Robię habilitację

Wpis

wtorek, 29 maja 2018

Paragraf na habilitanta

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz prof. Wroński wziął w obronę osobę oskarżoną o plagiat, a tak właśnie robił w swoim ostatnim artykule. Bardzo się cieszę, że tak właśnie się stało, bo  sytuacja, którą opisuje Wroński, wkurzyła. Oto fragment tekstu:

 

Prof. Gajda napisał, że „sformułowania używane przez autora monografii wywołują u czytelnika wrażenie, że jest on jedynym autorem prezentowanych wyników badań”, bowiem pisał on w pierwszej osobie, natomiast wyniki, które przedstawia, pochodzą z prac wieloautorskich.



Wyjątkowo dużo złej woli trzeba mieć, żeby stwierdzić, że autor, który cytuje swoje teksty, a do których recenzent ma dostęp, chce oszukać recenzenta i wywołać wrażenia samodzielnych badań. Marek Wroński komentuje:

 

Komentując tę opinię muszę stwierdzić, że jest ona krzywdząca dla habilitanta, gdyż z punktu widzenia prawa autorskiego miał on prawo powołać się na prace, których był współautorem. To nie jest naruszenie prawa autorskiego, czyli to nie jest plagiat. Do wszystkich „przejętych” danych, o których habilitant pisał: „wykonałem”, „zrobiłem”, „prezentuję” itp. są odnośniki bibliograficzne. Zgodzić się można z tym, że opisując wyniki dr Antończak powinien rzadziej operować opisem w pierwszej osobie, ale taka niekiedy jest maniera młodych naukowców. Dla czytelników monografii i recenzentów było jasne, że referuje on wyniki i odnosi się do swoich prac wieloautorskich.

 

Teraz mój komentarz. Odnoszę wrażenie, że ktoś bardzo chciał zrobić kuku habilitantowi. I skoro nie dało się inaczej, to sie przyczepiono do osoby, w której pisze habilitant. Bo jakiś kij się zawsze znajdzie.

 

Jest powiedzienie z tzw. czasów minionych: "Dajcie człowieka, a paragraf się znajdzie". Wikipedia twierdzi, że maksyma przypisywana jest prokuratorowi z czasów stalinowskich, Andriejowi Wyszyńskiemu. A ja się czasem zastanawiam, czy nie jest to powiedzenie z polskich uniwersytetów i instytutów. Jak nie autoplagiat, to przynależność dyscyplinarna, jak nie przynależność, to zawsze jeszcze można się twierdzić, że cykl jednotematyczny nie jest wystarczająco jednotematyczny. A jak to zawiedzie, to przecież można się jeszcze powątpiewać, że habilitant nie miał w głowie planu cyklu, gdy publikował pierwszy artykuł. Dajcie habilitanta, a paragraf się zawsze znajdzie.



Do naszego instrumentarium przypierzania się niedługo dojdzie kolokwium habilitacyjne w nowej odsłonie. Hulaj dusza, Boga nie ma.

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
wtorek, 29 maja 2018 18:17

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/29 20:53:21:

    Do opisanych zarzutów merytorycznych nie odniosę się, bo nie przeczytałem monografii, a nawet jakbym to zrobił, nic bym z niej nie zrozumiał. Wątpliwości proceduralne też pominę, bo nie mam stopnia czy tytułu naukowego uprawniającego do udziału w takich głosowaniach. Ale zarzuty językowe skomentuję, bo rocznie wypluwam z siebie kilkadziesiąt ekspertyz, czyli setki stron specjalistycznych tekstów.

    Nie widzę nic złego w pisaniu prac naukowych w pierwszej osobie. Ba, uważam to za pożądane. Pierwsza osoba jest tak bliska językowi naturalnemu, jak to tylko możliwe. Niechętnie stosuję stronę bierną, bo utrudnia odbiór tekstów. Nie jestem również zwolennikiem form bezosobowych, bo nie mówią nic o podmiocie. Istnieje jeszcze maniera pisania w pracach o swoich osiągnięciach w trzeciej osobie. Dla mnie jest ona bardzo pretensjonalna i wręcz śmieszna. W trzeciej osobie to kiedyś pisali o sobie królowie, wydając edykty: ,,Jego Królewska Mość, Władca Wyżyn i Nizin, Pan Nieba i Ziemi postanawia...''

    Wystarczy sobie zresztą zestawić poszczególne techniki pisarskie (za punkt odniesienia trzeba przyjąć osobę autora -- to on jest autorem słów o sobie):
    a) zbadałem -- zbadano -- zostało zbadane -- autor zbadał;
    b) stwierdziłem -- stwierdzono -- zostało stwierdzone -- autor stwierdził;
    c) napisałem -- napisano -- zostało napisane -- autor napisał.

    Wszystko poza 1 os. l.poj. brzmi sztucznie. Niektórzy mówią, że ten zwyczaj przyszedł z USA. Nawet jeśli tak, to co z tego?

    Czynienie habilitantowi zarzutu, że odnosząc się do prac wieloautorskich, których był współtwórcą, używa 1 os. l.poj., jest dla mnie niepoważne. Jeżeli takie twierdzenie jest opatrzone stosownymi odnośnikami do źródeł, nie widzę w tym nic złego. Wkład habilitanta w cytowane prace nie wynosił 5%, tylko był większy o rząd wielkości, co przy wielu autorach pozwala podejrzewać, że facet miał wszędzie największy jednostkowy wkład. Zapewne więc i badał, i stwierdzał, i pisał.

    Zresztą czy będzie przekłamaniem, gdy powie się koledze: ,,Byłem w kinie na Blade Runnerze 2049'', jeżeli poszło się na film z partnerką? Nie! Ten habilitant nie zrobił nic innego.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/29 21:04:18:

    PS. Czy ten pan coś pominął, używając 1 os. l.poj.? Nie, bo w zasadniczym tekście napisał: ,,zbadałem'', a w przypisie podał pracę wieloautorską, czyli de facto dodał: ,,wraz z innymi''.

    Uwagę tego pana prof. Gajdy uważam za czepialską. Ot, po prostu chciał dowalić habilitantowi.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/29 21:29:31:

    A u nas niedawno była wielka awantura, bo habilitanka zamiast w autoreferacie użyć liczby pojedynczej, "ja", niemal wszędzie pisała "my". I jak z takiego autoreferatu wydobyć, co zrobiła habilitanka, a co współautorzy jej prac?

  • naukowiec2.0 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/29 22:01:11:

    Moim zdaniem powinno się jednak pisać "my". Nie wiem, jakie to były nauki, ale trudno byłoby mi czytać "ja". Wszak nie są to wspomnienia, tylko wiedza, którą potencjalnie chciałbym wykorzystać w jakiś sposób, skoro sięgam po pozycję. Ale uważam też, że takie uwagi można zwracać w sposób delikatniejszy, nie uderzając po całości, bo to jedynie kwestia estetyki/gustu.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/29 22:08:42:

    wczoraj Jarosław Kaczyński w szpitalu zostanie jeszcze kilkanaście dni - przekazał w radiowym wywiadzie Adam Bielan (PiS).

    Dzisiaj
    Rano Jarosław Gowin w Onet.pl: Prezes Kaczyński leczy schorzenie kolana. Wszystkie pozostałe plotki są całkowicie wyssane z palca.
    ...
    Opowieść o kolanie prezesa pachnie ordynarnym okłamywaniem opinii publicznej. A to w przeciwieństwie do choroby, do której każdy ma prawo jest złamanie zasad umowy społecznej, która rządowi i partii nie daje prawa ukrywać, że nikt nie trzyma ręki na sterach państwa.


    Ciekawe, co z tego wyniknie.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/29 22:31:14:

    @Pi:

    > Jarosław Kaczyński w szpitalu zostanie jeszcze kilkanaście dni - przekazał
    > w radiowym wywiadzie Adam Bielan (PiS).

    Po plotce (albo i nie plotce) obyczajowej o pośle Pięcie w internecie pojawił się taki mniej więcej mem: ,,Kaczyński: Cholera, niedawno kolano, dzisiaj pięta!''

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/30 08:09:59:

    Pisanie "my" a nie "ja" jak dla mnie świadczy o zaburzeniu osobowości.
    Jedynie wytłumaczenie dla "my" widzę w narracji ja+czytelnik co pojawia się w wyrażeniach typu "jak widzimy".

    Mnie uczono, żeby pisać bezoosobowo bo to neutralne jest.

  • rudamaruda1949 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/30 09:36:43:

    to akurat ciekawa wiadomość:
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23469457,nowa-rekonstrukcja-rzadu-odlozona-morawiecki-chetnie-pozbylby.html
    wśród ludzi do spuszczenia - Zbyszek, co ewidentnie wmocniłoby wyższego Jarka

  • redezi napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/30 09:49:50:

    @ p-tau

    "Pisanie "my" a nie "ja" jak dla mnie świadczy o zaburzeniu osobowości.
    Jedynie wytłumaczenie dla "my" widzę w narracji ja+czytelnik co pojawia się w wyrażeniach typu "jak widzimy".

    Mnie uczono, żeby pisać bezoosobowo bo to neutralne jest."

    1. 1 os lm ma sens, gdy jest kilku autorów i mowa o wspólnym dziele. To nie zaburzenie osobowości, tylko gramatyka.

    2. Różne dyscypliny mają różne konwencje. U mnie tekst bezosobowy by nie przeszedł, właśnie jako zbyt sztywny jęzkowo.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/30 10:21:54:

    @redezi nie trudno się domyślić, że chodziło mi o sytuację pisanie przez 1 osobę i wyrażanie się my.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/30 14:31:38:

    Chwila. Sa 3 recenzje pozytywne, ale ktos w KH pracowicie przerabia wynik pozytywny na negatywny. RW sie wkurzyla i nadala stopien wbrew opinii negatywnej KH. Przewodniczacy KH odwoluje sie do CK od decyzji RW. Postepowanie zostaje wznowione.

    Glowny argument przeciwko nadaniu stopnia to zloty standard argumentow na uwalenie w CK - rada nie miala prawa nadac stopnia w dziedzinie, bo nalezalo nadac stopien w innej dziedzinie, a nie w tej, w ktorej nadano. Drugi argument to dety zarzut plagiatu. To jest istotne novum, ale poniewaz z takim czyms stykam sie kolejny raz, pozwole sobie zwrocic uwage na coraz wyrazniej widoczna tendencje. Poza tym standard - KH usiluje dowiesc, ze habilitant nie jest autorem wlasnych publikacji, poniewaz sa wspolautorskie. Kolejne istotne novum w tej habilitacji - recenzent CK kwestionuje protokol RW, argumentujac, ze na posiedzeniu RW powiedziano nie to, co zostalo zaprotokolowane mimo, ze czlonkowie RW protokol w glosowaniu przyjeli, zgadzajac sie tym samym, ze to wlasnie mowili. Na dodatek jeszcze dziekan nie zaprosil na posiedzenie RW czlonkow KH mimo, ze nie mial wcale obowiazku ich zapraszac.

    Kim jest czlowiek, ktory te wojne zaczal? Członek rzeczywisty PAN, członek Prezydium PAN i dziekan Wydziału IV Techniki PAN.

    Habilitantowi radze juz w tej chwili zaczac sie rozgladac za dobrym prawnikiem. Przewodniczacy starannie policzyl swoje wojska przed zlozeniem odwolania.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/30 16:12:07:

    chario,
    § 16. Na posiedzenie rady jednostki organizacyjnej przeprowadzającej postępowanie habilitacyjne, na którym ma być podjęta uchwała o nadaniu lub odmowie nadania stopnia doktora habilitowanego, zaprasza się członków komisji habilitacyjnej, bez prawa głosu.

    Niezaproszenie nikogo z KH powinno skutkować automatyczną kontrolą CK, niezależnie od kwestii merytorycznych tego konkretnego przewodu.

    W tym przewodzie starły się dwa, a nie jeden niedźwiedź alfa. Jeden z WAT i PAN, drugi z PWr i KRASP. A gdzie misie drwa rąbią, tam habilitantowi wiatr w oczy wieje. Ile lat ta sprawa już trwa?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/30 16:19:16:

    www.rp.pl/Publicystyka/305289933-Nauka-to-nie-przedsiebiorstwo.html

    To wielka rzecz, że minister Gowin podjął się reformowania nauki. Wielka i ważna, bo nauka potrzebuje zreformowania. Ale jego projekt znakomity przede wszystkim w tym, że w ogóle został podjęty nie może przejść do realizacji w formie, która ministrowi wydaje się ostateczną i którą chce on po przegłosowaniu przez Sejm skierować jeszcze w tym roku do realizacji.

    Zadaniem większości sejmowej będzie teraz poprawienie tego projektu i usunięcie z niego błędnych rozwiązań

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/30 16:29:02:

    Z początku wydawało mi się, że wreszcie jakaś prawicowa krytyka Ustawy godna uwagi. Aż doszedłem do tego Manifestu Egoistycznego:

    Tymczasem, sprawa jest prosta: kiedy stworzy się uczonym warunki do pracy, będą efekty. A te efekty są w stanie ocenić jedynie sami uczeni, nie są im potrzebne żadne biurokratyczne, pseudoekonomiczne kryteria ocen. Naukowiec może całą swą działalność ograniczać do wygłaszania wykładów, uczestniczenia w seminariach. Jeśli środowisko naukowe uznaje, że jego przemyślenia są inspirujące dla innych i akceptują jego uczestnictwo w społeczności uczonych, to powinno to wystarczyć.

    Proponuję ostatnie zdanie zastosować twórczo do oceny habilitantów, przypomnijmy:

    Jeśli środowisko naukowe uznaje, że jego przemyślenia są inspirujące dla innych i akceptują jego uczestnictwo w społeczności uczonych, to powinno to wystarczyć.

    Dlaczego tak światłej, życiowej myśli nie wpisano do ustawy?

    Spójrzmy dialektycznie z perspektywy tego zdania na omawianą tu habilitację. Środowisko WAT-PAŃ-skie uznaje, że habilitacja jest z materiałoznawstwa, a środowisko PWR-KRASPowskie, że z elektroniki. Najwyraźniej należy stworzyć specjalną nową dyscyplinę, żeby każde dostatecznie mocarme środowisko miało swoje podwórko do obsikiwania.

  • glass_onion napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/30 16:58:59:

    @trzy.14
    Habilitacja była 2 rozporządzenia temu. Wtedy nie było chyba tego paragrafu o zapraszaniu komisji.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/30 17:35:40:

    @trzy.14 - doczytałem do tego samego momentu.

    Ogólnie zgadzałem się z wieloma tezami, wręcz byłem w szoku, że udało się Żyżyńskiemu sklecić jako taki wywód logiczny, aż do momentu, w którym profesor raczył stwierdzić, że "dawajcie piniondze a my już sami ustalimy czy je dobrze spożytkowaliśmy i wara od jakichkolwiek ocen".

    A jest to przedstawiciel wydziału o delikatnie mówiąc niezbyt ciekawej renomie naukowej, na co można przytoczyć nie tylko kategorię w ewaluacji, ale również choćby i słynny case Goliszewskiego.

  • redezi napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/30 21:41:22:

    @ trzy.14

    "Spójrzmy dialektycznie z perspektywy tego zdania na omawianą tu habilitację. Środowisko WAT-PAŃ-skie uznaje, że habilitacja jest z materiałoznawstwa, a środowisko PWR-KRASPowskie, że z elektroniki. Najwyraźniej należy stworzyć specjalną nową dyscyplinę, żeby każde dostatecznie mocarme środowisko miało swoje podwórko do obsikiwania. "

    Inżynieria materiałowa to nie to samo co materiałoznawstwo. To pierwsze jest gdzieś między fizyką, chemią a elektroniką. To drugie jest gdzieś obok zarządzania i logistyki. To pierwsze to jakieś elektrony i donory, to drugie to rodzaje stali i żelbetu

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 11:18:26:

    redezi,
    No tak, zapamiętałem tylko "materiały". Czy jednak można odróżnić, odciąć nożem królestwo np. inżynierii materiałowej od królestwa fizyki?

    W tym wywiadzie: www.pomorska.pl/strefa-biznesu/firma/a/prof-antoni-rogalski-zbudowalismy-centra-innowacji-w-ktorych-brakuje-odpowiednich-ludzi-do-pracy,10174662/

    prof. Regulski zwany jest fizykiem. Czy fizyk może decydować, kto zajmuje się elektronika, a kto inżynierią materiałową?

    Ale nie, wikipedia nazywa go elektronikiem. pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Rogalski_(naukowiec)

    Recenzował prace habilitacyjne: "Optymalizacja konstrukcji i technologii diod laserowych ze względu na przestrzenne charakterystyki promieniowania" oraz "Głębokie stany pułapkowe i efekty metastabilne w ogniwach słonecznych CIGS" - czy na podstawie samego tytułu możesz zgadnąć, z jakiej dziedziny były to prace? Która była z elektroniki,a która z fizyki?

    A "Wpływ domieszkowania na właściwości warstw epitaksjalnych z HgCdTe" - to inżynieria materiałowa czy fizyka powierzchni?

    Może więc inżynieria materiałowa w polskich warunkach wyróżnia się głównie składem Grupy Trzymającej Awanse?


  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 11:37:34:

    Biorąc pod uwagę że na wydziałach towaroznastwa w zakresie materiałoznastwa pracują fizycy od inżynierii materiałowej i czasen amwet kupują aparaturę wnoszę o likwidację wydziałów i dyscyplin. Skoro ta reforma już leci bez poprawek, bring the fun on!

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 11:49:29:

    Poza tym Wydział Teorii Pola i Elektroniki to też jest takie trochę LOL. Rozumiem że bramki logiczne oblicza sie tam z użyciem form różniczkowych. Co prawda Carver Mead napisał "Collective electrodynamics", ale to było już na emeryturze i bez związku z jego elektroniką.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 13:13:08:

    Biorąc pod uwagę że na wydziałach towaroznastwa w zakresie materiałoznastwa pracują fizycy od inżynierii materiałowej i czasen amwet kupują aparaturę wnoszę o likwidację wydziałów i dyscyplin. Skoro ta reforma już leci bez poprawek, bring the fun on!

    Popieram! Reforma polegajaca na likwidacji wydzialow bez likwidacji dyscyplin jest niekompletna.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 13:15:53:

    A serio, skoro omawiane postepowanie habilitacyjne ilustruje, co dzieje sie, gdy dwa krolewiatka walcza o dominacje w dyscyplinie, to strach sie bac, co bedzie, gdy dyscyplin zrobi sie mniej.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 13:33:42:

    "Wydzielono także teologię z nauk humanistycznych i stworzono dla niej osobną dziedzinę nauk teologicznych, co Gowin obiecał Episkopatowi w październiku 2017 r. Ułatwi to teologom ubieganie się o granty, ponieważ nie będą musieli rywalizować o nie np. z historykami. W czasie spotkania z Gowinem biskupi narzekali, że wnioski o granty z teologii bywają odrzucane z powodów ideologicznych. Pisaliśmy w OKO.press niedawno, że w ocenach jakości prowadzonych badań naukowych uczelnie teologiczne nieodmiennie wypadają słabo."

    O kurde, szykujcie się do badań nad pałeczkami gejostwa opartych na pismach Jana Pawła II.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 14:11:48:

    @czlowiek.z.makulatury:

    > O kurde, szykujcie się do badań nad pałeczkami gejostwa opartych na pismach
    > Jana Pawła II.

    No, to będzie wyzwanie, bo będzie trzeba zakwestionować dotychczasowe osiągnięcia naukowe medycyny pastoralnej:

    ,,Uogólniając te czynniki przyczynowe można stwierdzić, że homoseksualizm jest następstwem nieprawidłowego rozwoju osobowości, w połączeniu ze szkodliwymi wpływami środowiskowymi bądź wręcz w zależności od nich. Nie ma natomiast podstaw do przypuszczenia, iżby homoseksualizm miał podłoże genetyczne lub by był następstwem jakichś determinujących tę dewiację zaburzeń biologicznych somatycznych). [...]

    ,,Warto tu także przytoczyć znamienny fragment z pochodzącego z 1939 r. memoriału władz hitlerowskich <<w sprawie traktowania ludności okupowanej Polski>> (obszerny fragment jest przytoczony także na s. 250). Otóż urząd do spraw polityki rasowej NSDAP skierował do władz okupacyjnych na terenie Polski szereg zaleceń, mających na celu osłabienie rozwoju demograficznego i <<narodowego podniesienia>> polskiej ludności. Obok zaleceń rozszerzania antykoncepcji i niekaralności zawodowego przeprowadzania poronień znalazła się także dyrektywa: <<Homoseksualizm należy uznać za niekaralny>> (53). Okupantowi z pewnością nie chodziło o akt tolerancji, ale o popieranie dewiacji osłabiającej ludzi moralnie i biologicznie''.

    (Źródło: prof.dr hab.n.med. Stanisław Luft: Medycyna pastoralna, rozdz. 2.7, str. 69--75).

  • leros76 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 14:27:43:

    @haluciński

    Poważnie? Przecież hitlerowcy mieli dość określone poglądy na homoseksualizm. Nie widziałem dokumentu, więc nie mogę komentować, ale brzmi jak bzdura. Aż z ciekawości pójdę w poniedziałek do kolegów, co wiedzieć powinni i zapytam.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 14:55:40:

    Nie ma sensu sprawdzać i legitymizować działalności, która legitymizuje swoją naukowość działalnością nazistowską przez sprawdzanie w źródłach czy merytorycznie się zgadza. To już nie jest śmieszne.

  • dala.tata napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 18:41:36:

    Nie wiem, co to jest medycyna pastoralna. Natomiast w cywilizoanym kraju temu czlowiekowi zakazano by wykonywania zawodu. Bo to, co on pisze, jest nie tylko straszne, ale przede wszystkim niezgodne z tym, co mowi medycyna.

    I o ile rozumiem, ze p. Luft ma prawo miec poglady, jakie tylko chce. To jednak czy mu sie to podoba czy nie, on musi sie kierowac tym, co mowi medycyna. Homoseksualizm zdepatologizowano prawie 50 lat temu.

    Ja nie rozumiem zupelnie, jak to mozna bylo wydac, mnie przeraza to, ze on moze tego uczyc studentow.

  • dala.tata napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 18:49:15:

    To, co pisze Luft, to jest masakra, to jest straszne.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 19:03:17:

    Tymczasem oczywiście zrobiłem to bezsensowne sprawdzenie.

    Dr E. Wetzel, Dr G. Hecht "Kwestia traktowania ludności dawnych ziem polskich w aspekcie rasowym" dokument biura polityki rasowej NSDAP z 25 listopada 1939 ("Die Frage der Behandlung der Bevölkerung der ehemaligen polnischen Gebiete nach rassenpolitischen Gesichtspunkten"). Jest skan online www.krzysztofkopec.pl/dokumenty/Die_frage_der_behandlung_der_bevolkerung.pdf

    Na przedostatniej karcie 39, na stronie numer 34 w ostatnim akapicie w piątym wierszu jest takie zdanie wtrącone między niekaralność aborcji a nieprześladowanie klinik aborcyjnych (cały ten paskudny dokument jest chaotyczny):

    "Die homosexuelle Betätigung ist straffrei zu erklären."

    Dowiedzieliśmy się, że nazistowskie opinie są cytowalną podstawą polskich uprzedzeń.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 20:19:22:

    Nie no fatalnie, to powstaniec warszawski, co daje glejt na wygadywanie dowolnych pierdół. Dziwi mnie, że nie wiecie.

    Nie dość, że promujecie gejozę, to jeszcze antypolacy. Dobrze, że Gowin się za Was weźmie.

    Ja natomiast ze swojej strony witam z radością Jego Ekscelencja Księdza Arcybiskupa, jako przewodniczącego Rady Uniwersytetu. Zapraszam Jego Dostojność na mój wykład inaugurujący na Uniwersytecie "Statystyka Matematyczna Przeciw Cywilizacji Śmierci w listach Jana Pawła II".

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 20:25:25:

    Droga do Nobla otwarta. Cf. liorpachter.wordpress.com/2018/05/18/james-watson-in-his-own-words/

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 21:08:13:

    Zadaniem medycyny pastoralnej jest zatem prezentacja i popularyzowanie przede wszystkim takich zagadnień medycznych, których znajomość jest pomocna w pracy duszpasterskiej

    Jakie proste! prezentacja i popularyzacja!

    Jeśli jednak się wczytać, to jest tam też miejsce na badania. Badania w zakresie medycyny pastoralnej mają na celu udowodnienie, na gruncie nauki, że nauka KK jest zgodna z nauką.

    Stąd więc szkodliwość homoseksualizmu nie podlega dyskusji, skoro zapisana jest (zapewne) w katechizmie KK. To tak jak z tym samolotem, który z całą pewnością nie wyrżnął w drzewo i co z tego wynika.


  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 21:41:43:

    Fronda jest nieoceniona:

    Autorem koncepcji postępowania wobec Polaków znajdujących się pod okupacją hitlerowską był kierownik Centrali Doradczej Urzędu do Spraw Rasowo-Politycznych NSDAP dr Erhardt Wetzel. W swoich wytycznych z 25 listopada 1939 roku pisał on: Wszystkie środki, które służą ograniczaniu rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzanie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać za niekaralny. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia.

    www.fronda.pl/a/jak-niemcy-chcieli-quotrozwiazac-kwestie-polskaquot,16604.html

    No sprawdziłem. Fronda powołuje się na ten sam dokument, do którego link podał Zitt. I tam jest napisane to, co podał Zitt, a nie to, co "cytuje" Fronda.

    Czyli medycyna pastoralna to działalność polegająca na rozpowszechnianiu kłamstw, o ile są one zgodne ze z góry przyjętymi założeniami światopoglądowymi.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 23:08:11:

    @Pi:

    > Homoseksualizm należy uznać za niekaralny.
    > No sprawdziłem. Fronda powołuje się na ten sam dokument, do którego link
    > podał Zitt. I tam jest napisane to, co podał Zitt, a nie to, co "cytuje" Fronda.

    Zitt: ,,Die homosexuelle Betätigung ist straffrei zu erklären''.

    Zaraz, zaraz, a czy przytoczone przez Zitta zdanie nie znaczy dosłownie: ,,Działalność homoseksualna jest uznana za niekaralną''? Mój niemiecki jest kiepściutki, ale tak też sugeruje ówcześnie aktualny słownik niemiecko-polski z wydawnictwa Trzaski, Everta, Michalskiego.

    Poza tym Luft i Fronda chyba cytowali polski przekład, który poprzedza oryginał (karta 15, strona 34-35, wiersz 2-3): ,,Zachowania homoseksualne również nie podlegają karze''.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 23:35:34:

    No tak znaczy. Koledzy z bractwa Piusa XII mają racicię.

    Na uwagę zasługuje fakt, że na takim niemałym i niewdzięcznym tłumaczeniu w 2000 roku biedna dusza z Chorzowa zarobiła 400 złotych (z pokwitowaniem wystukanym na maszynie).

  • dala.tata napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/31 23:58:44:

    Ja sie nie znam, ale mnie gugiel clay czas tlumaczy, ze dzialalnosc homoseksualna jest karalne.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/01 00:17:47:

    Spróbuj samo straffrei zu. Klaruje się że frei.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/01 08:22:50:

    Ja też nie za dobrze władam językiem rasy panów, ale moim zdaniem to znaczy tyle co "stosunki homoseksualne TYMCZASOWO nie podlegają karze". A dokładnie "DO [dalszego] WYJAŚNIENIA' tejże nie podlegają.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/01 08:31:13:

    Ale to jest taki dokument polityczny, który zaraz płynnie przechodzi do pytania czy Polaków można wysłąć do Ameryki Południowej (nie, bo lepiej zrobić obóz pracy pod Radomiem). Jak mamy wszystko robić odwrotnie to już może tam się pakujmy.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/01 08:33:33:

    Bardzo ciekawe za to jest o nauczycielach i szkole.

  • ford.ka napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/01 09:19:29:

    Na pewno pocieszy Was wszystkich informacja, że ten dokument to zalecenia dwóch świrów z centrali, ale na miejscu wiedzieli lepiej i jak najbardziej można było za homoseksualizm wylądować w obozie z różowym trójkątem.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/01 09:54:02:

    dala.tata,
    Dowolna zmiana podmiotu tego zdania w Google Translator zmienia tłumaczenie tego czasownika (na angielski, bo tłumaczenia na polski jest chyba robione za pośrednictwem angielskiego).

    Moim zdaniem najbardziej prawdopodobną wersja jest ta zaproponowana przez Horniego, ale jak tu spierać się z tłumaczeniem germanisty?

    I oczywiście Zitt ma rację. Dokument historyczny trzeba odczytywać w kontekście. Jaka była ranga tego dokumentu? Jak jego treść wpływała na czyny? Kto stanowił prawo w Rzeszy, kto w GG, kto na Wschodzie?

    A mnie się w temacie znalazło to:
    weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20240534,chlopcy-wykleci-w-auschwitz-bylo-122-wiezniow-z-rozowymi-trojkatami.html

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/01 10:16:33:

    Oczywiscie to jest zła historiografia, ale problem jest też szerszy, tj. naziści jako autorytet opinii.

    Jest w tym też sporo fascynacji rzekomym namysłem i przemysłową zmyślością. Prawie "troche przegięli ale coś było na rzeczy". Mówie tu o całości zjawisk neofaszystowskich na prawicy.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/01 10:25:24:

    Zitt,
    Zachęcony Twoim przykładem, zacząłem czytać od początku.
    A ja jaj!
    Dlaczego tego tekstu nie przerabia się w szkołach, tylko jakieś bzdety o Kmicicach i kolubrynach?
    Jak ten tekst odczytaliby nasi Wielkopolacy? Zobaczyliby siebie w tym lustrze, czy to zbyt trudna operacja myślowa?

    Na stronie 4 jest napisane, że to jest PRACA BADAWCZA.

    To w nowym świetle stawia medycynę pastoralną.

    No i tam jest fantastyczny pomysł, by zwolnić nauczycieli, a zwłaszcza nauczycielki, a na ich miejsce zatrudnić polskich... policjantów!

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/01 10:26:15:

    Oczywiscie to jest zła historiografia

    Ale bardzo dobra historiografia pastoralna.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/01 12:33:06:

    @Zitterbewegung:

    > Oczywiscie to jest zła historiografia, ale problem jest też szerszy,
    > tj. naziści jako autorytet opinii.

    Radykalne kręgi katolickie lubią posługiwać się analogią z nazizmu, gdy krytykują skrajnie odmienne postawy światopoglądowe. Oto prawie cały artykuł pt. ,,Siła przyzwyczajenia'' z ,,Gościa Niedzielnego'' o sławnym wyroku ETPC w sprawie Alicji Tysiąc przeciwko Polsce:

    ,,Człowiek potrafi się przyzwyczaić do wszystkiego. Jeśli człowiek przyzwyczai się do dobrego, to chwalić Boga. Problem zaczyna się wtedy, gdy przyzwyczai się do złego.

    ,,Trzy miesiące temu do muzeum obozowego w Oświęcimiu trafiły niezwykłe zdjęcia z prywatnego albumu Karla Hoeckera, esesmana z Auschwitz. Można na nich zobaczyć, czym po godzinach (...) zajmowali się hitlerowcy pracujący w obozie. Na wypoczynek jeździli do Międzybrodzia Bialskiego. Widzimy słynnego doktora Mengele w towarzystwie Hoessa i innych oficerów. Roześmiani, zrelaksowani.

    ,,Przyzwyczaili się do morderstw dokonywanych za płotem obozu. A jak jest dzisiaj? Inaczej, ale równie strasznie. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu odrzucił właśnie odwołanie rządu polskiego w słynnej już sprawie Alicji Tysiąc.

    ,,W konsekwencji pani Tysiąc otrzyma 25 tys. euro odszkodowania, plus koszty postępowania, za to, że nie mogła zabić swojego dziecka. Mówiąc inaczej, żyjemy w świecie, w którym mama otrzymuje nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie pozwolono. To odszkodowanie będzie pochodzić z budżetu państwa, a więc z naszych podatków.

    ,,A co z sędziami, którzy wydali tak nieprawdopodobny wyrok? Zapewne na weekendy jeżdżą w różne urokliwe miejsca. Są uśmiechnięci, zrelaksowani. Przyzwyczaili się''. (ks. Marek Gancarczyk, Siła przyzwyczajenia, Gość Niedzielny, 40/2007)

    Zamiast komentować, odsyłam do wyroku Sądu Okręgowego w Katowicach (data: 23 września 2009 r., sygn. akt II C 286/08), utrzymanego prawie w całości przez Sąd Apelacyjny w Katowicach. Można go znaleźć gdzieś w zakamarkach internetu. Sąd pierwszej instancji pięknie wywiódł w uzasadnieniu, że posługiwanie taką analogią przez dziennikarza gazety, której połowa czytelników ma zaledwie wykształcenie podstawowe, jest naganne, bo tacy odbiorcy nie pojmują istoty analogii i automatycznie uznają opisane w ten sposób osoby za ludzi z nazistowskimi poglądami.

    Prof. Luft zrobił coś podobnego, choć oczywiście czytelnikiem jest osoba lepiej wykształcona -- kleryk, aspirujący do stanowiska kapłana katolickiego.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide