humaniscie nawet się nie śni, więc całkiem możliwe, że jest dokładnie na odwrót.


    Mam pelna swiadomosc, ze spolhumy nie sa jednorodne. Z cala pewnoscia sytuacja byla inna przykladowo o polonistow, gdzie bylo kilka wielkich gwiazd profesorskich, a inna w takich dyscyplinach, gdzie gwiazda byla jedna, a pozostale gwiazdeczki jej sie w pas klanialy. O scislych pisze z doswiadczenia i dosc bliskiej obserwacji. Scisle to matematyka i fizyka. W przyrodniczych, technicznych i medycznych jest inaczej, a zwlaszcza w medycznych stosunki do tej pory sa zhierarchizowane tak, jak nam sie w zyciu nie snilo.

    Przyklady feudalizmu podal nobooks. Ja dorzuce tylko dwie sytuacje z roznych miejsc i roznych okresow. Pierwsza, w calkiem sporym instytucie wszystkie srodki na badania statutowe konsumuje dyrektor osobiscie. Z tego, finansuje jeszcze wyjazdy zagraniczne dla wicedyrektorow i to jest wszystko na kilkadziesiat zatrudnionych osob. Cala reszta wszelkie wyjazdy i inne potrzeby finansuje z wlasnych poborow. To bylo mozliwe wlasnie dlatego, ze srodki na badania byly ogolnie mikre. Sytuacja druga, bez poparcia szefa nie zlozysz wniosku o grant ani stypendium zewnetrzne. Szef decyduje, kto bedzie aplikowal o srodki zewnetrzne i kto bedzie publikowal w ogole, cokolwiek. W ten sposob niepokorni wylatuja przy najblizszej ocenie okresowej. To drugie bylo mozliwe dlatego, ze wtedy wszyscy publikowali lokalnie, mozliwosc publikacji poza jednostka mieli nieliczni.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 15:33:13:

    wszystkie srodki na badania statutowe konsumuje dyrektor osobiscie. Z tego, finansuje jeszcze wyjazdy zagraniczne dla wicedyrektorow i to jest wszystko na kilkadziesiat zatrudnionych osob. Cala reszta wszelkie wyjazdy i inne potrzeby finansuje z wlasnych poborow. To bylo mozliwe wlasnie dlatego, ze srodki na badania byly ogolnie mikre. Sytuacja druga, bez poparcia szefa nie zlozysz wniosku o grant ani stypendium zewnetrzne. Szef decyduje, kto bedzie aplikowal o srodki zewnetrzne i kto bedzie publikowal w ogole, cokolwiek. W ten sposob niepokorni wylatuja przy najblizszej ocenie okresowej. To drugie bylo mozliwe dlatego, ze wtedy wszyscy publikowali lokalnie, mozliwosc publikacji poza jednostka mieli nieliczni.

    To nie jest feudalizm tylko zamordyzm. Brrrrr! W ścisłych żadna z powyższych sytuacji jest nie do pomyślenia.

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 16:32:51:

    Skoro wszyscy publikowalni lokalnie to moze dobrze ze to bylo ograniczane... Puszcza bialowieska przezyla :-)
    A powazniej... czy mozna zabronic wyslania artykulu gdziekolwiek?
    Nawet w stanie wojennym sie to robilo i wysylalo do pism amerykanskich czy niemieckich. Po co publikowac lokalnie, gdy i tak tego nikt nie czyta?

  • nobbynooby napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 16:35:57:

    @kragon
    Bo punkty.
    Jeśli instytucja generalnie publikuje słabo, do ewaluacji wlicza się wszystko, byleby było punktowane. Ten wątek już się pojawiał u Habilitanta i u EKulczyckiego.

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 16:40:17:

    Dlatego powinny byc punkty ujemne... Taka oplata ekologiczna za zuzywanie wspolnych zasobów

  • nobbynooby napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 16:44:25:

    @Kragon, ale przecież to innowacyjny "rozwój" nałki! Por favor...!

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 17:29:34:

    Kragon, fantazjujesz. A swoja droga pamietam taki artykul w gazecie sprzed kilkunastu lat. Sprawa dotyczyla jakiegos profesora z imponujaca liczba publikacji i imponujacymi wskaznikami bibliograficznymi, ktory dostal negatywna ocene okresowa. Uzasadnienie: odmawia publikowania w czasopismie wydzialowym, przez co nie przyczynia sie do rozwoju naukowego jednostki. Nie pamietam juz niestety zadnych szczegolow tej sprawy. To wlasnie jest feudalizm, wzglednie zamordyzm w najczystszej postaci.

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 17:37:20:

    @chario
    nastal czas smuty, wiec pozostaja jedynie fantazje...
    A swoja droga po co tyle publikowac? Po co punktowac makulature?

  • nobbynooby napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 19:26:45:

    @kragon
    Bo koleżanka prof.Mariola wyżej nie podskoczy, a przecież jak się liczy w powiecie, i zna kogoś w CK!

    Also,
    @Chario
    To nie są jednostkowe sprawy.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 20:27:34:

    @nobbynooby
    Interesująca sprawa. Zdziwiłem się, że sąd tak wgłebiał się w aspekty oceny (co na to Chałupka?).
    Nie wiem nic o Polish Polar Research, ale od 2 lat ma 20 punktów na liście A. Ile jest polskich czasopism na liście A, które mają więcej niż minimalne 15 punktów? Chyba bardzo niewiele.

  • nobbynooby napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 20:38:59:

    @nobooks

    Nie wiem dokładnie ile, ale wszyskich jest co roku ok. 120.
    Można sprawdzić samodzielnie, mi się nie chce, bo szkoda czasu na takie babranie się w Q3 i Q4.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 21:39:56:

    @nobbynooby

    Ciekawe to przytoczone orzeczenie sądu. Przy okazji warto zwrócić uwagę, że wraz ze skracaniem okresu oceny z czterech do dwóch lat rośnie presja na liczbę punktów kosztem granulacji punktów tzn. w świetle tej oceny lepsza jest PEWNIEJSZA sieczka niż RYZYKOWNE ambitne publikacje.

    Dowód? Reductio ad absurdum: skracajmy okres oceny coraz bardziej. Dochodząc do okresów kilkudniowych w sposób nieunikniony przejdziemy do publicystyki w klasycznym powiatowo-gminnym stylu.

  • nobbynooby napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 21:52:38:

    @nobooks,
    @zgred,
    Przytoczyłem 3 osobne orzeczenia, oraz ich zbiór. Niemal każde słowo w tym zdaniu to linka do osobnej strony. (tak dla informacji).

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 22:40:08:

    @nobbynooby
    > Przytoczyłem 3 osobne orzeczenia, oraz ich zbiór

    Aaa, no to ja załapałem tylko na link "jednostkowe".

    Prośba: w przyszłości sygnalizuj w jakiś sposób linki, bo ciężko zidentyfikować, który fragment wypowiedzi jest url-em.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 23:06:51:

    Takoż!
    I przyłączam się do prośby.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 23:32:13:

    Tu jest najprawdopodobniej habilitacja osoby, która wygrała z UG sprawę linkowaną przez nobbynooby'ego
    www.ck.gov.pl/index.php/postepowania-awansowe/postepowania-habilitacyjne/dziedzina-nauk-biologicznych/729-wojtasik-barbara
    (sąd usunął z wyroku dane identyfikacyjne, ale po nitce do kłębka...)

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/07 23:49:32:

    @trzy.14

    Jeżeli to faktycznie ta sama osoba, to nie dziwię się, że poszła z uniwersytetem "na noże".

    Arogancja "leśnych dziadów" i rozmaitych okołodziekańskich i okołorektorskich biurw (z reguły zblatowanych z władzą genetycznie - stare uczelniane książki telefoniczne sprzed ustawy o ochronie danych osobowych są nieocenione, nieprawdaż?) rośnie w stopniu zastraszającym. Jedynie takie chłostanie sądowne daje nadzieję na minimalne chociaż przywrócenie sytuacji, w której to naukowo-dydaktyczny pies merda administracyjnym ogonem, a nie na odwrót.

  • igbt napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 01:15:04:

    Nie jestem biologiem, ale takie wynalazki jako substytuty recenzowanych publikacji zupełnie mnie nie przekonują.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 02:21:05:

    Jezeli zlozymy w calosc informacje z wyroku i z autoreferatu, to mamy taki obraz:

    1999 - doktorat i zatrudnienie na stanowisku adiunkta
    2009 - ocena negatywna, uchylona po odwolaniu
    2010 - ocena pozytywna z dopiskiem, ze ma zamknac przewod habilitacyjny do 2012
    2012 - ksiazka habilitacyjna, wszczecie postepowania habilitacyjnego
    2012 - ocena negatywna, uchylona po odwolaniu, przedluzenie zatrudnienia do 2014
    2013 - odmowa nadania stopnia, ocena negatywna, utrzymana po odwolaniu
    2014 - rozwiazanie stosunku pracy, pozew do sadu pracy
    2015 - wyrok sadu, przywrocenie do pracy

    Najciekawszy jest ten fragment uzasadnienia wyroku:

    Na podstawie art. 45 § 1 k.p. Sąd przywrócił powódkę B. W. do pracy u pozwanego Uniwersytetu (...) w G. na warunkach pracy i wynagrodzenia obowiązujących w chwili wypowiedzenia stosunku pracy , uznając przywrócenie pracy za zasadne i celowe , mając na uwadze aktywność naukową powódki i zapewnienie powódce takiej samej szansy i czasu na uzyskanie tytułu naukowego doktora habilitowanego , jak w przypadku innych adiunktów.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 08:30:34:

    Pierwsze zatrudnienie było już w 1991, jeszcze na studiach, z tym że studentka była magistrantką ówczesnego dziekana, przy czym pierwsza negatywna ocena przyszła po jego śmierci w 2004 r. Samo rozpatrywanie sprawy w tych kategoriach sprawia mi duży dyskomfort.

    Z jednej strony recenzje są miażdżące. Z drugiej - zwolnienie pracownika zatrudnionego od 25 lat w tej samej jednostce ociera się o draństwo (choć nie znamy szczegółów) - u nas z dużym prawdopodobieństwem przeniesiono by taką osobę na starszego wykładowcę. A przede wszystkim nie podejmowano by działań zmierzających do zwolnienia pracownika przed upływem terminu ustawowego.

    Zastanowiło mnie, dlaczego pani doktor ma tak mało publikacji w czasopismach zagranicznych z IF. Przecież tej sztuki powinna nauczyć się od swojego promotora? Ale jak, skoro nie ma z nim żadnej wspólnej publikacji?
    www.genetyka.ug.edu.pl/?page_id=502

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 09:15:13:

    Wystawienie oceny negatywnej osobie z wszczetym postepowaniem habilitacyjnym (2012) wlasciwie mowi o tej historii wszystko. Tak bardzo jej tam nie chcieli, ze woleli nie czekac, az moze przypadkiem jednak te habilitacje zrobi.

    Z drugiej strony, kolejna na blogu habilitacja osoby, ktorej tak bardzo brakuje sensownego wsparcia macierzystej instytucji, ze zupelnie nie wie, co jest brane pod uwage przy ocenie awansowej (patenty). Ksiazka wyglada na akt desperacji. Skoro mam w ciagu 2 lat zrobic habilitacje, to sklecenie ksiazki z byle czego jest jedynym wyjsciem.

    Tla i kontekstu sprawy nie znamy, ale jezeli osoba jest faktycznie od kilku lat w sporze prawnym z instytucja, to trudno sie dziwic, ze osiagniecia naukowe nie zwalaja z nog.

  • nobbynooby napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 09:15:20:

    @Zgred, nobooks: Przyjmuję; wezmę pod rozwage na przyszłość.

    W temacie polskich czasopism. Jednak ciekawość zwyciężyła.

    Na 128 tytułów indeksowanych przez JCR w 2015, mamy następujący rozrzut:
    Punkty MNiSW (pkt wg czasopismapunktowane.pl, XII-2015)
    # czasopism
    10 1
    15 71
    20 36
    25 15
    30 3
    35 2

    Oprócz oczywistej i oczekiwanej skośności, rzucają się w oczy nastepujące fakty:
    1) Rep Math Log, pomimo indeksacji JCR, ma 10 pkt. Brawo KECzN!
    2) Część de facto polskich tytułów nie jest indeksowana jako takie (brak np. Acta Physiologiae Plantarum - Springer, atrybuowanego w Niemczech, choć z polską ekipą [moja działka])
    3) Najwyżej punktowane polskie tytuły maja 35 pkt na 50, czyli najwyższe 3 kategorie z 8 mamy zupełnie nieobsadzone. Bhawo my!
    4) Mocne posadzenie niższych półek, choć zgodne z algorytmem, wskazuje miejsce naszej nałki w nauce światowej.

    Czy chce się komuś bawić w dodatkowe analizy czasopism indeksowanych przez Scopus, celem uzupełnienia? Służę swoim plikiem .xls na priv.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 10:20:33:

    Dzieki, nobby: interesujace dane!
    Jest troche mniej źle, niz myslalem.
    Z oceną skośności rozkładu ostrożnie, bowiem skośność jest "wbudowana" w algorytm ministerialny: np. 50 punktów to z założenia 98 centyl IF(5) (ale poniewaz dochodzi komplikacja uśredniania miedzy kategoriami, w praktyce jest wiele kategorii, gdzie w ogole nie mozna znalezc 50-punktowych czasopism (zachodzi tu mechanizm regresji do sredniej).
    Z drugiej jednak strony skośność rozkładu polskich czasopism jest większa niż wszystkich, bo 35 i więcej to ogólnie 26% czasopism, a tu mamy 2%. Z drugiej strony skali 15 i 20 to ogólnie 43% czasopism, a w polskich 84%.
    Ciekawe byłoby porównanie z krajami takimi jak Czechy, Słowacja, Węgry, bo wiadomo, że z zachodem przegrywamy w przedbiegach.

  • nobbynooby napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 11:17:28:

    @nobooks

    Mnie to tez zaciekawilo.

    PL CZ SL HUN
    10 1 0 0 0
    15 71 15 14 20
    20 36 14 4 6
    25 15 7 0 1
    30 3 3 1 2
    35 2 1 1 1
    128 40 20 30
    ANOVA pokazuje p=0.12, a post-hoc brak różnic między krajami, przy wielu testach. Tak na ucho, Czechy prowadza w regionie.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 12:08:42:

    chario,
    Komisja zebrała się (lipiec) po odmowie nadania przez RW stopnia dr hab (maj); jednak to, że zebrała się na początku lipca (sezon urlopowy) jest dziwne i sugeruje, że ktoś chciał zdążyć przed 1 października.

    W ocenie Sądu meriti zeznania świadka D. S. [DZIEKAN] uznać należało w części dotyczącej wymogów, jakie powinna spełniać powódka dla uzyskania oceny pozytywnej za niewiarygodne, albowiem były one niespójne, niekonsekwentne, niejasne nadto pozostawały w sprzeczności z wiarygodnymi zeznaniami powódki B. W. oraz przedstawionymi przez samego świadka wytycznymi dotyczącymi oceny pracowników, podkreślić należy fakt , że świadek po pierwsze zeznawał niezgodnie z treścią załączonych przez siebie kryteriów ocen, a po drugie nie potrafił odnieść się do punktacji za patenty i zgłoszenia patentowe , jakie w swoim dorobku miała i ma powódka , całkowicie marginalizując ten aspekt działalności w oderwaniu od przepisów rozporządzenia Ministra Nauki i szkolnictwa Wyższego z dnia 13 07 2012r. w sprawie kryteriów i trybu przyznawania kategorii naukowej jednostkom naukowym , na które sam się powołuje jak podstawę oceny pracownika naukowo-dydaktycznego / § 8 ust1 pkt 7 / . Podobnie w sposób niezrozumiały , jak i wskazujący na brak odpowiedniego przygotowania i wiedzy do oceny w tym zakresie miał wypowiedzieć się w tej kwestii przełożony powódki prof. S. w trakcie posiedzenia Senackiej Komisji Odwoławczej Oceniającej (...) k. 110 d cz b akt osobowych powódki . W ocenie sądu podważa to rzetelność oceny powódki. W ocenie Sądu zeznania świadka odnoszące się do okoliczności jakie miały mieć decydujące znaczenie przy ocenie negatywnej pracy powódki w zakresie dorobku naukowego, które były wzięte pod uwagę przez Wydziałową Komisję Oceniającą, na co wskazywała także powódka , potwierdzały sprzeczność postępowania Komisji tak z zapisami ustawy o szkolnictwie wyższym, jak i uregulowaniami wewnętrznymi pozwanego. Stwierdzić bowiem należy, że zarówno prawnie określone kategorie publikacji, jak również wewnętrzne wskazania nie wartościowały stopnia ważności publikacji jak i nie stanowiły o tym, że punktowa ocena publikacji w danym roku nie może stanowić sumy punktacji za jednostkowe publikacje, na co wskazuje słusznie powódka . Ponadto sąd miał na uwadze liczbę punktów uzyskanych przez powódkę w ocenianym okresie 2009-2012 znacznie przekraczającą wymagane minimum punktowe, jak i publikacje powódki w czasopiśmie z listy A Polish Polar Research - (...) wykazu dorobku naukowego powódki , stąd dokonana ocena negatywna jest niezrozumiała z punktu widzenia przyjętych wymogów podanych do wiadomości pracowników naukowo- dydaktycznych i jako taka krzywdząca dla powódki , która wymagane wymogi za okres sporny spełniła, ocena ta nie może być przy tym wynikiem nieuzyskania tytułu naukowego doktora habilitowanego z uwagi na niezgodność tego wymogu z kryteriami oceny.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 12:25:48:

    @trzy.14
    > Komisja zebrała się (lipiec) po odmowie nadania przez RW stopnia
    > dr hab (maj); jednak to, że zebrała się na początku lipca (sezon urlopowy)
    > jest dziwne i sugeruje, że ktoś chciał zdążyć przed 1 października.


    Wydaje mi się, że to już i tak było po terminie. Nauczycielowi akademickiemu możesz wypowiedzieć pracę tylko na koniec semestru z trzymiesięcznym terminem wypowiedzenia, więc wypowiedzenie skuteczna na 30 września musi być wręczone do 30 czerwca.

  • nobbynooby napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 12:32:15:

    Ostatnie slowo o czasopismach, obiecuję.
    Przeliczając sumaryczną liczbę polskich bobków za czasopisma z listy A (czyli np. (1*10+71*15+.../38.5) dla Polski) każdego państwa w regionie na mln mieszkańców, wychodzi co nastepuje:
    PL: 60,52 (2330/38.5) n=128
    CZ: 76,67 (805/10.5) n=40
    SL: 64.55 (355/5.5) n=20
    HUN: 54.55 (555/9.9) n=30

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 15:01:21:

    Trzy, chodzilo mi o 2012, nie o 2013. Tu jest prawdziwy cyrk:

    13 lipca 2012 - komisja wydzialowa wystawia negatywna ocene okresowa. Uzasadnienie oceny negatywnej: powódka nie wywiązała się z zapisu protokołu oceny z dnia 10 czerwca 2010r. , który brzmiał : przedłużenie zatrudnienia na 2 lata na zajmowanym stanowisku z obowiązkiem zamknięcia przewodu habilitacyjnego

    26 wrzesnia 2012 - data wniosku do CK, czyli formalnie data wszczecia postepowania habilitacyjnego. Ksiazka stanowiaca osiagniecie habilitacyjne wskazane w autoreferacie opublikowana w 2012. Nie wiemy dokladnie, w ktorym miesiacu wyszla ksiazka, ale w lipcu musiala juz byc przynajmniej w druku i najprawdopodobniej zostala wykazana przez zainteresowana jako publikacja w druku w arkuszu oceny okresowej.

    15 października 2012 - uchylenie oceny negatywnej przez uczelniana komisje odwolawcza. Uzasadnienie komisji odwolawczej: Powodem uchylenia było błędne uzasadnienie wyrażonej opinii przez Wydziałową Komisję Oceniającą polegającej na uzależnieniu pozytywnej oceny od zamknięcia przewodu habilitacyjnego , co zostało ocenione jako sprzeczne z (...) Statutu Uniwersytety (...)który stanowi , iż podstawę oceny nauczyciela akademickiego stanowi przedstawiony przez zainteresowanego wykaz dorobku naukowo-badawczego , dydaktycznego i organizacyjnego oraz odpowiednie opinie o tym dorobku . Jak by nie uzasadniac, utrzymanie oceny negatywnej osoby, ktora ma wszczete postepowanie awansowe, byloby czysta glupota ze strony komisji odwolawczej.

  • cutbold napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 18:49:40:

    Po co pracować tam, gdzie człowieka nie chcą? Uniwersytet to jakiś kołchoz? Należne pieniądze odzyskać trzeba, ale trzeba się też szanować.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 19:13:43:

    Porownanie zawartosci tej strony i tej strony sugeruje, ze w tej katedrze bylo wiecej zwolnien. Jedna sie postawila, ale ogolnie mozna tylko zgadywac, o co chodzi.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/08 19:25:11:

    Ech, każdy chciałby być samcem alfa w zespole, w którym są same doktorantki...

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/09 11:13:11:

    @nobbynooby
    Fajnie, że odniosłeś do wielkości krajów. Widać, że kształtuje się to podobnie, a Czesi wypadają trochę lepiej.
    To nie takie istotne, ale nie wiem, jak Ty liczyłeś ANOVę dla tablicy kontyngencji; przecież to są liczności i nie ma żadnej wariancji wewnątrzgrupowej, którą można by oszacować. Anyways, moje rachunki wskazują, że istotność różnicy między PL i CZ leży w granicach 0,1 < p < 0,05 (przy hipotezie dwustronnej, naturalnie).

  • nobbynooby napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/09 12:19:34:

    @nobooks,

    Ty widzisz pigułę, czyli tabelę kontyngencji.
    W wersji pełnej to tabela 128 (czasopisma) dla 4 group (krajów), której rzecz jasna nie będę tu publikował.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/09 21:44:52:

    Aha, dzięki. Czyli liczbę punktów potraktowałeś jako zmienną wyjaśnianą.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide