Robię habilitację

Wpis

czwartek, 14 czerwca 2018

Diamentowe jaja

Zwrócono mi uwagę na recenzję w postępowaniu z nauk technicznych (recenzja 3). Przeczytałem, wkurzyłem się i postanowiłem napisać.

 

Oto kilka fragmentów, na które zwrócił mi uwagę mój korespondent:

Gdybym (...) ocenił negatywnie przedstawione osiągnięcia naukowe Kandydata - to z całą pewnością wywołałbym lawinę odwołań do CK (…).

Jestem odmiennego zdania, ale chcę uniknąć sporu.

Zresztą gdybym nawet zgłosił wniosek przeciwny, to powszechna wiara w fetysz ministerialnych punktów i słynnej Listy Filadelfijskiej spowodowałaby przegłosowanie mojego wniosku. Gdyby się to nie udało na Politechnice Wrocławskiej to z pewnością zadziałałby wypróbowany mechanizm uzyskania habilitacji na Uniwersytecie Technicznym w Ostrawie lub w innym czeskim lub słowackim gremium naukowym, które nie mają zwykle oporów przed nadawaniem stopni naukowych nawet w bardzo wątpliwych przypadkach.



I ja mam pytanie. Czy recenzent, prof. Tadeusiewicz, pańskie jaja sobie robi? A właściwie to jaja diamentowe! Pisze pozytywną recenzję, bo wie, że inni się nie zgodzą z negatywną? Po co więc pisać negatywną recenzję, skoro można uniknąć sporu od razu i nadać stopień? Szkoda nerw przecież!

 

I ja tu mam pewną propozycję. Może lepiej w ogóle zrezygnować z recenzji, tylko od razu nadawać stopień. Znaczy, gdy tyko habilitant (lub jego uczelnia) uiści stosowne opłaty (z czegoś trzeba honorarium recenzenckie zapłacić - z tego nie rezygnowałbym jednak), nadajemy stopień i unikamy:

  • konieczności napisania recenzji, która przecież może wywołać spór,
  • konieczności dyskusji, która przecież może się przerodzić w spór,
  • ogólnej konieczności denerwowania się, bo, jak wiadomo, nerwy szkodzą (wiadomo też, że złość piękności szkodzi).

 

Za każdym razem, gdy mam wrażenie, że polska nauka/habilitacja dotarła do dna, już takiego pełnoskalistego, okazuje się, że to jeszcze nie to. Że to nadal muł, a my spadamy dalej. I może wreszcie należy sobie powiedzieć jasno. Dna nie ma!

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
czwartek, 14 czerwca 2018 00:31

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 01:21:09:

    Odległość dwóch uścisków dłoni. Niemal jak w rodzinie. Soprano. W środku Ogiela, któremu diament podobno zawdzięcza listę "A".

    scholar.google.pl/citations?user=P3FmCJgAAAAJ&hl=pl&oi=sra
    scholar.google.pl/citations?hl=pl&user=P3FmCJgAAAAJ&view_op=list_works&sortby=pubdate

    Może to zazdrość?

  • dockan napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 01:47:41:

    Chyba faktycznie diament ma coś do Ogieli, bo ta Ostrawa nie jest raczej przypadkowa:

    www.fei.vsb.cz/cs/o-fakulte/uredni-deska/oznameni/habilitacni-rizeni/ukoncena-habilitacni-rizeni/

    Pani Ogiela wcześniej bezskutecznie próbowała zrobić habilitację w Polsce.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 08:15:13:

    Dla mnie przede wszystkim szokiem jest to, że ten człowiek jeszcze recenzuje postępowania habilitacyjne. Po sprawie habilitacji R. powinien zostać wykluczony z wszystkich gremiów decyzyjnych i z funkcji recenzenta.

    Ale to Polska właśnie.

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 08:53:23:

    Sprawa jest bardzo prosta. Marek O. latami dopisywal Rysia do swoich prac. Gdy Rysio go dostatecznie wypromowal, O. stwierdził ze juz nie musi. Wiec Rysio bierze odwet na zonie.
    Swoja droga dorobek tak pana jak i pani O. jest mialki i dęty, za to wysoko punktowany.

  • doktorgolgi napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 09:26:04:

    "Albo dokładnie przeanalizuję merytoryczną zawartość współautorskiej monografii habilitanta [...] oraz zawartość [...] publikacji, a także [...] rozdziału w pracy zbiorowej i [...] prac konferencyjnych [...] - albo oprę się na punktach i impact factorach.

    No Panie, czyżby Pan dopiero teraz odkrył na czym polega recenzowanie? Tak - na tym pierwszym! Zatem nieco rozumiem nasz Diament i jego iście kordianowskie rozdarcie - rzetelnie recenzować i wyjść na krytykanta, czy przyklaskiwać wraz z innymi do IFów.

    A czy krytyka jest słuszna - tu się nie wypowiem - nie znam się na informatyce. Można spojrzeć praktycznie - skoro jest cytowany (czy dużo na tle dziedziny?) to napewno jest użyteczny; ale czy stanowi istotny wkład w dziedzinę - ponownie, nie mnie oceniać.
    Niemniej jednak krytyka dostarczona w dalszej części recenzji, nie spełnia moim zdaniem założeń konstruktywnej i rzetelnej krytyki (stanowi wyłącznie opinię, ale niepodpartą argumentami, ani przykładami), wobec czego odnoszę wrażenie, że chodzi mimo wszystko nie o troskę o naukowe dobro informatyki, a jednak o sprawy personalne.

  • dala.tata napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 10:16:25:

    Te fragmenty recenzji sa zenujace. Ja jestem w stanie zrozumiec dylemat - czytac czy oceniac 'dorobek i IFy', bylo o tym tutaj ze kilkanascie razy. Ale niech sobie recenzent zachowa swoje dylematy dla siebie i nie wykorzystuje recenzji habilitacyjnej do pier..lenia na temat filozofii debaty naukowej.

    Idea, ze nie napisze, recenzji negatywnej, bo sie wszyscy inni ze mna nie zgodza, a poza tym, habilitant moze sie odwolac, jest tak durna, tak niewiarygodnie glupia, ze naprawde trudno sie do niej na powaznie odnosic.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 11:56:08:

    Zawsze kiedy myślę, że już nic mnie nie zdziwi wypływa takie coś.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 12:40:11:

    Wiem, że to tani komentarz, ale Tadeusiewicz "głosował za, choć nie klaskał".

    Na marginesie. Zarówno Tadeusiewicza jak i mnie zainteresowało w dorobku habilitanta zastosowanie assistive computer vision methods do rozpoznawania technik karate.

    Dla mnie szczególnie interesujące jest dla mnie to, że habilitant wybrał Oyama karate, z jego naciskiem na pełnokontaktową walkę (kumite) z partnerem, nie zaś karate tradycyjne, z jego naciskiem na indywidualne praktykowanie tradycyjnych form (kata), czyli sekwencji ruchów o ustalonej dynamice, rytmie itd. To pierwsze sprzyja pewnemu chaosowi i indywidualizmowi ruchu (nie będę tego rozwijał), zaś w kata bardziej liczy się pattern, co powinno być łatwiejsze w recognition. Niestety jestem w podróży, bez dostępu do baz danych. Może kogoś to zainteresowało i może zobaczyć, czy autor jakoś to wyjaśnia? Np. pewnie można traktować kata i kumite jako dwie "klasy" tego samego ruchu (prymitywizując, "teoria" vs "praktyka").

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 13:14:04:

    offtopic
    wiadomosci.onet.pl/kraj/kornel-morawiecki-krytykuje-ustawe-gowina-20/dw9dt5k?utm_v=2&utm_medium=nitro&utm_campaign=allonet_nitro_new&srcc=ucs&utm_source=wiadomosci_viasg

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 13:22:45:

    @kahlkopf
    stary Morawiecki bylby calkiem dobrym Rysiem

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 14:01:57:

    @Kragon
    Tak z głosowaniem na dwie łapki, ale nie tylko. No cóż legenda ...

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 14:23:47:

    Nowa Ustawa już po drugim czytaniu. Czy jutro jest głosowanie?

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 14:33:11:

    Chyba tak, komisja zaplanowana jest na popołudnie

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 20:06:02:

    Przypomnę, że to Diament był przewodniczącym komisji doktorskiej tego brata, co zerżnął doktorat od brata. Działo się to w diamentowym zakładzie, jeśli pamięć mnie nie myli. Ponieważ autor doktoratu na karcie tytułowej jest jeden, Diament nie miał wówczas wątpliwości, jak wielki i zacny jest wkład doktoranta, mimo że miał konkordację przed oczyma.

    horny,
    Wy żartujecie, że to informatyka? Bo jeśli taka, jak u tych braci, a kojarzę tam coś ze sztucznej inteligencji było, no i Diament w epsilon-otoczeniu, więc pewnie i neurony, to zaraz znowu będę miał ochotę zamiast Żwirkiem i Muchomorkiem uraczyć czytelników tatarem, znaczy się, mięsem surowym.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 20:29:56:

    Wg posel Gajewskiej ustawa ma byc glosowana jutro:
    twitter.com/gajewska_kinga/status/1007213202588004352

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 21:07:36:

    No, jednak to wygląda na informatykę, zmylił mnie ten Diament.

    Jednak autoreferat też "niezły". Chyba jeszcze nie widziałem autoreferatu w formie onoreferatu, czyli napisanego w trzeciej osobie. Niestety, autoreferat ten przypomina nauki uprawiane przez tych braci, o których wsponiałem. Spodziewałbym się bowiem krótkiego wprowadzenia w tematykę oraz zwięzłego przedstawienia stanu badań oraz informacji, jak wygląda delta, czyli wkład habilitanta na tle aktualnego stanu wiedzy. Jeśli więc habilitant pisze, że jego wkładem do nauki jest zastosowanie filtru Frangiego, to ja bym chciał się dowiedzieć, jak ta metoda przedstawia się na tle innych znanych i stosowanych w literaturze a przede wszystkim w praktyce inżynierii medycznej. W szczególności, dlaczego producenci oprogramowania tomografów komputerowych nie rzucili się gremialnie, by zacząć stosować technikę habilitanta.

    Na stronie 7. moją uwagę przykuło określenie "udowodniłem empirycznie". Ponieważ zdanie to dotyczy wydajności algorytmów, jego wartość jest porównywalna do "udowodniłem empirycznie, że szkolne zbiory zadań z matematyki są cięższe od towarzyszących im podręczników" na podstawie porównania jednego zestawu.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 21:08:59:

    js.c zapytał kiedyś na DNU, czy ktoś oczekuje tej ustawy z nadzieją. Wiemy, że Maciej Magik. Kto jeszcze z czytelników tego bloga?

  • kubahum napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 22:11:07:

    @trzy.14
    Chciałbym napisać, że ja też. Ale po tych zmianach, to chyba już powinienem napisać "oczekiwałem". W gruncie rzeczy z dużej chmury mały deszcz - przy czym padający wybiórczo. Rzeczywistych problemów ustawa nie rozwiąże.
    Teraz to już pewnie chodzi o honor pana ministra, który musi coś zreformować. Zresztą, to, co najciekawsze, znajdzie się w rozporządzeniach.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 22:30:23:

    kubahum,
    Jak można procedować ustawę, nie znając kompletu projektów fundamentalnych rozporządzeń wykonawczych?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 22:35:29:

    Ha, ha, ha! Kto tam jest, a kogo nie ma?

    www.bip.nauka.gov.pl/komitet-polityki-naukowej/

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 22:56:02:

    Kudryckiej nie ma. Bylaby tam glosem rozsadku. Ale jest jej wice.

    Ja ciesze sie z Ustawy 2_0. Po pierwsze nazywa sie idiotycznie wiec juz jest sie z czego cieszyc. Po drugie jak tylko zostanie przyjeta bedzie mozna rozpoczac prace nad nowelizacja, a wiec kupa smiechu.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 23:18:50:

    Rada tego, rada tamtego, komitet taki, komitet siaki. Od zawsze mnie zastanawia, jaki jest racjonalny cel powoływania tych wszystkich ministerialnych ciał kolegialnych. A może powinienem pierwiej spytać, czy taki racjonalny cel w ogóle istnieje?

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 23:21:28:

    > jak tylko zostanie przyjeta bedzie mozna rozpoczac prace nad nowelizacja,
    > a wiec kupa smiechu

    Może zabrzmię zbyt poważnie, ale wątpię, czy tym, których szczególnie dotknie ustawa, będzie w którymkolwiek momencie do śmiechu.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 23:23:13:

    Czy ktoś się orientuje co będzie podstawą punktacji czasopism z listy A w latach 2019-20? Czy zostaje Impact Factor czy może będzie SiteScore?

  • kubahum napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 23:25:14:

    @halucinski
    Wszelkie ciało kolegialne faktycznie rozmywa odpowiedzialność za podejmowane decyzje. "To nie ja, to rada/komitet/kolegium itd." Dlatego w różnych konfiguracjach politycznych zawsze mamy nasilenie różnych rad. W ostateczności można posłuchać tego gremium, które mówi tak, jak ja tego sobie życzę - a potem twierdzić, że poszedłem za radą grona ekspertów. Mniej więcej takie są argumentacje ministerstwa, jeśli chodzi o konsultowanie "ustawy 2.0"

    @zitter
    Ma Pan rację - głupia nazwa tej ustawy (obok jeszcze głupszej, bo szumnej "Konstytucji dla nauki") jest pewnym jej - rozrywkowym - atutem.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 23:32:12:

    Mysle ze przypisywanie ustawie mocy sprawczej dotkniecia kogos w dn. wejscia w zycie to jest nadmierna egzaltacja. Szczegolnie w bylym najweselszym baraku komunizmu moze i powinno byc zabawnie w kazdej sytuacji. A jej zywot bedzie raczej krotki, choc dluzszy niz kolejki do ortopedy. Wkrotce bedzie autonowelizacja, a po zmianie wladzy kolejna.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 00:00:47:

    Zitt,
    Ale jest Jajszczyk, autor wczorajszego panegiryku na cześć reform dla wykształciuchów z GW. I Marcinkowski, www.ii.uni.wroc.pl/~jma/publicystyka.phtml Marcinkowski na olimpiadach matematycznych był cudownym dzieckiem, jak Ty, no i patrzcie, jak to się w życiu układa. On już jest profesorem, dwóch innych dosłownie ugrzęzło na doktoracie, czwarty z trudem przeskoczył habilitację. Z tych 4, jakich znam, co najmniej dwóch jest pod silnym wpływem Pana Boga, co wydaje się ciekawe.

    A Marcinkowskiego pamiętam z tych słów: "SĄ DWA UNIWERSYTETY: WASZ I NASZ. Wasz, skupiający większość kierunków społecznych i humanistycznych, gdzie żyje się z tysięcy godzin byle jakich zajęć, prowadzonych przez uczonych, o których nikt nie słyszał. I Nasz, na którym, proszę sobie wyobrazić, nie ma żadnego średniowiecza". 

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 06:39:28:

    A tu są inne pisanki:

    Przede wszystkim wprowadzono, że pełne prawa akademickie będą miały także szkoły wyższe, które będą spełniały w procesie ewaluacji kategorię B+. W pierwotnej wersji były to A i A +.
    ...
    W ostaniach poprawkach, zgłaszanych jeszcze dzisiaj, wyraźnie zmieniono kryteria występowania z wnioskiem o tytuł profesorski. Nie trzeba będzie kierować grantem międzynarodowym. Gdyby utrzymać pierwotne kryteria, w bardzo wielu przypadkach naukowcy z zakresu historii i innych nauk humanistycznych nie mieliby szans starać się o tytuł profesorski. Nie można bowiem pozycjonować kariery naukowej w oparciu o kryteria, które są ustalane poza Polską. Profesorem się jest i się nim staje w państwie polskim. Wprowadzono też inną zmianą, również bardzo istotną. Otóż będą dwie odrębne ścieżki ewaluacyjne dla nauk eksperymentalnych oraz nauk humanistycznych, społecznych i teologicznych. Dlaczego ją wprowadzono? Ponieważ jest tak, że nauki tej drugiej grupy w dużym stopniu są związane z polską rzeczywistością.
    ...Kolejna zmiana, to rozszerzenie listy czasopism naukowych wydawanych w Polsce w większości polskojęzycznych - na łamach, których publikacje będą liczone w ewaluacji. Rozszerzono ich ilość z 250 do 500. Do tego dzisiaj pojawiła się kolejna ważna poprawka, czyli będzie tzw. ryczałtowe liczenie punktów dla tych publikacji w tychże wymienionych czasopismach. Obniżono bowiem ten poziom punktów z 12 do 10.
    ...Status uczelni będzie uchwalał senat, reprezentujący społeczność akademicką danej szkoły wyższej, a nie jak pierwotnie planowano, rada uczelni. Podobnie będzie ze strategią rozwoju uczelni, który również będzie przyjmował senat. To decydująca zmiana. Sprawa następna, czyli sposób zgłaszania kandydatów na rektora, który będzie określał status uczelni, czyli sama uczelnia poprzez decyzję senatu, a nie jak pierwotnie było zapisane, jej rada. Wyraźnie też napisano, że uczelnie w statucie rozstrzygną typ jednostek organizacyjnych budujących uczelnie.
    ...
    Dla nauk humanistycznych, społecznych i teologicznych, obligatoryjne będzie kolokwium habilitacyjne przed komisją.


    Najważniejsza jest jednak zmiana tonu wywiadów u braci Karnowskich. Może jeszcze nie entuzjazm, ale już pełne zrozumienie! Jest więc zielone światło dla Gowina!

    PS. 1. Zauważyliście emancypację nauk teologicznych z humanistyki? Brakuje tylko uniwersytetów teologicznych, niezwykle przecież silnie związanych "z polską rzeczywistością".

    2. W argumentacji profesor posłużył się jawnym fałszem, żeby nie powiedzieć - kłamstwem. W kryteriach profesorskich nigdy nie było zapisu o konieczności kierowania grantem *międzynarodowym*, krajowy wystarczał w zupełności.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 07:45:35:

    Ja po wczesnej zmianie, że uczelnią akademicką można będzie pozostać przy kategorii B+, patrzyłem jeszcze z umiarkowanym optymizmem. Podstawą była kulawa ale jednak zmiana w ewaluacji publikacji.

    Skoro jednak z tego zrezygnowano i wchodzi w szczątkowej formie - i to dopiero w wakacje, po uchwaleniu ustawy - to tylko interesuje mnie jeden zapis: czy zlikwidowano wymóg zrobienia habilitacji w 8 lat.

    Więc ja uważam że więcej z tego wyniknie złego, niż dobrego.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 08:38:05:

    No szczególnie u Marcinkowskiego na zajęciach nie ma żadnego średniowiecza gdy ma obowiązkowy przerywnik o inteligencji kobiet. Na seminarium na którym byłem mówiąc to nawet sobie grzebał w rozporku, dosłownie, rozpiął i zapiął.

    Dlatego napisałem, że Kudrycka sławna z "komunikacji 3D" byłaby w tym gronie głosem rozsądku.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 09:00:41:

    Poprawki wprowadzone w Sejmie tak popsuły tą ustawę, że nic praktycznie się nie zmieni. Widać to po wymaganiach stawianych wobec profesorów. Były ambitne i radykalne propozycje i nic z nich nie zostało. Będziemy dalej wspierać naukową mierność. Humaniści wywalczyli sobie inne zasady oceny ich nauki i mogą spać spokojnie. Ustawa zapewne dzisiaj przejdzie w Sejmie bez problemu.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 09:12:30:

    No i wraca obowiązkowe kolokwium w społeczny/humanistycznych, na którym leśne dziadostwo będzie mogło delikwenta przeczołgać albo i uwalić. Na przykład na poważnie zarzucić, że ma "nieproporcjonalnie więcej publikacji w języku angielskim niż w polskim" oraz że "występuje silna nadreprezentacja wystąpień na konferencjach międzynarodowych, przy całkowitym ignorowaniu lokalnych konferencji krajowych, nieraz bardzo wartościowych" (oba oczywiście autentyk).

    @trzy.14 6:39
    "Nauki humanistyczne, społeczne i teologiczne"?!? Tak na jednym oddechu? Możesz podać źródło tego cytatu? Co do kierowania grantem międzynarodowym, to rzeczywiście w poprzednich wersjach ustawy 2.0 był ten wymóg.

    @trzy.14 00:00
    Ale gdzie tu paradoks, że ktoś był cudownym dzieckiem na olimpiadach, a teraz nie ma sukcesów w pracy naukowej? IMHO do bycia wundekindem wystarczy ponadprzeciętna wyobraźnia. Niestety, w pracy naukowej potrzeba jeszcze trochę zorganizowania, pracowitości, od jakiegoś momentu jakiś program badawczy itd. Wydaje mi się, że ogromną rolę może grać też fakt, że skoro wundekindowi wszystko przychodzi łatwo (do pewnego momentu!), to musi on w sobie wykształcić nawyk pracowitości później, niż inni. A to może być problem, bo czego Jaś się nie nauczy... Oczywiście cały mój komentarz opieram jedynie na - jak to się ładnie mówi - "własnej autopsji". Jakie są Wasze doświadczenia?

    PS. Jakie ma dla Ciebie znaczenie, że ktoś jest pod "silnym wpływem Pana Boga"? Nie rozumiem tego komentarza.

    PS2. Myślałem, że kogoś zainteresuje ta kwestia badania ruchu w karate. Ale widzę, że siedzicie tu na wieży z kości słoniowej i realne życie z jego problemami nic Was nie interesuje... :)

  • cutbold napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 09:15:24:

    @zitterbewegung
    Miałem okazję spotkać tego pana, mam bardzo podobne wrażenia. Pseudo prowokacyjne zachowanie, ciągła napinka - słucha się go mniej więcej tak jak czyta.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 10:17:19:

    h_hornblower,
    Wpływ Pana Boga (a tak naprawdę katechetek, księży itp.) wydaje się być sprzeczny z Rozumem, Oświeceniem i takimi tam, a ewidentnie nie jest. Tylko to miałem na myśli.

    Źródło cytatu: wpolityce.pl/polityka/399246-nasz-wywiad-prof-waldemar-paruch-ustawa-20-bardzo-mocno-ewoluowala-wprowadzono-zmiany-istotne-nie-kosmetyczne

    Nawet jeśli finaliści, a może i laureaci (tego nie sprawdziłem) międzynarodowych olimpiad matematycznych i nierzadko też fizycznych miewają kłopoty z awansami naukowymi, to dla mnie coś jest nie tak, bo ich potencjał się marnuje, nawet jeśli do osiągnięcia jakichś efektów potrzebują oni motywowania i sterowania zewnętrznego.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 10:30:25:

    Reforma nauki Jarosława Gowina wisi na włosku, wicepremier nie może być pewien poparcia PiS. By ratować projekt, przekonywał opozycję, by nie sprzeciwiała się zmianom

    wyborcza.pl/7,75398,23542333,jesli-prezes-kaczynski-nie-wesprze-gowina-jego-sztandarowy.html

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 10:39:41:

    Pi, na tym polega życie, że od urodzenia do śmierci marnuje się potencjał. Nie robiłbym z tego tragedii. Podałem natomiast jakieś tam anecdotal evidence based wyjaśnienie tego zapodanego przez Ciebie przykładu. Co o tym sądzisz?

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 10:44:24:

    Horny, a jaki to evidence konkretnie? Taki sam evidence można przedstawić w każdej homilii. Psychologia ewolucyjna, behawioralna to nie nauka tylko układanie takich puzzli z pojęć. Jak ci się podoba takie rozumowanie to ma taką samą wartość evidence jak ładny obrazek.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 11:03:58:

    Uwielbiam, zitter, takie połajanki [ziew...]. Może jeszcze dodaj do tego Rozum i Oświecenie?

    Piszę przecież, że MOJE doświadczenia i MOJE obserwacje (nazwałem to "własną autopsją" - licząc na nieco poczucia humoru zamiast klasycznego prężenia muskułów mózgowych) sprawiają, że tak to sobie CHWILOWO wyjaśniam z braku czego innego. Pytam o WASZE obserwacje i doświadczenia (nie zaś, dla odmiany, np. o teorie socjofizyków). Jeśli nie chcesz się podzielić swoimi obserwacjami to się nie dziel. Ale daruj mi wykłady o tym, że "Prawdziwa Wielka Nauka" brzydzi się anecdotal evidence, bo tyle to mogę sobie w wikipedii wyczytać. No offense :)

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 11:08:30:

    Choć nawiasem mówiąc, to taka anecdotal evidence nadaje się czasem świetnie do falsyfikowania teorii Wielkiej Prawdziwej Nauki. Zaraz zobaczę, czy w wiki o tym napisali.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 11:20:53:

    Horny, problem w tym ze to nie jest anecdotal evidence. Wkłądasz w moje usta coś co sobie wyobrażasz że ja bym mógł powiedzieć. Anekdota, w odróżnienu od teorii albo kalamburu to jest coś takiego, co przedstawia jakieś fakty, zdarzenia. Mówi się że plural of anecdote is not data, jednakże źródłem tego jest przekręcenie cytatu który brzmi "anecdote in large quantitise IS data" i wiedzą o tym doskonale w działach obsługi klientów. Statystycy także powinni zawsze uważać czy modelowane zjawisko ma pełne odzwierciedlenie w modelu.

    To wszystko jest obok tego co powiedziałeś, co jest jakąś dyrdymałką któa ty sobie tłumaczysz świat. Nie mam przy tym nic do racjonalności czy oświecenia (prawde mówiąc nie wiem co to dokładnie konkretnie jest), uważam podobnie jak Feyerbaend że to ze metoda naukowa to i tamto to ma podobny walor religijny tłumaczenia sobie świata.

    Rozumiem że to może być nużące, mnie z kolei męczy dyskutowanie na takie "argumenty" z dupy.

    I nie, moje linki nie były do żadnych teorii, jak byś przeczytał to byś wiedział.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 11:21:59:

    *Feyerabend

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 11:37:01:

    Odnośnie konkretnego tematu ciężko jest powiedzieć cokolwiek. Fakty są takie, ze np wśród medalistów Fieldsa jest ponadprzeciętna reprezentacja medalistów IMO miedzynarodowej olimpiady matematycznej. Ale to wynika również z tego że tacy mają np we Francji lepsza opieke na studiach, to może być zjawisko prestiżu rodzącego prestiż. Podobna nadreprezentacja jest wsród profesoró, ale dotyczy to tylko niektórych krajów.

    Odnośnie nakładu pracy moja anegdota jest taka że kosztowało to znacznie więcej pracy niż cała szkoła razem wzięta. Czytania było bardzo dużo, zadania szły w tydiące, tak naprawdę nie ma nawet takich zbiorów zadań więc trzeba je sobie stawiać było samemu. Od około 2007 są wydawane nowe serie zeszytów z większym wyborem, one mają po parędziesiąt zadań z tematu, to też nie jest jakoś dużo. Listy lektur jakie widziałem do olimpiad humanistycznych w najlepszych liceach też przekraczają często semestralne obciążenie na studiach, porównywałem z filozofią UJ.

    Jest to oczywiście środowisko sztuczne, skoncentrowane na replikacji osiągnięć o znaczeniu historycznym. Wielu konceptualnych tematów nie ma bo są po prostu zbyt odległe. I można w tym trybie myślenia utkwić. Treningi do takich olimpiad były specjalnością byłych demoludów. Ja w liceum prowadziłem takie kółko i po przygotowaniu 33 osób któe przeszły nigdy później do tego nie wróciłem. Z kolei ludzie zaangażowani w takie trenowanie na studiach, bo są i takie konkursy na studiach, co jest moim zdaniem spłaszczaniem studiów do szkółki, robią z tego swoją specjalizację akademicką co jest w oczywisty sposób szkodliwe dla ich habilitacji, z czego często nie zdają sobie sprawy bo dziekani są zadowoleni że ich wydział z byłego demoluda zajmuje pierwsze miejsce w czymś co amerykanie nawet jesli wiedzą ze istnieje to olewają.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 11:41:29:

    Fakty podał pi, ja też kilka takich historyjek widziałem. Jak jesteś "zmęczony", to się prześpij. Szkoda, że dla Ciebie erudycja jest na pokaz, a nie po to, by coś z niej wynikało.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 11:44:10:

    Ok, dzięki za odpowiedz. Nie można było tak od razu?

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 11:56:17:

    Ja i erudycja. Ja nawet nie pisze ortograficznie.

    Jak nazywasz wypowiedzi kogo innego swoja anegdota to o czym tu dyskutować. Ty tylko przedstawiłeś to co sie tobie wydaje podłożem psychologicznym, przy okazji generalizując.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 12:14:04:

    Głosowanie dopiero w lipcu. Ciekawe, czy powodem jest rzeczywiście duża liczba poprawek, czy niepewność wyniku.
    Boga nie mieszajmy z nauką, niektórzy wierzą w wielkie wybuchy, każdy w coś innego.

  • misiu_yogin napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 12:25:38:

    Przegladajac jeszcze projekt ustawy zastanawiam sie nad kolejnym punktem. Osoba ubiegajaca sie stopien doktora habilitowanego musi spelniac nastepujace kryteria:

    Art. 219. 1. Stopień doktora habilitowanego nadaje się osobie, która:
    1) posiada stopień doktora;
    2) posiada osiągnięcia naukowe albo artystyczne, stanowiące znaczny wkład w rozwój określonej dyscypliny;

    i dalej

    2. Osiągnięcie, o którym mowa w ust. 1 pkt 2, może stanowić:
    1) monografia naukowa wydana przez wydawnictwo, które w roku opublikowania monografii w ostatecznej formie było ujęte w wykazie sporządzonym zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 268 ust. 2 pkt 2 lit. a;
    2) cykl powiązanych tematycznie artykułów naukowych opublikowanych w czasopismach naukowych lub w recenzowanych materiałach z konferencji międzynarodowych, które w roku opublikowania artykułu w ostatecznej formie były ujęte w wykazie sporządzonym zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 268 ust. 2 pkt 2 lit. b;
    3) zrealizowane oryginalne osiągnięcie projektowe, konstrukcyjne, technologiczne lub artystyczne.

    W nowej ustawie nie ma juz wymogu by osiagniecie powstalo po doktoracie. Zalozmy sytuacje, ze habilitant uzyskal stopien doktora na podstawie cyklu publikacji. Czy czesc z tych publikacji (a moze calosc?) moze stanowic czesc cyklu bedacego osiagnieciem habilitanta, ktory stara sie kolejny stopien? W projekcie ustawy nie ma slowa "oryginalne" przy osiagnieciu jako cykl publikacji czy tez monografia. Pojawia sie tylko w kontekscie osiagniecia projektowego, konstrukcyjnego czy artystycznego.

    Czy moze dojsc do takiej sytuacji, ze habilitant dokona rozszerzenia swojej pracy doktorskiej, wyda ja jako monografie i przedstawi jako osiagniecie?

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 12:30:51:

    @zitter

    1. Czepiasz się.

    2. Generalizacji dokonałem na początku, mając na myśli nie wundekindusa matematycznego na poziomie międzynarodowym, tylko wundekindusa w ogóle. Sam kiedyś byłem wundekindem w szachach (ostatecznie jednak moja sława jednak nie wyszła poza bazary gdzie grano na pieniądze), więc pewnie też nieświadomie uogólniam własne doświadczenia. Więcej grzechów nie pamiętam.

    PS. Wbrew temu co piszesz przejrzałem coś podlinkował.

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide