Robię habilitację

Wpis

środa, 13 czerwca 2018

Nie zadzieraj autoreferatu

No blogu Doktrynalia nowy wpis na temat habilitacji, w której, jak pisze autor bloga:

 

Dzięki tytanicznej pracy kolegów z WPiA UWM udało się jeszcze bardziej zaniżyć poprzeczkę dla habilitacji z nauk prawnych, już wcześniej nisko umieszczoną przez koleżanki i kolegów z WP UwB

 

Zaglądnąłem do autoreferatu i rzeczywiście, o swojej monografii autor pisze tak:

 

Obie te zasady szczegółowo analizuję w monografii, co następnie rozwinięte zostało w pracach napisanych przeze mnie wspólnie z prof. dr hab Genowefą Grabowską....

 

To nie tylko koledzy z WPiA UWM obniżyli poprzeczkę, to również habilitant zaproponował poziom pukania od dołu w dno, które jest już przecież baaaaardzo nisko. Co prawda, można się cieszyć, że w autoreferacie nie ma zdania np. o tym, że prof. Grabowska jest ważną osobistością (nawiasem mówiąc, nigdy wcześniej o Pani Profesor nie słyszałem, co może źle świadczyć o mnie) i lepiej z nią nie zadzierać, ale przecież recenzenci doskonale rozumieją, co im habilitant mówi. 

 

Jest to kolejny wpis, który opatrzę 'tagiem' 'galeria habilitacyjna', sytuując cytowany autoreferat w samym centrum tejże kategorii.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
środa, 13 czerwca 2018 13:22

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/13 14:35:30:

    Polecam lekturę CV pana dr.hab. Waldemara Gontarskiego (jego witryna internetowa).

    Zakładka CV:

    ,,Kariera: - w PRL wiejski lekarz weterynarii (wieś Chynów k. Grójca) i dziennikarz (m.in. "Sztandaru Młodych" - kierownik Działu Wiejskiego) [...].

    ,, Współpracowałem z/dla: - obecnie: Kancelaria Sejmu, Izba Gospodarcza, biegły sądowy, min. w zakresie prawa prasowego i prawa autorskiego [...]''.

    W zakładce Co zrobiłem... czytamy między innymi:

    ,,Co uczyniłem pro publico bono: [...] - 2004 - twórca, sponsor i wykładowca pierwszej polskiej szkoły pozyskiwania funduszy unijnych - studia podyplomowe w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu [...]''.

    I tamże ciekawostka: ,,- od 2005 jako biegły bezpłatnie sporządzam opinie dla Policji i prokuratorów''

    Aha, dla tych Forumowiczów, którzy nie wiedzą: pracownik uczelni ze stopniem doktora habilitowanego nauk prawnych może uzyskać wpis na listę adwokatów i radców prawnych, a także może być powołany na stanowisko sędziego sądu rejonowego, okręgowego i apelacyjnego oraz na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego. Doktor habilitowany nie musi składać żadnego egzaminu zawodowego.

  • adam_beast napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/13 15:09:30:

    @halucinski
    No jakoś trzeba zapełniać ławki kadr

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/13 15:50:42:

    W komentarzach na blogu doktrynalia jacyś zawistnicy piszą, że nowy dr hab. już wszczyna przewód doktorski swojego doktoranta, który ma nawet (ponoć) gotowe dzieło. Również ponoć poprzedni promotor oskarżył doktoranta o plagiat.

    Ja uważam to za czystą złośliwość, bo skoro promotor dr hab. jest przecież specjalistą od plagiatu (pisał prace na ten temat), to widać zbadał temat dogłębnie i o plagiacie mowy być nie może!

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/13 18:40:46:

    W komentarzach na blogu doktrynalia jacyś zawistnicy piszą, że nowy dr hab. już wszczyna przewód doktorski swojego doktoranta, który ma nawet (ponoć) gotowe dzieło. Również ponoć poprzedni promotor oskarżył doktoranta o plagiat.

    A to, prosze panstwa, jest skandal, ktory nie dziwi mnie ani troche. Znam ze 2-3 bardzo podobne przypadki, choc nie az tak drastyczne. Promotor zada poprawek, albo odmawia przyjecia rozprawy, to sie zmienia promotora. Zawsze jakis jelen zgodzi sie wypromowac za friko gotowa rozprawe, a rada z poparciem dziekana to lyknie, jak pelikan. Sami sie na to godzicie.

  • anonimka.7 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/13 19:52:29:

    Czy protesty na różnych uczelniach będą mieć realny wpływ na działania polityków? Jakie mogą być skutki tych protestów? Drobne zmiany w ustawie, przesunięcie terminu czy całkowite wycofanie się z reformy?
    Link do listy poparcia -> naukaniepodlegla.pl/?page_id=44

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/13 20:47:52:

    anonimka.7,
    Protesty w obecnej skali nie mają żadnego znaczenia poza psychologicznym, tj. przeciwnicy Gowina mają dodatkowy argument.

  • dala.tata napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/13 20:55:59:

    Podobnym skandalem jest promowanie doktorantow a konto przyszlej habilitacji. Widzialem to juz kilka razy, za kazdym razem uwazam to za skandal. Mnie powala na kolana przekonanie, ze z dniem nadania habilitacji mozna (a wrecz nalezy) wziac doktoranta i juz promowac, bo przeciez juz mamy kwit o samodzielnosci.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/13 21:00:59:

    PiS przez 3 lata nie przeprowadził żadnej większej reformy, także nie zdziwiłbym się jakby twardogłowi typu Terlecki, Pawłowicz się wyłamali i zablokowali jutro tą ustawę. Obciach dla Gowina byłby straszny. Wyszedłby na nieudacznika, bo kolejny raz zawalił sprawę, nad którą siedział ponad 2 lata.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/13 21:17:17:

    Nie wiadomo czy będą mieli okazję ją blokować przez wyłamanie, bo jej w ogóle nie ma w porządku obrad!

    W harmonogramie jest napisane, że może być o nią uzupełniony (wraz z 10 innymi punktami) jeśli będzie wolna godzinka to o 11:00 pod warunkiem że Sejm się wyrobi z poprzednim punktem, a jest to dyskusja nad nowym kodeksem wyborczym, więc sądzę że wątpię. Kolejny punkt to prezydencka ustawa o ustanowieniu Medalu Niepodległości, a więc sprawa któa nie będzie czekać.

    Oczywiscie jeszcze w lipcu są 3 posiedzenia Sejmu, ale szybką ścieżkę to przejdą tylko pracownicy rektoratów w uczeniu się nowej ustawy.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/13 21:21:09:

    kilka fragmentów z Jajszczyka, zza firewalla

    Stan, w którym uczelnia jest luźną federacją wydziałów, praktycznie uniemożliwia likwidację jednostek słabych, zajmujących się przebrzmiałą tematyką badawczą i wypuszczających absolwentów nieodpowiadających na potrzeby otoczenia. Jednocześnie pochłaniane przez te jednostki zasoby nie pozwalają na tworzenie zespołów, które mogłyby się zająć nowymi wyzwaniami stojącymi przed społeczeństwem i nauką. Stąd potrzeba silnej władzy rektora, który przecież ma być wybierany, a także rozliczany przez społeczność uczelni.

    Jeżeli to jest rzeczywista przesłanka, to skąd zdziwienie takim oporem?

    Różnice w poziomie badań naukowych i kształcenia wynikają (...) ale przede wszystkim z braku mobilności kadr i ich chowu wsobnego.

    Po prostu lepsze uczelnie są w stanie wykształcić sobie lepsze kadry, a słabi profesorowie w niedoskonałych zespołach powielają marną jakość i bardzo rzadko potrafią sami wykształcić kogoś znacznie od siebie lepszego.

    Tu nie wytrzymałem i pytam, kogo znacznie lepszego od siebie wykształcił Jajszczyk. Ja jestem tak słaby, że nie widzę szans, bym wykształcił kogoś znacznie lepszego od siebie, o ile lepszość będę mierzył własną miarą, a innej nie znam.

    Pewną możliwość ograniczenia reprodukcji słabych kadr daje propozycja ustawy 2.0. Uprawnienia do habilitowania i, w mniejszym stopniu, do doktoryzowania będą miały tylko jednostki spełniające wyższe niż dotychczas minimalne wymagania jakościowe.

    Przez część osób zostało to odebrane jako zamach na uczelnie w mniejszych ośrodkach i drogę do ich likwidacji. Moim zdaniem nic bardziej błędnego czy naprawdę chcemy, by w tych słabszych obecnie uczelniach o nadawaniu stopni naukowych decydowały rady naukowe, w których praktycznie nie ma osób uprawiających naukę na przyzwoitym, europejskim poziomie? Czy nie lepiej, by zespoły te zasilili doktorzy i doktorzy habilitowani pochodzący z dobrych ośrodków? Pozwoli to budować zespoły, które dzięki podniesieniu ich naukowej jakości z czasem będą mogły zyskać stosowne uprawnienia.


    Ja (się dla Horniego cenzuruję!). Czy Jajszczyk nie widzi, że im częściej nazwie Białystok, Bydgoszcz, Kielce, Radom ośrodkami słabymi, tym większą odrazę wzbudza w ewentualnych kandydatach PhD-owanych i zhabiltowanych do przenosin do tych ośrodków, by w tym s(cenzura)e nieść kaganek europejskiej oświaty? Kiedy ostatnio na nasze konkursy, w ośrodku o aspiracjach badawczych, zgłosił się ostatnio *młody* człowiek z Warszawy czy Krakowa, chętny przenieść się na zapyziałą prowincję z aspiracjami badawczymi i zapuścić tu korzenie? Kiedy ostatnio ktoś, kto wyjechał na postdoka dłuższego niż rok postanowił wrócić do Alma Macierzy?

    Oczywiście opisany mechanizm może zadziałać jedynie pod warunkiem zwiększenia krajowej i międzynarodowej mobilności kadr. Tu ustawa jest niestety bardzo ostrożna, ponieważ nawet nieśmiałe próby jej wymuszenia spotkały się wcześniej z głośnymi protestami.

    Faktycznie, co rusz dostajemy e-maile, listy, telefony kandydatów na Nobla, którzy za miskę ryżu gotowi są u nas uprawiać naukę na najwyższym poziomie doskonałości naukowej. I to nasza wina, że nikogo z nich w konkursach nie wybieramy.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/13 21:38:19:

    No tak, njabradziej radykalna forma to były nieśmiałe próby. To już nawet nie marksizm, to maoizm.

    Ale Jajszczyk to pajac jest. Jego mobilność była taka, że zawsze trzymał sobie zapasowy etat jak skakał po zagranicy i prywaciarzach. Nie wiadomo także skąd się pojawiły w jego życiu mieszkania. TO bardzo proste, wytłumaczył, sprzedał duze mieszkanie i kupił mniejsze w Krakowie. Myślę że nikt w Kielcach na to nie wpadł, żeby mieć duże mieszkanie i to jest Jajszczyka wkład w oświatę. W innym felietonie tłumaczył ludziom, że rozmnażanie się ponad miarę jest nieodpowiedzialne. Ja natomiast dzieci Jajszczyka naliczyłem coś 4 albo 5.

    Oczywiście można z nim gadać po próżnicy w nieskończoność pieczołowicie rozbierając sprzeczności i hipokryzję w jego biciu piany, jak ktoś jest amatorem kopania się z koniem.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/13 22:22:51:

    nieoceniny pfg na blogu DNU:

    Nawiasem mówiąc, w ustawie Gowina zapisano, że recenzje studenckich prac dyplomowych (licencjackich, inzynierskich, magisterskich) mają być jawne. Znika natomiast obowiązek publikowania recenzji habilitacyjnych - w ogóle proces przyznawania stopni naukowych w trybie Gowina staje się *znacznie* mniej transparentny, niż w trybie obowiązującej ustawy Kudryckiej.

    Czyżby ministerstwo/doradcy czasem tu zaglądało/li i postanowiło/li zakończyć misję Habilitanta2012?

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/13 23:25:50:

    Tak, z Jajszczyka to niezły dowcipniś. On tę mobilność tak miło wspomina, bo dewizy wpadły i za te dewizy to właśnie się dorobił dużego mieszkania:)

    Już z resztą kiedyś (sam dziwię się, że miałem na to czas i ochotę) przeanalizowałem jego "mobilność" na tym blogu. Faktycznie, cały czas polegało to na tym, że miał "metę" w starym miejscu, a w nowym sobie coś porobił przez rok-dwa. Prawdziwe przenosiny to były jak był w GTW i mógł się przenosić na własnych warunkach.

    Kwestia mobilności była wałkowana tysiąc razy i więcej. Nie ma absolutnie żadnych szans, by kijem zapędzić ludzi do przenosin. Trzeba zupełnie zwariować, by w dzisiejszych warunkach przenosić się z Krakowa do Kielc. I nie mam tu na myśli Witkacego i jego uroczej ballady śpiewanej w Piwnicy pod Baranami. Po prostu jakość życia w Kielcach, mimo czystego powietrza jest jakieś 2 razy niższa, jeśli weźmie się warunki mieszkaniowe, jakość infrastruktury, atrakcje i zarobki.

    Oczywiście gdyby mi ktoś zaproponował w Kielcach 10 tys. na rękę, własny zespół i dobre warunki infrastrukturalne (np. 100 tys. pocket money na start na własne badania i sprzęt), to mógłbym się skusić [taki żarcik]. Problem w tym, że reforma tego nie obiecuje. Jajszczyk i jego koledzy siedzący na górze naukowej hierarchii są tak oderwani od rzeczywistości, że naprawdę myślą, że młody doktor z Warszawy z niezłym dorobkiem przeniesie się do Radomia by pracować za 3 tys. na rękę i korzystać z miejscowej biblioteki, pracując na sfinansowanym przez siebie laptopie i to na spiraconej Stacie (bo za oryginał nikt nie zapłaci).

    Czyli: ja pocierpiałem trochę w komunie, bo brakowało szynki, więc i wy trochę pocierpcie.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 00:44:11:

    jednak PFG chyba nie doczytał, ewentualnie posługujemy się innymi wersjami projektu.

    Przepływ przyzwoitych naukowców (może nie ekstraklasa, ale ludzie naprawdę solidni) na tzw. prowincję nastąpił podczas boomu zamiany szkół pedagogicznych na uniwersytety. Zachętą były dopłaty prezydentów miast, kilkuletnie. Wydaje mi się, że jednak w dłuższym czasie dla tych ludzi oznaczało to zawodową stagnację.

  • dala.tata napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 10:20:26:

    To, co mnie najbardziej wkurza w debacie o mobilnosci, to to, ze wypowaiadaja sie o niej ludzie, ktorych ona nie bedzie dotyczyc. I ja mysle, ze gdyby tylko prof. Jajszczyca mial spotkac zaszczyt koniecznosci przeniesienia sie do Tarnowa, Kielc czy Czestochwy, bardzo szybko zrezgynowalby z propozycji przenoszenia sie.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 10:30:04:

    @Pi

    Nie cenzuruj się dla mnie, proszę :) Cenzuruj się dla społeczeństwa, a w szczególności dla naszej kochanej, wspaniałej, mądrej i młodej młodzieży, która (wierzę w to głęboko) czyta ten blog.

    @haluciński (ad komentarz o Gwiazdowskim spod poprzedniego postu Gospodarza)

    Nie przeczę, że Gwiazdowski pisuje zgrabne felietony. Pisywanie ich z pozycji neoliberalnych jest przy odrobinie talentu proste, bo neoliberalizm proponuje prostą receptę (zawsze tę sama) na złożone problemy (bardzo różne w różnych krajach, w różnych czasach, w różnych obszarach społeczeństwa i gospodarki). Miło się czyta, że świat jest "tak naprawdę bardzo prosty", a jedynym winowajcą jest zły rząd, którego jedyna motywacją jest rozrastać się, w tym celu podnosi nam wiec podatki. Oczywiście możemy dyskutować, czy podnoszenie płacy minimalnej ma (w danej sytuacji!) sens. Jednak twierdzenie, że motywacją jej podnoszenia jest "tak naprawdę" zwiększanie wpływów podatkowych wiele mówi o oderwaniu Gwiazdowskiego (który zresztą kosi grubą kasę na doradztwie podatkowym) i jemu podobnych od realiów społeczno-gospodarczych.

    PS. Polecam lekturę książki Daniego Rodrika "Jedna ekonomia, wiele recept". Kilka lat temu wydano to po polsku. Warto.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 10:45:04:

    Dala, "nieśmiała propozycja" obowiązkowej wyprowadzki to nie jest żadna debata o mobilności, to jest demagogia. Gdzie mobilność tak wygląda? Czemu nieśmiałe propozycje nigdy nie zawierają nieśmiałych preferencji tylko nieśmiałe totalne zakazy (które jestem przekonany wobec największych z A++ byłyby tak nieśmiałe że w ogóle by ich nie dotyczyły).

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 11:01:01:

    Mobilność ma sens w kierunku od gorszego do lepszego ośrodka (cokolwiek lepszy/gorszy znaczy). W druga stronę sensu zwykle nie ma. To a propos "największych" z A++. Jeśli już, to ich powinna "dotyczyć" mobilność międzynarodowa. Choć zdalne sterowana mobilność to dla mnie kolejny wypłowiały as z rękawa wyznawców regulacji bodźcowej. Jakoś tak jest, że ich zwykle interesują wycinkowe i krótkoterminowe efekty regulacji, a nie całościowe i długoterminowe.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 11:13:56:

    Miedzynarodowych A++ jak najbardziej dotyczy mobilność przeciw gradientowi, bo nie ma pracy a na prowincji jest i to jest powód, a nie jakaś wizja bodźca.

    U nas natomiast jest raczej odwrotnie: A++ potrzebują ludzi a ci z prowincji za darmo się nie przeprowadzą nawet jak bardzo będą chcieli, A++ tez beda niezadowolone z obcych, że nie tacy, że sie uczą od zera, kwękania byłoby tyle że dla nich co najwyżej by sie zrobiło obowiązkowe wycieczki z Krakowa do Warszawy i spowrotem z darmowym miesiecznym na Pendolino.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 11:24:47:

    Chwilunia, ale może rozróżnijmy dwie rzeczy, dobrze? Mobilność za chlebem, za ładną panią adiunkt albo do Kielc, bo tam mogę sobie na góralu pojeździć lepiej niż u mnie na Mazowszu to jedno. Mobliność obowiązkowa: bo w ustawie pisze, że MA BYĆ mobilność, to co innego. Przynajmniej dla mnie.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 11:38:08:

    Mobilność ma sens w kierunku od gorszego do lepszego ośrodka (cokolwiek lepszy/gorszy znaczy). W druga stronę sensu zwykle nie ma.

    To by znaczyło, że młodzi naukowcy tworzą gaz niezwykle ściśliwy. Po jednaj stronie tej rury grozi implozja, po drugiej eksplozja. Chyba że istnieją zawory bezpieczeństwa, np. z A++++ za granicę lub do firmy. Tylko skąd się biorą kadry w C------? Z tych kursów w Wałbrzychu za 3,5 tys.?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 11:48:59:

    Horni,
    Mnie się w głowie w ogóle nie mieści, by ktoś na poważnie traktował mobilność inną niż międzynarodową o kierunku zachodnio-dalekowschodnim.
    Zastanawiam się dlaczego tak uważam, bo widzę w tym imprinting społeczny. U mnie nikt poważny nie wyjeżdża do Kielc, ale Bilefeld, Brema, Aachen, Liverpool, Konstanz, oooo to sa poważne wyjazdy.

    No właśnie. Na poważnie jedzie się tam, gdzie są lepsze pieniądze.

    Jak Gowin chce wysyłać za granicę co najmniej 3 tys. naukowców rocznie?

    Chyba że chce mnie albo mich doktorantów wysłać do Torunia albo Rzeszowa, bo w W-wie wszyscy się nie pomieszczą. OK. Wtedy albo zapłaci, albo 90% z nas zmieni pracę.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 11:54:57:

    "[mobilność to] wypłowiały as z rękawa wyznawców regulacji bodźcowej"

    Nie no to znakomity argument. Proponowana mobilność, jak wszyscy piszą nie ma nic wspólnego z systemem bodźców. Bo to co jest proponowane to nie system zachęt, tylko system bicia knutem. Wszystkie systemy bodźcowe oparte na biciu knutem mogą się utrzymać, jeżeli nie ma żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym inaczej system się załamuje.

    Ma się to nijak do tego, czy bodźce być powinny, czy nie powinny, bo to jest jakieś kuriozum - obserwacja leżąca tak daleko od średniej systemów bodźcowych jak się da, nie pozwala wnioskować o całości. Tak, jakby rzeczona praca oceniana we wpisie habilitanta2012 pozwoliła samodzielnie ocenić, czy warto ludzkości podejmować wysiłek naukowy w ogóle.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 12:05:43:

    Horny, no jedna z tych rzeczy w ogóle nie jest mobilnością tak jak rozumie się to pojęcie, więc co tu jest do rozróżniania.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 12:10:59:

    Pi, myśle że mobilność to nie jest wylacznie kwestia pieniedzy. W Niemczech po prostu nie ma na przyklad tenure-track i po kontrakcie okresowym szanse przejscia na stale zatrudnienei sa praktycznie zerowe, chyba ze profesor umrze.

    Jacys ludzie takze insynuowali ze w Niemczech to jest zakaz zatrudniania swoich doktorantów. Nic takiego nie ma, jest co innego, przymus otwartych konkursów. Zatrudniaja rowniez nie jednostki a w praktyce profesorowie-szefowie.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 12:50:16:

    Poczekajcie, my chyba mówimy o różnych rzeczach. Mnie się wydawało (może niesłusznie), że mowa jest o tym, że np. habilitant ma mieć dorobek powstały w co najmniej dwóch miejscach zatrudnienia, żeby się habilitować. To w teorii "wymusza" "mobilność". Motywacją dla takiego przepisu jest być może chęć przeciwdziałania chowowi wsobnemu. Bodziec jest taki - chcesz habilitację? Rusz się. Z mojego punktu widzenia (a jest to INDYWIDUALNY punkt widzenia, a nie na przykład zapobieganie rural deprivation ) okresowe przeniesienie się z A+ do C po to tylko, by mieć habilitację jest pomysłem chorym. Do tego się odnosiłem.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 13:02:42:

    To fakt, ja mówię cały czas o "nieśmiałej propozycji" Jajszczyka, która przypomnę była taka, żeby wprowadzić zakaz zatrudniania w tej samej uczelni.

    O propozycji o której piszesz nie mam zdania bo jej zwyczajnie nie znam ani nie rozumiem.

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 13:10:08:

    Ok, rozumiem. Choć w dalszym ciągu mamy tu dwie sytuacje.

    I. Mam doktorat z Harvardu, ale Harvard NIE CHCE mnie zatrudnić (bo jestem za cienki, bo nie należę do GTW, bo coraz mniej etatów, a coraz więcej doktoratów). Więc próbuję gdzie indziej.

    II. Mam doktorat z Harvardu, ale Harvard NIE MOŻE mnie zatrudnić (choćby i chciał). Więc próbuję gdzie indziej.

    To drugie nazywam WYMUSZONĄ (przez ustawodawcę) mobilnością. To pierwsze jest wymuszone przez życie, więc tym się nie zajmuje. Teraz kapewu?

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 13:39:17:

    Oczywiście. Ale nazywanie II. osiąganiem mobilności?

    Z tym prawdziwym Harwardem jest tak, jak to opisał metodami socjofizyki Aaron Clauset. Zbadał kilkanaście tysięcy karier i wyszło, że zatrudniani są ludzie tylko z kilku uczelni. Wyszło mu również, że to nie przez walory merytoryczne, bo uczelnie nr 1 zwiekszaja szanse zatrudnienia trzykrotnie w stosunku do prawie tak samo dobrych uczelni ale nr 2. W nastepnym kroku jego studenci nawet przeprowadzili wywiady z tymi któym się udało mimo że byli ze słabszych uczelni i oni po prostu pracowali za darmo. www.slate.com/articles/life/education/2015/02/university_hiring_if_you_didn_t_get_your_ph_d_at_an_elite_university_good.html
    advances.sciencemag.org/content/1/1/e1400005.full

    "Its not clear how, exactly, to fix this skewed hiring system. Theres no central regulating body that coordinates hiring across institutionsand even if there was, its hard to imagine the elite universities, which often dominate conversations in the world of higher education, would support major changes, since they benefit"

    Ma też wiele interesujacych badań np.:
    O prestiżu pochodzenia w obiegu idei arxiv.org/abs/1805.09966
    O wieku i produktywności arxiv.org/abs/1612.08228

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/14 23:16:45:

    @H_hornblower:

    Omal nie przegapiłem Pańskiego posta.

    Być może trochę spłyciłem wydźwięk felietonu prof. Gwiazdowskiego, więc poprawię się. Chodziło mi to, że jako jeden z niewielu ekonomistów, od czasu do czasu piszących dla niedouczonych ekonomicznie mas, czyli i dla mnie, zwrócił uwagę, że podnoszenie wynagrodzenia minimalnego wspiera nie tylko budżet domowy tych najgorzej zarabiających, ale także zasila budżet państwa. Wydaje mi się, że jest to ten aspekt podnoszenia płacy minimalnej, który jest zwykle skrzętnie przemilczany. Mylę się?

  • h_hornblower napisał(a) komentarz datowany na 2018/06/15 00:13:35:

    Jednak Gwiazdowski nie jest ekonomistą. Jest prawnikiem. Nie czynię z tego zarzutu. Jednak mam wrażenie, że ekonomia (a raczej ten kawałek, który zna) jest dla niego ideologią, a nie - na przykład - metodą opisu i wyjaśniania rzeczywistości. Osobiście nie widzę nic zdrożnego czy też paradoksalnego w fakcie, ze wraz ze wzrostem podstawy opodatkowania przy rośnie wielkość podatku (przy stałej stopie opodatkowania).

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide