Robię habilitację

Wpis

wtorek, 24 maja 2016

Komiks?

W dyskusji pod poprzednim wpisem, trzy.14 zacytował to oto zdanie z jednej z recenzji:

 

Omówienie wyników badań zostało napisane w mało dynamiczny, zaś jedynie sprawozdawczy sposób.

 

Mówiąc szczerze, nie dość, że nie rozumiem,  jak to zdanie mogło się znaleźć w recenzji habilitacyjnej, nie rozumiem też tego zdania. Po pierwsze nie rozumiem, o co chodzi z tym pisaniem 'mało dynamicznym'. To jakaś kompletna bzdura, na którą można tylko zapytać, czy szlaczki i obrazki też mają być.

 

Po drugie, i znacznie poważniejsze, komentarz wydaje się wskazywać na to, że recenzent nie rozumie, na czym polega autoreferat. Już sama nazwa wskazuje, że autreferat....refereuje. A zatem jest, tak, tak, sprawozdaniem. Są oczywiście autoreferaty ciekawie napisane, są też nudne jak flaki z olejem, no ale bez jaj! Czy naprawdę ktoś, kto znajdzie lekarstwo na raka, tudzież przeziębienie, nie dostanie w Polsce habilitacji, bo autoreferat jest mało dynamiczny? Ogarnijmy się, co?

 

Po trzecie, jeśli autoreferat nie ma być 'sprawozdawczy', to jaki ma być? Ma argumentować? No to chyba już się stało w publikacjach, nie? Słowo daję, nie mam zielonego pojęcia, o co chodzi recenzentowi. Może jednak o obrazki!

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
wtorek, 24 maja 2016 00:38

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/24 08:08:07:

    Nie chce mi się ponownie czytać recenzji, ale z tego, co pamiętam, to zdanie recenzenta nie dotyczy autoreferatu, a części discussion jednej z publikacji habilitantki. Kontekst wypowiedzi recenzenta wyjaśnia, o co chodzi (choć określenie "dynamiczny" pozostaje niefortunne): wg. recenzenta (jak i pozostałych, bo ten zarzut się powtarza) w pracach habilitantki brakuje interpretacji wyników, czyli w "results and discussion" brakuje tej drugiej części. Innymi słowy, prace odpowiadają na "pytanie statystyczne", a nie "pytanie badawcze" - tak pamiętam zarzuty w recenzjach, i o to chodzi w tym zdaniu.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/24 10:00:28:

    kolegia.sgh.waw.pl/pl/KES/postepowania/habilitacje/Documents/Autoreferat%20pl.pdf

    Habilitant już na wstępie opisuje wszystkie kursy i szkolenia jakie ukończył. Gdyby poszedł na kurs pici polo na małe bramki, to pewnie też wpisałby do autoreferatu.

    Warto również od strony dyscypliny się przyjrzeć dokonaniom autora, który publikował nie byle gdzie, bowiem w Journal of management and Finanse (pisownia oryginalna), wydawane w Polsce, bo gdzie indziej niby.

  • habilitant2012 napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/24 10:23:29:

    Dzięki, nobooks - wpisu nie usunę, niech zostanie jako przykład, że 'assumption is the mother of all f...ups".

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/24 11:13:11:

    nobooks,
    Moim zdaniem rzeczone zdanie z recenzji odnosi się do autoreferatu. Poprzedni akapit odnosi się bowiem do całej rozprawy, a następny to już podsumowanie. Logicznie sprawę ujmując, ten, w którym się to zdanie znalazło, musi dotyczyć osiągnięcia, a raczej autoreferatu ("zostało napisane"). Recenzent ocenił więc autoreferat, str 11 recenzji: www.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/TalarowskaMonika/zal4.pdf

    Sam autoreferat, www.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/TalarowskaMonika/Autoreferat.pdf , ma następującą strukturę:
    - wprowadzenie (str.5)
    - cel, metody, wyniki - osobno dla każdej publikacji z cyklu, str 6-14
    - wnioski, w krótkich 8 punktach.
    Problem w tym, że wniosków jest 8, tyle, ile prac z cyklu. Wygląda na to, że każdy wniosek przypisać można jednej (i tylko jednej?) pracy cyklu. W tym sensie habilitantka nie potrafiła spojrzeć na cykl całościowo i wysunąć z tych 8 publikacji spójnych wniosków obejmujących te wszystkie prace.

    Dodam, że ja w swoim cyklu też nie potrafiłbym był wyciągnąć takich spójnych, całościowych wniosków, możne poza jakimiś ogólnikami, że badany problem jest złożony, nieliniowy, kolektywny, nierównowagowy i takie tam ble ble. I wracamy do pytania, co to jest cykl monotematyczny.

    Z drugiej strony - połowa tych wniosków dotyczy ekspresji genów, co chyba ma niewiele wspólnego z psychologią.

  • profesor_marian napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/24 11:58:42:

    z pewnością będę recenzować dokonania tego habilitanta z ekonomii bowiem w dorobku ma dwie publikacje "pa ruskij", a kto z młodzieży dziś umie ten język?

    ponadto na górnictwie znam się nie od dziś!

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/24 14:22:42:

    @trzy
    Dziękuję za wskazanie dokumentu i strony. W mojej ocenie rzeczony akapit recenzji dotyczy monografii ("osiągnięcia"), badań własnych tamże opisanych, a nie autoreferatu, aczkolwiek głowy sobie odciąć nie dałbym.
    Generalnie recenzenci rzadko oceniają sam autoreferat (przynajmniej jawnie, bo i nie taka jest ich rola), a jeśli już się do niego odnoszą, jest to zwykle zaznaczone.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/24 19:13:41:

    nobooks,
    Ale ona nie habilitowała się z monografii tylko z artykułów...

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/24 21:41:49:

    Trzy, przypominam, że mamy tu pomieszane dwa postępowania. Recenzje są do poprzedniego, tego z 2013, tam była rozprawa, autoreferat z kolei jest z nowego postępowania, gdzie jest cykl.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/24 23:02:19:

    Faktycznie! Tam była monografia!

    A tak przy okazji, dzięki Google'owi znalazł się poprzedni autoreferat:
    wns.arch.ug.edu.pl/strony/aktualnosci/postepowania_habilitacyjne/M.Talarowska.pdf

  • redezi napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/25 00:24:58:

    @ trzy.14

    "Z drugiej strony - połowa tych wniosków dotyczy ekspresji genów, co chyba ma niewiele wspólnego z psychologią. "

    Habilitantka pracowała nad powiązaniem rzeczy wykrywalnych w testach psychologicznych z biologicznym podłożem depresji. Nie były to może strasznie dobre metody, ale sama idea (sprawdzić jak oznaki wykrywalne w testach i sytuacjach społecznych korelują z biologią) wydaje się co najmniej standardem dziedziny. Zabrakło szlifu w wykonaniu, ale sama idea - w porządku.

  • dala.tata napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/25 10:03:12:

    Redezi, jest jeden maly problem. co, jesli tak 'sie robi' badania w dzialce habilitantki? habilitantka ma nie pubikowac, bo to obraza ciebie i recenzentow?

    Ja ogolnie zgadzam sie z twoimi komentarzami. Problme w tym, ze taka moze byc praktyka badawcza. i, paradoksalnie, zrobienie lepszych badan moze miec skutek odwrotny od zamierzonego. Bowiem tych 'lepszych badan nikt nie opublikuje, bo habilitantak pokaze sie, jako osoba, ktora nie rozumie, jak sie robi badania.

    Problem wcale nie jest wydumany, spotkalem sie z nim w swojej dzialanosci. Tyle ze mnie juz stac na wyklocanie sie, a habilitanta nie, bo chce zrobic habilitacje.

    Dlatego wlasnie nalezy oceniac dorobek. Recenzenci habilitacyjni nie sa od tego, zeby recenzowac publikcje. one zostaly opublikowane i tyle. habilitantka zrobila to, co do niej nalezalo. i jesli publikuje w dobrych czasopismach w swojej dzialce, mozna sie co najywazej od niej odpieprzyc.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/25 12:03:20:

    co, jesli tak 'sie robi' badania w dzialce habilitantki?

    Wlasnie nad tym samym sie zastanawiam w sasiednim watku. Habilitantka moglaby na przyklad porownac chorych do zawodowych kierowcow z korporacji taksowkarskiej. Po prostu zaplacilaby kazdemu panu na udzial w badaniu jak za kurs na drugi koniec miasta. Mialaby probe kontrolna w miare dobrze dobrana pod wzgledem plci, wieku i wyksztalcenia. Tylko jaki sens ma porownywanie chorych do kierowcow testami orientacji przestrzennej? To juz chyba lepiej porownywac chorych do studentow.

    Poza tym, z tego co sie pobieznie orientuje, w badaniach okolomedycznych uzywa sie na ogol prostych testow statystycznych. Nawet standardy raportowania wynikow analiz statystycznych sa o wiele mniej wymagajace niz u psychologow, wiec nie dziwi mnie specjalnie, ze recenzenci psychologowie tego wlasnie sie czepiaja.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/25 16:00:16:

    do dziś pamiętam doktoranta, który postanowił sobie dorobić i napisał program do analizy danych na potrzeby medyków. A potem za głowę się łapał, bo medycy mieli próbę czteroelementową, punkty układały się na wykresie mniej więcej w kwadrat, a medycy koniecznie chcieli do tych czterech punktów dopasować krzywą regresji.

    Dala,
    Myśl, że w Polsce mogą być całe dyscypliny, w których naukę trzeba robić nie tak, jak się należy, czyli jak to się robi na świecie, tylko tak, jak robią przełożeni i potencjalni recenzenci, wbija w podłogę. Choć odnajduję tu swoje przekonanie, że za dużą częścią niepowodzeń habilitacyjnych stoją nie tyle sami habilitanci, ile środowisko, które ich ukształtowało, a teraz, wciągnąwszy drabinę, pozostawia samych w obliczu zmienionych przepisów i wymagań. Sukces ma wielu ojców, porażka tylko jednego.

  • nowojorczyk5 napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/25 19:31:18:

    Czasami powtarzam: Nie spotkałem kierowcy, który by powiedział że nie umie prowadzić, chirurga, który by przyznał sie ze nie umie operować oraz naukowca, ktory by stwierdził że jego prace sa nic nie warte!

    Owszem zdarzaja się "niesłusznie" odwalone habilitacje, ale jest ich procentowo niewiele. Niekiedy też przecietnym habilitacjom zabraknie paru glosow. Ale z kolei wiele postępowań - tak jak wcześniej podkreślił Dala - to gnioty! I trudno przekonać o tym ich PT Autorów...

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/25 20:04:48:

    @nowojorczyk
    W jednym sie zgadzam: wiele habilitacji to gnioty. Problem nie polega na tym, ze te gnioty sa odwalane, ale na tym, ze przechodza bez najmniejszego problemu, jezeli maja wlasciwa afiliacje. Problemy zaczynaja sie wtedy, kiedy bez wzgledu na wartosc merytoryczna habilitacji mamy przypadek habilitanta, ktory pracuje na uboczu, poza krajowym mainstreamem, albo narazil sie waznej w kraju osobie.

  • szary.doktor napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/29 12:31:32:

    @nowojorczyk
    "Czasami powtarzam: Nie spotkałem kierowcy, który by powiedział że nie umie prowadzić, chirurga, który by przyznał sie ze nie umie operować oraz naukowca, ktory by stwierdził że jego prace sa nic nie warte! "

    Niniejszym publicznie (choć nie pod nazwiskiem) ogłaszam: jedna z moich prac jest całkowicie i niepodważalnie nic nie warta, a druga warta bardzo niewiele. Pozostałych naście jest w miarę ok.

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide