Robię habilitację

Wpis

wtorek, 05 czerwca 2018

Habilitacja kojąca

Oto na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu trwa postępowanie dra Leszka Czarneckiego, jak sądzę, najbogatszego habilitanta w historii habilitacji. Przez jakiś czas zastanawiałem się, jak napisać o tym postępowaniu (dostałem maila w tej sprawie) - jestem mały habilitowany żuczek i piszę ten post trzęsącymi się rękami.

 

Po długim namyśle uznałem jednak, że napisać warto. A to dlatego, że dla mnie jest to przede wszystkim habilitacja kojąca. Okazuje się bowiem, że habilitacja ma jednak wartość nawet dla człowieka, który bez żadnych wątpliwości osiągnął niesamowity sukces. Sukces, o którym ja nawet nie mógłbym marzyć. Ba, ja nawet nie mam marzeń na temat marzeń na temat takiego sukcesu. I dlatego mi osobiście ego się podnosi, gdy wiem, że dr. Czarneckiemu zależy na wejściu do klubu, w którym ja już jestem.

 

Habilitacja dr. Czarneckiego pokazuje, że stopień jest pożądany i ja się z tego bardzo cieszę. I z całą powagą życzę habilitantowi sukcesu awansowego. Szczególnie nauki ekonomiczne powinny doceniać sukces w tzw. 'prawdziwym świecie', szczególnie gdy habilitant gościnnie wykładał na Oksfordzie i Harvardzie. A jeśli by się habilitantowi udało kiedyś napomknąć o nauce polskiej i o tym, że habilitacja to nie tylko polska błazenada, to nauka polska wygra podwójnie!

 

PS. Z oczywistych względów będę pilnie monitorował komentarze na temat tej habilitacji. Bardzo proszę o umiar.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
wtorek, 05 czerwca 2018 20:42

Polecane wpisy

  • Parametryzacja wyimaginowana

    Z braku czasu nie zaglądałem przez ostatnich kilka dni do komentarzy, więc nie wiem, czy o tym już było. Jednak z kronikarskiego obowiązku donoszę o nowym wpisi

  • Dna nie ma

    Oto niedawne postępowanie profesorskie , na które zwrócono uwagę na Twitterze. Przynajmniej dwe recenzje w tym postępowaniu przejdą do historii nauki po

  • Idzie jeszcze nowsze

    Prof. Kulczycki opisuje najnowszy tryb habilitacji, który zacznie obowiązywać w przyszłym roku. Czas się nad nim pochylić. 1. W nowym nowym trybie pozostaje k

Komentarze

Dodaj komentarz

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 21:14:03:

    Przepraszam, ale gościnne wykłady w programie Master of Business Administration we franczyzie uczelni to nie to samo co wykłady proszone przez rzeczoną uczelnię.

    Spółki habilitanta od lat nie mają dobrej opinii, a pierwszy wynik jaki mi wyskoczył na "Leszek Czarnecki Oxford" był o kryzysie zaufania inwestorów. Rozumiem, że Gospodarza cieszy że habilitacja może poprawić habilitantowi humor na emeryturze.

    Pozycji naukowych takich jak samiztad o sobie pod tytułem "Lider Alfa" nawet nie skomentuję. Dziekuję za taki sukces, postoję.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 21:15:36:

    *samizdat

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 21:15:46:

    Wygląda na pierwszą habilitację wdrożeniową.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 21:18:03:

    Klasyka habilitacji wdrożeniowych:

    W 1991 roku rozpocząłem projekt badawczy polegający na praktycznej implementacji zupełnie nieznanego wówczas instrumentu finansowego jakim był leasing

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 21:24:45:

    To żart? Ironia? Wykłady na amerykańskich uczelniach to chyba w ramach spotkań z "praktykami". Na tej samej zasadzie Kwaśniewski wykładał na amerykańskich uniwersytetach, ale to go jeszcze nie czyni naukowcem. Wykładał tam, bo odniósł sukces polityczny, ale nie naukowy. Geniusz gier hazardowych albo brydża to jednak nie to samo, co praca naukowa ze statystyki czy teorii gier. Nie mieszajmy dwóch porządków walutowych. Nikomu niczego nie odejmując oczywiście.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 21:36:54:

    Tabelka z wykazem publikacji naukowych na str. 11 autoreferatu prezentuje sie dosc humorystycznie:

    monografie naukowe - 3 sztuki = 24 rozdzialy
    artykuly w czasopismach naukowych = 2 + 1 we wspolautorstwie
    referaty na konferencjach naukowych = 9

    Razem: 36 publikacji naukowych

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 21:43:44:

    Scopus nie ma nic. PoP: H -2, 10 cytowań.... ekonomia behawioralna... bez komentarza...

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 22:05:56:

    Kluczowe pytanie w kontekście tego postępowania brzmi: "po co"? Przecież Pan Czarnecki ma już doktorat, zaś habilitacja nie jest mu do niczego potrzebna. Nie zamierza przecież prowadzić doktoratów ani niekomercyjnych projektów badawczych z NCN.

    Jeśli chodziło o ambicję, można mu było nadać profesurę uczelnianą i mógł gościnnie prowadzić 1 symboliczny kurs, najlepiej na MBA.

    No, ciekawy jestem tego postępowania i recenzji. Dorobek to 3 monografie (!) oraz 3 artykuły z listy B za 10, 12 i 12 punktów. W skład osiągnięcia wchodzą 2 z wspomnianych monografii.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 23:02:04:

    Czy w przypadku doktoratu Goliszewskiego (przypomne, na podstawie "czas setudies" również z MBA) ktoś odkrył odpowiedź na pytanie "po co"?

    Ciekawsze pytanie któy życzliwy powiedział habilitantowi ze warto. Moim zdaniem mógł to być każdy z recenzentów, których wybór jest ciekawy.

    Koźmiński założyciel szkoły im. Koźmińskiego której habilitant jest mecenasem być może nie powinien recenzować.

    Profesor Niemczyk jest z tej jednostki. Dostał nagrody ministra za takie książki jak "Zarządzanie w turbulentnym otoczeniu" (bardzo ciekawe czy definiuje to słowo, które posiada bardzo ścisłą definicję) czy "Koncepcje strategii organizacji", a także 140 publikacji (nie wnikam czy prelekcje tez do tego wlicza).

    Na koniec Nogalski. Postaci czł. rz. PAN, przewodniczącego Komitetu Nauk Organizacji Zarządzania PAN, członka CK chyba nie trzeba przedstawiać bo wraz z kolegą prof. Jajugą nigdy nie uchylają się od pracy i kierują sobie do recenzji kilkanaście habilitacji rocznie.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 23:14:05:

    Zazdrość w stosunku do prof. Filipiaka?

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 23:22:56:

    To otiwera ciekawe pytanie czy takie osoby nadają się do rady uczelni.

    Dla mnie do tej pory najgorszy wariant jaki sobie wyobrażałem na poważnej uczelni to taki właśnie prof. Filipiak, prof. Majchrowski (pi, chciałeś wzajemnego nadzoru nad uczelniami, to się moze ziścić, bo byli pracownicy prowadzacy uczelnie prywatne sa naturalnymi kandydatami), oraz jeszcze jakiś biskup.

    Ale to chyba jest ten wariant optymistyczny, bo dr Czarnecki już jest w proto-radzie Politechniki Wrocławskiej, więc trzeba się przygotować na rady z pojęciem o nauce na poziomie Goliszewskiego.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 23:29:24:

    Moim zdaniem pewniakiem w przyszłej radzie uczelni (kto wie, może na UG) jest dr Głódź. Kto jak nie on zadba o odpowiednią atmosferę obrad?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 23:30:55:

    Zitt, myślę, że Majchrowski i Filipiak, to naprawdę jeszcze by się nadawali do tego typu rad, bo nie abstrahują tak bardzo od rzeczywistości tej akademickiej samorządowej/biznesowej. Bardziej się obawiam Januszy polskiego biznesu i polityki oraz księdza biskupa, bądź innego redemptorysty.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/05 23:33:58:

    @Flamengista
    Biorąc pod uwagę właściwe przeszkolenie saperskie i znane umiejętności radiestezyjne, to zaiste wielce interesująco będą się zapowiadały obrady takiej rady.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 01:13:20:

    To otiwera ciekawe pytanie czy takie osoby nadają się do rady uczelni.

    Mając zarząd z takim super-ego, każda uczelnia poszybuje w rankingach niczym balon zrobiony w balona.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 08:39:20:

    @ kahlkopf: błyskotliwa uwaga! Doktor-biskup będzie rozbrajał miny zagrażające powierzonej mu uczelni.

  • cutbold napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 09:58:19:

    @kahlkopf
    Jeśli uczelnia ma przypominać kołchoz, to ten pierwszy pan świetnie się nadaje do takiej rady :-)

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 10:21:47:

    @Cutbold
    Jak będzie kołchoz, to jeszcze może przeżyjemy, gorzej, jak wyjdą z tego szaraszki.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 10:41:59:

    W każdym razie raczej nie świątynia. W kościele kandydatów na biskupa podaje się zawsze trzech. Rada nie musi zostawiać wyboru.

    Oczywiście w statucie może być mowa o liczbie mnogiej. Znając jednak standardy legislacyjne senatów...

  • dala.tata napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 13:24:04:

    Po co? Bo ambicja. Ja sie zgadzam z gospodarzem - okazuje sie jednak, ze habilitacja niesie ze soba wartosc. I ja bym dr. Czarneckiemu dal habilitacje od razu, ba, ja bym mu dal profesure.

    I mowie to zupelnie powaznie. Na swiecie profesorami zostaja wybitni pisarze czy malarze, nie ma powodu, by nie zostal profesorem wybitny biznesmen. I powiedzmy sobie, ze miliard dolarow pozwoli dr. Czarneckiego uznac wybitnym biznesmenem.

    Czy sie to ekonomistom podoba czy nie, ten facet najwyrazniej umie prowadzic interesy i jego refleksja na ten temat jest moim zdaniem cenna. A pytania czy to na pewno jest nauka, mnie nie interesuja w tym kontekscie.

  • dala.tata napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 13:28:03:

    Nawiasem mowiac, nie sadze, by dr Czarnecki czytal tego bloga i napisal nam, dlaczego sie zdecydowal, ale moze ktos z departamentu kontaktu z mediami by sie odezwal. Ja bym chcial poznac motywacje habilitanta.

  • rudamaruda1949 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 13:39:25:

    @dala
    motywacje są zapisane w autoreferacie

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 14:26:48:

    Mój wuj z Konstancina też umie prowadzić interesy. Zaczynał od gry w karty, w PRL był badylarzem, a potem cinkciarzem. Teraz ma firmę, która sprzedaje swoje towary w połowie krajów UE, w Chinach i Ameryce Południowej. Myślę, że należy mu się przynajmniej doktorat.

  • anonimka.7 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 14:46:23:

    @ Autor bloga

    Czy mój komentarz przypadkiem nie zniknął?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 15:19:07:

    off-topic

    Judy Perkins miała szczęście. Zainteresował się nią zespół naukowców z Amerykańskiego Narodowego Instytutu Raka. Aby stworzyć lek, najpierw pobrali fragmenty tkanki z guzów pierwotnych Perkins (w piersi) oraz z guzów przerzutowych (w wątrobie) i zbadali materiał genetyczny raka.

    Szukali charakterystycznych mutacji, po których układ odpornościowy mógłby rozpoznać zbuntowane komórki. Znaleźli aż 69 zmian w DNA, ale tylko cztery z nich nadawały się na cel ataku. Następnie z biopsji guza wyodrębnili komórki układu odpornościowego zwane limfocytami infiltrującymi nowotwór (w skrócie TIL). To komórki układu odpornościowego pacjenta, które ruszyły do walki z rakiem, ale nie dały rady, bo były za słabe lub było ich za mało.

    Te komórki badacze namnożyli w laboratorium. Następnie wybrali spośród nich te, które były wyjątkowo zajadłe w niszczeniu komórek nowotworowych Judy Perkins. W kolejnym kroku namnożyli je w 80 mld kopii i i armię takich zabójców wstrzyknęli z powrotem pacjentce.

    Terapia była prowadzona równolegle z podawaniem pembrolizumabu, standardowego leku, który może pomóc układowi odpornościowemu w atakowaniu komórek rakowych.

    Udało się. Po trzech tygodniach guzy zniknęły. Testy po 42 tygodniach od podania leku wykazały, że Perkins jest całkowicie wolna od raka.

    Uczeni czekali jeszcze ostrożnie dwa lata, by ogłosić te dobre wyniki.
    Rewolucja? Jeszcze nie

    Mój stan był już dramatyczny. Guz naciskał na nerw, co oznaczało, że głównie spędzałam czas, próbując się nie poruszyć, by uniknąć bólu ramienia. Przestałam walczyć mówiła Judy Perkins w wywiadzie dla The Guardian. I dodawała: Około tygodnia po terapii zacząłem coś czuć, nadal miałam guza w piersi, ale czułam, że się kurczy!

    Dziś jest w stanie iść na 40-kilometrową wędrówkę i pływać kajakiem. Podróżuje po Florydzie.


    wyborcza.pl/7,75400,23496292,miala-raka-piersi-z-przerzutami-i-zostaly-jej-tylko-trzy-miesiace.html

    www.theguardian.com/science/2018/jun/04/doctors-hail-world-first-as-womans-advanced-breast-cancer-is-eradicated

    www.nature.com/articles/s41591-018-0040-8

    z refleksją, że goście, którzy tego dokonali, z pewnością nie będą narzekać na brak środków finansowych.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 15:21:43:

    Rosjanie są kochani,
    sci-hub.tw/https://www.nature.com/articles/s41591-018-0040-8

  • habilitant2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 15:25:44:

    @anonimka. Tak, zniknal. On implikowal rzeczy, ktorych ja wolbym nie widziec pod tym postem. Wolalbym bowiem nie zmierzyc sie z batalionem prawnikow habilitanta.

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 15:32:25:

    Otóż to. Ciekawe czy ktoś się odważy napisać negatywną recenzje :D

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 15:40:32:

    tymczasem twitter Gospodarza zaćwierkał pytaniami:

    Adam Leszczynski
    @a_leszczynski
    W odpowiedzi do @Michal_Bilewicz @KrystPawlowicz

    A dlaczego kryterium oceny polskiego historyka piszącego o Polsce dla Polaków mają być publikacje w zagranicznych czasopismach? I co postawienie takiego pytania ma wspólnego z nacjonalizmem?


    Kto się odważy dać odpowiedź?

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 16:13:35:

    @ dala: ja do Czarneckiego mam sporo sympatii, naprawdę. W środowisku polskich milionerów to facet nietypowy: zamiast kupować klub piłkarski czy żużlowy albo stawiać pozłacaną willę z basenem okraszoną odlewem z brązu własnego pudla miał szalone plany wycieczki w kosmos. Facet ma klasę i to widać.

    Nie ulega wątpliwości, że jest świetnym biznesmenem i nie miałbym żadnego problemu, gdyby go zrobiono profesorem biznesu na którejś z ekonomicznych uczelni. Ale profesorem uczelnianym, co można zrobić już teraz.

    W tym miejscu jednak mówimy o urzędowej procedurze administracyjnej, gdzie niby są jasne kryteria. Owszem, w niektórych aspektach są one kretyńskie, np. Dorota Segda też musiała robić "habilitację" by zostać profesorem.

    Problem pojawia się, jak robimy wyjątki w tej procedurze. Ja bym jednak wolał, żeby dr Czarnecki był oceniany obiektywnie - jak wszyscy habilitanci. Ja na zarządzaniu się nie znam, nie podejmuję się oceny jego monografii. Na pierwszy rzut oka dorobek wygląda bardzo skromnie, ale głównie ocenia się osiągnięcie i wkład w rozwój nauk o zarządzaniu. Do jego komisji zostały oddelegowane największe nazwiska w polskim zarządzaniu, więc werdykt tego gremium będzie miał z pewnością kolosalne znaczenie dla podobnych postępowań tego typu w przyszłości.

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 16:22:53:

    Prof N. to największe nazwisko?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 16:31:27:

    Ja bym jednak wolał, żeby dr Czarnecki był oceniany obiektywnie - jak wszyscy habilitanci.

    A kto mówi, że nie będzie? Tylko słowo "obiektywnie" trzeba wziąć w nawias językoznawczy. Zadecydują nazwiska. Nihil novi sub sole, zwłaszcza oeconomia Poloniae.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 17:04:59:

    jako przedstawiciel zarządzania nie podejmuję się oceniać dzieła. Wszak habilitant napisał, ze to "prace miały charakter interdyscyplinarny, wykorzystując teorię ewolucji Darwina, zasadę przystosowania, teorię gier i osiągnięcia psychologii społecznej". Ponadto "wykazał pełną analogię pomiedzy organizmami żywymi a podmiotami gospodarczymi podczas zachodzących mutacji ich DNA".
    To raczej biolog niech się wypowie, ale biolog ewolucyjny.
    Muszę przyznać, że stosowane zwroty (behawioralność procesu i zbitki słowne) budzą moje zdumienie.
    Habilitacja to też uznanie, że ktoś może samodzielnie realizować badania i też prowadzić doktoraty. Sorry, ale w świetle przedstawionego opisu nie widzę tych umiejętności .

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 17:05:36:

    @dr kananga:
    Odpowiadam: tak.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 17:11:28:

    Wołami nie zaciągniesz biologa do wypowiedzi na te tematy. Oni mają własny problem z ludzmi którzy się dają nabrać że "genetyka behawioralna" to należy do nich a nie do psychologii.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 17:23:57:

    Sensowny wywiad z prof. Niesiołowskim-Spano (naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C29747%2Cniesiolowski-spano-z-obywateli-nauki-ustawie-20-wybito-zeby.html).

    Przy okazji uświadomiłem sobie jedną rzecz: "Pomysł, aby kategoryzacja za lata 2017 i 2018 była przeprowadzana zgodnie z aktualnymi przepisami, a dopiero następne lata - zgodnie z nowymi przepisami, jest uczciwy".

    Może i uczciwy, ale nadal nic nie wiadomo:

    1. Wcześniej do parametryzacji za 4 lata podawano 3N publikacji globalnie, na poziomie jednostki. Czy w przypadku "zostawieniu rzeczy po staremu" na lata 2017 i 2018 oznacza to, że 2N jednostka może wykazać globalnie (łatając dziury po słabych naddatkiem publikacji najlepszych naukowców) a kolejne 2 lata - każdy od łebka może dać tylko 2 publikacje?
    2. Wcześniej każda publikacja liczyła się jako 100%. Czy za 2017-2018 każda wieloautorska publikacja będzie się tak liczyła, a w 2019-2020 - według zasady pierwiastkowej i zależnie od pozycji w górnych decylach/centylach rejestru ministerialnego?
    3. Ocena ma być w dyscyplinie, a nie wg. wydziałów - i to na poziomie całej uczelni. W związku z tym jak będą kwalifikowane publikacje za lata 2017-2018, jeśli chodzi o przynależność dyscyplinarną? Wcześniej nie trzeba się było tym martwić - każda publikacja się liczyła. Czy "przynależność publikacji" będzie klasyfikowana dyscyplinarnie dopiero od 2019? Czy też autor artykułu w Nature z 2018 dowie się, że z perspektywy uczelni jest to dzieło bezwartościowe, bo nie liczy się do ekonomii?

    Słowem, szykuje się masa wesołych problemów:)

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 17:24:34:

    W sensie GTW. Ale chyba nie naukowym? Tak źle jest z zarządzaniem czy skąd on tam jest? Według WoS H = 0

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 17:44:07:

    Studenci! Macie rację! Reforma Gowina na Madagaskar!

    www.salon24.pl/u/salonowcy/871820,studenci-macie-racje-reforma-gowina-na-madagaskar

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 17:47:22:

    @dr.kananga: bo to jest nasze, polskie zarządzanie, i mamy swoje czasopisma z zakresu zarządzania. Od jednego z kolegów dostałem info, że mamy ponad 20 różnych tytułów! Po co nam jakieś obce?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 21:04:24:

    @P-Tau
    "Bo to jest miś na miarę naszych możliwości. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie mówimy to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo. To tak do tych 20 tytułów

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 22:37:39:

    Skąd wam się to 20 tytułów wzięło? Pracowników naukowych robiących w zarządzaniu jest w Polsce min. 1000-1500 osób (baza ludzie nauki wyrzuca 4417 rekordów, ale wiele nieaktualnych). Załóżmy ostrożnie, że średnio każdy z nich publikuje 2-3 teksty rocznie po polsku. Wychodzi min. 3 tysiące artykułów w języku polskim. No to te 20 tytułów musiałoby drukować po 150 tekstów rocznie. A średnio kwartalnik publikuje po 35-40.

    Ja bym powiedział, że tego jest bliżej 200, niż 20. Przy czym nie ilość jest tu problemem, lecz jakość procesu recenzyjnego i wydawniczego. Który nie odbiega od standardów w pozostałych społ-humach.

    Na koniec dawka optymizmu: "Ekonomista" wskoczył na Scopusa i już drgnęło: dostałem normalne recenzje i to naprawdę dość rzetelne. Czyli jednak da się. Jest więc i nadzieja - może nie dla tych 200, ale dla pewnej części z nich - na pewno.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/06 23:39:05:

    flamengista,
    Jedyne rozsądne rozwiązanie z parametryzacją, to zamrożenie wyników poprzedniej do końca 2018 i rozpoczęcie nowego cyklu parametryzacyjnego na nowych zasadach od 2019 r.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/07 00:09:21:

    @Pi
    Jedyne mądre wyjście z tej zagadki parametryzacyjnej, to dopracowanie odpowiednich rozporządzeń, wykonanie symulacji. Następnie wprowadzenie odpowiednich poprawek, podpisanie i wprowadzenie w następnym cyklu parametryzacyjnym, czyli od 2021 roku. Pośpiech to jest dobry, ale przy łapaniu much. Jestem przeciwnikiem przeprowadzania eksperymentów na żywym organizmie, tym bardziej, że mam nieodparte wrażenie, że ktoś zza kotary robi dziwne uśmieszki, niczym tajemniczy Don Pedro, szpieg z Krainy Deszczowców, karramba.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/07 08:20:58:

    Zgadzam się z przedmówcami w zakresie "jak być powinno", natomiast o rozsądek reformujących niespecjalnie posądzam. Więc zastanawiam się, co oni wymyślą.

    Tak, najprościej cezura od 2019 - ale do tego ustawa i rozporządzenia powinny wejść w tym miesiącu, a nie dopiero w październiku.

  • dala.tata napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/07 10:33:34:

    Flamengisto, widze argument o nienaruszaniu procedury i jest to sensowny argument. My, Brytyjczycy, dlatego dodajemy do wiekszosci procedur 'usually' albo 'normally'. Rozumiem jednak, dlaczego w Polsce to moze byc niepraktyczne. W kazdej procedurze moze sie znalezc taki Czarnecki i nie wiadomo, co z nim zrobic.

    Co do obiektywnej oceny, to jednak wydaje mi sie, ze dorobek dra Czarneckiego nie odbiega od co poniektorych drow hab. w naukach ekonomicznych. Z pewnoscia, przynajmniej dla laika, odbiega od tych dobrych, ale od zlych nie za bardzo.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/07 13:56:47:

    Z pewnoscia, przynajmniej dla laika, odbiega od tych dobrych, ale od zlych nie za bardzo.

    Ja tez nie jestem ekonomista, ale w mojej ocenie ten dorobek zdecydowanie odbiega od typowego dorobku habilitacyjnego in minus. Trzeba miec spory tupet, by opublikowac 3 ksiazki i policzyc je jako 24 odrebne publikacje - kazdy rozdzial jako osobna publikacja. Kolejne 9 publikacji to tzw. doniesienia zjazdowe - abstrakty referatow konferencyjnych? Ten pan opublikowal 3 ksiazki i 3 artykuly. To jest dorobek habilitacyjny? Tabele z liczbowym zestawieniem publikacji da sie odczytac tylko po znacznym powiekszeniu pdf-u. Wnosze z tego, ze habilitant celowo manipulowal czcionka i kolorem tla, liczac na to, ze po przekonwertowaniu do pdf-u tabela bedzie nieczytelna i w ten sposob typowy zabieg kreatywnej ksiegowosci da sie ukryc przed okiem dociekliwych.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/07 16:50:37:

    @fla: z deklaracji redakcji w polon. Mówimy tylko o tych co zaznaczyli, że reprezentują tylko zarządzanie a nie zarz. i ekon.

    Odnośnie liczb: przecież nie wszyscy publikują.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide