Robię habilitację

Wpis

poniedziałek, 29 października 2018

Akademickie miareczkowanie

Dzisiaj post nieco lżejszy, ale chyba jednak poważny. Oto link do tweeta z fragmentem zabawnego przemówienia Carol Greider, laureatki nagorda Nobla z fizjologii/medycyny. Greider mówi o tym, że w dniu, kiedy została poinformowana o tym, że przyznano jej Nobla, jej wniosek grantowy, dotyczący również badań nad telomerami, został tego samego odrzucony przez NIH. Smaczkiem tego odrzucenia jest to, że komitet grantowy wiedział już o przyznaniu Nobla, uznał jednak nadal, że jej wyniki są zbyt wstępne. Noblistka dodaje, że nawet nagroda Nobla nie jest gwarancją, że ktoś nie powie ci, że i tak nie masz pojęcia o tym, co robisz.

 

Mnie jednak uderzyło co innego. Otóż zastanawiam się nad przyznawaniem grantów. Zastanawiam się na przykład nad tym, za co i po co przyznajemy granty i czy przyznający je eksperci dokonują refleksji nad swoimi uprzedzeniami czy preferencjami. Ba, prof. Śliwerski idzie nawet dalej, gdy tweetuje o ustawkach psychologów, żeby przepchnąć każde badziewie (pisał tu o grancie dla prof. Bilewicza). I choć ja wolę nie mówić o spisku psychologów przeciwko pedagogom i innym, przypominam sobie szeroko podawany tweet jednego z bardzo znanych brytyjskich psychologów, Richarda Bentalla, który napisał, że całościowy czas poświęcony tylko na pisanie grantów to dobrze ponad rok. Grantu nie dostał, bo wychodzi znacznie poza mainstream psychologiczny. 

 

Nie mam dobrego rozwiązania na granty. Jednak chciałbym, żebyśmy pamiętali, że modny na temat, nasze preferencje, 'mainstream' nie są dobrymi doradcami, który wniosek powinien zostać finansowany, a który nie.

 

Na koniec wkleję innego tweeta, który zyskał dużą popularność niedawno:

 

Indiana Jones in 2018

  • finds the Ark of the Covenant
  • returns mystical stone
  • successfully finds Holy Grail

 

REF 2021 panel: "So Dr Jones, please could you evidence the reach and significance of your research impact"

 

I gdy czytam ten zabawny tweet, który niebezpiecznie przypomina rzeczywistość, coraz bardziej myślę, że my już zupełnie nie wiemy, co robimy. I chociaż jeszcze pamietamy o prawie Goodharta, nie pamietamy, do czego ono służy. A jeśli pamiętamy, to jesteśmy przekonani, że nas na pewno nie dotyczy.



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
poniedziałek, 29 października 2018 12:21

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 14:20:45:

    Gowin: "Nauki społeczno-humanistyczne, w większości rozwiniętych krajów zachodu, bardzo słusznie zresztą, traktowane są jako koło zamachowe rozwoju społeczno-gospodarczego (...). Chcemy, by humanistyka odgrywała podobną rolę w naszym kraju."

    Czy Gowin żyje we współczesnym świecie, czy tylko mu się to wydaje?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 14:32:34:

    piotrcandida,

    Nie, on tylko kombinuje, jak uzasadnić centralizację środków na badania w projektach typu Dialog czy "konkursach dla Torunia".

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 15:00:13:

    @trzy.14
    > Nie, on tylko kombinuje, jak uzasadnić centralizację środków na badania
    > w projektach typu Dialog czy "konkursach dla Torunia".


    Zdecydowanie, a przy tym, widząc rozwój sytuacji politycznej, przygotowuje sobie w Toruniu "złoty spadochron".

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 18:12:16:

    Zgred, (z poprzedniego wątku)

    Tak może wyglądać profil fizyka-kolaboranta i podobnych profili znalazłoby się w Polsce, myślę, co najmniej kilkanaście (w tym kilka zdublowanych, jeżeli ktoś pracuje w krajowej grupi). Pomyśl, jak to wpływa na wyniki ewaluacji. Wg starych zasad jeden taki pracownik wart był nawet 10 średnich wydziałowych.

    Czy to odzwierciedla rzeczywisty wkład pracy czy raczej jest skutkiem jakiegoś hołdu wiernopoddańczego?
    Żeby wejść do kolaboracji, trzeba sobą coś reprezentować, bez dwóch zdań.
    W jakim stopniu "to coś" to osiągnięcia naukowe, a w jakim zdolność do opłacenia niemałej składki kolaboracyjnej - nie wiem.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 19:02:54:

    Gowin jest już tak postępowy, że rozmawia nawet z GW:

    wyborcza.pl/7,75398,24103419,jaroslaw-gowin-1-proc-pkb-na-nauke-to-koniecznosc.html

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 19:04:21:

    Ale dlaczego nowa dyscyplina nazywa się nauki o kulturze i religii?

    - Tu znowu panią zaskoczę. Stało się tak na wniosek Obywateli Nauki, czyli działającego od lat interesującego środowiska młodych uczonych, których najdelikatniej mówiąc - trudno uznać za katolickich fundamentalistów. Spotkaliśmy się i przedstawili taką propozycję. Na racjonalne argumenty byłem, jestem i będę otwarty.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 19:05:35:

    Mont Everest hipokryzji:

    I dlatego udało się stworzyć dyscyplinę astronomia, choć nie było tego w planach?

    - To inna historia niż z kulturoznawstwem. Nad projektem rozporządzenia pracowali przedstawiciele Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, Komitetu Polityki Naukowej, Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Komitetu Ewaluacji Jednostek Naukowych. I to oni zaproponowali, by astronomia była - tak jak w wielu krajach świata - częścią nauk fizycznych. Ja sam od początku skłaniałem się do tego, by astronomia pozostała dyscypliną odrębną ze względu na światowy poziom osiągnięć naszych astronomów. To przesądziło o mojej ostatecznej decyzji.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 19:09:51:

    - W pierwotnym projekcie przewidywaliśmy, że do ewaluacji uczelnia w ramach dyscypliny będzie mogła przedstawiać do 20 proc. publikacji umieszczonych w czasopismach z innych dyscyplin. To ograniczenie miało służyć wyeliminowaniu patologii, które zdarzały się w przeszłości. Ale przychylam się do argumentów tych, którzy mówią, że może to być zagrożeniem dla interdyscyplinarności badań. A to przecież jeden z moich priorytetów.

    Druga istotna zmiana dotyczy innej, niż zakładaliśmy, punktacji artykułów wielu autorów. W przypadku tych artykułów, które są publikowane w prestiżowych czasopismach, nie będziemy dzielić punktów. To mogłoby zniechęcać do współpracy z silnymi, zagranicznymi ośrodkami badawczymi. Tymczasem współpraca międzynarodowa to jeden z celów naszej reformy.



    Co to są "prestiżowe czasopisma"?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 19:12:09:

    Od akademików słyszę: Na uczelniach każą nam na razie nic nie publikować i czekać, co będzie, bo nie wiadomo, jakie publikacje będą się opłacać.

    - W toku prac parlamentarnych, na wniosek prezydenta Andrzeja Dudy, wprowadzone zostało rozstrzygnięcie, że w inny sposób oceniane mają być publikacje za lata 2017-18, a w inny 2019-20. Panu Prezydentowi chodziło o to, by ustawa wolna była od zarzutu, że prawo działa wstecz. Przychyliliśmy się do tego, ale oczywistą konsekwencją są pewne wątpliwości w okresie przejściowym. Lada moment zaproponujemy środowisku akademickiemu precyzyjne rozwiązanie.


    Ale jajcarz! Już za PO prawo zaczęło działać wstecz, a za obecnej władzy ta nowa, świecka tradycja stała się niemal normą. No i nie ładnie zrzucać odpowiedzialność na p. Dudę.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 19:20:08:

    Rząd przewiduje w przyszłorocznym budżecie łączny wzrost wydatków na naukę o blisko 2 mld zł, z czego ponad 1,3 mld zł są to środki budżetowe, a pozostałe to środki z funduszy unijnych. Oprócz tego wydamy obligacje skarbu państwa o łącznej wartości 3 mld zł, co oznacza, że wzrost nakładów wyniesie w sumie prawie 5 mld zł. To znacząca skala. Równocześnie mam świadomość, że to dopiero pierwszy krok. Jeżeli mamy aspiracje, żeby być krajem dynamicznie rozwijającym się gospodarczo, nowoczesnym, to musimy określić ścieżkę szybkiego dojścia do poziomu wydatków na naukę w wysokości przynajmniej 1 proc. PKB. Spójrzmy na świat: Izrael wydaje 3 proc. PKB na naukę i dlatego rozwija się tak szybko. Podobne plany ma rząd Chin.

    Krew mnie zalewa, jak słyszę takie bzdury. Izrael wydaje nie 3 a 4% PKB, ale nie na naukę, ale łącznie na R&D. Chyba że w Polsce badania mają być prowadzone, jak za komuny, wyłącznie w jednostkach budżetowych. To przemysł tez zostanie upaństwowiony?

    Zamiast kwoty bezwględnej 1,3 mld wolałbym kwotę wzrostu wyrażoną jako % PKB. Gowin miesza też wydatki na naukę z wydatkami na naukę i szkolnictwo wyższe. OK. w 2018 r, naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C460300%2Cbudzet-w-2018-r-ponad-92-mld-zl-na-nauke-i-ok-165-mld-na-szkolnictwo-wyzsze.html ok 25 mld zł. 1,3/25 = ok. 5,2%. To jest mniej więcej równe przewidywanemu wzrostowi PKB w 2018 i wyraźnie mniejsze od wzrostu płac w 2018 r. Mówmy więc raczej o petryfikacji a nie wzroście.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 19:22:33:

    sytuacja zacznie się poprawiać od 1 stycznia 2019 r. Fundusz płac wzrośnie o 7 proc., a kolejne podwyżki przewidujemy w latach 2020-21.

    Gowin, najpierw wyjaśnij KUP za 2018. Dla ułatwienia przypomina, że rok 2018 zaczął się w styczniu a nie październiku i że zapis w ustawie PSzW niekoniecznie musi byc respektowany przez izby skarbowe.

    7% to mniej więcej wzrost płac w gospodarce narodowej w 2018. To nie jest podwyżka tylko indeksacja.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 19:23:36:

    A jak pan zamierza walczyć z plagiatami? Powołacie coś na kształt Biura Rzetelności Naukowej, co postulował m.in. prof. Wroński?

    - Bardzo doceniam to, co robi prof. Wroński. Jako liberał gospodarczy mam jednak obawy przed mnożeniem organów i instytucji. Nie wykluczam, że w przyszłości przepisy dotyczące walki z plagiatami czy innymi formami nierzetelności naukowej powinny zostać zaostrzone. Duże nadzieje pokładam jednak w nowych zasadach ewaluacji. Każdy będzie mógł przyjrzeć się temu, co robią sąsiedzi, i myślę, że to jest najlepszy mechanizm kontroli.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 19:26:58:

    @trzy - Bo się polubiłam - które to "prestiżowe czasopisma" ?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 19:31:12:

    sarjane,
    O tym zdecyduje ogólnopolska GTW - tak, żeby im było dobrze.

    Skoro dotąd nie było dzielenia punktów za 140-200, to na logikę prestiżowe będą albo wszystkie czasopisma ze Scopusa, albo granica pierwiastkowania zostanie przesunięta do 100 lub nawet 70 punktów, co by nikt nie płakał.

    A wystarczyło zmniejszyć 3N do maksymalnie 2N.

    Wygląda na to, że ewaluacja będzie po staremu, tyle że z nową listą czasopism punktowanych.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 19:53:59:

    "W toku prac parlamentarnych, na wniosek prezydenta Andrzeja Dudy, wprowadzone zostało rozstrzygnięcie, że w inny sposób oceniane mają być publikacje za lata 2017-18, a w inny 2019-20."

    To miałoby jakiś sens, gdyby ocena została podzielona 50% publikacji w 2017-18 i 50% w 2019-20. Inaczej to mamy idiotyczną sytuację, gdy nagle punktacja na liście A rośnie po 4-5 razy. To wszystko nie trzyma się kupy. Ale czego mamy się spodziewać po humanistach, którzy nami rządzą?

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 19:54:54:

    Zgaduję, że cały górny kwartyl będzie wolny od dzielenia punktów (czyli czasopisma za 100 pkt także).
    A z tym Dudą to niestety prawda, a konkretnie jego zausznikami - tu Gowin nie zwala, tylko mówi, jak było. Mam nadzieję, że MNiSW tę idiotyczną poprawkę jakoś zneutralizuje.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 19:57:45:

    @piotrcandida
    Być może tak właśnie będzie, niedługo się przekonamy.
    Sensowniej jednak byłoby uznawać górę listy B za 2017-2018 jako dodatkową przejściową listę referencyjną (niech sobie mają te swoje 14 punktów), ale czasopisma ze Scopusa/JCR premiować po nowemu za cały okres.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 20:04:16:

    Tylko dlaczego tutaj tak mu zależy na niedziałaniu prawa wstecz, ale już przy dekomunizacji oporów nie ma?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 20:05:54:

    Jedyne sensowne rozwiązanie to zacząć nową ewaluację od 2019 roku, publikując w grudniu 2018 listę czasopism punktowanych na 2019 r, z ustawowo wymaganym przypisaniem do dyscyplin.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 20:15:39:

    Google jest niesamowity. Tu jest opinia ON, którzy postulowali zamianę nazwy "nauki o kulturze i sztuce na nauki o kulturze, religii i sztuce".

    obywatelenauki.pl/wp-content/uploads/2018/08/opinia_ON_dot.roz_.o.dyscyplinach.16.08.2018.pdf

    W efekcie powstały dwie dyscypliny, "nauki o kulturze i religii oraz nauki o sztuce".

    Aż strach cokolwiek konsultować!

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 22:45:38:

    @trzy.14, @zgred
    Tak może wyglądać profil fizyka-kolaboranta i podobnych profili znalazłoby się w Polsce, myślę, co najmniej kilkanaście (w tym kilka zdublowanych, jeżeli ktoś pracuje w krajowej grupi). Pomyśl, jak to wpływa na wyniki ewaluacji. Wg starych zasad jeden taki pracownik wart był nawet 10 średnich wydziałowych.

    Znacznie więcej. Z h co najmniej 50 jest 119!
    Dwa profile o, odpowiednio, największym h i największej liczbie cytowań:
    www.scopus.com/authid/detail.uri?authorId=35227864100
    www.scopus.com/authid/detail.uri?authorId=57202556475

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/29 23:37:10:

    noobooks,
    Myślę. że to może też być ciekawe:
    alice-publications.web.cern.ch/submitted

    11 maja 2018 był z pewnością ciekawym piątkiem.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 08:09:23:

    Dyscyplina nauki o kulturze i religii to skandal, ale czego się spodziewać po człowieku, który robi doktorat z Kościół w czasach wolności 19891999. Kościelny historyk nie nadaje się do przeprowadzenia żadnych reform.

  • kubahum napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 08:17:01:

    @trzy.14
    Mam wrażenie, że nauka o "kulturze i religii" została przez Pana źle zinterpretowana. Jest to oczywisty ukłon Gowina w stronę lewicy. Skoro ON nie udało się zlikwidować teologii, to chodzi po prostu o to, aby "niereligijne/niekonfesyjne spojrzenie na religię" (czyli religioznawstwo) zostało uwzględnione. Pierwotnie miało ono się znaleźć w naukach o kulturze. Być może jest to także gest w stronę silnego (i bardzo dalekiego od KK) religioznawstwa na UJ. W każdym razie decyzja jest chyba dobra. Wprawdzie osobiście uważam ON za szkodników, ale tutaj, z ich inspiracji, wprowadzono jako równouprawnione naukowo alternatywne dyskursy o religii, która - jakkolwiek na to patrzeć - jest ważnym elementem kultury.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 08:20:07:

    @trzy.14

    Tylko dlaczego tutaj tak mu zależy na niedziałaniu prawa wstecz, ale już przy dekomunizacji oporów nie ma?

    Dobre pytanie.
    Tym bardziej, że ewaluacja tradycyjnie działała wstecz, np. lista 4-letnia ze stycznia.


    Jedyne sensowne rozwiązanie to zacząć nową ewaluację od 2019 roku, publikując w grudniu 2018 listę czasopism punktowanych na 2019 r, z ustawowo wymaganym przypisaniem do dyscyplin.

    Już zapowiedziano, że nie ma szans na listę przed marcem 2019 (ze względu na dodatkową ocenę ekspercką).

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 08:26:39:

    Za to mamy z powrotem kup. Gratulacje Panie Ministrze Gowin. Teraz ruchy po stronie senatów uczelni.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 08:56:31:

    wiadomosci.onet.pl/kraj/czy-pomyslodawca-godla-polski-ukradl-projekt-bialego-orla/79vgkkb

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 09:27:09:

    @Kahlkopf:

    > Za to mamy z powrotem kup.

    Kto ma, ten ma. Nam uczelnia przestała naliczać k.u.p. tuż po ogłoszeniu tej niekorzystnej interpretacji podatkowej. Mimo ustawowego przywrócenia k.u.p. od września wciąż dostajemy obniżone pensje. Koleżanka ze związków zawodowych powiedziała, że rektor wie, że zalega z wypłatą k.u.p., ale jeszcze nie zdecydował, kiedy zacznie go naliczać normalnie i kiedy zwróci zaległości.

    Autentycznie rzygać się chce.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 09:38:27:

    Panie Haluciński,
    I to już z wielką konfuzją stwierdzam, że tu już grają układy i układziki na naszych uczelniach. Tylko jak to świadczy o naszym środowisku? I jak to świadczy o sile związków zawodowych na poszczególnych uczelniach. Poza tym to zwykłe okradanie pracowników. Może stwórzmy "czarną listę nierzetelnych uczelni". I być może jak Twoja uczelnia znajdzie się na tej niechlubnej liście z nr 1 może będzie to przyczynkiem do zmian.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 10:07:49:

    @hal&kah
    To moim zdaniem nie jest kwestia układów. Ta kwota jest ogromna w skali Uczelni. Im dłużej ona siedzi na kontach tym bardziej procentuje dla uczelni. Więc posiedzi do końca roku. Przecież nie wiadomo kiedy i jaka dotacja przyjdzie, te odsetki się przydadzą. I w efekcie my to dostaniemy pewnie w grudniu/styczniu - bo dłużej trzymać nie mogą. To jest identyczny mechanizm jak opłaty konferencyjne. Kwestura zawsze płaci ją w ostatni możliwy dzień. Ustalają przelew za wczasu ale realnie przelew idzie ostatniej dobry.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 10:17:26:

    @Sarjane,
    To są właśnie układy i układziki. To jest oszukiwanie pracowników, tak samo jak mataczenie przy płaceniu za prace zlecone i nie tylko, to różne sztuczki księgowe i często kosztem pracowników zasypywanie dziur budżetowych powstałych przez nieudolne zarządzanie instytucją (np. dziwne inwestycje i nie tylko). Tymczasem wbrew pozorom większość przychodów i wydatków jest bardzo sztywno ustawionych.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 10:18:07:

    W końcu, żeby ktoś zarobił, to inny musi zarobić mniej.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 10:37:42:

    @halucinski
    > rektor wie, że zalega z wypłatą k.u.p., ale jeszcze nie zdecydował, kiedy zacznie go naliczać normalnie i kiedy zwróci zaległości.

    Rektor z niczym nie zalega i niczego zwracać nie musi, bo różnica idzie do US i to urząd skarbowy będzie zwracał w rozliczeniu rocznym. Wystarczy, że w PIT8B (o ile nie pomyliłem kodu) bęďą wprowadzone prawidłowe SKORYGOWANE kup i faktycznie odprowadzone zaliczki podatkowe.

    @sarjane
    Nie twórz mitów miejskich: dla uczelni kwestia kup jest CAŁKOWICIE neutralna finansowo. Uczelnia nic nie ma z zatrzymanych pieniędzy, bo w całości odprowadziła je do fiskusa. Dlatego też uczelnia NIC ODDAWAĆ NIE BĘDZIE, bo nic nikomu winna nie jest.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 11:13:35:

    @Zgred
    Napisałam że przypuszczam że tak jest a nie że wiem. Z tego co pamiętam jeszcze można gdybać. tutaj jakieś 70% postów to gdybanie.

    OK a skoro ty wiesz - to jeśli teraz mamy z powrotem dostać wynagrodzenia podwyższone gdzie fizycznie na czyim koncie znajdują się te pieniądze? To jest pytanie bez podtekstów informacyjne - bo gdzieś być muszą. Sądząc po twoim komentarzu pewnie się myliłam ale wydawało mi się że są w funduszu płac ?

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 11:23:15:

    @Staryzgred2012:

    > Rektor z niczym nie zalega i niczego zwracać nie musi, bo różnica idzie
    > do US i to urząd skarbowy będzie zwracał w rozliczeniu rocznym.

    Obowiązkiem uczelni, jak i każdego innego płatnika, jest odprowadzać daniny w ustawowej wysokości. Już 30 sierpnia wszedł w życie przepis nowej ustawy o szkolnictwie wyższym, przywracający k.u.p. Rozumiem, że z braku czasu wypłata wrześniowa nie uwzględniała przywróconych k.u.p. i nadpłatę zwróci urząd skarbowy. Nie pojmuję, dlaczego pensja październikowa była wciąż obniżona.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 11:45:39:

    @Kahlkopf:

    Imć wie, z której uczelni jestem. Acan zgodzi się chyba ze mną, że mój uniwerek może spokojnie pretendować do nr 1 na liście uczelni z niejasnościami.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 11:49:08:

    @sarjane
    > gdzie fizycznie na czyim koncie znajdują się te pieniądze?

    Na koncie Ministerstwa Finansów w NBP.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 11:50:27:

    Panie Hal,
    Niestety, tak ...

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 11:51:35:

    @halucinski
    > Nie pojmuję, dlaczego pensja październikowa była wciąż obniżona.

    Bezwładność biurokracji? U mnie wystarczyło jedno pismo z przypomnieniem oraz napomknięciem o odsetkach za zwłokę.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 12:10:10:

    kubahum,
    To niech Gowin wypowie się o religioznawstwie, tak jak Ty, otwartym tekstem a nie powołuje się na "wolę środowiska".

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 12:21:18:

    halucinski,
    Przepis ustawy o szkolnictwie wyższym moim zdaniem NIE PRZYWRÓCIŁ KUP. Do tego potrzebna byłaby zmiana w ustawie o podatku dochodowym lub oficjalna interpretacja minsterstwa finansów.

    Przepis ustway o szkolnictwie wyższym zaledwie dał nam mocny argument w ewentualnych sporach z fiskusem. I to dopiero za okres po 1 października 2018.

    Zastrzegam, że nie jestem prawnikiem ani ekonomistą :-)
    Zauważam jednak, że zarówno dla Pana jako prawnika jak i dla mnie jako laika podpisane rozporządzenie o minimalnej pensji profesora uczelni powinno skutkować masowymi podwyżkami od 1 października. A o nich ani słychu, ani widu.

    Biorę więc pod uwagę możliwość, że pańskie prawnicze wykształcenie nie przystaje do obecnej rzeczywistości.

    Jak tu bowiem pisał bodaj podwórkowy, w obecnej rzeczywistości prawnej funkcję nadrzędną zaczyna pełnić nie litera prawa ani wypracowany przez tysiąclecia w naukach prawnych sposób jego interpretowania, lecz naga siła Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobisz?

  • ko418 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 12:48:20:

    @trzy.14
    Odpowiedni zapis w ustawie o PIT został wprowadzony w lipcu 2018 (obowiązuje od początku roku 2018). ksiegowosc.infor.pl/podatki/cit/cit/podatnicy-i-zakres-opodatkowania/2697204,Zmiany-w-PIT-CIT-i-ryczalcie-od-19-lipca-2018-r.html

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 14:21:17:

    @ko418, @trzy.14

    Kluczowy wyimek w przytoczonym przez @ko418 tekście:
    Nowelizacja rozszerza też katalog działalności objętych 50-proc. kosztami uzyskania przychodów (art. 22 ust. 9b). Został on wprowadzony do ustawy o PIT od 1 stycznia br. W wyniku protestów wielu środowisk, Ministerstwo Finansów zaproponowało jego rozszerzenie, a Sejm tę propozycję uwzględnił. Co ważne, zmiana ta dotyczy dochodów uzyskanych już od początku 2018 r.

    Dzięki niej z preferencji będą mogli korzystać: autorzy literatury użytkowej, poradników i podręczników, twórcy gier komputerowych, niektórzy tłumacze (pod warunkiem, że tłumaczą utwór podlegający prawom autorskim), inżynierowie budowlani, a także pracownicy naukowo-dydaktyczni, naukowi oraz dydaktyczni.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 15:13:43:

    @ko418
    Dzięki! Ja się kierowałem tym, że jeszcze w czerwcu ministerstwo ogłaszało "stanowisko", przyznając implicite, że sprawa była niezałatwiona.

    Zajrzałem do samej ustawy zmieniającej ustawę o podatku dochodowym. Strasznie to zagmatwane, ale faktycznie KUP wrócił i to od 1 stycznia.

    W tym przypadku prawo działające wstecz działa na korzyść podatnika, więc prezydent nie miał oporów :-)

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 15:43:57:

    Takie zdanie zwróciło moją uwagę z negatywnej w ocenie recenzji habilitacyjnej udostępnionej przez dr hab. Gorazdę:

    "Uwaga: Za żenujące uważam umieszczenie w wykazie prac naukowych, opracowań opublikowanych w Dzienniku Gazeta Prawna. Postępowanie o nadanie stopnia doktora habilitowanego jest postępowaniem związanym z dorobkiem naukowym, a nie z jakimkkolwiek dorobkiem publicystycznym."
    Chyba na tym blogu była dyskusja o tym, czy dorobek publicystyczny to jest dorobek (np. taki blog jak Gospodarza), czy też nie.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 17:05:12:

    @p-tau
    > Chyba na tym blogu była dyskusja o tym, czy dorobek publicystyczny
    > to jest dorobek (np. taki blog jak Gospodarza), czy też nie.


    Zdecydowanie JEST to dorobek publicystyczno-popularyzacyjny i równie
    zdecydowanie NIE JEST to dorobek naukowy.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 19:12:02:

    p-tau na DNU zauważył rzecz niebywałą:
    Klikamy na link do "Przewodnika po ewaluacji" www.gov.pl/web/nauka/g2/oryginal/2018_08/6e48e5dd4e469616354f861c105e25f6.pdf
    i co nam wyskakuje?
    Błąd 404
    Nie znaleziono dokumentu


    Archeolodzy mogą ten zabytek studiować np. tu: biblioteka.pwr.edu.pl/aktualnosci/ewaluacja-jakosci-dzialalnosci-naukowej-przewodnik-154.html

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 19:38:48:

    prenumeruj.forumakademickie.pl/fa/2018/10/kronika-wydarzen/klasyfikacja-no-future/?fbclid=IwAR2UeCLQXYJmEdLMu3LskMPzh-ISWJjVzoQ5BzdY7hPLXz4DsK_AsT7NuFA

    rezygnacja z otwartości katalogu dyscyplin (kategoria inne w każdej dziedzinie, jak w OECD) prowadzi do 1) włączenia do istniejących dyscyplin tych obszarów badań, które są podstawą najnowocześniejszych technologii (bioinformatyka, nanotechnologia czy biotechnologia), a także 2) zamknięcia dróg do rozwoju nowych obszarów badawczych. Dodatkowym czynnikiem ograniczającym będzie ustawowo określone minimum 12 pracowników prowadzących działalność naukową w danej dyscyplinie, w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy związanej z prowadzeniem działalności naukowej w tej dyscyplinie (art. 173.2 Ustawy 2.0). Mało kto na razie zdaje sobie sprawę, co oznacza przeliczenie na czas pracy naukowej w dyscyplinie, a skutek może być taki, że triumf wprowadzenia dyscypliny do klasyfikacji okaże się pyrrusowym zwycięstwem i zakończy jej likwidacją w danej uczelni czy instytucie.
    ...
    w niektórych ośrodkach akademickich dojdzie do sytuacji, w której w ramach jednej dyscypliny oceniani będą pracownicy wydziałów, którym nadano różne kategorie. Odrębnym problemem staną się dylematy przypisania się już nie do dyscypliny, lecz do dziedziny nauki. Przykładem niech będą badania naukowe w zakresie biotechnologii medycznej lub agrobiotechnologii prowadzone w jednostkach uniwersyteckich, czy też badania z zakresu biotechnologii żywności prowadzone na politechnikach. Trudno w tej chwili wyrokować, jakie rozwiązania zostaną przyjęte, mając na uwadze również to, że zgodnie z zapisami projektu rozporządzenia w sprawie sporządzania listy czasopism i wydawnictw, dyscypliny naukowe zostaną de facto opisane bezpośrednio przez listę czasopism przypisanych do danej dyscypliny/dyscyplin naukowych. Kuriozalne jest to, że projekt tego rozporządzenia nie mówi nic o tym, kto i w jaki sposób będzie takie przyporządkowanie przygotowywał. A to może budzić jedynie niepokój.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 19:42:22:

    Niech Was nie ominiemta gratka
    www.gov.pl/web/nauka/przypisanie-dyscyplin-do-czasopism-zaczynamy-konsultacje?fbclid=IwAR3hwCcWtMDbhn99I87TBch2SAsqc2xXYP0KR3uoX0ACy9zhsMVzYFDEQPw

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 19:49:44:

    Przepraszam, że to tak skomentuję, ale to wszystko wygląda na to, jak ładnie zapakować g...enko i je sprzedać. I tu dokładnie:
    Przypisanie dyscyplin naukowych do czasopism nie będzie miało rozstrzygającego znaczenia w kontekście możliwości uwzględnienia danego artykułu w ewaluacji.

    Przypisanie ma jedynie usprawnić ocenę. Jeśli artykuł będzie opublikowany w czasopiśmie przypisanym do dyscyplin A i B, ale zachowa związek naukowy z dyscypliną C, wówczas będzie można zaliczyć go jako osiągnięcie w ramach dyscypliny C. Przypisanie czasopism do dyscypliny niczego nie przesądza, a jedynie ułatwia ocenę.

    To po cholerę to przypisywać do dyscyplin, skoro dalej czytamy:
    W wyniku uwag zgłoszonych w ramach konsultacji publicznych projektu rozporządzenia w sprawie ewaluacji jakości działalności naukowej, z ostatecznej wersji rozporządzenia zostanie usunięty limit dopuszczający zgłoszenie do ewaluacji maksymalnie 20% artykułów naukowych opublikowanych w czasopismach, którym w wykazie czasopism przypisano inną dyscyplinę niż ewaluowana. Osiągnięcia powinny jednak mieć związek tematyczny z badaniami naukowymi prowadzonymi w ramach danej dyscypliny.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 19:53:44:

    I ja tak se pomyśał na mój chopski, łopatologiczny rozum, że będzie to w większości pewnie udowadnianie, że ten słoń jest różowy, a ten szary. A tak w ogóle i szczególe to kóń jaki jest to każdy uwidzi ;o)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 19:58:20:

    kahlkopf,
    Weryfikacja związku tematycznego to oczywiście mrzonki i handel Niderlandami. Z wyjątkiem sytuacji skrajnych, np. Łódź wyskoczy przed W-wę - wtedy KEN może wykorzystać ten zapis i przywrócić właściwy porządek rzeczy.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 20:01:13:

    Gdzie jest to popeppered przypisanie, które możemy koń-sultować?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 20:12:34:

    Pi,
    Chyba chodzi tu Tobie o to, że to powinno być w cudzysłowu i dużymi zgłoskami: "Z wyjątkiem sytuacji skrajnych, np. Łódź wyskoczy przed W-wę - wtedy KEN może wykorzystać ten zapis i przywrócić właściwy porządek rzeczy. "
    Gdyż, azaliż i ponad to, bo jakby to wypadało i w ogóle co sobie ci z Łodzi myślą, wszak tylko kot z miasta Łodzi pochodzi, a właściwy porządek to taki, że UW musi blisko żłoba być i świecić tym swoim kagankiem "doskonałości naukowej", a wręcz oślepiać resztę tych parweniuszy z jakiejś Łodzi, Krakowa, Rzeszowa, Szczecina, Wrocławia, Opola, Gdańska, Lublyna (poza KUL, bo to doskonałość kremówkowa sama w sobie, światłość nad światłościami, itede itepe)...

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 20:18:05:

    @trzy.14
    Tutaj jest przypisanie (ankieta) . Nawet ciekawe. "Complexity" jest przypisane chyba do WSZYSTKICH dyscyplin (być może oprócz jednej, mała zagadka: której?). Pisma o "higher education" standardowo przypisane są m.in. do... archeologii. To naprawdę jest niezwykle liberalne przypisanie.

    @kahlkopf
    To po cholerę to przypisywać do dyscyplin, skoro dalej czytamy...
    To nie jest pusty zapis. Jeśli czasopismo jest przypisane do dyscypliny, to już nie ma potrzeby wnikać w treść i "czystość" artykułu. Gdyby tego nie było - byłaby bieda i brak pewności, czy zostanie uwzględnione to, co się zgłosiło do parametryzacji.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 20:30:40:

    @js.c,
    Dla mnie jest, bo będzie mi dostarczał papierkowej roboty, czyli zużywał mi niepotrzebnie czasu, to raz, a dwa zużywał cenne surowce w postaci papieru i wungla, jako energii elektrycznej. Dodatkowo szarpał mi nerwy. Nie jestem czysty dyscyplinarnie, wręcz jestem brudny i śmierdzący kilkoma dyscyplinami. Według mnie nie dyscypliny a co najwyżej szersze dziedziny winny być przypisane. I tak szufladkowanie jakie by nie było to budzi we mnie odruch wymiotny, bo nauka winna być żywiołowa, a nie sztywna i zaszufladkowana, jakby to ją biurokraci widzieć chcieli. Po prostu Panie nie tędy droga.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 20:37:47:

    U mnie to działa tak, że jest pomysł, umawiam się z kumplami, którzy mogliby coś zrobić na przysłowiowe piwo i pizze (a co może być i niezdrowo od czasu do czasu). I cóż wyznaczamy sobie dogodny termin, szukamy kasy i robimy. Co fajniejsze rzeczy publikujemy na A, co mniej fajne na B. I jak jest to do przyjęcia na świecie, to po co mam się jeszcze tłumaczyć jakimś urzędasom, że se politycy od siedmiu boleści wymyślili ustawę, bo się im nudziło.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 20:37:56:

    "Complexity" jest dżokerem absolutnym. Pasuje do każdej dyscypliny nauki, nawet do prawa kanonicznego.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 20:41:06:

    I zacytuję tu klasyka, a co:
    My wiemy, jak było, i nie idźcie tą drogą! Jarosławie Kaczyński! Lechu Kaczyński! Ludwiku Dorn i Sabo! Nie idźcie tą drogą!

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 20:43:40:

    @kahlkopf
    Z tego co rozumiem, artykuł ewidentnie interdyscyplinarny (albo choć ubrany w takie piórka) będzie mógł być bez żadnych przeszkód zgłaszany w każdej dyscyplinie, o którą zahacza.

    Gorzej z sytuacją (dla mnie całkiem typową), gdy napisze się, powiedzmy, 3 albo 4 artykuły z ewidentnie różnych dyscyplin. Wtedy wg nowych reguł bardzo ciężko taki dorobek "rozliczyć". Prawie niemożliwe. Dlatego wolałbym choćby 5-10% zapasu na "nieczystość", czyli na artykuły bez większego związku z daną dyscypliną (poza, niebagatelne, osobą autora - który w jednej i drugiej dyscyplinie pracuje i pisuje).

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 20:58:04:

    @js.c,
    Tu chodzi o to, że trzeba się tłumaczyć przed urzędnikami, że dany artykuł, który ukazał się w topowym czasopiśmie przyporządkowanym dyscyplinie A, powinien być brany przy ewaluacji w dyscyplinie B. Choć dyscypliny A i B są w jednej dziedzinie, a na dodatek dziedziny nauk inżynieryjno-technicznych i nauk ścisłych i przyrodniczych są ściśle powiązane ze sobą. Mało tego jest mocne powiązanie także z dziedzinami nauk medycznych i nauk o zdrowiu oraz nauk rolniczych. I co za mało statystyk, za mało papiórków, czy czego? A może za mało urzędników zatrudnionych w MNiSW? Poza tym, może się to okazać niezłym kijem na krnąbrnych. I chyba właśnie o to chodzi, żeby pałka była i w razie czego z kąta ją można było wyciągną pogrozić, a nawet przez plery pociągnąć.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:06:13:

    Mam takie wrażenie, że jeszcze chwila moment, a przyjdą i mi znormalizują i zaszufladkują moje życie intymne z żoną. I się okaże, że będę musiał się tłumaczyć, że jako np. fizyk to mogę tylko używać określonych pozycji, a dla elektronika, czy biologa są już zarezerwowane inne i mnie nie wolno, a jeśli zastosowałem te inne, to powinienem się tłumaczyć dlaczego. A tak w ogóle, to powinienem po bożemu i najpierw się wyspowiadać i krzyżem w kościele leżeć. Czyżby Muniek Staszczyk miał rację śpiewając kiedyś w piosence King?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:10:46:

    Astronomowie mają przerąbane - zdecydowana większość ich czasopism jest też w fizyce.

    Jak dodać do tej listy czasopismo, którego tam nie ma, a jest na Scopusie i WoS?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:11:53:

    Chyba, że Ty Js.c wolisz śpiewać jest super, więc o co ci chodzi ...

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:14:28:

    Pi,
    Sami się o to prosili. Więc o so chodzi ..

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:16:41:

    Jeszcze więc raz powtórzę. Jezdli już tak niektórzy chcą, to czasopisma do dziedzin, nie dyscyplin przyporządkowywać. Będzie łatwiej, szybciej i taniej, a przede wszystkim mniej nerwów.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:23:44:

    kahlkopf, jakich dziedzin, kjm?
    Praktycznie każde "moje" czasopismo jest też w dyscyplinie technicznej i to zawsze tej samej! Czy już mogę składać ofertę trasferową?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:28:42:

    Chyba, których.. tych z Tych nowych ;o)
    Tak, czy siak. Mnie to drażni, bo często naprawdę fajne rzeczy robi się na spontanie. Dlaczego? Bo natchnienie, taka w tej chwili wizja świata. Pora jest bez znaczenia, bo jest pomysł i on akuratnie odpowiada poszukiwanemu rozwiązaniu, żywotnym potrzebom ...

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:31:30:

    @trzy.14
    W ogóle rozróżnienie między dyscyplinami jest bardzo małe. Może to i dobrze?
    Ale można sobie wyobrazić 4 różne wydziały, np. matematyki, telekomunikacji, fizyki, informatyki, które w parametryzacji przedstawiają identyczny dorobek (może nawet dokładnie te same prace współautorskie) - i wszystko wszystkim pasuje :)

    @kahlkopf
    Przecież napisałem, że mam z tą parametryzacją/czystością problemy natury o wiele poważniejszej niż Pan. Bo te reguły są dość życzliwe dla sytuacji osób pracujących na styku dyscyplin (czyli piszących prace, które można umocować w zakresie wielu dyscyplin). Nowe reguły są niekorzystne w dwóch przypadkach:
    1) mała dyscyplina na uczelni (mniej niż 12), odległa profilem od wszystkich dużych dyscyplin na tej uczelni,
    2) osoby publikujące w zakresie 3 lub więcej istotnie różnych dyscyplin.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:32:49:

    A teraz to budujemy Misia słomianego, ekstra zdyscyplinowanego. Misia na miarę naszych możliwości, tyle, że do potrzeb rzeczywistych ma się nijak. Idzie wręcz nawet ortonormalnie, w jakiejś przestrzeni o dziwnej bazie i mierze.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:36:39:

    Panie Janie kochany,
    Ależ i tak i nie. To, że jeszcze będzie ukaz ministra, to jedno, ważniejsze pytanie jak będzie stosowany, tzn. czy nie będzie stosowany jako pałka, czy też będzie user friendly.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:37:45:

    @trzy.14
    Kiedyś chyba pytałeś gdzie w nowej klasyfikacji umieścić "complex systems". Odpowiedź: "wszędzie". Advances in Complex Systems też "należy" do każdej dyscypliny :) No cóż, świat jest złożony...

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:46:33:

    @kahlkopf
    Najgorsza jest tu promocja donosicielstwa. To faktycznie może być nawet nie tyle pałka, co zagryzienie się wzajemne. Dlatego ja bym wolał przypisanie (zwłaszcza tak liberalne na jakie się zanosi) plus zakładka 10% na publikacje - dowolne, bez żadnego "związku", o który potem trzeba się chandryczyć, lub za brak którego pałką dostać.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:47:02:

    prawo kanoniczne to bardzo complex system jest!

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 21:49:33:

    a biotechnolodzy jak by co, mogą się zadeklarować w weterynarii. Albo rybactwie.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 22:48:18:

    O ile też jestem podejrzliwy, to wszędzie, gdzie czytam, wszystkie ewentualne interwencje dotyczące "nieczystości dyscyplinarnej" są modyfikowane przymiotnikami typu "rażące". Tu chodzi o grube oszustwa na dużej liczbie publikacji od czapy.
    Już to kiedyś pisałem, ale powtórzę: o ile kiedyś opłacało się przemycać publikacje z innych dyscyplin, to teraz możliwość uzyskania publikacji wysokopunktowanych w poszczególnych dyscyplinach znacząco się wyrówna, więc nie będzie po co kombinować.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 22:54:13:

    @nobooks
    A te przypadki, które niżej wymieniłem?
    Czyli ktoś z małej dyscypliny "doczepia się" do dużej i podrzuca im swe publikacje. Rażące czy nie?
    Albo, ktoś ma publikacje z 3 różnych dyscyplin, a deklaruje jedną z nich. Jeśli dorzuci do parametryzacji wysokopunktowane publikacje z tych innych dyscyplin, to co? Rażące?
    Ja bym w obu przypadkach wolał, aby to było "legalne", choćby w niewielkim procentowo zakresie.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 22:56:52:

    Tak może być prędzej Panie Janie!
    Ale wg. mnie, jak publikacja z szerokiej dziedziny lub dziedziny pokrewnej (bo tu są spore więzy krwi), to już nie powinno być wylewania inkaustu na pergamin i zbędnego tłumaczenia. To jest kwestia promienia dla uwzględnianego otoczenia, jeśli już mamy mówić językiem topologii.
    Właśnie to tłumaczenie i jeszcze myśl o tej pałce zza węgłem!

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 22:58:41:

    Panie Pi,
    Tak w rybactwie, pod warunkiem, że będą chodzić w rybaczkach i woderach ;o)
    Klapki zakazane!

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 23:02:25:

    @js.c.
    Jeśli te dyscypliny nie są z różnych wszechświatów, na pewno KEJN nie będzie robił problemów.
    Niemniej zgadzam się z Tobą, te 20% było lepszym rozwiązaniem, tylko że brzydko brzmiało: jak stalowy kaganiec na interdyscyplinarność. Polityka.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 23:12:08:

    Nobooks,
    Ja bym nie był taki tego pewien, zwłaszcza, gdy przy przyszłej ewaluacji może pójść na noże, bo w zależności od zgromadzonych A/A+ można będzie zostać w polskiej Ivy League lub być przesuniętym do części wegetującej lub nawet do umieralni. Stąd można też pomyśleć właśnie o dyscyplinarnym przyporządkowaniu, jako o pałce, a i o donosie jako sposobie załatwienia przeciwnika. Niestety, ale obecne prawo zamiast do współpracy to w wielu wypadkach może zantagonizować uczestników GWO. Najlepsze to jest to w tym wszystkim, że zostaliśmy zmuszeni do gry na zasadach, których nie znamy i duża szansa, że możemy je poznać dopiero post factum.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 23:15:00:

    @nobooks
    Niezupełnie, bo to było 20% ale z "merytorycznym związkiem", teraz ten kaganiec się poluźnia (20% rośnie) ale "związek" zostaje. Moim zdaniem: krok w złym kierunku. Lepiej byłoby kaganiec (w końcu łagodny) zostawić, ale dorzucić margines pełnej wolności.

    A dyscypliny mogą być z różnych wszechświatów. I taki przypadek będzie ostro demotywowany. Szkoda.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 23:27:32:

    Mnie te kagańce niepokoją. Ja lubię spontan, wtedy jest radość z uprawiania nauki i satysfakcja z dobrych papierów. A tak, to zaczyna przypominać rozgrywki szachowe. Nie to, że nie lubię strategii i nie umiem przewidzieć kilkunastu ruchów do przodu. Ale, właśnie ale. To co się proponuje to gra z biurokracją w papierologię stosowaną o wyniku zależnym od widzimisię biurokraty rozprawiającego o słuszności moich koncepcji w danej dyscyplinie, których i tak nie ogarnia.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/30 23:28:59:

    I właśnie, dużo będzie zależeć od dobrej woli. A łaska pańska na pstrym koniu jeździ.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 00:04:34:

    Mnie te kagańce niepokoją. Ja lubię spontan, wtedy jest radość z uprawiania nauki i satysfakcja z dobrych papierów.

    Taka postawa bardzo mi się podoba. Działam podobnie. Dzięki temu mam co najmniej 2 papiery spoza dyscypliny, nawet w tej szaleńczo łagodnej klasyfikacji z PBN-u, gdzie teolog może się spotkać z chemikiem kwantowym, plus co najmniej jeden spoza ministerialnej listy, ujęty jednak w obu bazach.

    Urologia to pismo (także dla) psychologów, jak by ktoś nie wiedział.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 00:16:45:

    @trzy.14
    No właśnie. Ja już bym wolał, żeby Urologia nie była dla psychologów (podobnie jak u "Complexity" można spokojnie wyciąć ze 20 dyscyplin). Ale, aby można było w ramach parametryzacji dopisać COKOLWIEK w ramach choćby 10% (patrząc po tych kosmicznie dziwnych przypisaniach czasopism, zwłaszcza społ-hum, to naprawdę te cokolwiek 10% nikomu i niczemu nie zaszkodzi).

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 00:25:52:

    Panie Janie, Panie Pi,
    Urologia w pewnym przedziale wiekowym dla naszej męskiej części jest niezwykle ważna i to niezależnie od tego, do której dyscypliny się przypiszemy lub nas przypiszą ;o)

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 00:32:44:

    @kahlkopf
    No własnie. Zatem niech urolodzy zajmują się urologią, nie mając pokusy udawania psychologów (mając publikacje, a jakże, w tak psychologicznym piśmie jak "Urologia"). Nawiasem mówiąc: "Urologia" to także pismo z zakresu... rybactwa. No cóż, może morze jakoś źle działa na pewne organy?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 00:40:35:

    Js.c,
    To pewnie pod warunkiem, że człowiek się odpowiednio ustawi i będzie sikał zgodnie z wiatrem, ewentualnie zgodnie z prądami morskimi. Chyba, że chodzi tu o ryby z rodzaju wandelia. Jednak, często lekarze Panie Janie, podobnie jak i nauczyciele muszą być przede wszystkim dobrymi psychologami.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 00:46:06:

    pbn.nauka.gov.pl/dyscypliny-czasopism/?step=poll

    To jest jakis dowcip z ta ankieta? Po kliknieciu w wybrane czasopismo i wybraniu dyscypliny kaza wpisac uzasadnienie.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 05:57:28:

    js.c.
    Rozumiem Twoje obawy, ale jeśli w tej trzeciej niby odleglejszej dyscyplinie w jakimś zakresie używasz w tej konkretnej publikacji którejś z tych pozostałych, to przecież związek jest, więc nie obawiałbym się.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 06:09:12:

    @trzy.14
    Brak tytułu:
    Sprawdź, czy na pewno jako czasopismo lub proceedings, a nie jako book series.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 06:55:14:

    Ten komunikat mi umknął:
    www.gov.pl/web/nauka/konstytucja-dla-nauki-komunikat-w-sprawie-oswiadczen
    A w nim:
    Przykładowo, jeśli pracownik prowadzi działalność naukową w dyscyplinie x i y, udział jego czasu pracy w obu dyscyplinach wynosi odpowiednio 25% i 75%, a tylko dyscyplina y podlega ewaluacji, wówczas limit publikacji zgłaszanych do ewaluacji w ramach dyscypliny y, będzie wyliczany tak, jakby naukowiec poświęcał cały swój czas pracy w ewaluowanej dyscyplinie.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 06:57:51:

    Z komunikatu:

    Ministerstwo przewiduje, że informacje o udziale czasu pracy w dyscyplinie będą podawane z dokładnością do , w związku z czym są możliwe dwie relacje: 50/50 oraz 75/25.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 07:00:52:

    W poprzednim zdaniu zabrakło po słowach "z dokładnością do" symbolu odpowiadającego 1/4.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 09:06:43:

    Radzę poświęcić trochę czasu i zasugerować w konsultacjach odpowiednie dyscypliny do "waszych" czasopism. Bo na chłopski rozum to będzie działało w ten sposób: wszystkie teksty interdyscyplinarne, ale publikowane w czasopismach z "właściwą" afiliacją dyscyplinarną system zaakceptuje bezproblemowo i nikt się nie będzie czepiał.

    Natomiast mimo zniknięcia zapisu o limicie 20% w parametryzacji można będzie tylko wykazywać publikacje z czasopism z innej dyscypliny, gdy mają one związek z tą parametryzowaną dyscypliną. Czyli socjolog publikujący nt. bezrobocia w żurnalu socjologicznym załapie się na "ekonomię i finanse", jeśli będzie taka potrzeba. Ale to będzie weryfikowane i jest ryzyko arbitralności po stronie recenzentów weryfikujących raport jednostki.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 12:17:53:

    Jak to z właściwym sobie wdziękiem określił jakiś poseł w latach 90., ministerstwo otworzyło "puszkę z Pandorą". Tylko kto będzie musiał zjeść jej zawartość?

    Przydział do dyscyplin jest na tyle absurdalny, w swej szerokości a nie wąskości, że otwiera to prostą drogę do takich wałków, o jakich najstarszym góralom się nie śniło.

    Kolega zwrócił mi np. uwagę na to, że nasze "średnie ogony" prawdopodobnie bez trudu mogłyby lewarować już nie tylko matematykę, ale i czystą informatykę, co dotąd było pomysłem całkowicie absurdalnym. Ale nowe przepisy takie absurdy zdają się sankcjonować, gdyby tylko ktoś zechciał je wprowadzić w życie.

    Powtórzę: dotąd nikomu z nas nie przychodziło do głowy zgłaszać prac w matematyce, informatyce, informatyce technicznej i telekomunikacji, automatyce, inżynierii materiałowej, inżynierii mechanicznej, inżynierii biomedycznej i te pe i te de, a teraz to wszystko będzie MOŻNA robić lege artis!!!

    Jedyna nadzieja ministerstwa - oświadczenia trzeba złożyć już teraz, poza tym nie wiadomo, kto kogo będzie mógł lewarować, skoro nie są znane zasady tego lewarowania, więc prawdziwe wałki zaczną się nie wcześniej niż za 2 lata, a światło dzienne ujrzą nie wcześniej niż za lat 6. A wtedy to już będzie ból innej głowy.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 12:29:31:

    Przypisanie jest i szerokie i niskie - ta szerokie na kilkaset km i niskie na 1 mm.

    U Prachetta była taka postać często wspominana. Największy wynalazca świata dysku "bezdennie głupi Johnson". Wymyślił kiedyś fosę obronną i zamontował ją w ogrodzie Patrycjusza. Była na wiele km głęboka ale tylko na 30 cm szeroka. I takie jest to przypisanie do dyscyplin.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 13:36:43:

    Dodam, że nowe zasady ewaluacji wprowadzają ciekawy ferment na wydziałach. Stare wydziały mogły być na tyle liczne, że nawet z N0=10 mogły śmiało zdobywać kategorię A. Po przecięciu wydziałów dyscyplinami nagle okazuje się, że całe N0 jest w jednej, dość nielicznej dyscyplinie. I co tu, kurka wodna, robić?

    Nie wiem, czy to źle, czy dobrze: na pewno inaczej.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 13:41:37:

    @trzy.14
    > Po przecięciu wydziałów dyscyplinami nagle okazuje się, że całe N0 jest
    > w jednej, dość nielicznej dyscyplinie. I co tu, kurka wodna, robić?


    Obejrzeć "Misia", "Seksmisję" albo "Alternatywy 4". Rozwiązania sypią się jak z rękawa. Pierwsze z brzegu: napisać szmatławy tekst do pisemka nieklasyfikowanego wrzucając wszystkie łajzy jako współautorów. Pięć punktów należy się jak psu buda i dzieli się przez N0. W efekcie będziesz miał dowolnie mały epsilon powyżej zera. Dowolnie mały, ale POWYŻEJ zera. I już nie masz N0.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 14:39:52:

    Zgred,
    Tak, N0 łatwo zlikwidować, ale jak zapełnić 3N, mając 25% w N0?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 14:48:28:

    @trzy.14
    > jak zapełnić 3N, mając 25% w N0?

    Podpinasz łajzy pod lokomotywy. Protesty lokomotyw uciszasz odpowiednimi gratyfikacjami: finansowymi, grantowymi, stanowiskami, medalami itd.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 15:30:59:

    Czyli Zgred, wychodzi na to, że produkuje się papierów ile się do tej pory produkowało. Tyle, że autorów będzie więcej. I jaki tego sens, gdy np. lokomotywa się wkurzy i zmniejszy swoją wydajność? Choćby przez wzgląd na słabe gratyfikacje.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 16:00:10:

    Pani rektor przesłała nam właśnie pełną propozycję ministerialną punktacji wg SNIP-a. Ech, ę, om, tego, mnie to już śmieszy, ale wśród koleżeństwa musi być wku... maksymalny.

    Sprawdziłem kilka interesujących mnie pozycji: to są z grubsza moje tabelki z sierpnia. Dla mnie fanfary, kwiaty, O'Clusky!

    Słyszycie ten ryk fizyków, jak Polska długa i szeroka: ujęty w Nature Index Physical Review D - całe 40 punktów!!! Physcial Review Letters - 100! STO!

    Nic tylko przebranżowić się na jakieś Chinese Physics C (200 pkt.)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 16:32:38:

    Po przemyśleniu: całym sercem jestem za tą reformą! Ja sobie znalazłem pasujący tematycznie żurnal za 100, który zastąpi ten za 20, wyżej nie sięgam, bo przeglądówek nie pisuję, a chińskiego nie znam.

    Ale pomyślcie: HEP, który miał 40 punktów, teraz też będzie miał 40. Całe dyscypliny lecą w dół! To rewolucja! Na barykady i przejmować władzę, wpływy, namaszczanie, kierowanie, wytyczanie kierunków. Szturmem zdobyć Nową Bastylię, czyli panele NCN! Pokoik w Warszawie wynajmę na Nowe Biuro Grantowe! Żegnaj wytargany swetrze, witaj katechetko!

    Warszawa leży na łopatkach. AGH z tych ich A+ leży i kwiczy! Brawo Gowin!

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 16:38:36:

    @trzy.14
    jak bardzo "z grubsza" podobne do Twoich tabelek?
    są jakies interesujące systematyczne różnice (zdaje się, że zaciągali trochę inne dane czasopism)?

    Już ogłoszono, że sobie dyscypliny wybiorą indeks. To sobie wybierzecie IF a my sobie wybierzemy SNIP, bo u nas nie ma takich anomalii (na pewno nie w stronę degradacji prestiżowych czasopism).
    Patrząc poza bliskie mi dyscypliny - PLoS One ma 40 na Twojej tabelce i to, MSZ, w sam raz.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 16:40:19:

    HEP = Journal of High Energy Physics ?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 17:43:36:

    tak.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 17:48:46:

    Kim jest podmiot liryczny w "wybierzecie"? Kim będzie "sobie" w "wybierzecie sobie"?

    Nowa punktacja przetasowałaby cały cały wewnętrzny ład. Gdyby to "my" oznaczało tych, co idą w górę, który indeks by wybrali? Myślę, że całkiem sporej grupie naukowców nowa punktacja spodobałaby się baaaardzo.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 18:00:21:

    ^^^
    Pisałem nie całkiem bona fide.
    Tu właśnie zataczamy błędne koło, o którym wcześniej pisałem.
    Gowin ogłosił, że kryterium wybitności mają określić wybitni.
    Zgred zapewne zna odpowiedź.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 18:01:33:

    Ja publikuję średnio jedną pracę rocznie w dobrym międzynarodowym journalu. Mógłbym znacznie więcej, ale mi się nie chce, nie mam motywacji, zeby robić więcej.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 18:04:09:

    Wygląda, że Ministerstwo boi się tej parametryzacji i chce wszystko zrzucić na specjalistów. Przypuszczam, że był znowu duży opór humanistów, którzy bojkutują od lat wszelkie reformy.

    "Nabór do zespołów doradczych oceniających czasopisma!!

    Prace nad rozporządzeniem w sprawie sporządzania wykazów wydawnictw monografii naukowych dobiegają końca. Już teraz wiadomo jednak, że istotną rolę w ich tworzeniu odegrają oceniające zespoły doradcze. Właśnie otworzyliśmy nabór na ekspertów do zespołów, które będą zajmować się oceną czasopism naukowych i recenzowanych materiałów z konferencji międzynarodowych."

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 22:29:23:

    @trzy
    A ta lista jest tajna czy możesz ją udostępnić?

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/31 23:13:15:

    @trzy
    A na mojej liście opartej na rangowaniu wg. tytułów jest bardziej mainstreamowo:
    PRL: jednak 200 pkt (a nie 100)
    Phys Rev D: 100 pkt (a nie 40)
    Wiec to nie tak bardziej "wina" SNIP, tylko rangowania wg. pojedynczych artykułów, o czym już pisaliśmy.

    @sarjane
    Ta nowa lista praktycznie nie różni się od już przedstawionej listy @trzy.14

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 00:54:38:

    Brawo ja! Podobno moja lista jest praktycznie *identyczna* z ministerialną. Ponieważ byłem (chyba) pierwszy, zażądam opłaty za prawa autorskie.

    Otóż porównanie list wykazało, że niektóre czasopisma są na nich umieszczone dwa razy i do tego z różną punktacją. Np Inquiry ma jednocześnie 140 i 20 punktów. Jak to możliwe? Cholera wie, pewnie w tabeli ze SNIP-ami czasopismo to znalazło się dwa razy i w dodatku z inną punktacją.

    Nic tak nie poprawia humoru jak świadomość, że czyjaś - może moja - pozycja zawodowa zależy od tego, czy się komuś ręka nie omsknie przy wprowadzaniu SNIPa.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 07:40:29:

    @trzy.14

    Gratulacje Ci się należą, niemniej upewniłbym się, czy lista od pani rektor nie jest może Twoją listą, która zatoczyła koło?

    Co do duplikatów, to jest takich przypadków dokładnie 8, na 24 tysiące czasopism to bardzo mało. Są to przypadki takich samych tytułów z różnymi numerami ISSN. Te przypadki są widoczne w interfejsie webowym Scopusa. Co najmniej dwa z tych duplikatów błędami nie są, tylko są to różne czasopisma o takich samych tytułach: Inquiry i Meta.
    Pozostałe podejrzane duplikaty, gdzie dokumenty chyba zostały rozbite na 2 rekordy to:
    Asian Affairs
    Journal of Marine Science and Technology
    Nursing Management
    Physics and Chemistry of the Earth
    Public Policy and Administration
    Veterinary Research

    Nie wykluczam, że też może chodzić o różne czasopisma, choć im bardziej konkretny tytuł, tym mniej jest to prawdopodobne.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 14:13:22:

    Powtórzę: dotąd nikomu z nas nie przychodziło do głowy zgłaszać prac w matematyce, informatyce, informatyce technicznej i telekomunikacji, automatyce, inżynierii materiałowej, inżynierii mechanicznej, inżynierii biomedycznej i te pe i te de, a teraz to wszystko będzie MOŻNA robić lege artis!!!

    Co masz na myśli? Zgłaszanie PRL czy JHEP w matematyce?

    Co do wałków to i tak nie ma weryfikacji, podobnie jak PKA nią nie była. Nie wyobrażam sobie żeby kogoś spotkała kara za kłamanie w ewaluacji.

    Pozostaje mieć nadzieję że to już bez znaczenia dla konieczności zamykania obecnie prowadzonych szachrajskich kierunków.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 18:28:26:

    zitt,
    Mam na mysli to, że do tej pory zaliczenie dorobku osoby X pracującej na wydziale XX do dorobku innej grupy było niemożliwe. A teraz taki wałek dostanie ministerialny glejt.

    Załóżmy, że grupa 2 osób, np. fizyków, ma w 4 lata 4 publikacje w 140-punktowcu i nic poza tym. W 2 osoby wypełniają 4 sloty. Załóżmy, że to jest politechnika. Jedna osoba zgłasza się w fizyce, druga w automatyce albo informatyce, albo informatyce technicznej, albo w czymkolwiek, co jest na ministerialnej liście przypisane temu czasopismu i co jest słabością tej uczelni. No i nagle te same dwie osoby wypełniają łącznie 8 slotów 140-punktowcami. Wszystko lege artis!

    Nawet jeżeli cztery 140-punktowce w 2 osoby to rzadkość, to już cztery 140-punktowce plus biały szum, którego nie chcemy wprowadzać do ewaluacji - już nie.

    Zapewne w podobny sposób można te przypisania dziedzinowe wykorzystać do chowania ogonów. Ku swojemu zdziwieniu ja swoimi publikacjami mógłbym LEGALNIE obsłużyć (w minimalnym, ale niezerowym stopniu) niemal każdy wydział politechniczny, może poza architekturą, mimo że nie mam najbledszego pojęcia o automatyce czy inżynierii biomedycznej. Więc inni pewnie też. Wystarczy mieć gdzieś jeden słaby papier "w automatyce", by stać się automatykiem przeliczeniowym.

    Zamiast ucinać dęte kierunki studiów, ten system może wręcz tchnąć w nie nowe życie.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 18:53:36:

    @trzy
    To ciekawe co piszesz. U mnie i w okolicy będą 2 rady dziedzin. W sumie biorąc pod uwagę ich ogólny stan to mogę moimi słabymi ale jednak indeksowanymi obskoczyć obydwie dziedziny - szczególnie biorąc pod uwagę że moimi współautorami są doktoranci. Gdyby ich dobrze zgłosić to z moich 2 dobrych i 8 słabszych (w 4 lata) można w dwóch dziedzinach 2 doktorantami obskoczyć slotów w dość przyzwoity sposób (jak na jakość publikacyjną tych dziedzin).

    Z drugiej strony - wychodzi na to że miedzy uczelniami (układ uczelnia/instytut/pan) opłaca się publikować tylko w tych najwyższych które się nie dzielą? Mam racje?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 19:06:49:

    sarjane,
    Moim zdaniem zawsze "opłaca się" (dobrze) publikować; natomiast zaczyna być kosztowne dopisywanie osób zewnętrznych (po co? Np. żeby mieć w dorobku habilitacyjnym współpracę międzynarodową. Znam takie przypadki.).

    @all
    Ciekawa *dyskusja* na blogu Żmihorskiego. Ciekawsza tym bardziej, że wśród biologów do tej pory istniał bardzo silny podział na tematyki "wysoko- i nisko punktowane". No i oni zauważyli, że SNIP to wyrównuje.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 19:17:04:

    @trzy
    Tak - opłaca się - tyle że trwa albo/i kosztuje. Poza tym wymaga doświadczenia. Teraz było opłacalne dla obu stron publikować nawet kilka 15 pkt z WoS które wychodzą w rok a nie bujać się 2 lata z jednym LF (oczywiście nie wszędzie ale często taki układ kontentował wszystkich). A teraz wychodzi na to ze 15 pkt WoS (ile by teraz pkt nie miało) się dzieli więc trzeba będzie pojedynkować się z recenzentami o LF albo pisać 2 razy więcej żeby wszystkich uczestników zabawy sloty obskoczyć.
    Mi na prawdę już kończą się moce przerobowe ... materiału mam potutąd i więcej, ale doba ma tylko 24 h a tydzień tylko 7 dni ...

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 20:41:45:

    @trzy.14

    Teoretycznie jest to sposób na rozmnożenie dorobku, ale wątpie, czy dobrze publikujący na to pójdą. Ich przełożeni z wydziału fizyki też będą nieufni do takiego "sprzedawania" deklaracji do N, choćby dlatego, że będą wątpliwości, czy macierzysty wydział fizyki nie straci części badawczej dotacji za te lewe deklaracje.
    Rektor musiałby mieć niezły tupet, aby to przeprowadzić. A co, jak znowu zmienią się reguły i okaże się to fatalną decyzją?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 21:16:02:

    Teraz nikt na to nie pójdzie, ale za dwa lata? Gdy na gardle nóż kategorii B lub C?

    Ja w "swoim klastrze publikacyjnym" (czyli w grupie osób z wydziału, z którymi publikuję) na pewno nie zapełnię 4N slotów, zwłaszcza jak się doliczy doktorantów. Wyeksportowanie kogoś z tej grupy - lub doktoranta - do sąsiedniej dyscypliny, zwłaszcza że znamy już swoje publikacje z dwóch minionych lat, mogłoby być czystym zyskiem - gdybyśmy znali ostateczną punktację lub choćby jej zasady. Bo nam się może wydawać, że sąsiednią dyscyplinę wzmocnimy, a tymczasem moglibyśmy ja osłabić, więc nie kiwniemy palcem.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 21:25:04:

    Nie rozumiem tego specjalnie. Upraszczając, wynika z tego, że do prowadzenia kierunku wystarczy wola samookreślenia się ok. tuzina osób?

    Niemniej to zdaje mi się pieśń przyszłości tj. po ewaluacji, która usankcjonuje te osoby w swoich nowych dyscyplinach? Do pierwszej nowej ewaluacji jeśli nic się nie zmieni to obecne szachrajskie kierunki będą się musiały zwinąć/przekształcić, tak? (Oczywiście wszystko sie może zmienić "dajcie nam szansę zabłysnąc w ewaluacji, odroczcie").

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 21:29:20:

    nobooks,
    chaos.if.uj.edu.pl/%7Ekarol/pdf/forum09.pdf
    Tabelka na str. 24: to jest bardzo dobry argument za odejściem od IF-a w społ-humach. Historycy, którzy dostawali Advanced ERC, przeciętnie mieli na WoS w ciągu 10 lat 1 papier cytowany 0 razy. Podobnie z innymi społhumami Z WYJĄTKIEM "The human mind & its complexity", co chyba wskazuje na psychologów.

    No i tu jest drugi argument przeciw IF-owi. Pamietasz, że NPK zarzucił niedawno psychologom jakąś "ustawkę". Ale z tej tabeli wynika raczej, że ta ""ustawka" to szczęśliwy dla psychologów zbieg okoliczności, że kilka lat wcześniej "ściślacy i przyrodnicy" zdecydowali o wyborze IF-a. NPK ma rację w tym sensie, że same warunki gry zdają się wykluczać pedagogów z grona zwycięzców. Padagodzy chyba nigdzie na świecie nie publikują na WoS.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 21:38:28:

    zitt,
    O mozliwości prowadzenia kierunku decyduje PKA. Dotąd jak elektronicy albo ekonomiści prowadzili informatykę, PKA mogła ich wyśmiać. A teraz oni wyciągną ministerialne rozporządzenie i udowodnią, że przecież publikują w czasopismach informatycznych.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 21:45:35:

    Przy czym wydaje mi się, że do prowadzenia kierunku nie potrzeba ewaluacji w tym kierunku. A jeżeli trzeba, to elektronicy lub ekonomiści będą afiliować swój kierunek przy elektronice lub ekonomii, gdzie prowadzą badania, a nazwą go w starym stylu "informatyka i techniki cyfrowe" albo "informatyka i zarządzanie". Zresztą w tej chwili chyba tak to właśnie wygląda.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 22:44:34:

    W którymś przewodniku było napisane że ws kali uczelni nie potrzeb "parszywej 12" żeby prowadzić kierunek. (wydziałów już nie ma czyli w ogóle nie ma tego wymogu).

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 22:54:41:

    Wracając do artykułu Życzkowskiego. Zdobywca Advanced ERC w Materials & Synthesis w ciągu ok. 10 lat opublikował (mediana) 254 papiery i był cytowany 5702 razy, z czego bez samocytowań - 3735. Bioinformatyk produkował 112 papierów i był cytowany ponad 2300 razy bez samocytowań. Matematyk kolekcjonowal jednak "tylko" 29 papierów na WoS i był cytowany 141 razy (wszystkie te wartości to miediany).

    I teraz wracamy do tematu wpisu Gospodarza: grantów. Nikt samodzielnie nie pisze co roku 25 papierów indeksowanych w WoS. Wniosek: żeby dostać grant AdG ERC w "materials & Synthesis" lub "Bioinformatics", trzeba być szefem grupy badawczej, a najlepiej jeszcze członkiem stowarzyszenia kilku współpracujących ze sobą grup. Samcem alfa z kilkudziesięcioma wyrobnikami.

    Stop! Nie pozwalam! To nie przejdzie! Nie po to Kudrycka rozkułaczała (z różnym skutkiem) akademicki folwark, żeby teraz z powrotem tworzyć akademickie latyfundia z wszechobecnym mobbingiem ;-)))))))

    Ta tabela u Życzkowskiego pokazuje wiele rzeczy, w tym strukturalne niedopasowanie polskiej nauki do Zachodu.

  • aggga125 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 23:19:58:

    Można prowadzić kierunek i nie podlegać ewaluacji w przypadku kiedy ma on charakter praktyczny. Pytanie tylko czy przy kierunku praktycznym mogą funkcjonować badawczo -dydaktyczni, kiedy ich dyscypliny nie wykazuje uczelnia

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/01 23:38:40:

    Nowe reguły zupełnie odprzęgają dydaktykę od badań (choć formalnie uprawnienia dydaktyczne wynikają z kategorii naukowej, ale jest to na poziomie uczelni, czyli swobodnie może być tak, że jeden obecny wydział, choćby wydział fizyki, wyrabia kategorię B+ w kilku dyscyplinach, zwykle w szemrany sposób - korzystając z bardzo nieostrej listy przypisań czasopism, a dydaktykę prowadzi ktoś inny, gdzie indziej). Nie mam pojęcia co z tego może wyniknąć. Gdyby wziąć na poważnie twierdzenia, że nie ma korelacji badań naukowych z poziomem dydaktyki, tudzież ogólną tendencję - nawet światową - przemiany uczelni w szkółki (nawet na poziomie III stopnia), to może efekt nie będzie tragiczny? Ale jakoś nie podoba mi się ta tendencja, to zaprzeczenie idei uniwersytetu.

    Na wielkich uczelniach zapewne jakoś to będzie w dużej mierze po staremu (dziekani będą bronić integralności "swoich" dyscyplin, a tradycja związku dydaktyki z nauką chyba przeważy). Ale co z tego wszystkiego wykręcą "dynamiczne" uczelnie prywatne, czy nawet scentralizowane małe uczelnie publiczne - to aż strach pomyśleć. Hulaj dusza, piekła nie ma...

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 06:29:07:

    @js
    Tutaj trafiłeś. Na molochach kierunki takie jak moje pozostaną. Choćby dlatego że mamy stały nabór no i dlatego że potrzebni są ludzie którzy mogą ubiegać się o uprawnienia. Nawet jeśli u nas będzie tylko garstka nie 12 "robiących naukę" (oczywiście kwestą otwartą jest to czy nam rektor nie rozpędzi grajdołka, pozbędzie się części reszta będzie robić przedmioty obowiązkowe a sylabus się pozmienia tak żeby pracownicy mocniejszych a mniej wybieranych wydziałów coś mieli - taka opcja atomowa też jest możliwa).
    Ale na małych uczelniach szczególnie prywatnych to już teraz jest prowizorka a co będzie dalej i jak to będzie funkcjonować ciężko powiedzieć. Ja osobiście uważam że trzeba by to pozamykać - mówię o kierunku a nie uczelniach - bo to co tam się wyprawia emerytami 75+ i wiecznymi doktorantami to jest jakieś nieporozumienie - ale ustawa akurat tego nie reguluje.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 08:09:10:

    Wszystko wskazuje na to, że dydaktyka w Polsce za sprawą nowej ustawy dalej spadnie na psy, a wydawało się, że gorzej już być nie może. Ale to nie przeszkadza głosić Gowinowi tez o tym, że celem ustawy jest podniesienie poziomu dydaktyki. Polityk może mówić wszystko nawet stek bzdur.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 08:11:02:

    Czy waszym zdaniem pracownik naukowy może kłamać w żywe oczy? Czy powinny być wobec niego wyciągnięte jakieś konsekwencje, kto miałby to robić?

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 09:31:00:

    PKA pomimo adekwatnych narzedzi przez lata swojej kadlubkowej i pozorowanej dzialanosci byc moze troszczyla sie kiedys o klientow jakichs szkol konkurujacych z PWSZ, nie wiem. Ustawa byla reklamowana jako bacik na te zenujaca czolowke uczelni jaka mamy. Oczywiscie nic nie stalo ministerstwu i PKA odmawiac wczesniej! Szczegolnie ze zasiadaja tam klakierzy ustawy typu gardlujacego za nia prof. Diksa.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 10:22:49:

    Piotr
    Ja bym się z tym kłamstwem nie galopowała aż tak. Ja siedzę rozkrokiem na 4 dziedzinach (1 z nauk przyrodniczych, 1 techniczna, 1 humanistyczna, 1 środowiskowa). Nawet biorąc pod uwagę tylko czysto moje wykształcenie a nie artykuły to zostają 2. Jak udowodnisz że kłamię deklarując którakolwiek z tych 4 - szczególnie w proporcjach procentowych ?

  • henboot napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 10:50:40:

    @ piotrcandida
    Czy waszym zdaniem pracownik naukowy może kłamać w żywe oczy? Czy powinny być wobec niego wyciągnięte jakieś konsekwencje, kto miałby to robić?

    Oj może, może fałszować dokumenty, oszukiwać władze uczelni, ponieważ nic nie reprezentuje ma poczucie zobowiązania względem członków PZPR i UB, którzy dokonali prawdziwego cudu, osadzili delikwenta na wirszycku zrobili coś z niczego.
    To typowe dla ludzi którzy, nie posiadają i nie kierują się systemem wartości, potrafią wszystko niszczyć za 30 srebrników albo za utarcie d... szkłem.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 11:32:15:

    Kłamanie jest określenie adekwatnym. Nie róbmy sobie z tego seminarium filozoficznego. Czy wykazanie prawdy jest łatwiejsze niż kłamstwa? Wszyscy (czasem) używamy mózgu, ale mówienie że względna biegłość użytkowa czyni z nas neurochirurgów jest oszustwem niewymagającym definicji prawdy.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 11:51:05:

    no i po nowelizacji ustawy:
    fakty.interia.pl/polska/news-konstytucja-dla-nauki-bez-nowelizacji-z-jednym-wyjatkiem,nId,2652681?fbclid=IwAR2IDLlcGXk4nx1AghJjJCcvew96UZomp_ftdjZxg1iF0rWhvHHaIzidewY

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 13:05:02:

    @p-tau
    Do tej wypowiedzi Muellera nie przywiązywałbym większego znaczenia. To człowiek czwartego szeregu decyzyjnego. Jeżeli na wyższych szczeblach zapadną decyzje o nowelizacji to on będzie z kolei, równie gromko, głosił konieczność nowelizacji. A jak ruszą "puszkę Pandora" to ludzie Terleckiego chętnie uzgodnią z prezesem zakres zmian.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 13:49:25:

    staryzgred2012

    Ale z prezesem jakiś problem jest. Albo wziął w ręce tyle sznurków, że nie jest w stanie ich rozsądnie kontrolować, albo z powodów osobistych wypuścił z ręki cześć tych, które miał. W każdym razie dotychczasowy monolit zdaje się lekko kruszeć. W związku z tym Gowin ma teraz całkowicie wolną rękę - bo przecież działalność naukowa jest działalnością o "bardzo niskiej szkodliwości społecznej".

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 14:50:02:

    Jest taka dobra zmiana w Polsce, tyle dobrych rzeczy się dzieje, porządkuje się sprawy. I tak myślę, żeby jeszcze jedno uporządkować: żeby studenci ze szkół przecież ważnych dla Polski nie musieli płacić czesnego. Z tych podatków, które płacą wszyscy, również rodzice tych studentów, żeby było na czesne. Polecamy się. Jest pan marszałek [Karczewski], są ministrowie, jest pani dyrektor prezydenta [dyrektor generalna jego kancelarii Grażyna Ignaczak-Bandych TC], można im szepnąć. Prezydentowi też. Bo przecież to jest jeszcze nienormalne, prawda?

    T. Rydzyk, 20 października 2018

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 15:13:28:

    @trzy - już chyba o tym rozmawialiśmy.

    Mam pytanie techniczne, tak mnie zastanowiła to rozmowa o kłamstwie. Jeśli powiedzmy zdeklaruje dziedzinę X ale w N4 podam jedna publikację z dziedziny Y. W skali uczelni przyjmą ją do tego 20% sopoza deklaracji. Do dorobku jakiej dziedziny wejdzie ta publikacja - do mojej zdeklarowanej X czy gdzieś indziej ?
    Kto na etapie uczelni będzie liczył to 20% spoza ?

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 15:46:56:

    Sarjane, zastanawiam się czy w ogóle osobiście pracownicy będą uzupełniać do algorytmu. Raczej to algorytm uporządkuje to co będzie wspierane i przyporządkuje te a nie inne publikacje wg liczby punktów.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 15:57:37:

    @p-tau
    Czyli że np biblioteka pobierze wszystko co tam jest i tak wybierze i przyporządkuje publikacje zeby było dobrze ?
    To by było dość wygodne pytanie jak skuteczne

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 18:05:41:

    @sarjane
    Po pierwsze, to 20% ma być zniesione.
    Po drugie, nie tego ono dotyczyło.
    Po trzecie, dyscyplina, do której mogą wejść publikacje (ew. dyscypliny w przypadku zadeklarowania dwóch), jest właśnie przedmiotem Twojego oświadczenia, więc taki przypadek z definicji nie zajdzie.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 18:27:09:

    Nie rozumiem - dlaczego z definicji nie zajdzie. Jeśli akurat trafi się że moja publikacja
    zostanie opublikowana w jurnalu gdzie nie ma mojej dyscyplin (lub zdanej z moich dyscyplin) a jestem to sobie w stanie dość prosto wyobrazić to taka sytuacja zaistnieje.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 18:29:17:

    sarjane, do tej pory u mnie tak było, że ja osobiście nie miałem wpływu na wybór publikacji. czym się biblioteka czy ktoś inny kierował nie wiem.
    Ale jeśli ma być algorytm optymalizujący, to sugeruje, że będzie automatycznie tworzone zestawienie z możliwością dokonania korekt.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 18:35:07:

    Nie no - u nas samemu się deklarowało co się ma i co się daje. Konieczne było dodanie wydruku z biblioteki że na pewno się indeksuje (i że jest afiliacja). Zbierały to katedry, zestawiały i szlo dalej do Dziekana ds Nauki

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 18:42:26:

    A tu małe porównanie SNIP-a i IF-a dla Pewnego Wydziału:

    pokazywarka.pl/ug91we/

    Panie Gowin, załóżmy optymistycznie, że dzięki prowadzonej od kilkunastu lat parametryzacji władze dziekańskie wypracowały już jakąś politykę naukową, kadrową i każdą inną zgodną z zasadami zarządzania. Jak z taką zmianą żyć, jak żyć? Po czymś takim na miejscu dziekanów puknąłbym się w czółko i całkowicie odkleił ocenę pracowniczą od oceny jednostek. A wszelkie polityki zawiesił na kołku. Osinowym.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 19:04:13:

    Ach, Piotr Mueller, jakie (ob-)ciacho intelektualne!

    fakty.interia.pl/polska/news-zmiany-w-lustracji-na-uczelniach-resort-nauki-potrzebna-jest,nId,2651636

    Co za przenikliwość!

    Załóżmy, że w 1989 r. ktoś miał 30 lat, robił już karierę na uczelni i był donosicielem. Dziś taka osoba ma 59 lat. Ma przed sobą jeszcze wiele lat pracy na uczelni. A osoby w takim wieku często pełnią znaczącą rolę w szkolnictwie wyższym

    A gdyby tutaj staruszka przechodziła?
    www.youtube.com/watch?v=T9PemRItJGk

    Pytany, jak dużej grupie osób nowe przepisy utrudnią karierę akademicką Piotr Mueller skomentował: "Nie mamy takich danych, bo nie mamy jak ich zebrać.

    To zdanie to kwintesencja tej "koństytucji". Nie mamy danych, ale co nam Pan zrobisz?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 19:32:17:

    @trzy.14
    Muellerowi można tylko dedykować następujące memento (link).
    Ani Gowin, ani tym bardziej Mueller nie są rozdającymi karty. Niech sobie przemyślą, kto jest "szefem wszystkich szefów".

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 19:35:24:

    Pi,
    Powinieneś jeszcze to zobrazować, tą swoją wypowiedź:
    www.youtube.com/watch?v=2zJFhdZ6Ox4

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 19:59:19:

    To może ja już się przyznam, że to nie Dzierżyński, tylko ja założyłem CzeKa, a następnie byłem zakonspirowanym członkiem z ramienia partii, który przesunął się na czoło. I byłem kolejno członkiem SDKPiL, KPP, PPR, PZPR, ale także i innych - człowiek mimikra o 1000 twarzy. I teraz ponownie się narodziłem, akurat tak, by nie podlegać już lustracji. A co wredny jestem. Ale cóż pewniem komuch i tak, bo w PRL się narodził.
    Czy na tej fali też mi zdekomunizują życiorys i się okaże, że tak naprawdę istnieję od 1991 roku? Czy może uznają, że mogłem być kombatantem stanu wojennego, bo na złość mamie nie chciałem pić tego mleka, a i teleranka nie było? A co ze świadectwami ze szkoły podstawowej i tych z religii? One ważne, czy już nie?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 20:04:17:

    Żeby dodać dramatyzmu mojego życia, to chciałem wspomnieć o traumatycznym przeżyciu picia płynu Lugola w 1986 roku, gdyż wcześniej w niedzielę na wiecu 1 majowym musiałem wysłuchać przemówienia Generała, a i zmuszono mnie do trzymania niebieskiej tablicy: Niech żyje X zjazd KC PZPR!

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/02 22:05:30:

    @sarjane
    W pierwotnym pytaniu opisywałaś inną sytuację, gdzie "publikacja z N4 jest w dyscyplinie Y". Tak być nie może: jeśli jesteś prac. badawczym, wszystkie Twoje publikacje są automatycznie przypisane do dyscypliny zadeklarowanej X (po to jest ta deklaracja). W żadnej innej z definicji znaleźć się nie mogą.

    Biblioteka nic nie wybiera. Jednostka ma od dawna obowiązek raportować do PBN wszystkie publikacje co najmniej (bodaj) raz na kwartał (niektóre się wyręczają jakąś komórką osadzoną w bibliotece). W 2021 te publikacje będą zapewne migrowane do systemu ankiety, a algorytm ankiety wybierze najwyżej punktowane i mieszczące się w ograniczeniach kwotowych.

  • henboot napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 08:40:57:

    @ kahlkopf
    To może ja już się przyznam, że to nie Dzierżyński, tylko ja założyłem CzeKa, ... mogłem być kombatantem stanu wojennego, ... ważne, czy już nie?


    Założyć nie mogłeś ale w przenoszeniu wzorców postępowania nic nie przeszkadzało. Coś jest na rzeczy, struktura, sposób działania: egzekutor najczęściej psychopata działający w interesie zorganizowanej grupy, strażnik oraz tropiciel/tępiciel talentów.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 09:56:50:

    @dziękuję Nob o to mi chodziło.


  • henboot napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 10:47:42:

    @ kahlkopf
    Oraz postępowanie, które znany z nieodległych czasów generałów, brnąć w zaparte do końca. Co taki emeryt, mocno osadzony na emeryturze, podparty etatem ma do stracenia, zamieszać i zniszczyć może wiele.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 13:26:15:

    @Henboot,
    U mnie na wydziale to tacy emeryci mogą przyjść do pokoju emeryta. To kwestia regulacji i na uczelni i na wydziale, jak również to, że kierownikiem katedry nie może być osoba, która przekroczyła 65 lat. Poza tym kierownikiem można być dwie kadencje pod rząd, podobnie dziekanem i rektorem. Stąd jak dla mnie kwestia wewnętrznych regulacji na uczelni jest wystarczająca, a wprowadzanie tego do ustawy po tylu latach, chyba jako ustawkę należy traktować. Po prostu podnoszenie tej kwestii, w momencie, gdy zna się też inne zależności, które wynikają z leżenia na wspólnym kawałku styropianu lub jeszcze innych, jest li tylko kwiatkiem do kożucha. Po prostu traci się czas na regulację, która większego znaczenia nie ma, a wprowadza zamieszanie. Jak widać są ważniejsze problemy, w tym plagiatorów na wysokich stołkach, którym, póki co ciężko się dobrać do pewnej części ciała i odspawać od profitów. Przy czym warto zauważyć, że spora część to raczej nic wspólnego z SB/UB nie ma, a często koneksje są z przeciwnej strony.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 13:49:14:

    Lustracja działa od jakichś 10 lat. Wyniki przeszły najśmielsze oczekiwania! Po wyrzuceniu starych donosicieli, władza przeszła w ręce donosicieli młodych, niezłomnych, którzy polską naukę wyprowadzili na naukowy pik komunizma, który obecnie jest słuszniejszym szczytem Ismaila Samaniego!

    Nawet w stosunku do zabójstwa przedawnienie karalności czynu następuje po 30 latach. Widocznie współpraca z legalnymi służbami PRL-u była zbrodnią przeciw ludzkości.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 13:59:10:

    Panie Pi,
    A najlepsze jest to, że całkiem sporo jest właśnie młodych plagiatorów vide jedna kandydatka na rzecznika praw dziecka. Pik Lenina też jako nazwa prawie nie istnieje, a jednak niektórzy ciągle myślą kategoriami z poprzedniej epoki i dalej lustrować.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 13:59:29:

    @kahlkopf
    > To kwestia regulacji i na uczelni i na wydziale, jak również to, że kierownikiem katedry nie może być osoba, która przekroczyła 65 lat.

    @henboot nieźle odleciał w oczadziałe obszary macierewiczowsko-cenckiewiczowego amoku, ale pewne jądro sensu tam się błąka. Otóż na wielu uczelniach emeryt może być szefem katedry, dziekanem wydziału a nawet rektorem vide choćby Politechnika Świętokrzyska. I na tych peryferyjnych uczelniach wciąż mogą wszystkim trząść sitwy wytworzone w ostatniej dekadzie PRL. Z kolei w uczelniach "głównego ciągu" takie same grupy trzymają w garści awanse poprzez monopolizowanie recenzowania - diagramy @cutbolda niezbitym dowodem. Replikowanie się tych grup zachodzi w sposób ciągły, przypomnijmy choćby trzyletnią kreację lekarską z magistra do habilitanta. Niemniej żadna humorystyczna i bezprawna "dekomunizacja" nic nie da prócz konieczności wypłacenia za chwilę dużych odszkodowań. A wtedy pomysłodawcy powinni odpowiadać KARNIE za spowodowanie szkody majątkowej Skarbu Państwa o dużych rozmiarach.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 15:08:39:

    @Zgred,
    Wg. mnie tu o nic innego nie chodzi, jak o podmianę GTW, jeżeli jest nie pomyśli jedynie słusznej partii. Ciekawostką to są dzieje członków ZP "Grunwald". Podejrzewam, że ich w większości obecna władza raczej nie zdekomunizuje. Albo jeszcze inaczej w miarę potrzeb zostaną zdekomunizowane życiorysy. W ten sposób przykrojone odpowiednio CV dalej będą pozwalać na działalność ludzi odpowiednio ustosunkowanych.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 15:40:38:

    @kahlkopf
    > Ciekawostką to są dzieje członków ZP "Grunwald". Podejrzewam, że ich w większości obecna władza raczej nie zdekomunizuje.

    Oczywiście, że nie, bo to był skrajny moczarowski beton wewnątrzpartyjny, a bezpieka miała bardzo długo zakaz rekrutacji członków PZPR.

    Natomiast wracając do Twojej supozycji o podmianie GTW: prawdopodobnie słuszna, niemniej jednak nawet tak ułomne udrożnienie zmian na szczeblach decyzyjnych jest lepsze niż dotychczasowa petryfikacja. Na diagramach @cutbolda wykonanych na podstawie danych z okresu po roku 2011 widzę jako węzłowe kanalie, które podkładały mi nogi już w połowie lat dziewięćdziesiątych - przez nich straciłem ponad dekadę.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 17:10:36:

    Jest ONR-u spadkobiercą Partia...

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 17:28:26:

    @trzy.14
    > Jest ONR-u spadkobiercą Partia...

    W tej części moczarowskiej? Z pewnością. W części gomułkowskiej, możliwe, ale wątpię. Gomułka miał własne porachunki z desantowaną z Moskwy, internacjonalistyczną żydokomuną, która, oderwana w roku 1968 od koryta, uciekała na Zachód wrzeszcząc o antysemityźmie, no bo niby co miała krzyczeć? Że jest najbardziej zbrodniczą częścią komuny, która to część właśnie przegrała? Co mieliby do powiedzenia tacy zbrodniarze jak Szechter (przytulony w Szwecji), Wolińska (przytulona w UK), Morell (przytulony w Izraelu)? No? Została narracja o "hucpie antysemickiej" powielana przez użytecznych idiotów spod znaku GazWyb, pewna liczba ludzi autentycznie skrzywdzonych, spora liczba ludzi zachwyconych że dostali okazję do legalnej emigracji oraz kretyńskie antypolskie wypowiedzi Artura Sandauera o "żydowskiej głowie na polskiej szyi". Nacjonaliści polscy są LUSTRZANYM odbiciem nacjonalistów żydowskich, którzy też pracowicie snują swoje bajki o wyłącznie martyrologicznej historii Żydów.

  • dr.kananga napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 18:20:05:

    Zgred jak zwykle potrafii rozbawić.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 18:22:17:

    @kananga
    Jak rozgonią nas z uczelni masz murowaną przyszłość w każdej sekcji propagandy i czarnego piaru.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/03 22:34:46:

    Zgred,
    Dowcip w tym, że nie tylko tamta Partia.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/04 00:26:03:

    @trzy.14
    > Dowcip w tym, że nie tylko tamta Partia.

    KAŻDA partia polityczna ma swoich ubóstwianych "patriotów" i swoich tępionych "zdrajców/Żydów". Każda, bo to jest fundament wyodrębnienia "swoich" (kadry) i "obcych". Te ostentacyjnie europejskie też nie odbiegają od tego wzoru.

    Pamiętaj, że historyczna baza faktograficzna jest raczej bezsporna, ale dziury w niej oraz motywacje ówczesnych aktorów zdarzeń są uzupełniane według narracji uwarunkowanej światopoglądem a w tym i orientacją polityczną historyka. Nie ma "obiektywnej" historii. Są tylko narracje.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/04 01:43:58:

    Pamiętaj ... Są tylko narracje.

    I to jest celne podsumowanie. Niezależnie od tego czy prawdziwe jest że są TYLKO narracje, warto przypominać że to co myślisz rzutuje na to co możesz mieć do powiedzenia. Być może nie jest to tak interesujace to co sobie wymyślasz.

    Te ostentacyjnie europejskie też nie odbiegają od tego wzoru.

    Może zostawmy to politologom zamiast sobie wymyślać jak tu ustawić in-group i out-group (pojęcia behawioryzmu lat 70 na drodze do zdyskredytowania przez nonszalanckie nadużycia tzw. (pop) "psychologii ewolucyjnej") dla CDU/CSU bez używania zdyskredytowanej teorii podkowy.

    Jest to mędrkowanie smutnym dowodem na upadek humanistyki przejawiający się brakiem zainteresowania współczesnymi zniuansowanymi teoriami i powrotem teorii łatwych które Wszystko Wyjaśniają jak w książkach "historia wszystkiego" z początku poprzedniego wieku.

  • henboot napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/04 08:44:47:

    @staryzgred2012
    @henboot nieźle odleciał w oczadziałe obszary macierewiczowsko-cenckiewiczowego amoku, ale pewne jądro sensu tam się błąka.

    Najtrudniej uwierzyć w rzeczywistość która nas otacza, w czym propagandowa spółdzielnia o jedynie słusznych poglądach stara się utwierdzić forumowiczów.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/04 09:55:23:

    Najtrudniej uwierzyć, że PSL jednak nie sfałszował wyborów.

    Swoją drogą - każdy naród ma swoją mitologię. My - mitologię obrony przed najeźdźcą i zaborcą. Jakbyśmy bez nich żyć nie potrafili.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/04 19:11:56:

    Chyba nie mogę uwierzyć że to mnie ominęło ....

    prenumeruj.forumakademickie.pl/fa/2018/06/bez-etycznych-skrupulow/?fbclid=IwAR0ipHbe4mMWxcT1HTjivfBdws2MaF7kDjwqXcXekkONjK5t-ZEM8IqOM6c

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/04 21:12:41:

    Cytuje autora bloga: Zadziwił mnie brak skruchy i brak wyznania winy ks. Kaczorowskiego, jak również brak zrozumienia, że bycie etycznym potrzebne jest także wybitnym śpiewakom. Uważam, że osoba, która popełniła masywny plagiat naukowy swojej pracy doktorskiej nie może 10 lat później zostać profesorem tytularnym w innej dziedzinie w sztuce. Obraża to rzetelność naukową i etykę naukową.

    Jakkolwiek się z nim zgadzam ... to myślę że to tylko słowa, jeśli nie ma sprawy "etyki" w przepisach tak na prawdę nie ma podstaw.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/05 10:17:29:

    Po przeczytaniu recenzji nr 1 z postępowania księdza-plagiatora stwierdzam, że
    a) recenzentka nie miała świadomości co do wcześniejszych osiągnięć profesoranta na niwie plagiatofilskiej, nie miała też świadomości w zakresie pełnej historii jego kariery zawodowej
    b) recenzja jest absolutnie kuriozalna w zakresie, w jakim dorobek badawczy miesza się z dorobkiem artystycznym. Jeżeli u artystów to standard, to artyści nie powinni brać udziału w zawodach habilitacyjno-profesorskich, bo są to dla nich zawody demoralizujące. Por. Obarkowo.

    dorobek koncertowy kandydata składa się ogółem z 256 koncertów (po uzyskaniu stopnia doktora habilitowanego).

    Toż to w Gdańsku objawił się diament wokalistyki!
    Proponuję dla takich stworzyć dodatkowy tytuł naukowy:
    Ks. plag. mult. prof. dr hab. Robert Kaczorowski

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/05 10:18:53:

    Niewątpliwy plus dodatni po Kudryckiej: dostęp do recenzji.
    www.ck.gov.pl/promotion/id/16644/type/k.html

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/05 10:37:46:

    Do materiałów w postepowaniu profesorskim Roberta K. dołączono monografię Marii Drążkowskiej, w której wkład profesoranta polegał na "słowo wstępne i redakcja".

    Koleżeństwo społ-humow się zastanawia, czy np. wydawnictwo Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego to poziom odpowiedni dla postepowań habilitacyjnych, a tu mamy zamiast wydawnictw - dwie płyty CD z nagraniami woklno-insrumentalnymi. Jedna wydana w Studio MTS Mariusz Żaczkowski, druga w polskiej firmie Acte Prealable. Oba wykonania lokalne (przynajmniej część muzyków z Akademii Muzycznej w Gdańsku, czyli z uczelni profesoranta).

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/05 12:18:37:

    "Zadziwił mnie brak skruchy i brak wyznania winy ks. Kaczorowskiego, jak również brak zrozumienia, że bycie etycznym potrzebne jest także wybitnym śpiewakom. "

    Księżom jest obce coś takiego jak etyka. Im się wydaje, że podlegają tylko pod biskupów ze względu na Konkordat. Skoro polskie ministerstwo nie ma nic do gadania w kwestii nauczania religii w szkole, to co dopiero w kwestii nauki? Ja bym zlikwidował teologię na uczelniach publicznych, bo to jest po prostu żenujące.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/05 15:37:10:

    @all

    Gdzie w nowej klasyfikacji dyscyplin lądują "decision sciences" i "operations research"?

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/05 15:41:24:

    W psychologii i ekonomii tam gdzie powstały. Przecież zależy od czasopisma.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/05 16:16:13:

    Zgred,
    Jak do ankiety wpisze się "operations research", to jako wspólny mianownik dostaje się
    - informatyka techniczna i telekomunikacja
    - nauki o zarządzaniu i jakości
    - informatyka
    WYBIERAJ!

    "decision sciences" zasadniczo ląduje tam, gdzie "operations research".

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/05 16:43:03:

    Sam przed chwilą pisałeś że można się zgłosić jak się chce w szczególności utrzymując że czasopismo X (JHEP) jest relewantne dla dowolnej dziedziny. Gospodarz nazwał to twórczością literacką, jednak z tego co twierdziłeś Ty nie trzeba tego jakoś specjalnie uzasadniać.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/05 19:09:32:

    zitt, jak można sprzeciwić się ministerialnemu roporządzeniu?
    Czy KEN będzie weryfikował, czy ktoś tam u Zgreda to jest bardziej specjalistą od zarządzania, telekomunikacji czy informatyki teoretycznej?
    Dotąd taką weryfikację pełniło zatrudnienie w jednostce o określonym profilu, ale podobno takie kryterium było ułomne i archeolog albo chemik mogl się podszyć pod prawnika. No to teraz będzie obiektywnie!

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/05 21:51:16:

    Kompletnie nie rozumiem co masz na myśli. Czasopisma mają mieć klasyfikacje i to ma decydować. Gdyby Zgred postanowił publikować w operations research rozwiązując równania różniczkowe optymalnego transportu, albo rónanie Beltramiego za pomocą teorii Hodge'a to słusznie by go wyrzucono do matematyki.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 13:14:23:

    Z komunikatu ministerstwa:

    UWAGA! W przypadku, gdy dana osoba jest zatrudniona na takim stanowisku w więcej niż jednym podmiocie, jest zobowiązana do złożenia oświadczenia o zaliczeniu do N w jednym z tych podmiotów. Będzie więc zaliczana do liczby N w tym jednym podmiocie, natomiast jej wybrane osiągnięcia będą uwzględniane także w ewaluacji w podmiocie, w którym jest
    zatrudniona na drugim (lub kolejnym) etacie
    i prowadzi tam działalność naukową. Ustawa nie wyklucza możliwości złożenia oświadczeń także przez pracowników uczelni i instytutów, zatrudnionych na innych niż ww. stanowiska, jeżeli faktycznie prowadzą oni działalność naukową (opisaną w art. 4 ustawy) i posiadają w tym zakresie osiągnięcia będące przedmiotem ewaluacji.



    Ad 1) Lokalny szef kolaboracji lub dużego labu (np. bioinformatycznego) spokojnie może więc rozdzielać swoje artykuły kolaboracyjne/feudalne na 2-3 instytucje? Czy w każdej z nich ma osobny limit 4 slotów? Jesli tak, to dziękuję za taką reformę!

    Ad 2) Jeżeli na listę autorów artykułu kolaboracji wysokoenergetycznej uda się wprowadzić pracowników technicznych, to można włączyć te artykuły do ewaluacji w dodatkowych 4 slotach, nie zwiększając jednocześnie swojego N, choć jednocześnie nie biorąc dofinasowania w składniku badawczym?

    jakim cudem osoba z punktu 1) może być włączona do ewaluacji, nie będąc jednocześnie włączoną do N? Czyli stary profesor z dojściami może na potrzeby ewaluacji być traktowany ulgowo niemal jak doktorant?

    Czy to nie jest jakaś koszmarna luka prawna?

  • wojmath napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 14:45:00:

    Wydaje mi się, że każdy pracownik może wskazać swoje osiągnięcie do oceny tylko raz. Stąd może wykazać osiągnięcia w innym podmiocie o i ile ma ich na tyle dużo, że wystarczy. Dochodzi jeszcze kwestia afiliacji, która chyba nie znika.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 16:01:15:

    @trzy.14
    jakim cudem osoba z punktu 1) może być włączona do ewaluacji, nie będąc jednocześnie włączoną do N?

    W ramach zapasu 20% (ograniczenie) i na podstawie "trzeciego" oświadczenia.
    Tak, limit slotów jest odrębny, bo to są sloty w jednostce, z tym, że to muszą być inne prace.
    W punkcie 2. również tak, w ramach 20%.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 19:08:50:

    Pytanie jak jednostki będą patrzeć na dodatkowe etaty? Zwłaszcza takie, co nie są w stanie wypełnić 3N slotów.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 19:53:01:

    Zitt,
    To teraz wyobraź sobie, że nowa ustawa jest w pełnym rozkwicie, że jest rok 2022. Minęły dwa lata kolejnej parametryzacji, otwiera się okienko transferowe. Załóżmy, że w mojej grupie (zawsze publikacje idą gronami autorskimi) jest 3 pracowników i 3 doktorantów. Teoretycznie mamy do obsadzenia 24 sloty, ale ja wiem, że w 4 lata z trudem zapełnimy nie więcej niż 8 slotów, a gdyby te prace przypisać doktorantom, to nawet zero lotów, no, ok, zapełniamy 3 sloty żeby nie zostać posądzonym o N0, a resztę przypisujemy doktorantom. Jak widzisz, co najmniej jedna osoba jest ZBĘDNA. Ale ta osoba należy do grona, które publikuje wspólnie. Jeżeli więc będziemy mieli prace z 140-200 pkt, spokojnie możemy zgłosić tę 3. osobę w matematyce lub informatyce, które to matematyka lub informatyka 1-2 sloty tego kogoś w pismach za 140-200 przyjmie z otwartymi rekami.

    Ile jest takich "gron", w których można "wypożyczyć" na 2 lata kolegę lub koleżankę do zaprzyjaźnionej dyscypliny? A może oni też z podobnych powodów będą mogli wyciągnąć do nas pomocną dłoń?

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 20:27:18:

    @trzy.14

    A gdzie "wypożyczany" będzie miał dydaktykę? Która rada dyscypliny będzie decydować o awansie/urlopie naukowym/zmniejszeniu pensum, itd? Kto sfinansuje wyjazd konferencyjny gdyby nie było grantu (i kto dostanie pośrednie, gdyby "wypożyczony" realizował grant)? Kto zapłaci za sprzęt w labie?
    Krótko mówiąc, czy "wypożyczany" będzie chciał być "wypożyczony"?

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 20:29:29:

    Słuchaj, nie jestem sobie w stanie wyobrazić żadnego okenka transferowego, nie jestem kibicem, podobnie wszystkich tych innych konstruktów.

    Zdradzę że już w szkole nie byłem w stanie partycypować w niekończących się rozkminach kto za co dostał jaką ocenę i wpływie kartkówek na życie. Do dziś mnie mdli jak to słysze w tramwaju. Nie od razu, ale takiemu trajkotaniu wydaje się nigdy nie być końca.

    W ustawie jest b. wiele niedocenianych problemów, zupełnie nowy sposób zarządzania dziekanów i nowowść, dziekanami przez rektora. To będzie mieć większy wpływ niż sposób liczenia średniej.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 20:44:09:

    5368696c6c
    Tam gdzie zawsze. Ewaluacja to ćwiczenie w próżności. Vanity, vanity, vanity. Rzeczywistośc wirtualna kreowana papierem zachlapanym farbą drukarską.

  • wojmath napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 20:53:32:

    Pozwolę sobie przytoczyć komunikat Ministerstwa:
    Ministerstwo przewiduje, że informacje o udziale czasu pracy w dyscyplinie będą podawane z dokładnością do 1/4, w związku z czym są możliwe dwie relacje: 50/50 oraz 75/25.
    W związku z tym mam pytanie, czy jeśli zadeklaruję w oświadczeniu listopadowym 2 dyscypliny, to czy w grudniu mogę udział czasu pracy zadeklarować 0/100? (warunek dokładności jest spełniony, ale Ministerstwo nie podaje takiej relacji). Jeśli udział czasu pracy może być równy 0, to z punktu widzenia optymalizacji interesu uczelni warto deklarować 2 uprawiane na uczelni dyscypliny (podając zawsze 0 mamy taką samą sytuację jak deklarując 1 dyscyplinę). Wtedy jest większe pole manewru przy optymalizacji, bowiem przypisanie czasopism do dyscyplin jest szerokie (np. takie dyscypliny jak inżynieria środowiska, górnictwo i energetyka oraz nauki o Ziemi i środowisku mają bardzo duże przecięcie).

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 21:00:52:

    wojmath
    Czy kolega pyta o możliwość w sensie can czy may?
    Yes, you can!
    No, you may not.
    Tego oczywistego dylematu ustawodawca nie przewidział i nie rozstrzygnął.

    Oświadczenie listopadowe można podpisać na rolce papieru nawigacyjnego, pisz tam, co chcesz. Dla Twojej uczelni kluczowe będzie oświadczenie grudniowe. To podpisz na papierze czerpanym.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 21:06:02:

    Natomiast nie rozumiem sensu deklaracji 0/100.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 21:10:21:

    Na przedstawionym mu przez jednego ze studentów planie takich zajęć Majchrowski zakreślił kilka dni temu nazwisko prof. Wojciecha Sadurskiego, prowadzącego anglojęzyczny kurs internetowy "Członkostwo w Unii Europejskiej i problemy demokracji oraz ochrony praw człowieka" i odmówił uznania planu, pisząc, co następuje:

    "Ten wykładowca nie odpowiada poziomowi, który uważam za właściwy i odpowiedni dla profesora UW. W związku z tym nie akceptuję tego planu.

    Jan Majchrowski, 28 X 2018 r.



    www.rmf24.pl/raporty/raport-batalia-o-sady/fakty/news-uniwersytecka-dyscyplinarka-dla-sedziego-izby-dyscyplinarnej,nId,2654106

  • wojmath napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 21:31:53:

    trzy.14
    Jak już wspomniałem, deklaracja 0/100 ma sens w kontekście pewnego buforu bezpieczeństwa dla dyscyplin uprawianych na uczelni. Oświadczenie o dyscyplinie (listopadowe) będzie można zmienić za 2 lata, stąd oświadczenie o udziale czasu pracy pod koniec 2019 dotyczyć będzie tych samych dyscyplin, które teraz zadeklarujemy.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 21:34:29:

    @trzy.14
    Wątpię, bo subwencja będzie przecież dzielona między dyscypliny. Uprawnienia i kierunki studiów również będą przy dyscyplinach. Więc takie skakanie między dyscyplinami będzie rodzić konflikty. W 2022r zmiana dyscypliny może mieć konsekwencje takie, jak dziś zmiana wydziału.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 21:48:51:

    zitt
    Dotykasz podstawowego problemu ... całkowitego braku wyobraźni ustawodawcy. To jest nie pojęte że ludzie związani z nauką mogą nie ograną jaki burdel robią. Ale co do reszty twojego komentarza.
    Na dużych uczelniach - tak masz racje. Na grajdołkach mazurami próbującymi się utrzymać w B+ będzie tak jak rektor powie.

    Konferencje ... wolne żarty, od roku nigdzie nie byłam i nie będę (będę może w lutym jak znowu się zlitują i mi za free pozwolą), jak jesteś w B to albo konf albo materiały do badań ... i nie ma że boli ....

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 21:57:16:

    @wojmath
    Jak najbardziej w listopadowym dwie dyscypliny a w grudniowym jedna jest prawidłowe, taki przykład zdaje się był opisany w Przewodniku po ewaluacji

    @5368696c6c
    Większość wymienionych problemów jest do stosunkowo prostego rozwiązania, decydenci muszą tylko zmienić nieco myślenie.
    Subwencja z dyscyplin rozdzielana powinna być wg. osób (ew. ułamków etatów), czyli instytut ma 30 fizyków i 5 matematyków, instytut otrzymuje odpowiednie porcje subwencji z obu dyscyplin, ze stosownymi mnożnikami kategorii i kosztochłonności.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 22:39:03:

    @nobooks

    Taki mechanizm jest prosty na wydziale, który jest podmiotem algorytmu finansowania i na którym są uprawnienia. A i wówczas różnie bywa między zakładami. Gdy wszystko podzielone jest wzdłuż dyscyplin, to pojawiają się scenariusze takie jak:
    - Dostaliście 2 moje papery, to teraz dajcie mi dydaktykę (bo "u nas" bida).
    - Płacimy cześć twojej pensji, to rób u nas godziny dydaktyczne (bo kierunk masowy i brakuje dydaktycznych).
    - U nas takiego sprzętu się nie kupuje.
    - No my damy połowę ale resztę muszą dołożyć oni.
    -...

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 23:08:57:

    Jak się takie scenariusze pojawiają, skoro teraz wszystkim będzie rządził rektor? Rady dyscyplinarne przecież nie mają żadnej gestii ani w finansach ani dydaktyce, a kategorie naukowe wyrabia się w oderwani od wydziałów bezpośrednio dla rektora któremu ministerstwo z tego wyciąga średnią.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 23:21:28:

    @zitterbewegung

    Przecież rektor nie będzie jednoosobowo całym uniwersytetem zarządzał. Więc ustawi hierarchię tak, żeby mieć spokój i żeby mu dobra średnia w ministerstwie wyszla -> wzdłuż dyscyplin.
    Już w starej ustawie algorytm podziału dotacji bywał reimplementowany na poziomie zakładów.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 23:25:45:

    I nawet nie rektor będzie ustawił, bo struktura organizacyjna to już statut.

  • inbum napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 23:39:41:

    @wojmath
    W związku z tym mam pytanie, czy jeśli zadeklaruję w oświadczeniu listopadowym 2 dyscypliny, to czy w grudniu mogę udział czasu pracy zadeklarować 0/100?

    Zobacz przykłady oświadczeń na stronie ministerstwa Gowina: przykłady oświadczeń - tam nie deklaruje się udziału czasu pracy.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/06 23:57:24:

    Więc ustawi hierarchię tak, żeby mieć spokój i żeby mu dobra średnia w ministerstwie wyszla

    No i to jakby wprost przeczy tej Twojej i Pi tezie o jakichś oknach transferowych, targach i nie wiadomo czym. Co najwyżej będą pielgrzymki z bombonierkami do pań w rektoracie w indywidualnych sprawach.

  • wojmath napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 00:03:53:

    @inbum
    Masz rację, teraz doczytałem komunikat Ministerstwa, który brzmi (dotyczy udziału czasu pracy):
    Informacje te wprowadzane są do POL-on przez rektora lub dyrektora instytutu (tylko kierownik podmiotu jest uprawniony do określenia tego udziału) i nie są obowiązkowym elementem oświadczenia składanego przez pracownika. Dobrą praktyką będzie jednak uzgadnianie tego wymiaru między pracodawcą a zainteresowanym pracownikiem przed zaraportowania informacji o udziale czasu pracy.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 00:04:16:

    Tam, gdzie dyscyplina bedzie zagrożona B lub C, nie będzie zmiłuj. To, że inne dyscypliny zostaną poproszone o support, jest dla mnie pewne. Im głębsza prowincja, tym trudniej będzie takiej prośba odmówić.

    Przy czym ja tu oczywiście teoretyzuję, wskazuję do jakich absurdów *może* doprowadzić obecna ustawa. Zamienił stryjek siekierkę na kijek.

    Pamiętaj, że w poprzedniej ewaluacji podobno ktoś w humach dostał A+ na papierach opublikowanych we własnym uczelnianym wydawnictwie. Wpadłbyś na to, projektując ewaluację? Z kolei fizycy w Łodzi wynaleźli sposób na masowe patentowanie, choć nikt tak naprawdę nie wie czego - i prześcignęli całą Polskę w "doskonałości naukowej". W ewaluacji uczestniczyć będzie ponad 1000 "podmiotów" (=dyscyplin na wydziałach/w instytutach). Nie ma bata, że wszyscy będą grać fair, choć wszyscy będą grać zgodnie z regułami.

    Jednym ze źródeł obecnych absurdów jest z jednej strony wzmocnienie "korporacyjnej" funkcji uczelni, z drugiej - próba zachowania pozorów wolności akademickiej poprzez oddanie całej inicjatywy w kluczowej dla uczelni sprawie w ręce samych naukowców. To jest szpagat na niewytrenowanym organizmie. Będą liczne naderwane stawy.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 00:08:43:

    @trzy.14
    > Z kolei fizycy w Łodzi wynaleźli sposób na masowe patentowanie, choć nikt tak
    > naprawdę nie wie czego - i prześcignęli całą Polskę w "doskonałości naukowej".


    Wydział Mechaniczny Politechniki Lubelskiej działający w ten sam sposób zdołał w ostatniej ewaluacji chyba nawet opatentować ogień, koło, taczki i autentycznie mokrą wodę (bo Suchą Wodę to górale trzymają i nie puszczają).

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 00:48:32:

    @zitterbewegung

    Ja nie twierdzę, że będą jakieś okna transferowe. Wręcz przeciwnie - to może być na tyle bolesne dla transferowych, że zwyczajnie nie będzie chętnych.

    @trzy.14
    Ale jaką widzisz alternatywę? Uznanie nas za "przeciwnika" i uchwalenie ustawy przygotowanej na działania nieregularne? To już by było naprawdę nieprzyjemnie.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 01:10:45:

    @5368696c6c
    > Uznanie nas za "przeciwnika"?

    To Ty masz jeszcze złudzenia, że MNiSW traktuje cię jako partnera lub w ogóle jako PODMIOT, a nie przedmiot? W kalkulacjach MNiSW jesteś tylko robolem, który stanowi pozycję w kosztach, a obecna ustawa odbiera Ci resztki podmiotowości i zamienia w całkowicie ubezwłasnowolnionego niewolnika na rektorskiej plantacji bawełny.

    Ta ustawa to jest po prostu emanacja aberracyjnego światopoglądu wyrażanego przez Gowina: autorytarnego ekonomicznego darwinisty (wprost spod szyldu Korwina-Mikkego) maskowanego werbalną fasadą społecznej nauki kościoła.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 01:29:07:

    @staryzgred2012

    Próbuje sobie wyobrazić, jak mogłaby wyglądać ustawa pisana z perspektywy zapobiegania "działalności nieregularnej". I dochodzę do wniosku, że lepiej zostać przy obecnym rozwiązaniu.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 08:24:53:

    @all
    Tak sobie wczoraj przekalkulowałam kilak rzeczy i doszłam do wniosku że w "oknie transferowym" kilka dziedzin u mnie na uczelni zniknie. Przy dużych uczelniach opłacalnej będzie rozkurzyć słabszych po silnych dziedzinach bo tam nie pociągną na dno. U nas wydziały mają zostać - to wydziały bez swoich rad dziedziny będą miały dokładnie "0" na badania. Niech robią dydaktykę, profesorzą się w dydaktyce (bo można). Niech robią współczynnik studencki i głowy nie zawracają.
    Przy podejściu u mnie na wydziale z pocałowaniem ręki by to nasze szefostwo wzięło. ....

  • hapaks_legomenon napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 08:52:04:

    @sarjane

    Wiem, ze dbamy tutaj o nasza anonimowosc ale mozesz zdradzic, na ktorym wydziale pracujesz. Ja jestem z WZ AGH i zajmuje sie tematyka calkowicie niezwiazana z dyscyplinami nauczanymi na tym wydziale (tak juz mnie los pokierowal) i zauwazylem, ze u nas jest teraz wielka wojna o deklarowane dyscypliny, straszenie zielonym dywanikiem u rektora i ogolny bunt na pokladzie przeciekajacego "kutra naukowej doskonalosci".

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 09:09:29:

    @hapaks
    > wielka wojna o deklarowane dyscypliny, straszenie zielonym dywanikiem u rektora i ogolny bunt na pokladzie

    To świadczy przede wszystkim o braku kompetencji zarządczych szefostwa i braku wśród ludzi zaufania do tegoż szefostwa. Cóż, jak długie lata jest się jedynie satrapą żerującym na cudzej pracy to takie są skutki: powszechny brak "kapitału społecznego". Dziwnym trafem u mnie w ogóle nie było tego problemu, wzajemnie uzgodniono posunięcia, ale na to potrzeba zaufania wypracowanego latami.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 09:23:55:

    5368696c6c,
    Ustawa powinna sobie postawić realne, osiągalne cele ważne z punku widzenia państwa. W tej chwili takim celem stało się fedrowanie punktów, co zamieni naukę w element biurokracji. W logice biurokratyczno-górniczej wewnętrzna gra korporacyjnym dorobkiem-urobkiem będzie jeszcze bardziej naturalna niż handel emisją CO2 - jeden i drugi dzieje się na papierze.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 09:33:02:

    Od kolegi wiem, że u niego na wydziale 2-instytutowym sprawę przynależności dyscyplinarnej rozwiązano po mistrzowsku: pracownicy dostali do podpisu gotowe oświadczenia z uzupełnionym nazwiskiem i wpisaną dyscypliną A (100%) w instytucie A i dyscypliną B (100%) w instytucie B.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 09:42:57:

    W mojej Almie sprawy na ten moment orbitują w kierunku: zostawić najlepiej publikujących w danej dziedzinie na stanowiskach b-d (mowa nawet o tylko 20-25 osobach!), resztę na stanowiska dydaktyczne. Ciekawe czy to się zamknie pod względem finansowym i SSR.

  • hapaks_legomenon napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 09:45:45:

    @ staryzgred2012

    Calkowicie sie z Toba zgadzam w tej materii. Jestem dzieckiem tego wydzialu (tak, tak... chow wsobny) i na palcach jednej reki moglbym policzyc osoby, ktore darze tam wiekszym zaufaniem i jestem w stanie podporzadkowac sie ich sugestiom/decyzjom. Moje publikacje maja znaczenie w ewaluacji ale ja jestem tylko mlodym pionkiem bez habilitacji, ktory odcina sie jak tylko moze od funkcji administracyjnych i decyzyjnych - zobaczymy jak na tym wyjde.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 09:51:50:

    @staryzgred2012
    Przestań ciągle gadać głupoty o Korwinie-Mikke. On jest za wolnym rynkiem i sprywatyzowaniem szkolnictwa wyższego, więc działania Gowina nie mają z tym nic wspólnego. Można wypisywać różne rzeczy, ale trzymajmy się rzeczywistości.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 09:55:11:

    @piotrcandida
    Obaj dzielą to samo przekonanie o słuszności idei darwinizmu społecznego.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 09:58:26:

    tulloch,
    To ciekawa koncepcja. U nas sprawy orbitują raczej w stronę "nic nie zmieniać, czekać na rozwój wypadków".

    Jeżeli wszyscy wokół przyjmą waszą strategię, większość uczelni zbankrutuje. To miła perspektywa, bo oczywiście będzie to tylko bankructwo na papierze, a tłumaczyć się będzie ministerstwo z tego, że "uczonki znowu coś źle zrozumiały"

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 10:00:01:

    piotrcandida,
    Gowin wśród sukcesów reformy wymienia utrzymanie zasady bezpłatności studiów. Pomyśl, co to mówi o tym, co on ma w głowie.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 10:04:05:

    JKM i Gowin to nieodłączne dzieci najweselszego baraku w Układzie Warszawskim. Barak miał to do siebie, że trudno się było z niego wydostać i obu panom to zostało. Oni obaj wiedzę o kapitalizmie czerpią ze swojej imaginacji na zasadzie zaprzeczenia barakowych doświadczeń PRL-u.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 10:38:34:

    @trzy.14, @tuloch, @sarjane
    Etaty dydaktyczne i (ogólnie) nie będące w N>12 nie opłacają się, zatem przyjęcie taktyki przerzucającej licznych pracowników, a nawet całe wydziały, na czystą dydaktykę jest wyjątkowo nierozsądnym posunięciem (sprzecznym z bodźcami ekonomicznymi, ale także ze zdrowym rozsądkiem).

    Natomiast tragedii z tego powodu - nie będzie. Uczelnia może stracić najwyżej 2% dotacji rocznie. To nie jest dużo i wiele uczelni "już tak ma" od kilku lat (nawet nie z własnej winy). Zatem nastąpi po prostu umiarkowany przepływ środków od tych uczelni źle zarządzanych do tych zarządzanych nieco lepiej. Ale bankructw, nawet na papierze, trudno się spodziewać.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 10:51:16:

    @tulloch, trzy.14
    Przekonania a działania to dwie zupełnie różne sprawy. W działaniach Gowina nie ma żadnych śladów wolnego rynku, więc nie mieszajmy go z Korwinem.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 11:16:47:

    @js.c
    Zgoda, dlatego napisałem o kwestii rachunku finansowego.
    Jest to jednak sposób na powolne "zaduszanie" finansowe uczelni, bo limity strat maja być z roku na rok podwyższane. 2% to na dobry początek.
    @piotrcandida
    "Wolny rynek" niekoniecznie musi przejawiać się w sprawach pieniężnych, a przynajmniej nie bezpośrednio.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 12:18:31:

    @tulloch
    Na dobry początek to jest nawet tylko 1%.
    Ale faktycznie, takie nawet niewielkie straty są dokuczliwe, gdy trwają przez wiele lat. Uważam to jednak za bardzo dobry sposób oddziaływania na uczelnie. Zwłaszcza, gdy ma to cechy stabilności.

    Na razie: trudno powiedzieć. W bieżącym roku w praktyce wręcz "zawieszono" algorytm, zalepiając z rezerwy wszystkie "dołki". Zatem rola motywacyjna algorytmu spadła prawie do zera (znacznie większą rolę ma rozdrapywanie tortu z różnymi arbitralnymi dotacjami i "konkursami"). Ale może za 2-3 lata coś z tego się wyłoni?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 12:39:26:

    @piotrcandida
    > Przekonania a działania to dwie zupełnie różne sprawy. W działaniach
    > Gowina nie ma żadnych śladów wolnego rynku, więc nie mieszajmy go
    > z Korwinem.


    A co ma wolny rynek (ktoś widział gdzie to mityczne Yeti?) wspólnego z nachalnym lansowaniem DARWINIZMU SPOŁECZNEGO?

    Gowin ma z Korwinem-Mikke właśnie ten element wspólny: obaj są skrajnymi darwinistami społecznymi, oczywiście tylko w odniesieniu do innych osób. No bo i eurosceptyczny Mikke chętnie przytula wynagrodzenie z europarlamentu, i darwinistyczny Gowin chętnie się klei do pieniędzy budżetowych lub quasi-budżetowych ("jak tu żyć za 17 tysięcy złotych miesięcznie, panie premierze, jak tu żyć").

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 12:41:09:

    @js.c
    > zatem przyjęcie taktyki przerzucającej licznych pracowników, a nawet
    > całe wydziały, na czystą dydaktykę jest wyjątkowo nierozsądnym posunięciem


    Wcale nie, jeżeli pozostawienie ich na etatach b-d groziłoby kategorią B, czyli utratą uprawnień lub kategorią C, a więc degradacją całej uczelni.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 12:59:32:

    @staryzgred2012
    Każda uczelnia to sobie musi jakoś wykalkulować czy liczne nie-naukowe etaty będą w stanie być utrzymane przez składnik studencki. Na nie-badawczej uczelni technicznej: zapewne tak, tu faktycznie nawet całkiem spora liczba etatów dydaktycznych może się z tego składnika "wyżywić".

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 13:18:51:

    c.d.
    Poza tym, istotnie, dość słabe oddziaływanie bodźca ekonomicznego (ograniczenie spadku subwencji do 2%), przy bardziej widocznym efekcie typu "utrata uprawnień", może powodować, mniej lub bardziej racjonalną, "pogoń za wyższą kategorią".

    Nawiasem mówiąc: dlaczego pojedyncza kategoria C degraduje całą uczelnię? Na pewno taka uczelnia nie może być badawczą (tu nawet B jest degradujące), ale to problem co najwyżej kilkunastu uczelni w skali kraju. A co poza tym?

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 13:29:58:

    @staryzgred2012
    Gowin działa wspólnie z najbardziej socjalistyczną, lewicową gospodarczo partią w Sejmie, więc powtarzam proszę skończyć mieszać w to Korwina, bo takim gadaniem wystawia się Pan tylko na śmieszność. Pomysły Gowina nie maja nic wspólnego z pomysłami Korwina.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 13:33:57:

    Piotrcandida:
    On jest za wolnym rynkiem i sprywatyzowaniem szkolnictwa wyższego, więc działania Gowina nie mają z tym nic wspólnego.
    Jasne, a zniesienie limitów do prowadzenia kierunków to pomocna dłoń dla publicznych uczelni.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 13:35:41:

    Nowa ustawa nie określa minimalnego pensum, tylko maksymalne. Stąd jedynymi czynnikami regulującymi "zapotrzebowanie na studenta" będą finansowe - ile się dostanie (czyli liczba i SSR) oraz ile to kosztuje. Tu będzie chyba pewne pole manewru jeśli chodzi o przenoszenie na stanowiska dydaktyczne. Przykładowo, z 30 n-d z 240 h pensum robi się 150 b-d z 120 h i 15 dyd z 360 h. Pensa i SSR zostają, jeśli podniesie to wynik kategoryzacyjny to gra może być warta świeczki, zwłaszcza wobec 1% hamulca spadku dotacji.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 13:37:51:

    @piotrcandida
    Gowin może działać z każdym. Jak był w PO to "uwalniał" zawody.
    Sądzisz tylko po pozorach, a tu chodzi o sposób myślenia.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 14:23:51:

    @p-tau
    Do dydaktyki nie są potrzebni ludzie z tytułami. Wszędzie na świecie prestiż i uznanie w nauce buduje się badaniami naukowymi. Mieliśmy takie patologie, ze w szkołach prywatnych pracowały stare dziatki na emeryturach, tylko dlatego, ze byli potrzebni do minimów. Za granicą jest mnóstwo dobrych uczelni wyższych dydaktycznych, gdzie pracują tylko magistrowie, bo nauka tam nie jest rozwijana.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 15:00:35:

    @piotrcandida
    > Gowin działa wspólnie z najbardziej socjalistyczną, lewicową gospodarczo partią
    > w Sejmie, więc powtarzam proszę skończyć mieszać w to Korwina, bo takim
    > gadaniem wystawia się Pan tylko na śmieszność


    Czy Ty czytasz ze zrozumieniem, czy wykazujesz tylko reaktywność psa Pawłowa?
    Elementem wspólnym obu, Gowina i Mikkego (he, he, dokleił sobie tego Korwina szemrany nibyszlachciura), jest darwinizm społeczny. Czy napisałem tu COKOLWIEK o wolnym rynku?!

  • naukowiec2.0 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 15:11:30:

    @PiotrCandida
    "Do dydaktyki nie są potrzebni ludzie z tytułami"
    Oczywiście. Ale takim stwierdzeniem podcinasz gałąź, na której sam siedzisz.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 15:16:56:

    Grzybowi z rodzaju Candida sie coś pozajączkowało z wieloma polskimi uczelniami. Przecież w połowie zagranicy w ogóle nie ma żadnych magistrów, są produktem ubocznym rezygnujących z doktoratu, stąd polskie magisterium często robi na pracodawcach niesamowite wrazenie (i szybkie rozczarowanie). Ciekawe skąd się biorą bez badań.

    2% dotacji rocznie. To nie jest dużo [...] na początek 1%

    To 5% już nieaktualne?

    wiele uczelni "już tak ma" od kilku lat

    Weźmy UMCS w Lublinie, od niepamiętnych czasów na minusie (coś się zmieniło w tej sprawie?)

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 15:27:39:

    @tulloch
    Tylko że pożądany jest wzrost dotacji i tu ograniczenie jest 6%. Spadek nawet o 1% jest bolesny (patrz moja odpowiedź poniżej). Natomiast ewentualna poprawa kategorii jest na wodzie pisana i odroczona w czasie, trudno pod nią grać.

    @zitt
    Na razie widzimy projekt rozporządzenia i tam jest ten mniejszy maksymalny spadek. Wydaje mi się jednak, że to jest w kwotach bezwzględnych, zatem inflacja, rosnące płace generują problem także przy spadku 0%.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 15:28:36:

    @zitterbewegung
    Tak, 5% (jako granica dolna) było aktualne tylko w roku 2017. W roku 2018 jest nieaktualne de facto (including UMCS, mające wzrost ponad 1%), a w latach kolejnych już też i de iure. Natomiast granica górna będzie nieco poniesiona (6%).

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 16:39:16:

    @hapaks_legomenon
    Wole nie, ale u nas jest jak na razie wolna amerykanka. Ludzie się wstępnie po-deklarowali wszędzie od nauk humanistycznych (bo znajomi z WaWy tak to by też). Przez nauki o ziemi (bo ja mam ambicje być dobrym naukowcem a w naukach o ziemi nauka jest), przez informatykę (widziałem komputer) po górnictwo ... . Wychodzi na to że rada dziedziny która teoretycznie powinna być u nas zostanie w większości obstawiona pracownikami z wydziału obok. Na wydziale obok ustalenia były odgórne kto gdzie. U nas wolność ... nie ma straszenia. Tylko dziekan się dziwi że pracownicy tacy nieodpowiedzialni .... ojej

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 16:55:30:

    tulloch
    2018/11/07 13:35:41

    Bardzo dobry wpis, który otworzył oczy niedowiarkowi, czyli mnie. Dotąd nie mogłem pojąć wprowadzenia stanowisk dydaktycznych bez odpowiedniego umieszczenia ich w algorytmie finansowania uczelni, jednak Twoja wizja całkowicie rozwiązuje tę zagadkę.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 17:04:46:

    @tulloch
    > jeśli podniesie to wynik kategoryzacyjny to gra może być warta świeczki

    Nie. Podniesienie kategorii to są "gruszki na wierzbie" - karty są znaczone, miejsca są z góry ustalone. Gra warta świeczki to B+, aby utrzymać uprawnienia i jest to realne w obliczu tych mizernych środków, którymi dysponujemy. Wyższe kategorie to fantasmagoria bez dojścia do realnych dużych grantów. I utrzymanie uprawnień jest nierealne bez pozbycia się z parametryzacji kiepskiego ogona.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 17:20:15:

    staryzgred2012,
    I ten wpis jest bardzo dobry. Na mojej uczelni nikt nie gra na podwyższenie kategorii. U mnie gra idzie wyłącznie o "minimum B+", choć nikt nie wie, co to znaczy.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 17:27:09:

    B+ to złoty Graal. Jeśli Wydział/Dziedzina ma B+ to ma uprawnienia do nadawania wszystkiego i ma pełne prawo powiedzieć Rektorowi żeby się łaskawie od...stosunkował. I na to gra większość słabiaków teraz. Może poza moim wydziałem ... inni grają w szachy a nasz dziekan zastanawia się czy ustalić co to są bierki.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 20:54:33:

    @staryzgred @pi
    Oczywiście macie rację. Chodzi o "utrzymanie się", czyli o wygranie B+. Władze mojej Alma są chyba gotowe na wszystko, byleby wszyscy wyszli na B+.
    Swoją drogą, to było bardzo celne spostrzeżenie, sprzed kilku chyba dni, że teraz nikt nie myśli o doskonaleniu, tylko o tym jak uratować byt jednostki. O to chodziło w tej "reformie", Panie Ministrze?

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 21:22:02:

    A w dalszej perspektywie może to oznaczać, ze ten "dydaktyczny ogon" będzie powolutku cięty w miarę jak będzie ubywało dotacji.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/07 23:08:03:

    tulloch,
    Głębsza myśl jest taka, że centrala różni się od prowincji "prawdziwą nauką", więc w ostatecznym rachunku chodzi o odcięcie prowincji od środków na badania i skoncentrowanie ich w wybranych ośrodkach.

    Zemsta za przekształcenie WSP-ów i WSI-ów w uniwersytety i politechniki bez proporcjonalnego zwiększenia nakładów na sektor.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 00:17:42:

    I jeszcze jedno. Mogłoby sie wydawać, że walka o zachowanie uprawnień do nadawania stopni naukowych to próba zachowania wpływów GTW. Nie. Prawo do nadawania stopnia doktora to podstawowe uprawnienie szkół akademickich, które odróżnia je od innych szkół pomaturalnych, np. podyplomowych.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 08:27:20:

    @trzy
    Nie doceniasz tego ile do budżetu wydziałów wypływa dodatkowych pieniędzy za doktoraty a szczególnie habilitacje nie-pracowników. To są pokaźne kwoty. Poza tym. Przy habilitacji ma ogromne znaczenie czy RW jest 'nasza' czy 'obca'. I tu nawet nie do końca chodzi o 'ustawki'. Raczej o to żeby ktoś nie oberwał za kogoś (powtórką z haba) jak to już onegdaj się zdarzało. Albo o sprawy zwyczajowe typu RW na udzielni A przegłosowuje z automatu jeśli komisja jest na tak a na uczelni B są przepychanki itd. Gdyby u mnie stracić habowanie ... nie było by fajnie. Zbyt wielu dookoła jest żadnych krwi ...

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 08:52:02:

    @sarjane
    Nie doceniasz tego ile do budżetu wydziałów wypływa dodatkowych pieniędzy za doktoraty a szczególnie habilitacje nie-pracowników. To są pokaźne kwoty.

    Hę? Chciałaś napisać "wpływa"? Ale tak naprawdę to właśnie wypływa. W nowej rzeczywistości habilitacja jest tylko kosztem dla uczelni. Niestety, w mózgi mamy wdrukowane pewne schematy, np. jedna z większych uczelni już kombinuje, jak do opracowywanego statutu przemycić wymóg robienia habilitacji nie łamiąc zapisu ustawowego, który tego zakazuje. A ja się pytam, na ch...olerę???
    Niech pracownicy robią naukę, nie habilitacje.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 09:19:08:

    Zgoda, że przy habilitacji ogromne znaczenie ma to, czy rada jest "nasza" czy obca i że często prowadzi to do, używając eufemizmu, nieprawidłowości. To teraz zagadka z zakresu psychologii społecznej: dlaczego tego związku nie rozerwała ani Kudrycka, ani Gowin i jaki to ma związek ze złotą zasadą Murphiego?

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 10:34:09:

    U nas wpływa. Dużo się z okolicy i wyższych szkół doktoryzuje. Trochę habilituje i dodatek z tego jest. A że poza drobnymi przypadkami ambicjonalnymi oraz przypadkami kiedy na prawdę nie było się czego uchwycić jest dość miło. To się dzieje. Chociaż nie mamy nawet 80% sukcesu habilitacji.

  • ford.ka napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 10:58:05:

    Przepływa. Pieniądze za habilitację pokrywają jej koszty (co daj Boże amen w całości), zauważalnego zysku finansowego (oprócz sławy mołojeckiej) dla wydziału z tego nie ma, jest dla pracowników wydziału, którzy załapią się do komisji.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 11:06:53:

    @nobooks
    Ale chyba wciąż koszt postępowań awansowych pokrywa uczelniany pracodawca? Czy coś się tu zmieniło?

    Natomiast z punktu widzenia osobowego funduszu płac zrobienie habilitacji przez pracownika jest chyba neutralne (dopóki nie ma awansu na stanowisko profesora, co wcale nie musi być szybką konsekwencją nabytego stopnia)?

    @sarjane
    Recenzenci będą wszyscy zewnętrzni, przewodniczący też, zatem ich wynagrodzenia "wypłyną". Tylko sekretarz i członek wciąż sobie dorobią. Czyżby ten fakt miał aż tak kluczowe znaczenia dla wydziału?


  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 11:25:56:

    @js.c
    > Czyżby ten fakt miał aż tak kluczowe znaczenia dla wydziału?

    Prowadzenie postępowań habilitacyjnych i doktoratów przestało być wykazywane w osiągnięciach parametryzacyjnych?

    Finansowo bezpośrednio było to w zasadzie neutralne. Przy utrzymywaniu uprawnień (że niby wciąż nadawane stopnie) i parametryzacji wydziałów było to zdecydowanie pozytywne.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 11:34:48:

    @staryzgred2012
    Habilitacje i doktoraty wrzucano, o ile pamiętam, w kryterium 2, które ma być zlikwidowane. Zostają publikacje i patenty, przychody oraz kluczowe osiągnięcia.
    Chyba habilitacje przestaną się liczyć do dorobku parametryzacyjnego (zgodnie z ogólnym duchem nowej ustawy, zresztą).

    Natomiast jakoś nie wydaje mi się, aby komuś i poprzednio akurat duża liczba nadanych stopni pomogła poprawić kategorię. Ale może osoby studiujące wyniki parametryzacji mają tu jakieś autorytatywne wnioski?

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 11:59:06:

    To było kryterium "potencjał naukowy". Było, już nie jest.
    Jeśli płaci pracodawca, to habilitacja własnego pracownika jest kosztem.
    Jednak wydaje mi się, że koszty postępowania pokrywa jednostka prowadząca, i to od dość dawna.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 12:02:06:

    Dygresja (link). Ciekawe, czy odmówią wydania zbrodniarza, identycznie jak Brytyjczycy w przypadku Wolińskiej.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 12:04:00:

    @nobooks
    > Jednak wydaje mi się, że koszty postępowania pokrywa jednostka prowadząca,
    > i to od dość dawna.


    I było to rozwiązanie bardzo wredne finansowo wobec jednostek "drugiego rzutu", które były wyznaczane przez CK przy odmowie jednostki wskazanej. Drugi rzut już nie mógł odmówić przeprowadzenia postępowania.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 12:04:56:

    Voila:
    samorzad.infor.pl/sektor/organizacja/pracownicy/736239,Finansowanie-postepowania-habilitacyjnego.html
    Finansuje jednostka prowadząca postępowanie, chyba że kandydat lub jego pracodawca zechce zapłacić, ale nie można ich do tego przymusić.
    Z praktyki wiem, że od lat jest to problem i duże koszty dla jednostki prowadzącej większą liczbę postępowań. Ew. nagrodą była premia w kryterium 2, którego już nie ma.
    Dodatkowo, w przypadku własnego pracownika dochodzi zwykle koszt wydania tzw. "książki habilitacyjnej", który tylko w małej części daje się rekuperować w skupie makulatury.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 12:07:14:

    @nobooks
    Naprawdę?! Wydawało mi się, że żądano oświadczenia pracodawcy, że pokryje koszt postępowania. Czyżby spełnienie takiego żądania było już tylko czynnością grzecznościową? A może w ogóle zakazano takich żądań?

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 12:13:49:

    Hmm,
    no to w takim razie właściwie nie warto mieć tych uprawnień habilitacyjnych :)
    Same straty (poza ekstra dochodem dla paru osób z kręgu władzy, piastujących funkcję sekretarza czy członka).

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 12:25:18:

    @js.c
    > Wydawało mi się, że żądano oświadczenia pracodawcy,
    > że pokryje koszt postępowania.


    Tak było i jest przy doktoratach. Przy habilitacjach - nie.

  • bmich napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 16:24:45:

    @ staryzgred2012
    @js.c
    > Wydawało mi się, że żądano oświadczenia pracodawcy,
    > że pokryje koszt postępowania.
    Tak było i jest przy doktoratach. Przy habilitacjach - nie.

    No jak Cię mogę, Zgredzie... Jak to nie? To po musiałem płaszczyć się przed swoim dziekanem, by łaskawie zachciał podpisać zgodę na finansowanie haba na innej uczelni? Do tego jeszcze wchodził jakiś narzut, którego wysokości nie poznałem. Mam chyba te kwity do dzisiaj na pamiątkę.

    Pozdrawiam przechodząc w stan uśpienia-czytania

  • bmich napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 16:28:24:

    Przepraszam, sprawdziłem kalkulację. Koszty pośrednie 35% i podana kwota. Całość zamknęła się w 19440,97 zł. Wiem, wiem, był oficjalne stanowisko MNiSW, że nie wolno obciążać itd. I co z tego? To był mały biznes dla uczelni, które prowadziły przewody dla zewnętrznych kandydatów.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 16:48:59:

    A czy ktoś z czytelników bloga reprezentuję uczelnię, która w całości podpada pod jedną dyscyplinę? Np. Akademia muzyczna? ASP? Filmówka? Być może AWF? Uniwersytet ekonomiczny??? Jak reforma wygląda w takich jednostkach? Czy wydziały się łączą, czy też trwają w bezruchu?

  • wojmath napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 18:44:26:

    Przypisania czasopism do dyscyplin, a właściwie szeroki ich wachlarz, sprawiają, że np. leśnik całkiem legalnie może zostać biologiem czy rolnikiem ogrodnikiem. W naukach leśnych jest 4280 pozycji. Z tego wspólnych z naukami biologicznymi 3966, a z rolnictwem i ogrodnictwem (uwaga !!!) 4224.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 19:31:51:

    Czytam na bieżąco dyskusję, ale jestem nieco zagubiony.

    Prosiłbym o konkretne wypowiedzi odnośnie konkretów, czyli przepływu pieniędzy.

    Dla ułatwienia skonkretyzujmy. Przypuśćmy, że mamy do czynienia z Dziekanem Naukowym/Koordynatorem Dyscypliny/Umiłowanym Przywódcą Nauki (zależnie od uczelni), który walczy o utrzymanie/poprawienie kategorii przy możliwie jak największych przychodach/najmniejszych kosztach.

    1. Jakie będą konsekwencje finansowe deklaracji dyscypliny przez osoby, które znajdą się w n<12?
    2. Czy na pewno opłaca się przesuwać osoby o niewielkim dorobku z naukowo-dydaktycznych na etaty dydaktyczne? Jak rozumiem granicą opłacalności takiego działania jest N0, ponieważ dydaktyczne nie są finansowane bezpośrednio, za to nie pogarszają wyniku kategoryzacji?

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 19:55:34:

    1. Osoby deklarujące dziedzinę w której nie zbierze się 12 sprawiedliwych są w takiej samej sytuacji jak pracownicy dydaktyczni - nie generują dla uczelni dotacji ("subwencji") w jej części naukowej. Stanowią zatem potencjalne (dlaczego tylko potencjalne poniżej) obciążenie finansowe.
    2. Może się to opłacać, bo choć masowe przeniesienie na etaty dydaktyczne może skutkować znacznym obniżeniem wyliczonej należnej dotacji, to jednak istnieje hamulec spadku dotacji - może ona spaść maksymalnie o ileś tam % (mało). Czyli odpływ finansów nie będzie bardzo odczuwalny, przynajmniej na początku. I tu nie chodzi tylko o N0 ale o to by do dyscypliny przypisać tylko tych którzy zagwarantują uzyskanie pożądanej kategorii, raz ze względu na finanse, dwa ze względu na związane z kategorią uprawnienia (doktoryzowanie, habilitowanie, prowadznie kierunków studiów itd.)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 20:22:28:

    Osoby deklarujące dziedzinę w której nie zbierze się 12 sprawiedliwych są w takiej samej sytuacji jak pracownicy dydaktyczni - -pełna zgoda, ale dopisałbym: jednak mają 240 zamiast 360 godzin pensum.

    Logika ustawy:
    Jeżeli dziekanowi na kimś zależy, a ten ktoś jest na skraju załamania nerwowo-finasowego i chce się wynieść, przesuwać do nieklasyfikowanej dyscypliny, wtedy dla niego nic się nie zmieni. Jeżeli jednak to adiunktowi bardzie zależy na pracy, należy przesunąć go na dydaktycznego, dodając mu 120 godzin i odciążając jednocześnie resztę. Trzeba jednak do tego "chwytu" przekonać rektora, żeby po jakimś czasie nie zaczęło go uwierać niewypełnienie indywidualnego pensum przez pracowników naukowych.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 20:31:36:

    Myśl mnie taka naszła.
    Jeśli na uczelni XX jest dziedzina Y oraz Z która nie rokuje na B+. A uczelnia chciała by być "naukowa" czy nie lepiej pracowników z tej dziedziny (tych dziedzin) przenieść na N<12 lub tych lepszych do dziedzin.innych. Czy nawet wygenerowanie dużej liczb y nie przynoszących kasy nie jest warte bycia w uczelniach naukowych?

    U nas szał, nasi koledzy obok którzy będą mieli z nami dziedzinę naciskają nas żebyśmy się ogarnęli. Naciskają prawie fizycznie :)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 20:45:28:

    sarjane,
    W dłuższej perspektywie nie ma sensu trzymać ludzi w "śmieciowej" dyscyplinie: znacznie rozsądniej przesunąć ich po prostu na regularne stanowisko dydaktyczne.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 20:45:44:

    @człowiek.z.makulatury
    Tulloch bardzo trafnie opisuje ogólne skutki. Dodam tylko, że z punktu widzenia dotacji trzy grupy są identycznie (nisko) finansowane: dydaktyczni, zadeklarowani do N<12 oraz kategoria C. Tego ostatniego z oczywistych względów (chociaż chyba głównie wizerunkowych) należy unikać. Dydaktycy mają wyższe pensum, zatem mogą być opłacalni do przerobu większej ilości zajęć (wprawdzie już nie opłaca się minimalizacja zatrudnienia, ze względu na SSR, ale mając sporą grupę dydaktyków można np. odciążyć naukowych od dydaktyki). Deklarowanie małej dyscypliny też może mieć sens (gdy chcemy mieć de facto dydaktyka, ale z tych czy innych powodów wolimy dać mu małe pensum).

    @wojmath
    To jest właśnie sedno błędu, w jaki się wpakowano (to samo bowiem dotyczy wielu innych dyscyplin; przy czym niektóre zlepki są tak kuriozalne, że trudno nawet dociec skąd się wzięły, np. archeologia i edukacja). Nie wiem, czy z tego zaułka istnieje jakiekolwiek wyjście. Jedyną nadzieją jest tu siła bezwładu, że na razie będzie mniej więcej tak jak do tej pory, a za 2-3 lata ktoś wpadnie na jakiś lepszy pomysł, zmienią reguły gry, i oczywiste patologie (np. te, o których pisuje tu trzy.14) nie zdążą się namnożyć.

    Wydaje mi się, że zamiast postawić na wysoką selektywność (np. "informatykiem jest ten, kto choćby raz na 5 lat opublikuje coś "naprawdę" informatycznego", to mniej więcej próbowała robić PKA, dość sensownie definiując informatyka poprzez dość selektywną bazę DGLP), postawiono na jakieś kompletne rozmazanie. Deklaracje dyscyplin są nie weryfikowane, a nawet nieweryfikowalne.


  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 20:48:58:

    korekta: miała być baza DBLP.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 21:04:11:

    człowiek.z.makulatury
    Wyobrażam sobie, że z biegiem czasu w najbardziej ambitnych ośrodkach nawet wyjście poza N0 nie da gwarancji, że ktoś nie przesunie nas na dydaktycznego (lub wykopanego).

    Progiem jest przydatność dla korporacji.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 21:12:53:

    @sarjane
    Co to są "uczelnie naukowe"?
    Jeśli "uczelnie badawcze", to takie manipulacje mogą być ryzykowne (spory zysk do wygrania, zatem warto nawet poświęcić wielką liczbę pracowników do N<12 pod warunkiem, że będzie sukces; ale gdy mimo tych manipulacji nie zakwalifikują nas do tego grona badawczych, a to chyba dość arbitralne będzie, to wtedy będzie wielka bieda i duże straty). Jeśli "uczelnie akademickie" (bez szans na badawczą), to chyba jednak lepiej postawić na umiejętne pogrupowanie uczelni w "duże" dyscypliny (N>12), nawet kosztem nieco niższych kategorii.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 21:48:23:

    c.d.
    No chyba, że jest tak, jak twierdzi StaryZgred (że wszystko to jedna wielka ustawka). Wtedy, istotnie, ci "namaszczeni" do bycia badawczymi (a będący nieco w tyle za prawdziwą czołówką) mogą bez problemu spełnić wszelkie wymogi ustawowe, co do swoich kategorii - odpowiednio manipulując liczebnością dyscyplin (oczywiście trochę jakości trzeba mieć, aby tu i ówdzie wygenerować A, ale w sumie nie jest to jakieś nadludzkie wymaganie).

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 22:18:15:

    @js.c
    Tak o to mi chodziło (miej litość 4 dzień z rzędu siedziałam w pracy 13 h mam prawo nie do końca kontaktować).
    Jeśli przyjmiemy krzyżówkę między Zgredem i js.c i Pi to wychodzi na to że na uczelniach niektórych będzie tak że będą badawcze chyba że się noga śliżnie. I pilnowanie tych slizniętych.
    Nadal twierdze że bez zwolnien się nie obędzie

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 22:33:51:

    Uwaga, Uwaga! PILNE!

    Czy słyszeliście coś o progu 12 apostołów habilitowanych jako minimum niezbędnego do utworzenia RADY DYSCYPLINY??? Czy to jest gdzieś w papierach ministerialnych, czy tylko dla naszych władz ten warunek jest wygodnym narzędziem redukcji uczelnianego complexity? Tylko naszych, czy to bardziej ogólnopolski "trynd"?

    Podobno taki zapis ma się znaleźć w statucie.

    Bo bez rady nie ma kołaczy, tzn. uprawnień do nadawania stopni, nieprawdaż?

    Czy bowiem rada z 6-8 "samcami" płci obojga może nadawać stopnie i wystepować o tytuły, nawet jeżeli na zapleczu ma dodatkowe 10 szabel niehabilitowanych czyniące zadość warunkowi ewaluacyjnemu "minimum 12"?

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 22:45:18:

    Nie było czegoś takiego - ale może jakiś przeciek z nie istniejących rozporządzeń?
    Czekałam aż coś takiego wpadnie

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 22:47:08:

    @trzy.14
    Coś chyba mi się o uszy obiło, ale na pewno nie w kontekście ustawowym (rada dyscypliny to ciało chyba nawet nigdzie nie zdefiniowane). Ale uważam to za pomysł bardzo rozsądny, aż szkoda, że w tym kierunku nie poszła ustawa.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 22:49:02:

    c.d.
    Bo bez rady nie ma kołaczy, tzn. uprawnień do nadawania stopni, nieprawdaż?
    Kołacze są, ale konsumuje je bezpośrednio senat.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 23:05:24:

    Uprawnienia są pochodną B+ i przynależą senatowi. Taki zapis w statucie to handicap przy uruchamianiu nowych dyscyplin. Pod nową ustawą Habilitacja i tak będzie tracić na znaczeniu.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 23:09:33:

    @sarjane
    Tak, zwolnienia zapewne będą, ale raczej będą wynikać ze złego i zbyt lękliwego zarządzania uczelnią (mało kto wierzy w to, że najlepszą strategią jest wzrost zatrudnienia). Owszem, na uczelniach prawie-badawczych przydałaby się wymiana części kadry na lepszą, ale wątpię, aby akurat takie posunięcie udało się sprawnie przeprowadzić (zwłaszcza przy obecnej sytuacji na rynku pracy). Zatem nawet uczelnie badawcze chętniej będą pozbywać się słabszej części kadry mocno redukując liczbę studentów (aby zbliżyć się do SSR=10) zamiast zwiększać - albo przynajmniej utrzymać - stan zatrudnienia. Strategia ta jest mało sensowna, zwłaszcza na uczelniach technicznych, ale obawiam się, że wielu rektorów ją przyjmie, mniej lub bardziej świadomie.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 23:12:57:

    Przykład z leśnikiem jako biologiem-ogrodnikiem jest trafny, bo już zrealizowany. Uniwersytet Rolniczy w Krakowie specjalistami od pilarek oblatuje nawet biotechnologię (roślin, na wydziale ogrodniczym).

    Rada dyscypliny absolutnie nie jest normą ustawową. Ustawa przenosi uprawnienia do nadawania stopni na Senat uczelni, oraz umożliwia senatowi delegowanie tego uprawnienia na inny organ uczelni określony w statucie, tylko jeden w zakresie danej dyscypliny.

    Mówiło się więc przede wszystkim o komisjach senackich lub wydziałach. Dopiero UW wprowadził pojęcie "rady dyscypliny" w swoim projekcie i to opanowało memosferę chyba z zapatrzenia i kopiowania. Szczególnie że ustawa NIE umożliwia senatowi delegowania pozostałych obowiązków takich jak programy studiów, to będą musiały robić komisje senackie.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 23:36:09:

    @js.c
    Duża ilość studentów na technicznych to jednak trochę mit. Nam spada ilość studentów stale - teraz jest około 13 -12 na pracownika - to nie jest szał. Moglibyśmy spokojnie po-redukować dalej.
    Ja jestem brutalna, twierdzę nadal że jeśli ktoś nie rokuje, nie publikuje nic lub prawie nic i to za mało pkt. to nie sądzę żeby litość miała sens. (dziś mi na odcisk jeden taki nadepnął, więc na dziś niech znika już, jutro mi przejdzie i ćwiczony obecnie półroczny tryb zwolnień uznam za słuszny).

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 23:43:24:

    @zitterbewegung
    > Szczególnie że ustawa NIE umożliwia senatowi delegowania pozostałych
    > obowiązków takich jak programy studiów, to będą musiały robić komisje senackie.


    Oj tam, oj tam. Jedna nowela, 15 minut czasu na pierwsze i drugie czytanie, głosowanie, po południu Duda podpisze i następnego dnia już umożliwi.

    Jedynie chęci trzeba i lewara politycznego.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 23:47:41:

    # edit
    jeśli ktoś nie rokuje, nie publikuje nic lub prawie nic powinien być zwolniony - nosz ... chyba jakieś obowiązki mają być. To nie jest przytułek ...

  • rudamaruda1949 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 23:54:03:

    @pi
    Czy słyszeliście coś o progu 12 apostołów habilitowanych jako minimum niezbędnego do utworzenia RADY DYSCYPLINY?

    tak jak lobbowałam za tym aby nie było współautorskich artykułów - bo autor jest zawsze jeden - a reszta to ten jeden i pasażerowie na gapę - tak lobbowałam za tym, że ma być 12 samodzielnych. Oczywiście, może być 12 samodzielnych i 24 doktorów, co we współautorstwie z samodzielnymi piszą dobre prace - ale 12 samodzielnych musi musieć być.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/08 23:57:29:

    @rudamaruda1949
    > lobbowałam za tym aby nie było współautorskich artykułów - bo autor
    > jest zawsze jeden - a reszta to ten jeden i pasażerowie na gapę


    W branżach STEM jest to absolutny NONSENS i kompletna bzdura.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 00:44:16:

    Dzięki za odpowiedzi.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 07:14:58:

    @ruda
    Ja jestem w Hum i z mojej perspektywy również to, co napisałaś to bzdura na kółkach. Tobie specjalnie dziś dedykuję sentencję:
    "Better to remain silent and be thought a fool than to speak out and remove all doubt."

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 07:18:19:

    Te rewelacje z habilitowanymi, można załamać ręce.
    Ja mam ograniczony wgląd w prace nad nowym statutem pewnego uniwersytetu, gdzie utytułowani copywriterzy główkują, jak tu wcisnąć do statutu, aby:
    - był obowiązek habilitacji
    - było można wywalić za niezrobienie habilitacji "pod pretekstem"
    Po prostu brak słów.

  • naukowiec2.0 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 08:52:27:

    @Sarjane
    "jeśli ktoś nie rokuje, nie publikuje nic lub prawie nic powinien być zwolniony"

    Jak byłem młody, to też tak myślałem i to nie tylko ja. Generalnie u mnie i kolegów dzieci, kredyty, fuchy, obowiązki administracyjne zmieniają podejście. Ale: jak mi dadzą pensję na poziomie tak ze 3-4 średnich krajowych za publikowanie w artykułach tego, za co przemysł może zapłacić porównywalnie albo więcej, to ok. Będę miał uczciwy wybór. Wtedy popieram Twoje zdanie.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 08:54:48:

    Noobs - u nas tez próbują to wcisnąć.
    A co do artów. To zależy. Tzn ja nie wierze że 15 osób angażuje się w arty na 20 stron - nawet jeśli poszły do Nature. Za to grupy 2 do 4 (max 5) osobowe rozumiem

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 09:11:42:

    @naukowiec
    A jeśli ci ludzie nie robią zleceń, są żonami lub dziećmi zamożnych prominentów i tu będzie cytat - pracują "dla rozerwania się"? Albo po prostu nie robią nic bo im się nie chce? Albo są tutaj 1 dzień dla ZUS a mają firmy? - tez uważasz że tak być powinno?
    A tak już zupełnie btw - to co napisałeś to tłumaczenie ... nie robię nauki bo wole na boku. Jak wolisz na boku to się zwolnij, zakładaj firmę i nie udawaj naukowca, (to nie jest atak na ciebie tylko stwierdzenie faktu) i walcz z wolnym rynkiem.

    A już zupełnie innym tematem jest to kto i dlaczego ma zlecenia a kto ich nie ma.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 09:33:35:

    Wciskanie obowiązku habilitacji wobec tego że wg nowych przepisów staje się ona praktycznie tylko przyczepieniem literek (no , może jest etapem do prof.) to wyjątkowe #%^&*(#. Przecież i tak obecnie na wszystkich będzie wywierany nacisk na "osiągnięcia naukowe" w postaci produkcji wysokosnipowanej itp. makulatury, wywołany lękiem o spadek kategorii w otchłanie B i C.

  • naukowiec2.0 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 09:36:42:

    @Sarjane
    Ci wszyscy ludzie, których w litanii wspominasz: od znudzonych przez leni do cwaniaków (jak rozumiem, tak ich oceniasz) zachowują w życiu PROPORCJE. Bo nie ma albo albo. Są też kolory między czernią a bielą. Ja ich wszystkich szanuję, bo wnoszą swoje cegiełki. Problem leży w czymś innym: jak w komunie - wszyscy dostają w zamian po równo mimo różnych wag tych cegiełek. Zmień najpierw to i nikogo nie zwalniaj łaskawie.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 09:37:20:

    @sarjane
    To nie jest chyba takie proste. Ja jestem "techniczny", i często nachodzi mnie myśl, że o wiele większy pożytek był z tego co zrobiłem w ramach różnych ekspertyz itd., niż z tych zapisanych po angielsku stron z moim nazwiskiem w nagłówku, wydanych przez Elsevier itd.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 09:48:52:

    @sarjane
    > Tzn ja nie wierze że 15 osób angażuje się w arty na 20 stron - nawet
    > jeśli poszły do Nature. Za to grupy 2 do 4 (max 5) osobowe rozumiem


    To jeszcze krótko żyłaś i mało widziałaś. Alternatywnie, co bardziej prawdopodobne, działasz jak większość z nas w niskobudżetowej manufakturze pseudonaukowej i duże zespoły oglądałaś tylko na obrazkach z CERN-u.

    Eksperymentalne badania mające status "cutting-edge" prowadzi się obecnie na wielomilionowych budżetach, najczęściej w kilkudziesięcio- lub nawet kilkusetosobowych zespołach. I tylko jakieś drobiazgi przyczynkowe mogą być w tym kontekście autorstwa jednej lub kilku osób. Zerknij sobie do jakiegoś bardziej znaczącego czasopisma zachodniego jakie elementy udziału autorskiego musisz wyszczególnić dla KAŻDEGO z osobna autora i oświeć swoją niewiedzę.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 10:43:32:

    Dedykowane @sarjane

    Biznes biznesem, ale etat etatem (link) - pensja przychodzi mniejsza, ale regularnie.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 12:26:26:

    naukowiec
    Ja ich szanuje. Ale nie rozumiem dlaczego mają na nich inni pracować. Jeśli wnoszą coś od siebie. Dobra dydaktyka, ogarnianie spraw promocji, cokolwiek to ok. Ale uczelnia nie jest instytucją charytatywną. Nie jest ... a dokładne być nie powinno. Ktoś się zasłania że ma małe dzieci i nic nie robi - 10 lat ma ta 2 małych dzieci? Mimo wszystko z jakiej racji utrzymuje się takich ludzi, bo ich lubimy, bo ich szkoda bo nie chce zwolnić jakby to wyglądało (to ostanie zdanie to cytaty). W jakim zakładzie pracy tak to działa?
    Przykro mi ale u mnie, na wydziale słabym, nie ma nawet minimum chęci na poprawę. Jest wręcz oburzenie że ktoś każe nam coś pisać. Serio, "naukowcy" sa oburzeni że mają coś napisać naukowego, są oburzeni że nie mogą na konferencje bez referatu jechać. Są oburzeni że studenci proszą ich żeby zmienili program zajęć lub zrobili kurs dodatkowy a ramach koła?
    Powiedz mi w imię czego się trzyma takich ludzi w imię litości? a oni mają litość dla reszty kadry?

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 12:32:17:

    @zgred
    Tak miałam na na myśli rynek polski częściowo. Ale zespól zespołem - jakoś nie wierze żeby 30 osób miało wkład aż tak duży żeby być autorami. Poza szczególnymi wyjątkami.
    @tulloch
    Z tym się zgadzam - sama tak mam - tyle że mam wątpliwości co do etyki w stosunku do pracodawcy. Jeśli robi się zlecenie przez uczelnie to ostatecznie twoja praca w ekspertyzie ją w jakiś sposób dotuje (choćby tym że można to wykazać), przy okazji ty się uczysz (bo tak zwyczaj jest) ale jeśli robi się wszystko na lewo jeszcze sprzętem uczelnianym - to ja mam poważne wątpliwości (w końcu sam sprzętu sobie nie kupisz).

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 12:39:00:

    @all
    Zanim na mnie naskoczycie zupełnie. To nie o to chodzi że ja chce pozwalniać i powybierać sobie. Bardziej chodzi mi o coś innego.
    Jakiś bat musi być żeby ludzie z potencjałem których nie brakuje nabrali nawyku pracy dla uczelni. Na razie znam wielu którzy przychodzą odbębnić dydaktykę napić się kawy ponarzekać że sami za kawę płaca i wychodzą albo takich którzy wpadną raz w tygodniu, albo i nie (bo można zajęcia online prowadzić) i robią roboty. Potencjał się marnuje.

    A co gorsza ... nie nabiera tego nawyku nowy narybek. Doktorancie serio nie wiedzą, nie wiedzą że poza bębnieniem dydaktyki coś się robi. Nie wiedzą że przepisanie tego samego 3 razy to plagiat. Takie zachowanie demoralizuje kolejnych. Jak taki młody widzi że można się u dziekana rozpłakać i on da etat (jak to jego promotor zrobił) to jak to działa ...

  • naukowiec2.0 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 13:06:48:

    @Sarjane
    "Powiedz mi w imię czego się trzyma takich ludzi w imię litości? a oni mają litość dla reszty kadry? "
    To dobre pytania, odpowiedzi: w zależności od punktu widzenia.
    Piszesz sporo o potencjale. Dlaczego masz w n. techn. cały, podkreślam, CAŁY, swój własny potencjał zostawiać na uczelni za mniej niż średnią krajową? "w imię czego?" Ty szanujesz pracodawcę, ale czy pracodawca szanuje Ciebie płacąc grosze? Pisałaś coś o wolnym rynku, aby z nim walczyć. Z nim nie trzeba walczyć. Z niego można korzystać.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 13:32:23:

    @sarjane
    Rozumiem i podzielam wątpliwości moralne co do "fuch". Staram się unikać spraw realizowanych "poza" uczelnią jeśli wymagają poważnego zaangażowania środków tejże. Ale to czasem nie jest takie jednoznaczne bo działalność "prywatna' i "uczelniana" potrafią się przenikać. Łącznie z kupowaniem np. materiałów laboratoryjnych na potrzeby uczelniane z własnej kieszeni.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 13:39:52:

    @sarjane
    W pełni się zgadzam. Nasz system jest zupełnie rozchwiany pod względem proporcji płaca/praca. Ale odpowiedź na pytanie jak z tego wybrnąć, nie jest oczywista. W szczególności zwolnienie tych, którzy "nic" nie robią zaowocuje tylko jeszcze większym obciążeniem tych, na barkach których leży wszystko. Oczywiście, gdyby zaoszczędzone pensje dać tym drugim, to zapewne byłoby O.K., ale akurat na to nie ma co liczyć.

    Zapewne prowizorycznym rozwiązaniem jest dociskanie śruby (czyli narzucenie jakichś wymagań) tym, którzy nic nie robią. Najwyżej sami odejdą lub nazbierają oczywistych punktów ujemnych na ocenę negatywną. Jedynym wyjątkiem może być (zwykle nieliczna) grupka osób, na których spoczywa kluczowa unikalna dydaktyka (bo nie ma ich kto zastąpić za podobne lub mniejsze pieniądze).

    Ogólnie mam wrażenie, że w systemie jest znacznie więcej pieniędzy niż się na pierwszy rzut oka wydaje (etaty, granty itd.). Gdyby je sensownie wydawać, to może dałoby się żyć.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 13:46:07:

    @Sarjane,
    Są oburzeni że studenci proszą ich żeby zmienili program zajęć lub zrobili kurs dodatkowy a ramach koła?
    A co to ja jestem instytucja jakaś charytatywna, że mam przygotowywać ekstra kursy dla studentów? Czy ktoś mi za to zapłaci? I tak dla uczelni robię kupę rzeczy i często z własnej kieszeni, np. coś trzeba kupić do labu, żeby zajęcia się odbyły. Ja nie chcę już nawet opisywać tych bzdur administracyjnych, które na człowieka spadają, a Ty byś chciała jeszcze coś ekstra. Wszystko musi mieć swoje uzasadnienie, studenci na pierwszych latach studiów też nie wiedzą co im będzie potrzebne, choćby do uzyskania niektórych uprawnień, ale chcą atrakcji i nie wiadomo czego. A czy uczelnie też tak się troszczą o nasze warunki pracy? Ja widzę, że absolutnie nie. Nawet przygotowanie sprzętu do ćwiczeń to moja działka, bo uczelnia tnie koszty i wyzbywa się technicznych. Tak fajnie jest mieć lab z akredytacją, tylko, że już nikogo to nie interesuje jakie koszty są z tym związane. Fajnie jest, że ma się zlecenia, tylko, czy ktoś się zastanowił ile kosztuje załatwienie takich zleceń i to, że jak się nie jest fizycznie na uczelni, to w tym momencie może dobijasz targu?
    Wracając do studentów, to tak w tej chwili by chcieli, żebyśmy byli ciągle do ich dyspozycji, ale ... Zgodnie z literalnym rozumieniem ustawy 2.0, a nawet jej duchem, to dydaktykę należy mieć w ..., a skupić się na produkcji kolejnych co raz wyżej punktowanych papierów i załatwianiem grantów, zleceń (II kryterium). Przy czym, nikt z nas w większości nie wie, kiedy będzie nowa punktacja i za ile się pracuje, czy praktykowana dotychczas polityka publikacyjna ma sens?
    Ogólnie kolega Naukowiec2.0 ma rację, muszą skończyć się darmochy na uczelni, a płaca musi się zacząć zbliżać do jakiejkolwiek konkurencyjności z rynkiem. Jeżeli tak nie będzie, to obecna dziura pokoleniowa będzie się pogłębiać, a to będzie w przyszłości skutkować tylko dalszym obniżaniem jakości kształcenia.
    Poza tym, czy wiesz ile kosztuje przygotowanie nowego kursu, czy też głębszych zmian w programie?
    Dla przykładu, ja prowadzę od 5 do 6 (czasem nawet więcej) różnych przedmiotów w ciągu roku akademickiego. Jeżeli zostanę zaskoczony, tak jak w tym roku, że z dnia na dzień mam poprowadzić nowy przedmiot, to praktycznie duża część mojego czasu idzie właśnie na przygotowanie się do zajęć. O zmianach w pozostałych przedmiotach, to będą tylko kosmetyczne.
    A przecież, zgodnie z kodeksem pracy należy nam się min. 12h odpoczynku. Też potrzebuję mieć swoje prywatne życie i pobyć z rodziną. Chciałbym, aby mój urlop był dla mnie i dla rodziny, a nie znów poświęcony na robienie nauki, bo w semestrze nie ma to czasu, bo studenci.
    Stąd odpowiedź na Twoje pragnienia, biorąc pod uwagę realia, z mojej strony brzmi - nie.
    Co zaś do wymagania pewnego minimum od pracownika, to tak, powinno się wymagać, aby każdy n-d, a przede wszystkim n, dorzucali się do parametryzacji. I tu wg. mnie nie ma usprawiedliwienia, żeby za dotychczasowe 20 pkt. co najmniej raz na 2 lata nie wyprodukować. W końcu pieniądze na DS w wielu uczelniach są powiązane z przynoszonymi kudrykami i liczbą zleceń do przemysłu oraz liczbą grantów.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 14:30:56:

    @ kah
    Z ostatnimi 3 linijkami się zgadzam ... i tu jest clue - jeśli tyle by z siebie dawali wszyscy to ok. Ale nie dają .... i to jest problem który mnie mierzi.

    Tak wiem ile to problemu nowe przedmioty zrobić mam za sobą już 3 w tym 2 po angielsku i jeden nadchodzi ...
    Tyle że nie mów mi proszę że to jest OK jeśli ktoś od 30 lat prowadzi to samo co dostał z reszta od kogoś wtedy albo że jest to dla niego nie do przeskoczenia że chcą mu windows XP usunąć na ostatniej pracowni a on nie umie nowej (sic!) wersji programu. Nie wmawiaj mi że tak powinno być. Programy studiów się aktualizuje a na zajęci przychodzi.

    Habilitant - wiem że nam słabo płacą i że się dokłada. I na tym kończę bo wiem że są miejsca w budżetówce że jest jeszcze gorzej ...

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 15:09:43:

    @Sarjane,
    Trzeba oddzielić ekstrema i nie dawać się wmanewrować w różne rzeczy, gdzie później będzie się z tego ciężko wycofać. Jedną kwestią jest wywiązywanie się ze swoich obowiązków i tu możliwości uczelnia ma, a drugą narzucanie rzeczy dodatkowych. Nie ma też tłumaczenia, że gdzieś indziej jest gorzej, to u nas też może być jak jest. Jeżeli tak będziemy podchodzić do naszego zawodu, to sami prosimy się o dalszą jego pauperyzację.
    Stąd uważam, że musi się wymagać od nas tych rzeczy co mamy wpisane jako nasze obowiązki, ale nie zgadzam się na dorzucanie i wymaganie nie wiadomo jakich rzeczy ponad. Nie interesują mnie też chcenia studentów, jeżeli nie ma na nie pokrycia na uczelni w postaci odpowiednich środków, sprzętu i kadry. Ja też bym wiele rzeczy chciał, w tym oddzielenie laboratoriów badawczych od dydaktycznych. Żeby w końcu realne środki na dydaktykę były nie tylko w postaci środków na płace, ale i na sprzęt. Ale póki co widać, tak może się tylko wtedy ziścić, gdy uczelnia będzie badawcza. A to oznacza ni mniej, ni więcej, że wszystkie teraz ręce na pokład i nie dydaktykę, a naukę podciągać. Niestety, taka jest prawda. Ja kończę się z zarzynaniem siebie, bo to do niczego nie prowadzi, oprócz pogorszenia się stanu mego zdrowia. Stąd robienie rzeczy ekstra kosztuje, a skoro tak, to chcę za to pieniędzy, bo satysfakcją rodziny nie nakarmię.
    Tak samo nie dziwię się w tej chwili służbom mundurowym, że strajkują, w końcu jak pewien minister obecnego rządu chce, aby samą dumą i obowiązkiem ci ludzie karmili swoje rodziny, a sam bierze w sejmie i jako minister całkiem sporą kwotę. A przecież powinien być dumny, że jest posłem i ministrem i to mu powinno wystarczyć i powinien odmówić pobierania wypłaty. Powinien wiedzieć, że pracuje dla Polski, dla Polaków. Powinien żyć samym patriotyzmem, którym tak fajnie i często szermują.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 15:49:27:

    Do tej interesującej wymiany zdań dorzucę myśl, że jeżeli Gowin chce mieć na uniwerkach "korporacje", to za tym MUSZĄ pójść korporacyjne "benefity" ((c) M. Chałupka).
    Tradycyjnym benefitem uczelni, jak i niemal całej budżetówki, jest pewność zatrudnienia i terminowej wypłaty. "Prywaciarz", nie mogąc zagwarantować pierwszego, musi kusić pracowników wynagrodzeniami. Jezeli Gowin swoją reformą chce odejść od gwarancji stabilności zatrudnienia, a jednocześnie nie ma środków na konkurencje płacową z "prywaciarzami", to mamy pewność, że dożyjemy kolejnej reformy i kolejnej, i kolejnej. Bo to się nie może udać. U nas kolejny (młody) pracownik zapowiedział good-bye 30 września przyszłego roku.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 15:55:10:

    @Sarjane
    Jak założysz rodzinę, będziesz miała dzieci, to szybko zmienisz swoje nastawienie do nauki i wymagań. Wszystko przed Tobą jeszcze :)

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 16:00:41:

    Gowin przesuwa terminy coraz dalej, teraz już mówi, że wykaz czasopism będzie w pierwszej połowie roku 2019. Humaniści już wywalczyli inne traktowanie:

    naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C31687%2Cgowin-nowe-wykazy-czasopism-naukowych-maja-promowac-wysoka-jakosc-badan.html

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 16:10:42:

    @kah
    Tak zgadzam się tyko że u mnie tego extremum jest 30%. Materiały są, soft kupiony. nawet kompy nowe (w miarę są) i co z tego jak 30% każe nie przymierzając prawie dłutem wryć w kamieniu. A próby przeszkolenia kilku osób kończą się na stwierdzeniu że on che żeby to robiło wszystko samo. Bo on się nie che uczyć nowego bo to za trudne dla niego .... Ludzie wychodzą w przemysł i jest to ich narzędzie podstawowe w ty pracownik naukowy nie chcesz się uczyć ... bo za trudne.
    Ale kah masz racje to jest ekstremum ... i jak też nie czepiam się każdego pracownika tylko tego ekstremum. Bo to to ekstremum pociągało nas na duł przez ostanie 2 paramilitaryzacje i teraz pociągnie w 3ciej.
    @Piotr nie wyjeżdżaj mi z rodziną. Masz 8 h pracy masz 4 sloty zapełnij je w 4 lata zrób uczciwie dydaktykę poprawiając program kiedy i się nie będę czepiać. Przy tym że masz 240h dydaktyki - obniżki to myślę że tyle Dziekan może od ciebie wymagać.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 16:11:46:

    #dół

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 17:09:23:

    @sarjane
    > #dół

    Nie #dół, tylko #realizm. Jak będziesz sobie zakładała różowe okulary na oczy, to tak przywalisz w niedostrzeżoną sosnę, że igły i szyszki zasypią Cię z kretesem. Nie stawiaj sobie nierealistycznych wymagań, bo tylko się dorobisz wrzodów żołądka albo nerwicy.

    Jeżeli realistycznie ocenisz sytuację i dostępne zasoby, zrobisz to co jest w zasięgu możliwości, a potem uznasz, że nic nie zaniedbałaś, to niezależnie od wyników, nie możesz się samobiczować. Pamiętaj, że praca na uczelni to jest TYLKO najemna i licho płatna praca. Najpierw Kudrycka, a teraz Gowin zerwali niepisaną "umowę społeczną": zgoda na niższe zarobki w zamian za stabilność zatrudnienia. Ani tamta, ani ta reforma nie ma najmniejszej szansy powodzenia, jeżeli zarobki nie będą konkurencyjne wobec przemysłu. @kahlkopf o tym jasno napisał i zgadzam się z nim w całej rozciągłości.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 17:21:04:

    @sarjane
    Wystarczy zapełnić 3 sloty. Czwarty slot to już praca ponadwymiarowa, która może być wykorzystana na rzecz obiboków.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 17:28:58:

    @zgred
    W sumie racja - lubię jednak swój idealizm (dość ograniczony)
    @piotr
    Niech będą i 3 ale sensowne a nie takie za stare 5 albo 3 pkt ...

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 17:29:30:

    @piotrcandida
    > Wystarczy zapełnić 3 sloty. Czwarty slot to już praca ponadwymiarowa, która może być wykorzystana na rzecz obiboków.

    Nonsens. Czwarty slot osoby niżej punktującej może być wykorzystany do zapełnienia pustych slotów osoby, która zapełniła tylko jeden slot, ale za to publikacją za 200 punktów. Zarządzanie publikacjami ośrodka musi być bardziej finezyjne niż tylko prostackie pohukiwanie o "obibokach".

  • rudamaruda1949 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 17:40:56:

    tak sobie patrze na punktacje czasopism i monografii i innych publikacji ... i zastanawiam sie dlaczego jest 200 punktow max i inne punktacje 80 itp. czy nie można było dać we wszystkich tych punktacjach o 1 zero mniej? Czy jest coś co jest punktowane za mniej niż 10? Lub coś co w punktacji nie ma końcówki 0 ?

  • rudamaruda1949 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 17:46:47:

    nobooks
    @ruda
    Ja jestem w Hum i z mojej perspektywy również to, co napisałaś to bzdura na kółkach.


    Czy sugerujesz, że gowinki za publikacje wieloautorskie nie są dzielone na liczbę autorów w nowej punktacji?
    To w takim razie wprowadzono mnie w błąd.
    Taką informację mam:
    >>punkty za publikacje w czasopismach będą dzielone na wszystkich autorów, nawet gdy są z różnych jednostek<<

    jeśli to nieprawda - to sory - ktoś mnie wprowadził w błąd.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 17:59:52:

    @Sarjane,
    Niech będą i 3 ale sensowne a nie takie za stare 5 albo 3 pkt ...
    Kwestia granicy odcięcia. Jeśli w parametryzacji granica odcięcia na A przebiega na poziomie 15 pkt. to wszystkie sloty wypełnione papierami za mniej punktów niczego nie wnoszą. Po prostu nie dorzucają się do parametryzacji. Z resztą ciekawe rzeczy wydarzyły się na jednym z wydziałów PG, gdzie dziekan zaczął właśnie rozliczać za to, kto za ile publikuje i ile dorzucił się do parametryzacji. Z moich kontaktów wynika, że tak się również dzieje na innych uczelniach i wydziałach. I tu, w wielu uczelniach i na wielu wydziałach wypracowano mechanizmy rozdziału środków i dodatków/wysokości płacy w zależności od wydajności pracowników. To jak duża jest grupa na danym wydziale pracowników n-d nic nie wnoszących do parametryzacji jest pochodną wielu rzeczy, do których na pewno należy zaliczyć choćby wewnętrzne układy, umiejętność gratyfikowania wysiłku ludzi, obciążenie dydaktyczne, i in. Każdy wydział jest inny, każda uczelnia jest inna, to są i inne problemy. Tak, czy tak to kwestia umiejętności zarządzania przez dziekanów i kierowników katedr. Jak nie ma żadnego systemu nagród i zachęt, to trudno oczekiwać od ludzi, aby dawali z siebie więcej niż minimum tego co trzeba. To prosta i znana teoria zarządzania.

    W sumie racja - lubię jednak swój idealizm (dość ograniczony)
    Nie będę tu już cytował Zgreda i mojej deklaracji sprzed paru miesięcy, choć może ktoś by mógł przypomnieć ... ale idealizmem to ja rodziny nie nakarmię, a i swojej wydajności naukowej nie zwiększę. Z powodu idealizmu, nagle też nie będę miał więcej pieniędzy, aby wydać papiery za więcej niż 40 pkt. Po prostu jest pewna granica, gdzie jeżeli chce się ją przekroczyć muszą się na to znaleźć środki i to nie małe, związane z tym, że jakość kosztuje.
    Stąd na początek ten idealizm może wystarczyć, ale później, żeby zrobić odpowiednie postępy, to bez pieniędzy, to tylko w maju będzie bez pięknie pachniał i ani róż, bo róże są droższe w hodowli ;o)

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 18:09:26:

    @sarjane
    Ja nie publikuję nic poza listą filadelfijską. Po co udawać, że tworzy się naukę publikując coś w uczelnianych zeszytach naukowych?

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 18:14:22:

    @kah
    dlatego napisałam że dość ograniczony (komentarz do tego wykarmiania) - ale dalej stoję na stanowisku ze 4 lata 4 arty i uczciwe zajęcia to nie jest coś nie do zrealizowania.

    U mnie granica odcięcia była nisko - na 11 pkt - więc stąd mówię sensowne!!! (już ostatecznie są konf które za 1000 PLN wydrukują ci art za 15 pkt a to już coś jeszcze idzie się ugadać czasami żeby dopuścili 2)
    I poniekąd był algorytm - kasa na badania jeśli dodajesz do paramilitaryzacji
    ale u nas w B średnio pieniądze na pracownika to między 900 a 1300 PLN w statucie (katedry dostają rożnie zależnie ile dodały) Przy kilkunastu pracownikach to nawet jak dostaniesz zamiast tego 1000 dwa 2000 to nawet kompa sensownego nie kupisz z tego. Więc pomysł upadł. Przy B na prawdę nie ma z czego oddawać.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 18:20:32:

    @piotr
    Chętnie bym tak robiła - ale system wydawniczy 2 letni mnie zabija - więc cały czas ma 2 do 3 na LF w recenzja poprawkach itp + 2 do 3 rocznie po 14-15 pkt. Żeby nie zrobić akcji że mam rok kiedy mi nic nie wpadło - tak jak miałam 2 lata temu kiedy 2 wyszły w grudniu a kolejne 2 za rok w styczniu. Tak kalkulacja. Z drugiej strony mam ciągłość pracy, mniejsze projekty się publikują, doktoranci uczą się pisać arty, studenci uczą robić pomiary i planować a uczelnia ma z tego choćby to minimum. Nie wszystko co się robi (szczególnie u mnie) na LF się nadaje ale często jest warte opublikowania choćby ze względów dokumentacyjnych albo dlatego że ja lub ktoś miał genialny pomysł, na realizacje w dużej skali nie ma funduszy ale w małej jako wstęp czy pomysł działa - spokojnie.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 18:34:27:

    @Sarjane,
    To już sama sobie odpowiadasz na pytanie dlaczego tak u was jest, czyli marazm. Poza tym Ty chcesz paramilitaryzować ludzi, a to już jakimś terrorem zawiewa. To też nie jest dobra metoda do przekonywania ludzi. Stąd to co przedstawiasz, to raczej pokazuje kwestię braku umiejętności zarządzania przez dziekanów. A tak to jak ludzie widzą, że ich wysiłek nic nie daje, to się i zniechęcają. Bo po co, jak i tak się nic nie zmieni. Dlatego ja bym najpierw popatrzyła jakie warunki do pracy mają ludzie, a później bym wyroki wydawał o kimś. Poza tym kategoria danego wydziału, to nie tylko świadczy o jakości pracowników, ale przede wszystkim o jakości i umiejętnościach dziekanów. W końcu, jak się idzie do przemysłu, to człowiek do pracy nie przychodzi z własnym komputerem, suwmiarką, czy innym narzędziem pracy. Natomiast jakoś w Polsce tak się przyjęło, że nauczyciele, niezależnie na którym stopniu nauczają, to muszą sami sobie zorganizować stanowisko pracy, łącznie z tym, że najlepiej, jak sami je wyposażą.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 18:41:51:

    #popatrzył,
    Łoj, się na Sarjane zapatrzyłem i prawie płeć zmieniłem ;o)

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 18:50:54:

    Ciekawy link: www.gov.pl/web/nauka/jak-powstana-wykazy-czasopism-i-wydawnictw-jest-rozporzadzenie

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 19:13:42:

    @kah
    Tak wina dziekana - tyle że odnoszę ciężkie wrażenie że w końcu rektor się nami zajmie. B było do zawsze, tyle że pretensje od zawsze były do "wszechświata" a chęci do pracy średnio. Przymus habilitacyjny trochę poprawił sytuację - tzn mam takie wrażenie że jak ci co się musieli habilitować załapali o co chodzi z publikowaniem to publikują dalej. Mniej, ale stałą ilość. Więc jeśli jest jakieś koło zamachowe to działa. Kah koła zamachowego w postaci Dziekana/bata/planu brakuje.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 19:22:52:

    @kahlkopf
    Nie zwalałbym wszystkiego na dziekanów. Dużo, a może nawet więcej, zależeć może od kierowników instytutów/katedr/zakładów.
    @sarjane
    Kategoria B w technicznych i tylko ok. 1 tys. w DS na pracownika? U mnie przy tych samych warunkach, po odliczeni haraczu uczelnianego wychodziłoby *teoretycznie* z cztery, może nawet pięc razy tyle - średnio.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 19:31:47:

    Dla mnie także suma 1 tys. na pracownika wydaje niezwykle mała (zwłaszcza, iż B to 70% tego, co dostałaby A, zatem nie jest to kwestia innego rzędu wielkości). Nawet u humanistów powinno to być więcej (5 tys. Tullocha o wiele bardziej mi pasuje). Zatem: gdzieś te pieniądze przeciekają. Może parę etatów finansowanych jest z BST, bo tu najłatwiej wydać i mało kto zauważy...?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 19:38:45:

    @sarjane
    > u nas w B średnio pieniądze na pracownika to między 900 a 1300 PLN w statucie

    No to ktoś po drodze podprowadził wam 90%, bo statutowe w B to było pogłównie, 10 tys. zł na osobę. Wychodzi na to, że jesteście na końcu przewodu pokarmowego...

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 19:38:48:

    @Tulloch,
    Tak do końca się nie zgodzę. To dziekani mogą opracować zasady podziału pieniędzy na DS dla poszczególnych katedr, systemy nagród, itp. Poza tym kierownicy katedr odpowiadają przed dziekanem. Natomiast sami kierownicy katedr/zakładów, też mogą w tym względzie dużo, choćby przy dzieleniu pieniędzy z DS, jak i ocenie pracowniczej. Stąd wniosek wg. mnie jest jeden, istnieje całkiem sporo narzędzi nacisku, jak i zachęt dla n-d i n do starania się o właściwą wydajność (adekwatną do dostępnych środków). Kwestia - to odpowiednie bodźce, jak i najzwyczajniej świecie pomoc. Czyli zasada kija i marchewki. Problemem jest w tym względzie nowa ustawa, gdzie kijów wszędzie dużo, natomiast tej marchewki za mało.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 19:43:33:

    Tak wychodzi bo mamy wysokie narzuty w amortyzacji sprzętu - bez którego nie ma dydaktyki. To jest mocna zaszłość której nie pozrzędzimy się na razie. Plus jest niepisana umowa że co roku pewna kwota przechodzi w celu zakupu nowego. Nie ma go z czego kupić więc tak się "ratujemy".

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 19:45:52:

    @Js.c,
    I tak może to być, jak u mnie na uczelni, gdzie jest tendencja, aby etaty techniczne były właśnie płacone z DS. Na niektórych uczelniach są za to pomysły, by nadgodziny za zajęcia dydaktyczne też płacić z DS. Cóż, jak widać są różne kombinacje.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 19:48:32:

    @all
    Podkreślam, ze to 5 tys. to po odliczeniu narzutu, tego co zabiera dziekan i rózne uczelniane zrzutki. Czyli na czysto do wykorzystania
    @kahl
    Owszem, dziekan miał (bo już nie będzie) pewne środki nacisku, ale z drugiej strony zależał od tych kierowników. Taki król elekcyjny wśród możnowładców.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 19:49:52:

    @kahl
    Nie ma możliwości płacenia za dydaktykę z DS. Padnie przy każdym audycie.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 19:49:59:

    @kahlkopf

    Hm, z treści wynika, że materiały konferencyjne, nawet indeksowane, nie będą uwzględniane. I ta informacja jest podawane DWA LATA od początku okresu oceny?! Chyba faktycznie czas na spuszczenie Gowina i jego zauszników do politycznego śmietnika w przyszłorocznych wyborach...

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 19:54:27:

    @tull
    U mnie się tak nie robi akurat ale skond inąd wiem ze się da. Jeśli rektor pozwoli na podmianę funduszy (bo na coś tam potrzebuje innych pieniędzy niż ma). To się nie da na długą metę ale na rok dwa można próbować.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 19:58:56:

    Cóż, na moim podwórku wydawanie DSów podlegało najsurowszym obostrzeniom. Nie wolno było nawet z nich zapłacić za *naprawę* aparatury - bo niby nie był to wydatek związany z uprawianiem badań.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 20:03:04:

    @Tulloch,
    Ja już różne kombinacje widziałem. Zapewne taka regulacja ma na celu ograniczenie nadgodzin za dydaktykę. Ale to jak wiemy nie jest metoda. Niemniej kombinacje są. Pozycja dziekana jest kwestią układów na uczelni i na danym wydziale, czyli kto kim trzęsie.
    Panie Zgred,
    Mnie ciekawi, jak będą wyceniane konferencyjniaki, które ukażą się w czasopismach właśnie konferencyjnych, czyli np. IOP- Conferences Series, EPJ - Web of Conferences. Bo ogólnie poza tymi informatycznymi, nagle się okaże, że będzie 5 pkt. ryczałtu, albo i nic. Zazwyczaj jakieś tam sito muszą takie papiery przejść, większe, mniejsze, ale przechodzą. To i by wypadało, żeby jakieś większe punkty takie wydawnictwa miały.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 20:09:14:

    Koniec końców, bazy Scopus i WoS takie pracę widzą. Niemniej chaos będzie. Pytanie tylko, jak duży?
    Ja byłbym za tym, aby obecną parametryzację przeprowadzić na starych punktach. Odświeżając listy. Natomiast nową punktację wprowadzić do nowej od 2021 roku. Byłoby to postępowanie wg. mnie bardzo racjonalne, bo skonstruowanie tej nowej listy, przy jednoczesnym przypisywaniu do dyscyplin nie jest łatwe, a i w czasie będzie się rozciągać.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 20:12:15:

    staryzgred2012,
    Jest cały Scopus, który uwzględnia mnóstwo pokonferencyjniaków.
    A jezeli czegoś nie ma na Scopusie, to może jest to book series i wtedy masz art w monografii naukowej?

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 20:12:31:

    Co do konferencji - wydaje mi się że poprzednio też nie od początku były punktowane to przyszło z czasem. WoC jest jak chyba web of Science wiec powinno dostać jakkies tam punkty

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 20:14:09:

    @kahlkopf
    Nie, wszystko jest uzasadnianie zastrzeżeniami audytorów, że DS to dotacja celowa i może być wykorzystana tylko na to na co jest przeznaczona.
    Teraz jest nacisk odgórny aby wydać wszystko z DS do końca roku. A wszyscy wiedząc że DSów w przyszłym roku już nie będzie, tylko jakieś nieokreślone fundusze jakie wydzieli rektor z ogólnej subwencji - nie wiadomo jakie i na jakich zasadach - chcą, zgodnie z dotychczasowymi zasadami - zachomikować, żeby nie zostać bez pieniędzy.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 20:18:14:

    @zgred
    Tak jak pisze @trzy.14, konferencje ze Scopusa idą wraz z czasopismami. Z CPCI, a pewnie o ten indeks Ci chodzi, chyba nie. Natomiast dołożyli CORE z informatycznych.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 20:23:17:

    § 6. 1. Wykaz czasopism obejmuje:
    1) czasopisma naukowe, które zostały ujęte w międzynarodowej bazie:
    a) Scopus jeżeli posiadają status czasopisma aktywnego,
    b) Science Citation Index Expanded,
    c) Social Sciences Citation Index,
    d) Arts & Humanities Citation Index,
    e) Emerging Sources Citation Index;
    2) recenzowane materiały z konferencji międzynarodowych, które zostały ujęte w międzynarodowej bazie DBLP Computer Science Bibliography, w przypadku konferencji uwzględnionej w The Computing Research and Education Association of Australasia (CORE);


    Moim zdaniem punkt 2 dotyczy tylko papierów, których nie ma w punkcie 1. Czyli sporo pokonferencyjnych wchodzi jako art w czasopiśmie.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 20:25:22:

    Tulloch,
    To też obserwuję. W ogóle jest obawa o to, co się da w przyszłym roku zrobić. Jeżeli, żadnych pieniędzy nie będzie na DS może być stagnacja. Stąd dużo osób startuje o granty, żeby coś mieć na przetrwanie. Z drugiej strony, można obecne pieniądze z DS przesunąć na przyszły rok. Tyle, że znajdą się już w subwencji i nie wiadomo, czy wrócą do katedry.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 20:37:41:

    Tak naprawdę to rozporządzenie pozostawia nas "in limbo".

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 20:40:56:

    No i nie ma słowa o kryterium C czy D ani o porządkowaniu (i "centylowaniu") czasopism z uwzględnieniem liczb publikowanych w nich papierów. Niemniej, tych wszystkich *możliwych* wskaźników jest za dużo.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 20:42:12:

    Panie Pi,
    Czyli co wiemy? Chyba, że nic nie wiemy. A na dodatek, każe nam się grać w grę, gdzie nie są znane zasady gry, a które na bieżąco się ustala, w zależności od tego, w którą stronę wiatr zawieje.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 20:45:52:

    Indeksowane materiały pokonferencyjne to nie indeksowane czasopisma. Niestety znowu zaczyna pokutowac jednolita miara dla wszystkich. I jeszcze to przypinanie średniej do skali... "szerokie" czasopisma mogą dostać po głowie (z wyjątkiem ligi Nature).
    Nawiasem mówiąc, miejscami to się czyta trochę niegramotnie.

    Informatyka się wywinęła. Skala dla CORE wygląda bardzo rozsądnie. Ruch oczekiwany, bo dotychczasowa ocena dorobku była zupełnie w poprzek reszty świata.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 20:52:54:

    Nacisk na wydawanie jest bo to co zostanie jest w zasadzie do decyzji Rektora a to czy i kiedy wróci ... trochę pytanie brzmi kiedy pojawią się pieniądze z ministerstwa i ile.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 21:07:19:

    A czy jest jakieś formalne uzasadnienie (przepis) przekazania tegorocznych niewykorzystanych DSów do decyzji rektora w 2019? Na jakiej podstawie mają one być włączane do przyszłorocznej subwencji?

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 21:12:28:

    na 100% nie powiem - ale wynika to najprawdopodobniej z tego że będzie 1 fundusz od przyszłego roku nie będzie podziału na dydaktykę i naukę. Ponadto, pieniądze nie będą szły na wydział tylko na uczelnie. Więc uczelnie żeby nie robić zamieszania "dopasowują się " na zaś.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 21:28:18:

    Wydaje mi się, że nacisk na wydanie BSt wiąże się z algorytmem, w którym (słusznie) jest składnik B&R proporcjonalny (przynajmniej taka chyba jest intencja) do wydatków na naukę. Zatem: więcej wydasz, więcej dostaniesz subwencji (w roku 2019).

    Niby jest to prawda, ale wydanie środków X gwarantuje (co najwyżej) dotację wyższą o X/2 (bo jest stała przeniesienia). Co gorsza: środki X ma w ręku dziekan, czy nawet naukowiec na dole, a środki X/2 otrzyma rektor w ogólnym kotle i co z tego spłynie niżej i jak, to się dopiero okaże.

    W kolejnych latach obecność tego składnika w algorytmie (pod warunkiem jego odpowiedniej konstrukcji: zwłaszcza wykluczenia z niego wydatków na etaty, czy wydatków z grantów) może być motywacją - chyba jedyną - dla rektorów, aby w ogóle cokolwiek "odpalali" na badania i rozwój.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 21:30:15:

    @js.c.
    Samo 0.7 przemnożyć chyba nie wystarczy, bo jeszcze istotny jest wskaźnik kosztochłonności badań?

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 21:37:33:

    @nobooks
    Oczywiście. Chodziło mi o porównanie dotacji dla danego wydziału w sytuacji gdy ma lub nie ma kategorii A. [Zapewne oszacowanie Zgreda jest mniej więcej dobre: wydziały techniczne B mają rzędu 10 tys. na głowę, humaniści odpowiednio mniej].

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 21:49:29:

    Czy w tym nowym rozporządzeniu dobrze czytam, że zespoły eksperckie będą mogły podwyższyć także polskim czasopismom z konkursu ministerialnego z 20 do 70 punktów? Jeśli tak, to nieciekawie.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 21:52:52:

    @Ruda
    Twoja nowsza odpowiedź dotyczy dzielenia punktów, przedtem chyba była mowa o czymś zupełnie innym.
    Punkty nie dzielą się między autorów dla czasopism z wyższych progów punktowych, dla niższych się dzielą przez pierwiastek z liczby, najniższego - wprost.
    Stara lista B to zakres 1-15 i to ma też funkcjonować za lata 17-18. Poza tym czasopisma i rozdziały spoza wykazu mają 5 punktów, które także nie kończą się na zero. Wreszcie, obniżanie punktacji nie wygląda dobrze psychologicznie, bo ludzie mają odczucie, że coś im się zabiera.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 22:59:26:

    Jeszcze jedna obserwacja na temat rozporządzenia określającego tworzenie wykazu czasopism. Jakiś czas temu js.c. proponował, aby eksperci mogli tylko obniżać punktację, a nie podwyższać. Ponieważ procedura opisana w rozporządzeniu wyłania punktację wyższą spośród dwóch obliczonych z różnych wskaźników, część automatyczna będzie raczej produkować zawyżoną punktację, co nadaje propozycji js.c. tym większy sens. Tymczasem według rozporządzenia eksperci mogą obniżać maksymalnie o dwa progi i podwyższać też o dwa. W świetle maksymalizującej procedury wybierania jednej z dwóch punktacji, ta symetria decyzji wydaje się nieprzemyślana.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 23:32:17:

    @nobooks

    Z drugiej strony średnia po dyscyplinach może ciągnąć w dół. Weźmy na przykład czasopismo psychologiczne, które miało pecha dostać dodatkowo nauki o zdrowiu. Jak w naukach o zdrowiu wypadnie słabo, to średnia może go ściągnąć 1-2 sloty w dół.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 23:40:24:

    Pytanie - to podwyższanie/obnizanie dotyczy całych czasopism czy poszczególnych artykułów ?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/09 23:54:02:

    @all

    Nieuwzględnienie CPCI jest skandaliczne. Przez ponad dwa lata MNiSW pogrywa z nami siejąc wyłącznie niepewność, sugerując stosowanie poprzedniego rozporządzenia, które jasno mówi o "Web of Science Core Collection", CIĄGLE OBOWIĄZUJĄCE rozporządzenie o habilitacjach nakazuje stosować wskaźniki według tej bazy, a teraz jesteśmy informowani, że fragment tej bazy będzie miał wartość makulatury.

    To nie jest błąd. To nie jest zmiana. To jest RAŻĄCA niegospodarność i powodowanie BARDZO DUŻYCH STRAT BUDŻETOWYCH. Strat, gdyż wydatki poniesione na badania, które były publikowane na konferencjach indeksowanych w CPCI są ZMARNOWANYMI PIENIĘDZMI. Tego Gowinowi i jego zausznikom nie można zapomnieć! Mogą sobie dowolnie sterować wskaźnikami na przyszłość, ale za zmiany skutkujące wstecz na dwa lata warto będzie ich w przyszłości przeczołgać sądownie.

  • przybyszewski_a napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 00:25:56:

    Pracuję w informatyce i arbitralne zawężenie listy konferencji do poziomu >= C według CORE jest dość szokujące. Sam ranking CORE powinien być raczej wskazówką dla autorów gdzie ewentualnie zgłaszać swoje prace, a nie podstawą odcięcia mnóstwa np. mniejszych ale wyspecjalizowanych konferencji.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 00:50:17:

    CORE jest szeroko rozpoznawalnym rankingiem. I jest pojemny - trudno wskazać kawałek CS bez reprezentacji w CORE. Na poziomie C łapią się również konferencje małe, w tym organizowane corocznie w Polsce. Krótko mówiąc rozsądny wybór.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 00:51:18:

    A może jeszcze dorzucić jakieś bazy dla innych dyscyplin np. zbMATH, OnePetro, Materials Science & Engineering Database. A co, jak już mieszać to na całego. Jak ma być chaos, to taki, żeby nawet atraktora nie można było żadnego znaleźć. Czemu mają być uprzywilejowane tylko jakieś jedne dyscypliny, czy nawet dziedziny.
    A tak z innej beczki, to wg. mnie powinna też być specjalna baza z teologii, na podstawie której osobno wypunktują czasopisma z dziełami naszych teologów. Ciekawe ile punktów wtedy będą mieć "Zeszyty Formacji Katechetów"?

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 00:59:59:

    @kahlkopf

    Dyscypliny między sobą nie konkurują. Nie ma powodu, żeby nie uwzględniać szanownych rankingów "branżowych", jeśli w dyscyplinie takie funkcjonują.
    W przypadku informatyki ruch bardzo rozsądny, bo stymuluje publikowanie tak jak reszta świata.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 01:07:34:

    @5368696c6c,
    Nie do końca się z tym mogę zgodzić. Są też pewne branżowe konferencje, które powinny być uwzględnione. Jak widać, wszystko zależy od siły przebicia.
    A tak a propos ministra: wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-gowin-o-obietnicach-wyborczych/7l6kh8x

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 06:26:49:

    Zgadzam się ze Zgredem w sprawie CPCI. Ministerstwo się miota niezbornie. Dopiero co za konferencje (indeksowane z kolei w Scopusie) miało być do 200 (!) punktów. Teraz 0 (lub 5, czyli prawie 0), o ile nie są wydane przez mainstreamowych wydawców? No chyba, że planują ująć wydawców czołowych proceedings w którymś z wykazów wydawców i traktować je jak zbiory.
    @kahlkopf
    Polskie czasopisma teologiczne mogą dostać nawet 70 punktów, o ile wygrają konkurs wsparcia, a następnie uzyskają przyjaznych ekspertów.
    W ogóle te dwa ruchy razem (wraz z włączeniem ekspertów) wyglądają na kolejny kontratak betonu.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 06:28:54:

    Aha, @sarjane, całe czasopisma; jakże sobie wyobrażasz przeglądanie milionów artykułów. Moim zdaniem rzetelna ocena ekspercka jakichś 30 tysięcy (suma zbiorów Scopus i 4 baz WoS) czasopism również nie jest do sensownego przeprowadzenia.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 09:28:53:

    @Nobooks,
    Tak zgadzam się tu z Tobą wybitnie: W ogóle te dwa ruchy razem (wraz z włączeniem ekspertów) wyglądają na kolejny kontratak betonu.
    Stąd moja wypowiedź jest właśnie sarkastyczna.
    Widać, że jak ktoś może, to tak kombinuje, aby wyjść na swoje przy najbliższej parametryzacji. Nie zdziwi mnie nawet powstawanie nowych baz czasopism dla jakiejś wybranej dyscypliny lub też odkrycie kolejnej.
    Dlatego wg. mnie choćby z tego powodu lepiej byłoby (i bezpieczniej), aby obecną ewaluację dokończyć na kudrykach, a gowinki zacząć zarabiać w nowej od 2021 roku.
    Dobrym ruchem byłoby to, jakby minister zostawił sobie więcej czasu na dopracowanie nowych zasad ewaluacji publikacji, ze względu na to, że proponowany system wyceny jest znacznie bardziej skomplikowany od obecnego. Równocześnie dałoby to ludziom możliwość korekty polityki publikacyjnej i wyboru optymalnego wydawcy. Wszyscy wiemy (a może i nie wszyscy), że proces publikacyjny, nawet konferencyjniaków (choćby w IOP-CS) nie jest krótki.

  • naukowiec2.0 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 09:43:07:

    Kahlkopf, nie wychodź tak daleko z tą strategią. Od stu lat wiadomo, kiedy będzie stulecie odzyskania niepodległości i co? Jak to wszystko wygląda dzisiaj? A Ty coś o 2021 wspominasz ... Trzeba robić swoje i się nie oglądać na ten jeden wielki cyrk punktacyjny.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 10:44:18:

    off topic ale o oświacie, tyle że szkolnej, bardzo dobry artykuł:

    wyborcza.pl/magazyn/7,124059,24144426,na-gorze-naczelnik-dyrektor-pod-nim-klawisze-nauczyciele-na.html

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 10:48:50:

    kahlkopf, dokończenia ewaluacji w starym stylu nie da się zrobić bez przesunięcia terminu wejścia części przepisów (w tym konieczności uchwalenia nowych statutów uczelni) o dokładnie rok.

    Generalnie już jesteśmy w fazie oświatowej: tak jak nic nie przywróci gimnazjów, tak nic nie uratuje starej ewaluacji. I tylko szeroki uśmiech Zalewskiej i bardziej stonowany uśmieszek Gowina pozostaną stałymi uniwersalnymi.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 11:17:24:

    Międzymorze:
    jakubmarian.com/number-of-top-ranked-universities-by-country-in-europe/

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 11:38:59:

    Pi,
    GW bzdury wypisuje. Tak samo, jak nagonkę uprawiała na nauczycieli, gdy rządziło PO. GW ma spojrzenie "warszawki" i chce wszystkich pouczać, tymczasem szkoły nawet te państwowe są tak różne, jak zróżnicowana jest Polska. Generalizowanie nie jest nigdy dobre. Co do właściwych zmian w polskiej szkole, to pod tymi rządami jestem sceptyczny, co pokazała już deforma i sposób jej wprowadzania. Jak patrzę na plan lekcji mojego syna to jestem załamany. On ma więcej godzin lekcyjnych niż dorosły człowiek godzin pracy, a jeszcze musi się przygotowywać do sprawdzianów i egzaminów.

    Naukowiec2.0,
    W pełni masz rację. Mną kieruje zdrowy rozsądek, ale widzę, że dla rządzących poststyropianowców (czyli nie tylko obecna "wadza") jest czymś obcym.
    Jak oni kochają to mieszanie! A jeszcze bardziej juble, medale i fanfary. I te puste frazesy ...
    Zdrowy rozsądek to chyba już dawno w Polsce poszedł spać...

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 11:53:13:

    @kahlkopf
    > Jak oni kochają to mieszanie! A jeszcze bardziej juble, medale i fanfary. I te puste frazesy ...

    Bo to jest typowa neosanacja: przed nami były ruiny, ale my to naprawimy, że ho, ho, ho...

    A wychodzi jak zwykle: ruchy pozorne, ordynarny lobbing z pisaniem rozwiązań pod konkretne zamówienia i osoby, a na końcu tylko całkowita niepewność i chaos.

    Rozmarzyłem się: a gdyby tak chcieli zrobić nam źle... i też by im nie wyszło...

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 12:09:32:

    kahlkopf,
    Mnie w tym artykule uderzyło zaakcentowanie związku między szkolną nauką pozawerbalną a tym, jakim jesteśmy później społeczeństwem. Po kilkudziesięciu latach nie ma dla mnie żadnego znaczenia, czy pamiętam związek miedzy kątem środkowym a kątem opartym na tym samym łuku, czym komórka eukariotyczna różni się od tej drugiej albo czym okolicznik różni się od przydawki. Jeżeli szkoła uczy posłuchu dla autorytetu i nie uczy samodzielnego, krytycznego myślenia ani umiejętności współpracy, to mamy to, co mamy - część żądnego autorytaryzmu, zacofanego, postkolonialnego "Międzymorza".

    Przecież nie ma powodu, by ławki były ustawione frontem do nauczyciela, ale też bardzo mało nauczycieli wiedziałoby jak się zachować w klasie, w której ławki ustawione są inaczej, np. do pracy w grupach i w której podstawową metodą wychowawczą nie jest podsycanie indywidualnego wyścigu szczurów. W klasie, w której można być dyslektykiem lub mieć rzeczywiste defekty intelektualne, a mimo wszystko czuć sie w niej dobrze.

    To, jakim jesteśmy społeczeństwem, czy współpracujemy, czy sobie ufamy, czy może nawzajem podstawiamy sobie nogę, decyduje się już w szkole.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 12:23:37:

    Pi,
    Ależ owszem, są też takie szkoły w Polsce gdzie: Przecież nie ma powodu, by ławki były ustawione frontem do nauczyciela, ale też bardzo mało nauczycieli wiedziałoby jak się zachować w klasie, w której ławki ustawione są inaczej, np. do pracy w grupach i w której podstawową metodą wychowawczą nie jest podsycanie indywidualnego wyścigu szczurów. W klasie, w której można być dyslektykiem lub mieć rzeczywiste defekty intelektualne, a mimo wszystko czuć sie w niej dobrze.
    Tak do końca jak jest dokładnie polska szkoła tego chyba nie wie nikt. Odkąd mamy permanentny okres reform, tak mniej więcej jakieś 20 lat (czyli zdążono już sporo życiorysów młodych ludzi napsuć), to nikt nie wie w którym i jakim kierunku podążamy. Ja mam wrażenie kręcenia się w kółko i całkowitym brakiem zrozumienia potrzeb dzieci, młodzieży jak i samych pracowników szkół. Jest olbrzymi dysonans pomiędzy chceniami kolejnych ministrów, a możliwościami szkół, choćby ze względu na wieczne niedofinansowanie. Są tylko żądania, ale wsparcia na horyzoncie nie widać. Za to jest upychanie na wice-ministerialnych stołkach gnojków, którzy ledwo co studia pokończyli. Grzechów kolejnych reformatołów jest tyle, że nie wiem, czy drzew w Polsce starczy na wyprodukowanie papieru do ich opisania. I piszę też to z perspektywy byłego nauczyciela.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 12:36:30:

    kahlkopf,
    Ja też mam w życiorysie doświadczenie belferskie, ale bardzo krótkie (i bez wychowawstwa, więc to się w gruncie rzeczy nie liczy jako prawdziwe belferstwo), jako belfer dochodzący z zewnątrz.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 13:01:11:

    Pi,
    Cóż, to ja mam głębsze i to całkiem niedawne doświadczenie. Na dodatek miałem możliwość poznania kilku szkół państwowych, jak i tzw. społecznych.
    Stąd twardo weryfikuję różne takie twierdzenia. Tu podpadła mi zwłaszcza niedawna tuba rządowa, czyli GW. Dlatego czegoś (bo trudno to nazwać obiektywną gazetą), gdy rządziło PO, to nauczyciele ciągle byli be, i nagonka, byleby uzasadnić kolejne reformy do reformy, poprzez reformy. Najlepszym przykładem ministerialnych bzdur było to, jak rozkład roku szkolnego (czyli m.in. kiedy egzaminy, rok 2009 lub 2008), gdy rządziła Hall przyszedł do szkoły końcem września lub początkiem października. Ale wymagania są i były. Klasy w szkołach państwowych nadal bywają ponad 30 osobowe. I Pi, jak sobie wyobrażasz, aby właśnie poobracać ławki i wykorzystywać inne środki dydaktyczne, gdy masz ponad 30 osób w klasie? Albo jak zindywidualizować nauczanie, gdy jest tak duża klasa, np. przeprowadzanie przez uczniów doświadczeń na fizyce? Co z tego, że człowiek nawet chce i potrafi, jak lekcji fizyki jak na lekarstwo, pieniędzy nie ma na doposażenie pracowni, a często ważniejsze są jakieś uroczystości patriotyczne, czy przyjazd d... biskupa? I lekcje przepadają, a człowiek goni z klasą na patriotyczne echy i achy.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 13:04:37:

    Przy czym przy niektórych zajawkach typu patriotyczne zrywy, to szkoły społeczne/prywatne bywają nawet gorsze od państwowych.
    Co ciekawe, w wielu szkołach ważniejszy niż dyrektor, to jest ksiądz katecheta i proboszcz.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 13:05:48:

    I to nie jest wynalazek obecnej władzy, tylko od momentu, gdy zaczęto wprowadzać religię do szkoły!

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 15:35:44:

    @all
    W szkołach jest różnie ... Przykład @trzy z obracaniem ławek jest bardzo trafiony (chyba przypadkiem) moja opiekun na stażu w gimnazjum w ogóle nie miała pojęcia jak traktować dzieci siedzące do niej tyłem przy komputerach. Prób podejścia, przejścia po klasie w celu zapytania choćby, jak tam idzie nie było w ogóle. A potem zdziwienie że efekty żadne - "a przecież taką dobrą książkę wybrałam".
    Ale z drugiej strony ja znowu miałam WSZYSTKIE bardzo dobre polonistki - poziom tolerancji dla mojego pisania był wręcz nie do przecenienia. A że nadawałam się do wszystkiego poza pisaniem i recytowaniem za to byłam oceniana ( 5 nigdy nie maiłam - w sumie słusznie). A z drugiej strony to co się działo na innych przedmiotach z moim pisaniem to jest nie do opisania. Za pisanie "banie" chyba udało mi się złapać ze wszystkiego i nie działały tłumaczenia moich rodziców lub rzeczonych polonistek - nie umiesz napisać Gruzja - bania, pisaniem in to zamiast into - bania itd (lub obniżenie oceny). Tak że nauczyciele są różni. Ja ogólnie odnosiłam wrażanie że humaniści są lepiej przygotowani do dydaktyki niż techniczny-środowisk.
    A zupełnie oddzielnym problemem sa rodzice ...

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 15:36:13:

    @noobs dzięki. Tak mi się wydawało ale gdzieś coś takiego Gowin palnął i wolałam się upewnić

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 15:46:47:

    sarjane,
    Jak byłem parę lat na Dniach Szkoły czy czymś takim rocznicowym, to jak ustawiono w salach stoliki? Tak, żebyśmy mogli się między sobą porozumiewać.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 16:24:10:

    Jest uroczo. Prawdopodobnie lista czasopism punktowanych pojawi się w maju-czerwcu 2019. I obejmować będzie okres 2019-2020. Czyli w zasadzie ta lista nie ma żadnego sensu motywującego - jest totalna ruletka, jeśli chodzi o decyzję gdzie wysyłać. Nie sposób przewidzieć, czy czasopismo które mamy na myśli będzie za 140/200 pkt, co w przypadku tekstów wieloautorskich ma kluczowe znaczenie.

    Co więcej: nadal nie wiemy, jaka jest punktacja za 2017-2018. To znaczy: jak wyliczane są punkty, bo to że "jest po staremu" nic nam nie mówi. Czy mamy przez to rozumieć, że za 2017-2018 obowiązuje zasada dzielenia punktów za artykuły wieloautorskie? jeśli tak, to jak to się będzie odbywało bo przecież tam nie ma progów dla pierwiastkowania slotów i punktów? A więc artykuł w Nature za 2017 wydany w 5 jak się liczy? A jak taki sam artykuł opublikowany w 2019?

    Mam podejrzenia graniczące z pewnością, że wszystko się zmieni przed 2020 - wprowadzą nową punktację za cały okres ewaluacji i wtedy wygrają ci, co mają wygrać.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 16:26:46:

    Taka jest prawda, że kolejni rządzący MEN, a przede wszystkim odczuwalny w tym względzie były rządy PO, spowodowali zwiększenie biurokracji. Sam się nawet o tym przekonałem, że to nie jest ważne, czy się dobrze uczy, czy źle. Najważniejsze to to, aby wszystko zgadzało się w papierach. Te wszystkie awanse na nauczycieli mianowanych i dyplomowanych opierają się przede wszystkim na zbieraniu papierków. Nikt nie patrzy na umiejętności. Inną bzdurą jest wymuszanie na nauczycielach robienie dodatkowych kursów, które kompletnie nic nie wnoszą i poza papierem nic nie dają. Przykładem choćby kurs robienia origami. Stąd w obecnie w szkole najważniejszym jest uzupełnianie dziennika. Nieważne papierowy, czy elektroniczny musi być uzupełniony. Przy czym ten elektroniczny rodzi jeszcze następne kurioza, zwłaszcza dla nauczycieli pedagogów, logopedów, itp. I wreszcie - bardzo zmienne prawo. Dla przykładu w jednym roku pod jednym min. każdy nauczyciel może prowadzić zajęcia z dziećmi z niepełnosprawnościami. Przychodzi następny min. nawet z tej samej partii i się okazuje, że trzeba mieć skończoną rewalidację. Zmiana ministra i znów powrót do wcześniejszego porządku. To przy takim prawodawstwie ciężko jest nie tylko dyrektorom kierować szkołami, ale i nauczycielom w planowaniu swojej kariery. I jeszcze te kiepskie zarobki. Ale i tak Zalewska przebija tu sporo byłych min., jak choćby z podwyżkami dla nauczycieli. Najpierw pozabierała większość dodatków, po czym po kilku miesiącach dała niepełne wyrównanie, nazywając to w mediach podwyżką. I takich kwiatków jest cała masa. Stąd nie dziwi negatywny dobór kadr. Dziś nauczycielem nie warto być, bo kiepska płaca i cała masa biurokracji. A klasy, klasy mimo niżu demograficznego często dalej utrzymuje się duże, bo pieniądze, bo subwencja oświatowa nie pokrywa często nawet płac nauczycieli i samorządy muszą dokładać. Natomiast mity o wielu dniach wolnych nawet w święta można między bajki włożyć. Przykład, za niedługo będzie 11 listopada i wielu nauczycieli będzie musiało stawić się w szkole, aby wraz z uczniami uczestniczyć we mszy, a później obchodach lokalnych.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 16:30:25:

    Fla,
    Czyli jak zwykle, ci co na pierwszej linii znów dostaną młotkiem po głowie. A kto jest na pierwszej linii - my!
    Może pójdę sobie kupić hełm z demobilu, to chociaż osłonię tę swoją makówkę przed dalszymi rykoszetami ustaw i rozporządzeń.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 16:46:26:

    @flamengista
    > Mam podejrzenia graniczące z pewnością, że wszystko się zmieni przed 2020 - wprowadzą nową punktację za cały okres ewaluacji i wtedy wygrają ci, co mają wygrać.

    Mam brzydkie podejrzenia, graniczące z pewnością, że będzie właśnie tak jak piszesz.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 16:51:49:

    Zgred & Fla,
    To jest nas więcej ...

    Zgred,
    Tak a propos Twojego poprzedniego wpisu, to tak się zastanawiam, czy to ich nieudacznictwo, złośliwość, czy głupota?

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 17:12:59:

    @zgred @flam
    Tak będzie - i tutaj tryb przypuszczający nie jest konieczny - ale to w sumie nie jest jakoś zaskakujące. Było widać że tak będzie.

    I tu jak naczelny teoretyk spiskowy Zgred (nie obraź się) już wcześniej pisał - chodzi o to żeby dać tym komu dać trzeba odebrać tym komu odebrać trzeba (według widzimisię żarzących) - a nasi Rektorzy w między czasie zrobią absolutnie wszystko co w ludzkiej mocy żeby to jakoś przetrać. Nie będzie fajnie ...

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/10 17:18:42:

    Sarjane,
    To nie teoria, tylko rzeczywistość!

  • henboot napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/11 08:46:10:

    @sarjane
    chodzi o to żeby dać tym komu dać trzeba odebrać tym komu odebrać trzeba (według widzimisię żarzących)

    Dużo tu wróżbitów kreujących propagandę wg. tego co im się wydaje, jak dla nich będzie lepiej lub zwykłych manipulatorów o podłym celu, osiągnięcia marno-groszowych korzyści materialnych kosztem młodych ludzi, którym odebrano możliwość kształcenia się na sensownym poziomie.
    Jeżeli przez ostanie 50lat decydenci nie wykorzystali środków i szans to prawdopodobieństwo że wykorzystają w przyszłości jest zerowe.
    Nie znam przypadku w cywilizowanych krajach kto inwestowałby z zerowym prawdopodobieństwem na sukces, takie praktyki to standard w niecywilizowanych krajach.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/11 18:58:00:

    @hen
    A czego się spodziewałeś po rozmowie pod postem o takim tytule? Z resztą czemu się dziwisz. Reforma wprowadzona w tak nieskoordynowany sposób musi powodować panikę albo przynajmniej niepokój.

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide