Robię habilitację

Wpis

środa, 02 maja 2018

Wpis bez tytułu

No to mamy kolejną petycję w sprawie pracownika uniwersytetu. Tym razem pracownik użył wyrażenia "biedny bezmózg z Anglii" w odniesieniu do Alfiego Evansa, który niedawno zmarł w Wielkiej Brytanii.

 

Z treścią tego, co napisał dr Witkowski zgadzam się w dużej mierze. Histeria wokól chorego chłopca, upolitycznienie tej tragedii w polskiej sferze publicznej przechodziło ludzkie pojęcie. A to wszystko oblane zostało wręcz esencją sosu hipokryzji. Jednocześnie ignorowane są protesty osób niepełnosprawnych, a z publicznej służby zdrowia korzysta tylko ten, kto nie może iść prywatnie.

 

Jednak mam po raz kolejny wrażenie, że znacznie przekroczono granice dobrego smaku. Nie chciałbym, żeby ktokolwiek tak pisał o moim ciężko chorym dziecku. Szczególnie nie chciałbym, żeby pisał tak ktoś, kto w zawód ma wpisany pewien poziom intelektualny. Warto zaznaczyć, że argumentacja adiunkta z Wrocławia nie zyskała nic na użytym epitecie.  Nadal też uważam, że my, podobno elita, powinnyśmy dawać przykład debaty, w której mozna argumentować ostro, ale z zachowaniem podstaw szacunku dla innych, nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy. W przeciwnym razie sami podcinamy gałąź, na której siedzimy. Moim zdaniem, niepowetowane szkody wyrządzają nam ci uczeni-politycy, którzy głównie obrażają innych. Niestety, jest takich zbyt wielu.

 

Mam w nosie, czy dr Witkowski zostanie zdyscyplinowany przez uczelnię czy nie. Uważam jednak, że powinien przeprosić za swoje słowa. 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
środa, 02 maja 2018 12:33

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 12:55:41:

    To tym bardziej należy napiętnować, gdyż jest to osoba, która jak widać również z działalności identyfikuje się z szeroko pojętą lewicą. Wszak to ludzi lewicy powinna wyróżniać duża wrażliwość społeczna i empatia.
    Natomiast, co do polityków, to bardzo nie podoba mi się ich zachowanie, w sprawie A. Evansa. Mam wrażenie, że choroba tego dziecka została wykorzystana w Polsce bardzo instrumentalnie, zwłaszcza, gdy w sejmie jest protest osób niepełnosprawnych i ich rodzin, a równocześnie próbuje się wprowadzić całkowity zakaz aborcji z nakazem rodzenia kobietom niepełnosprawnych dzieci od urodzenia. I jest to dla mnie wręcz nieludzkie, że prawo stanowione coś nakazuje, a państwo polskie w ogóle później za to nie bierze odpowiedzialności i przerzuca wszystkie koszty na rodziny. Niestety motorem tego wszystkiego jest jak widać religia, a wypowiedzi hierarchów nie napawają optymizmem i też wskazują na instrumentalne traktowanie kobiet oraz osób niepełnosprawnych. To przedmiotowe traktowanie ludzi i sprowadzanie do II kategorii jest już w tej chwili alarmujące i na pewno trzeba się temu przeciwstawiać.
    Przykro jest mi, gdy patrzę, jak ludzie z wyższym wykształceniem posługują się językiem rynsztoku w dyskursie publicznym. A najgorsze to to, że nic w tym złego nie widzą, nawet jak są na wizji.

  • maciek_magik napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 18:07:19:

    Spojrzałem na dossier tego Witkowskiego. Politolog, i wszystko jasne. Sugerowałem tu już parę razy, że polskie nauki społeczne to "specyficzna" grupa ludzi. Oni nie tylko uprawiają naukę w taki sposób, że możliwe jest plagiatowanie magistrantów, ale to też ludzie w swej masie raczej mało inteligentni, a także niezbyt kulturalni (mówię "w swej masie", bo chlubne wyjątki oczywiście są). Dlatego trochę mnie śmieszą wcześniejsze wpisy @flamengisty na temat rzekomo ponadprzeciętnej inteligencji tego środowiska. Mam wielu znajomych zarówno w środowisku nauk ścisłych, jak i wśród inteligencji pozauniwersyteckiej (administracja publiczna), i są to ludzie na dużo wyższym poziomie intelektualnym aniżeli większość znanych mi akademickich politologów i socjologów. Jak to powiedziała była rektor UW, zatrudniliśmy na uniwersytetach ludzi, którzy nie powinni być nawet wpuszczeni, żeby te uniwersytety zwiedzać.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 18:36:19:

    @kahlkopf:

    > Przykro jest mi, gdy patrzę, jak ludzie z wyższym wykształceniem posługują się
    > językiem rynsztoku w dyskursie publicznym.

    Cóż, wraz z postępem techniki każdy, kto ma dostęp do komputera, smartfona itd. i internetu, może wypowiadać się na forum publicznym. Nawet ludzie z dołów społecznych, marginesu, rynsztoku czy jak ich tam nazwiemy. Bo oni istnieją, czy to się nam podoba czy nie. I dziś ci sami ludzie stanowią niemałą część publiki, o której względy muszą też zabiegać politycy. Nie tylko zresztą politycy, ale i ci dziennikarze czy publicyści, którym szczególnie zależy na popularności. A żeby dotrzeć do ludzi z rynsztoka, na forum publicznym trzeba posługiwać się językiem rynsztoka, bo tylko on gwarantuje, oględnie to ujmując, na tyle dużą ekspresję wypowiedzi, że komunikat dotrze ludzi z rynsztoka.

    @maciek_magik:

    Przeczytawszy zalinkowany przez Gospodarza artykuł, wszedłem tu na forum, żeby napisać, że zacne grono politologów na UW może uszczuplić się o jednego mędrca. Ubiegł mnie Pan.

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 18:41:22:

    Tata, a Marcin powiedział:

    "polskie nauki społeczne to "specyficzna" grupa ludzi (...) ludzie w swej masie raczej mało inteligentni, a także niezbyt kulturalni (...) Mam wielu znajomych zarówno w środowisku nauk ścisłych, jak i wśród inteligencji pozauniwersyteckiej (...) i są to ludzie na dużo wyższym poziomie intelektualnym aniżeli większość znanych mi akademickich politologów i socjologów".

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 18:46:48:

    Nie jestem natomiast już tak przekonany, jak byłem jeszcze w zeszłym roku, czy wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec owego pana, akademika z zawodu, jest optymalnym wyjściem. Skoro na uczelniach pracują, nieniepokojeni przez rzeczników odpowiedzialności dyscyplinarnej, akademicy, którzy kradną czyjeś prace (plagiaty) lub wyłudzają pensje (notoryczne odwoływanie zajęć dydaktycznych), to mam wątpliwości, czy pan doktor, który - było nie było - popełnił tylko faux pas* językowe, powinien ponosić jakieś konsekwencje dyscyplinarne. Tak naprawdę wystarczyłoby, gdyby spotkał się z ostracyzmem w swoim środowisku. Pytanie, czy warszawskich politologów stać na taki krok?

    *Podejrzewam, że do czasu nagłośnienia jego wypowiedzi facet nie był nawet tego świadomy, stąd określenie ,,faux pas''.

  • maciek_magik napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 19:19:19:

    @dr.kananga
    Możesz sobie pokpiwać. Ale niedawno koleżanka, która jest dyrektorem departamentu w jednym z ministerstw, powiedziała mi, że gdy dostaje CV kandydata do pracy po politologii, to nawet dalej nie czyta. Opinie o politologach są fatalne i to jest fakt, i są to opinie zasłużone. Popatrz na tych wszystkich niby "ekspertów" politologów, którzy aż przebierają nogami, żeby wygłosić w TV jakieś całkowicie banalne opinie rodem z magla, na tych wszystkich Kików, Rybów itp. piejących peany na cześć PiS-u w TVP Info. To są, Twoim zdaniem, ludzie kulturalni i profesjonalni? W politologii upadek jest całkowity, a takie wypowiedzi jak tego Witkowskiego to jeszcze jeden z licznych tego upadku symptomów.

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 19:33:18:

    Trzeba było od razu. Jeżeli koleżanka z ministerstwa tak mówi, to zwracam honor. Co prawda moja koleżanka nieco inaczej to widzi, ale ona nie pracuje w ministerstwie.

  • anonimka.7 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 19:56:28:

    A na przynależność do pisu nie patrzy? Przecież to jest teraz najważniejszy wyznacznik przydatności kandydata do pracy...

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 20:05:59:

    Wszyscy politolodzy i socjolodzy należą do PiSu. Widziałem w telewizji.

  • anonimka.7 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 20:15:50:

    @maciek-magik

    Czy widział Pan jak ta inteligencja z administracji publicznej pracuje?
    Z moich obserwacji, wynika że w takich miejscach nie pracują ludzie bardziej inteligentni niż w innych, poniewaz kazdy, kto ceni swoje wykształcenie,
    wiedze, umiejetnosci nie bedzie pracowal za pensje ponizej sredniej krajowej, jesli w sektorze prywatnym zarobi wiecej.
    Dodatkowo, zaobserwowałam wiele patologii w tym środowisku: przychodzenie do pracy na kilka godzin, mimo ze wynagrodzenia otrzymują za 8h (w sektorze prywatnymjest to nie do ppomyślenia), zatrudnianie ludzi bez kwalifikacji (z w. średnim a nie wyższym) i nawet nie zmuszanie ich do podniesienia kwalifikacji (nikt z lepszy

  • anonimka.7 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 20:25:46:

    Dalsza część

    (...) nikt z lepszym wykształceniem i kwalifikacjami nie ma szans, bo jak w administracji publicznej pracownik raz "przyczepi sie do stolka" to na oderwanie go nie ma szans, czeste urlopy, niska wydajnosc pracy, nagrody, trzynastki, wycieczki, a przede wszystkim glowna wada to nepotyzm.
    Pracownicy mają tam wyjatkowo cieplarniane warunki.

    Oczywiście, wszystko to za publiczne pieniądze...

  • maciek_magik napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 20:35:06:

    @dr.kananga
    Nie wiem czy wszyscy polscy politolodzy i socjolodzy należą do PiS-u, ale wiem, że prawie żaden z nich nie ma uznanego międzynarodowego dorobku naukowego. "Prawie" dodałem tu po to, żeby nie obrazić tej garstki, policzalnej właściwie na palcach obu rąk, która jednak takowy dorobek posiada. Ale prawda jest taka, że te nauki w Polsce to intelektualna pustynia, co moim zdaniem ma reperkusje także w sferze pewnej klasy i kultury. A dyskutowany tu wyskok tego Witkowskiego to jeszcze jeden sygnał, że temu środowisku należy po prostu odciąć dopływ pieniędzy publicznych, a następnie na gruzach tego obciachu od podstaw budować te dyscypliny.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 21:15:59:

    @Anonimka.7
    Acanka stereotypami kieruje się, azaliż to wykształconej głowie nie przystoi.
    Wszystko zależy, gdzie. Mimo wszystko i biurokracji publicznej znajdziemy ludzi pracowitych, jak i leni. Proszę zauważyć, że urzędników państwowych mamy ponad 600 000 i niestety są to często kiepsko opłacani pracownicy, którym już kilka lat wstecz zamrożono płace. Natomiast wszystko jak zwykle psują politycy, którzy doprowadzają do sytuacji korupcjogennych lub wymuszają pewne działania, by móc pochwalić się wynikami. W końcu urzędnicy wykonują prawo, a nie stanowią go, od tego są politycy. Z resztą podobne zarzuty wysuwa się często w naszym, lekarzy, czy nauczycieli kierunku.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 21:50:19:

    @maciek_magik:

    > "Prawie" dodałem tu po to, żeby nie obrazić tej garstki, policzalnej właściwie
    > na palcach obu rąk, która jednak takowy dorobek posiada.

    Te osoby wciąż siedzą w kraju czy już zagnieździły się zagranicą?

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 21:59:30:

    @habilitant2012:

    Znalazłem trzy literówki. Trochę mnie drażnią, więc Gospodarz nie obrazi się, że zasugeruję ich poprawienie:

    ,,TyM razem pracownik...''
    ,,argumentacja adiunkta z Wrocławia nie zyskałA nic...''
    ,,Niestety, jest takich zbyT wielu''.

    Dziękuję i przepraszam za namolność w Dniu Flagi. ;)

  • maciek_magik napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/02 23:54:50:

    @halucinski
    Pisałem o tych, co są ciągle jeszcze w kraju. Jest ich tak mało, że nie ma masy krytycznej do zmiany.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/03 00:15:07:

    @maciek_magik:

    > Pisałem o tych, co są ciągle jeszcze w kraju. Jest ich tak mało, że nie ma masy
    > krytycznej do zmiany.

    I teraz moje właściwe pytanie: to kto w takim razie ma ,,na gruzach tego obciachu od podstaw budować te dyscypliny'' politologiczne? Jak to Pan sobie wyobraża?

  • maciek_magik napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/03 01:44:05:

    @halucinski
    Będzie to oczywiście ciężkie, ale próbować trzeba. Ta obecna niekorzystna rzeczywistość się oczywiście reprodukuje, bo hucpiarska profesura kształtuje młodą kadrę na swoje podobieństwo. Likwidacja tego kramu miałaby więc sama w sobie ozdrowieńczy potencjał. Przynajmniej nie wydawalibyśmy publicznych pieniędzy na tę pseudo-naukę.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/03 08:54:18:

    @Maciek_M
    Tak, z tym stwierdzeniem w dużej mierze się zgadzam: "Przynajmniej nie wydawalibyśmy publicznych pieniędzy na tę pseudo-naukę." Być może się ktoś na mnie obrazi, ale moje dotychczasowe kontakty z politologią, to młodzi politykierzy (wręcz doktrynerzy), którzy studiują politologię ze względu na niewymagający kierunek. Stąd trudno oczekiwać bezstronnego podejścia do zjawisk społecznych. Tylko ocenianie całej nauki przez pryzmat politologii jest błędem. Uważam właśnie za bardzo duży błąd obecnej reformy, że rozpatrzono problemy pojedynczych dyscyplin i to w większości humanistycznych, a nie popatrzono na inne. Na wejściu ustawa 2.0 jest naznaczona chorobą słabej analizy całości nauki oraz dydaktyki, nie ma nigdzie znanej bardzo dobrze w ekonomii analizy SWOT.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/03 09:03:04:

    O słabości ustawy w związku z niedoreprezentowaniem innych dyscyplin świadczy informacja podana na stronie Politechniki Warszawskiej z d. 24.05.2016 11:31, cytuję: "Uniwersytet SWPS, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, Instytut Allerhanda - z tymi instytucjami związane są trzy zespoły, które opracują założenia nowej ustawy o szkolnictwie wyższym - ogłoszono na konferencji w resorcie nauki. Udział w pracach nad ustawą ma również Politechnika Warszawska."
    oraz
    "Udział Politechniki Warszawskiej w konkursie Ustawa 2.0

    Prace merytoryczne zespołu naukowców skupionych wokół Instytutu Allerhanda będą koordynowane przez prof. Jana Fazlagiča z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. W skład zespołu wchodzą naukowcy m.in. z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Szkoły Głównej Handlowej, Małopolskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Tarnowie, a z Politechniki Warszawskiej dr hab. inż. Janusz Zawiła-Niedźwiecki, prof. PW z Wydziału Zarządzania oraz prof. dr hab. Janusz Hołyst z Wydziału Fizyki.

    Członkiem 9-osobowej Komisji Konkursowej była dr inż. Kinga Kurowska, Kierownik Działu Rozwoju Innowacyjności Młodych Naukowców w CZIiTT PW."

    Sama analiza składów grup pracujących nad propozycjami ustawy 2.0 pokazuje też, dlaczego tak potraktowano tzw. prowincję.

  • maciek_magik napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/03 11:05:55:

    @kahlkopf
    Zgadzam się z Tobą, analizy SWOT brakło, w szczególności analizy zróżnicowanej sytuacji różnych dyscyplin. Co za tym idzie, działania w niektórych punktach są za mało radykalne, a w niektórych pewnie za bardzo.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/03 11:53:22:

    @Maciek_M
    W tym względzie osiągnęliśmy konsensus, że reformatorzy wyciągnęli swoje wnioski na podstawie niereprezentatywnych prób statystycznych, które następnie uśrednili i ekstrapolowali na całą naukę. W ten sposób zaproponowali terapię ogólnoustrojową, zamiast celowanej. Jak wiadomo terapie ogólnoustrojowe są wręcz szkodliwe dla całego organizmu, stąd taki bujny ostatnio rozwój terapii celowanych w medycynie, zwłaszcza tych antynowotworowych. Nasi reformatorzy zapomnieli, co Kolega Haluciński zapewne najlepiej by objaśnił: Primum non nocere. Dla mnie w tym wszystkim brakuje wzmacniania pozytywnych trendów, których nie zauważono, albo nie chciano zauważyć. Po prostu minister wraz ze swoją świtą przyjęli, że wszystko jest złe i z tej negacji, której nie omieszkują akcentować na każdym kroku, fundują terapię szokową.

  • habilitant2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/03 16:47:19:

    Bohater mojego wpisu przeprosił za swoje słowa. I bardzo dobrze.


  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/03 17:03:06:

    WSz Gospodarzu, czy są to jakieś oficjalne przeprosiny, czy tez przesłane by e-mail?

  • habilitant2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/03 17:04:53:

    'Oficjalne'. W moim komentarzu jest linka. Jeszcze raz URL:

    wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,23351740,oswiadczenie-przemyslawa-witkowskiego-wiem-ze-popelnilem.html#Z_Czolka3Img

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/04 08:50:06:

    @kahlkopf @maciek
    podpisuję się pod tym co napisaliście. Obserwując "rozwój" "naukowy" (celowo dwa podkreślenia) niektórych osób z mojej branży (zarządzanie) to wyraźnie widać, że chodzi tylko o pełnienie funkcji dydaktycznych na dwóch uczelniach a nauka sprowadza się do pozoranctwa. Już pisałem na tym blogu wcześniej, że osoby, którym byście przyklasnęli (publikacje na listach A, wyjazdy, staże, itd.) nie są lepiej traktowane w macierzystych uczelniach. Ba! nawet sądzę, że są tylko problemem dla kierowników -- jak bardzo to pisał @flamengista jak musi się składać jak scyzoryk, żeby utrzymać takiego pracownika w ramach jego alma mater.

    Spojrzenie @kalhkopha na całość jest (brak punktowo celowanych zmian) nie zmieni sytuacji. Lepsi nie będę nagrodzeni, a słabi eliminowani.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/04 11:31:43:

    @p-tau
    Obawiam się, że nowa ustawa wręcz doleje oliwy do ognia.
    Może nastąpić efekt podobny do wpływu limitu 8 lat na poziom habilitacji.
    Akurat tę minę habilitacyjną nowa ustawa chyba rozbroi, ale z poziomem badań, zwłaszcza w ekonomii, może być odwrotnie do zamierzeń.
    Bowiem: chcąc prowadzić studia (ogólnoakademickie) trzeba mieć kategorię B. Zatem wiele uczelni (a może nie ma ich aż tak wiele?), do tej pory nie myślących o kategoryzacji (skupiano się na minimum kadrowym), będzie próbowało walczyć o B. Zwiększy się więc zaplecze, na którego tle obecne solidne B może wręcz awansować do A - bez zmiany swych parametrów (dotyczy to kierunków masowych), bo kategoryzacja jest robiona wg uszeregowania w ramach dyscypliny. Nawet tak zbożny pomysł jak "najwyżej 4 od każdego" może wtedy być antyskuteczny, bo de facto obniży on bardzo punkty odcięcia, czyli walka o to B może toczyć się na poziomie o wiele niższym, niż nam się teraz wydaje. Obym był złym prorokiem.

    A jak jest ze "studiami zawodowymi" (praktycznymi), w takich dyscyplinach jak ekonomia, zarządzanie, prawo czy pedagogika? Czy to sektor dobrze rozwinięty? Czy ma szanse na rozwój? Bo do tego B potrzebne nie jest, a nawet trochę szkodzi.



  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/04 11:56:17:

    "chodzi tylko o pełnienie funkcji dydaktycznych na dwóch uczelniach a nauka sprowadza się do pozoranctwa". Trudno pracować naukowo jak ma się dwa etaty dydaktyczne i np. kilkanaście różnych przedmiotów. I to się nie zmieni. Z dokręcaniem śruby i wymagań, powinna iść kasa i obniżka pensum... sabbitacal year - kto pamięta na przykład o czymś takim? Jedynie wtedy reforma ma sens, a tak większość naukowców dalej będzie kombinować jak dorobić na boku i wykazać się publikacjami.

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/04 12:56:51:

    @js.c
    Dlaczego uwazasz ze kategoria B (raczej bardzo niska) czyli wymog elementarnego zrozumienia o czym sie wykłada moze byc szkodliwy?

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/04 13:17:42:

    @kragon
    Nic osobistego.
    Po prostu kategoria B ustawowo będzie oznaczać raczej nie-praktyczność.
    Brak kategorii B będzie WYMUSZAŁ kierunek praktyczny i tylko to miałem na myśli
    (choć nie widzę w tym większego sensu).

    PS. Nie widzę, aby reguły parametyzacyjne (nawet przyszłe, a zwłaszcza obecne) wiązały jakoś kategorię B z "wymogiem elementarnego zrozumienia" :)


  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/04 13:30:35:

    @js.c:
    A jak jest ze "studiami zawodowymi" (praktycznymi), w takich dyscyplinach jak ekonomia, zarządzanie, prawo czy pedagogika? Czy to sektor dobrze rozwinięty? Czy ma szanse na rozwój? Bo do tego B potrzebne nie jest, a nawet trochę szkodzi.
    Zarządzania jest na pęczki w każdej publicznej uczelni i mnogości w prywatnych. Przy spadku studentów mogą mieć problem, ale prywatna szkoła ma inne priorytety zatrudnienia. Już teraz kilku moim znajomych z żalem i płaczem potwierdza zmianę formy zatrudnienia z pełnego etatu na umowę zlecenie na drugich etatach w prywatnych szkołach. Sprawdźcie sobie w bazie Ludzie Nauki jak to wygląda: Wyższ. Szkoł. Biznesu rosną kadrowo w siłę, ale to dzięki zatrudnianiu emerytów.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/04 13:43:15:

    @kragon
    > Dlaczego uwazasz ze kategoria B (raczej bardzo niska)...

    Nie "niska", tylko "przeciętna". Dodałbym nawet, że "wysoka" jak na poziom finansowania nauki, przy którym Etiopia zaczyna być mocarstwem naukowym.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/04 13:45:52:

    @p-tau
    Ale te kierunki "na pęczki" to chyba ogólnoakademickie? Czy także praktyczne?
    Jeśli ogólnoakademickie, to będą musieli zmienić priorytety zatrudnieniowe (zamiast utytułowanych emerytów: młodsi producenci makulatury), no i włączyć się aktywnie w proces parametryzacji (bo teraz to chyba tylko okazjonalnie?)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/05 23:43:45:

    @p-tau, @kahlkopf @maciek
    Ach, skąd ten pesymizm! Reforma działa i po podkręceniu śruby kluczem nasadowym 2.0 z dwumetrową przedłużką działać będzie po prostu doskonale!

    Jak bowiem zauważył pewien (prof. dr hab. inż.) Jajcarz-Kosmita

    System konkursowy działa, a dziekani są wręcz zmuszani do zwolnienia złych pracowników. Dyrektorowi Instytutu zależy, żeby pracowali u niego najlepsi naukowcy, bo od tego zależy, czy będą pieniądze na premię. Kategoryzacja bezpośrednio zależy od jakości pracy jednostki naukowej i efekty tego zaczynają być widoczne. System ocen nadal jednak wymaga ulepszeń


    naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C29343%2Cnaukowiec-na-urlopie-pisze-publikacje.html


  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/06 00:01:27:

    @trzy.14
    Czyżbym miał deja vu? Pan Prof. jedzie pod palemki i pisze artykuł. Czyli jego stać, by tam pojechać, podczas, gdy inni piszą w domu. I jeszcze ta pochwała systemu. Normalnie jeszcze brakuje tylko samokrytyki przed partią matuszką.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/06 00:04:28:

    @Pi
    Jak rozumiem, to klucz nie jest dynamometryczny i przez to gwint może się zerwać lub łeb ukręcić, jak za bardzo dociśnie.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/06 00:07:48:

    @trzy.14

    Entuzjastycznym "użytecznym idiotom" mogę tylko zalecać zapoznanie się z opinią Filipiaka (link), który nie pozostawia złudzeń, co do pragmatycznego podejścia pracowników. Uczelnie po "dokręceniu śruby" zostaną albo tylko z pracownikami n-d, których nikt już nie chce, albo w ogóle bez pracowników n-d.

    Polska uczelnia to obecnie pracodawca śmieciowy, licho płacący i kompletnie nierozwojowy.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/06 10:07:23:

    @kalhkopf był czas, że po doktoracie przez 7 lat nie wyjeżdżałem na wakacje, bo zawsze trzeba było coś zrobić, skończyć projekt itp.

    Eh, chciałbym pisać pod palemką.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/06 11:46:58:

    @p-tau
    W tym względzie również solidaryzuję się z Tobą. Eh też chciałbym pisać artykuły pod palemką.

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide