Robię habilitację

Wpis

sobota, 12 maja 2018

Plotek habilitacyjny

Poczta zaćwierkała  i przyniosła list, który omawiam/cytuję in extenso. Mój korespondent pisze o postępowaniu, w którym  habilitantka miała 3 pozytywne recenzje oraz pozytywną rekomendację komisji habilitacyjej. Jednak na posiedzeniu rady wydziału zabrała głos osoba z jej instytutu i przekonała radę, że dorobek nie nadaje się na habilitację, a recenzje są z gatunku "negatywna recenzja z pozytywną konkluzją".  Przy okazji w dyskusji ujawniono, że instytutowa profesura odradzała składanie wniosku pomimo tego, że zegar habilitacyjny bił dla habilitantki w sposób nieubłagany i dwucyfrowy.

 

Mój korespondent pisze, że większość członków rady była kompletnie zaskoczona przebiegiem obrad i wstrzymała się od głosu, bo tylko "pobieżnie zapoznała się z dokumentacją". Podejrzewam, że nie pamiętali, że głos wstrzymujący się jest de facto głosem przeciw. Kilkudziesięcioosobowe rady wydziału nie mają kompetencji do procedowania postępowań administracyjnych, dodaje mój korespondent. O wyniku często decyduje chwilowe wrażenie, układ gwiazd, psychologia, przypadek.

 

Mój korespondent zwraca uwagę na kilka dodatkowych problemów. Po pierwsze, nadanie habilitantom wyłącznego prawa do uruchomienia procedury habilitacyjnej wcale nie uchroniło ich przed lokalną profesurą (GTW). Z drugiej strony, po drugie, pisze o  niedawnym wpisie prof. Śliwerskiego o kosztach przewodu i (rzekomej lub prawdziwej) "pladze" wniosków o umarzanie postępowania oraz wycofywaniu  wniosków po uzyskaniu recenzji nierokujących na sukces.

 

Najważniejszym problemem, który porusza mój korespodent, jest jednak według mnie to, czy podczas obrad RW można oceniać habilitantkę na podstawie nieujawnionych publicznie informacji znanych tylko "wtajemniczonym", czy też należy trzymać się wyłącznie dokumentacji. Pisałem już kilkukrotnie o tym. Moim zdaniem, oceniamy jedynie dokumentację. Rozumiem chęć potwierdzenia wiarygodności dokumentacji, jednak plotki i ploteczki powinny być ściśle eliminowane z dyskusji!

 

I na koniec komentarz. Od iluś miesięcy tzw. środowisko, a przynajmniej jego część, protestuje przeciwko proponowanym zmianom w ustawie o nauce. Krzyczymy między innymi o tym, że prace nad ustawą ignorują nasze głosy. Ale jak nie ignorować głosów ludzi, którzy są po prostu niepoważni?! Habilitacja to kluczowy moment w karierze każdego z nas, jak więc można "pobieżnie zapoznać się" z dokumentacją postępowania, które być może decyduje o karierze naszych kolegów czy koleżanek? Jak można tak pokpić całą sprawę? 

 

I tak to coraz bardziej mam wrażenie, że jako środowisko jesteśmy po prostu niepoważni. Może czas nas zaorać?

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
sobota, 12 maja 2018 21:02

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/12 22:12:19:

    Myślę, że nie pozostaje tej osobie, o ile ma mocne argumenty, jak wystąpienie na drogę sądową. Uważam, że to jest kompromitacja RW. Niestety, ale ciągle zdarzają się przypadki, gdy o awansie decydują pozamerytoryczne sprawy, a o uczciwość ludzi biorących udział w przewodzie jest czasami ciężko. Sam parę już różnych rzeczy widziałem i wiem do czego mogą takie sprawy doprowadzić. Tu sprawą powinno też zająć się CK.

  • kubahum napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/12 22:25:07:

    @kahlkopf
    To wcale nie jest oczywiste rozwiązanie. RW nie jest w żaden sposób zobowiązana do podtrzymywania opinii recenzentów czy przyjęcia uchwały KH. Były przecież odwrotne sytuacje: recenzencji i KH przeciw, ale RW, najbezczelniej, za.
    Być może sposobem byłoby wykazanie, na podstawie protokołu z posiedzenia RW, że uchwała o odmowie nadania stopnia została nadana na podstawie przesłanek innych niż ustawowe.

  • kubahum napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/12 22:25:51:

    *została podjęta - oczywiście

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/12 23:23:59:

    Ale chwila -- nie da się podjąć uchwały o nienadaniu stopnia głosami wstrzymującymi, taka chyba jest dominująca wykładnia.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/13 00:10:12:

    @Kubahum
    Takie przykłady też są, ale to prosta droga do zawieszenia dla danej RW możliwości nadawania hab. przez CK, co się zdarzało i to na "flagowych" uczelniach. Tu cóż nie znamy dokładnie wydarzeń. Ja napisałem o możliwościach, które ma habilitantka. Jak zwykle wszystko rozbija się o szczegóły. Tu można współczuć habilitantce niekomfortowego położenia. Na pewno trzeba takim sytuacjom przeciwdziałać. W końcu można by opracować ściślejsze kryteria nadawania stopnia od hab. w górę, w poszczególnych dziedzinach i zmienić cały proces na decyzję administracyjną, która powinna być w pełni przejrzystą. Wtedy nie będzie już uznaniowości i może to ograniczy pewne patologie. Uważam i będę się powtarzał, że najważniejsze to jawność procedur.

  • kubahum napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/13 09:43:57:

    Jawność - to duży plus.
    Ale przecież obecnie postępowania są jawne - recenzje, uchwały, uzasadnienia. Przed bezczelnością różnych GTW to wcale nie chroni.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/13 09:57:23:

    No dobrze. Ale ja znam przypadek, gdy CK ograniczyło uprawnienia habilitacyjne jednostce po tym, jak nadała 2 stopnie dra habilitowanego po tym, jak w każdym z postępowań KH sformułowała wniosek o nadanie stopnia po tym, jak wszyscy recenzenci głosowali na tak. Bez wódki tego nie rozkminisz!

    Tu dodam zdumionym, że CK zainteresowała się powyższymi postępowaniami po obywatelskim liście/donosie* (niewłaściwie skreślić) do CK w sprawie marnej jakości pracy recenzentów. No ale trzeba nie wiem jak być naiwnym by uważać, że CK zajmie się recenzentami, zwłaszcza że większość z nich sama powołała.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/13 12:32:22:

    @Kahlkopf & Kubahum:

    Pewnym środkiem, który by ułatwiał odwoływanie się od uchwał odmawiających nadania stopnia doktora (habilitowanego), byłby obowiązek SZCZEGÓŁOWEGO protokołowania przebiegu dyskusji, poprzedzającej głosowanie nad nadaniem stopnia. Oczywiście można by pójść jeszcze krok dalej i nakazać rejestrowanie dźwięku lub obrazu i dźwięku, ale nie wiem, czy to by przeszło. Często uczestniczę w postępowaniach, niedotyczących oczywiście nadania stopnia naukowego, gdzie czynności, w tym wypowiedzi i oświadczenia uczestników, są protokołowane. Świadomość, że wypowiedzi są zapisywane, działa na tyle hamująco, że uczestnicy rzadziej mówią kompromitujące rzeczy.

  • nowojorczyk5 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/13 20:41:02:

    Polecam majowe "Archiwum Nieuczciwosci Naukowej" (jeszcze w druku) w ktorym opisuje ciekawa sprawe habilitacji z Politechniki Wroclawskiej. Tutaj Rada Wydzialu przy negatywnym glosie Komisji Habilitacyjnej przyznala stopien, a CK wznowilo postepowanie z powodu zlej dyscypliny i nie tylko... Takich spraw jest kilka...

  • adam_beast napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/13 20:49:25:

    U mnie na wydziale była sobie habilitacja. 3 recenzje jednoznacznie pozytywnie, wskaźniki przyzwoite, komisja głosowała jednogłośnie za. W trakcie rady profesor jednej wojowniczej katedry, zaczął kwestionować cytowania, stawiając zarzuty podparte argumentem "razem z kolegą sprawdziliśmy teraz na WoS". Autoreferat odpierał je jednoznacznie, ale najwyraźniej sekretarz nie znał go dostatecznie dobrze. Zrobił się ferment, ludzie zaczęli się wstrzymywać, wojownicy głosowali przeciw. Skończyło się tym, że przeszło jednym głosem.

    Całkowicie się zgadzam, że środowisko nie ma żadnych kompetencji do wydawania decyzji w takich sprawach, zwłaszcza w stosunku do ludzi, których znają, i z którymi pracują.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/13 23:12:00:

    @Adam_beast
    Niestety takie wycieczki pozamerytoryczne, a raczej ad personam, niestety nie są rzadkie. Ambicje, zawiść. Stąd olbrzymia rola kierownika katedry/zakładu/instytutu, bądź dziekana, a także sekretarza, który de facto pozostaje jedynym obrońcą, głosem habilitanta, by umieć rozładować taką negatywną atmosferę. Ja zauważyłem ze smutkiem, że nadanie habilitacji to nie raz niezła rozgrywka pomiędzy grupkami interesów.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 00:17:01:

    Wśród uwag, które zostały uwzględnione lub zostaną wprowadzone w formie poprawek w czasie prac w Sejmie nad projektem, wskazał podwyższenie liczby czasopism w wykazie ministra z 250 do 500. Duża część z tych dodatkowych jest z dziedziny nauk społecznych i humanistycznych - wyjaśnił.

    serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1123114,reforma-szkolnictwa-wyzszego-prezydent-duda.html

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 01:43:57:

    @kahlkopf
    Sprawa jest na odwolanie do CK. Dopiero od decyzji CK mozna odwolywac sie do sadu. Protokol z posiedzenia rady jest tajny dla szerokiej publiki, ale nie dla zainteresowanego. Zgodnie z kpa habilitantka powinna zazadac wyciagu z protokolu RW w czesci dotyczacej jej sprawy i z tym wyciagiem pisac odwolanie do CK.

    Sytuacja, w ktorej wiekszosc wstrzymuje sie od glosu nie jest normalna, ale bez protokolu nie sposob stwierdzic, jakie argumenty padly w trakcie dyskusji i jaki byl kaliber tych argumentow. Osobiscie, z reguly nie wstrzymuje sie od glosu, ale kilkakrotnie mi sie to zdarzylo w sprawach habilitacyjnych wlasnie, kiedy padaly powazne argumenty przeciw, a habilitacja byla totalnie spoza mojej dzialki. Moja rada ma uprawnienia w wiecej niz jednej dyscyplinie. Jezeli praca jest dla mnie kompletna abrakadabra, a tzw. kompetentny glos z sali mowi, ze habilitant/ka wykazuje oznaki choroby psychicznej, co wynika ze sposobu przedstawienia tresci, to niby na jakiej podstawie ja mam glosowac za, albo przeciw? Nie jestem w stanie ani merytorycznie ocenic, ani stwierdzic, kto i jakie oznaki wykazuje. Autentyczne.

    To teraz zastanowcie sie, jak tego typu sprawy beda procedowane, kiedy uprawnienia do nadawania stopni zostana zabrane radom i o nadaniu stopnia bedzie decydowala komisja senatu. Tam nikt nie bedzie kompetentny, zeby cokolwiek oceniac, poza referujacym sprawe.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 02:01:08:

    @trzy.14
    > serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1123114,reforma-szkolnictwa-wyzszego-prezydent-duda.html

    To są drugorzędne bzdety w stylu: czy chcesz być zagazowany, rozstrzelany czy tylko ścięty.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 02:10:43:

    @adam_beast
    Całkowicie się zgadzam, że środowisko nie ma żadnych kompetencji do wydawania decyzji w takich sprawach, zwłaszcza w stosunku do ludzi, których znają, i z którymi pracują.

    Jakie, na litosc boska, srodowisko? Moje "srodowisko" to w tej chwili ok. 20-30 samodzielnych w Polsce, ktorzy sa w stanie w ogolnym zakresie zrozumiec, czym mniej wiecej sie zajmuje i ktorym nie trzeba tlumaczyc elementarnych pojec z mojej dzialki.

    Rada wydzialu? Na duzym wydziale to sa czesto ludzie, ktorzy znaja sie z widzenia, albo i nie. Jezeli wydzial jest podzielony na instytuty i ma uprawnienia w kilku dyscyplinach, to glosuja, jak wiatr zawieje.

    Jak decyzje o nadaniu bedzie podejmowac senat, a recenzenci beda losowani "z dyscypliny", to poziom niekompetencji dopiero wzrosnie wykladniczo. Obecna procedura jest wadliwa, ale wszystko wskazuje na to, ze bedzie gorzej w przewidywalnej przyszlosci.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 11:10:39:

    @zgred
    Dla HS w ocenie parametrycznej przeniesienie dużej części dawnej listy B do ryczałtu i zróżnicowanie książek i rozdziałów to naprawdę duża zmiana projakościowa. W tym kontekście wzmianka o "większym uwzględnieniu specyfiki HS" bardzo mnie niepokoi, bo może oznaczać, że pozytywne zmiany zostały zneutralizowane.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 11:12:31:

    @chario,
    Senat uczelni prawdopodobnie tylko raz wydeleguje uprawnienia do dawnej RW czy komisji z danego wydziału, więc może być podobnie lub trochę lepiej (np. w filologii językoznawcy nie będą oceniać literaturoznawców i vice versa).

  • halibut888 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 12:50:35:

    Czy może Pan podać jakiś kontakt do siebie? (mail). Chciałbym wysłać Panu ciekawą historię pewnej habilitacji, godną opisania na blogu.

  • habilitant2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 13:41:32:

    Proszę bardzo: habilitant2012@gazeta.pl

    Czekam na maila!!

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 16:35:06:

    Wyniki odwołań od ocen parametrycznych już zostały przesłane zainteresowanym. Wkrótce powinny być dane zbiorcze.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 16:40:20:

    @ fla:
    i jak tam u Was? Któremuś wydziałowi się udało?

  • nowojorczyk5 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 18:08:21:

    Postępowania awansowe są publiczne! Dlaczego, Drogi Habilitancie, jak je czasami omawiasz na podstawie korespondencji PT Czytelników Twojego ciekawego blogu, nie podajesz nazwisk i wydzialow oraz uczelni? Anonimowa krytyka z reguły nic nie daje!
    Takie sprawy trzeba wskazywac palcem...i Twoj blog jest odpowiednim miejscem...

  • habilitant2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 19:03:51:

    @nowojorczyk5: Zgadzam się, ale opieram się na korespondencji. Jeśli mój korespondent nie przesyła mi linka do postępowania, to sam nie wiem, o jakie postępowanie idzie. Rozumiem też dobrze to, że niektórzy korespondenci boją się ujawniać postępowania, szczególnie jeśli postępowania jeszcze nie upubliczniono. Myślę, że lepiej się mylić po stronie ostrożności.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 19:57:42:

    @ p-tau: nasz wywalczył A:) Natomiast co do innych - oficjalnie nic nie wiadomo.

  • anonimka.7 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 20:13:36:

    @flamengista

    Z jakiego powodu podwyższono kategorię (np. MNISW nie uznało wcześniej części artykułów, książek czy wydział miał jakąś inną strategię)?

    Dane zbiorcze zostaną podane dla wszystkich wydziałów uczelni w Polsce tak jak to było w 2017 roku?

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 20:46:02:

    @flamengista:
    szczere gratulacje!

    Przyznaję, że nie wierzyłem w Was i w myślach już do wyższych szkół zawodowych zacząłem zaliczać ;)

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/14 23:21:39:

    @p-tau: nadal nam to grozi. Zmiany są konieczne. Niestety, niektórzy myślą że szkoła zawodowa wyższa to po prostu amerykański "teaching university", czyli będzie trzeba tylko uczyć bez robienia nauki i poza tym nic się nie zmieni... No ale ta obrona kategorii A to promyczek światełka w tunelu.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/16 02:42:48:

    Perełka:

    Dowiedziałem się przypadkiem o sprawie nauczyciela naukowo-dydaktycznego, wobec którego za odmowę wydania opinii dla sądu wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Szczegółów nie znam. Wiem tylko, że sąd zwrócił się do katedry uniwersytetu o wydanie opinii (pozwala na to kpk.). Przełożony zlecił, aby ta osoba wydała opinię w imieniu katedry. Nauczyciel odmówił, za co rektor polecił rzecznikowi dyscyplinarnemu wszcząć postępowanie. Nie wiem, czy rzecznik przedstawił zarzuty obwinionemu. Czy - Państwa zdaniem - rektor miał ku temu podstawy?

    Ustawa przedgowinowa mówi tak:

    Art. 139
    1. Nauczyciel akademicki podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej za postępowanie uchybiające obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności zawodu nauczyciela akademickiego.

    Art. 111
    1. Pracownicy naukowo-dydaktyczni są obowiązani:
    1) kształcić i wychowywać studentów, w tym nadzorować opracowywanie przez studentów prac zaliczeniowych, semestralnych, dyplomowych, pod względem merytorycznym i metodycznym;
    2) prowadzić badania naukowe i prace rozwojowe, rozwijać twórczość naukową albo artystyczną;
    3) uczestniczyć w pracach organizacyjnych uczelni.


    Trudno tu mówić o uchybieniu godności zawodu nauczyciela akademickiego. Opiniowanie dla sądów to nie dydaktyka, czyli pkt 1 też odpada. Prowadzenie badań naukowych to również nie jest. Rozwijanie twórczości naukowej? Jeśli już, to naŁkowej. Chyba zostają tylko prace rozwojowe i uczestnictwo w pracach organizacyjnych, nie? No i teraz pytanie: czy sporządzanie opinii dla sądów mieści się w pojęciu prac rozwojowych bądź uczestnictwa w pracach organizacyjnych uczelni? Mam poważne wątpliwości, taka interpretacja jest dla mnie też mocno naciągana.

    PS. Swoją drogą sprawa pięknie pokazuje, czego to nam nie każe się robić w ramach obowiązków zawodowych.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/16 06:41:04:

    haluciński,
    Co mówią przepisy wewnętrzne uczelni?
    Czy sąd tylko grzecznie prosi? Tzn. czy odmowa sporządzenia opinii przez katedrę grozi jakimiś konsekwencjami, np. grzywną?

  • rudamaruda1949 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/16 07:28:19:

    Czy odmowa była grzeczna - bo może nie tyle chodzi o odmowę co o styl tej odmowy?

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/16 08:55:03:

    @ haluciński: trochę się na tych sprawach znam, bo mój ojciec całe lata był tłumaczem przysięgłym. Okazuje się, że nie trzeba być wpisanym na listę biegłych w sądzie by być poproszonym przez sąd o sporządzenie opinii ("W postępowaniu karnym obowiązek ten wynika wprost z art. 195 Kodeksu postępowania karnego (w skrócie: k.p.k.), zgodnie z którym do pełnienia czynności biegłego obowiązany jest nie tylko biegły sądowy (biegły z listy), lecz także każda osoba, o której wiadomo, że ma odpowiednią wiedzę w danej dziedzinie. " katalizatortechnologii.pl/odpowiedzialnosc-prawna-bieglych-sadowych-czy-bycie-bieglym-jest-ryzykowne/)

    Co więcej, o sporządzenie opinii może być poproszona osoba fizyczna, lub prawna jak w tym wypadku - czyli uczelnia i podlegająca jej jednostka (www.wiedzaprawnicza.pl/teksty/3-2011/EwaKurek.pdf). W tym wypadku odpowiedzialność materialno-prawną ponosi uczelnia. Co więcej, "Za wyjątkiem sytuacji, w których biegły podlega wyłączeniu z mocy prawa, może on (biegły) odmówić wydania opinii tylko w szczególnych wypadkach i z ważnych przyczyn".

    Reasumując: jeśli sąd poprosi daną jednostkę uczelni w której pracownicy mają wiedzę specjalistyczną nt. danej sprawy o opinię, obowiązkiem kierownika jednostki jest wyznaczenie pracownika do sporządzenia takiej opinii. Taki pracownik ma obowiązek wykonać taką opinię - wynika to z przepisów prawa. I nie musi być to zawsze osoba wpisana na listę biegłych.

    Oczywiście nie znamy szczegółów, ale w skrajnym przypadku (gdy po nie wykonaniu opinii sąd np. nałożył grzywnę na uczelnię za uchylanie się od obowiązku) postępowanie dyscyplinarne wobec pracownika jest możliwe.

    W obecnych czasach wiele osób stara się unikać roli biegłego, bo to masa obowiązków a wynagrodzenie jedynie symboliczne.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/16 12:33:16:

    @Pi:

    O ile wiem, milczą na ten temat.

    @Ruda Maruda:

    Nie, chodzi o treść oświadczenia (fakt odmowy), nie jego formę.

    @Flamengista:

    > jeśli sąd poprosi daną jednostkę uczelni w której pracownicy mają wiedzę
    > specjalistyczną nt. danej sprawy o opinię, obowiązkiem kierownika jednostki
    > jest wyznaczenie pracownika do sporządzenia takiej opinii. Taki pracownik
    > ma obowiązek wykonać taką opinię - wynika to z przepisów prawa.

    Owszem, sąd może zasięgnąć opinii instytucji badawczej lub specjalistycznej. O tym wprost mówi art. 193 § 2 kpk. Szkopuł w tym, że sąd powołuje wtedy jednostkę organizacyjną (np. katedrę, zakład), a nie osobę (np. oznaczonego nauczyciela akademickiego). Tak było w tym przypadku. Moim zdaniem clou całego problemu leży w rozróżnieniu: instytucja - osoba.

    Status biegłego w danej sprawie nabywa się po powołaniu. Sąd musi wydać postanowienie o zasięgnięciu opinii oznaczonej z imienia i nazwiska osoby (art. 193 § 1 kpk). Dopiero wtedy ta osoba jest biegłym. Z orzecznictwa sądów i piśmiennictwa prawniczego jednoznacznie wynika, że instytucja nie jest biegłym. Instytucji nie można skazać za wydanie fałszywej opinii, skazać można tylko osobę.

    Artykuł 195 kpk, który Pan przywołał, mówi o tym, że do pełnienia czynności biegłego jest zobowiązany nie tylko biegły sądowy (czyli osoba z listy), ale każda kompetentna osoba. Ale sąd może egzekwować ten obowiązek dopiero po powołaniu tej osoby na biegłego. W kazusie, który opisałem, sąd powołał katedrę.

    No i dochodzimy do sedna sprawy: na mocy jakiego przepisu prawa przełożony może nakazać nauczycielowi akademickiemu wydać opinię dla sądu?

    Stosunki między nauczycielem akademickim a pracodawcą, czyli uczelnią, której przedstawicielem jest przełożony, reguluje Prawo o szkolnictwie wyższym (psw.) i pomocniczo Kodeks pracy (kp). Art. 22 § 1 kp rozpoczyna się tak: ,,Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy...'' W przypadku pracownika naukowo-dydaktycznego to, czym jest ta praca określonego rodzaju, mówi art. 111 psw. (zob. poprzedni post): dydaktyka, nauka, prace organizacyjne na rzecz uczelni.

    W uzasadnionych przypadkach pracodawca może powierzyć pracownikowi za dotychczasowe wynagrodzenie inną pracę niż określoną w umowie na okres do 3 miesięcy w roku (art. 42 § 4 kp). Ale przepis mówi o innej pracy, a nie o dodatkowej pracy. Pracownik przestaje wykonywać dotychczasowe obowiązki i zaczyna nowe. W sprawie, o której piszę, a którą niestety słabo znam, ten pracownik naukowo-dydaktyczny nie został zluzowany z dydaktyki i nauki, a dostał dodatkową pracę - po godzinach miał przysiąść fałdów i wydać tę opinię dla sądu.

    Stąd moje pytanie z poprzedniego posta: czy sporządzanie opinii dla sądów mieści się w pojęciu prac rozwojowych bądź uczestnictwa w pracach organizacyjnych uczelni? To jedyna sensowna interpretacja, która tłumaczyłaby podstawy do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Sensowna, ale i też naciągana, bo czy wydawanie opinii dla sądu ma coś wspólnego pracami rozwojowymi lub pracami organizacyjnymi uczelni?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/16 13:01:50:

    @halucinski
    > Sensowna, ale i też naciągana, bo czy wydawanie opinii dla sądu ma
    > coś wspólnego pracami rozwojowymi lub pracami organizacyjnymi uczelni?


    Zdecydowanie naciągana i nie do obronienia w sądzie. PRACOWNIK wykonuje pracę na ryzyko pracodawcy. BIEGŁY wykonuje opinię na SWOJE ryzyko. Jak Pan sam napisał, powołana musi być osoba oznaczona z IMIENIA i NAZWISKA, która OSOBIŚCIE odpowiada za treść opinii.

    To nie są obowiązki pracownika, ale zleceniobiorcy! A pracodawca nie może zmusić pracownika do zawarcia umowy cywilno-prawnej.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/16 13:18:40:

    W znanym mi przypadku, pomimo bardzo silnych nacisków ze strony przełożonych (w tym najwyższych szczebli uczelnianych), osoba namaszczona przez nich jako potencjalny biegły mający robić ekspertyzę na rzecz jednego z organów władzy publicznej w medialnej sprawie, dała radę skutecznie odmówić. Motywacją tej osoby nie była zresztą awersja do działania w interesie społecznym, lecz niskie mniemanie na temat swoich faktycznych kompetencji w zakresie tzw. "praktyki".

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/16 15:07:05:

    @H_Hornblower:

    W środowisku medycznym ze 5-6 lat temu też było głośno o czymś takim. Chodziło oczywiście o sporządzenie ekspertyzy ws. leczenia ojca obecnego ministra sprawiedliwości. Prokurator szukał we wszystkich uczelniach medycznych, wiele osób odmawiało swoim rektorom takiej ,,przysługi''. No i czas pokazał, że były to trafne decyzje.

    @Stary Zgred:

    > A pracodawca nie może zmusić pracownika do zawarcia umowy cywilno-prawnej.

    Powołanie biegłego to akt władczy, nie umowa cywilnoprawna. Sąd postanawia, obywatel wykonuje. Tu nie ma równorzędności stron. Poza tym zgadzam się z Panem. Najciekawsze jest to, i dlatego zamieściłem tę perełkę tutaj, że mimo dyskusyjnej podstawy prawnej możliwości zobowiązania nauczyciela akademickiego do wydania opinii, rektor tak ochoczo polecił wszcząć postępowanie dyscyplinarne.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/16 15:21:34:

    @ staryzgred: z tych opinii prawnych które przytaczałem wynika, że jeśli sąd powoła instytucję, to ta instytucja (uczelnia) delegując pracownika do sporządzenia opinii sama ponosi odpowiedzialność prawną, a nie jednostkowo ten delegowany pracownik. Oczywiście to tylko moja interpretacja, nie jestem prawnikiem.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/16 16:51:32:

    @Flamengista:

    > z tych opinii prawnych które przytaczałem wynika, że jeśli sąd powoła instytucję,
    > to ta instytucja (uczelnia) delegując pracownika do sporządzenia opinii sama
    > ponosi odpowiedzialność prawną, a nie jednostkowo ten delegowany pracownik.

    Dziwne te opinie prawne. Zgodzi się Pan ze mną, że ten, kto złożył podpis pod opinią w danej sprawie, jest biegłym w sprawie. To wniosek zgodny z logiką. Art. 200 § 2 kpk też mówi o podpisach biegłych pod opinią. Biegły odpowiada karnie za fałszywą opinię (art. 234 § 4 i 4a kk), może za to nawet siedzieć. Nie można wsadzić do pudła uczelni jako podmiotu, bo niby jak? Jeżeli -- jak chcą autorzy opinii, które Pan przywołał -- to uczelnia miałaby odpowiadać za opinie, doszłoby do sytuacji, w której za fałszywą opinię nie można nikogo wsadzić. Stąd nawet w przypadku, gdy sąd wzywa uczelnię lub jej katedrę do wydania opinii, biegłymi są jej pracownicy, którzy wydali tę opinii.

    Różnica między powołaną z imienia i nazwiska osobą a tymi pracownikami uczelni jest taka, że powołana z imienia i nazwiska osoba staje się biegłym w sprawie w momencie powołania (tj. wydania postanowienia), a pracownicy uczelni stają się biegłymi dopiero w momencie złożenia podpisu pod opinią*. Nałożyć karę porządkową sąd może tylko na biegłego, zatem na pracownika uczelni, który nawet nie przystąpił do sporządzania opinii, nie da się nałożyć tej kary. Sąd może co najwyżej nałożyć karę porządkową na rektora lub kierownika katedry. A problem w tym, że ani jeden, ani drugi nie może przymusić pracownika uczelni do wydania opinii, chyba że przesunie go okresowo do innej pracy, polegającej właśnie na wydawaniu opinii. Ale wtedy taki pracownik, będący nauczycielem akademickim, powinien zostać zluzowany z dydaktyki i nauki. Pisałem o tym w poprzednim poście.

    * Jest jeden wyjątek, chodzi o prokuratorskie sekcje zwłok w zakładach medycyny sądowej. Tam pracownik uczelni staje się biegłym już w momencie przystąpienia do autopsji, a nie dopiero z chwilą podpisania opinii z sekcji zwłok.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/16 21:50:22:

    Policja na konferencji naukowej o Karolu Marksie

    Aż trudno uwierzyć, że to się naprawdę dzieje...

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/17 00:23:09:

    @halucinski
    > Policja na konferencji naukowej o Karolu Marksie
    > Aż trudno uwierzyć, że to się naprawdę dzieje...


    Ale to dopiero początek. Walka "o pokój" będzie się zaostrzać, aż kamień na kamieniu nie pozostanie. Jak to szło?

    PROGRAM PARTII PROGRAMEM NARODU!

    Ale realnie wygląda to jednak na nadgorliwość jakiegoś lokalnego kacyka politycznego, skretyniałego prokuratora szczecińskiego i posłusznego mu, równie lokalnego, krawężnika.

    Problem, który mnie nurtuje to pytanie, czy pobierowski ośrodek uniwersytetu także ma immunitet, podobnie jak teren uczelni. Inaczej mówiąc: czy mundurowe ciecie nie powinny NAJPIERW uzyskać zgody rektora na wejście na teren uczelni?

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/17 00:45:57:

    @Staryzgred2012:

    > Problem, który mnie nurtuje to pytanie, czy pobierowski ośrodek uniwersytetu
    > także ma immunitet, podobnie jak teren uczelni. Inaczej mówiąc: czy mundurowe
    > ciecie nie powinny NAJPIERW uzyskać zgody rektora na wejście na teren uczelni?

    Filia uniwersytetu to część uniwersytetu, a nie zamorska kolonia, więc trzeba ją traktować jako teren uczelni, o której mówi przepis. Niestety, rektorzy wielu uczelni podpisali porozumienia z miejscowymi watahami błękitnych rycerzy. Dzięki temu tym ostatnim wolno wchodzić, bez wezwania rektora, na teren uczelni nie tylko w przypadkach bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej. Tak oto władze naszych uczelni same ograniczają zakres autonomii uniwersyteckiej.

  • cutbold napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/17 00:48:57:

    Pisma Marksa źródłem wielu ciepłych uczuć... Ależ pięknoduchy pracują na tym Uniwersytecie Szczecińskim.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/17 01:45:32:

    Zgred,
    To nie nadgorliwość, to smoleńska helowa mgła.
    Porównaj: natemat.pl/238365,radny-zoliborza-uwaza-ze-oda-do-radosci-to-zly-utwor-na-100-lecie-polski (zwłaszcza końcówka).

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/17 09:13:39:

    @trzy.14
    > To nie nadgorliwość, to smoleńska helowa mgła.

    PiS i PO po jednych są pieniądzach (AWS).

    Ci robią nalot na konferencję o Marksie, tamci robili nalot na blogera (pamiętasz "AntyKomora"?). Ci robią ostentacyjne zatrzymania przy kamerach, tamci mieli wieloletnie areszty wydobywcze. Ci mają prowokacje, tamci mieli jeszcze bardziej odrażające (przypomnij sobie nieszczęsnego Brunona Kwietnia). Ci rozkręcają nacjonalistyczny kult partyzantki, dając przy tym często ciała przy gloryfikacji zbrodniarzy wojennych, i budują kult jednostki - żywej (Jarosław) i martwej (Lech). Tamci rozkręcali państwowy kult aberracji seksualnych lansując prowokacyjne "parady równości" (wyglądające jak reklama burdelu), stawiając równie prowokacyjne "pomniki" (osławiona tęcza na placu zbawiciela) i nachalnie ładując się ze swoją propagandą do szkolnictwa (jak obecni z totalnym klerykalizmem). Ci rabują budżet państwa dla swojej klienteli wyborczej i podnoszą efektywne podatki. Tamci obrabowali najpierw Fundusz Rezerwy Demograficznej, a potem połowę OFE. I jedni, i drudzy w takim samym stopniu kolonizowali sektor państwowy i obsadzali swoich wysokopłatnych "misiewiczów" (aczkolwiek za poprzedników jeszcze ten epitet nie funkcjonował).
    A już w przypadku MNiSW nie ma ŻADNEJ różnicy w poziomie polityki opresyjnej wobec większości uczelni, degradującej pracowników materialnie, eksploatującej ich rabunkowo. Tu akurat można zgodzić się z Terleckim, że "to jak Kudrycka, tylko gorzej" - kult wiosek potiomkinowskich, wiklinowych samolotów kultu cargo, koncentracja środków przez nieefektywną oligarchię (@maciek_magik świadkiem).

    Nie, @pi, "smoleńska helowa mgła" to humbug propagandowy tego samego rzędu, co "zielona wyspa". Niestety, ale wspólny awuesowski korzeń powoduje, że obie gałęzie są krzaklewsko zdegenerowane: wodzowskie zarządzanie, wycinanie wszystkich niezależnie myślących, promowanie BMW (bierny-mierny-wierny).

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/17 10:37:18:

    staryzgred2012,

    To nie AWS. To kombatanctwo z lat 80.
    Schetyna w 1983 zostal członkiem Solidarności Walczącej, składał tam "przysięgę wojskową". W latach 80. byl kilka lat przewodniczącym wrocławskiego NZS, kończy studia w 1990 r (historia, po przymusowym przeniesieniu z prawa) i w tym samym roku zostaje dyrektorem Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu. Kilka lat temu znany był jego konflikt z Protasiewiczem - ale Protasiewicz to też ważna figura NZS. Jeśli tak się wtedy robiło kariery, to jakoś mniej zaczyna dziwić kariera zupełnie podprzeciętnego Morawieckiego juniora w Banku Zachodnim ani obecna próba PiS zanegowania tego, kto w Polsce jest elitą. Nie nawet jaka, tylko czyja jest Polska.

    Chciałbym zobaczyć, czym będzie żyć Polska i polska polityka, gdy to pokolenie wreszcie odejdzie w jasną cholerę, choć niestety jest to też plus minus moje pokolenie, za co serdecznie był przepraszał, gdybym miał na to wpływ.

  • ford.ka napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/17 15:22:53:

    @staryzgred
    Parada Równości będzie 9 czerwca w Warszawie, podobne parady są w tym roku w kilku czy kilkunastu miastach Polski(za PO takie rzeczy się nie działy... a Gronkiewicz od zawsze odmawia patronatu, chociaż patronuje, zoofilka jedna, wszystkim wystawom psów), wszystkie w najbliższych tygodniach, nie trzeba długo czekać. Ustal, gdzie masz najbliżej, przyjdź, Zgredzie i zobacz, jak to naprawdę wygląda, a może i dołącz. Przestań wreszcie oglądać w TVP archiwalne materiały ze świętej pamięci berlińskiej heteroseksualnej Love Parade, którą są puszczane co roku, bo przecież od ćwierćwiecza są wciąż takie aktualne (czyt. poziom napięcia erotycznego na warszawskiej paradzie jest mniej więcej taki jak na Marszałkowskiej w godzinach szczytu, więc nie ma co filmować, dużo ubranych ludzi idzie ulicą i tyle, różnica taka że idą jezdnią nie chodnikami, fakt to akurat jest aberracja ale górnikom też się zdarza), zainteresuj się rzeczywistością. Jako naukowiec powinieneś wiedzieć, że homofobia to jest choroba psychiczna, w odróżnieniu od homoseksualizmu. A w wolnej chwili dowiedz się o co chodziło z tą Tęczą, choćby z Wikipedii. Możesz też w Biblii poszukać.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/17 17:19:30:

    Parada Równości

    Inna rzecz czy to jest normalne, że o swoich kolegach i koleżankach nie wiemy? Moim zdaniem nie. Kiedy jeszcze myślałem że DADT (don't ask don't tell) jest rozsądne poznałem taką parę matematyków (jeden ze słynnym nazwiskiem), laureatów wielu stypendiów, grantów i nagród, którzy może by i w Polsce pracowali, gdyby nie ten "mały" problem. A tak sobie w Kanadzie wzięli ślub, i nawet się tym chwalą na uczelnianej stronie na co pewnie nikt nie zwraca uwagi poza takimi ciemniakami jak ja.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/17 23:45:03:

    @ford.ka
    Gratuluję żarliwego manifestu światopoglądowo-ideologicznego, ale... nie podzielam większości elementów tego światopoglądu i tej ideologii. Trudno, jakoś to przeboleję, bo w ogólności jestem typem aspołecznym, żyjącym w zgodzie ze sobą, niespecjalnie potrzebującym zewnętrznej aprobaty, w dużej mierze pozbawionym instynktu stadnego, kierującym się zasadą "żyj i daj żyć innym".

    Natomiast fragment Twojego wpisu: "homofobia to jest choroba psychiczna, w odróżnieniu od homoseksualizmu" radykalnie osłabia Twoją argumentację, bo jest to idiotyzm porównywalny z manipulacją polityków skrajnej prawicy, którzy stawiają znak równości pomiędzy homoseksualizmem a pederastią i pedofilią, i eksploatują to w świadomości politycznego plebsu, lub, sięgają głębiej w przeszłość, jest to porównywalne z osławioną "schizofrenią bezobjawową". Krótko mówiąc: prymitywny chwyt erystyczny, gdy stronie wyrażającej przeciwne poglądy imputuje się chorobę psychiczną.

    Rozbawił mnie natomiast chwyt "Jako naukowiec powinieneś wiedzieć", bo za długo żyję i w zbyt wielu starciach brałem udział, aby zagranie na negację tej implikacji, czyli twierdzenie "nie podzielasz mojego poglądu, więc nie jesteś naukowcem" robiło na mnie wrażenie. Nie przekonasz mnie też zwrotami "jak wszyscy wiedzą", "powszechnie wiadomo", "jest ogólnie znane" itd. Poczytaj Schopenhauera, stare, a naprawdę dużo daje.

    Podsumowując Twoją zautomatyzowaną i dobrze imprintowaną propagandowo reakcję na znikomy fragment mojego wpisu skierowanego do @trzy.14: tolerancja, w moim znaczeniu, to zakaz dyskryminacji. Tolerowanych nie muszę lubić, nie muszę szanować, nie mam najmniejszego zamiaru podzielać ich poglądów ani uznawać za równe moim, nie muszę nawet czuć respektu. Muszę natomiast uznawać konieczność BRAKU DYSKRYMINACJI, aby zachowana była stabilność i spójność społeczna.

    Tylko tyle (w odbiorze ideologów multi-kulti i dutschkowskich popłuczyn po roku 1968, które obecnie obsiadły rozmaite agendy zachodnioeuropejskie w ramach "długiego marszu przez instytucje") i AŻ TYLE (jeżeli spojrzymy na praktycznie wszystkie kraje Afryki i większość krajów Azji). Natomiast zdecydowanie odrzucam polityczne próby usilnie i nieustannie czynione przez aktywistów różnej maści, w tym także działaczy LGBTQ (coś tam jeszcze ostatnio dodano z alfabetu?), ale i skrajnie fundamentalistycznego kleru, aby zakłamać hasło TOLERANCJI wprasowując w to znaczenie AFIRMACJI i ODWROTNEJ DYSKRYMINACJI (dla niepoznaki często zwanej "akcją afirmatywną"). Te dwie grupy, skrajnie się zwalczające nie różnią się metodami działania, zarówno w zakresie prób wprowadzenia terroru propagandowego (zwykły hejt, oczerniające fake newsy, półprawdy, ćwierćprawdy i tischnerowskie "gówno-prawdy"), jak i prawnego (ustawa o IPN po stronie prawicy, karanie za "mowę nienawiści" po stronie lewicy - gdzie w obu przypadkach jest zupełnie arbitralne kwalifikowanie "winowajców").

  • ford.ka napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 00:57:47:

    Amicus Plato sed itd.
    "Tamci rozkręcali państwowy kult aberracji seksualnych lansując prowokacyjne "parady równości" (wyglądające jak reklama burdelu), stawiając równie prowokacyjne "pomniki" (osławiona tęcza na placu zbawiciela) i nachalnie ładując się ze swoją propagandą do szkolnictwa (jak obecni z totalnym klerykalizmem)."
    Rozkładamy:
    "Tamci [PO] rozkręcali państwowy kult"
    W najlepszym razie mieli w ofercie niespełniane obietnice i twarde trzymanie się jedynej słusznej linii episkopatu. Walka o nasze zaszczytne drugie miejsce najbardziej po Łotwie homofobicznego kraju w cywilizowanej Europie trwa nieprzerwanie przez cały okres ostatniej niepodległości i uczestniczą w niej wszystkie partie, które kiedykolwiek dorwały się do władzy od lewa do prawa. Bielecki zdobył się na odwagę i wywalił opowiadającego podobne do Twoich farmazony wiceministra Kaperę z rządu, wszyscy pozostali w podobnych sytuacjach tracą słuch, nie ma żadnego problemu. Geje w rządzie zajmują się prawami gejów tak samo jak profesorowie w rządzie sprawami nauki i s.w. Sytuacja prawna gejów i lesbijek jest dokładnie taka sama jak za PRL. Czyli w sumie mają lepiej niż heteroseksualiści, bo tych uszczęśliwiono zakazem aborcji.
    "aberracji seksualnych" -
    Homoseksualizm nie jest aberracją, jest jedną z orientacji seksualnych występujących dość powszechnie we wszystkich ludzkich populacjach. Dla przypomnienia - heteroseksualizm nie jest normalny, jest pospolity.
    "lansując prowokacyjne "parady równości"
    Żadna władza od lewej do prawej nigdy nie lansowała, ani nie lansowała siebie przy okazji. W najlepszym razie umiarkowanie utrudniała lub wręcz uniemożliwiała (Marsze Równości w Poznaniu w 2004 - za SLD - i 2005 - za PiS i przystawek - pamiętasz? Różnica była taka, że za SLD nie pozwolili dojść do asfaltu, a za PiS zgarnęli organizatorów i uczestników). Nawet burmistrze czy prezydenci miast boją się zbliżać do parad (wyjątek Jaśkowiak w Poznaniu, Biedroń u siebie nie ma, musi jeździć na gościnne występy) bo przecież homoseksualizm jest zaraźliwy.
    "(wyglądające jak reklama burdelu)"
    O tym że polskie TV puszczają nagrania z Love Parade zamiast, bo polskie parady są nudne jak flaki z olejem, wiedzą już bardzo małe dzieci... Ale jak się powtórzy kłamstwo wiele razy... Wpisz w YouTube "Chór Voces Gaudii zaprasza na Paradę Równości!" - 4 minuty nagrania z warszawskiej Parady (podkład możesz wyciszyć). Od procesji na Boże Ciało różni się wyłącznie nieco niższą średnią wieku uczestników. A potem ustal, gdzie i kiedy możesz taką paradę/marsz obejrzeć na żywca. Chyba nie będziesz wierzył na słowo anonimowemu łosiowi z internetu?
    "stawiając równie prowokacyjne "pomniki" (osławiona tęcza na placu zbawiciela)"
    Polecam odpowiednie hasło w Wikipedii, jak nie masz wykupionego abonamentu na Google. Najśmieszniejsze jest to, że symbol LGBT zrobiła z rzeczonej Tęczy pierdolnięta prawica. A liczba mnoga to nadużycie - mógłbyś sobie oszczędzić, skoro innym wytykasz nieuczciwe chwyty retoryczne - chyba że pomnik ziemniaka w Biesiekierzu uznajesz za drugą prowokację ;)
    "i nachalnie ładując się ze swoją propagandą do szkolnictwa"
    Szkołę mamy tak idealnie homofobiczną, że nawet Rosja mogłaby nam pozazdrościć i tu nie ma śladu zmian. Typowy polski dyrektor tak bardzo boi się wszystkiego (głównie rodziców i księdza proboszcza) że własną piersią osłoni dzieci nawet przed niewinnym w sumie Pontonem. Słyszałeś o sprawie Jakuba Lendziona? Przechodziłeś kiedyś koło jakiejś szkoły?
    W Twoje retoryczne gierki nie chce mi się wchodzić. Wrzuć w google "Homofobia zabija po cichu" i poczytaj. A następnym razem jak będzie czuł pokusę pokazać światu, jaki to jesteś "żyjącym w zgodzie ze sobą, niespecjalnie potrzebującym zewnętrznej aprobaty itd", czyli typowym polskim ignorantem (każdy tu wierzy, że jest oryginalnym indywidualistą), pomyśl, że jakiś młody człowiek może poczytać to Twoje pierdolenie i z młodzieńczej głupoty uznać, że skoro tak mówisz, to jednak wiesz i to może być prawda.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 01:30:54:

    Daruj sobie żarliwość, bo niespecjalnie mnie ta tematyka interesuje, a tendencyjnością agitatora/działacza dorównujesz teraz wypowiedziom z "Radia Maryja". Tam też nieustannie narzekają, jak to są krzywdzeni i jakie to kłamstwa na ich temat się wygaduje.

    "Homoseksualizm nie jest aberracją" - jest biologiczną aberracją, bo kończy letalnie linię genetyczną. I nie zmienią tego żadne zaklęcia politycznej poprawności. Podobnie jak żadne zaklęcia politycznej poprawności nie zmienią faktu, że inne są funkcje biologiczne/społeczne kobiet, a inne mężczyzn. Zaklęcia lewicy mają komiczne podparcie historyczne o horyzoncie nie dłuższym niż jedno pokolenie, a występująca zapaść demograficzna jest zaklinana wyłącznie czynnikami ekonomicznymi przy starannym pomijaniu/ignorowaniu indukowanych/narzucanych przez "pokolenie 1968" czynników kulturowych.

    Jak już Ci napisałem: żyj i daj żyć innym. Jeżeli gdziekolwiek homoseksualiści są DYSKRYMINOWANI to mogą iść z tym do sądu. A jeżeli narzekają, że nie są AFIRMOWANI to już tylko ich problem. Nie ma obowiązku afirmacji żadnej grupy tworzonej według dowolnej klasyfikacji. A jak zjechałeś do poziomu argumentacji "farmazonami" to w zasadzie zakończyliśmy wymianę poglądów pozostając przy swoich stanowiskach.

    I na tym kończę, bo dyskusje fundamentalne są zazwyczaj bezproduktywne.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 02:42:08:

    @trzy.14
    Po tym gwałtownym i żarliwym akcie strzelistym ze strony @forda.ka wróćmy do Twojego wpisu.

    Zaintrygowałeś mnie tymi informacjami z zakresu lokalnego politycznego folkloru wrocławskiego. Czyżby to oznaczało, że po długich latach dominacji w polskiej polityce "układu gdańskiego" zaczyna się kolonizacja ze strony "układu wrocławskiego"? Coś mógłbyś więcej napisać o "podprzeciętnym" Morawieckim? Bo poza oficjalną kombatancką hagiografią to w zasadzie niewiele o nim wiadomo.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 07:59:17:

    Zgred,
    Nic nie wiem. I nie chodzi mi o "układ wrocławski", tylko o znajomości z czasów podziemia, które w naturalny sposób przekształciły się w układ klientelistyczny wszech-polski. Zresztą nie wiem, czy zamiast "przekształciły" nie należałoby użyć słowa "zaadaptowały", bo klientelizm nie jest jakimś nowym wynalazkiem III RP. To, czego nie ma jak znaleźć w wikipedii, a co z pewnością kształtuje też współczesną politykę, to zażyłość tych byłych opozycjonistów z przedstawicielami KK w latach 80. To by mnie interesowało bardzo i z pewnością miało związek z tym, kto dziś uczestniczy, a kto nie w Paradach równości, kto głosuje za, a kto przeciw konwencji antyprzemocowej, kto w ogóle ją przeczytał (ja - tak).

    Mojego poprzedniego wpisu nie traktuj więc jak źródła wiedzy o polityce wrocławskiej, bo jako człowiek z PRL-u do polityki i polityków jestem zrażony i trzymam się od niej i od nich z daleka co najmniej tak bardzo, jak od biznesmenów w terenówkach za pół miliona; był to raczej wyraz mojej niechęci do Schetyny, z którym z całą pewnością mi nie po drodze, bo to dla mnie taka forpoczta PiS w garniturze a nie gumiakach, z teczką zamiast sztachety w ręku. Obie zaś te formacje zamiast patrzeć w przyszłość, leją się w ciemnym zaułku, rozpamiętując, kto komu jaką świnię podłożył 20, 30 lat temu.

    To jest całkowicie bez sensu. Nawet z SLD nikt nie walczył na programy, tylko na moralną wyższość. Niczym Syfon z Miętusem.

    Zatoczywszy koło, wracamy do ustawy Gowina. Czy ktoś z pokolenia Biedronia czy Godek wpadłby na umieszczenie w niej zapisów dekomunizacyjnych, karzących za współpracę z legalnymi władzami państwa polskiego? Czy komuś z nich wpadłoby do głowy, by z tych zapisów uczynić w sprawozdaniu sejmowym jeden z najważniejszych punktów reformy? Do kogo więc adresowane było to przemówienie? Czy w końcu nie zastanowiłaby ich ta cisza, która tym przepisom towarzyszy, zupełnie niepodobna do tego szumu, jaki łagodniejszemu projektowi towarzyszył kilkanaście lat temu?

  • redezi napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 09:11:39:

    @ zgred

    Na lekcje religii w polskiej szkole wydajemy rocznie ok, 1,5 mld złotych. Tyle samo było za PO i za PiS.

    Jako cyniczny materialista, na pewno wskażesz jaka organizacja lewicowa za rządów PiS dostawała pieniądze tego rzędu (miliardów, z budżetu, co rok).

    Szwindel na komisji majątkowej albo na kapelanach w wojsku pominę.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 09:37:39:

    Wow, atmosfera robi się jak w starych dobrych czasach DNU! :)

    @ford. ka
    Idąc za Twoją podpowiedzią, sprawdziłem w wiki hasło "Tęcza na Pl. Zbawiciela". Dla Twojej informacji, "pisze" tam tak:

    "Po spaleniu Tęczy w listopadzie 2013 autorka w oświadczeniu prasowym napisała: Wspólną pracą przy odbudowie Tęczy pokażmy, że jesteśmy przeciw nienawiści i nietolerancji. Że jesteśmy za zapewnieniem równości wobec prawa osobom LGBTQ", a dalej: "Tęcza o sześciu (a nie jak w przypadku klasycznej tęczy siedmiu) barwach, a tyle ma ich instalacja na placu Zbawiciela, jest symbolem ruchu LGBT".

    @redezi
    Na lekcje matematyki wydaje się pewnie jeszcze więcej. Idąc tym tropem, PTM to jest dopiero potentat!

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 09:50:48:

    Wiesz co, matematyki uczy się na podstawie dyplomu. Nie słyszałem, żeby PTM wystawiał missio canonica jak biskup, które by zresztą potem cofał ze złamaniem prawa pracy na podstawie konkordatu. Z PTM konkordatu nie zawarto.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 10:10:43:

    Chcesz powiedzieć, że religii powinno się uczyć na podstawie dyplomu? Być może.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 11:44:24:

    Chce powiedzieć, że stosujesz nieuczciwą retorykę. Może masz z tego radochę, ale nie ma z czego, w tym obozie tak wszyscy więc się nie wyróżniasz.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 13:01:23:

    Nieuczciwą? Dlaczego z góry przypisujesz mi intencje? Może tylko się mylę. Nie sądzę ponadto, żeby zapisywało mnie to do jakiegokolwiek obozu.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 14:01:19:

    Z lekcjami religii problemem nie są miliardy, bo obywatele religijni mają prawo kształcić religijnie swoje dzieci, tylko że to się odbywa w ramach szkoły.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 14:07:36:

    Jeszcze powiedz jak Lepper że tylko zadajesz pytanie.

    prawo kształcić religijnie

    A sponsorowany przez pańśtwo cheder gdzieś widziałeś ostatnio? Nie mają prawa sięgać po budżetowe, to nie jest to państwo wyznaniowe. Z kwestii praktycznych ja bym chciał żeby wszyscy mieli prawo do dodatkowych zajęć do olimpiady matematycznej i żeby w tym celu PTM wystawiał nam kwity misyjne, a następnie żeby szkoła nam za to płaciła.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 15:27:58:

    Widzę, że rozhulała się tu wymiana światopoglądowa. Uważam, że lepiej nie wchodzić na obecnie ten bardzo grząski grunt, tym bardziej, że w tej kwestii większość z nas ma bardzo skrystalizowane poglądy, a próby przekonywania, czy wręcz czasami narzucania swojego światopoglądu może być przyczynkiem zwykłej pyskówki. Skupmy się lepiej na problemach naszego środowiska i współpracy z innymi środowiskami, aby jednak jakość naszego życia ulegała poprawie, a nie przeciwnie. Osobiście uważam, że nachalne manifestowanie własnych poglądów i próba narzucania ich innym jest nie w porządku, musi być złoty środek. Oczywiście nie oznacza to, ze nie należy zwalczać ekstremizmów, ale to właśnie ekstremiści są odpowiedzialni za próby gwałcenia czyjeś prywatności. Niemniej mierzi mnie również super poprawność polityczna ostatnich czasów, która z prawdziwą demokracją ma już niewiele wspólnego. Co zaś do tandemu PiS-PO, to chyba im o to chodziło przy eliminacji SLD, żeby AWS w końcu zdominowało scenę polityczną, czego opłakane skutki obserwujemy. Dlatego dziś tak ważne jest babranie się w historii, żeby znaleźć haki na oponenta, co powoduje, że trzeba się gdzieś ciągle wykazywać swoją prawomyślnością lub właściwym pochodzeniem, niczym w słusznie minionym okresie, lub co gorsza w III Rzeszy.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 16:25:27:

    zitt,
    Trzeba postulować to, co słuszne, ale zakładać, że osiągnie się to, co realne.

    I faktycznie, chciałbym zobaczyć sponsorowane przez polskie państwo lekcje Islamu. I 5000+ wypłacane 10-osobowym arabskim lub chasydzkim rodzinom. Ta wizja jest tak urocza, tak pobudzająca szare komórki, że tylko dla jej ziszczenia wpuściłbym tu całkiem sporo "Islamistów". Bo kiedyś ksiądz miał chociaż w swoich dyskusjach jakiegoś partnera, a dziś może sobie gadać do lustra. Innymi słowy, jesteśmy tak homo (geniczni), że aż rzygać się che, więc z tych nudów tak skaczemy sobie do gardeł.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 16:39:17:

    Sztuka uniku, czyli:

    Question: orka.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=01117280&view=5
    and answer: orka.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=761280FD&view=5

    (przeczytałem tylko odpowiedź na pytanie nr 1 i jest to unik niebywały, a szczególnie ubawił mnie ten passus:
    Warto również zwrócić uwagę na fakt, że projekt ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce przewiduje istotne zwiększenie nakładów na szkolnictwo wyższe i naukę, a ponadto została dostrzeżona potrzeba wsparcia regionalnych ośrodków akademickich. W ramach dodatkowych strumieni finansowania tychże jednostek przewidziano cykliczny konkurs Regionalna inicjatywa doskonałości

    Pierwszy podkreślony fragment zawiera ordynarne kłamstwo. Drugi - półprawdę. Nawet jeśli za rok RID będzie finansowany ze środków "dodatkowych", to wyobrażam sobie np. zamrożenie środków pozostałych i wtedy te środki dodatkowe to będą środki, które i tak byłyby przeznaczone na uczelnie regionalne w ramach indeksacji finansowania sektora. Jeżeli nie zmieni się odestek PKB przeznaczany na sektor akademicki, to jest jasne, że na każdy nowy konkurs muszą się złożyć te uczelnie, które w nim nie wygrają.

    Notabene, wzrost płac w przedsiębiorstwach sięgnął 7,8% kwiecień do kwietnia. O tyle też zmalała atrakcyjność zawodu nauczyciela akademickiego.

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 16:45:46:

    @Kahlkopg też mnie razi super poprawność polityczna Zgreda, ale rozumiem ją: wygodnie płynąć z głównym ideologicznym prądem równocześnie nie zdając sobie z tego sprawy.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 17:18:03:

    Niektóre fragmenty tej odpowiedzi to aż przykro czytać. Np. na samym początku:
    "Jedną z istotniejszych zmian było wyodrębnienie osobnych algorytmów dla grupy uczelni akademickich i zawodowych w miejsce wspólnego algorytmu podziału kwot części zasadniczej dotacji podstawowej dla uczelni publicznych. Dzięki temu rozwiązaniu...."

    To chyba nie jest kłamstwo (zbyt oczywiste), lecz raczej brak wiedzy i kompetencji. Dla nieświadomych wyjaśniam: rzeczonego wyodrębnienia dokonał rząd PiS, ale poprzedni, 11 lat temu i od tego czasu nie ma żadnych zmian w tym elemencie.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 17:20:06:

    Ale pytania zadane bardzo celnie. Poseł miał widocznie lepszego suflera niż minister.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 17:59:31:

    Odpowiedź na pytanie 3 też godna czasów słusznie minionych.

    Funkcjonujące w obecnym stanie prawnym rozwiązania dotyczące pracowników uczelni są akceptowalne i nie wymagają szczególnych zmian.

    To po co robić rewolucję?

    W trakcie prac nad projektowaną ustawą zwracano jednak uwagę na kwestię niskiego statusu dydaktycznej ścieżki kariery akademickiej, w porównaniu do ścieżki naukowej, co w efekcie ogranicza motywację do osiągania przez nauczycieli akademickich doskonałości w zakresie dydaktyki akademickiej.

    Bełkot. Jakim cudem zamiana nazwy stanowiska "starszy wykładowca" na "adiunkt" (dydaktyczny) oraz "docent" na "profesor" (uczelni, dydaktyczny) wpłynie pozytywnie na p.........ą "doskonałość w zakresie dydaktyki akademickiej"? Do tego potrzebne by były zmiany systemowe, no nie wiem, szkolenia, odrębny system oceny, odrębny system awansów, a może nawet dydaktyczna "lista D". A więc i pieniądze (lub redukcje etatów). To jest niezwykle ważny problem, który potraktowano hasłowo.

    Ścieżka dydaktyczna moim zdaniem wynika bezpośrednio z upowszechnienia studiów wyższych. I tyle. Ktoś te setki tysięcy, miliony studentów musi UCZYĆ. I teraz trzeba się zastanowić, jak to dobrze zorganizować.

    Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Finansów (...) możliwość stosowania 50% kosztów uzyskania przychodów dotyczy nauczycieli akademickich (...) którzy niezależnie od zakwalifikowania do określonej grupy w ramach stosunku pracy tworzą dzieła objęte ochroną praw autorskich.

    Ktoś tu rżnie głupa. Jakie dzieła tworzy dydaktyk zatrudniony do prowadzenia kursowych, rutynowych zajęć akademickich?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 18:14:45:

    @Pi & Js.c
    Według mnie, to wszystko, to niezłe rżnięcie głupa. Tu są próby psychologicznego wpływania na ludzi, by połknęli tą pseudo reformę. Nie ma pieniędzy, nie ma chęci zmiany w kulturze pracy, więc próbuje się zastosować efekt lepiej brzmiących tytułów. Czyli nie damy pieniędzy, bo ich nie ma, albo są tylko, że dla wybrańców władzy, ale podłechcemy wasze ego tytułami. A to już mniejsza z ty, że gołodupcami jesteście. To oczywiście wszystko jest puste i fasadowe, wręcz czasami bijące też próżnością (Rada Doskonałości Naukowej, adiunkt dydaktyczny, profesor dydaktyczny). Tu wracamy do istoty sprawy, że w zakresie jakości dydaktyki, ustawa2.0 kompletnie nic nie zmienia, a nawet pogarsza, gdyż zwiększa jeszcze bardziej nacisk na stronę badań naukowych. Chyba jednak trzeba już mówić studentom wprost, że według nowej ustawy to będą jedynie dodatkiem.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 20:02:47:

    "Wsieci" Karnowskich jedzie po Gowinie niemożebnie. Po wczorajszym ciosie i paru milusińskich komentarzach ("jeśliby powołać Gowina na ministra resortu ochrony pingwinów, to w ciągu roku pingwinów by nie było") dziś prawdziwa bomba:

    wpolityce.pl/polityka/394863-wspieranie-wlasnej-partii-to-wsparcie-dzialalnosci-charytatywnej-wicepremier-gowin-przekazal-swoja-nagrode-na-porozumienie

    W skrócie: Jarek "zwrócił" nagrodę, wpłacając na własną partię. Ja naprawdę nie rozumiem tego kolejnego, samobójczego kroku politycznego.

    Prace nad ustawą 2.0 stanęły w Sejmie głównie z powodu niedysponowania Prezesa, ale być może zmasowany atak Terleckiego i Bernackiego przyniesie poważniejsze konsekwencje.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 20:05:01:

    @dr.kananga
    > @Kahlkopg też mnie razi super poprawność polityczna Zgreda, ale rozumiem
    > ją: wygodnie płynąć z głównym ideologicznym prądem równocześnie nie zdając
    > sobie z tego sprawy.


    Dwa pytania, jeżeli pozwolisz:
    a) dlaczego żądanie-minimum "żyj i daj żyć innym" uznajesz za "super poprawność polityczną"?
    b) dlaczego uznajesz to za nieświadome płynięcie z głównym ideologicznym nurtem? Niby z którym, skoro radykałowie obu stron (na tym blogu jednej) okładają mnie cepami i nachalnie usiłują nawracać, a przekonując się o swojej porażce obrzucają mnie błotem "farmazonów" i "pierdolenia"?

    W młodości miałem taki nadmiar nachalnej agitacji na każdym kroku, że teraz reaguję podobnie jak @trzy.14: natychmiastowym usztywnieniem i głęboką niechęcią. Osławione wtorkowe telekonferencje Urbana dały mi najsilniejszą możliwą szczepionkę przeciw propagandzie, a późniejsze bredzenia Kuronia w latach dziewięćdziesiątych były solidną dawką przypominającą.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 20:08:55:

    @trzy.14
    > Jakie dzieła tworzy dydaktyk zatrudniony do prowadzenia kursowych,
    > rutynowych zajęć akademickich?


    Dokładnie takie same, jak każdy aktor głoszący kwestie z Szekspira, którego sztuki mają już nieomal czterysta lat i są "rutynowo" pokazywane w teatrach. Poczytaj ustawę o prawach autorskich i pokrewnych: każde WYKONANIE utworu generuje prawa autorskie nie tylko dla autora tekstu, ale także dla wykonawcy. Jeżeli rola dydaktyka choć odrobinę wykracza poza bezmyślne przeczytanie tekstu i obejmuje choćby niewielki interpretacyjny wkład własny to przysługują temu dydaktykowi prawa autorskie i jest to formalnoprawnie dzieło.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 20:30:19:

    Zgred,
    Mogę się zgodzić, że "katedra" na sali wykładowej to taka mała scena teatralna; ale jakie dzieło tworzą ćwiczeniowcy? Jeżeli prowadzenie konwersatorium to tworzenie dzieła, to nauczyciele w szkołach też tworzą dzieła?

    Moim zdaniem żadna praca etatowa nie powinna być wynagradzana umowami o dzieło.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 20:32:13:

    Zobaczymy czy sprawa pieniędzy Gowina nabierze rozpędu, ale chyba nie. Trzy tygodnie temu zaczeto wyciągać milionowe granty dla dopiero co powstałych fundacji z kolegami w zarządach. I nic. Cóż, znowu zpstały 3 tygodnie do posiedzenia Sejmu.

    Tymczasem prezydium Sejmu zwołało przemiotową komisję www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/PlanPosKom.xsp?view=2&komisja=ENM

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 20:35:31:

    @trzy.14
    > Moim zdaniem żadna praca etatowa nie powinna być wynagradzana umowami o dzieło.

    Nie myl "umów o dzieło" z prawami do 50% kosztów autorskich z tytułu wykonania dzieła.

    BTW: ćwiczeniowcom oraz laboratoriom ciężko byłoby przypisać "wykonanie dzieła" za wyjątkiem przypadku, gdy laboratorium prowadzi autor instrukcji laboratoryjnej. Wtedy można powalczyć o "autorskie wykonanie dzieła" vide reżyser. Tu naprawdę jest dużo analogii do JUŻ UZNANYCH roszczeń o prawa autorskie. Zresztą cała sprawa wynika z nędzy zarobkowej, bo to jest rozpaczliwa walka o podniesienie choćby odrobinę zarobków faktycznych, czyli netto. A tu "dobra zmiana" zafundowała obniżkę.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 20:48:03:

    @Pi
    Ależ StaryZgred ma rację, a nauczycielom o ile też tylko wychodzą ponad to co w książeczkach prawa autorskie winny się należeć. Ćwiczeniowiec też może tworzyć, choćby własne zadania. Stąd praca nauczyciela, ćwiczeniowca, wykładowcy są jak najbardziej twórcze o ile nie ograniczają się do klepania formułek. Pi zbyt lekceważąco podchodzisz do tak ważnych kwestii jak ćwiczenia, które nie raz są bardziej inspirujące i więcej dające niż niejeden wykład z nie wiadomo jak utytułowanym w swoim mniemaniu profesorem. Nie rozumiem tego, że często tak bardzo przecenia się w Polsce wykład, który raptem dochodzi do słuchacza w odbiorze max. 5%. Tymczasem jeżeli poważnie podchodzi się do ćwiczeń, to ich przygotowanie pochłania znacznie więcej czasu. Ćwiczenia praktyczne również, w końcu ktoś przygotowuje stanowisko i instrukcję, i jest to jak najbardziej praca twórcza.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 20:53:12:

    @Staryzgred2012
    Nawet jeżeli sam twórca instrukcji nie prowadzi danego ćwiczenia, to prowadzący musi dokonać adaptacji do zastanych warunków, czyli poziomu zespołu, który wykonuje ćwiczenie oraz do stanu sprzętu na stanowisku. W którą stronę więc by nie popatrzył praca ma charakter twórczy :)

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 21:16:01:

    @zitter
    "Jeszcze powiedz jak Lepper że tylko zadajesz pytanie".
    Nie, tylko w odróżnieniu od Ciebie (z tego co widzę, nie traktuj tego jako zaczepki) nie mam wyrobionej opinii na każdy temat i w naturalny sposób dopuszczam, że mogę się mylić. Na przykład w nietrafiony (przyznaję!) sposób zestawiając "czapki" (hierarchów KK i PTM) by podkreślić, że to do dołów (katecheci i nauczyciele) jednak trafiają środki. O ile jednak jestem w stanie zrozumieć automatyzm Twojej oceny (zestawiam KK z PTM, to znaczy, że jestem za finansowaniem religii ze środków publicznych), to zacietrzewienie mnie męczy.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 21:37:37:

    prenumeruj.forumakademickie.pl/fa/2018/05/kronika-wydarzen/krytycznie-o-nowej-ewaluacji/

    Pojawiają się też nazwiska naszych ulubieńców.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 22:04:02:

    kahlkopf,
    Moją intencją nie było lekceważenie ćwiczeniowców. Zresztą - wykład to przecież można przez 20 lat prowadzić z tych samych pożółkłych kartek. I nie za prowadzenie wykładu powinno się dostawać zniżkę, a za jego przygotowanie.

    Ja jestem za uproszczeniem systemu, czyli zaprzestania zabawy w magiczne koszty uzyskania przychodu w ramach obowiązków etatowych przy jednoczesnej podwyżce uposażeń o 10%.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 22:06:28:

    wyrobionej opinii na każdy temat

    Nie wypowiadam sie w każdym temacie.

    automatyzm Twojej oceny

    Deformation professionelle. Przyznaję, rozbiory logiczne robię automatycznie i bezmyślnie gdy widzę logikę śliską.

    zacietrzewienie mnie męczy

    To go nie stosuj, nie ja wymyśliłem pokrętną analogię, nie nadałem tematu, po prostu zobaczyłem tego potworka co usadziłeś.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 22:26:32:

    @Pi
    Póki zarabiamy, ile zarabiamy i po symbolicznych podwyżkach, a także skromnej kwocie wolnej od podatku, to prawa autorskie winny być utrzymane. Te 10% podwyżki, co proponujesz, to śmiech na sali. Poza tym, to u nas właściwie wszystko można podać, że jest w ramach etatu, bo mamy praktycznie czas nienormowany. Natomiast Twoje stwierdzenie jest bardzo niebezpieczne, bo może stanowić bardzo wygodne uzasadnienie dla wszelkiej maści politykierów i innych nawiedzonych, przeświadczonych o wielkości swojej osoby do ograniczania naszych zarobków, do kwot jeszcze bardziej głodowych. Poza tym nie rozumiem, dlaczego prawa autorskie maja ograniczać się do artystów. Wszak uprawianie nauki to jest bardzo artystyczne zajęcie i wymaga naprawdę dużej inwencji twórczej, podobnie jak uczenie nieraz tępych głów i wymyślanie różnych środków i metod dydaktycznych. Ponadto uproszczony system nie musi być systemem wydajnym i skutecznym, a nawet jasnym, uwzględniającym w właściwy sposób potrzeby państwa i obywateli.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/18 22:50:38:

    kahlkopf,
    Po zastanowieniu się - cofam projekt wycofania praw autorskich. Nie dlatego, że jest zły :-) tylko że skończyłoby się tak, że za parę lat ministerstwo zapomniałoby o tych 10%, bo patrzyłoby na SWOJE wydatki a nie na to, jaka ich część od razu z powrotem trafia do budżetu.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 00:09:33:

    Ale pytania zadane bardzo celnie. Poseł miał widocznie lepszego suflera niż minister.

    Poseł:
    Bogdan Jan Latosiński (ur. 28 listopada 1964 w Chmielniku) Ukończył Liceum Ogólnokształcące dla Dorosłych (2007)[1]. Z zawodu kierowca autobusu

    Minister:
    Piotr Józef Müller (ur. 2 maja 1989 w Słupsku) stypendystą m.in. Prezesa Rady Ministrów [...] studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie studiował w ramach Kolegium MISH. [...] przewodniczącego Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej [...] ekspert Polskiej Komisji Akredytacyjnej.

    MISH!
    To smutne.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 00:23:34:

    @zitterbewegung
    > ekspert Polskiej Komisji Akredytacyjnej

    To jest humorystyczne, żywcem wyjęte z kabaretu. Taki gowinowski "misiewicz". Świeży aparatczyk partyjny gotowy na wszystko dla kariery.

  • dala.tata napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 00:37:08:

    Ale pierdzielisz (pardon) Zgred. To twoje poglady, na szczescie, sa juz aberracja.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 00:50:52:

    Ej no MISH to jednak nie Misiewicze. Też trzeba dużo wychodzić, ale w odwrotnym sensie bo więcej zajęć.

    Choć... copywritera mają z wyobrażeniami prosto z kieleckiej zajezdni "Studia te uruchomiono z myślą o osobach obdarzonych niespokojnym umysłem, dociekliwych i refleksyjnych, a zarazem gotowych brać na siebie współodpowiedzialność za kształt i rytm swoich studiów."

    Cóż, może UW tak ma, w broszurze Mismap są jeszcze ciekawsze kwiatki. Że ktoś te głodne kawałki w ogóle wymyśli że się nadają do studentom do sprzedania.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 00:54:56:

    @dala
    > Ale pierdzielisz (pardon) Zgred. To twoje poglady, na szczescie, sa juz aberracja.

    Czyli uważasz, że facet trzy lata po studiach, ze znikomym doświadczeniem zawodowym jest KOMPETENTNYM wiceministrem i ekspertem PKA?
    Jaja sobie robisz?!

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 01:15:09:

    @zitterbewegung
    > Ej no MISH to jednak nie Misiewicze.

    Znasz regułę empiryczną, że oceny studenta na studiach są luźnym prognostykiem jego przydatności jako pracownika/menadżera, gdyż umiejętność rozwiązywania zadań sztucznie spreparowanych ma się nijak do rozwiązywania rzeczywistych problemów w warunkach niepewności, stresu czasowego, wrogości otoczenia i niejasnych reguł wygranej/stopu. A tu dodatkowo mamy do czynienia z działaczem już studenckim, którego obecność na zajęciach mogła być dość luźna.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 01:28:40:

    No tak, ale spodziewałbym się jednak innego poziomu erystyki. Kiedyś na MISH przyjmowało się 20 osób, teraz 100. Z drugiej strony Gowin też miał indywidualnego nauczyciela, a nawet był w Cambridge. I co, nawet jak są te elity z elitarnych kierunków i zagranic poświecające się żeby użyźniać kulturę pracy to wychodzi jak pospolitym obornikiem...

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 01:58:59:

    @Staryzgred2012 & Zitterbewegung
    Na pewno bardzo dobrze wiecie, że wykształcenie na papierze można mieć, co wcale nie poświadcza już formatu człowieka, a tym bardziej polityka. Chyba przykładów nie trzeba przytaczać, wystarczy zerknąć na listę "wybrańców narodu". Może jednak przydałby się ktoś taki, jak JP, który krzyknął do EŚR, że "wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić ..". Choć nie jestem zwolennikiem tejże postaci, to jednak wstrząsnęło mnie ostatnio stwierdzenie pewnego posła S, z bardzo znanej partii o drugim "szeregowym pośle" i powiedzeniu, że dokonał więcej, niż przeze mnie wspomniany.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 02:03:15:

    W tym wszystkim, to chyba tylko brakuje jeszcze uchwały o ochronie imienia polityków i jeszcze większej liczby peanów bałwochwalczych.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 02:18:57:

    wcale nie poświadcza już formatu człowieka

    No nie wcale i żadne już. Nie chodzi też o nie wiadomo jakie cnoty a raczej minima. Brak miotania się z przedmiotem jak w tym piśmie, czy typowo Gowiniego zadęcia.

    Oleksy na przykład potrafił nic ciekawego nie powiedzieć podobnie jak Gowin ale w sposób dalece bardziej satysfakcjonujący. Podobno to była zasługa wczesnego kształcenia homiletycznego. Argument za teologią w szkołach.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 09:08:26:

    @ dala i zgred: największy problem wiceministra to ten, że zasiadał już w gremiach zarządzających szkolnictwem wyższym i nie zrobił NIC, by sytuację poprawić. Co więcej, szczególnie od ex-przewodniczącego Parlamentu Studentów należałoby oczekiwać działań na rzecz studentów. Tymczasem w ustawie 2.0 na temat jakości studiów, akredytacji praktycznie nic nie ma. To ustawa o nauce, symbolicznie pokazująca gdzie jest miejsce studentów na uczelni - jako kwiatka do kożucha. Zadziwiające, jak tak młody człowiek będący raptem 5 lat po studiach może całkowicie zapomnieć o swoim środowisku, z którego się wywodzi.

    Z drugiej strony wiceminister nie ma żadnego doświadczenia nt. prowadzenia badań naukowych (z tego co się orientuję jest na 2 roku studiów doktoranckich z politologii, więc jest to tyle co nic) a czuje się kompetentny do mentorowania doświadczonym naukowcom i do organizowania ich pracy w sposób systemowy.

    W polskiej polityce wstyd umarł już dawno.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 10:47:31:

    @Flamengista
    Nie bądźmy naiwni, że tu chodzi o poprawę czegokolwiek. W przypadku tego wice jest pragmatyzm posunięty do granic możliwości, po prostu mówi to i robi, co w tej chwili wymaga jego pryncypał. Wszak własna kariera, w tym polityczna "jest najważniejsza".

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 11:33:29:

    Pamiętajmy też, że jako (wice)ministrowie są to ludzie z urzędu namaszczeni głębokością osądu, będący w bezpośrednim kontakcie z absolutem, którzy po prostu z zasady wiedzą lepiej. Zdaje się, że to Fla miał kiedyś w sygnaturce "He knew he was right, because, to the best of his knowledge, he had never been wrong" (czy jakoś tak). Ta prawdziwie sokratejska zasada też tu pasuje jak ulał.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 11:54:55:

    fla,
    Ależ Mueller robi dla studentów, co tylko może! Kim bowiem jest student? Ja pamiętam gościa, który na ostatnim roku dostał temat pracy magisterskiej i zamiast dorabiać myciem okien w studenckiej spółdzielni Robot, zrobił *sam* badania, które później opublikował - wg współczesnych standardów - "na liście A". Tak, każdemu z nas wydaje się, że inni są tacy, jak my. Kim więc jest student wg Muellera? Ano student to w tej optyce działacz samorządu studenckiego. No i co mamy w projekcie? Ano to, że przewodniczący samorządu studenckiego z mocy ustawy dostaje miejsce w radzie uczelni. W dodatku jest to jedno z mniejszościowych miejsc zarezerwowanych dla "społeczności akademickiej".

    Jaki jest sens tego zapisu? Ano uniwersytet staje się kuźnią kadr politycznych. Co jednak będzie, gdy wahadło historii przechyli się w stronę studentów-marksistów i feminazistek? Wtedy zmieni się ustawę...

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 13:54:04:

    @trzy.14: no faktycznie, robi dla siebie i swoich kolegów. Zwracam honor.

    @ h_hornblower: autorem tej zacnej maksymy jest Yossarian, autor Paragrafu 22. Zaiste, w tej formacji ideologicznej wielu takich. Natomiast w tym przypadku sądzę, że jest to raczej przypadek karierowicza (@ kahlkopf: zgadzam się z tobą) bez żadnych ideałów. Co w tym kontekście jest mimo wszystko komplementem:)

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 14:08:50:

    Pi, coś w tym jest, wygląda nawet na to, że ze swoich propozycji się magistrował apd.uw.edu.pl/diplomas/147233/

    "Praca obejmuje prawne aspekty funkcjonowania samorządu studenckiego wynikające z przepisów ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Uwzględnia również konstytucyjny aspekt funkcjonowania samorządu studenckiego w kontekście m.in. zasady demokratycznego państwa prawnego, zasady społeczeństwa obywatelskiego oraz autonomii uczelni. W pracy dokonano szczegółowej analizy prawnej zadań samorządu studenckiego, jego struktury organizacyjnej, kompetencji oraz zakresu oddziaływania w ramach uczelni. Przedstawiono również postulaty de lege lata i de lege ferenda."

    Date of defence: Nov. 24, 2016

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 14:13:44:

    I to jest kolejna niespodzianka, bo nie wiedziałem że na MISH są przedłużenia do 8 lat (jak zaczął jak wszyscy, to zaczął w 2008). Na MSMP nie ma, można się przedłużyć ale z automatycznym przeniesieniem na jakiś zwykły program, tj się wylatuje z mismapu i trzeba od nowa papiery, przepisania, absolutorium &c.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 15:26:11:

    @zitterbewegung
    > nie wiedziałem że na MISH są przedłużenia do 8 lat

    Abstrahujesz od kontekstu. Czy na miejscu dziekana/rektora wyrzuciłbyś ze studiów politycznego aparatczyka będącego przydupasem wicepremiera?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 16:05:56:

    @StaryZgred2012
    Czyli dalej mamy, że władza może wszystko, łącznie z tym, że mamy całą masę historyków w sejmie i senacie, którzy nie znają historii, itp. Czyż mimo wszystko mit założycielski wyższego wykształcenia Kwaśniewskiego dalej nie panuje w tym przybytku na wiejskiej?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 16:26:17:

    @kahlkopf
    > Czyli dalej mamy, że władza może wszystko...

    A wskaż mi władzę, kiedykolwiek i gdziekolwiek, w której nie dochodziło do nadużyć, korupcji, uzurpowania sobie nieposiadanych uprawnień i nie było przypadków wykorzystywania aparatu państwowego do kreowania terroru prawnego wycelowanego w przeciwników?

    Wskaż, kiedykolwiek i gdziekolwiek...

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 16:34:26:

    @staryZgred2012
    Wiesz dobrze, że nie jestem takowej wskazać w Polsce, chyba, żeby może sięgnąć do rządu Daszyńskiego. Tyle, że obecna koalicja rządząca szła z gębami pełnymi haseł m.in. o praworządności, czystości rąk (i tu od razu wyjaśniam, że nie jestem targetem dla tychże partii, a także dla partii P i N, a także drugiej na P, ani tej na K). Miało być tak pięknie, a jest jeszcze gorzej i jakoś wszystkim ciągle ta słoma z butów wyłazi.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 17:06:32:

    @kahlkopf
    > Tyle, że obecna koalicja rządząca szła z gębami pełnymi haseł
    > m.in. o praworządności, czystości rąk...


    To jest zwykła frazeologia polityczna i ściema przedwyborcza. Żaden polityk w systemie, w którym są masowe wybory, nie startuje z hasłami "będę kradł więcej niż poprzednicy", "wprowadzę masowe podsłuchy i rewizje", "zastosuję wieloletnie areszty bez procesu sądowego", "okradnę was aby poprawić dobrobyt", "wprowadzę cenzurę prewencyjną dla zwiększenia przestrzeni wolności", "podporządkuję sobie sądy i prokuraturę aby was sterroryzować" itd.

    Ale z młodzieńczej naiwności się wyrasta, dojrzewa się do dokonywania wyborów może i cynicznych, ale realnych i skutecznych, zmniejsza się stopień rozczarowania przy jednoczesnym zwiększeniu własnej efektywności. A potem jesteś "cynicznym materialistą" ((c) @redezi), który jednak osiąga zamierzone cele. A jeżeli kierujesz czymkolwiek na jakimkolwiek szczeblu to będą cię ostatecznie oceniać nie za to, czy byłeś miłym facetem, ale za skuteczność na tym szczeblu w warunkach niepewnego, niestabilnego i zazwyczaj wrogiego otoczenia (jak zwykle i jak wszędzie). Machiavelli się kłania, i Sun Tzu też.

    Ujmując w skrócie: z powodu wkładanej mi do głowy przez wczesne wychowanie naiwności zbyt wiele razy ładnie, moralnie i cnotliwie przegrywałem. Teraz mam ochotę wyłącznie wygrywać, niekoniecznie ładnie, czasem niemoralnie, a z cnotą już dawno skończyłem. Przydaje się dawne motto burmistrza Terminusa (którego w realnym świecie idealnie przypominał Lee Kuan Yew z Singapuru):
    Never let your sense of morals prevent you from doing what is right.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 17:30:06:

    @StaryZgred2012
    Mnie dziwi tylko naiwność osób, których wybór jest taki, jakby zapomnieli co już było. Ja już pod tym względem dawno jestem rozprawiczony ;) Mimo wszystko miewam skrupuły i drażni mnie hipokryzja, zwłaszcza jak widzę młodego człowieka, który potrafi przebić w tym starych wyjadaczy.

  • dala.tata napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 19:18:47:

    Zgred: Wypowiadalem sie na temat twoich pogladach o homoseksualizmie/paradzie rownosci. I poweidzialem wszystko, co bylo do powiedzenia.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 19:32:40:

    Trafiło mi sie na Muellera styczniowego.

    Nowy system zagwarantuje stypendium każdemu doktorantowi, a po dwóch latach jego podwyższenie. Na początek będą to ponad dwa tysiące złotych na rękę, przez kolejne dwa lata ponad trzy tysiące złotych. (...) Taki system stypendialny to koszt kilkuset milionów złotych rocznie. Bez tych zmian Polsce grozi zapaść naukowa, ponieważ sektor prywatny jest w stanie o wiele skuteczniej zachęcić młodych ludzi do pracy u siebie.

    Czytaj więcej: www.polskatimes.pl/fakty/polityka/a/piotr-muller-w-ministerstwie-nie-pojawilem-sie-znikad,12867400/


    A co by powiedział Mueller nie styczniowy, lecz majowy na projekt marcowy?
    - 2372 BRUTTO przez pierwsze dwa lata
    - 3654 BRUTTO w latach 3-4. (por Art. 209.4)

    jezeli przelicznik brutto-netto byłby jak w umowach o pracę, to:
    - lata 1-2: 1718,59 PLN netto, 2372,00 PLN brutto, 2860,87 PLN łączny koszt pracodawcy
    - lata 3-4: 2610,69 PLN netto, 3652,00 PLN brutto, 4404,68 PLN łączny koszt pracodawcy

    Trochę więc do tych 2 i 3 tyś netto brakuje...

    Jeżeli dobrze zrozumiałem jego wypowiedź, w Polsce nauką zajmują się wyłącznie doktoranci? W każdym razie to miłe, że na doktorantów planują "kilkaset milionów", a na kadrę "100-150 mln".

  • leros76 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 20:09:10:

    @staryzgred

    Jestem gejem. Jestem z moim partnerem od 15 lat. Razem kupiliśmy dom, samochód, mamy oszczędności. Jeśli jeden z nas umrze, drugi będzie walczył o to, co jego. Informacje o stanie zdrowia uzyska po znajomości, albo machając papierkiem od notariusza. Mam w nosie Pana afirmację, pozwólżycizm, czy jakkolwiek Pan to nazwie. Chcę takich samych praw, jak każdy obywatel tego kraju.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 21:06:17:

    "Głosowałem za różnymi rozwiązaniami i się nie cieszyłem, teraz niektórych czekają podobne głosowania"

    Gowin myślał (?) że to taka elokwentna inwersja. Ale wyszło najlepsze uzasadnienie - nie cieszył się jak z radochą łamano konstytucję niszcząc sądownictwo, teraz chce sobie poniszczyć i radocha mu sie należy.

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 22:03:08:

    @Leros. Nie awiszuj się. Masz takie same prawa jak inni. Jak każdy Polak możesz puślibić kobietę.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 22:12:42:

    Nom, kobiety to nie polaki. Prawo do kobiet to mi przypomina największą patologię jaką kiedykolwiek widziałem, coś na co nie wpadli nawet faszyści, a wolnorynkowi racjonaliści, konkretnie ekonomista Robin Hanson, wymyślili na luzie.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 22:14:15:

    @leros76
    > Jestem gejem. (...) Chcę takich samych praw, jak każdy obywatel tego kraju.

    Wymień choć jedno PRAWO, którego jesteś z tego powodu pozbawiony. Choć JEDNO.
    I nie myl tego z PRZYWILEJAMI podatkowo-spadkowymi, które przysługują tylko NIEKTÓRYM formom związków mężczyzn i kobiet. NIEKTÓRYM!

    I te przywileje są okupione równie licznymi OGRANICZENIAMI, a celem - i to odkąd zniesiono formalnoprawny konkubinat - było zapewnienie stabilizacji rodziny w celu urodzenia i późniejszego długoletniego wychowywania dzieci. I te ograniczenia są wystarczająco uwierające, aby spora liczba związków była nieformalnych. Ale coś za coś: prawo do wspólnoty majątkowej, podatkowej i spadku w zamian za rodzenie i wychowywanie dzieci oraz nadzór sądowy nad rozstawaniem się. Tego kompletu warunku nie spełniasz.

    Oczywiście w lewackiej narracji, ale i w liberalnej przeznaczonej dla roboli/prekariatu, dzieci to tylko zbyteczny balast w samorealizacji jednostek, które powinny całą nieomal dobę spędzać w niskopłatnej pracy ku chwale właściciela kapitału (w wersji turbokapitalistycznej) lub wydawać zarobione pieniądze w centrach rozrywkowo-handlowych (wersja dla roboli). Nie podzielam tej wizji. I nie podzielam poglądu o równości każdej formy związków.

    > Mam w nosie Pana afirmację, pozwólżycizm, czy jakkolwiek Pan to nazwie.

    Ciesz się, że żyjesz w kraju, w którym większość ma mój pogląd na sprawę. Nikt nie traktuje cię jak Turinga (ogłupiająca "kuracja" chemiczna), nikt cię nie wiesza, nie więzi, nie oznacza opaskami, nie stosuje szantażu policji politycznej. Nie dociera do ciebie świadomość, że możliwość tego wspólnego życia masz dość ograniczoną w czasie (od raptem trzydziestu lat w Polsce, czterdziestu w Europie, USA, Kanadzie i Australii) i geograficznie (w niewielu krajach poza wymienionymi poprzednio). W niektórych obecnie po swojej ekspresji bylibyście, pomimo że cudzoziemcy, uwięzieni lub nawet straceni. Nie doceniasz swojego obecnego statusu w Polsce, nie doceniasz.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 22:16:53:

    @zitterbewegung
    Bezkręgowy socjolog religijny odbierze - najprawdopodobniej - ważną lekcję polityczną: w polityce nie ma wdzięczności i nie ma pamięci.

    Jak to szło? Bierz co dają, nic nie kwituj i żądaj więcej. Tu, jak mało gdzie, obowiązuje zasada "z ręki do ręki". Polityczna amnezja jest szybsza niż najszybsze kasowanie dysku.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 22:21:42:

    @zitterbewegung
    > Nom, kobiety to nie polaki

    Nie, zdecydowanie nie.
    Kobiety to mogą być Polki.
    Polkami są, Polakami nie.

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 22:27:13:

    @Loros mówiłem nie afiszuj sie ze swoją aberacją.... chociaż na dwie lesbijki lubię popatrzeć... No i ciesz, ciesz, "ciesz się, że żyjesz w kraju, w którym większość ma mój pogląd na sprawę" i nie robimy ci lobotomii. Tylko nie ciesz się za głośno, nie publicznie i nie z patrnerem.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 22:35:48:

    Zgredzie, są ludzie. Jak dla ciebie są polcy i polaki to współczuję.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 22:39:04:

    @zitterbewegung
    Są ludzie, ale są i rudzi i bruneci, są niscy i wysocy, są Polki i Polacy. Masz problemy ze stosowaniem słów? Chcesz wszystko sprowadzić do uniwersalnego "unga, unga", jak w jaskini?

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 22:50:34:

    Szczerze wolę w jaskini niż w Twoim towarzystwie.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 22:59:47:

    @dr.kananga
    Szyderstwo to nie argument. To brak argumentu. Poczekaj jeszcze troszkę na wzrost agresji skrajnej fundamentalistycznej prawicy i równie agresywnych lewaków to będziesz tęsknił za moim "żyj i daj żyć innym".

    Jesteś typowym, z wypowiedzi oceniam, że co najwyżej trzydziestoletnim produktem wielkomiejskim, który ma zerowe doświadczenia w zakresie tego, jak państwo i otaczający ludzie mogą opresyjni. @lerosowi też się wydaje, że może artykułować dowolne żądania i cały otaczający świat ma obowiązek te żądania spełnić. Otóż nie, nie ma takiego obowiązku.

    I malkontentom, którzy ujadają, jak im to ciężko w Polsce zawsze adresuję tę samą odpowiedź: najpierw sprawdź, jak bardzo jest zielona trawa na drugim brzegu rzeki. Hedonistyczny permisywizm to tylko jeden z wielu możliwych sposobów na życie, ani globalny, ani trwały, ani bezalternatywny. I nie wszystkie sposoby na życie muszą być neutralnie traktowane przez daną kulturę i dane państwo. To tylko mit pokutujący w Europie i prowadzący do patologii, bo na tej podstawie - neutralności państwa względem sposobów życia - islamiści w UK żądają wprowadzenia do systemu prawnego sądów szariackich, a Kurdowie w Niemczech prawa do obrzezania kobiet.

    I na tym kończę, bo jak już wspomniałem problem jest fundamentalny i nienegocjowalny poza minimum niezbędnym dla spójności społecznej.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 23:00:57:

    @zitterbewegung
    > Szczerze wolę w jaskini niż w Twoim towarzystwie.

    Typowy problem inwazyjnego agitatora zawiedzionego brakiem posłuchu.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 23:41:39:

    Ja jednak zaapeluję o nieporuszanie kwestii światopoglądowych, tu wolę złoty środek, zdrowy rozsądek i nie narzucanie komuś swoich poglądów. Wszelkie skrajności nie są dobre i zgodnie z III zasadą dynamiki Newtona, każda akcja, powoduje reakcję. Chciałbym też, aby nikt mi nie zaglądał do łóżka, ale również sobie nie życzę tego, jak to niestety jest obecnymi czasami, że wiele osób, zwłaszcza, tzw. "celebrytów", epatuje w ten lub inny sposób swoim seksualnym życiem, bo intymne już przestało być. Życzyłbym też sobie, aby w radiu, czy telewizji, nie leciały przez południe reklamy środków na potencję, czy też innych podobnych bzdur. Nie mam też ochoty, być ciągle atakowany z jednej strony modelem macho i lalki barbie, a z drugiej strony metroseksualnych chłopaczków i agresywnych panienek, używającymi zamiast przecinków ulubionego słowa naszego narodu. Nie życzę sobie także polityków, celebrytów, itp. co chcą brylować na wizji, a lecą rynsztokiem. Po prostu chcę współpracy, społeczeństwa obywatelskiego, ale nie chcę, żeby mnie ktoś formatował w sprawach światopoglądowych i religijnych. Ja staram się przemilczać pewne sprawy, bo uważam, że nic nikomu do tego, jeżeli nie stanowi to naruszenia czyjejś nietykalności. Po prostu chcę żyć i tworzyć, bo wystarczająco już nie raz oberwałem. Dlatego niezbyt interesuję się życiem innych ludzi, chyba, że gdzieś dochodzi do przemocy i ktoś potrzebuje pomocy. Myślę, że są lepsze miejsca w sieci na wyrażenie, której jest się orientacji seksualnej, do której płci się należy, czy się ma jakieś wierzenia religijne, czy nie, czy się woli blondynki, brunetki, a może rude, itp. Skupmy się na nauce i tej nielubianej dydaktyce, aby obecny rząd nie zrobił nam kuku, bo wredne czasy są.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 23:43:29:

    @kahlkopf
    > Ja jednak zaapeluję o nieporuszanie kwestii światopoglądowych

    W zupełności z Tobą się zgadzam. Sprawy światopoglądowe są w zasadzie nienegocjowalne poza okresem wczesnej młodości.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 23:45:57:

    @trzy.14

    Ubawiłem się treścią artykułu (link) , do którego link przytoczyłeś na DNU. Rozczulił mnie poziom hipokryzji zawartej w tym fragmencie:

    ...Kościół jest i zawsze był miejscem, w którym chroniono swobodę badań naukowych, który tworzył model prowadzenia tych badań...

    W tym zdaniu nie ma najmniejszego nawet śladu prawdy.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/19 23:56:24:

    @StaryZgred2012
    No cóż to tylko potwierdza moje twierdzenie, że mamy historyków, politologów, itp., którzy historii nie znają, albo traktują wybiórczo. Tak, czy tak uprawiają hipokryzję. Ale teraz to chyba taka moda na uprawianie pseudonaukowych badań, gdzie się bierze jedynie te wyniki, które potwierdzają tezę, wszystko inne trafia na śmietnik. Myślę, że naszym towarzystwie chyba nie ma co wymieniać tych oczywistych faktów z przeszłości i teraźniejszości, choćby toruńskiej, czy też ks. prof. wyczuwającego u dzieci z wspomaganego medycznie zapłodnienia na głowie bruzdy szatana.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 00:05:22:

    @kahlkopf

    W mojej opinii większym od hipokryzji (bo to tylko zwykłe lokalne zakłamanie) zagrożeniem dla nauki jest obecnie kulturowa i polityczna tabuizacja niektórych tematów i metod, gdyż to na wielką skalę zafałszowuje całe obszary badań.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 00:12:22:

    A tymczasem to politolog kroi nam reformę:

    ekai.pl/minister-dardzinski-dla-kai-uczelnie-katolickie-maja-w-sobie-ogromny-potencjal/

    Mam problem ze zrozumieniem wielu jego myśli, np tej:

    Poczucie wspólnoty i uniwersalności całego Kościoła rozpadło się na skutek różnych rewolucji filozoficznych (1), czy politycznych (2), dlatego zadanie, które stoi dziś przed uczelniami katolickimi jest trudniejsze, ale zarazem jeszcze ważniejsze. Dziś te uczelnie są enklawami, w których mogą pracować badacze, którzy nie zawsze zgadzają się z powielanymi w środowisku naukowym opiniami (3). Dotyczy to nie tylko dziedzin humanistycznych, czy społecznych, ale też nauk ścisłych (4). Niezwykle ważne jest, aby w systemie uczelnianym było miejsce, w którym naukowcy mogą obiektywnie, naukowo, niezależnie od dominujących poglądów (5), badać świat, mając przy tym chrześcijańską perspektywę jego rozumienia.

    1) widocznie te nowe poglądy filozoficzne były po prostu bardziej przekonujące niż tradycyjna doktryna katolicka?
    2) jeśli "rewolucja polityczna" zamienić na "rewolucja społeczna", to widocznie ktoś wymyślił i wprowadził w życie model społeczny bardziej atrakcyjny i sprawny od modelu tradycyjnego?
    3) to zdanie jest doprawdy rewolucyjne w swej głębi, a głębie tę w zdaniu (4) autor podnosi do kwadratu. Czy miał na myśli np. to, że działanie szczepionek zależy od czyichś poglądów? "Niezwykle ważne jest, aby w systemie uczelnianym było miejsce, w którym naukowcy mogą obiektywnie, naukowo badać świat niezależnie od stanu badań naukowych" - niezwykle cenna myśl wiceministra nauki!

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 00:19:13:

    @StaryZgred2012
    Niestety, ale wynika to z zapotrzebowania politycznego, a proponowana reforma, według mnie pogłębi to jeszcze zjawisko. Zbyt dużo ośrodków ma możliwość kontroli, czy nawet uprawnień prokuratorskich, jak choćby IPN. Już teraz zdarza się, że dochodzi do autocenzury prowadzonych badań, w obawie przed ich odbiorem, zwłaszcza w kręgach władzy. Z resztą wystarczy też sobie przypomnieć, co było i dalej jest z polską transplantologią, a to tylko przykład.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 00:26:12:

    Niezwykle ważne jest, aby w systemie uczelnianym było miejsce, w którym naukowcy mogą obiektywnie, naukowo badać świat niezależnie od stanu badań naukowych" - niezwykle cenna myśl wiceministra nauki!
    Ja myślę, że J.M.WM. chodzi zapewne o coś w rodzaju nowego "łysenkizmu", utrzymanego zgodnie z właściwymi dla owej uczelni wartościami. W tym zdaniu jest zaprzeczenie dotychczasowych dokonań nauki światowej, stąd zastanawia mnie, jak chce MNiSW zwiększać liczbę artykułów w czasopismach światowych o tak proponowany model badań.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 00:38:01:

    @trzy.14
    > A tymczasem to politolog kroi nam reformę:

    Ciekaw byłbym opinii @macka_magika na temat tego politologa. W końcu środowiskowy insider ma najwięcej informacji.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 07:39:06:

    Sorry, ale takie argumenty z dupy i święte prawdy "nienegocjowalne poza okresem" zasługują tylko na szyderę, nie wznoszą sie na poziom żadnej dyskusji. Przekonania "światopoglądowe" można mieć estetyczne, a to są konkretne sprawy których niezałatwienie motywuje się wtórnymi racjonalizacjami o wartości argumentacji odpowiadającej naukowemu rasizmowi.

    Minister mógłby podać przykłady. Faktem historycznym jest, że kościół rozwijał naukę zarówno jako jedyna religia ceniąc filozofię racjonalną (islam siedział na Grekach i nic) oraz jako mecenas bezpośredni kontynuator imperium rzymskiego. Ale to jest historia.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 07:53:12:

    Zresztą wracając do Rzymu "de gustibus non disputandum est" to nie jest tak jak się dziś rozumie głęboka prawda odkryta już przez starożytnych a sentencja którą oni zamierzali jako szyderę. Mówiło się tak o ludziach mających tego typu problemy, że nie warci są dyskusji.

  • redezi napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 08:39:38:

    "1) widocznie te nowe poglądy filozoficzne były po prostu bardziej przekonujące niż tradycyjna doktryna katolicka?
    2) jeśli "rewolucja polityczna" zamienić na "rewolucja społeczna", to widocznie ktoś wymyślił i wprowadził w życie model społeczny bardziej atrakcyjny i sprawny od modelu tradycyjnego?
    3) to zdanie jest doprawdy rewolucyjne w swej głębi, a głębie tę w zdaniu (4) autor podnosi do kwadratu. Czy miał na myśli np. to, że działanie szczepionek zależy od czyichś poglądów? "Niezwykle ważne jest, aby w systemie uczelnianym było miejsce, w którym naukowcy mogą obiektywnie, naukowo badać świat niezależnie od stanu badań naukowych" - niezwykle cenna myśl wiceministra nauki!"

    Nie chodzi o konkretne badania, ani nawet o wolność prowadzenia propagandy religijnej.

    Chodzi wyłącznie o to, aby UKSW i KUL miały preferencyjne w miejsca w wyścigu. Żeby nie musiały męczyć się z tymi samymi problemami co Rzeszów czy Opole. W tym wypadku ważniejsze jest lenno niż konkretna religia, dokładnie z resztą jak w trakcie schizmy awiniońskiej

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 09:15:00:

    redezi,
    A może tu chodzi o wyciszenie obaw uczelni katolickich przed darwinizmem forsowanych zmian? Tak sobie myślę. Podobno nadrektor dr Rydzyk z kierunku reform zadowolony nie jest, ale póki kasa płynie...

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 10:04:27:

    Zgred, z wypowiedzi oceniam, że jesteś typowym kryptogejem. Chodź przytulę Cię.

  • leros76 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 10:44:05:

    @staryzgred

    Tak słabego popisu erystyki dawno nie czytałem. Mało mnie obchodzi, co jest gdzie indziej i było kiedy indziej. Żyję tutaj, tu płacę ogromne podatki. I nie, nie cieszę się, że większość ma Twoje poglądy. A już na pewno nie, że takie poglądy ma człowieka, który - chyba - uważa się za naukowca. Pytanie o zdrowie partnera to przywilej? Powiedz po prostu - jestem nietolerancyjny. Kropka. Bo cała ta wypowiedź to czysty popis rozumowania "ja nie mam nic przeciwko Marsjanom, ale". Quod scripsi, scripsi. I kończę dyskusję.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 11:55:51:

    Wracając jednak do homo vs. hetero, to można na sprawę spojrzeć chłodnym ("naukowym") okiem z perspektywy biegaczki Caster Semenyi. Ten przypadek jest o tyle "prosty", że on lub ona, lub ono ma fizyczne cechy zarówno męskie, jak i żeńskie, nie można więc jej lub jego lub owego zakwalifikować jednoznacznie do jednej płci. Przy zewnętrznych cechach kobiecych i prawdopodobnie produkujących testosteron wewnętrznych jądrach,
    Nigdy w życiu nie miała na sobie sukienki, nawet w dniu gdy rozpoczynała naukę przyszła do szkoły ubrana w długie spodnie i chłopięcą koszulę, a obecnie jest żoną lub mężem swojej długoletniej partnerki.

    Jeżeli takie rzeczy nie są niezwykłe w sferze fizycznej (to się chyba nazywa "somatycznej"), to można się spodziewać podobnych niespodzianek w sferze psychicznej, której jednak nie da się zbadać za pomocą USG, testów hormonalnych czy innych metod laboratoryjnych. Stąd krok do hipotezy, że męskość i żeńskość na poziomie psychicznym są uwarunkowane genetycznie, hormonalnie i społecznie i przyjmują raczej kształt rozkładu Gaussa niż delty Diraca. Co więcej, te Gaussy mogą na siebie nachodzić. A nawet co więcej-więcej, Gaussy fizyczne mogą się rozchodzić z psychicznymi.

    Jeśli więc byłoby to możliwe, a wiemy, że w przyrodzie możliwe są rzeczy, czy też "ludzie" tak dla laików nieprawdopodobn(e/i), jak np. zaśniady groniaste, to można przyjąć, że w homoseksualiźmie nie chodzi o "hedonistyczny permisywizm", tylko o więź społeczną podobną lub nawet taką samą, jak ta, która łączy kobietę i mężczyznę. A to byłaby zupełnie ciekawa perspektywa.

    Ta nowa perspektywa pozwala innym okiem spojrzeć na możliwość adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Jeszcze 5 lat temu byłem gorącym przeciwnikiem tego pomysłu ze względu na dobro dzieci, dopóki ktoś nie uświadomił mi, że może to być lepsze rozwiązanie od wychowywania dzieci w rodzinie hetero- z problemami alkoholowymi, socjopatycznymi, pedofilskimi itp. Ta nowa perspektywa pozwala też z większym zrozumieniem spojrzeć na postulat legalizacji związków partnerskich. No i tyle na ten temat.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 12:14:05:

    Pi, to też sa takie głodne kawałki uzasadniania filozofii nauką, to jest błąd kategorii a nawet błąd reifikacji. Równie dobrze można snuć rozważania kwantowa teoria pola a etyka w świetle macierzy CKM jako podstawego miechanizmu działania świata telescoper.wordpress.com/2009/05/20/a-unified-quantum-theory-of-the-sexual-interaction/

    Niezależnie jakie cechy ma Irene Wurst, w dodatku niezależnie od tego że jest kobietą ma prawa człowieka a nie prawa blondynki lesbijki w pomarańczowym kostiumie.

  • wpisz_longin napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 13:05:29:

    @staryzgred

    Wyłącznie dla porządku, artystyczne wykonanie (czyli m.in. działania aktorów, recytatorów, dyrygentów, wokalistów, tancerzy i mimów) zaliczane jest do praw pokrewnych, a nie do prawa autorskiego (jak w tytule ustawy).

  • anonimka.7 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 13:14:45:

    Dokładnie tak kończą się dyskusje, gdy brakuje admina lub moderatora... W pracy też tak rozmawiacie? Wydawałoby się, że osoby z tytułami i stopniami naukowymi powinny prezentować wyższy poziom kultury. Chociaż, mnie już nic nie dziwi, od czasu przeczytania tu wpisów pełnych nienawiści do kobiet.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 13:20:25:

    Zitt,
    Ale ludzi prawa człowieka i reifikacja interesują tyle, co niezależność Trybunału konstytucyjnego. The proof of pudding is in the eating. Moi sąsiedzi mają 2 córki z in vitro i jest to najlepsza "reklama" skuteczności tej metody. Skłodowska-Curie ma 2 nagrody Nobla z dwóch dyscyplin i jest to jeden z wielu dowodów na to, że kobiety nie są idiotkami. Murzyni są menedżerami, naukowcami, prezydentami USA, żołnierzami, ojcami i jest to dowód na to, że nie sa małpami. Małżonka zaprosiła kiedyś do nas na kilka dni dwóch gejów i to był kolejny dowód, podobnie jak Biedroń, że tu nie chodzi o jakieś tłoki i permisywny hedonizm.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 13:39:31:

    @longin i prawa pokrewne

    Dla KUP aktorów nie ma to znaczenia. Ma natomiast dla suflerów.
    Art 22 ust 9 pkt 4 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych mówi, że mogą korzystać z 20% KUP. Przywołuje tu art. 13 który mówi
    "2) przychody z osobiście wykonywanej działalności artystycznej, literackiej, naukowej"
    Więc to okazuje się nie być aż tak skomplikowane, chyba że się chce koniecznie udowodnić że ćwiczeniowiec czy starszy wykładowca tworzą utwory.

  • wpisz_longin napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 13:48:49:

    Przywołany przykład odnosił się do aktora recytującego/odgrywającego rolę w sztuce Szekspira.

    Przychody z działalności badawczo-rozwojowej oraz naukowo-dydaktycznej korzystają z 50% ryczałtu zarówno w odniesieniu dla praw autorskich, jak i praw artystów wykonawców z praw pokrewnych (art. 22 ust. 9 pkt 3 oraz art. 22 ust. 9b pkt 2 PIT), dlatego napisałem, że "dla porządku".

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 13:50:32:

    Dziwną drogą zaczyna iść ta dyskusja. Jak dla mnie to poglądy światopoglądowe, płeć, itp. są nieważne w przypadku współpracy. Liczą się efekty i to czy potrafimy się porozumieć bez naruszania i podejmowania tematów, które są dla drugiej strony wrażliwe. Nie przeszkadza mi mieć kierownika kobietę, czy mężczyznę, bo liczą się tylko i wyłącznie sprawy merytoryczne, co uważam za profesjonalne podejście. Po prostu praca to praca, a życie osobiste to życie osobiste. Po co mieszać te dwie sfery?

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 14:01:13:

    proof is in the pudding

    Nie jest, Hume się kłania. Równie dobrze można powiedzieć że kobiety WYBIERAJĄ określone zawody.

    To jest scjentyzm mający tyle wspólnego z nauką co religia w szkole z teologią.

    Podobnie z czarnymi, badania naukowe o rozkładzie organów w ciele ani pojemności puszki mózgowej nie maja tu nic do zaproponowania. Filmy o czarnych były dotychczas tylko o nędzy, a to był w ogóle przełom że się takie jak Dangerous Minds pojawiły. Mamy już 2018 i szok i niedowierzanie że można zrobić normalny film Black Panther gdzie czarni mogą być Bondem z lat 60.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 14:08:32:

    Zitt,
    Zmieniając temat dyskusj: 5 dni temu NCN ogłosił wyniku Opus 14. Zajrzałem do ST2 i ST3. www.ncn.gov.pl/konkursy/wyniki/2018-05-15-opus14-preludium14 ST2 jest szczególnie pouczające:
    - Fizyka UJ: 4 projekty
    - Fizyka UW: 3 projekty
    - IFJ PAN (Kraków): 3 projekty
    - Fizyka PW: 2 projekty
    - Fizyka UWr, Centrum Fizyki Teoretycznej PAN (W-wa): po 1 projekcie.

    Jak się spojrzy na tytuły, to na 14 finansowanych w tytułach 4 na chromodynamikę kwantową (w treści co najmniej 5), 4 ma LHC (w treści pewnie byłoby to więcej). Na moje oko tylko jeden z tych projektów jest projektem doświadczalnym.

    Moja konkluzja jest taka, że ST2 zostało skolonizowane przez kilka grup i kilka (maksymalnie 4) ośrodki reprezentujące geograficznie praktycznie tylko Kraków i Warszawę.

    Patrząc na oryginał definicji paneli, erc.europa.eu/sites/default/files/document/file/ERC_Panel_structure_2018.pdf , wcale nie dostrzegam tam, by panel ten miałby być zdominowany przez fizykę teoretyczną. W końcu nawet LHC to głównie eksperyment. Nie wiem jednak, jak jest w rzeczywistości, tzn, kto w panelu PE2 dostaje finansowanie grantów.

    W każdym razie panele NCN były wzorowane na panelach ERC (z koszmarnymi tłumaczeniami, np. "structure of solids, material growth and characterisation" to w wersji polskiej absurdalne "Struktura ciał stałych i płynów". No i pytanie, czy to wzorowanie się wyszło nam na dobre?

    Granty ERC mają, jak sądzę, inny cel niż granty NCN. Granty ERC stanowią uzupełnienie, granty NCN są ZAMIAST. Chciałbym zobaczyć, ile grantów NCN poszło na "Fizyka gazów i plazmy", "Lasery, fizyka laserowa" (ST2), "Akustyka", "Zjawiska nieliniowe", "Układy złożone", "Metrologia i metody pomiarowe" itp. itd. Bo jeżeli czegoś nie finansujemy, to tego nie potrzebujemy, nieprawdaż?

    I jeszcze jedno. Jak widzę, nikt się nie patyczkuje i projekty składa się na kwoty od pół do ponad milion złotych. Bo inaczej NIE DAMY RADY W KONKURENCJI O ERC (w której i tak nie zamierzamy występować). Zaraz, zaraz, pół miliona, a nawet milion na badania teoretyczne??? Wyobrażam sobie, że główną trudnością w napisaniu wniosku jest odpowiedź na pytanie, jak napompować tenże wniosek, by wyszło co najmniej pół miliona złotych. Obstawiam, że "kształceniem młodych kadr naukowych", które później wyjadą za granicę lub przejdą do biznesu.

    @wszyscy
    Czy państwo się orientują, czy w innych panelach jest podobnie?

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 14:16:53:

    Po co mieszać te dwie sfery?

    Po pierwsze merytokracja nie istnieje. Nie ma czegoś takiego. Słowo powstało jako satyra na ignorancję ludzi którym się wydaje że jest.

    A przedmiotowe pytanie odnosi się tak samo do rozmawiania o mężach i żonach, czy w ogóle świadomości ich istnienia. Prawidłowe pytanie brzmi: dlaczego ktoś ma się przede mną kitrać ze swoim partnerem. Dlaczego laureaci nagród PTM usadowieni na grantach nie mają zamiaru się nad tym w ogóle zastanawiać i spieprzają.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 14:24:31:

    czy w innych panelach jest podobnie?

    Owszem. Jest to jednak dominacja tylko takich tematów jakie UW i UJ akurat robią, choć to też. Śmiesznie jest dopiero wtedy gdy jakiś knypek z w/w postanowi wystartować w modnym temacie i to on dostaje a nie budowane latami grupy, bo on jest z UWUJ. Niestety nie daje sie znaleźć innego wytłumaczenia.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 14:47:10:

    Cały ten panel co podesłałeś jest groteskowy. Wszystko tam jest na rzeczy dawno przebadane. Wygląda jakby było "na podtrzymanie potencjału", przy czym w paru przypadkach zaskoczenie, że niektórzy wciąż nie na emeryturze.

    Jest też przykład typu nowa dziedzina, a stare lisy się farbują. dr hab. Elżbieta Richter-Wąs zrobiła się właśnie buzzword-compliant.

    Jest też oczywiście zupełny nonsens www.ncn.gov.pl/sites/default/files/listy-rankingowe/2017-09-15/streszczenia/394224-pl.pdf Nie zrozumiałem ani słowa. Resurgence, bootstrap, sumowanie Borela, MZV w fizyce to jest bardzo aktywna dziedzina która fizycy zaczęli ostatnio mocno pchać. Po co to całe pieprzenie od sasa do lasa, ma chyba tylko na celu upychanie każdego wyniku jako związanego z grantem.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 15:04:16:

    Nie zaskoczenie, tylko wk..wienie. No, wk...wienie przeżyłem kilka lat temu, teraz tylko bezsilna rezygnacja. Bo pytanie jest: po co? Po co dawać duży projekt "na budowę zespołu badawczego" komuś, komu strzelił już ósmy krzyżyk? Przyjmuję argument Dali, że bycie emerytem nie oznacza, że nie można pracować naukowo, ale może należałoby wprowadzić nowy rodzaj konkursu, takie dopełnienie Preludium w postaci np. konkursu Grand Finale, z podobnymi ograniczeniami finasnowymi jak w Preludium, a skoncentrować wysiłki grantowe na 40-latkach?

    No i do Opus14 dochodzi Preludium14. Spoglądając na wyniki, brakuje mi jednej kolumny: nazwiska Dużego Misia, który stoi za każdym z tych laureatów. I nie chodzi o poparcie bezpośrednie, telefony czy e-maile, tylko współdzielony dorobek czy jak kto woli, "dziedziczenie prestiżu".

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 15:15:18:

    Mysle ze 80-latek może budować zespół, wielu 80-latków ostatnim rzutem na tasmę ma wspaniałych uczniów i zapoczątkowują nowe badania. Nie wiem ile lat ma EO Wilson, ale taka właśnie współpraca biologów z matematykami powstała. Przykładów jest wiele.

    W tym przypadku jednak mamy jednego profesora którego proponowany temat był już przedmiotem obchodó 60 jego urodzin ponad 20 lat temu, oraz drugiego który w zasadzie zgłosił się bez tematu bo ma tak pojemny że wszystko wejdzie.

    Najśmieszniejsi są jednak młodsi, którzy wklejają research statement kolaboracji.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 15:28:39:

    @anonimka.7
    > Dokładnie tak kończą się dyskusje, gdy brakuje admina lub moderatora...

    A co Ty chcesz od naszej dyskusji? Cenzura Ci się marzy? Na razie cała ta ostra skądinąd - bo i temat kontrowersyjny, nieoczywisty, naładowany światopoglądowo, ideologicznie i politycznie do granic możliwości - dyskusja nie wyszła (za wyjątkiem @forda.k i jednolinijkowego wpisu @dali) poza formy dopuszczalne.

    O ile się orientuję, na tym blogu nie pisze nikt z obszaru religijnego/skrajnie konserwatywnego, i mamy tu reprezentowane poglądy centrowo-konserwatywne i lewicowo-progresywistyczne. Ani ja nie przekonam @lerosa, @kanangi czy @zitterbewegunga, ani oni nie przekonają mnie. Opcja, której są reprezentantami, będzie bezwzględnie parła do zmiany systemu prawnego na taki, który będzie dla nich dogodny, a podczepieni pod tą opcję radykałowie już przebierali łapami (pod rządami PO), aby dorwać się do programów nauczania w szkołach i na dzieciach prowadzić pranie mózgu. Niestety, zamiast zachować złoty środek, do szkolnictwa dorwała się obecnie opcja skrajnie przeciwna i na wielką skalę robi pralnię nacjonalistyczno-klerykalną. Wahadło tak sobie lata, od jednej skrajności do drugiej.

    Twoja propozycja cenzury - na szczęście @habilitant2012 jest od niej daleki - do złudzenia przypomina mi entuzjazm obu stron politycznego konfliktu na myśl o wprowadzeniu karalności za "mowę nienawiści". Oczywiście każda z opcji radowała się na myśl, że to ona zdefiniuje co jest "mową nienawiści". Idealny bat na przeciwników ideologicznych. Z tego powodu jest mi znacznie bliższa amerykańska wersja wolności wypowiedzi: dowolną ideę możesz dowolnie szargać i mieszać z błotem - niech jej zwolennicy bronią jej w polemikach. A jak atak jest personalny, to idź z tym do sądu. Jeżeli wprowadzisz cenzurę, to zamiast takich dyskusji jak choćby ta nasza, będziesz miała uliczne "dyskusje" troglodytów z ONR z bandytami z Antify. Rozstrzygane, albo i nie, przez arbitrów w niebieskich mundurach.

    > W pracy też tak rozmawiacie?

    Zdziwisz się, ale na rozmaitych komisjach, posiedzeniach itp. częściej niż przypuszczasz dochodzi do bardzo ostrych, także słownikowo, utarczek, przy których nasza tutaj dyskusja to pełny "Wersal".

    > Wydawałoby się, że osoby z tytułami i stopniami naukowymi
    > powinny prezentować wyższy poziom kultury.


    Sugeruję zmień kierunek argumentacji, bo na razie żadnemu tutaj dyskutantowi tej kultury nie brakło. No, @ford i @dala mieli słabszy dzień, ale to zapewne wypadek przy pracy.

    > Chociaż, mnie już nic nie dziwi, od czasu przeczytania tu wpisów
    > pełnych nienawiści do kobiet.


    Przytocz przykłady, bo na razie uznaję Twoją wypowiedź za czystą formę insynuacji.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 15:46:05:

    Zitt,
    Moje w-nie wynika z tego, że wokół siebie widzę program 80+ (no, może 65+) oraz 50-. Stara kadra, co się za kolczastym drutem najweselszego baraku Układu Warszawskiego wychowała, z wolna odchodzi. Za nią próżnia. Za 20 lat będziemy tak prowincjonalni, że nawet tutejszy Maciek Magik sobie tego nie wyobraża.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 16:20:54:

    Bardzo ciekawy jest projekt: UCZENIE MASZYNOWE I WIELOWYMIAROWE WIELKOŚCI MIERZALNE - NOWE PODEJŚCIE DO PRECYZYJNYCH POMIARÓW MODELU STANDARDOWEGO ORAZ PARZYSTOŚCI CP HIGGSA W ZDERZENIACH PROTON-PROTON W LHC. Kwota: 531 200 zł.
    Pozwolę sobie nie komentować ...

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 16:24:17:

    prof. Nowak pisze, że będzie kontynuował badania rozpoczęte przez siebie 25 lat temu, za pomocą nowszej teorii (któej w tym roku mija dokładnie 20 rocznica), ponieważ 3 lata temu ktoś potwierdził jego badania sprzed 25 lat. Jak nowe badania też zostaną potwierdzone trzeba ich będzie dowieść jeszcze raz jeszcze inną metodą? To jeden z 14 najważniejszych problemów w Polsce. Nie było bardziej palących.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 16:26:12:

    Celem Konstytucji dla Nauki jest powstrzymanie największego dramatu III RP, czyli emigracji elit młodego pokolenia.

    Czytaj więcej: www.polskatimes.pl/opinie/wywiady/a/jaroslaw-gowin-niedzwiedzia-boli-kolano-ale-poza-tym-nie-brak-mu-sil,13186358/


    Doszedłem do tego miejsca wywiadu z Premierem i pomyślałem, że komuś odbiło.

    Dzieje się tak dlatego, że nasze uczelnie kształcą na średnim poziomie, cieszą się średnim prestiżem, prowadzą średnie badania naukowe.

    I on naprawdę nie widzi związku przyczynowo-skutkowego tego, co mówi o uczelniach z tym, co o nich myśli młodzież i ich rodzice?

    Na to redaktor zadaje rozsądne pytanie:
    Problem w tym, że fakty są takie, że nie ma w Polsce 10 uczelni, które mogłyby aspirować do rankingów światowych. Stawiając z kolei na dwie, trzy, można doprowadzić do osłabienia, upadku uczelni prowincjonalnych, a na tym straci tzw. Polska B, o którą się mieliście troszczyć.

    Ja bym poszedł dalej: nie ma żadnej. Co na to premier?

    Dodatkowe finansowanie dla uczelni badawczych nie będzie pochodziło z puli dla pozostałych uczelni.

    Panie premierze, nie masz Pan żadnych gwarancji rządowych co do poziomu finansowania "swojego" sektora, więc to, co wygadujesz, to czyste pustosłowie. Z faktu, że strumienie finansowania zostaną rozdzielone nie wynika, że jeden nie upasie się kosztem drugiego.

    i tak dalej, i tak dalej...

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 16:29:27:

    kahlkopf,
    Podejście ma co najmniej 30 lat, choć być może nie było szeroko stosowane w kontekście LHC, jednak ostatnio to się tam zmienia. Nasz najmłodszy adiunkt, który się zainteresował "uczeniem maszynowym" właśnie zwiewa do przemysłu. Podobno mają tam bardziej interesujące zastosowania, o wynagrodzenie nie pytałem.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 16:33:11:

    No Richter-Wąs to też robi Rafał Józefowicz. Porobelm polega na tym że robi to kiepsko, bez celu i sensu, może dlatego że po godzinach w Google.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 16:36:16:

    @Pi
    To ja mam takie pytanie: skoro tak źle wygląda nasze szkolnictwo, skoro tak fatalnie uczy, to dlaczego te młode gwiazdy wiceministerskie studiowały i studiują w Polsce, a nie na prestiżowych zagranicznych uczelniach? Mimo wszystko uważam, że z tym nauczaniem wcale nie jest tak źle, ale takie biadolenie, czy wręcz urąganie naszemu środowisku jest już bardzo poważnym zarzutem. Tym bardziej, że nasi studenci wyjeżdżają w ramach Erasmus do innych uczelni i całkiem sobie dobrze radzą. Natomiast problem, który ministerstwo spycha jest poziom finansowania dydaktyki na poziomie więcej niż żenującym.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 16:44:06:

    prof. Pachucki dla kontratu pisze z sensem. Nie uważa za stosowne jak typisze od QCD tłumaczyć w streszczeniu popularnym co to są hadrony, po co jest LHC i dlaczego to jest najważniejsze osiągnięcie cywilizacji (wszyscy to samo jakby sie umówili). Nie tłumaczy nawet co to jest wodór i co to jest atom, od razu przechodzi do rzeczy, emeryt czytający streszczenia NCN zamiast Wiedzy i Życia mógłby czuć się onieśmielony, gdyby istniał (idiotyzm tych "popularnych streszczeń" któe większość pisze dla swojej cioci która przypadkowo między kawa i herbata bedzie przegladac NCN). Pisze natomiast dlaczego akurat takie badania są ważne.

    "Jeśli ponownie zostaną zaobserwowane rozbieżności, będzie to bardzo jasny sygnał fizyki wychodzącej poza MS. W przeciwnym przypadku, jeśli otrzymamy zgodność, będzie to oznaczało poważne problemy w precyzyjnej spektroskopii atomu wodoru, co ma wpływ na wyznaczanie fundamentalnych stałych fizycznych, na przykład stałej Rydberga."

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 16:45:48:

    @Pi
    Ja się orientuję całkiem dobrze w tej tematyce, dlatego ani aplikacja, ani środki, które maja być zastosowane nie są dla mnie nowością. Można tam jeszcze coś grzebnąć na zasadach optymalizacji danych wejściowych i ok, niech będzie. Tylko za taką sumę? Większość odpowiedniego software jest dostępna na uczelniach, dostęp do maszyn wieloprocesorowych jest też za darmo, więc co w tym projekcie robi taką sumę, jeżeli nie potrzeba praktycznie kupować nowego sprzętu

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 16:51:19:

    No jednak nie, software się uczy i wynikiem jest model, który jest za każdym razem oryginalny. Problem tu jest dla mnie epistemologiczny, dlaczego akurat tą metodą uczyć się akurat tych parametrów. I metoda nieciekawa i wyniki wtórne.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 16:51:44:

    Poza tym że software się za każdym razem pisze z ręki.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 17:01:04:

    "model, który jest za każdym razem oryginalny", tylko, że środki, które do tego trzeba wykorzystać, aż tyle nie kosztują, na ile opiewa kwota grantu.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 17:13:54:

    @trzy.14
    > Nasz najmłodszy adiunkt, który się zainteresował "uczeniem maszynowym"
    > właśnie zwiewa do przemysłu.


    U Ciebie też? U mnie w zeszłym roku doktorant, w którego sporo zainwestowałem. Niestety, nie byłem w stanie przebić oferty płacowej korporacji. Tyle mojej satysfakcji, że obserwując jego szybką, jak na te kilka miesięcy, karierę mogę się czuć zadowolonym z poziomu tego przygotowania.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 17:15:00:

    Ciężko powiedzieć, bo z przeszłych publikacji, w któych część metodologiczną suplementował wymieniony, nie wynika żeby był jakiś pomysł. A szukanie pomysłów kosztuje. Trzeba siedzieć i myśleć długo, czasem do emerytury.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 17:19:03:

    w stanie przebić oferty płacowej korporacji

    To nie jest trudne. Wystarczy dać ciekawy temat. Ale tak naprawdę "dziecko wychowuje cała wioska". Był sobie student w czasach diamentowego grantu, dostał ten diamentowy grant, dodatkowo dostał też wykonastwo. Po dwóch z zaplanowanych czterech zrezygnował bo co się będzie bawił w babki z piasku ze zdziecinniałymi zgredami przeżywającymi drugą młodość naukową.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 17:28:21:

    @kahlkopf
    > To ja mam takie pytanie: skoro tak źle wygląda nasze szkolnictwo,
    > skoro tak fatalnie uczy, to dlaczego te młode gwiazdy wiceministerskie
    > studiowały i studiują w Polsce, a nie na prestiżowych zagranicznych uczelniach?


    Nasze szkolnictwo uczy DOBRZE i nawet BARDZO DOBRZE, jak na lichy poziom finansowania. Przypomnij sobie wypowiedź @macka_magika, jak zagranicą dobrze oceniał poziom przygotowania, który uzyskał na politechnice. Natomiast problem z naszymi, pożal się Boże, "gwiazdami? wiceministerialnymi polega na tym, że są to działacze reprezentujący kompetencyjnie dolny obszar stanów średnich. Skąd ta ocena? Proste: ci naprawdę dobrzy są od razu wychwytywani przez kancelarie prawnicze i dostają oferty przebijające te śmieszne wiceministerialne 6000 zł brutto miesięcznie. Nie dziw się więc, że potem wypowiedzi tych wiceministrów, a i ministrów, w ogólności karierowiczów partyjnych urągają wiedzy i logice.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 17:37:16:

    @zitterbewegung
    > To nie jest trudne. Wystarczy dać ciekawy temat.

    Trudne, bo ja go miałem "z odzysku". Przyszedł do mnie po 5 latach zmarnowanych u "leśnego dziadka". Zająłem się nim i wtedy, po dwóch latach u mnie, przechwycił go "łowca głów". Ciekawy temat wystarczy, gdy masz "świeżynkę" z góry nastawioną, że te kilka lat będzie pracował "za miskę ryżu". Ale ktoś z siedmioletnim stażem oczekuje już przyzwoitych pieniędzy.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 17:38:28:

    kahlkopf,
    Chyba wszystkie granty, które realizowałem, można było zrobić za 10% przeznaczonej na nie sumy - gdyby zaangażowani w ich realizację ludzie nie musieli dorabiać. Nie wydaje mi się, bym był kimś wyjątkowym, więc powyższe zjawisko musi być powszechne.

    Na 100% głównym składnikiem budżetu tamtego grantu są wynagrodzenia dla doktorantów i post-doków, potem dla kadry, a potem trzeba się nagłowić, jak by tu wydać chociaż 50 tys. na coś, co nie jest czystym pieniądzem. Konferencje. Publikacje OA. Może nowa biurka? 5 laptopów? 10 książek? Znacie jakieś lepsze pomysły?

    To oszacowanie 10% wynika stąd, że to, co robiłem w grantach, równie dobrze mogłem robić i robiłem ze środków statutowych. Bez wyjątku.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 17:41:39:

    zitt,
    Diamentowy student powinien być tak diamentowy, by samemu sobie znaleźć ciekawy temat, nieprawdaż?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 17:57:28:

    @zitterbewegung
    Ciężko powiedzieć, bo z przeszłych publikacji, w któych część metodologiczną suplementował wymieniony, nie wynika żeby był jakiś pomysł. A szukanie pomysłów kosztuje. Trzeba siedzieć i myśleć długo, czasem do emerytury.
    No tak, czyli moje pomysły są chyba tańsze, bo krócej nad nimi myślę...

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 17:58:11:

    Toteż sobie znalazł, ale po prostu atmosfera w pracy była bez sensu. Pracowanie z małej enklawy kiedy dookoła zbijają bąki jest demoralizujące nawet, a może nawet jeśli się zarabia więcej niż wszyscy inni.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 18:06:36:

    @Pi
    Nie musisz mi tego tłumaczyć. Tylko, że ja już się nie raz odbiłem od NCN, gdzie miałem niższe kwoty lub porównywalne, a miałem opinię, że za drogo, pomimo, że potrzebowałem dokupić też sprzęt do lab. To jak to jest, w końcu, że dla jednych granty są, a dla innych nie ma? Dlaczego potrafią być bardzo rozbieżne opinie tzw. ekspertów na temat grantów? Dlaczego uwala się jednym granty z danej tematyki, gdy puszcza się po jakimś czasie grant z identycznym tematem, tylko całkowicie z innej, może bardziej odpowiedniej uczelni? Albo przesuwanie projektu do innego panelu?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 20:34:45:

    Dygresja: czy już ogłoszono wyniki odwołań kategoryzacyjnych? Bo coraz intensywniej zaczynają krążyć plotki o niektórych podwyższeniach kategorii, co zresztą chyba @flamengista wspominał.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 20:49:00:

    staryzgred2012,
    Plotki mówią, że jestem badawczy. Tzn podobno jeszcze trzeba wygrać konkurs, ale wydaje mi się, że karty są w nim znaczone.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/20 22:20:12:

    @trzy.14
    > wydaje mi się, że karty są w nim znaczone.

    Chyba się nie mylisz. W protokole (link) jest wyraźnie zaznaczony czysto arbitralny sposób dokonywania oceny:
    ...Wyróżnienie spośród nich 11. jednostek naukowych, którym w opinii Komitetu powinna być przyznana kategoria naukowa A+, nastąpiło na podstawie wyników dodatkowej oceny eksperckiej przeprowadzonej przez właściwe komisje Komitetu z zastosowaniem kryteriów, o której mowa w § 24 ust. 3 rozporządzenia.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/21 00:09:17:

    Dziwne, że kolejne uczelnie chwalą się skutecznymi odwołaniami (np. Rzeszów (link), Białystok (link)), a oficjalnych komunikatów ministerstwa o tym brak.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/21 06:47:46:

    wyborcza.pl/7,75398,23427911,mniej-miejsc-na-uczelniach.html

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/05/21 07:42:19:

    jeszcze dygresja: Stany są git. SN uznał, że prawo do małżeństwa osób tej płci to konstytucyjne prawo wynikające z 14 poprawki.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide