Robię habilitację

Wpis

piątek, 29 grudnia 2017

Pogadać każdy może

W jednym z niedawnych postów prof. Śliwerski postanowił ponarzekać na coraz gorszy poziom habilitacji. Profesor okrasza swój post kilkunastoma tyle smakowitymi, co oburzającymi fragmentami z recenzji i innych dokumentów z postępowań habilitacyjnych. Śliwerski ma bez wątpienia wiele racji.

 

A jednak jakoś mi się ten post nie podoba. Bowiem pedagog piętnuje socjologię, nauki filologiczne oraz historię, kończąc na małej szpili w nauki o polityce. A ja bym zapytał: a gdzie, do cholery, pedagogika? Znaczna część omawianych na tym blogu koszmarków habilitacyjnych jest z pedagogiki, a w poście pedagoga o pedagogice ani mru mru? No może by tak Pedagog nie zajmował się historią, a popatrzył najpierw na to, co się dzieje wokół niego.

 

Nie podoba mi się jeszcze jedna rzecz. Profesor pisze:

 

Każdy uczony jest odpowiedzialny za rzetelność, uczciwość i wysoką jakość własnego dorobku naukowego. Kiedy ubiega się o stopień doktora habilitowanego, prawda wychodzi na jaw. Nie ma miesiąca, by nie doświadczać żenującego poziomu publikacji niektórych nauczycieli akademickich, którzy uważają, że skoro procedura jest bez ich udziału, to nie muszą wstydzić się za to, co przedkładają komisji habilitacyjnej. Wychodzą zapewne z założenia - NIECH SIĘ WSTYDZI TEN, KTO WIDZI. 

 

Tak, każdy uczony jest odpowiedzialny, ale jakoś mi się wydaje, że prof. Śliwerski, recenzent w 100 postęowaniach doktorskich i habilitacyjnych, na dodatek członek CK i Komitetu Pedagogicznego PAN, jest odpowiedzialny w dwójnasób. Szlag mnie trafia, gdy człowiek, który w co trzecim poście implikuje, jak należy uprawiać pedagogikę, nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności za jakość postępowań awansowych.

 

Gdy zapytałem prof. Śliwerskiego, co robi jako członek CK, zablokował mnie na Twitterze. Ponawiam pytanie: co Pan robi, żeby to, o czym Pan pisze, znikło z nauki polskiej w ogóle, a z pedagogiki w szczególności?

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
piątek, 29 grudnia 2017 00:10

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • taistadocentka napisał(a) komentarz datowany na 2017/12/29 11:36:58:

    w polskiej pedagogice jest cacy od czasu gdy zablokowano slowackie habilitacje

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2017/12/31 16:02:51:

    no to pogadajmy :-)

    Oświadczenie w sprawie listu piętnastu naukowców dotyczącego reformy sądownictwa w Polsce

    sites.google.com/site/slpnp2016/

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/01/01 13:26:36:

    Zostawmy NPK chwilowo na boku, Piotr Stec pisze przytomnie

    Emanuel Kulczycki w swoim ostatnim wpisie zastanawia się nad tym, jak powinna wyglądać parametryzacja 2.0. Zainteresowanych odsyłam do całości tekstu, tu skupię się na pierwszym i podstawowym problemie postawionym przez autora jaki jest instytucjonalny cel parametryzacji poza redystrybucją funduszy? Wydaje sie, że na to pytanie można odpowiedzieć już dziś, analizując obowiązujące przepisy i projekt Ustawy 2.0*. Otóż chodzi o dystrybucję pieniędzy, prestiżu i władzy. Nie chodzi natomiast (albo chodzi w niewielkim stopniu) o ocenę jakości badań i wprowadzenie miernika pozwalającego jednostkom naukowym na racjonalne planowanie rozwoju i identyfikację silnych i słabych stron, a w konsekwencji poprawę jakości badań.
    ...
    Ponieważ proponenci Ustawy 2.0 chcą by uczelnie były jak przedsiębiorstwa, spróbujmy przenieść te zasady na grunt biznesowy: otóż mamy sytuację, w której o zakresie działalności spółki decydują nie możliwości przedsiębiorstwa i potrzeby klientów, a pozycja na liście Fortune 500, o awansach w spółce Izba Gospodarcza, a wynik finansowy oceniany jest według tego, czy nasza spółka ma zysk na podobnym poziomie, co średni zysk Microsoftu, Pfizera i Arcelor-Mittal. I nikogo nie obchodzi, że ta spółka jest start-upem, powiększającym co roku zysk i portfel klientów o 20%. Skoro nie dorastają do standardu, należy ich zlikwidować. Da się tak prowadzić biznes? No?


    piotr-stec.pl/2017/12/28/do-czego-sluzy-parametryzacja-uwagi-na-marginesie-tekstu-e-kulczyckiego/

    I przy okazji (wpis z 28.12.2017):
    twitter.com/gajewska_kinga?ref_src=twsrc%5Etfw&ref_url=https%3A%2F%2Fwiadomosci.wp.pl%2Freforma-ktora-slono-kosztuje-ministerstwo-wydalo-juz-piec-milionow-6203327178790529a

    Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide