Robię habilitację

Wpis

piątek, 12 października 2018

Parametryzacja wyimaginowana

Z braku czasu nie zaglądałem przez ostatnich kilka dni do komentarzy, więc nie wiem, czy o tym już było. Jednak z kronikarskiego obowiązku donoszę o nowym wpisie prof. Kulczyckiego na temat określania się dyscyplinarnego na potrzeby parametryzacji.

 

Kulczycki pisze:

 

...reprezentowanie dziedzin i dyscyplin przez pracowników prowadzących działalność naukową w ewaluowanym podmiocie jest tak kluczowe dla władz uczelni instytutów. Oczywiście reprezentujemy dziedziny i dyscypliny według nowego podziału obowiązującego od 1 października 2018 r.

 

O tym, jak głupie jest zapisywanie się do dyscyplin, pisałem kilkukrotnie. O tym, że nowa ustawa idzie w kierunku przeciwpołożnym do tego, w którym podąża nauka światowa, również. Na naszych oczach umiera interdyscyplinarność w nauce polskiej.

 

W mojej uczelni trwa już dyskusja na temat tego, co robić. Na szczęście nikt nie uważa, że my coś reprezentujemy, czy też że zapisywanie się do dyscyplin odzwierciedla jakąkolwiek rzeczywistość naukową, badawczą czy jeszcze jakąś inną.

 

Dyskusja idzie w dwóch kierunkach. Po pierwsze zapisujemy się do dyscypliny naszych stopni. Zaletą tego rozwiązania jest jego prostota. Po drugie, zapisujemy się tam, gdzie powie nam uczelnia. A zatem to mądrzy stratedzy uczelniani zadecydują, gdzie powinniśmy się zapisać, a zrobią to tak, żeby uczelni przyniosło to najwięcej zysku. Zalętą tego rozwiązania jest jego dopasowanie dopotrzeb uczelni. Mówiąc szczerze, nie mam bardzo wyrobionego  zdania, która z opcji jest lepsza. To, co jednak jest najważniejsze dla mnie, to zrozumienie, że zapisy dyscyplinarne są działalnością z pogranicza creative writing. 

 

I tu chciałbym się podzielić wnioskiem najważniejszym. Otóż nowa ustawa osiągnęła to, czego jeszcze nie osiągnięto chyba w polskiej parametryzacji. A mianowicie, podstawą oceny parametrycznej będzie rzeczywistość w całości wyimiganowana (to ostatnio popularne słowo). Można jednak dzięki temu uznać, że wprowadzono do parametryzacji nowy wymiar.  Bowiem do tej pory oceniano nasze publikacje i działalność naukową (z wieloma zastrzeżeniami, można uznać, że oceniano jakąś rzeczywistość instytucjonalną). Teraz jednak oceniać będziemy również zdolności władz uczelni do tworzenia literatury, może nie od razu pięknej, jednak prawie na pewno nie literatury faktu.

 

I tak to przyszłe pokolenia będą studiowały polską literaturę niepiękną, choć z pewnością należącą do fikcji literackiej.

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
piątek, 12 października 2018 19:36

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 20:01:13:

    Fantastyczny, naprawdę głęboki wpis! Gospodarzu, to jest istota sprawy: kolejna ewaluacja sparametryzuje przecięcie rzeczywistości wyimaginowanej w umysłach ministerialnych doradców z rzeczywistością wyimaginowaną w umysłach uczelnianych władz oraz nas samych, w zakresie, w jakim rozumiemy reformę, o ile się nią przejmujemy.

    U nas np. trwa dyskusja, czy aby nie opłaca się "zamrozić" ogonów w wyimaginowanych dyscyplinach technicznych, byle nie przekroczyć progu 10 osób. Co najmniej 100 profesorów nie zajmuje się już "przełomowymi badaniami", tylko dopasowaniem swojej imaginacji do rzeczywistej lub wyimaginowanej rzeczywistości nowej ustawy i póki co całkowicie wyimaginowanych rozporządzeń.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 20:04:22:

    Pytanie do wszystkich:

    Co komisja na UW ma na myśli, pisząc:
    Wskazane jest przy tym uproszczenie struktury wydziałów i jednostek badawczych. Optymalnym byłoby doprowadzenie do sytuacji, w której wydział czy jednostka ma tylko jeden poziom struktury wewnętrznej.

    Likwidacja instytutów czy zakładów/katedr?

    www.uw.edu.pl/wp-content/uploads/2018/10/uniwersytet-warszawski-a-nowa-ustawa-o-nauce-i-szkolnictwie-wyzszym.-nauka-ksztalcenie-szkoly-doktorskie-rada-uczelni.pdf

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 20:17:36:

    @Pi,
    Może niech założą jeden duży, przewspaniały Wydział Mniemanologii Stosowanej. A tak w ogóle, jak to się stało, że mniemanologii jeszcze nie wyróżniono, jako samodzielnej dyscypliny z dwoma dziedzinami: mniemanologią stosowaną i królową mniemanologią teoretyczną. Toż to skandal.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 20:24:07:

    Ale będzie motyla kurwa noga zabawa.

    Wszystko będzie leżało i kwiczało przez 5-6 lat, po czym będziemy się z tego wycofywać jak z gimnazjów.

    Wcale nie dlatego, że reforma pyknie i będzie fajnie lub nie pyknie i będzie niefajnie, ale każdy będzie kojarzył tę reformę z tym burdelem. Wtedy padnie hasło "cała wstecz". Dlatego burdel zostanie rozszerzony na kolejne 4-5 lat, kiedy będziemy próbowali odkręcić to co nakręcaliśmy. What a great time to be alive!

    Oto słowo Boże. Możecie sobie w ramkę oprawić i do tego wracać przy każdej okazji.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 20:37:54:

    A ja powiadam Tobie Czlowieku.z.Makulatury, że nazywanie tego "burdelem", jest obrazą dla tych często dobrze prosperujących i dobrze poukładanych interesów. Tak, jakby to Szanowny Kolega nazwał sejm, to by zapewne bardziej oddawało tą rzeczywistość, z którą przyszło nam się zmierzyć, a od której zaczyna już boleć pewna szlachetna część ciała.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 20:47:46:

    @3.14
    Likwidacja instytutów czy zakładów/katedr?

    A co za roznica, jak bedzie sie nazywalo to, co zostanie po likwidacji? Jezeli celem jest zwiekszenie wladzy dziekanow, to optymalne jest zachowanie duzej liczby malych jednostek, tj. zakladow, a nie kilku duzych, czyli instytutow.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 20:48:24:

    Zaszło tu kilka zjawisk. Każde z osobna może nawet dobre, ale zbyt dużo tego dobrego jak na jeden raz. Przystopowanie pogoni za studentem. Zamiana dotacji dydaktycznej na subwencję naukowo-dydaktyczną. Centralizacja totalna (dla mnie to akurat jest złem, ale są też inne gusta). Zastąpienie minimów kadrowych kategoriami naukowymi. Zmniejszenie liczby dyscyplin (co, wbrew pozorom, zwiększa interdyscyplinarność). Parametryzacja według dyscyplin, zamiast wg wydziałów.

    To ostatnie to powrót do poczciwej przeszłości, tylko robiony jakoś sztucznie (chyba cel, jakim jest centralizacja - zaślepia). Bo KBN też kiedyś parametryzował instytuty, katedry - jednorodne jednostki wewnątrzwydziałowe i nikomu to nie przeszkadzało, a nawet chyba było lepsze od późniejszej centralizacji na poziomie wydziału (nastąpiło mieszanie dyscyplin i manipulowanie przydziałem do GWO, w sumie: duży krok wstecz). Teraz scentralizowano jeszcze bardziej i sztucznie trzeba scalać dyscypliny kawałek po kawałku. Dla urzędników to niby wygoda, ale w dobie komputerów takie scalanie to naprawdę małostkowość. Czy nie można było po prostu wrócić do przeszłości, czyli parametryzować twory jednorodne, ale twory naturalne i w rzeczywistości istniejące? Wtedy może dałoby się utworzyć także kilka GWO dla grup stricte interdysycplinarnych (ale interdyscyplinarnych, a nie przypadkowych zlepków z różnych dyscyplin)?

    A skoro parametryzuje się nie istniejące byty, ale raczej jakieś formalne przegródki na uczelni, to najlepiej tym w ogóle nie zawracać głowy naukowcom, tylko jednak niech władze uczelniane przejmą inicjatywę i zrobią tak, aby był wilk syty i owca cała :)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 20:54:44:

    charioteer1,
    To jest słuszny trop. Na naszej polibudzie kilka lat temu zlikwidowano instytuty. Nie wiem, czy politechnika działa lepiej, za to władza dziekana wzrosła na pewno. Ma to też swoje dobre strony, bo instytut to w naszej tradycji księstwo udzielne.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 20:56:47:

    js.c,
    Bardzo dobry wpis.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 20:57:20:

    Muszę dopowiedzieć coś, co wydaje mi się oczywistością, ale w świetle omawianego tu dokumentu - widać, że oczywiste nie jest. Otóż "nie zawracanie głowy naukowcom" to przede wszystkim zminimalizowanie czy złagodzenie zmian strukturalnych :)

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 20:57:57:

    @Chario,
    W świetle nowej, wiekopomnej, przewspaniałej ustawy nie ma już takiego stanowiska jak dziekan. Jest tylko rektor, reszta bytów, w tym dziekani, to jeżeli sobie uczelnia zapisze w statucie, że jest coś takiego to będzie. I tak najlepszy to będzie trick w dniu 01.10.2019, gdy formalnie przestają istnieć wydziały, w dzisiejszym rozumieniu, dziekani, prodziekani, prorektorzy i zostaje sam wszechwładny, drugi po Bogu na uczelni - Rektor. Ja tu gratuluję pomysłodawcom ustawy, jak taki wszechwładny i wszechodpowiedzialny Rektor, np. UJ, UW, AGH, PW, PWr poradzi sobie z zarządzaniem tak olbrzymimi instytucjami. No ale może ja nie wiem o jakiś tajemnych mocach, które w tym dniu zrobią z dotychczas zwykłego, poczciwego Rektora - Superrektora.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 21:07:02:

    3.14 wg mnie likwidacje katedr/zakładów. Na stronach klubu jagiellońskiego jest tekst intymna, ze kolegia nas uleczą.
    klubjagiellonski.pl/publikacje/lekarstwo-dla-uniwersytetu-kolegia-jako-sposob-na-decentralizacje-polskich-uczelni/

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 21:13:10:

    @P-tau,
    No cóż, jeszcze nigdy tak wiele, nie wydawało się tak niewielu.


    Ktoś tu chyba ustaw nie potrafi czytać i nie wie, że już nie będzie wyborów na uczelniach.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 21:57:17:

    Klub Jagielloński gada jak potłuczony. Najpierw dajcie Gowinie mojej uczelni z miliardzik albo i więcej na jakikolwiek kampus, jak Kopacz dała na odchodnym dla UW na kampus Ochota, a potem pogadamy o ponadwydziałowych kolegiach.

    Jako student miałem zajęcia w 5 lokalizacjach oddalonych od siebie od piętnastu minut piechotą do ponad pół godziny komunikacją miejską. Dlatego biologów czy językoznawców z mojej uczelni jako pracownik n-d prawdopodobnie nigdy na oczy nie widziałem, bo ich lokalizacje są jeszcze inne i nie ma żadnej systemowej okazji do spotkania się i porozmawiania.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 22:09:22:

    p-tau,
    Zgoda: przecież istnieją wydziały niejednorodne i to się nie zmieni (?). W wydziale niejednorodnym naturalną podjednostką jest dyscyplinarny instytut - tym bardziej, że już dziś instytuty mogą mieć własną przestrzeń geograficzną (budynki i specjalistyczna, szeroko rozumiana aparatura badawcza, np. teleskop albo ogród botaniczny).

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 22:13:33:

    Kolegia "funkcjonują" na SGH. Może się nie wypowiem jak to działa.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 22:21:25:

    Przecież to napisał expert da szkolnictwa wyższego!

    @kalhkopf
    natura nie lubi próżni wiec najprostsze co zrobią rektorzy to odtworzą sobie te same struktury. A to ze dziekan może zmienić nazwę na dyrektor to kwestia zmiany etykietki jeno. Likwidując katedry/zakłady zaoszczędzi na dodatkach kierowniczych.
    Wiec czy rektorzy będą chcieli czy nie to strukturę pomocnicza/wykonawcza musza mieć.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 22:22:07:

    Z kronikarskiego obowiązku wspomnę tylko, że właśnie padły serwery PBN i Pol-index. Akurat na 3 dni przed terminem składania wniosku w konkursie dla czasopism. A wszyscy w ostatniej chwili uzupełniali rejestry PBN. Klasyka.

  • oluuu napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 22:24:36:

    Pewnie będą dyrektorzy i wicedyrektorzy, ale oni też muszą mieć dodatki. Raczej bez dodatków nikt nie będzie chciał... (czy będzie chciał?)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 22:34:02:

    Na UW wg tego dokumentu mają być "dziekani dydaktyczni" rekrutujący się z obecnych "prodziekanów ds dydaktyki".

    Oczywiście że musi być cała ta struktura pi razy drzwi odtworzona, choć inaczej nazwana. Może matematycy dadzą sobie radę bez zakładów, ale co zrobić tam, gdzie szef zakładu trzyma klucze do sprzętu? Kto go zastąpi? Harry Portier?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 22:36:52:

    Dodam, że cześć tego pisma z UW, zwłaszcza początek, czyta się tak, jakby pisało je ministerstwo. Czyżby część ekspertów ministra rekrutowała się spośród autorów tego opracowania? Sam Pałys?

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 23:38:10:

    Nie bardzo widzę mechanizm, który miałby stymulować tworzenie kolegów. W tym momencie wszystko koncentruje się na dyscyplinach. Dyscypliny dostaną kategorie. Finanse będą więc powiązane z dyscyplinami. Uprawnienia do nadawania stopni będą przy dyscyplinach. Swoboda kształtowania programów studiów będzie uzależniona od kategorii - pozostanie więc w gestii dyscyplin. Przy tych dyscyplinach wyrosną instytuty, które przejmą rolę obecnych wydziałów. To jest proces na lata, bo te dyscypliny 2.0 to często są rozsiane po wielu wydziałach. Ale podejrzewam, zmiany strukturalne pójdą właśnie w tym kierunku.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/12 23:59:28:

    Nie widzę najmniejszego sensu gmerania przy strukturze dydaktycznej i oddzielania jej od struktury naukowej. Zgadzam się z 5368696c6c, że duch tej reformy każe raczej dydaktyce nadbudowywać się na strukturze naukowej.

    Ale: na mniejszych uczelniach chyba rzadkie jest występowanie tej samej dyscypliny na paru wydziałach. A nawet, gdy ma to miejsce na uczelniach dużych (klasyka to informatyki czy nauki ekonomiczne), to można zarówno skumulować te "drobiazgi", jak i zostawić je w spokoju (to, że kategoryzować będą łącznie, to szczegół techniczny). Czy może czegoś nie dostrzegam? W które dyscypliny tak naprawdę uderza ta reforma (że muszą się one jakoś totalnie przegrupować)?

    Jedno mi przychodzi do głowy: jest przecież teraz formalny zakaz konkurencji wewnątrz uczelnianej, czyli z tych kilku np. informatyk "przeżyć" może tylko jedna. Zatem, faktycznie, musi albo nastąpić kumulacja do kierunku-giganta, albo niektóre muszą się jakoś przefarbować, zmienić nazwę (właściwie nie wiem, po co to się wymusza). Czyżby tu było sedno sprawy?




  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 00:27:54:

    @habilitant2012
    > zapisy dyscyplinarne są działalnością z pogranicza creative writing

    Każda dotychczasowa kategoryzacja była działalnością z tego pogranicza.

    @js.c
    > Bo KBN też kiedyś parametryzował instytuty, katedry

    Kiedy? Bo, o ile pamięć mnie nie myli, nigdy czegoś takiego nie było.

    @p-tau
    > Likwidując katedry/zakłady zaoszczędzi na dodatkach kierowniczych.

    Bezpośrednie kierowanie grupą kilkunastoosobową jest nieefektywne. W wojsku to już dawno stwierdzono, więc utworzono drużyny, a nad nimi plutony vide nasze katedry/zakłady/pracownie a nad nimi katedry(ze strukturą wewnętrzną)/instytuty. Bardzo spłaszczona struktura przeciąża szczeble decyzyjne.

    @flamengista
    > właśnie padły serwery PBN i Pol-index. Akurat na 3 dni przed terminem
    > składania wniosku w konkursie dla czasopism.
    > A wszyscy w ostatniej chwili uzupełniali rejestry PBN.


    Właśnie dlatego padły. Przy projektowaniu klastra współczynnik równoczesności założono niski, a tu nagle osiągnął wartość 1. No to padło.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 00:38:01:

    js.c

    Weźmy wydziały fizyki. Przy odrobinie szczęścia znajdziesz na takim fizykę, biofizykę, inżynierię materialową, astronomię i informatykę. No i mamy z pięć (?) dyscyplin 2.0.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 00:46:59:

    5368696c6c
    Mechanizm? Jedynym jest wola rektora.

    Już teraz sam nowy podział na dyscypliny stymuluje administracyjną emancypację informatyki bezprzymiotnikowej z matematyki i astronomii z fizyki; jednocześnie dusząc wszelkie dotychczasowe, bardzo zaawansowane próby emancypacji różnych bio-, np biotechnologii, z biologii.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 00:48:09:

    Rozdrobnienie jakiegokolwiek wydziału na 5 "dyscyplin" to śmierć każdej z nich.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 01:09:02:

    @staryzgred2012
    Lata mniej więcej 1994-1997, może nieco dłużej (np. na wydziale matematyczno-przyrodniczym osobno rozliczano każdą z 4-5 dysycplin/instytutów). Na pewno BST przychodziło osobno, ale i jakiś numer (1-2-3-4) kategorii był przypisany. A potem już tylko całe wydziały.

    @trzy.14
    Z tą emancypacją to różnie może być. Jeśli informatyka/astronomia były silne, to się niby wyemancypują (czyli będą silne jak i były). Gdy są rachityczne, to zależy od dydaktyki. Zatem astronomia schowa się pod fizykę, a informatyka wprawdzie będzie musiała wyodrębnić dzielną "12", ale jeśli będzie to struktura słaba i dość przygodna, to wygodniej będzie ją trzymać podporządkowaną pod matematyką, albo inną silną dyscypliną. Dokładnie jak teraz.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 01:24:59:

    trzy.14

    Mechanizm? Jedynym jest wola rektora.

    Już teraz sam nowy podział na dyscypliny stymuluje administracyjną emancypację informatyki bezprzymiotnikowej z matematyki i astronomii z fizyki; jednocześnie dusząc wszelkie dotychczasowe, bardzo zaawansowane próby emancypacji różnych bio-, np biotechnologii, z biologii.


    A więc podział wzdłuż dyscyplin -> instytuty. I to nie tylko wola rektora, lecz raczej logika systemu, gdzie finansowanie, kryteria awansu, programy studiów a pewnie nawet i przydział pensum będzie przy dyscyplinach.

    Rozdrobnienie jakiegokolwiek wydziału na 5 "dyscyplin" to śmierć każdej z nich.

    Obok tego wydziału będzie biologia, która jest w tej samej dyscyplinie co biofizyka. Będzie pewnie druga informatyka. Może się znaleźć kilka zakładów na innych wydziałach, które zahaczają o inżynierię materialową. Więc tu nie idzie o podział tego przykładowego wydziału fizyki. Idzie raczej o to, że obecna struktura jest często ortogonalna do dyscyplin 2.0 Żadnych gwałtownych ruchów się z tego tytułu nie spodziewam. Ale w dłuższej perspektywie będą zmiany.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 07:33:35:

    @zgrd płaska struktura nie przeciąża decydentów, ponieważ mamy w zarządzaniu takie coś jak struktury procesowe i rozwiązania typu lean. Oznaczają one ze decyzje są przeniesione na poziom wykonawczy rzecz jasna nie wszystkie a te związane z wykonywaniem operacji.
    Poza tym na czym w istocie polega kierowanie katedra/zespołem? Do projektów naukowych są tworzone ad noc zespoły, a dydaktyka idzie centralnie prz radę wydziału i dziekana. Znam sytuacje z przeszłości ze katedrę/zakład tworzono tylk dlatego ze ktoś zrobił awans. Problem pojawił się gdynwiekszosc pracowników zaczęła mieć belki na pagonie. Wtedy rotacyjne kierownictwo byloby ok, ale jak już ktoś się dorwał do funkcji to jej nie odda. Ustawa stwarza impuls do usuwania patologii typu dwuosobowy zakład/katedra.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 08:26:59:

    U nas na wydziale połowa katedr powstała w wyniku potrzeb dydaktycznych. Rządzą nimi ludzie, którzy nie mają na tym polu żadnego doświadczenia naukowego. Chcieli mieć katedrę, bo uznają to za wyróżnienie i prestiż. Dla mnie to żenada i śmiech, ale takie są realia polskiej nauki. Na większych uczelniach ekonomicznych często jest po kilka katedr zajmujących się prawie taką samą tematyką a ich istnienie jak pisze p-tau wynikało wyłącznie z ambicji posiadania katedry.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 13:03:36:

    Z przypisaniem do dyscyplin jest kłopot. U mnie - dwa wydziały geograficznie obok siebie są w stanie (trochę naciągając ale jednak) stworzyć 2 rady dziedziny. Z tym że nie po jednej na stary wydział ale mieszając się. Żeby było zabawniej z jedną z naszych katedr jest problem bo pasuje/nie pasuje do obu (niepotrzebne sklecić dla poszczególnych pracowników). Ale załóżmy optymistyczną wersję że się te rady utworzą. Pracownicy z rady X osiągną kategorię A (z trudem ale jednak) a ci z Y osiągną B. No i teraz zaczynają się schody.
    Mamy dwa budynki, gdzie są pomieszani pracownicy 2 dziedzina. Każda dziedzina dostaje zupełnie inną dotacje. Jak podzielić fundusze między
    a) obsługę budynków (kto i ilu dyrektorów technicznych ma zostać), ktoś musi płacić za rzeczy tak prozaiczne jak światło
    b) kto będzie i jak płacił za obsługę sprzętu, lab pracowni komp teoretycznie używanych przez obie dziedziny jak będzie wyglądać zarządzaniem funduszami
    c) jak będzie wyglądać zarządzanie pracownikami technicznymi lab ?
    d) jak ostatecznie pieniądze na naukę (jeśli jakieś będą bo połączeniu dotacji w wydziałach z B nie zostanie prawie nic na naukę wszystkich pójdzie w pensje - według wstępnych wyliczeń).
    I tu mówimy os sytuacji 2 wydziałów a co jam mix jest większy ....
    Ja nie widzę innej możliwości organizacji a do d - bez połączenia wydziałów w jeden bo nie da się tego do strony technicznej zorganizować. A jeśli wydział większy wchłania mniejszy ... to można się spodziewać co będzie z zarządzaniem sprzętem i ludźmi można się domyślać.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 13:04:34:

    Rzeczywiście, moje doświadczenie jest takie, że zakład był "prezentem" za usamodzielnienie, a katedra za utytułowanie. W pewnym momencie ten model przestał działać, jak się piramida odwróciła, bo byłyby zakłady 1-osobowe, a na to nie pozwalał statut.

    @p-tau
    Trudno uogólniać, znam przypadki, gdzie dydaktykę przydziela czy kierunek w praktyce prowadzi Zakład. To wszystko zależy.
    Natomiast nie bardzo rozumiem, oświećcie mnie, jakie to mechanizmy w nowej ustawie stwarzają bodźce do upraszczania struktury, bo ja takich nie widzę?
    Akurat na jednej z dużych uczelni widziałem plan wprowadzenia dodatkowego szczebla struktury.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 13:25:37:

    @sarjane
    Widzę dookoła lamenty podobne w tonie, a dla mnie to jest problem właśnie wyimaginowany. Skoro mamy oświadczenia do liczby N, to za tymi oświadczeniami niech idą pieniądze i już. Wtedy nie przeszkadza, że dyscypliny X i Y są przemieszane na wydziałach A i B, wszystko zostaje po staremu, tylko strumienie finansowania na badania wyliczamy poprzez N (z odpowiednim mnożnikiem kategorii), po 2021 dodatkowo uwzględniając wkład podzbiorów dyscypliny na wydziale A i B w wynik parametryzacyjny danej dyscypliny. To jest bardzo łatwo policzyć i nie ma potrzeby przenoszenia ludzi z budynku do budynku.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 13:33:20:

    W teorii tak. I na ten moment taki jest plan.
    Tylko już pojawiło się zapytanie. No dobra, my wyhodowaliśmy dużo kasy w dotacji dla wydziału to czemu nasze laby są gorsze niż te w budniku obok (a będą bo sumarycznie tylko kilkudziesięciu wniesie dużo do budżetu ale nie zrównoważy tego co ci słabsi z B wniosą).
    Ja widzę w tym problem bo byłam technicznym trochę.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 13:38:15:

    @Nobooks & Sarjane
    Uważam, że większym problemem z tymi dyscyplinami są ambicje i animozje, który ta reforma nie zlikwiduje, a wręcz przeciwnie jeszcze bardziej wyostrzy. Jak doda się do tego wszystkiego emocje, które towarzyszą obecnie wprowadzaniu w życie tego potworka, to jest gotowy przepis na chaos, w którym cele związane z nauką i dydaktyką giną gdzieś w pomrokach już tylko deklaracji.
    Przykładów jest już co raz więcej, sytuacja na PO może być symptomatyczna.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 13:40:37:

    @Sarjane,
    Tylko już pojawiło się zapytanie. No dobra, my wyhodowaliśmy dużo kasy w dotacji dla wydziału to czemu nasze laby są gorsze niż te w budniku obok (a będą bo sumarycznie tylko kilkudziesięciu wniesie dużo do budżetu ale nie zrównoważy tego co ci słabsi z B wniosą).
    I właśnie nie problem prawny, a animozje i ambicje. Ta reforma to pootwieranie wielu puszek Pandory w wielu miejscach Polski.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 13:41:08:

    A z perełek. Nasz dziekan dla swojej katedry już wybrał jakie 2 dziedziny mają deklarować i w jakim stanie procentowym.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 14:14:50:

    sarjane,
    Druga dyscyplina w ramach zamrażarki czy na poważnie?

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 14:16:36:

    Na poważne - żeby zapienić "obsadę" dla kierunków obu tym samym personelem.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 14:28:41:

    @ nobooks

    bo byłyby zakłady 1-osobowe, a na to nie pozwalał statut.
    nie wszyscy mają wpisane liczbowe ograniczenia, stąd też zdarzają się takie kwiatki.

    Trudno uogólniać, znam przypadki, gdzie dydaktykę przydziela czy kierunek w praktyce prowadzi Zakład. To wszystko zależy.
    Jasne, nie mniej jednak trudno nazwać przydzielanie dydaktyki czynnością ciągłą, uzasadniają powołanie katedry/zakładu.

    Natomiast nie bardzo rozumiem, oświećcie mnie, jakie to mechanizmy w nowej ustawie stwarzają bodźce do upraszczania struktury, bo ja takich nie widzę?
    Akurat na jednej z dużych uczelni widziałem plan wprowadzenia dodatkowego szczebla struktury.

    Wprost nie ma tego, ale pośrednio tak. Otóż ustawa znosi dotychczasowe jednostki, więc jak będzie uporządkowanie wg dyscyplin to można nową strukturę wewnętrzną zaprowadzić, np. według subdyscyplin lub specjalizacji.
    O tym, że jest to okazja to zlikwidowania kosztu dodatków funkcyjnych, rektorzy uczelni będący pod kreską Ci powiedzą. Być może dotyczy to tych gdzie nie ma reguł ustalonych jak duża musi być katedra/zakład, no i gdzie nie dublują się katedry na różnych wydziałach.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 14:29:50:

    Światły dziekan!

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 14:30:16:

    @nobooks,
    A mogę zapytać o jakim dodatkowym szczeblu słyszałeś?

    Wydział-->Instytut?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 14:46:37:

    wielka szkoda, że nie zagląda to pfg. Na UJ mają informatyki co najmniej 2: na informatyce i na fizyce. Logika podpowiada, że (1) informatyka na fizyce przekształci się na informatykę techniczną. Jesli nie, to grozi jej (2) wchłonięcie przez informatykę informatyczną. Albo (3) zdeklarowanie ich informatyki w dyscyplinie fizyka i dodanie jakiegoś epitetu, np. "informatyka i modelowanie komputerowe" na podobieństwo" informatyki i zarządzania". Co wybiorą??? Najmniej logiczny jest wariant 3. Dlaczego ichniejsi informatycy mieliby się deklarować jako fizycy? Natomiast warianty 1 i 2 przekreślają kilkunastoletnie starania wydziału o stworzenie przywydziałowego quasi-masowego kierunku, mającego zapewnić fizykom pensum i przyzwoite ssr.

    Ech, Gowin, cóżeś ty krakowskim fizykom uczynił?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 14:48:59:

    @P-tau,
    Koordynatorzy dyscyplin. Ty słyszał, o takim rozwiązaniu?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 14:51:02:

    @Pi,
    Po co szukać, jak AGH za miedzą ma od lat Fizykę Komputerową.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 14:52:07:

    Podobny efekt będzie w Poznaniu. Czy optyka okularowa to fizyka czy nauki techniczne? To zapewne optycy okularowi spowodowali spadek poznańskiech fizyków z A do B (N0 w okolicach 20). Co robić? Wrzucić 10 dusz do zamrażarki technicznej? Kolejne 10 dusz do innej zamrażarki technicznej? Czy parametryzować się, grożąc, że UAM zaliczy C i koniec z marzeniami o U Badawczym? To be or not to be?

    A przecież ci optycy do chluba UAM, co roku minimum 3-4 kandydatów na miejsce.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 14:56:19:

    Myślę, że co dla inteligentnych rektorów to nie będzie problem zrobić tak, aby nic nie zrobić i zostać przy starej strukturze. Tu na pewno nikt na wielkich uczelniach nie będzie chciał robić jakiś "kuchennych rewolucji". Co najwyżej mogą się zaostrzyć konflikty personalne i tu prędzej pójdą jakieś zmiany, żeby przytępić oponentów, jeśli JM Rektor będzie miał taki kaprys.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 14:56:21:

    kahlkopf,
    To rozwiązuje jedynie problem przypisania kierunku studiów do dyscypliny. Ale jak mają się zadeklarować tamtejsi *nieprzefarbowani informatycy*? Nowa ustawa w takich miejscach generuje silne naprężenia wewnętrzne, siły odśrodkowe, które powoli będą ten stary wydział rozrywać na kawałki.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 15:01:44:

    Pi,
    I tak i nie. Wszystko zależy od układów lokalnych. Jeśli weźmiesz pod uwagę dzieje słynnych samogłosek na AGH, to zobaczysz, że animozje mogą być silniejsze niż cokolwiek. Czyli, jeśli jedni informatycy z drugimi nie będą chcieli, to zrobią wszystko, aby się nie łączyć, tak samo z elektronikami, automatykami, itp. Dzisiejsze struktury uczelni, to wypadkowa wielu zdarzeń, a przede wszystkim ludzkich interakcji.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 15:07:07:

    Kolegia nad Wydziałami.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 15:11:04:

    @kahlkopf

    @P-tau,
    Koordynatorzy dyscyplin. Ty słyszał, o takim rozwiązaniu?

    Słyszał, a Ty słyszał o problemie wielokrotnego rozkazodawstwa w strukturach macierzowych? Przypomnę Fredry bajkę o osiołku.

    Jeśli koordynator tylko biernie zbiera dane, to jego siła sprawcza jest żadna. Jeśli chcesz aktywnie oddziaływać na rozwój dyscypliny w jednostce, to powinieneś mieć instrumenty i możliwość oddziaływania na pracowników, a to czy tego chcesz czy nie z przypisaniem zależności służbowych. Już widzę, jak koordynator dyscypliny wytycza zadania pracownikowi, który ma innego przełożonego.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 15:19:47:

    P-tau,
    To już kwestia, jak sobie to umocują uczelnie, bądź wydziały. Wszak wyobraźnia ludzka nie zna granic. Więc powiadam Tobie i innym tu Koleżankom a Kolegom, a liści pewnikiem to, jeszcze tu usłyszym i obaczym wiele dziwów i cudów na kiju. Pytanie jaką kreatywność odkryją w sobie decydenci uczelniani.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 16:03:47:

    Koordynatorzy dyscyplin są dlatego na UW, że tam już działają interdyscyplinarne elitarne zespoły naukowe które często same się parametryzowały i w ostatnich ocenach dostały A+.

    Trudno więc teraz rozbijać te wyspy doskonałości i blokować dyscyplinami, bo może się to odbić na efektywności.

    Pałys napisał dobitnie i wyraźnie to, co inni nie mają odwagi. Dla uczelni mających aspiracje badawcze dla słabych naukowo-dydaktycznych pozorujących tylko badania nie ma po prostu miejsca.

    Część rektorów postąpi jak Pałys, inni będą próbować lawirować i dotrwać do końca kadencji unikając trudnych decyzji. Ale kolejna parametryzacja będzie w tym aspekcie bezlitosna.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 16:07:04:

    PS. I PT dyskutanci niech nie żartują z dodatków funkcyjnych jako problemie finansowym. W dobrze płacących uczelniach kierownik katedry ma dodatek służbowy w wysokości 300 zł brutto. Dziekani i prodziekani pewnie więcej, ale ilu ich jest?

    To nie są żadne oszczędności. Natomiast wiele osób pragnie władzy dla samej władzy i tytułów, choćby to była władza bardzo lokalna i iluzoryczna. I faktycznie utrata tytułu "kierownika", "dyrektora" będzie dla nich bardzo bolesna. A nie te 180 złotych miesięcznie na rękę.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 19:01:31:

    Czyżby moja należała do szczególnie hojnych, z dodatkami na poziomie 700-1200 dla kierowników katedr/instytutów? Wypada coraz bardziej cenić...

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 19:04:52:

    @Flamengista
    Nieco więcej te dodatki są warte, bo 1000 zł brutto i odpis godzinowy z dydaktyki (np. 30h), co nie zmienia faktu, że szału nie ma. A pracy biurokratycznej mało nie jest, zwłaszcza jak ktoś się przykłada do swoich obowiązków.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 19:05:59:

    Jak to mi powiedział znajomy o takim dodatku: wysoki to on może nie jest ale przez rok na dobre wakacje się uzbiera.
    I to niech wystarczy za odpowiedz czy te 500 zł to dużo czy mało przy zerowych obowiązkach a tylko trochę uperdliwej administracyjnej roboty która może wykonać sekretarka.
    Ale może jestem błędzie i ktoś mi wyjaśni co takimkierownik robi bo ja cały czas trafiam na leseferystycznego.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 19:06:09:

    Jak to mi powiedział znajomy o takim dodatku: wysoki to on może nie jest ale przez rok na dobre wakacje się uzbiera.
    I to niech wystarczy za odpowiedz czy te 500 zł to dużo czy mało przy zerowych obowiązkach a tylko trochę uperdliwej administracyjnej roboty która może wykonać sekretarka.
    Ale może jestem błędzie i ktoś mi wyjaśni co takimkierownik robi bo ja cały czas trafiam na leseferystycznego.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 19:51:01:

    "przy zerowych obowiązkach a tylko trochę uperdliwej administracyjnej roboty która może wykonać sekretarka"

    To zdanie po raz 158 dowodzi, że funkcjonujemy w zupełnie innych rzeczywistościach. A niby dyskusja toczy się o polskiej nauce i polskich uczelniach jako całości.

    Administrowanie nawet małą katedrą to koszmar, którego nikomu nie życzę. Odpowiedzialność za kierunek studiów, projekty badawcze (nie ich robienie - odpowiedzialność za ich rozliczanie i administrowanie), rozwój naukowy pracowników, hospitację zajęć, praktyki, zasiadanie w komisjach, doskonalenie planów studiów, monitorowanie KRK... To tylko najważniejsze obowiązki które przychodzą do głowy.

    Ciekawostka - Politechnika Gdańska - a więc już solidna uczelnia techniczna - ogłosiła które dyscypliny ocaleją, a których przedstawiciele mogą rozglądać się za nową pracą:

    https://pg.edu.pl/ustawa2.0/zmiany-na-pg/-/asset_publisher/wT6IVFT64xCm/content/wstepnie-wybrane-dyscypliny-naukowe?redirect=https%3A%2F%2Fpg.edu.pl%2Fustawa2.0%2Fzmiany-na-pg%3Fp_p_id%3D101_INSTANCE_wT6IVFT64xCm%26p_p_lifecycle%3D0%26p_p_state%3Dnormal%26p_p_mode%3Dview%26p_p_col_id%3Dcolumn-3%26p_p_col_pos%3D1%26p_p_col_count%3D2

    Na przykład nauki biologiczne i biotechnologia, bo musi być min 30 ludków bo to ponoć daje szanse na B+ minimum. To jeszcze i tak nie wygląda tak dramatycznie, jak na uczelniach ekonomicznych czy prawdopodobnie - pedagogicznych.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:18:12:

    @flamengista
    Dlatego tak istotne jest, aby dopuścić możliwość wliczania do N osób publikujących w innej dyscyplinie (rezerwa 20%, albo choćby 10%), bez żadnych "związków merytorycznych". Wtedy te mniejsze dyscypliny mogą być przyjęte na łono większych, wnosić wkład do parametryzacji i liczyć się w algorytmie. Niewielkie zaburzenie "czystości dyscyplinarnej", a ileż korzyści...

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:20:48:

    "czystość dyscypliny" jakoś dziwnie mi się kojarzy ...

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:23:19:

    Katedry, instytuty:
    Chyba dyskutanci mówią o dwóch diametralnie różnych rzeczach. Jedna sprawa to najniższy pion wykonujący czarną robotę (zwykle: instytuty, czasem duże katedry), wtedy to faktycznie harówka za małe pieniądze (wyręczanie dziekanów, de facto). Wyróżnikiem jest tu zazwyczaj pełna odpowiedzialność za przynajmniej jeden kierunek studiów. Druga sprawa, to zakłady czy katedry nie prowadzące żadnego kierunku studiów, co najwyżej mające w gestii jakieś (od lat te same) zajęcia. Wtedy to raczej czysta synekura. Małe pieniądze, trochę władzy i prestiżu, a robota żadna.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:30:42:

    O, !!! Jaja kosmiczne!
    pg.edu.pl/ustawa2.0/zmiany-na-pg/-/asset_publisher/wT6IVFT64xCm/content/nowa-struktura-wydzialowa

    Nowa struktura wydziałowa

    Władze uczelni podtrzymują wcześniejsze zapowiedzi, że wydziały będą zorganizowane wokół nowych dyscyplin naukowych.

    Na podstawie dokonanego wstępnego wyboru dyscyplin naukowych przez pracowników naukowych oraz naukowo-dydaktycznych w sierpniu 2018 roku (link) proponowana przez kolegium rektorskie nowa struktura wydziałowa będzie następująca:

    Wydział I (WILiŚ) inżynieria lądowa oraz ochrona środowiska, górnictwo, energetyka
    Wydział II (WEiA+WETI) elektrotechnika i elektronika oraz informatyka stosowana
    Wydział III (WCh) nauki chemiczne
    Wydział IV (WM+WOiO) inżynieria mechaniczna
    Wydział V (WA) architektura i urbanistyka
    Wydział VI (nowy) inżynieria materiałowa
    Wydział VII (WZiE) nauki o zarządzaniu i jakości oraz ekonomia i finanse
    Wydział VIII (WFTiMS) nauki fizyczne oraz matematyka


    Czyli zapisanie się do dyscypliny = zapisanie się do wydziału.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:35:15:

    @Js.c
    Bzdura. Wszystko zależy jakie są zależności w danej uczelni, np. w AGH, PRz, PG jest struktura wydziały/katedry. Stąd katedry też są odpowiedzialne za prowadzenie kierunków studiów. Poza tym na kierowniku ciąży wcale nie mała odpowiedzialność, zwłaszcza, gdy podchodzi do tego odpowiedzialnie. Teraz, gdy bardzo ważne są publikacje, to musi m.in. monitorować i pilnować pracowników odnośnie publikacji. To kierownik też musi załatwiać etaty jeśli są potrzebne. Pilnować też kasy na DS, itp. Nie chcę generalizować, ze względu na to jakie zaszłości są na danej uczelni, a wręcz wydziale, takie i zadania kierowników katedr.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:37:51:

    Jeszcze ciekawszy jest pomysł:
    Otwarta jest jeszcze kwestia utworzenia wydziału dydaktycznego, który miałby się zająć kształceniem inżynierów na pierwszym stopniu studiów.
    A nie mówiłem, że cuda i dziwy jeszcze obaczym ;o)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:41:21:

    kahlkopf,
    Już widzę tabuny uczonków, co niczym korpo-szczurki pakują w kartoniki swoje szpargałki i przenoszą się do nowego biurowca czy - jeśli gorzej popadnie - sutereny.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:41:37:

    Obawiam się, że przy takiej strukturze PG może mieć problemy z zapewnieniem pracownikom pensum dydaktycznego. Chyba, że trick jest w czymś innym, tzn. do Wydziału Dydaktycznego przesuwamy niewydajnych naukowo pracowników, czyli N0. I to wtedy ma to bardzo głęboki sens, jak się dobrze znaleźć w przyszłej ewaluacji i zostać uczelnią badawczą.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:44:30:

    Pi,
    Już chyba widzę o co chodzi. A chodzi o to, żeby to zrobić wszystko jak najmniejszym kosztem, to raz. A dwa to pozbyć się niewydajnych naukowo pracowników właśnie do rzeczonego wydziału. I kreatywność wyzwolona!

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:45:43:

    Nieuczonek dydaktyczny ma o 50% większe pensum. Bez "making kogoś redundant" się nie obejdzie. Co więcej, podejrzewam, że taki ruch ostatecznie pogrzebałby we wspomnieniach jakiekolwiek nadgodziny, czyli dodatkowe pieniążki dla tych, co okręt PG na wezbrane wody oceanu doskonałości naukowej mają poprowadzić.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:48:49:

    Kolega z polibudy 5 lat temu twierdził, że stara się nie mieć więcej iż 60 godzin nadgodzin rocznie i że jest pod tym względem ewenementem, bo koledzy biorą więcej, a on woli fuchy w multiplikowanych grantach.

    Czy na politechnikach da się utrzymać kadrę naukową na gołym pensum dydaktycznym? i związanym z tym gołym etacie?

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:50:43:

    @kahlkopf
    Co jest "bzdurą"? Przecież napisałem dokładnie to samo. A katedry-synekury istnieją, sam widziałem.

    @trzy.14
    Wydaje mi się, że PG podchodzi do rzeczy racjonalnie. Chyba lepiej niż UW.
    Ale Wydziały ponumerowali jak, nie przymierzając, w CK jakimś :)
    Ten wydział dydaktyczny też nie musi być głupotą (zwłaszcza, gdy nie będą przesadzać z zamykaniem każdego wydziału w osobnym budynku).

    To, że "zapisanie się do dyscypliny = zapisanie się do wydziału", w świetle ustawy jest naturalną konsekwencją (ale mapa wydział-dyscyplina bynajmniej nie musi być 1-1).

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:51:02:

    Chyba że wydział deydaktyczny obsłuży trzon dydaktyki inżynierskiej, ale da też oczywiście dorobić wydziałowcom. Inaczej się nie da. Witaj angielski readerze i docelowo prekariacie.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 20:56:45:

    U nas też trwają rozmowy o wydziale dydaktycznym . Ale w kategorii tego molochu mimo że było by to dobrym pomysłem w teorii w praktyce może być trudne. Tzn ciężko wrzucić na uczenie pierwszego roku własnie tych słabo publikujących bo oni są raczej w bardzo specyficznych działkach. A na wydz takich jak mat czy fiz zawsze byli typowi "dydaktycy" ale "pozbycie" się ich nic nie zmieni być wyżej niż w A+ się nie da.
    Wydaje mi się sztuczna tak daleko idąca reorganizacja na tak wczesnym etapie wprowadzania ustawy.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 21:00:50:

    Skąd on wzięli to:
    Ze względu na sposób liczenia N (określony w projekcie rozporządzenia MNiSW w sprawie ewaluacji jakości działalności naukowej) wymaga to zgłoszenia do każdej ewaluowanej dyscypliny znacznie większej liczby pracowników niż 12 szacuje się, że powinno to być przynajmniej 2530 osób.

    Pomijam już to, że to rozporządzenie, choć niepodpisane, już kształtuje rzeczywistość. A co, jeżeli w chwili podpisania jego kluczowe zapisy diametralnie sie zmienią, a nie będzie czasu ani woli ponownego przefikołkowania struktury uczelni?

    Czyli - skąd te "minimum 25-30 osób"?

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 21:13:09:

    @3.14
    Deklarowany % zaangażowania w dziedzinę? Niepełne etaty?

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 21:32:16:

    @trzy.14
    Nie rozumiem pytania zadanego tłustym drukiem. Myślę jednak, że pensum to już problem z lamusa historii (obniżenie trochę pensum N-owcom może dokładnie zrównoważyć większe godziny dydaktyków, jeśli CHCEMY nadliczbowych, to "da się zrobić").

    Ciekawa jest ta uwaga o 25-30 (myślnik się zjadł). Może to sugerować, że jednak dydaktyka jest brana pod uwagę w rozliczeniu czasu pracy (właściwie, jakby literalnie czytać ustawę: to tam jakby jest). Wtedy: po pierwsze N=12 oznacza np. 24 pracowników naukowo-dydaktycznych (przy założeniu fifty-fifty), czyli faktycznie, biorąc małą zakładkę, dyscyplina to raczej ponad 25. Po drugie (i to jest nawet dobre) uczelnie mają spore fory w porównaniu do instytutów badawczych (gdzie N to jest N).

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 21:53:52:

    Ciekawa jest ta uwaga o 25-30 (myślnik się zjadł). Może to sugerować, że jednak dydaktyka jest brana pod uwagę w rozliczeniu czasu pracy (właściwie, jakby literalnie czytać ustawę: to tam jakby jest). Wtedy: po pierwsze N=12 oznacza np. 24 pracowników naukowo-dydaktycznych (przy założeniu fifty-fifty), czyli faktycznie, biorąc małą zakładkę, dyscyplina to raczej ponad 25.

    Gdzie o tym jest cokolwiek napisane? Ustawa? Rozporządzenie? Który artykuł? To by była KLUCZOWA informacja!

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 21:59:40:

    js.c,
    W sprawie pytania - niech się wypowiedzą koleżanki i koledzy z politechnik. U mnie nadgodzin od lat NIE MA, a na politechnikach zawsze były, teraz mniejsze niż niegdyś, ale chyba dalej są. U nas na wydziale ssr = ok. 3. Na politechnikach ssr bywało rzędu 15 i wtedy być może nawet z tego ssr dawało się wykrajać większą pensję podstawową a nie tylko same widełki, zwłaszcza że kosztochłonność politechniczna 2,5-3.0. Po redukcji liczby studentów mogą zniknąć nadgodziny i fundusze "ekstra" ponad widełki. Nie moge inaczej wytłumaczyć tego, że na polibudzie czy UEkonomicznym pensja podstawowa adiunkta z habilitacją to 1000 zł więcej niż u nas. Moje pytanie dotyczy tego, czy pauperyzacja pracowników politechnik to realna groźba.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 22:08:48:

    Ja jestem na prawie politechnice i jak zaczynałam miałam ponad 2 pensum teraz mi godzin brakuje żeby jedno zapełnić. Z resztą stawki mamy takie nie nawet jak by były nie było by chętnych. Na zaocznych nie ma chętnych, kto ma dojścia podyplomówki robi - tam się 3,4 krotne lepiej zarabia

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 22:14:28:

    Odnośnie katedr to j.sc dobrze to scharakteryzował. Ja pisałem z perspektywy katedry bez kierunku. Ale zakres zadań wymieniony przez @fla trochę jest na wyrost. Comto za zadanie odpowiedzialność zamkierunek,lub doskonalenie co ro robi się zmiany. Programie nauczania? Albo odpowiedzialność za projekty to PI ma w swoich obowiązkach i za to jest extra wynagradzany. Itd itp. Wiec nie ma co tez robić z kierownikow ofiar. Jakoś nie sylyszalem żeby któryś dobrowolnie zrzekł sieć funkcji. A nawet jak coś tomzawsze na piśmie przychodzącym może zapisać polecenie zajęcia się dana sprawa przez pracownika.

    Natomiast te 24 osoby to moe wynikać spotkałem się już z taka interpretacja z udziału czasu pracy podzielonego na dydaktykę i naukę czyli 50%/50%. Wtedy tylko 50% udziału czasu pracy wchodzi do 12. Na mój argument ze przecież w rozporządzeniu mowa jest o 100% udziału czasu na badania bez względu ile na dydaktykę, usłyszałem ze to kwestia nieokreślona jednoznacznie.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 22:25:05:

    @trzy.14
    Ustawa. Mętna jak to ustawa, ale bezpośrednio ustawa. Do tego piłem.

    Politechniki: w nowym algorytmie są w zasadzie faworyzowane (kosztochłonność). Myślę, że zdecydowanie wyjdą "na swoje". Nie musi się to przełożyć na byt szeregowego pracownika, ale te 1000+ w porównaniu z uniwerkami to na pewno są w stanie spokojnie utrzymać (lub uzyskać, jeśli jeszcze nie mają). Sporo jednak zależy od zarządzania, jak zwykle.

    @p-tau
    Moim zdaniem dyrektor instytutu kierunkowego to typowa czarna robota. Dodatek niski, a zadania - dziekańskie: obsługa studiów, sprawozdawczość dydaktyczna i naukowa itd. itp. Zdaje się dotyczy to też niektórych dużych katedr.




    .

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 22:27:38:

    J.sc ja pisałem o katedrze/zakładzie czyli jednostkach ok. 10 pracownikach.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 22:31:00:

    W którym miejscu ustawy?

    Art 343
    16) informacje o czasie pracy związanej z prowadzeniem działalności naukowej w poszczególnych dyscyplinach;

    Czyżby na uczelniach te czasy mogły się nie sumować do 100%???

    To byłoby logiczne w tym sensie, że skoro dydaktyczny ma 360 godz. i jego 360 = 100%, to moje 240 = 66% i na naukę pozostaje mi 33% czasu pracy, a administracje robię w wolontariacie.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 22:33:50:

    Czyli miałbym w parametryzacji przedstawić 4/3, no dobrze, 2 "własne" prace na 4 lata? A lokomotywa mogłaby zapełnić 4 sloty? Chyba bujamy w obłokach!

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 22:40:53:

    Art. 265, ust. 4.
    Ewaluację przeprowadza się w ramach dyscypliny w podmiocie zatrudniającym według stanu na dzień 31 grudnia roku poprzedzającego rok przeprowadzenia ewaluacji co najmniej 12 pracowników prowadzących działalność naukową w danej dyscyplinie, w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy związanej z prowadzeniem działalności naukowej w tej dyscyplinie.

    Co autor miał na myśli - nie wiem, ale uwzględnienie dydaktyki (a nawet innych obowiązków): mógł mieć, kto go tam wie...

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 22:42:43:

    @trzy.14
    Bujając się dalej w tych obłokach: lokomotywa naukowo-dydaktyczna też miałaby tylko 2 sloty, zatem może lepiej by jej dać etat czysto naukowy :)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/13 22:52:09:

    Ale dwa lata parametryzacji już minęło. Żadna lokomotywa, która nie zatrudniła sie na etacie grantowo-naukowym, nie wypełni więcej niż 3 sloty? Chyba że zagospodaruje doktorantów, choćby i w grudniu ostatniego roku ewaluacji... Bardzo fajne bujanie... Polubiłbym Gowina.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 00:04:43:

    @all

    Kolejne pytanie uszczegóławiające: czy slot wygenerowany w danym roku etatowym można zapełnić tylko publikacjami z tego roku etatowego, czy też generuje to tylko "obszar" do zapełnienia z dowolnego roku okresu kategoryzacji?

    @js.c, @trzy.14
    Mętność tej ustawy dobitnie świadczy o tym, że w zespole projektowym nie było najpewniej ANI JEDNEGO technicznego, a już NA PEWNO ani jednego informatyka. Dlaczego? Bo nie sprawdzono przypadków brzegowych. A tam siedzi diabeł i rechocze z reformatorów.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 01:16:07:

    Zgred,
    Logika podpowiada, że parametryzacja obejmuje jedną 4-latkę a nie 4 jednolalatki, choć też się już nad tym zastanawiałem - rozporządzenie jest niejasne. Lirycznie zakładam, że jeszcze się sprężę, jeszcze odkuję, w 2019 wyślę, w 2020 opublikuję!

    A teraz napisz mi, w jakiej dyscyplinie będziemy mogli wypełnić sloty za 2017-18? Czyżby czkająca nas deklaracja grudniowa de facto obejmowała 4 lata?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 01:34:06:

    @trzy.14
    > A teraz napisz mi, w jakiej dyscyplinie będziemy mogli wypełnić sloty za 2017-18?
    > Czyżby czkająca nas deklaracja grudniowa de facto obejmowała 4 lata?


    A tego to nawet najstarsi górale nie wiedzą.

    A tak przy okazji: chyba istnieje formalno-prawny sposób, aby zmieniać dyscyplinę częściej niż co dwa lata.

    Hint: oświadczenie wygasa z chwilą ustania stosunku pracy, a przy zatrudnieniu musi być złożone do 14 dni od zatrudnienia. Czyli minimalny okres oscylacji to powiedzmy dziesięć dni - trzy na odejście i ponowne zatrudnienie, a dajmy na to siedem na medytacje nad wyborem nowej dyscypliny.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 01:42:05:

    @all
    W projekcie rozporządzenia nie ma fraz "GWO" ani "wspólnej oceny". Czyżby uczelnie znów były parametryzowane razem z instytutami wszelkiej maści?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 01:48:49:

    Na ilu wydziałach, w ilu instytutach PAN-owskich uzbiera się 24 aktywnych naukowo astronomów?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 01:49:48:

    Czy można prowadzić studia na kierunku o nazwie "astronomia", nie prowadząc badań w dyscyplinie astronomia?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 01:55:06:

    Jeżeli interpreatcja PG jest prawidłowa, to bójcie się archeolodzy czy komunikanci społeczni i medioznawcy! A ilu tam w Polsce na uczelniach jest geografów społeczno-ekonomiczych? Czy wszędzie co najmniej 25?

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 07:31:45:

    Pisałem wcześniej ze deklaracja dotyczy lat 2017-2018 i 2019-2020. Dyscypliny mogą powiązać tabelka stare a nowe.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 08:42:55:

    My 2 cents

    @zgred
    Sloty nie są dowiązane do lat.

    @all
    Intepretacja PG (jeśli taka faktycznie ona jest, a przyczyną zdwojenia nie jest pomysł systematycznego deklarowania 2 dyscyplin przez każdego) jest błędna: dyskutowaliśmy o tym obszernie jakiś czas temu. Czym innym jest wymiar etatu (100% - pełny etat, 50% - pół etatu), a czym innym praca związana z działalnością badawczą: chodzi o etaty z elementem badawczym, ale konkretny wymiar tego etatu. Wszak dydaktyka czy np. organizowanie sympozjum też są związane z działalnością badawczą (w teorii przynajmniej).
    Wszelkie wątpliwości rozstrzyga zresztą Przewodnik.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 08:51:49:

    @trzy
    Logika podpowiada, że parametryzacja obejmuje jedną 4-latkę a nie 4 jednolalatki, choć też się już nad tym zastanawiałem - rozporządzenie jest niejasne. Lirycznie zakładam, że jeszcze się sprężę, jeszcze odkuję, w 2019 wyślę, w 2020 opublikuję!

    Jakże niejasne, to akurat jest jasne jak słońce (zresztą ta zasada przecież się nie zmieniła). Nie tylko można, ale wręcz trzeba chomikować dorobek do 2020. Do niedawna myślałem, że do 2019, ale tu się okazuje, że nie będzie w tym roku listy czasopism. Wcale się specjalnie nie zdziwię, jak na końcu okaże się, że jednak wszystkie punkty liczą po staremu.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 11:42:53:

    @nobooks
    Odpowiadasz wieloznacznie jak Pytia Delficka.

    To w końcu JEDEN etato-rok badawczo-dydaktyczny generuje JEDEN slot, czy w grę wchodzi jeszcze jakieś wewnętrzne wyważanie proporcji dydaktyczności i badawczości?

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 12:06:46:

    @zgred
    To pierwsze. Zarówno sformułowanie zapisów jak i przykłady w Przewodniku (wiem, to nie jest prawo, ale Przewodnik pisany jest przez te same osoby).
    Moim zdaniem każdy pracownik prowadzący działalność badawczą ma w każdym momencie do podziału 100% czasu pracy badawczej pomiędzy wskazane dyscypliny, niezależnie od tego, czy jest na stanowisku badawczo-dydaktycznym (wg. starszej nomenklatury naukowo-dydaktycznym) czy badawczym. To jest wymnażane przez wymiar czasu pracy, czyli ułamek etatu, z całkowaniem po czasie, każdego dnia, przez okres czteroletni. Tego typu dane o czasie zatrudnienia wg. dat są w POL-onie, zob. Ustawa 2.0 Art. 343 ustęp 1 punkty 15 i 16. To już w ostatniej ewaluacji tak było liczone wg. tego samego źródła. Ten sposób liczenia dotyczy zarówno ustalenia liczby N, jak i ograniczenia górnego liczby slotów dla danego pracownika (przy czym zbiór osób w tym drugim przypadku jest nieco szerszy niż pierwszy).

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 12:07:32:

    Erratum: Zarówno sformułowanie zapisów jak i przykłady w Przewodniku (wiem, to nie jest prawo, ale Przewodnik pisany jest przez te same osoby) O TYM ŚWIADCZĄ.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 12:25:29:

    @zgred
    Też pomyślałem o tym, że rozwiązując stosunek pracy można "odświeżyć" oświadczenie, ale nie sądzę, aby pracownicy chętnie na to szli, choćby dlatego, że (chyba ?) wyzerowuje się wówczas dodatek stażowy, dość istotny przecież składnik naszej pensji.
    Jednak są łagodniejsze metody kształtowania przypisania do dyscyplin w czasie.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 12:26:36:

    Ale GWO już nie będzie? I Instytuty PAN będą oceniane razem z uczelniami?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 12:28:28:

    @nobooks
    Dodatek stażowy nie jest zerowany.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 13:11:31:

    GWO nie ma, no i chyba tak, razem. Co rodzi pytanie, czy sprawiedliwe jest porównywanie dyscyplin w jednostce prowadzącej też dydaktykę z instytutem naukowym, który skupia się działalności badawczej. Na szybko sprawdziłem FA uczelniane i FA instytuty w ostatniej ocenie, kryterium 1 wychodzi bardzo podobne:

    Kryterium_1 by Kategoria
    t = -0.85138, df = 23.269, p-value = 0.4032
    alternative hypothesis: true difference in means is not equal to 0
    95 percent confidence interval: -12.067356 5.027356
    mean in group SI1FA mean in group SI2FA
    108.4925 112.0125

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 13:13:54:

    @trzy
    Z tego co było na razie mówione brak zdeklarowanych naukowców nie neguje istnienia kierunku w danej dziedzinie (gdyby tak było wyższe szkoły pieśni i tańca by umarł).
    @zgered
    Weź ty się nie wychylaj z jakimiś warunkami brzegowymi My humaniści, twórcy tej ustawy uważamy że matematyka już szczególnie słowa których nie rozumiemy a)nie sinieją, b) są narzędziem szatana c) od takich słów mamy dziedzinę demono ... a nie teologie. :)

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 13:17:52:

    @nobooks
    Jeśli brać pod uwagę POLON, to tam chyba danych o urlopach (wychowawczych, bezpłatnych itp.) - nie ma? Czyli liczą się tylko deklaracje (jeśli chodzi o N)? Natomiast w składniku kadrowym jest średnia liczba wszystkich etatów. Tam chyba odlicza się ludzi na urlopach? Jak to jest?

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 13:54:07:

    @sarjane
    Nie wiem, chyba jakoś są, bo u nas urlopowani nie byli w N0, ułamki lat też się liczyły,
    więc albo są dane o urlopach, albo daty, kiedy są wliczanie do N.

    @trzy
    Rozszerzając nieco odpowiedź w kwestii uczelnii vs. instytuty:
    Wykres

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 14:18:38:

    Już dawno pisałem, ze ustawę pisali humaniści i na dodatek inni humaniści wymusili swoje zmiany. Dlatego nie należy się spodziewać, że będzie ona logiczna i że zrobi porządek w polskiej nauce. Niepotrzebnie się tym tak podniecacie, to problem uczelni a nie nasz. Dobry naukowiec robi swoje i ma to wszystko gdzieś.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 16:23:21:

    nobooks,
    Można poprosić o podobny wykres dla kryterium 3, projektowego?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 17:28:32:

    www.jottacloud.com/s/1501ddbbd078da24a16bf72a7c6ea325cd6

    Wyniki kategoryzacji 2012-16 tylko dla fizyki. Wynik w grantach w zależności od wyniku w publikacjach (i patentach).

    Widać "outliers": wydziały ewidentnie niejednorodne (fizyka nie jest na pierwszym miejscu w nazwie) oraz Łódź (patent na patenty).

    Linie pionowe i poziome to progi jednostki referencyjnej "A". Jak widać, kryterium 1 nie różnicowało jednostek, wszystkie jednorodne miały w nauce "A". Zdecydowały inne kryteria, w tym wielkościowe (drugie) i grantowe (trzecie).

    W kryterium grantowym prawdopodobnie bardziej rozsądne byłoby użycie skali logarytmicznej. Zaledwie 3 jednostki PAN znalazły się w zasięgu kategorii A. Uwaga: jednostka, która zdecydowała o wysokości tego progu dla PANów była jednostką małą (Centrum Astronomiczne UW). Wśród uniwerków nawet UJ, który byl KNOWem i A+ poprzedniej kategoryzacji, ledwo przeskoczył grantowy próg na A.

    Gdyby parametryzowć PAN-y i uniwerki razem, w grantach spośród uniwerków TYLKO UW znalazłby się nad poprzeczką dającą "A".

    Jak wydziały uniwerków mają bić się o miejsca w kolejnych setkach, jeżeli kasa idzie do instytutów PAN?

    Pole powierzchni symboli proporcjonalne do liczby N.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 18:28:09:

    Wielkość kropek to liczba kadry?
    Ile jest w probie w każdej z 3 kategorii?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 18:42:27:

    Dorzuciłem pod linkiem plik fig_kryterium2.pdf. Z progami na A i B. To durne kryterium obowiązywało OSIEM LAT. Niemożliwe, żeby po 4 latach KEJN nie wiedział, że to hucpa.

    Dlatego nie wierzę w żadne kategoryzacje. Vanity, vanity, vanity!

    @sarjane
    1. tak. Pole powierzchni jest proporcjonalne do N.
    2. Nie rozumiem pytania :-) Wtedy były 4 kryteria. 20 jednostek uniwersyeckich, 8 PAN-owskich. dane na rysunkach tylko dla fizyki.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 18:48:34:

    @pi
    Proszę, kryterium 3, przez Ciebie nie znajdę tego garnituru ;-)
    Logarytmicznie, jak sugerowałeś, z naniesionymi kategoriami. Trochę tłoczno się zrobiło, więc dobrze powiększyć.

    @js.c., @sarjane - odpowiedź na temat POLON była do @js.c. - przepraszam.

    @sarjane, nie wiem, czy pytanie do mojego wykresu, czy pi? U mnie pełne dane dla Science, w GWO, gdzie występują i uczelnie i nieuczelnie. Powierzchnia kółka proporcjonalna do liczby N.

    @piotr - nie dziw się, bo najbardziej humanistyka właśnie potrzebowała reformy, szczególnie wyrwania się z izolacji (kryteria zastępcze: lista B, habilitacja za dowolną książkę, profesura za następną cieńszą), ale w tej chwili demontaż wartościowszych jej elementów postępuje, jak słusznie zauważyłeś, z pozycji zachowawczych humanistyki

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 19:24:27:

    @trzy
    Tak o to chodziło - bo jak zaczęłam liczyć kropki poczułam się jak w Fabryce Czekolady
    @noobs
    Twój wykres jest dość porażający

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 19:40:23:

    @nobooks
    Zauważyłem Twą odpowiedź :)
    Do tej pory chyba wszystko opierało się na deklaracjach i danych podawanych przez wydział. Teraz ma to być zautomatyzowane i chyba tego automatyzmu (jeszcze?) nie ma. Proste pytanie: czy da się wpisać w POLON adnotację o urlopie?

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 23:29:14:

    @sarjane
    Porażający tzn.? Chodzi o przekaz, czy forma odstęczająca. Zrobiony na kolanie, chętnie przyjmę krytykę. Przyznaję, że trudno ogarnąć u uogólniać kategorie z tak dużej liczby rozrzuconych danych. Dodałem kategorie pod wpływem @trzy.14

    @trzy.14
    W Twoich danych na jotta brakuje jakby zmiennej jednorodny/niejednorodny. Mam też wątpliwości co do sklasyfikowania UŚ jako "FA dominuje". Rzeczywiście?
    www.us.edu.pl/node/9761

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/14 23:56:31:

    brakuje jakby zmiennej jednorodny/niejednorodny
    Aha, już widzę: to są trzy bloki danych z pustymi wierszami pomiędzy.
    Nie jestem przyzwyczajony do takiego kodowania danych.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 00:08:42:

    z podwójnymi wierszami pustymi! :-) Jeden plik, trzy grupy danych, duża elastyczność: można je w wyrażeniach łączyć w grupy lub przetwarzać indywidualnie.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 08:45:44:

    Tak - chodziło mi o sposób reprezentacji

  • szary.doktor napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 10:54:58:

    @piotrcandida
    Tak? W wielu przypadkach tak, w wielu nie. Pomijam już, że połowa roboty zostanie przerzucona na pracowników n-d na (jeszcze istniejących) wydziałach. Ja np. będę miał problem - pracuję na wydziale X, ale zadeklaruję dyscyplinę Y, ponieważ zajmuję się zagadnieniami dyscypliny Y, korzystając z narzędzi dyscypliny X. Jeśli ktoś mądry wpadnie na pomysł, że w takim razie powinienem pracować na wydziale Y (bo u nas wydziały chyba zostaną), to po pierwsze stracę swobodny dostęp do niezbędnej mi aparatury; po drugie - dostanę jakąś przypadkową dydaktykę na wydziale Y, do prowadzenia której merytorycznie nie jestem przygotowany. Pozostanie się zwolnić i iść na kasę w Biedronce. Kasa z grubsza ta sama.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 12:34:32:

    @szary.doktor
    Problem jak widzę leży w tym, że robisz naukowo coś, co nie pasuje do Twojego wydziału. Nie mnie oceniać, czy tak powinno być. Nie rozumiem natomiast tego co napisałeś, że narzędzia należą do innej dyscypliny. Według mnie narzędzia są uniwersalne a nie przypisane do konkretnej dziedziny.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 12:47:04:

    @piotrcandida - "Według mnie narzędzia są uniwersalne a nie przypisane do konkretnej dziedziny." no jeszcze raz potwierdzasz, że się nie znasz. Bywa, że te same narzędzia statystyczne w różnych dyscyplinach są wielbione, bądź pogardzane. Weźmy taką analizę wariancji ANOVA do danych sondażowych, są dyscypliny, gdzie takie coś przejdzie, a są gdzie zostaniesz wyśmiany.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 13:57:14:

    @piotrcandida
    > Problem jak widzę leży w tym, że robisz naukowo coś, co nie pasuje
    > do Twojego wydziału.


    Czy ty ogarniasz, że świat jest bardziej skomplikowany niż tematyka zawężonego dyscyplinarnie doktoranta? Czy dopuszczasz do siebie myśl, że człowiek pracujący na wydziale X, prowadzący dydaktykę X, wykorzystuje narzędzia z obszaru X (ale ich nie tworzy) działając na danych z obszaru Y i tworząc nową wiedzę w dyscyplinie Y?

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 13:58:48:

    @czlowiek.z.makulatury
    Kolego przemyśl co piszesz dokładnie. ANOVA jest uniwersalną metodą statystyczną, która może być zastosowana do badania w dowolnej dyscyplinie. Pisanie, że są dyscypliny, gdzie jej zastosowanie nie przejdzie i zostanie wyśmiane jest niepoważne. Może być niewystarczające z jakiś powodów, ale to raczej wynika z różnic poziomu jaki obserwujemy między dyscyplinami. Są dyscypliny o kiepskim poziomie, inne są na bardzo wysokim. W tym drugim przypadku mało dogłębna analiza statystyczna oparta na ANOWA zostanie uznana za niewystarczającą.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 14:10:34:

    Teraz zasadnicze pytanie. Czy wydział może podać do oceny wszystkie publikacje tylko z lat 2019-20? Czy będzie proporcjonalny podział 50% publikacji z lat 17-18 i 50% z lat 19-20? To drugie rozwiązanie byłoby logiczne i zrozumiałe. Jednak humaniści są w stanie wymyślić każdą bzdurę, więc nic mnie nie zdziwi.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 14:13:43:

    @staryzgred2012
    Pomyśl, narzędzie badawcze nie identyfikuje czym się zajmujesz. Ono jest tylko narzędziem.

  • szary.doktor napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 14:14:33:

    @piotrcandida
    W tym właśnie tkwi zabawa, że badania interdyscyplinarne z założenia nie pasują do jednego wydziału, więc moje nie pasują tak do końca ani do X, ani do Y. Mówiąc bardziej wprost: korzystam ze współczesnej chemicznej analizy instrumentalnej, ale wyniki mają znaczenie w biologii. Aparatura jest kosztowna, niezbyt dostępna dla osób z zewnątrz - obsługujemy ją samodzielnie. Pracuję na Wydziale Chemii, z wykształcenia jestem chemikiem. Publikuję w czasopismach biologicznych, z nie najgorszym skutkiem. Przez całą moją karierę nie było problemu, a teraz nagle może być. Rozumiem, że to ku chwale polskiej nauki i w imię czystości dyscyplinarnej.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 14:29:23:

    @szary.doktor
    Czyli naukowo zajmujesz się biologią. Jeśli na Twojej uczelni jest wydział biologii, to Twoje publikacje powinny być tam zaliczone. Moim zdaniem to logiczne, dlaczego niby te publikacje miałyby podlegać pod chemię?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 14:56:11:

    piotrcandida
    Załóżmy, że mechanik pracuje w 5-letnim grancie medycznym pt. "polskie sztuczne serce". Przez 5 lat publikuje w większości lub w całości w pismach medycznych. Czy to oznacza, że powinien na te 5 lat zostać przeniesiony do Collegium Medicum? Może jeszcze każemy mu wykładać anatomię albo pozwolimy prowadzić praktykę mechaniczno-medyczną?

    Ja bym szaremu.doktorowi zadał proste pytanie: czy czuje się na siłach poprowadzić wykład z biologii? Opiekować się pracą magisterską z biologii? Być promotorem doktoratu z biologii? Podejrzewam, że odpowiedź będzie brzmiała 3*nie. Dlaczego więc szary.doktor ma zostać forsownie przeniesiony na wydział biologii, skoro nie jest biologiem lecz chemikiem? To tylko diamenty automatyki polskiej znają się na wszystkim, czego się dotkną.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 14:57:14:

    @piotrcandida
    > Pomyśl, narzędzie badawcze nie identyfikuje czym się zajmujesz.
    > Ono jest tylko narzędziem.


    No właśnie, pomyśl... o tych wszystkich założeniach, które są u podstaw KAŻDEGO narzędzia w każdej metodyce. A potem pomyśl jeszcze raz o tym, co napisałeś.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 15:00:34:

    @piotrcandida
    > Czyli naukowo zajmujesz się biologią. Jeśli na Twojej uczelni jest wydział biologii,
    > to Twoje publikacje powinny być tam zaliczone. Moim zdaniem to logiczne, dlaczego
    > niby te publikacje miałyby podlegać pod chemię?


    Ależ masz ograniczony ogląd. Człowiek zajmuje się CHEMIĄ w BIOLOGII.

    CHEMIĄ!

    W BIOLOGII!

    Jest chemikiem! Bada procesy biologiczne, ale jest CHEMIKIEM!

    I tu widać absolutną NONSENSOWNOŚĆ czystości dyscyplinarnej narzucanej przez absurdalną ideologią "reformy".

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 15:04:39:

    natomiast pojęcie ANOVA znam tylko z forów dyskusyjnych. To chyba coś równie ważnego jak Western blot. Nie wydaje mi się, bym w ogóle miał to na studiach, ale to było dawno temu, mogłem zapomnieć. Nigdy nie użyłem, nigdy nie widziałem przykładu użycia w literaturze naukowej.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 15:13:03:

    Zrozumcie, ja nie napisałem kim jest szary.doktor i gdzie powinien pracować. Napisałem, to co jest oczywiste. Skoro ma publikacje z biologii, to one powinny być oceniane w naukach biologicznych. Nie może byc takich patologii jak obecnie, że statystycy pracujący w wydziale ekonomicznym publikują na tematy medyczne, techniczne lub rolnicze nie związane z ekonomią i windują wydział w kategorię A z nauk ekonomicznych.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 15:48:37:

    @piotrcandida
    > Skoro ma publikacje z biologii, to one powinny być oceniane
    > w naukach biologicznych


    Nie! On ma prace z CHEMII BIOLOGICZNEJ, ale to nie oznacza, że jest BIOLOGIEM.
    To jest jego dorobek jako CHEMIKA. Mógłby to opublikować w czasopismach chemicznych, ale tam nie byłoby czytane przez głównych adresatów, czyli biologów. Nie oznacza to jednak, że z tego powodu przestaje być chemikiem.

    Tylko zupełna świeżyna naukowa, albo jakiś izolowany społhum mógł wpaść na pomysł, że obszar badawczy ma być poddany restrykcji pod dyktando biurokratycznego wymysłu.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 15:59:55:

    @staryzgred2012
    Nie znam się na tej tematyce, ale jeśli jest jak piszesz, że Jego publikacje są z chemii biologicznej, to będą mogły być zaliczone do oceny w naukach chemicznych. Robienie w takiej sytuacji szumu jest zwykłą dziecinadą.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 16:28:18:

    Piotr. Ty zupełnie nie rozumiesz. Chemik robi badania dla biologów. na sprzęcie wydziału chemii, wykorzystuje umiejętności chemiczne które potem reszta zespołu interpretuje biologicznie. Dlaczego ma być parametryzowany z biologii. Dlatego że jakaś gazetka ma biologie w tytule?
    Przecież naukową wartością dodaną jest własnie dodanie wiedzy z chemii do biologii. Ale ona dalej dodaje chemie. (I pewnie korzysta z aparatury na wydziale chemii której biolodzy nie mają więc to kosztuje).
    Poza tym to tylko obnaża po raz kolejny absurd tej reformy. Nauka jest interdyscyplinarna a ten dziwny twór izolacystyczny to jakiś dramat.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 16:48:01:

    Tak naprawdę wybrać należy nie tę dyscyplinę, w której się publikuje, tylko tę, która jest dyscypliną oficjalnie uprawianą na wydziale, na którym chce się pracować. Można sobie wręcz wyobrazić sytuację, gdy władze rektorskie podają nową listę wydziałów (starych, starych połączonych i zupełnie nowych) z przypisanymi im dyscyplinami i dopiero wtedy pracownicy wybierają najpierw wydział, a zaraz później dyscyplinę z tego wydziału.

    Problem publikacji chemika publikującego u biologów z powodzeniem rozwiązuje zasada "20%", którą Gowin obiecał rozwinąć do zasady "100%".

  • szary.doktor napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 17:18:32:

    Zgred i trzy.14 właściwie napisali z grubsza, jak jest.

    @piotrcandida:
    Prace będą mogły być zaliczone do chemii, jeśli gazetka jest według Scopusa przyporządkowana do nauk chemicznych. Sprawdziłem. Prawie żadna nie jest. Ja zaś jestem dyscyplinarnie prawie czystym biologiem, tylko... że nie jestem. Zakładam, że gdy wysyłasz swoje teksty do publikacji, to nawet się nie zastanawiasz, gdzież tam Scopus dane pismo zaklasyfikował. Kto się nad tym zastanawia? Teraz nagle się okazuje, że to błąd, bo trzeba było. Tyle, że przecież nikt o tym nie wiedział. Dlaczego prace, które nieraz prawie w całości (a niektóre w całości) powstały na wydziale chemii, miałyby wejść do oceny nauk biologicznych? To jest absurd, cały pomysł oceny ulotnych dyscyplin, a nie rzeczywiście istniejących bytów (wydziałów) jest absurdalny. Dlatego właśnie spodziewam się porządkowania, aby czystość dyscyplinarna została zachowana. I to także jest absurd.

    @trzy.14
    Mam nadzieję, że tak się to u nas skończy - w środę powinienem znać założenia nowej struktury. Cytowany wcześniej przykład PG, gdzie najwyraźniej trwają prace nad powołaniem nowych wydziałów i wcieleniem do nich uczonków zgodnie z ich przynależnością ras... o pardon, dyscyplinarną, nie jest jednak budujący. Odpowiedź na Twoje trzy pytania o dydaktykę brzmią oczywiście "nie".

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 17:37:00:

    Problem publikacji chemika publikującego u biologów z powodzeniem rozwiązuje zasada "20%", którą Gowin obiecał rozwinąć do zasady "100%"
    Na wydziałach o dużym N ilości pracowników to można mieć takiego jednego albo dwóch a mniejszy no nie wiem.
    Tutaj zaczynają sie twarde kalkulacje i to w skali uczelni co i jak sie komu opłaca.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 17:47:13:

    No tu ciekawostka. Astronomów wg POLONu na UW jest 16. Jakby dwóch zgłosiło fizykę, jeden złamał nogę, innych dwóch odeszło na emeryturę, to wielkie zwycięstwo dodania astronomii do listy dyscyplin skończy się katastrofą.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 18:00:24:

    @szary.doktor
    Niby dlaczego miejsce publikacji miałoby decydować w jakiej dyscyplinie oceniać publikację? To byłby dopiero absurd.
    W świetle tego co mówił Gowin, to gdzie czasopismo jest zaliczane według Scopusa nie ma żadnego znaczenia, ma decydować tematyka publikacji.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 18:50:37:

    Ho ho czyli teraz mamy uwierzyć że ktoś będzie CZYTAŁ! każda publikację zgłoszoną do oceny i ten wirtualny KTOŚ będzie umiał to przyporządkować ... serio ?!

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 19:09:43:

    Ta dyskusja obrazuje pewną pułapkę interdyscyplinarności, w którą bardzo łatwo wpaść: Z wykształcenia jestem A. Znam i stosuję metody z A. Ale wiedzę odkrywam w B. Równocześnie nie chcę wejść w B na tyle głęboko, żeby robić tam karierę (w tym dydaktyka, granty na zaplecze badawcze, doktoranci, itd.) Już teraz może być z tego problem przy habilitacji. W A powiedzą że to nieciekawe, wtórne i w ogóle o co chodzi. Natomiast w B powiedzą (po oświadczeniach współautorów), że za mało.

    Nawiasem mówiąc są wydziały Bio z zakładami chemii analitycznej.

    @trzy.14 Ten przykład z mechanikiem wygląda mi na pogranicze etatu technicznego. Gdyby zamiast tego mechanika dać człowieka, który potrafi obsługiwać drukarkę 3D?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 20:03:48:

    5368696c6c,
    A jeżeli mechanik zajmuje się mechaniki krwi, znaczy się symulacjami jej przepływu przez cokolwiek, co ma znaczenie medyczne, a więc z jednej strony bijące serce, z drugiej elastyczne i rozwidlające się żyły i tętnice, z trzeciej przepływy w naczyniach włoskowatych, wszystko z uwzględnieniem elastyczności naczyń oraz dużej podatnością czerwonych krwinek na odkształcenia, dzięki czemu potrafią sie przecisnąć przez całkiem niewielkie "szparki"?

    Oczywiście nie jeden "mechanik" tylko co najmniej pięciu i nie przez rok a co najmniej przez lat 5. Tego nie da się zrobić etatami technicznymi, chyba że kupi się takie oprogramowanie od Francuzów, których widziałem na jakiejś konferencji, ale jazda wyłącznie na etatach technicznych skończyć się może jakimś kardiologicznym piiij-bziu w brzozę.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 20:47:00:

    @trzy.14

    A jeżeli mechanik zajmuje się mechaniki krwi, znaczy się symulacjami jej przepływu przez cokolwiek, co ma znaczenie medyczne, a więc z jednej strony bijące serce, z drugiej elastyczne i rozwidlające się żyły i tętnice, z trzeciej przepływy w naczyniach włoskowatych, wszystko z uwzględnieniem elastyczności naczyń oraz dużej podatnością czerwonych krwinek na odkształcenia, dzięki czemu potrafią sie przecisnąć przez całkiem niewielkie "szparki"?

    Nie jestem tutaj specem, ale... z takich prac nie da się wycisnąć cyklu publikacji dot. metod modelowania przepływu płynów nienewtonowskich w dziwnych geometriach? Bo z kolei jak tak to przedstawiasz, to wygląda jak temat na dobrą habilitację i to jeszcze popartą prawdziwym wdrożeniem.

  • szary.doktor napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 21:47:27:

    @piotrcandida
    Niby dlaczego miejsce publikacji miałoby decydować w jakiej dyscyplinie oceniać publikację? To byłby dopiero absurd. W świetle tego co mówił Gowin, to gdzie czasopismo jest zaliczane według Scopusa nie ma żadnego znaczenia, ma decydować tematyka publikacji.
    Minister mówił wiele rzeczy. Nie oszukujmy się, nie ma absolutnie żadnej możliwości, żeby ktokolwiek przejrzał pobieżnie choćby 0,01% publikacji zgłoszonych do ewaluacji. Będzie więc przełożenie 1:1 z tego, co jest w Scopusie. Nawet jeśli minister powie, że sam przeczyta i zaklasyfikuje do właściwej dyscypliny te tony makulatury.

    @5368696c6c
    Masz rację. Człowiek był młody, głupi. Wszyscy mówili, że interdyscyplinarnie to super i fajnie. Ani super, ani fajnie. Przy grantach problemy, przy habilitacji problemy. Wszystko to w momencie, gdy nie wierzysz już dawno w te wszystkie bzdety o misji i powołaniu, chciałbyś za to spokojnie pracować bez "pomocy" kolejnych ministrów, a przy okazji mieć co do garnka włożyć. Zamierzam odstraszać wszystkich naiwnych, młodych ludzi, którzy będą chcieli iść tą drogą ;) Czystość dyscyplinarna nade wszystko!

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/15 22:44:27:

    @Grey PhD
    To i tak gratuluję, że to kontynuujesz, ja np. się przebranżowiłem. I co dr w X, hab. w Y, współpraca z Z, Ź i Ż. A dla przypomnienia Scopus wyrzuca mi zakwalifikowanie do swojego podziału dyscyplin: Physics and Astronomy (38.3%), Engineering (33.3%), Mathematics (7.4%), Computer Science (6.2%), Earth and Planetary Sciences (4.9%), Environmental Science (3.7%), Energy (2.5%), Chemical Engineering (1.2%), Chemistry (1.2%), Materials Science (1.2%). A mam zamiar poszerzyć współpracę, bo lubię ciekawe tematy.

    @Pi
    Cóż mechanik mógłby wykładać np. anatomię kół zębatych i wyjaśnić medykom, czym się różnią zęby o kształcie ewolwentowym i spiralnym ;o). W sumie to nie trudno sobie wyobrazić współpracę między medykami, a mechanikami, elektronikami, itp. W końcu na AGH jest wydział diamentowy i parę innych mających taką współpracę.
    Ale w końcu nauka nie powinna mieć granic zwłaszcza sztucznych typu high-purity discipline.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 08:43:10:

    Ja to się boję patrzeć jakie dziedziny mi będą automatycznie przypisane, tam będzie wszystko od archeologii do wulkanologii poprzez inżynierie lądową, górnictwo i badania kosmiczne....

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 09:59:30:

    @Sarjane,
    To Ciebie rozczaruję, bo wtedy wulkanologię będziesz mieć jako Earth and Planetary Sciences tak samo możesz mieć sklasyfikowane górnictwo, inżynieria lądowa w pojemnym Engineering, a badania kosmiczne to do wyboru Physics and Astronomy lub Earth and Planetary Sciences. Pozostaje oddzielna archeologia i Twoje wykopaliska w Pompejach z wulkanologią powiązane ;o)

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 10:53:58:

    NBP dofinansuje z pieniędzy publicznych studia na kierunku "Polityka gospodarcza, finanse i bankowość". Studia odbędą się tzw. uczelni Tadeusza Rydzyka. Warunkiem zdobycia indeksu jest "pozytywna opinia księdza proboszcza".

    wiadomosci.onet.pl/kraj/nowy-kierunek-na-wyzszej-szkole-kultury-spolecznej-i-medialnej-w-toruniu-z/6mh00dt

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 11:05:27:

    Czlowiek.z.Makulatury,
    Jakbyś nie wiedział, to dlatego, że: Ojciec Rydzyk: dlaczego rząd daje pieniądze przesiąkniętym lewactwem uniwersytetom, a nam nie? link
    I chyba wszystko jasne, jak również po co reforma2.0

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 11:58:16:

    @kah
    No własnie na to liczę że do tego dojdzie :) Może w końcu zobaczę jakieś odkrywki archeo :)

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 15:22:58:

    @Sarjane,
    To jak weźmiesz jeszcze kogoś od "Złotego Pociągu" to już pewnie będzie pełnia szczęścia.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 19:20:56:

    Znam tych od "złotego pociągu" i nie pociąga mnie to :)
    A tak serio - dziś przyszedł mail że mamy się deklarować. Poza tym uczelnie zlikwidowała (dekretem rektora wszystkie poza jedną inf stosowane - kierunek nie wydział - zło się szerzy ... ) tak że dzieje się.

  • adam_beast napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 19:54:32:

    Politechnika Łódzka zajęła się wreszcie sprawą doktoratu z plagiatu.
    Po podobno długiej debacie Rada Wydziału Elektrotechniki, Elektroniki, Informatyki i Automatyki Politechniki Łódzkiej w tajnym głosowaniu odrzuciła uchwałę o nadaniu stopnia naukowego panu Witoldowi G. Promotor był na sali.
    Więcej szczegółów nie znam.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 19:55:22:

    GW w tym codziennie publikuje sążnisty artykuł o jakimś profesorze, co ma dostep do ucha prezesa. Dziś o Zybertowiczu, fragment

    Andrzej Zybertowicz socjolog i historyk, profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu uważany jest w PiS za element zaplecza intelektualnego partii. To on organizował w czasach opozycyjnych kongresy Polska Wielki Projekt. To między innymi za jego sprawą na coroczne spotkania kierownictwa największej partii opozycyjnej przybywali przedstawiciele nauki już nie tylko sfrustrowani, zgorzkniali i izolowani w swoich środowiskach, ale także ci odnoszący sukcesy: prof. Zbigniew Rau, architekt Marek Budzyński. Wiktor Zamiatin, Janos Tischler.

    Z zachwytem spoglądał na to Jarosław Kaczyński, który ubolewał, że na jego partię w środowiskach pióra i togi patrzy się z niechęcią. Z powodu słabości prezesa do profesury wcześniej sukces osiągnął Antoni Macierewicz, który przedstawił grono ekscentrycznych eksperymentatorów swą podkomisję smoleńską jako najwybitniejszych naukowców z Ameryki.

    Profesor Zybertowicz miał jednak w otoczeniu Kaczyńskiego pozycję bardziej wyjątkową niż pierwszy lepszy profesor geografii albo matematyki. Przez lata był kimś, o kim można powiedzieć, że meblował mózg prezesa. Przekształcał jego fantasmagorie i intuicje w mniej lub bardziej uzasadnioną naukowo teorię. Inteligentny, błyskotliwy, żonglujący tytułami naukowych publikacji, potrafiący manipulować grupą, czasami brutalny, wobec kobiet balansujący na granicy seksizmu. Gdyby Fiodor Dostojewski znał Zybertowicza, uczyniłby z niego w Biesach Piotra Wierchowieńskiego.

    Teoriami toruńskiego naukowca lider PiS zainteresował się już w latach dziewięćdziesiątych, gdy głosił teorię szarej sieci przenikającej życie polityczne. Nieznany bliżej socjolog i historyk opublikował wówczas pracę W uścisku tajnych służb. Upadek komunizmu i układ postnomenklaturowy. Ogłosił, że III Rzeczpospolita powstała w wyniku zmowy elit, w której mafie postkomunistyczne przejęły władzę nad gospodarką i dzięki temu faktycznie utrzymały władzę, a wszystkim kierowały służby specjalne. Siedem lat później, w 2000 roku, przebywając na stypendium w USA, Andrzej Zybertowicz opublikował wraz z Marią Łoś pracę Privatizing police-state. Dowodził istnienia w Polsce układu polityczno-gospodarczo-nomenklaturowego, którym kierują służby. Jednym z dowodów było medialne imperium Zygmunta Solorza. Niewielu polityków PiS było w stanie zawikłane dzieło Zybertowicza przeczytać, ale dla liderów PiS sam fakt jego istnienia był dowodem, że układ istnieje i widać go nawet z Ameryki.

    Od tego czasu prof. Zybertowicz funkcjonuje PiS jako człowiek, który stworzył teorię antyrozwojowych grup interesu klik, które blokują rozwój kraju i faktycznie sprawują nad nim władzę.

    Część kolegów socjologów uważa metody naukowe Zybertowicza za hochsztaplerkę. Prof. Marcin Król, recenzując jego dokonania naukowe przy okazji wniosku o belwederską profesurę stwierdził, że prace torunianina są nieliczne, a konkluzje niedopracowane, co czyni polemikę z nimi niemożliwą. Trudno negować wpływ tajnych służb na transformację, ale teza, że one ją przeprowadziły, jest groteskowa. Prof. Szymon Wróbel o niektórych twierdzeniach toruńskiego naukowca pisze, że są operetkowe lub wcześniej wyartykułowane.

    Jarosław Kaczyński ma jednak na ten temat inne zdanie. W 2007 roku, gdy był premierem, stwierdził autorytatywnie: Dziś o układzie wiemy więcej, są nawet prowadzone badania o charakterze naukowym przy użyciu modelu komputerowego.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 20:06:12:

    To właśnie prof. Zybertowicz niczym czarnoksiężnik, który potrafi władać procesami społecznymi, zasiadł za komputerami i systemem Analysts Notebook, którego policja używa do rozgryzania organizacji przestępczych. Program przesiewał bazy danych: teczki IPN, akta WSI, dane ekonomiczne. Efekt tych prac analitycznych jest bliżej nieznany, bo jedyne układy, jakie odnajdywał wtedy rząd Prawa i Sprawiedliwości były związane z samą partią rządzącą i jej koalicjantem Samoobroną. Mimo to właśnie w 2007 roku kariera Zybertowicza osiągnęła szczyt.

    Po objęciu stanowiska premiera przez Jarosława Kaczyńskiego został jego głównym doradcą ds. bezpieczeństwa. Stał się postrachem tajnych służb, chciał bowiem odsiać elementy układu w służbach od zdrowej części funkcjonariuszy. Gazeta Wyborcza opisała wówczas instrukcję rozwibrowania, której był autorem. Jednostki podejrzewane o bycie elementem układu miałyby być poddane takiej presji, na przykład poprzez obrażanie przed frontem kompanii, że w końcu same miały się ujawnić.

    Szaleństwo?

    Droga do kontrrewolucji

    Toruński socjolog zawsze stał z kontrze do rzeczywistości. Pochodzi z Bydgoszczy z rodziny rzemieślników, w szkole chorowity i wyobcowany, koledzy przezywali go złośliwie Zuzia. Zaczynał jako marksista, współpracownik pisma Sigma, tworzonego przez reformatorów socjalizmu z kręgów Socjalistycznego Związku Studentów Polskich. W 1980 roku wraz z politologiem Romanem Baekerem wydał raport Ostatnia szansa PZPR, w którym obaj autorzy postulowali głęboką reformę struktur organizacji. Tylko w ten sposób partia komunistyczna miała szanse przetrwać rewolucję Solidarności. Szukanie nadziei na reformę PZPR było wówczas zachowaniem ekstrawaganckim.

    Nie wstąpił do PZPR, ale związał się z Lechem Witkowskim, który na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika tworzył tak zwane struktury poziome PZPR. Partyjne poziomki były w czasach Solidarności prześladowane niemal na równi z elementami antysocjalistycznymi. Powstanie struktur niezależnych od partyjnego kierownictwa, które kwestionowały dyktaturę Komitetu Centralnego, zostało bowiem w Moskwie uznane za złamanie jedności partii a od tego wedle teoretyków KPZR wiodła prosta droga do kontrrewolucji.

    Po wprowadzeniu stanu wojennego Zybertowicz zaangażował się w działalność opozycyjną po stronie Solidarności. Za roznoszenie ulotek został w 1982 roku aresztowany, przed wyrokiem uchroniła go amnestia i zły stan zdrowia. Ponoć był wówczas śmiertelnie chory na raka.

    Doktorat pisał w Poznaniu na Uniwersytecie Adama Mickiewicza u prof. Jerzego Topolskiego. Autor Historii Polski był ciekawą postacią zwolennikiem nieortodoksyjnej neomarksistowskiej teorii, która w uproszczeniu zakładała, że naukowiec zmagający się ze zbyt szczupłą bazą źródłową powinien wyciągnąć wnioski w oparciu o obserwację konfliktu interesów. Tę radykalną metodę analizowania zjawisk historycznych i politycznych prof. Zybertowicz stosuje z powodzeniem do dziś, czasami tylko zmieniając kolejność najpierw wysuwa wniosek, a później go uzasadnia.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 20:44:46:

    Ostatnie zdanie jest najlepsze. Chociaż ja mam wątpliwości do "z powiedzeniem".

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 22:30:50:

    @Adam_Beast,
    A można mieć niedyskretne pytanie do Ciebie odnośnie A.G. Nie niesie jakaś wieść gminna, że będzie teraz czasem startował o hab.? Zwłaszcza jak teraz został Associate Editors ważnego żurnala i ma dorobek spełniające wydziałowe kryteria.

  • dwa.718 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 23:13:37:

    @kahlkopf
    Polecam wykorzystać wyszukiwarkę na stronie CK. Zawartość naukowa zamieszczonych tam dokumentów to praca inżynierska.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 23:14:22:

    @Sarjane
    Znam tych od "złotego pociągu" i nie pociąga mnie to :)
    Tych, tzn. których? Co wywołali tą aferę? Czy jeszcze innych?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 23:19:47:

    Dziękuję Euler (niskie ukłony),
    Sprawdziłem tylko na www wydziału i nie znalazłem. A tu, rzeczywiście jest.

  • dwa.718 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 23:24:44:

    Według mojej wiedzy (może być mocno niepełna), wydział wspomnianego diamentu poszedł po rozum do głowy i podszedł bardzo sceptycznie do ubiegania się o habilitacje. Stąd zresztą tak egzotyczna dyscyplina, z którą ten wniosek ma niewiele wspólnego.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 23:28:45:

    Ale widać, że wszystko co trzeba działa, choćby zostanie jednym z edytorów czasopisma z IF.

  • dwa.718 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 23:31:44:

    Można prosić o nazwę czasopisma?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 23:32:27:

    I to złożone w "krainie podziemnej pomarańczy".

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 23:34:14:

    Ależ oczywiście, tu jest link: Measurement.

  • dwa.718 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 23:39:50:

    To są już jakieś żarty. Miałem możliwość rozmawiać i pracować z absolwentami kierunku prowadzonego m.in. przez tego pana. Za to co robił powinno być natychmiastowe, dyscyplinarne zwolnienie z pracy, a nie członkostwo w editorial board jakiegokolwiek czasopisma, choćby z ujemnym IF. Niestety, to diamentowy wydział, więc nie ma co liczyć na jakiekolwiek realne konsekwencje.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 23:52:30:

    Pewnie i Ty, jak ja i wiele innych osób dochodzimy do tego miejsca, w którym jesteśmy ciężką, własną pracą, gdzie nigdy nie liczyły się żadne znajomości. Ale to co widzę teraz, to zastanawiam się jaki sens jest w ogóle uprawiania jakiejkolwiek nauki. ok. bez reszty komentarza. Pozdrawiam, pewnie z Kolegą mijam się co jakiś czas.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/16 23:56:17:

    Wracają do brata, to też trzeba stwierdzić, że wydział z Łodzi też ma swoje diamenty. Stąd taki obrót sprawy. Nic, trzeba zapuścić swoje kontakty.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 00:13:25:

    publons.com/author/1238742/adam-glowacz#profile

  • adam_beast napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 04:49:29:

    @kahlkopf
    Podobno wniosek A.G. został wycofany. Co do jego dorobku, to z tego co rozumiem, bazuje w dużej mierze na bezczelności i słabości systemu peer review.
    @pi
    Dane podane w twoim linku nie trzymają się kupy. Sprawdziłem dwa journale i w żadnym z nich nie jest w editorial board.
    @dwa.718
    Wypraszam sobie tą diamentowość. Z R.T. większość pracowników (nawet jego katedry) nie miała praktycznie żadnej styczności.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 08:03:08:

    Aż mnie to zaintrygowało i sprawdziłem 6 spośród 12 podanych w profilu AG na Publons członkostw w editorial boards. Otóż na stronach czasopism nie ma go w ŻADNYM czasopiśmie.

    Albo więc ma hejtera, który prześladuje go tworząc fejkowe profile, albo... tu mi już brakuje wyobraźni by to wytłumaczyć.

    To przy okazji pokazuje wartość i wiarygodność Publons.

    Przy okazji polecam zaglądnąć na pozycje cytowane przez AG w jego pracach oraz prace cytujące jego artykuły:)

  • adam_beast napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 09:14:06:

    @fla
    Cytowania AG to jednoznaczny dowód, że istnieją spółdzielnie międzynarodowe, do których można się zapisać.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 10:07:02:

    Nie można wykluczyć, że spora część tych cytować to cytowania z epoki Google Scholar. Ktoś wbił w wyszukiwarkę słowa kluczowe i zacytował to, co było na wierzchu. Ciekawe, jak powszechne jest to zjawisko.

    To kolejny przykład na to, jak miara staje się celem i traci walory obiektywności.

  • adam_beast napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 10:57:05:

    Jego cytują w artykułach o świerszczach.

  • nowojorczyk5 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 11:49:06:

    Wniosek habilitacyjny p. dra Adama Głowacza został złożony do CK w marcu 2018, ze wskazaniem Wydziału Mechanicznego Politechniki Poznanskiej, po wcześniejszym (styczeń 2018) "seminarium przedhabilitacyjnym" na owym Wydziale. Rada Wydzialu w głosowaniu tajnym nie przyjęła wniosku i wrócił on do CK. W koncu czerwca br. Prezydium CK umorzylo wniosek habilitacyjny na prośbę zainteresowanego.

  • nowojorczyk5 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 12:09:52:

    Odwolanie mgr Witolda Głowacza od uchwaly RW AGH odmawiającej nadania Mu stopnia doktora, było rozważane 16 X 2018 na Wydziale Elektrotechniki, Elektroniki,
    Informatyki i Automatyki Politechniki Łódzkiej. W posiedzeniu RW wziął udzial promotor, prof. Ryszard Tadeusiewicz oraz recenzent, prof. Marek Skomorowski z UJ.
    Po przedstawieniu na prezentacji Power-Point faktów i wykazaniu m.in. przepisania całych rozdziałów, miała miejsce ciekawa i żywa dyskusja (zabierali glos m.in. obydwaj goście). W tajnym glosowaniu 90% uprawnionych głosowało za oddaleniem odwołania i uchwała odmówiła nadania stopnia doktorskiego p. Witoldowi Głowaczowi. Chyba tylko 4 osoby były za przyjęciem odwolania z ponad 50, ktore glosowaly. Szczególy zapewne pojawią się w Archiwum Nieuczciwosci Naukowej po tym jak bedą dostepne oficjalne dokumenty!

    Z przyjemnoscią o tym Panstwa zawiadamiam i chciałbym podziekowac czlonkom łodzkiej Rady Wydzialu za rzetelną postawę w tej bezprecedensowej sprawie!



  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 12:14:19:

    ok. I tak piękna kolekcja: MEASUREMENT SCIENCE REVIEW, Shock and Vibration i wspomniany już Measurement.
    Trzeba podziwiać za to, jak znaleźć na to czas, żeby się dostać i jeszcze, żeby wywiązywać się ze swoich obowiązków edytora, jak i tych na uczelni.
    Dużo pytań.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 12:19:15:

    To postawię pytanie, również do Pana Nowojorczyka. Jak rzutuje bytność jako edytor nawet associate na wzrost obowiązków? Czy może to czasami poza bytnością na stronie i pewnym prestiżem nic nie znaczy? Choć jak tu widać czasopisma mniej lub bardziej znaczące.

  • adam_beast napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 13:34:31:

    @kahlkopf
    W czasopiśmie, w którym jestem edytorem wiąże się to z pilotowaniem 1-2 artykułów miesięcznie, szukaniem recenzentów itp. Nie więcej niż 2-4 godziny pracy w miesiącu.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 15:53:35:

    Associate Editor może oznaczać różny zakres obowiązków (w tym zerowy), w zależności od przyjętego modelu i wypracowanej procedury.
    Czasopismo Measurement prócz EiC ma też sporą grupę "Editors", którzy, przypuszczam, robią te rzeczy, o których pisze adam_beast. W takim układzie można się domyślać, że Associate Editors niekoniecznie mają dużo roboty, choć to tylko domysł.
    Jak ktoś już zostanie i nie wykonuje zadań (na czas), to też niekoniecznie się go zaraz wyrzuca.

    Mam pytanie do forumowiczów, m.in. @flamengista dotyczące grantów europejskich. Jakiś czas temu @fla pisałeś, że granty ERC skutkowały obniżeniem pensji z powodu nieprzemyślanych/głupich zasad zatrudniania. Jak to obecnie wygląda, czy coś się poprawiło w tej kwestii? Będę bardzo wdzięczny za wszelkie opinie. ERC jest zaniepokojone małą liczbą składanych wniosków z Polski (dla kontrastu, np. w Czechach się wyraźnie poprawiło) i poszukuje przyczyn tego, m.in. proszono mnie o opinię i chciałbym ewentualnie też o tym wspomnieć, być może coś się z tym da zrobić. Inne przyczyny, których jestem świadom, to słabe wsparcie administracyjne, słaba znajomość angielskiego wśród admin ale także potencjalnych senior researchers, słaba kultura pracy w zespołach, konkurencyjna oferta grantów krajowych (z tym się na pewno da coś zrobić, ale hmm, niekoniecznie trzeba wspominać). Jeszcze coś?

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 18:12:41:

    Ja dostaję średnio co 2 tygodnie jakieś zaproszenie do editorial board w czasopiśmie międzynarodowym? Czy naprawdę ktoś na to patrzy przy ocenie dorobku?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 18:59:51:

    @piotrcandida
    Takie zaproszenia też dostaję, ale to są te drapieżne.

  • zagraniczny_postdoc napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 19:15:28:

    @nobooks
    Dla mnie ważnym powodem wyboru NCN przed ERC jest to, że nawet jeżeli złożyłbym projekt do obydwu (np. Sonaty w NCN i Starting Grants w ERC) to i tak musiałbym się zdecydować czy biorę Sonatę dużo zanim są wyniki z ERC, a wtedy muszę wniosek z ERC wycofać, żeby nie było problemu z podwójnym finansowaniem zadań badawczych (prawdopodbnie ze względu na większe finansowania to zadania badawcze z NCN się zawierają w zbiorze zadań w Starting Grant). A ponieważ szansa, że dostanie się ERC jeżeli się nie dostało Sonaty jest pomijalna to wydaje się, że nie ma sensu aplikować do ERC.
    W zasadzie rozwiązanie może być tylko na drodze zmian w NCN gdzie można by wprowadzić granty z możliwością przełączenia na finansowanie z ERC (z założeniem, że wtedy odpowiednio rozbudowywane są zadania badawcze).
    To nie byłby problem gdyby bez grantu można sensowanie zarabiać. Niestety tak długo jak granty są w Polsce jedyną szansą na normalną pensję (a jak nie masz to jedz szczaw i mirabelki), to ludzie wolą wybrać bardziej pewne granty z NCN niż mało pewne z ERC.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 19:50:23:

    @zagraniczny_postdoc
    Dziękuję bardzo i liczę na dalsze głosy.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 19:51:38:

    Mój wniosek odrzucono z komentarzem ze nie mam doświadczenia w realizacji projektów międzynarodowych, a nie mam bo żadnego konkursu nie wygrałem, a niemwygralem,bo....

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 20:08:51:

    P-tau,
    W zaklętym kręgu... Polska rzeczywistość.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 21:47:32:

    nobooks, koniecznie to włącz do swojej opinii:

    tak długo jak granty (NCN, NCBiR, inne krajowe, przypisek tłumacza) są w Polsce jedyną szansą na normalną pensję (a jak nie masz to jedz szczaw i mirabelki), to ludzie wolą wybrać bardziej pewne granty z NCN niż mało pewne z ERC.

    Koniecznie ze szczawiem i mirabelkami!

    U mnie, jak pisałem, młody, który przymierzał się do Starting Grants, doczytał o konsekwencjach finansowych (nie chodzi o obniżenie dochodów, wystarczy brak zwiększenia: po co brać sobie na plecy milion złotych i nic z tego ni emieć poza zmartwieniami?) Druga obawa była o możliwość ściągnięcia za polskie pieniądze ludzi do zespołu, zwłaszcza z zagranicy. Stare wygi być może potrafią takie problemy obejść, młodzi wszystko traktują dosłownie.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/17 22:08:47:

    @nobooks - to co pisałem to był h2020. Generalnie polegało to na tym, że w zasadzie grant pokrywał twoją pensję. Więc w normalnym układzie będąc zatrudniony jako adiunkt grant po prostu pokrywa twoją pensję i nie robisz dydaktyki. ALE: grant pokrywa jedynie 12 miesięcy, więc bez 13-tki. Bez nadgodzin i bez dodatków z mniejszych grantów. Mało tego, w poprzednim porządku prawnym oznaczało to też mniejsze możliwości korzystania z KUP - więc realnie pensja była o 20% niższa (kiedyś to liczyłem).

    O ile wiem, nic się nie zmieniło w tej kwestii. Póki w h2020 nie ma możliwości np. comiesięcznego dodatku w wysokości choćby 1500-2000 brutto miesięcznie, to aplikowanie dla większości nie ma żadnego sensu. To może być atrakcyjne dla tych, co nie mają stałego etatu i chcą się zahaczyć.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/18 00:00:10:

    wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wiemy-ile-ministerstwa-przelaly-pieniedzy-na-rzecz-ojca-rydzyka/1vnt85h

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/18 00:16:44:

    Z mojej perspektywy brak aktywności europejskiej nieco starszego pracownika, a myślę, że jestem tu dość typowym przykładem, wynika z innych przeslanek:

    a) atomizacja badań w Polsce oraz systemowa koncentracja na karierze indywidualnej. Ja do ewentualnego projektu UE mogę wystawić siebie i tych współpracowników, których sam wypromowałem lub promuję - o ile sie zgodzą! Mieścimy się na tak małej kanapce, że nikt nas nie potraktuje poważnie jako wykonawcy, od biedy możemy być podwykonawcą podwykonawcy.
    a')Aby utrzymać przez kilka lat doktoranta i nie martwić się, że zaraz ucieknie, muszę mu zapewnić co miesiąc co najmniej 4000 netto (absolutne minimum). Takich środków w projektach EU nie widzę. Tymczasem połączenie kilku źródeł krajowych może tę kwotę zapewnić z powodzeniem.
    b) przekonanie o czasochłonności przygotowania wniosku połączone z brakiem wiary w możliwość sukcesu. Skoro u nas na wydziale zaledwie 5-10% kadry (bliżej 5%) ma realne szanse zdobycia grantu NCN, jaki jest sens, nie będąc nawet w grupie pewniaków NCN, porywać się na projekty europejskie?
    c) brak jakiegokolwiek związku między "aktywnością europejską" a formalną i rzeczywistą ścieżką awansu służbowego.
    d) brak jakiegokolwiek wsparcia lokalnej administracji. Jest pewne, że uczelnia weźmie te 30-40% haraczu, ale w zamian nie da nic, a już na pewno nie sfinansuje "księgowej z funkcją sekretarki".
    e) powszechna kultura rywalizacji zamiast współpracy, która powoduje tendencję do zawężania grup mających dostęp do projektów międzynarodowych. Takie zawężanie powoduje z kolei, że wielu badaczy z pomniejszych ośrodków nie ma doświadczenia ani kontaktów koniecznych do starania się o projekty międzynarodowe.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/18 10:10:07:

    Znam jedną albo dwie osoby które go szukały "naukowo" nawet mogli gdzieś w tym "paradokumencie". O dziwo nawet oni mówią że to farsa jakaś ...

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/18 12:24:05:

    Jest nowy numer FA, ale większość artykułów, w tym Nowojorczyka już za opłatą. Nawet rozmowa z ministrem nie jest ogólnie dostępna. Nowa praktyka.

  • leros76 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/18 13:22:57:

    Przyznaję, że rozważania o aplikowaniu o projekt ERC porzuciłem z powodów wymienionych niżej. Bardzo wątpię, czy moja administracja -mimo pewnie dobrych chęci - poradziłaby sobie z czymś takim (również na etapie przygotowania), miałem zagranicznych pracowników, którzy bardzo szybko się ze mną pożegnali z przyczyn finansowych.

  • adam_beast napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/18 13:48:00:

    Na chwilę obecną jedyne powody zgłoszenia grantu ERC jakie widzę, to konieczność deliverabla z jakiegoś innego projektu lub chęć podbicia sobie CV przed poważna emigracja zagraniczną.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/18 20:06:06:

    Konstatacja, że
    Less prestigious institutions deliver better value for grant money
    nie zaskakuje.

    www.natureindex.com/news-blog/less-prestigious-institutions-deliver-better-value-for-grant-money

    Zaskakuje ostatni rysunek: w instytucjach typu Harvard na 1 mln USD przypada ok. 5 publikacji. W "mniej slawnych uniwersytetach" publikacji na mn USD jest 9. Co więcej, mniej slawne instytucja maja wicej cytowań na dolara.

    Gdyby to przetłumaczyć na j. polski, mielibyśmy, że 1 publikacja kosztuje 800 tys. zł. "w uniwersytecie badawczym" - i mówimy tu wyłącznie o środkach grantowych. Gdyby przeliczyć to na PPP, 1 milion USD = 1,8 mln zł i jedna publikacja kosztowałaby 360 tys. zł.

    Co więcej, investigators at the prestigious institutions were on average 1.7 times more likely to get each grant application funded than those at the less prestigious institutions. They were awarded on average 2.4 times more funding than those at less prestigious institutions US$3.5 million versus US$1.5 million. zaskakuje małym zróżnicowaniem. W polskich warunkach różnica między finansowaniem uni badawczych i niebadawczych będzie większa.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/18 23:56:00:

    Granty nierozliczane merytorycznie (np. poprzez przyznanie im limitowanych ocen A+,A,B+,B,C, limitowanych w sensie, że np. A+ nie może być więcej niż kilka czy kilkanaście procent w danej dyscyplinie) są wyjątkowo złym i marnotrawnym sposobem wydawania publicznych pieniędzy. No value for money.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/19 07:23:34:

    @trzy.14

    Co więcej
    Czy na pewno "więcej"? Czy też właśnie droższe granty to jest to, co wyjaśnia wyższy koszt 1 publikacji?

    2.4 times more funding
    Średnia kwota grantu był 2,4 raza wyższa. Natomiast 9/5 (koszt jednej publikacji) = 1,8 - i prawie się zgadza.
    Natomiast dobrze byłoby wiedzieć, z czego wynika wyższa kwota, może np.:
    - większa pewność siebie, śmielej wyceniają
    - wyższy poziom składników płacowych (research positions z grantu)
    - droższe/ambitniejsze/lepsze (?) badania finansowane z grantu
    - lepsze publikacje

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/19 08:56:44:

    Moje "co więcej" dotyczyło zaskakująco małego - jak na moje wyobrażenia - zróżnicowania prawdopodobieństwa uzyskania grantu między Harvardem a, powiedzmy, U of Dakota. Co oczywiście może się wiązać z samą liczbą wniosków.

    Jednak jak się spojrzy do oryginalnego opracowania, www.biorxiv.org/content/biorxiv/early/2018/07/13/367847.full.pdf , to widać bardzo dużą koncentrację finansowania w nielicznych jednostkach. Z tym że jest w tej pracy też nieco naginania danych do tezy: np. relacja kwoty finansowania i stanu powinna zamieniona na relację kwoty finansowania na milion mieszkańców stanu (lub na PKB per capita).

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/19 09:31:39:

    Niesamowite są dwie ostatnie tabele. Polecam. Wynikają z niej nie tylko różnice w wysokości finansowania (względem PL), ale i strukturze organizacyjnej. W niektórych amerykańskich uni liczba różnych PI realizujących granty z NIH w ciągu 9 lat przekracza 1000 (!), w innych, tych "z dolnej półki" , sięga 50. Nawet gdyby wiekszość PI stanowili doktoranci? czy post-docy, liczba 150 grantów zdobywanych rocznie z jednej instytucji grantowej uświadamia, co to znaczy "research-intensive university". Jeśli sie jednak spojrzy na te uniwersytety z dołu tabeli, które nie były sklasyfikowane w US World Report "best Medical Schools: Research", to nawet tam pojawia się 3-10 nowych grantów NIH *rocznie*. Więc nawet te uczelnie z dołu amerykańskiego rankingu są bardziej research-intensive niż typowa polska "prowincjonalna" uczelnia (np. Opole), która we wszystkich obszarach wiedzy (a nie tylko w naukach medycznych i ich okolicach) dostaje rocznie może 0-2 granty.

    Reasumując, warunkiem strukturalnej "amerykanizacji" polskich uczelni, oprócz zorganizowania im gladiatorskiego systemu grantów, jest włączenie w ich struktury dużych instytutów czysto badawczych, czyi wchłonięcie kilku instytutów PAN i/lub firm polonijnych, czyli "instytutów międzynarodowych".

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/19 14:13:16:

    W niektórych amerykańskich uni liczba różnych PI realizujących granty z NIH w ciągu 9 lat przekracza 1000 (!), w innych, tych "z dolnej półki" , sięga 50. Nawet gdyby wiekszość PI stanowili doktoranci? czy post-docy, liczba 150 grantów zdobywanych rocznie z jednej instytucji grantowej uświadamia, co to znaczy "research-intensive university".

    PI to będzie raczej z faculty. Warto sobie zdać sprawę, że bez grantu będzie tam problem z utrzymaniem doktorantów (a w efekcie z awansem) i potencjalnie brak wypłaty w wakacje.

    Więc nawet te uczelnie z dołu amerykańskiego rankingu są bardziej research-intensive niż typowa polska "prowincjonalna" uczelnia (np. Opole), która we wszystkich obszarach wiedzy (a nie tylko w naukach medycznych i ich okolicach) dostaje rocznie może 0-2 granty.

    Pytanie, skąd biorą się takie wyniki?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/19 21:00:58:

    I mamy odblokowanie dla nas istotnych artykułów w FA. I możemy poczytać:
    wywiad z min. Gowinem
    oraz
    felieton kolegi M. Wrońskiego.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/19 21:04:39:

    I odnośnie subject: dyscypliny w rozumieniu NCN.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/19 23:49:26:

    Pisze Gowin:
    Dla mnie jasna jest jedna rzecz: w chwili gdy rozpoczynamy wyłanianie uczelni badawczych, PAN w obecnym kształcie traci rację bytu, gdyż czołowi badacze będą przechodzić z instytutów na te uczelnie.

    Jakim cudem?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/19 23:54:18:

    To znaczy, że ocena dorobku psychologii będzie mogła zawierać 30-40% publikacji z innych dyscyplin?

    Tak, o ile mają one związek z psychologią.


    Ktoś tu upadł na głowę.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 08:10:13:

    @3.14 to proste. Kasa na badania będzie szła na uczelnie a nie na PAN. W PAN z głodowymi pensjami naukowcy nie będę mieli wyjścia: przejdą do uczelni badawczych. I w ten sposób PAN nie ma racji bytu, bo dubluje funkcję uczelni badawczej.

    I ładnie też w tym wywiadzie widać sposób pisania ustawy: po namyśle, w swojej wielkości, minister decyduje czy będzie tak czy tak.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 08:46:09:

    Po raz kolejny widać też, że Gowin kieruje się doświadczeniem osobistym i uogólnia go na resztę akademii.

    Sam nigdy nie uczył masowo studentów, więc nie wie jaka jest specyfika pracy na uczelni. Z kolei w Krakowie to on bywał głównie w PAU, bardzo specyficznej enklawie gdzie głównie starsi profesorowie spotykali się na prelekcji, kawie i ciasteczkach. Ale to byli głównie emeryci, z emeryturą wypracowaną gdzie indziej.

    PAN ma mnóstwo mankamentów, ale w polskim systemie jest jedynym miejscem gdzie pracują na taką skalę wyłącznie naukowcy. Dlatego należałoby PAN zreformować i dofinansować - dzięki temu np. można by organizować tak promowane przez ministerstwo staże mobilnościowe. Bo przeprowadzka definitywna z Krakowa do Poznania ekonomisty ma sens umiarkowany. Ale półroczny staż naukowy bez dydaktyki, z nastawieniem wyłącznie na robienie badań i pisanie artykułów - już prędzej.

    Nie wierzę, by nawet w badawczych uczelniach pracownicy nie mieli sporych obowiązków dydaktycznych. I nawet praca z najlepszymi studentami, choć satysfakcjonująca, bardzo angażuje. W każdym zachodnim systemie są uczelnie badawcze, ale i państwowe instytuty badawcze. I naukowcy krążą między nimi a sektorem prywatnym i uczelniami dydaktycznymi.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 08:53:15:

    @fla.
    W każdym zachodnim systemie są uczelnie badawcze, ale i państwowe instytuty badawcze.
    Masz na myśli research center przy uczelniach?
    Widzę coś takiego na niektórych uniwerkach, w tym także ekonomicznych, ale przyznam się, że nie wiem jaka jest ich funkcja i po co je powoływano skoro tak afiliowane są osoby z wydziałów, czyli że nie są tylko badawczymi, a wciąż dydaktycznymi.
    Chyba że wydziały są dydaktyczne, a kto robić badania to idzie do research center?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 09:53:24:

    Czołowi badacze nie tyle będą przechodzić, co znajdywać dodatkowe zatrudnienie. Jeżeli parametryzacja zlikwiduje możliwość wykazywania dorobku z kilku instytucji, to takie osoby w drugiej instytucji wykażą dorobek "na słupy".

    Pozostaje też problem "mniej czołowych" badaczy PAN. Mają szukać pracy poza publicznym sektorem badawczym? Czy ten sektor naprawdę cierpi na nadmiar tzw. wykwalifikowanej siły roboczej?

    No i sprzęt, wybudowane za unijne i nasze środki laby i to, co w nich stoi.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 10:08:08:

    W każdym zachodnim systemie są uczelnie badawcze, ale i państwowe instytuty badawcze.

    Pytanie o skalę i potrzeby. Czy np. IMGW powinno prowadzić badania naukowe czy też zajmować się tylko usługówką na rzecz państwa? Ale IMGW to raczej "PIB" anie instytut PAN. Co więc powinno się robić w Instytucie Fizyki Jądrowej? Przekształcić go w Instytut Węgla i Ziemniaka? Po co on polskiemu państwu jest potrzebny? Czy z wypełniania tej misji jest rozliczany? Jaką misję ma Instytut Socjologii PAN (zakładam, że istnieje) i cóż on takiego robi, czego nie może zrobić uczelnia lub prywaciarz?

    Silny sektor instytutów PAN-owskich to dziedzictwo PRL-u i wizytówka wszystkich państw Bloku Wschodniego. W tamtych realiach podział na instytucje edukacyjne (uczelnie), zaplecze badawczo-rozwojowe całkowicie scentralizowanego, upaństwowionego przemysłu (Instytuty Badawczo-Rozwojowe) i zaplecze noblowskie (instytuty PAN) miało sens. Dziś nie ma żadnego.

    Badawcze instytuty państwowe mają sens tam, gdzie państwo ma ambicje globalne.

    W warunkach polskich, gdzie najchętniej postawilibyśmy na granicach półprzepuszczalny mur (pieniądze, technologia - tak, "lewactwo" i kolorowi gwałciciele białych kobiet - nie), instytuty PAN nie mają sensu. Nie opracowujemy w nich odpowiedzi na "ruskie iskandery" ani "ruskie trolle internetowe" ani nawet na smog w Krakowie. Zamiast tego nagradzamy je za jak najbardziej skuteczne trawienie krajowych funduszy grantowych.


  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 10:12:30:

    I jeszcze do tego dodajmy PAU.

    Z WIKI:
    "W latach 19571958 uczeni podjęli próbę odtworzenia PAU, na co władze odpowiedziały powołaniem w Krakowie oddziału PAN. "

    Znów bym powiedział, że to dublowanie instytucji.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 10:25:07:

    Może jeszcze inaczej: silny sektor PAN <=> słaby sektor uczelni publicznych, bo w istotny, trwały przypływ dodatkowych środków na badania to chyba tylko Gowin wierzy.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 11:55:30:

    Jak coś wam się nie podoba w ewaluacji to wina Kulczyckiego. Gowin wyraźnie to mówi.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 12:37:13:

    Piotra a jak Gowin mówi to mówi. I pewni Gowin się zgodził na ustawę ale się nie uśmiechał ... Ostatecznie może jednak powinien wziąć odpowiedzialność za działanie swojego ministerstwa?

    Kwiatki z wyników Miniatur - tylko ten tydzień.
    - 4 patenty oraz 20 artykułów to za mały dorobek na otrzymanie dofinansowania.
    - autor wniosku ma już jeden artykuł z tego zakresu ... to znaczy że dofinansowaniu mu się nie należy ...

    Ciekawe te kryteria nie powiem ...

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 12:47:18:

    @Sarjane,
    Jakoś mnie to dziwi. Ja w ogóle po startowaniu w konkursach NCN, jeżeli sam kiedyś dostanę fuchę recenzenta, to w oparciu o swoje doświadczenia, będę mógł pięknie pisać odmowne recenzje.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 12:47:54:

    Przepraszam miało być nie dziwi.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 13:26:07:

    Od wielu lat wychodzi taki żurnal, jak ,,Czasopismo Prawa Karnego i Nauk Penalnych''. Jego strony zajmują głównie analizy dogmatyczne przepisów karnych. Są wnikliwe, ale ciężkie w lekturze, więc praktycy rzadko sięgają po to czasopismo. Ma ono jednak wpływ na stosowanie prawa karnego, bo wpływowi prawnicy powołują się na nie w swoich artykułach i w ten sposób rozpowszechniają te rozważania.

    Wspominam o tym dlatego, że na łamach przedostatniego numeru (2/2018) pojawił się artykuł J. Kajfasz pt. ,,Rektor jako osoba zobowiązana do zawiadomienia o podejrzeniu popełniania plagiatu (rozważania na gruncie odpowiedzialności dyscyplinarnej studentów)''. Wnioski są niepokojące. Zdaniem autorki rektor musi powiadamiać organy ścigania o przypadkach podejrzeń wyłącznie prac dyplomowych. Nie ma obowiązku zawiadamiania o plagiatowaniu przez studentów prac zaliczeniowych, tj. innych niż prace dyplomowe. W artykule pojawia się też teza, że splagiatowanie przez studenta pracy innej niż dyplomowa nie musi być traktowane jako przestępstwo.

    Jeżeli ta teza rozpowszechni się w organach ścigania, to karanie plagiatujących studentów będzie możliwe tylko na drodze postępowania dyscyplinarnego. O ile wiem, za takie czyny komisje rzadko kiedy orzekają wykreślenie z listy studentów, a to jest jedyna rzeczywista kara.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 14:17:21:

    @sarjane
    Artykuł artykułowi nie równy. 20 artykułów w zeszytach naukowych lub pokonferencyjnych jest mniej warta niż jeden artykuł w topowym międzynarodowym journalu, więc nie ma co się dziwić.

    @all
    tak się podniecaliście SNIPem przez kilka tygodni a już jest be :)

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 17:23:06:

    Są dyscypliny, w których SCOPUS nie indeksuje sporej części najważniejszych prac. Dotyczy to głównie dyscyplin nastawionych na konferencje. Tutaj SNIP się do niczego nie nadaje.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 18:04:40:

    @Piotr - ciekawi mnie jaki kontrargument dla tych 4 patentów znajdziesz :)

    @Hal o tyle mnie to co piszesz nie niepokoi że u nas to już dawno temu było przerabiane i to jest wiadoma sprawa. Z tego powodu procedura została na wydziale ustalona dla uporczywych plagiatorów i oni decyzją dziekana powtarzają rok. (Uporczywi tzn jeśli można udokumentować więcej niż 2 takie zdarzenia i jeśli są wybitnie bezczelnie, nie cytat z Wikipedii tylko całe strony tekstu kopiowane).

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 18:57:09:

    @5368696c6c
    Są natomiast bardzo liczne dyscypliny, z których w JCR są dosłownie wycinki.
    No i niby fajnie, że teraz każda dyscyplina "sobie wybierze" bazę referencyjną, tylko ... kto faktycznie dokona tego wyboru, i co z przyszłymi aktualizacjami: jak stworzenie nowej listy czasopism zajmie 2 lata i 500 osób w panelach, to ile lat taka lista będzie musiała "odsłużyć"?

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 20:26:55:

    @nobooks

    Gowin wspominał o JCR, SCOPUS i CORE. To już brzmi dużo bardziej rozsądnie, niż ostatnia ewaluacja (tylko WoS) lub SNIP dla wszystkich. Pozostaje jeszcze HS - nie wiem co dla tych dziedzin jest najlepsze... może punktowanie wydawnictw?

    Wybiorą oczywiście panele. W mojej działce wybiorą zapewne to co się na świecie szanuje. Taka lista czasopism/konferencji/wydawnictw (tak moim zdaniem powinno to wyglądać) może być stabilna w perspektywie lat. W ciągu 5 lat to ew. kilka czasopism zmieni rangę lub jakaś nowa konferencja dojdzie. To się znowu tak szybko nie zmienia.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 21:02:58:

    5368696c6c,
    Ale jesli mnie pamięć nie myli, Gowin wspominał, że te panele nie tylko wybiorą miarę (IF, SNIP, CORE,...), ale i zmodyfikują punktację, jeżeli ta okaże się jawnie sprzeczna z tym, co wszyscy wiedzą... Gdyby tak było, to to przestałoby być zabawne.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 21:07:26:

    @ trzy
    Nie rozumiem? możesz wytłumaczyć jak to ma wyglądać?

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 21:12:05:

    trzy.14
    Jestem tu optymistą. Pewnie będą jakieś pomniejsze "smaczki", ale całościowo spodziewam się zdecydowanie lepszej punktacji, niż bezmyślny, wspólny dla wszystkich "automat". Świadomość w polskiej nauce się zmienia.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 21:36:49:

    To chyba ciekawe:

    konstytucjadlanauki.gov.pl/nowy-podzial-dyscyplin-a-prowadzenie-studiow-i-badan-wyjasnienie

    Czyli: czy astronomowie, którzy zadeklarują w 50% fizykę i nie zostaną sparametryzowani, dodani przemnożeni i w końcu podzieleni jako astronomowie, będą mogli prowadzić kierunek astronomia?

    A co z tymi biotechnologami, którzy rozważają ucieczkę przed biologami przez zadeklarowanie nauk medycznych lub technicznych? Będą mogli prowadzić zajęcia z biotechnologii?

    Kto składa deklarację: samorządny i wolny naukowiec czy jednostka, jednostka czy grupa, suweren indywidualny czy demos? Nikt na nikogo nie naciska? To jakim cudem uciec przed biologami?

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 21:45:07:

    5368696c6c
    Gowin wspominał o JCR, SCOPUS i CORE. To już brzmi dużo bardziej rozsądnie, niż ostatnia ewaluacja (tylko WoS) lub SNIP dla wszystkich. Pozostaje jeszcze HS - nie wiem co dla tych dziedzin jest najlepsze... może punktowanie wydawnictw?

    Dla większości z HS z powyższych najlepszy jest Scopus, Ale...

    Wybiorą oczywiście panele. W mojej działce wybiorą zapewne to co się na świecie szanuje.

    No właśnie. A w mojej, całkiem prawdopodobne być może wybiorą ... starą listę B.
    Gowin już mówił o dodaniu ERIH Plus dla Humanistyki. ERIH Plus ma tylko ocenę formalną, bardzo podobną do starej listy B.

    W ciągu 5 lat to ew. kilka czasopism zmieni rangę lub jakaś nowa konferencja dojdzie. To się znowu tak szybko nie zmienia.

    A u mnie się zmienia, bo w wielu obszarach H(S) dopiero pojawia się większe zainteresowanie indeksowaniem i redaktorzy zgłaszają czasopisma (w tym całkiem niezłe).

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/20 21:47:16:

    Cechą charakterystyczną tej reformy jest to, że przynajmniej w pierwszym przybliżeniu traktowana jest jako gra (quasi-losowa) o sumie zerowej. Główną troską rektorów jest nie to, jak na reformie skorzystać, jak wygrać, jak pójść do przodu, tylko niemal paniczny strach, by nie stracić, nie spaść, nie wypaść z gry.

    Taka świadomość generuje uruchomienie zbiorowych mechanizmów obronnych. Czy doradcy Gowina to przewidzieli? Czy te reakcje zostaną wcielone w życie, czy też skończą się na śmiałych planach utopionych w atramencie?

  • rudamaruda1949 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 07:31:24:

    teraz każda dyscyplina "sobie wybierze" bazę referencyjną
    Czy Index Copernicus wchodzi w grę?
    A ProQuest? EBSCO?

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 08:30:35:

    @nobooks
    Czyli humanistyka znowu będzie traktowana jak święta krowa. No ale tylko ktoś nierozgarnięty mógł się spodziewać, że humaniści przeprowadzający tą reformę zrobią źle humanistom.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 09:08:14:

    @piotrcandida
    Humaniści i tak będą porównywani w obrębie swoich dyscyplin. Rzecz idzie o to, jaki model publikacyjny będzie premiowany. O tym ma teraz zadecydować panel ekspertów. Kluczowe jest, kto będzie dominował w tym panelu.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 09:11:06:

    @RudaMaruda
    No właśnie, Twoje pytania obnażają zagrożenia nowego pomysłu Gowina.
    Zapytajmy się samych naukowców (tych, co tak słabo publikują, że potrzebna jest reforma), czy chcą mieć obowiązek zmierzenia się ze światem, czy wystarczy im samozadowolenie.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 10:16:51:

    @sarjane
    Przy zastosowaniu tych wskaźników zbudujemy robocze listy, a następnie poddamy je pod ocenę komitetów eksperckich, w skład których wejdą wybitni przedstawiciele poszczególnych dyscyplin. To oni, sami naukowcy, nadadzą tej liście ostateczny kształt.

    Nie potrafię teg zinterpretować inaczej niż tak, że najsampierw wybierze sie panel dyscyplinarny, który po wybraniu przewodniczącego wybierze SNIP, IF, CORE, IC, stare B, ERIH, etc., potem ktoś zakręci korbką od komputera, panel otrzyma listę czasopism z punktacją wygenerowaną wg jakiegoś zaklętego w tej korbce Algorytmu, a potem dokona na niej "permutacji / upgrade'u / face-liftingu". Tak szlifuje się diamenty...

    A miało być tak pięknie. Tylko SNIP jako miara uniwersalna i wszechsprawiedliwa, niepodatna na żadne lokalne manipulacje: nauka w stanie czystym ocenia samą siebie.

    Cokolwiek się jednak stanie, będzie to wielkim sukcesem reformy ;-)

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 11:10:00:

    Zwróćcie uwagę, "komitetów eksperckich, w skład których wejdą wybitni przedstawiciele poszczególnych dyscyplin" nie oznacza, że w komitetach będą tylko wybitni przedstawiciele dyscyplin, nawet nie muszą być w większości. Ale miło, że taka swojsko brzmiąca nazwa "komitety", świetnie się kojarzą.
    No i następny problem: jak tu, cholercia, stwierdzić, którzy są ci wybitni, skoro podstawę wybitności Oni sami dopiero zdefiniują? Circulus vitiosus, Panie Premierze...
    Jak już komitety zostaną wyłonione, wykonają dla nas symulację list dobrych czasopism, dzięki czemu komitenci i ich przyjaciele będą mogli symulować publikowanie w dobrych czasopismach.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 11:29:27:

    Wybitni naukowcy to zapewne naukowcy wielokrotnie cytowani lub - wśród katechetów - wskazani przez jakieś zacne gremium, najlepiej krakowskie.

    No i teraz to błędne koło. W takiej fizyce najwięcej cytowań mają kolaboranci, a więc wysokie energie i cząstki elementarne. Powiedzmy, że algorytm przypisał czasopismu o wdzięcznym akronimie PRC dość mało punktów, powiedzmy, 70. Jednak jest to jedno z podstawowych czasopism, w jakich publikują cząstkowcy. Oni więc skoryguję punktację PRC do co najmniej 100 punktów, a jeżeli znają histogram publikacji w swojej jednostce, to mogą zawalczyć i o 140. Pierwsza z tych decyzji prawdopodobnie jest słuszna, druga - wątpliwa. Problem w tym, że w tym panelu będzie może trzech "ekspertów" którzy pokryją swoim doświadczeniem trzy główne specjalizacje. Na tysiąc czasopism, które dostaną na liście, jakiekolwiek osobiste doświadczenie mogą mieć z maksymalnie kilkunastoma, a doświadczenie z ostatnich 10 lat i niejednostkowe, a więc w miarę reprezentatywne - prawdopodobnie z kilkoma.

    I tu się pojawia w spontaniczny sposób mechanizm dodatniego sprzężenia zwrotnego: reguły ustalą ci, którzy mają złoto.

    A tymczasem o takich perowskitach, póki ktoś nie wskazał możliwości ich zastosowania w fotowoltanice, pies z kulawą nogą nie słyszał. To były badania niszowe. To samo z arsenkiem galu i niebieskim laserem. Kto się w panelach wstawi za badaczami niszowymi? Sugeruję tym porównaniem to, że to nieuniknione "dodatnie sprzężenie zwrotne" ma immanentny "bias", przechył w stronę przeszłości. Sukcesem jest to, co już było sukcesem. Jest więc to wciąż kultura imitacji, ale powiedzmy też sobie otwarcie, że na żadną inną nas (mentalnie) nie stać.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 12:26:58:

    Przecież SNIP, IF czy inne ilościowe rankingi nie tyle mają bias w stronę przeszłości, co po prostu są zdefiniowane przez przeszłość. Nie jest mi niestety znany ranking z wyroczni, co to wie w którym kawałku nauki za 5 lat będzie next big thing.
    A ślepy automat ma to do siebie, że nagle PLoS One dostaje 40/50 punktów. Dla każdego indeksu znajdą się periodyki, które są pod niego "zoptymalizowane". Nie dostajecie spamu z konferencji, które chwalą się głównie tym, że załatwią indeksowanie w: "tu litania znanych, mniej znanych i kompletnie ezoterycznych indeksow"?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 12:30:56:

    Te hasła rzucane, że ten lub tamten komitet coś załatwi, to mi przypomina jako żywo: "cała władza w ręce rad". Stąd może nie komitety, a sowiety. I moglibyśmy np. mieć ZaSoCzaH, czyli Zacny Sowiet Czasopism Humanistycznych. Niby inne czasy, ale mechanizmy...
    A co do czasopism dla katechetów, tu Pi się mylisz, to nie środowisko krakowskie, a toruńskie najwłaściwiej określi punktację, np. za Zeszyty Formacji Katechetów, które dotychczas posiadają 6 pkt. MNiSW. Myślę, że jet to czasopismo niedocenione. Inaczej też, uważam, że będzie tu pewien konsensus i środowisko toruńskie dokooptuje niektórych "intelektualistów" z Krakowa i będzie właściwy komitet centralny do określania punktacji czasopism dla dyscypliny teologia dla całej Polski (w końcu centralny - KC).

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 12:34:11:

    Dzisiaj wybory, wybierzmy ludzi, którzy nie będą obiecywać, ze coś dla nas zrobią. Wybierzmy ludzi, którzy oddadzą nam możliwość decydowania o własnym życiu.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 12:46:17:

    @nobooks
    > No i następny problem: jak tu, cholercia, stwierdzić, którzy są ci wybitni, skoro podstawę wybitności Oni sami dopiero zdefiniują?

    "Środowisko" stwierdzi, kto ma cechę "wybitności", a te osoby były już pokazane jako największe kółka na diagramach @cutbolda.

    Ręka rękę jeszcze nieraz umyje...

  • nowojorczyk5 napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 14:59:23:

    @Halucinski - artykul o plagiatach studenckich dotyczy studentow i napisala go tegoroczna absolwentka tamtejszego Wydzialu Prawa, b. przewodnicząca Samorzadu Studenckiego. Od strony prawnej, rektor w kazdym przypadku podejrzenia plagiatu powinien zawiadamiać Prokurature i to regulowala (wymuszala) stara Ustawa.
    Dla pocieszenia - w wiekszosci prokuratura via sierzant Antek z Posterunku Policji umarzała sprawe bez uzasadnienia. Srodowisko takie zachowania toleruje...

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 15:19:44:

    Środowisko?! zgred kochanie ty moje. Jakie środowisko. W komitecie po pierwsze trzeba chcieć być a u nas zasada "moja chata skraja" i "jakoś top będzie". Pójdzie 60% oportunistów i tych którzy już wiedzą co i komu mają załatwić. Po drugie myślę że tą komisja raczej będzie "nominowana" a nie wybierana.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 15:33:23:

    @Sarjane,
    Ależ Twoje stwierdzenie jest tożsame ze stwierdzeniem Zgreda.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 15:52:43:

    Nie przeczę - tylko twierdzę że trzeba jednak bardziej dosadnie. Ja mam niestety kolejna tutaj wątpliwość. Z kilku drobnych dziedzin i jednej dużej zrobiono jedną ogromną. W tejże radzie dziedziny będą specjaliści, jak rozumiem, z jednej ogromnej. W jakim, że tak naiwnie zapytam, stosunku do wkładu poprzednich dziedzin. Podam przykład. Górnictwo jest razem z IŚ. Przepraszam bardzo ale przeciętny prof górnictwa, od powiedzmy przeróbki, ma średnie pojęcie o tym gdzie publikować artykuły z zakresu ochrony powietrza lub oczyszczalni ścieków komunalnych ...

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 16:59:19:

    @Sarjane,
    Tam też jest wrzucona energetyka, która ma bardzo dużo większe możliwości publikacyjne niż np. geotechnika i górnictwo. To będzie też ciekawie wyglądać w przyszłej Radzie Doskonałości Naukowej, gdzie ma być 3 przedstawicieli na dyscyplinę. Pytanie, chyba raczej z tych retorycznych, kto zdominuje poszczególne dyscypliny? Tu to dopiero będą cuda nad cudami.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/10/21 19:39:54:

    Będzie zabawnie jak w ST10 ...

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide