Robię habilitację

Wpis

niedziela, 11 listopada 2018

Asymetrie zobowiązują

Oto linkowany w dyskusji wpis doktoranta, który został zatakowany przez profesora. Goszczący po raz drugi na tym blogu profesor "czasem trzeba dać po ryju" Żerko zacytował (we wpisie doktoranta tweet w zrzucie z ekranu) wypowiedź doktoranta stwierdzając, że jest donosicielem.

 

Co zrobił doktorant? Zaprotestował przeciwko publicznemu zachowaniu innego profesora. To, czy doktorant ma rację czy nie (a nie jestem w pełni przekonany, że ma - nie na każde żenujące zadęcie retoryczne należy od razu reagować postępowaniem dyscyplinarnym), nie ma, moim zdaniem, większego znaczenia. Uważam bowiem, że nazywanie kogoś, kto oświadcza, że dba o standardy etyczne w nauce, donosicielem jest dość obrzydliwe. Uważam też, że rzucanie inwektywami profesorom nie uchodzi, a szczególnie nie uchodzi robienie tego wobec doktoranta. Dla mnie to zachowanie typu: zdarzyła się gratka, pijanego pobić dziadka.

 

Wzburza mnie oskarżenie o donosicielstwo, bo jakże łatwo rozszerzyć je o zgłaszanie plagiatów i innych, znacznie poważniejszych przewinień akademickich. Kto wie, ile osób zatrzyma się przeciw takim zgłoszeniom, bo przecież nik nie chce być okrzyknięty donosicielem. Co więcej, takie oskarżenie jedynie wspiera opiszałość komisji etycznych i innych władz w ściganiu choćby właśnie plagiatów. No przecież to wszystko można przecież uznawać za donosicielstwo. To co tu badać i dyscyplinować?

 

To kolejny wpis dotyczący publicznych zachowań profesorów, powtórzę więc to, co już pisałem wcześniej. Otóż nadal uważam, że profesura, jak szlachectwo, zobowiązuje. I wydaje mi się, że każde użycie inwektyw w debacie publicznej podważa nas wszystkich. No przecież, do ciężkiej cholery, nawet Żerko jest w stanie uprzejmie dopiec doktorantowi tak, że mu w pięty pójdzie. I nazywanie p. Krawczyka donosicielem, ze wszyskimi politycznymi konotacjami tego słowa, pokazuje tylko, jak nisko upada nauka.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
habilitant2012
Czas publikacji:
niedziela, 11 listopada 2018 22:13

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 00:26:31:

    Dygresja od tematu wątku: zaciekawiło mnie, czy pracownik DYDAKTYCZNY może być wnioskodawcą (i kandydatem na PI) w grancie NCN lub NCBiR, albo w jakimś projekcie PARP/POIR? Dawniej, o ile pamięć mnie nie myli, musiał być naukowy lub naukowo-dydaktyczny. A jak jest obecnie?

    Pytam, bo masowe przenoszenie na stanowiska dydaktyczne ludzi SPRAWNYCH REALIZACYJNIE może nieźle utrudnić realizację projektów.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 00:49:50:

    To teraz łamigłówka parametryzacyjna (w konwencji starego przewodnika).

    Na początek zagadnienie pierwsze:
    - czterech autorów, w tym dwóch autorów A i B z tej samej LOKALNEJ dyscypliny X, a pozostałych dwóch C i D "obcych" dyscyplinarno-afiliacyjnie,
    - autor A zadeklarował 50% z dyscypliny X,
    - autor B zadeklarował 100% z dyscypliny X.

    Załóżmy teraz, że jest to średnia półka punktacyjna i liczymy pierwiastkami. W takim przypadku m = 4 (liczba wszystkich autorów), a k równa się... no właśnie! Czy równa się 2, czy równa się 1,5?

    Jaki będzie UZYSK dla dyscypliny X? Bo jak k = 2 to uzysk wynosi 71%, a jak k = 1,5 to uzysk wynosi 61%.

    No to teraz zagadnienie drugie: jest dwóch autorów współpiszących. W pierwszym wariancie autor A jest w 100% z dyscypliny X, a autor B jest w 100% z dyscypliny Y. No to na półce średniej (pierwiastki) mają podział udziałów po 71%. A co będzie, gdy obaj zadeklarowali po 50% udziały i w dyscyplinie X, i w dyscyplinie Y? Czy nagle stają się "swojakami" i mają dzielenie czysto proporcjonalne?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 01:11:00:

    50% determinuje tylko liczbę dostępnych slotów,
    Jeżeli A tę konkretną pracę zgłosi do X, to k = 2. Jeżeli nie to k = 1.

    Podobnie w 2. przypadku.

    Oznacza to, że na początku 2021 roku będziemy składać mnóstwo, mnóstwo oświadczeń o zgodzie na zaliczenie naszych prac (tu lista) do urobku parametryzacyjnego.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 01:11:41:

    Każdy może wnioskować o grant NCN, nawet katechetka

  • pigwa_polska napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 08:31:12:

    co do "donosicielstwa" z wpisu
    jest coś takiego jak "nękanie" - wyobraźmy sobie, że ktoś namierzył Habilitant2012 i nie podoba mu się blog.
    I od tej pory, Habilitant2012 ma:
    - co tydzień pismo z innej prokuratury, o tym, że złożono na niego doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa i jest proszony o złożenie wizyty w ... (oddalonym od jego miasta),
    - co 2 miesiące, rektor wzywa go na dywanik, bo złożono na niego skargę,
    - co 6 miesięcy - rzecznik dyscyplinarny z jego miejsca pracy otrzymuje wniosek o rozpoczęcie postępowania,
    ...
    nie mówiąc o tym, że ktoś donosi właścicielom sklepików osiedlowych, że to Habilitant2012 stoi za drobnymi kradzieżami w ich sklepach

    Oczywiście - wszystkie te zarzuty są potem wyjaśnione i okazuje się, że Habilitant2012 jest czysty jak łza.

    Nie wiem czy Żerko ma rację - ale uważam, że należy limitować możliwość składania wniosków. Ten doktorant może mieć prawo do takiego wnioskowania jeśli w jego relacji z profesorem, który jest jego promotorem - coś nieetycznego zaszło - lub plagiat, a nie jakaś wypowiedź, w kraju, gdzie jest wolność słowa - jeśli ta pani czuje się urażona - to tylko ona może taki wniosek składać. A może ona jest zadowolona z tego, że ktoś jej proponuje aby pozbyła się obywatelstwa i wcale nie czuje urazy?

  • henboot napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 08:39:08:

    @habilitant2012
    ...Otóż nadal uważam, że profesura, jak szlachectwo, zobowiązuje...

    Profesura nadana przez kolegów z jedynie słusznej ideologii minionej epoki to takie szlachectwo:
    youtu.be/XIccFAmYEXk?t=1958
    Co niektórzy potwierdzają zachowaniem.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 08:40:42:

    Mnie to absolutnie nie dziwi. Jeśli prawicowi działacze i profesorowie kolegują się ze środowiskami kibolskimi to przejmują ich język i sposób myślenia. "Kto z kim przestaje, takim się staje". Teraz prof. Ż. pisze o "donosicielu", za chwilę pewnie zacznie pisać o
    "donosicielu", a kto wie, może doczekamy na jego twitterze tekstów: "kto ma wiedzieć, ten wie. Pozdro dla kumatych" oraz "PDW".

    Wypadałoby jednak też dodać inne powiedzenie, wymyślone na poczekaniu. Kto babrze się w gównie, staje się gówniarzem.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 08:44:20:

    Miało być "pisać o konfidencie"

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 09:33:54:

    Stanowczo protestuję przeciwko sugerowaniu, że prawicowe poglądy prowadzą do takiego bagienka. Politycy prounijni, tęczowi zachowują się często znacznie gorzej, o lewicowych poglądach już nie wspominam, bo to poniżej krytyki. Problem jest znowu z naukowcem reprezentującym humanistykę, bo oni nie uprawiają nauki, tylko zajmują się czymś innym.

  • henboot napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 10:00:39:

    @piotrcandida
    Problem jest znowu z naukowcem reprezentującym humanistykę, bo oni nie uprawiają nauki, tylko zajmują się czymś innym.

    Ten problem nie dotyczy tylko humanistyki, w naukach technicznych diamentowo osadzeni również zajmują się czymś innym, kopaniem dołków pod tymi którzy coś reprezentują, z tego powodu ci drudzy to gatunek na wyginięciu.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 10:15:50:

    @Piotrcandida,
    Uważaj Pan sobie i bzdur nie pisz, gdyż jeżeli chcesz dyskutować, to powinieneś wiedzieć, że różne poglądy tutaj mamy, tak jak ty antyszczepionkowe.
    Dlatego jeżeli nie ma się tu wywiązywać pyskówka, jak na wielu forach, gdzie jeszcze pojawiają się usłużni, to zamilcz na temat poglądów politycznych.
    Poza tym etyka, ja np. staram się swoje przekonania polityczne, zostawiać przed wejściem na uczelnię, bo ma być praca, nie ględzenie.
    Dobrze też, żebyś z okazji 11 listopada, a właściwie też 7, przestudiował historię Polski i dowiedział się o poglądach Piłsudskiego, Daszyńskiego, Moraczewskiego, Limanowskiego, Arciszewskiego, Ciołkoszy, a nawet Marii Skłodowskiej-Curie. Więcej szacunku do poglądów politycznych innych osób!

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 10:19:49:

    @Henboot,
    I tutaj się zgadzamy. Z tym, że nauki techniczne w razie czego dają większe możliwości emigracji do innych zagranicznych uczelni, czy też odejścia do przemysłu. Niemniej przykład Janiaka jest symptomatyczny i pokazał powiązania, bracia G to też nie przypadek i sroce spod ogona nie wypadli.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 10:32:08:

    @Piotrcandida,
    A może lubisz, aby dyskusje wyglądały właśnie tak: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24040901,awantura-w-studiu-tvp-info-zwolennik-adama-slomki-kopnal-jednego.html

  • henboot napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 10:40:06:

    @kahlkopf
    Znam jeden przypadek odejścia do przemysłu, bardzo pracowity i ambitny człowiek (większość odeszła do handlu i marketingu lub jako testerzy, programiści n-tej kategorii). Zabrakło wiedzy aby się dłużej utrzymał, po kilku latach zatrudnił się jako pracownik nadzoru w innej branży.
    Pora rozwiać mity o polskim przemyśle, który w 90% bazuje na komponentach zagranicznych i w 100% na technologiach zagranicznych.
    Jeśli na uczelniach się coś nie ruszy nie będzie transferu technologii IT do przemysłu to nic się nie ruszy. Niemieckie korporacje, które dominują w Europie nie są zainteresowane tworzeniem jednostek badawczo rozwojowych w Polsce, poza centrami badawczymi które tak naprawdę są po to aby selekcjonować przydatnych absolwentów do pracy w korporacji. Amerykanie nie są zainteresowani udostępnianiem technologii IT w dobie silnej konkurencji rynków azjatyckich.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 10:51:45:

    Przejrzałem twittera Szeremetiewa. Wpisy są do bólu przewidywalne, bogojczyźniano-partyjne, mogę tylko z żalem konstatować, że ludzie o tak wąskich horyzontach tak często dochodzą tak daleko. Twitter Żerki jest znacznie bogatszy. Problem w tym, że jest tam sporo knajactwa - nie tylko reprezentowanego przez innych, ale i samego profesora. Jeśli jednak język jest zwierciadłem duszy, cóż to mówi o duszy prof. Żerki?

    Tu dotykamy problemu, czy profesorem jest się tylko w budynku uczelni czy 24 godziny na dobę. Czy twitter jest kanałem komunikacji prywatnej czy publicznej. Czy profesor w wypowiedzi publicznej jest zawsze profesorem, czy też wolno mu czasem być też Józkiem spod monopolowego.

  • naukowiec2.0 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 11:00:52:

    @Henboot
    100% racji. Przechodząc do przemysłu po n latach w nauce brakuje zazwyczaj niezmiernie istotnego doświadczenia.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 11:07:33:

    Panie Pi,
    Odpowiedź doskonale znasz, że tylko świnia może nie mieć poglądów, ale (za Gospodarzem) noblesse oblige.
    Problem w Polsce jest taki, że tytuły naukowe otrzymuje się czasami za to co człowiek robi, tylko za to z kim się zna. Choć i mamy też przykłady, że po nagłośnieniu niektórych spraw awanse zostają zablokowane, niemniej ile innych przeszło?
    Można też wrócić tutaj do poprzedniego topiku i zapytać się, dlaczego o wiele łagodniej przy podobnych występkach traktuje się profesurę, a dlaczego znacznie ostrzej doktorantów? Jak ma wyglądać postęp, jeżeli etyka tak bardzo kuleje?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 11:16:20:

    Panowie Naukowiec2.0 i Henboot,
    Polski system i ludzie za nim stojący mają olbrzymie umiejętności ... w marnowaniu talentów ludzkich i zaprzepaszczaniu szans na mniejsze lub większe przełomy w myśleniu.
    Tu jest po prostu koniunkturalizm, poglądy polityczne nie mają znaczenia w starciu z ambicjami jednostek. Przy czym najczęściej ta ambicja przerasta możliwości intelektualne.
    Przykładów jest aż nadto, wystarczy wspomnieć jak się jeszcze w obecnych czasach zarzuca ludzi dydaktyką i pracami administracyjnymi, po czym po paru latach zdziwienie, że nie mają niewystarczającego dorobku do zrobienia habilitacji. Jest blokowanie, a gdy już emerytura, to kolejne zdziwienie, że emeryt profesor nie wychował do tej pory swoich następców i nerwowe naciski na młodych, by na gwałt robili tytuły. Niestety, ale spora część naszego środowiska ma chyba kompleks samca i samicy alfa.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 11:16:35:

    henboot
    Testerzy, programiści
    W biznesie nie ma miejsca na indywidualne szaleństwa jajogłowych. Jezeli są testerzy i programiści, to ich jest na dzień dobry od 5 w górę i ktoś z nich po takim jajogłowym musi sprzątać. A to są konkretne pieniądze, bo takie sprzątanie jest znacznie bardziej kosztowne od minimalnej krajowej. Zmierzam do tego, że 5 zgranych rzemieślników jest dla większości firm wartych więcej niż 1 aspołeczny geniusz i jest to całkowicie normalne, bo zdecydowana większość postępu generowana jest infinitezymalnymi przyrostami.

    Jeśli na uczelniach się coś nie ruszy nie będzie transferu technologii IT do przemysłu to nic się nie ruszy.
    To jest całkowity mit. Technologie, jakich potrzebuje polski przemysł, to technologie sprawdzone, gotowe, nie zaś wyimaginowane koncepcje jajogłowych technologii. Te gotowe technologie można i należy próbować lokalnie infinitezymalnie ulepszać, tak jak kiedyś robili to Japończycy czy Chińczycy, ale do tego potrzeba KADR. Oczekiwanie, że zbawienna dla Polski technologia przyjdzie z uczelni to bardzo niezdrowy mit. To jest PRL, z którym tak walczysz. To w PRL państwowe firmy miały biernie oczekiwać na pomysły z instytutów resortowych. Technologia musi zostać wytworzona w przedsiębiorstwach, a głównymi składnikami sukcesu muszą być ludzie i pieniądze, w tej kolejności.

    Niemcy czy Amerykanie założyliby to centra badawcze, gdyby zauważyli, że im się to opłaca. I zakładają. Ale czy od polskiego biznesu oczekiwałbyś zakładania centów badawczych w Kongu? Czy choćby na Ukrainie? Zastanów się, dlaczego? Pensje pracowników byłyby przecież najmniej ważnym składnikiem. Przede wszystkim ci pracownicy muszą być, w liczbie przekraczającej masę krytyczną. Musi być rozwinięty lokalny system prawny, logistyka, kadry, księgowość, transport, łączność, kooperanci, odpowiedni poziom bezpieczeństwa, stabilność polityczna i ekonomiczna.

    Amerykanie nie są zainteresowani udostępnianiem technologii IT

    No tak, oni je wytworzyli za darmo i za darmo mieliby nią zbawiać świat.

    To, czego polski przemysł powinien oczekiwać od polskich uczelni, to nie gotowe rozwiązania, tylko ludzie potrafiący je wymyślić i wdrożyć.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 11:21:33:

    naukowiec2.0,
    Znacznie gorzej: naukowcom z reguły brakuje rzemiosła, które akurat w IT zmienia się znacznie szybciej niż trwa wymiana pokoleniowa. No i co, przedsiębiorca miałby profesora zatrudnić na półrocznym stażu? Na którym ten profesor miałby być przyuczany do pracy w firmie przez 25-latka?

    Ja w głowę zachodzę, czego na informatyce mogą uczyć 60-letni profesorowie. Algorytmów i struktur danych z podręczników z lat 70.?

  • henboot napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 11:34:48:

    @trzy.14
    To, czego polski przemysł powinien oczekiwać od polskich uczelni, to nie gotowe rozwiązania, tylko ludzie potrafiący je wymyślić i wdrożyć.

    Chyba nie zakładasz że diamentowo osadzony uczony 70+, który wszystko "rozumie" inaczej od klasyki opisanej w uznanej literaturze ( książkę napisał, która podważa osiągnięcia literatury światowej ale Nobla za to nie dostał) jakimś cudem dozna objawienia i przygotuje absolwentów do, jak powiadasz słusznych zadań.

  • naukowiec2.0 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 11:36:13:

    @Trzy.14
    Dokładnie tak. W jakimś tam stopniu doświadczenie i rzemiosło można utożsamić. Algorytmy i struktury danych: widziałem wiele podobnych zjawisk. Na szczęście młodzi asystenci czasem ratują sytuację. Niestety, rektorzy tną ilość godzin, a program KRK jest wysycony archaicznymi bzdurami.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 11:51:28:

    Przypadkiem trafiłem na perełkę pasującą do tematu wpisu:

    Prof. P. jest regularnym gościem TV A, TV B, występuje w C i udziela wywiadów (...) portalom i gazetom. Zwykle jako "politolog UMCS", nie jako "politolog UMCS, polityk partii D". Takie wprowadzanie czytelników w błąd to norma i nie dotyczy tylko prof. P.

    wiadomosci.wp.pl/profesor-od-wszystkiego-waldemar-paruch-ma-juz-mase-stanowisk-od-pis-dostanie-kolejne-6210692355028609a

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 12:01:02:

    Pi,
    Ludzie są różni, z tym, że jak ktoś jest już zazwyczaj jest w wieku profesora, to już dawno wyszedł z produkcji programowania (choć zdarzają się wyjątki) na jakiś wyższy stopień i zajmuje się analityką, bądź kieruje zespołem. Z resztą informatycy jeżeli nie widzą możliwości rozwoju, to zmieniają firmę. Było parę lat temu załamanie na rynku IT, ale dość szybko się odbił, zwłaszcza, gdy do gry weszły banki, które dziś nie wiem, czy nie najwięcej zbierają na rynku ludzi, dając też elastyczny czas pracy. Ogólnie rynek IT jest bardzo zróżnicowany, to jak człowiek się w nim odnajduje zależy zarówno od umiejętności, jak i zainteresowań. Stąd doktor, czy profesor również mogą się na nim nieźle odnaleźć, ale zależy to od ich otwartości i kreatywności i chęci poznawania nowych rzeczy. Ale to jest również bardzo ważne na uczeni, w końcu nie możemy patrzeć na naszą pracę jako stukanie jednego i tego samego w kółko. Na uczelni też musi się człowiek rozwijać.
    Wiele też firm, zwłaszcza w automotive, patrzy raczej przez pryzmat projektów, stąd niektórzy koledzy właśnie tak sobie dorabiają.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 12:25:53:

    @trzy.14
    > Ja w głowę zachodzę, czego na informatyce mogą uczyć 60-letni profesorowie. Algorytmów i struktur danych z podręczników z lat 70.?

    Teraz to pojechałeś i dałeś pokaz wiedzy o jnformatyce na poziomie właśnie rzemiosła. Czy algorytmy nagle przestały obowiazywać? Czy według Ciebie nauka programowania to przyuczanie do konkretnej składni języka X lub Y? Mylisz KURSY ZAWODOWE ze studiami. Aby wykreować kodera nie potrzeba studiów, wystarczą klasyczne boot-campy, podobne do tych, na których Microsoft z półanalfabetów robił programistów VB. Jeżeli jednak chcesz mieć fachowca, który będzie w stanie dobrać metodykę i technologię do zadania, to koder Ci nie wystarczy. On wszystko będzie postrzegał jako gwóźdź do wbicia, gdyż nauczył się tylko rzemiosła: używania młotka.

  • henboot napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 12:34:23:

    @staryzgred2012[i/]
    Bzdury smalone prawisz wraz z pojawieniem się programowania strukturalnego i procesorów wielordzeniowych wielowątkowych algorytmy się zmieniły o bazach nie wspomnę.
    Znam projekt za ... milionów w którym emeryci próbowali wskrzesić system operacyjny z XX wieku i języki z epoki procesorów jednordzeniowych.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 12:42:54:

    Widzę, że trochę poruszamy się w jakiejś mitologii pracy na uczelni i w przemyśle. A tu ja mam naprawdę różne doświadczenia. Po prostu wszystko zależy z kim ma się do czynienia i wszelkie uogólnianie nie jest właściwe. Może to też zależy od numeru pesel? Nie wiem, ale pod względem terminowości, to mój zespół wychodził lepiej niż ten z przemysłu. Oczywiści są też wiekowi "naukowcy" dla których czas się nie liczy i to jest często ta przeszkoda we współpracy. Ale naprawdę nie ma co przesadzać o jakiś niedoścignionych kompetencjach zdobywanych na rynku pracy w stosunku do tego co robi się na uczelni. Wszystko zależy od człowieka, tym bardziej, że transfery pracowników w drugą stronę (tj. na uczelnię) też są, co nie znaczy, że ci ludzie są nieudacznikami. Może to jest też istotne, czy ma się kontakty z tym przemysłem i jak się człowiek odnajduje we świecie.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 13:45:57:

    @trzy.14
    To jest całkowity mit. Technologie, jakich potrzebuje polski przemysł, to technologie sprawdzone, gotowe, nie zaś wyimaginowane koncepcje jajogłowych technologii. Te gotowe technologie można i należy próbować lokalnie infinitezymalnie ulepszać, tak jak kiedyś robili to Japończycy czy Chińczycy, ale do tego potrzeba KADR.
    [...]
    To, czego polski przemysł powinien oczekiwać od polskich uczelni, to nie gotowe rozwiązania, tylko ludzie potrafiący je wymyślić i wdrożyć.


    Z perspektywy mojego bąbelka, przemysł/komercja nie są zbytnio zainteresowane innowacją. Głównym motorem rozwoju jest przyzwoicie wykształcona kadra i bardzo niskie, w porównaniu z zachodom, koszty pracy. Mamy zalew zagranicznych korpo, którym dobrze żyje się z naszymi pensjami (a nam dobrze żyje się z ich płacami). Równocześnie firmy z lokalnymi produktami mają rosnący problem z presją płacową. Na tym tle są dosłownie pojedyncze rodzynki - pojedyncze centra R&D zachodnich korpo + kilka większych polskich firm, które jeszcze mają chęć tworzyć etaty inne niż "rzemieślnicza" produkcja.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 14:00:40:

    @5368696c6c,
    Święte słowa, zwłaszcza jeżeli chodzi o bąbelki, w których działamy :o) W ogóle "+" za określenie "bąbelek" - kupuję, jeżeli pozwolisz.
    Czyli jednak generalizować nie można, bo wszystko nawet często zależy od branży, którą się zajmujemy, jak i zapewne tego, jak się w tym odnajdujemy.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 14:09:57:

    Khal,
    Ja mam takie doświadczenia, że przemysłowi potrzeba rozgarniętych, samodzielnych ludzi do roboty. Inżynierów. Tymczasem płatnikom projektów wydaje się, że z takiej współpracy wyniknie nie-wiadomo-co, nagroda Nobla, skoro w niej uczestniczą Uczeni. Po obu stronach rozbudzone nadzieje, a w środku proza życia. Przy czym okazuje się, że ta akademickość/profesorskość w kontakcie z rzemiosłem z reguły zwyczajnie przegrywa, skoro wynikiem nie ma być coś, co jest opublikowane, tylko coś, co przynosi pieniądze. Tu są potrzebne zupełnie odmienne umysłowości.

    @Zgred. Jasne, że te współczesne algorytmy opierają się na tych znanych w latach 70. i naukę trzeba rozpoczynać od tych algorytmów znanych 50 lat t emu, ale na nowszych podręcznikach, bo po co komu Pascal, Algol albo Fortran dla wszystkich? Tyle że dochodzimy do paradoksalnej sytuacji, w której profesor jest w stanie uczyć przedmioty podstawowe, im bardziej zmatematyzowane, tym lepiej (dla niego), ale cut-of-the-edge, if any, zostawiamy dwudziesto-, trzydziestolatkom.

    Rynek IT jest globalny. Firma, która się nie dostosuje do standardów międzynarodowych, wypada z rynku. Naukowiec, który przez lata trzepie tę samą dydaktykę i od czasu do czasu puści coś do czasopisma Kleibera, które ma mieć 200 punktów, ma się świetnie i nawet awansuje.

    Serce innowacyjności przeniosło się z uczelni, jeśli tam kiedykolwiek było, do (dużych, zwykle międzynarodowych) firm.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 14:35:32:

    Ok, Panie Pi,
    Czyli, jednak Waszmości chodzi o tych co mają przerost ambicji nad treścią. To tacy, według mnie nawet na uczelni nie powinni się znaleźć, gdyż zawsze wszystko będą dołować. Zazwyczaj mówią o wielkiej nauce, sami nie rozumiejąc, czym to jest i jak się to je. Natomiast są ludzie, którzy potrafią się odnaleźć w warunkach zarówno uprawiania nauki, jak i projektów z przemysłem. Tak stara, skostniała profesura, która nie rozumie czym są patenty, jak i uczelnia (poprzez swoje narzuty i bariery biurokratyczne) bywa hamulcowym. Wtedy są kontakty indywidualne i jakoś to wszystko idzie. Ale da się, nie na darmo też wokół wielu uczelni powstają fundacje i stowarzyszenia, żeby działając poprzez nie można było ominąć twardogłowy establishment uczelniany i problemy biurokratyczne. A to, że uczelnie na tym tracą ... to mogą winić tylko siebie, za to jak (nie)wspierają takich inicjatyw.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 14:39:23:

    A i jeszcze jedno, Ci hamulcowi, to często nawet nie potrafią właściwie i realistycznie oszacować kosztów swojego udziału, żądając często nie wiadomo jak wygórowanych stawek. To właśnie takie podejście, że za to, że ktoś jest prof. na nie wiadomo jakiej uczelni, to musi zarobić nie wiadomo ile. A tym czasem lepiej jeść małymi łyżkami, a ciągle, niż nachapać się i przejeść.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 15:31:09:

    A to znasz?

    arxiv.org/pdf/1610.02608.pdf

    Moim marzeniem byłaby sytuacja, w której marzeniem studentów podejmujących studia nie jest nauczenie się PHP i Java Scriptu i praca w korpo, tylko np. opanowanie sposobów numerycznego projektowania dysz silników odrzutowych (to bardzo tradycyjny przykład) czy też poszukiwania wpływu zorganizowanych grup na samoświadomość użytkowników Twittera (z nieco nowszych).

  • henboot napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 17:26:14:

    5368696c6c
    Z perspektywy mojego bąbelka, przemysł/komercja nie są zbytnio zainteresowane innowacją.
    - zakładasz że się nie uda. 100 lat temu bąbelek był mniejszy i się udało.

    trzy.14
    Moim marzeniem byłaby sytuacja, w której marzeniem studentów podejmujących studia nie jest nauczenie się PHP i Java Scriptu i praca w korpo, tylko np. opanowanie sposobów numerycznego projektowania dysz silników odrzutowych (to bardzo tradycyjny przykład) czy też poszukiwania wpływu zorganizowanych grup na samoświadomość użytkowników Twittera (z nieco nowszych).
    - teraz się nie udaje bo w tym bąbelku z uwagi na wiek i geriatryczne postrzeganie "nauka to My" wszyscy twierdzą ze się nie uda. "Młodzi to tylko zabiorą etacik i popsują więc ich należy zepchnąć na margines."

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 18:08:45:

    trzy.14
    Najlepszy podręcznik algorytmiki jest w pseudokodzie. Z uczniem Fortrana czy Pascala będzie problem - nie znajdziesz do tego kadry. No może od Fortrana znajdziesz ludzi na wydziale z tradycjami numerycznymi. Ale kto w tym uczy algorytmiki?
    Mam wrażenie, że trochę utożsamiasz "infinitezymalą" innowację w IT z rozwojem oprogramowania. Rozwój oprogramowania to jest temat "ogarnięty" - wiodący jezyk jest rodem z lat 90tych, zaprojektowany z myślą "nie tylko o orałch". Rdzeń obecnego rozwoju i większość istotnych wyników wyszło spoza przemysłu. Komercja zawsze rekrutowała na konferencjach, ale teraz to wygląda jak polowanie z nagonką - wszyscy boją się zostać w tyle i wysyłają talent z akademii. Całe sale wydzielone dla stolików korporacji. Przy tym to głównie za granicą, bo u nas przewagą konkurencyjną jest koszt wytworzenia. Ambitni realizują się komercyjnie za granicą.

  • aggga125 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 18:14:51:

    Mam pytanie, czy wie ktoś może jak przy nowej parametryzacji będą się liczyć N0. Czy jest tu jakiś konkretny przelicznik?

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 18:18:04:

    Korekta: "wysysają talent"

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 18:33:20:

    @Pi,
    Fluent i temu podobne mogą do takich rzeczy służyć.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 18:48:20:

    @Aggga125,
    N0, to po prostu wszyscy ci n-d i n, którzy nie opublikowali nic, prawie nic lub za marne punkty. Tu nie ma konkretnego algorytmu. Algorytm zaczyna działać po ustaleniu właśnie liczby takich osób.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 19:34:02:

    @kahlkopf
    W ogóle "+" za określenie "bąbelek" - kupuję, jeżeli pozwolisz.

    Nie jestem autorem :)

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 21:27:21:

    Dr habilitowany, profesor SGH, Marek Chrzanowski, którego śmieszną habilitację tutaj i na forum DNU szczegółowo omawialiśmy:

    pbs.twimg.com/media/Dr0yVi-XQAA93z9.jpg:large

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 21:32:01:

    Przypomnę, że dr hab. Marek Chrzanowski poza relacjonowaną przez media chęcią przyjęcia w łapówce 40 milionów - szczyci się opublikowaniem łącznie dwóch artykułów w swojej karierze naukowej. Jeden w "Zeszytach" Uniwersytetu Szczecińskiego oraz drugi W Studiach i Pracach Kolegium Zarządzania. To wystarczyło do habilitacji na SGH.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 22:01:06:

    Nareszcie polski naukowiec z jakimś sukcesem biznesowym a nie sami przegrańcy jak tutaj ciągle marudzą o jakieś śmieszne pinionszki i punkciki.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 22:10:51:

    No, wiesz, habilitacja w 35. wiośnie życia to nie byle jaki sukces zawodowy. Dziwię się, że jeszcze nie jest profesorem.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 23:00:21:

    @czlowiek.z.makulatury

    Hm, na swoim profilu na Google Scholar chwali się 16 publikacjami, 25 cytowaniami i hirschem 3. I takie nic zostaje szefem KNF. Typowy młody, dynamiczny, z dużego miasta. A @henboot będzie nawijał o jakiejś geriatrii na listach SB. Tu już chyba trzeba zacząć się przyglądać ludziom, ale tym na listach obecnych służb.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 23:16:10:

    @staryzgred:

    old.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/ChrzanowskiMarek/Autoreferat.pdf

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 23:30:16:

    To ja przypomnę słowa Fla z forum DNU:

    ... dorobek naukowy faktycznie porażający. Przypominam, że chodzi o adiunkta z SGH. Z mitycznej stolycy, motyla noga. Brak publikacji w jakimkolwiek dobrym czasopiśmie z listy B, o impaktowanych żurnalach nawet nie ma co mówić. Taki dorobek byłby słaby dla kogoś z dalekiej prowincji, w przypadku SGH czy UW to jest ewenement.

    Tematyka rozprawy natomiast podejmowana jest od jakiś 15 lat, przemielona jest na n-tą stronę bo na każdej uczelni ekonomicznej jest przynajmniej zakład polityki regionalnej. Naprawdę trzeba mieć odwagę, by wpychać się z osiągnięciem w tak mocno eksploatowany obszar badawczy.

    forum.gazeta.pl/forum/w,87574,162318543,162318543,Ale_o_co_chodzi_.html

    recenzje:
    www.ck.gov.pl/promotion/id/6449/type/l.html

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 23:36:48:

    Gdyby był prosty wymóg przynajmniej jednej lub dwóch publikacji z IF do habilitacji takie śmieszne sytuacje by nie miały miejsce. Ale na tym polega nauka w Polsce, że człowiek bez jakiegokolwiek dorobku dostaje tytuły bo jest w układach i nikt włącznie z Gowinem nie chciał rozbić tej sitwy.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/12 23:42:25:

    @czlowiek.z.makulatury

    Aaa, bo Ty o autoreferacie, a ja o deklaratywnym stanie na dziś.
    Inna sprawa, że wyraźnie widać profil dobrze "uplecowionego" aparatczyka "wysuniętego na czoło". No i co @henboot na to ze swoją obsesją na punkcie "młodzi, dynamiczni, sekowani" itd. itp.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 00:39:19:

    piotrcandida,
    Gdyby był wymóg, to by go spełnił, we współautorstwie.
    Problemem nie w wymogach (choć te mogą pomóc), lecz w nas, recenzentach.

  • kinlizsan napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 04:29:28:

    Przeczytałem w życiu dobre ponad 100 artykułów pani Wiktorii Beczek (myślę, że więcej niż ktokolwiek z komentujących) i muszę niestety stwierdzić, że ma faktycznie duży problem z polskością i Polską. Zrzeczenie się obywatelstwa powinno być dla niej ulgą, więc sugestię Szeremietiewa należy traktować raczej jako dobrą radę. Zresztą po tym co przeszedł w życiu ze strony "dziennikarzy" fabrykujących fałszywe oskarżenia przeciwko niemu (a co dopiero udowodnił po wieloletniej walce sądowej) i tak należy podziwiać go za cierpliwość w stosunku do tej grupy zawodowej.

    Określenie "donosiciel" zastosowane prze prof. Żerko natomiast mi się nie podoba. Bardziej pasowałoby raczej "fanatyk". (polecam wejść na profil doktoranta na FB i zapoznać się ze skrajnie lewicowymi treściami które tam umieszcza)

    I teraz najważniejsze: Skoro doktorant tak "dba o standardy etyczne w nauce", jak określił to prowadzący tego bloga, to dlaczego nie "doniósł" na profesora który zwrócił się do wojewody per "wal się, nadęty konusie"?

    twitter.com/KochanowskiJacq/status/1047636088666447872

    Co więcej miałby znacznie bliżej, bo ów profesor pracuje w TYM SAMYM INSTYTUCIE w którym doktorant się doktoryzuje!

    Czyli jak? Dbamy o "standardy etyczne" w Społecznej Akademii Nauk (musiałem sprawdzić gdzie to w ogóle jest!), ale we własnym instytucie na wiodącym uniwersytecie w stolicy już nie?

  • kinlizsan napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 04:37:37:

    BTW, polecam także zapoznać się z całym profilem Twitterowym twitter.com/KochanowskiJacq

    (Profesor UW, socjolog: queer studies, performatyka, postkolonializm. Członek OZZ Inicjatywa Pracownicza. Człowiek lewicy.)

    Jedyne pozytywne treści to zdjęcia nagich lub całujących się facetów. Pozostałe tweety to sama nienawiść polityczna.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 08:55:58:

    @trzy.14
    Co Pan opowiada? Nie wprowadzajmy odpowiednich wymagań, bo oszust je i tak oszuka? Robią pośmiewisko z polskiej nauki przydzielając tytuły i stopnie naukowe ludziom bez dorobku a tu takie głupie gadanie.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 08:59:13:

    @kinlizsan
    Masakra z tym Kochanowskim. Powinno się za takie rzeczy odbierać tytuły, bo ośmiesza naukowców.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 09:50:27:

    Cóż, wszyscy są siebie warci. Ale z chamstwem trzeba walczyć, zwłaszcza u profesorstwa, które powinno świecić przykładem. Dlaczego? Ze względu na to, że uczą młode pokolenia i chcą być słuchani! Dla mnie tu nie ma różnicy, czy z prawicy, czy lewicy, ze środka, czy jeszcze z innej strony. Noblesse oblige!
    A twitter jest narzędziem głoszenia publicznego swoich poglądów. Oznacza to, że takie osoby stają się w tym momencie już nie osobami prywatnymi, a publicznymi, a nawet często politykami. Stąd mogą być pociągane do odpowiedzialności na drodze sądowej. Inaczej w przypadku FB, ze względu na bardziej ograniczony charakter głoszonych poglądów.

  • dala.tata napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 10:59:01:

    Na szczescie jeszcze za poglady, rowniez 'skrajnie lewicowe' nie ponosi sie kary. Mnie rowniez nie przeszkadzaja calujacy sie mezczyzni. Przeszkadza mi natomiast chamstwo. I okreslenie kogos donosicielem jest chamstwem, szczegolnie ze prof. Zerko doskonale rozumie wszelkie konotacje tego slowa.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 11:02:12:

    @all
    Ktoś zapytał czy po wyjściu z uczelnie nadal jest się profesorem. Tak jest się. Niezależnie od poglądów obraźliwe wypowiedzi szczególnie personalne niszczą poziom debaty publicznej ale również mają wpływ na zachowanie w prywatnych rozmowach. Jeśli ten profesora czy pani dr hab KP się tak odzywają to skąd zdziwienie Pani Ogórek że ludzie kopia się u niej w programie. Złość absolutnie nie służy rozmowie.

    Tak mi się skojarzyła pewna analogia. Jak się jest na kopalni na górze to rozmowy odbywają się dość kulturalnie (niezależnie do szczebla personelu). Bo tutaj jest cześć oficjalna i tu ma być spokój i kultura (pomijam sytuacje szczególne). Jak się jest na dole jest spokój dopóki ktoś nie ..... zepsuje wtedy dozwolone się pewne jakby to ująć pewne zaburzenie czystości języka polskiego/śląskiego na rzecz pewnego nacisku na przekaz. Ale też nie dzieje się to na poziomie obelgi ostatecznej (wyrażania się z daleko idącą niechęcią co do profesji matki/zony siostry lub zainteresowań ojca itp) - tzn tak mówimy żeby sytuacje opanować jak opanowane będzie to idziemy razem coś zjeść.
    Tutaj widać tego nie ma - wypływa jad w miejscach publicznych, reprezentacyjnych itp. Ja wiem że można się wkurzyć ale myślę że ktoś z tytułem lub aspirujący do tytułu jakiś poziom kultury w występach publicznych powinien sobą reprezentować. Ostatecznie inwektywy raczej świadczą o osobie je wypowiadającej niż tej którą dotyczą a podobają się głownie ludziom do nich przyzwyczajonym.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 13:06:56:

    kinlizsan,

    (Profesor UW, socjolog: queer studies, performatyka, postkolonializm. Członek OZZ Inicjatywa Pracownicza. Człowiek lewicy.)

    Widzimy tu konotacje akademickie i społeczne. Pan z tych społecznych konotacji usiłuje Kochanowskiemu przypiąć gębę oszołoma, co widząc czuję się lekko oszołomiony.

    Tymczasem Żaryn to nie tylko profesor, ale i senator.
    Szeremietiew to członek zarządu partii Gowina.

    To są zupełnie inne wagi bokserskie dające zupełnie inny poziom poczucia akademickiej bezkarności. Jest jasne, że dopóki nie zmieni się układ polityczny, włos nie spadnie z głowy Żarynowi czy Szeremietiewowi. Tymczasem Kochanowski ryzykuje wszystkim, co właśnie udowodnił piotrcandida.

    A co sądzić o jego twitterze? Używając słów powszechnie uznawanych za obelżywe, w drugiej osobie w mowie bezpośredniej, ustawił się przy tej desce, na której prezes zasiada sam.


  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 13:12:21:

    dala,
    Dla mnie konotacją słowa "donosiciel" w kontekście tu rozpatrywanym jest kultura więzienna. Kultura, w której nie ufa się organom własnego państwa, starając się wszelkie spory załatwić we własnym gronie. Powtórzę: kultura, język i logika więzienna w ustach profesora i senatora RP.

    Jeżeli komuś nie podoba się kultura "więzienna", to tuż obok jest "kibolska".

  • henboot napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 14:44:35:

    @trzy.14
    Dla mnie konotacją słowa "donosiciel" w kontekście tu rozpatrywanym jest kultura więzienna. Kultura, w której nie ufa się organom własnego państwa, starając się wszelkie spory załatwić we własnym gronie. Powtórzę: kultura, język i logika więzienna w ustach profesora i senatora RP. Jeżeli komuś nie podoba się kultura "więzienna", to tuż obok jest "kibolska".

    @trzy w zupełności się z tym zgadzam, to kultura propagandy i dezinformacji aby się dowartościować kosztem innych.
    Tak postępować z tytułem profesora nie wypada, jak na wstępie napisał @habilitant2012, brzydko taką "kulturę" reprezentować.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 16:20:34:

    @trzy.14: www.youtube.com/watch?v=PeHiBMdgO8g

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 16:52:43:

    Był Chrzanowski, nie ma Chrzanowskiego (link).

    Rozważmy, hipotetycznie, dwa warianty:
    1. nagranie jest autentyczne i mamy do czynienia z minimalizacją strat (rządzącym w pamięci siedzi afera Rywina i jej skutki dla rządu Millera),
    2. nagranie jest spreparowane (co nie jest specjalnie trudne).

    Ciekawe czasy...

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 17:15:42:

    Zgred, nie bardzo mi się chciało czytać całość (rozmowy), ale GW zaczyna od pokazania filmu z ukrytej kamery, która przestała działać po włączeniu zagłuszarki. Czyli to prawie tak jak 3 czarne skrzynki w tupolewie, które dają spójny, wzajemnie weryfikowalny obraz sytuacji (Czarnecki po zaproszeniu do rozmowy w 4 oczy wziął ze sobą dwa dyktafony i szpiegowską kamerkę).

    Swoją drogą, Czarnecki mógłby ujawnić typ tego dyktafonu, który przechytrzył zagłuszarkę "NATO-wskich służb".

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 17:51:38:

    Przejrzałem dorobek tego rzekomego profesora Kochanowskiego w WoS i Scopus i nie znalazłem żadnej pozycji. Nie wiem czy coś przeoczyłem, bo nazwisko popularne ale Jacek nic nie znalazłem. Czyli taki człowiek znikąd, nie posiadający żadnego dorobku naukowego dostaje habilitację i uznaje się za pracownika naukowego a potem mamy takie skutki jak widzimy, czyli bagno. Tacy ludzie nie powinni istnieć w polskiej nauce. Oni mogą co najwyżej uczyć dzieci w szkole nic poza tym. Powtarzam jedno proste rozwiązanie, wprowadzamy wymóg w postaci publikacji z IF i rozwiązujemy 90% przypadków pseudo naukowców.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 18:05:35:

    @trzy.14
    > Swoją drogą, Czarnecki mógłby ujawnić typ tego dyktafonu, który przechytrzył zagłuszarkę "NATO-wskich służb".

    Ujawnili. Masówka z MediaMarktu zz 170 zł. He, he, Chińczyk potrafi...

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 18:28:46:

    piotrcandida,
    A przejrzał Pan też dorobek Szeremietiewa i Żaryna?

  • naxosdeca1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 19:22:05:

    @trzy.14
    ekhm, nie Żaryna, a Żerko (Żerki?)

    @piotrcandida,
    bardzo zabawne, ale nudne są już te podjazdy na humanistykę. Zastanawiam się, czy wynikają one bardziej z kompleksów, czy zwyczajnej niewiedzy. Wszystkie bowiem choroby toczące humanistykę są tożsame z tymi, które toczą nauki ścisłe, przy czym to raczej u tych drugich mamy duże pieniądze i diamentowych badaczy.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 19:47:33:

    @naxosdeca1
    Myślałem że socjologia to nauki społeczne, ale chyba niedouczony jestem. Albo obojętnie co napiszę teraz, to będzie nagonką na humanistykę.

  • naxosdeca1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 20:29:05:

    @piotrcandida:
    O godzinie 9:30 napisałeś: "Problem jest znowu z naukowcem reprezentującym humanistykę, bo oni nie uprawiają nauki, tylko zajmują się czymś innym."

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/13 22:54:21:

    Przepraszam że pytam tutaj - ale czy ten IPN serio nie ma zupełnie nić innego do roboty?

    "W lutym 1945 roku Niemcy rozstrzelali w Wapienicy 9 żołnierzy radzieckich i 1 polskiego partyzanta. W miejscu tym postawiono mały pomnik z tablicą informującą o tym wydarzeniu.
    W dniu 17 października 2018 roku pomnik w Wapienicy przestał istnieć. W opinii Instytutu Pamięci Narodowej (IPN), zachodzi niezgodność pomnika z artykułem ustawy o zakazie propagowania komunizmu.

    Przypominam że jakoś w okolicy wiosny w Beskidzie nidzkim usunięto JEDYNY pomnij JEDYNEGO pododdziału złożonego z Łęków (stojącego na prywatnym gruncie) za to że dowódca w 20 leciu należał do którejś z "wrogich parti".

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/14 00:10:11:

    sarjane,
    Nie łapiesz ducha czasu. Powinnaś napisać "W lutym 1945 roku Niemcy rozstrzelali w Wapienicy 9 żołnierzy sowieckich i 1 komunistę".

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/14 08:01:57:

    @naxosdeca1
    Jak widać takich pseudonaukowców jest w Polsce wielu, szczególnie w mediach i w polityce. Jeśli nie będziemy reagować jako środowisko, to za ileś lat ten zawód straci całkowicie prestiż, tak jak obecnie stało się to z zawodem księdza.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/14 09:20:14:

    O Chrzanowskim et consortes pisał już forsal ponad rok temu

    www.msn.com/pl-pl/finanse/gospodarka/nieekonomiczna-sitwa-z-warszawy-to-oni-rz%C4%85dz%C4%85-polsk%C4%85-gospodark%C4%85/ar-AAqP5to

    Nowa ekipa rządząca obsadzała osiem z dziewięciu stanowisk w RPP. Trafili tam ludzie z różnych ośrodków akademickich, w większości kojarzeni z PiS. Nasi rozmówcy z banku centralnego zwracają uwagę, że znamienne jest to, iż w dużej części nie są to makroekonomiści czy eksperci od polityki pieniężnej.

    Dominują osoby, które specjalizują się w ekonomii politycznej, polityce gospodarczej, zarządzaniu czy finansach publicznych mówi nam wieloletni pracownik NBP.

    Sam prezes NBP wykłada na SGH historię myśli ekonomicznej. Wywodzi się z Kolegium Zarządzania i Finansów, w którego skład wchodzi Instytut Ekonomii Politycznej Prawa i Polityki Gospodarczej, a pod nim znajdują się m.in. Zakład Ekonomii Politycznej i Historii Myśli Ekonomicznej oraz Zakład Polityki Gospodarczej. Kierownikiem pierwszej jednostki jest Adam Glapiński, a adiunktem w drugiej Marek Chrzanowski, obecnie przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. Wcześniej trafił do RPP z listy rezerwowej, bo prawdopodobnie był szykowany na inne stanowiska w instytucjach gospodarczych. W ostatniej chwili wycofał jednak swoją kandydaturę prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu Cezary Kochalski...

    Prezes NBP nie zapomniał także o swoim koledze, z którym zasiadał w RPP, prof. Andrzeju Kaźmierczaku. Ten trafił do zarządu banku centralnego tuż po tym, jak Glapiński został prezesem.
    Dyplom Szkoły Głównej Planowania i Statystyki, czyli dzisiejszej SGH, ma też Jerzy Kropiwnicki, chociaż karierę akademicką związał z ekonomią na Uniwersytecie Łódzkim. Na poprzedniczce SGH kształciła się również prof. Grażyna Ancyparowicz. Z Katedrą Ekonomii II tej szkoły związany jest ich kolega z rady prof. Jerzy Osiatyński (jedyna osoba, która do RPP trafiła przed objęciem władzy przez PiS). Warszawskie ośrodki akademickie królują w kadrach władz monetarnych. Członek RPP Łukasz Hardt kieruje Katedrą Ekonomii Politycznej na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Kamil Zubelewicz jest zaś absolwentem tego wydziału, a zawodowo jest związany z inną stołeczną uczelnią Collegium Civitas. Z kolei Wydział Zarządzania UW może się pochwalić, że w RPP zasiadł prof. Jerzy Żyżyński. Spoza Warszawy są prof. Eugeniusz Gatnar z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Przeszedł już szkołę NBP za kadencji Sławomira Skrzypka, którego był doradcą, a następnie członkiem zarządu banku.

    Poza nim tylko dwóch członków wyłamuje się z warszawskiego klucza: Rafał Sura, doktor habilitowany nauk prawnych z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, oraz prof. Eryk Łon z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Chociaż ten drugi habilitował się w Katedrze Zarządzania i Finansów SGH, a jednym z recenzentów jego pracy był dzisiejszy kolega z RPP Jerzy Żyżyński.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/14 09:27:49:

    U Żmihorskiego bardzo ciekawa dyskusja:

    zmihor.blogspot.com/2018/10/dziedziny-dyscypliny-czasopisma-wstepna.html

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/14 09:31:00:

    Sam Chrzanowski miał zarzuty o plagiat (por. recenzje habilitacyjne). Gdyby były prawdziwe, to można by wnioskować, że ciśnienie w akademickim szambie osiągnęło poziom, przy którym musi się ono rozlać się poza akademicki firewall.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/14 09:42:46:

    Zgred,
    polecany przez szefa KNF Grzegorz Kowalczyk zasiada już w radzie nadzorczej Plus Banku należącego do Zygmunta Solorza.

    Czyżby to miało związek z ostatnim zwrotem Polsatu w stronę telewiazji narodowo-bogoojczyźnianej?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/14 09:50:59:

    @trzy.14
    > Czyżby to miało związek z ostatnim zwrotem Polsatu
    > w stronę telewiazji narodowo-bogoojczyźnianej?


    Solorz to biznesmen i robi interesy, a nie prowadzi krucjatę. Dodatkowo, nie stoi za nim Departament Stanu USA jak za właścicielami TVN. Gdy Departament Stanu warknął to PiS momentalnie zapomniał, że kiedykolwiek chciał "repolonizacji", przynajmniej właśnie TVN-u. Duży może więcej, a już zwłaszcza, gdy za takim sporym zającem stoi olbrzymi miś...
    cofnij...
    olbrzymi Wuj Sam.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/14 10:06:31:

    Wymieniony w poniższym długim cytacie prof. Żyżyński był chyba członkiem komisji doktorskiej Marka Goliszewskiego. (18 grudnia 2013 "pozytywnie zaopiniował konspekt", 26 marca 2014, mgr Goliszewski złożył napisaną już pracę, tego samego dnia powołano komisję doktorską).

  • cutbold napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/14 16:07:00:

    Jedynym sensownym zastosowaniem mediów społecznościowych jest promocja i autopromocja. Posty Żerki i Krawczyka wywołały social buzz nie tylko fanbase u ale i otoczenia (np. habilitant2012). Post Krawczyka jest sprzed 3 dni, więc raczej nie będzie już viralem, ale obaj panowie wiedzą, jak się gra w te klocki.

  • halucinski napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/14 21:58:32:

    @Cutbold:

    Ze Staszkiem, czyli doktorantem, nigdy nie spotkaliśmy się twarzą w twarz. Znamy się wyłącznie z wymiany e-maili i postów na forum, gdy -- połączeni miłością do tego samego hobby -- współpracowaliśmy pod egidą pewnego portalu internetowego, poświęconemu naszemu konikowi. To było dziesięć lat temu, od tego czasu nie kontaktowaliśmy się. Staszek, jakiego znam, czyli ten sprzed dekady, to facet wymagający wiele od innych i jeszcze więcej od siebie, nad wyraz kulturalny, opanowany. Ten Staszek ma jasno określony światopogląd, który bardzo, ale to bardzo odbiega od owych rzekomo ,,skrajnie lewicowych treści'' ((c) by kinlizsan). Ten Staszek to taki prawdziwy społecznik, który szczerze chce ulepszyć świat wokół siebie. Jedną z ostatnich rzeczy, o którą bym go posądził, to chęć promowania siebie w internecie. Ten typ po prostu już tak ma, że potrafi taktownie zwrócić uwagę każdemu, kto -- jego zdaniem -- przekracza granice przyzwoitości.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/14 23:32:33:

    Panowie Czarnecki i Chrzanowski rozmawiali nie tylko o bankach. Było coś o kobietach:

    Jak się pan domyśla, kobiety, które reklamują rajstopy... - mówi Czarnecki. - Muszą być ładne - odpowiada Chrzanowski. Na to miliarder odpowiada: przynajmniej od pasa w dół.

    i nawet o stopniach naukowych:

    Potem jednak rozmowa schodzi szybko na inne tematy - na przykład na tytuły naukowe. Czarnecki mówi, że "za miesiąc już będzie po habilitacji", ale szef KNF zaznacza, że już jest profesorem.

    www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/czarnecki-i-chrzanowski-asystentka,237,0,2420973.html

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/14 23:47:42:

    Jeżeli działalność sekcji nauk ekonomicznych CK przypomina działalność mafijną i jest to całkowicie tolerowane, a nawet akceptowane przez środowisko, to jakie wzorce przenoszą uczelniani ekonomiści do instytucji państwowych, jak RPP czy KNF?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/15 00:28:51:

    @trzy.14
    > Jeżeli działalność sekcji nauk ekonomicznych CK przypomina działalność mafijną

    A myślisz, że w sekcji VII (sztuki) jest lepiej? To może przypomnij sobie aktywność szefa sekcji Kusiewicza, który nachalnie lansuje plagiatora Kaczorowskiego na tytuł profesorski (link). @nowojorczyk próbował przeciwdziałać temu skandalowi, ale nie ma informacji, jak zareagowała na tę sprawę Kancelaria Prezydenta.

    W sumie to wychodzi na to, że jedynie w sekcji VI (nauk technicznych) wyorano zbyt bezczelnego Diamenta rękoma Idziaka.

  • cutbold napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/15 00:39:46:

    @halucinski
    Po kilku latach kontaktów z Internetem każdy w końcu zdaje sobie sprawę, że jest to ostatnie miejsce gdzie należy szukać taktu i przyzwoitości. Dlatego na przykład ja aktywnie nie korzystam (nie publikuję) w ogóle w mediach społecznościowych.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/15 14:04:49:

    @trzy.14
    Gdzie tu Pan widzi działalność mafijną? Recenzenci przecież napisali pozytywne recenzje, komisja CK nie miała podstaw, żeby się czepiać. Wszystko odbywa się zgodnie z obowiązującymi przepisami i procedurami. Skoro nie ma żadnych konkretnych wymagań wobec habilitantów, to nie wolno się czepiać.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/15 16:35:15:

    @trzy.14

    To jest najprawdopodobniej NATO-odporny bohater afery (link).

  • and.dr napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/15 19:36:06:

    @staryzgred2012
    jednak chyba nie, telewizje podają, że szumidłoodporny sprzęt to dyktafon analogowy z kasetą (i dlatego też zamieszanie Ziobry z tym czy Giertych oddał czy nie oddał - podobno oddał kasetę a nie dyktafon)

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/15 23:05:19:

    Czarnecki mówi, że "za miesiąc już będzie po habilitacji", ale szef KNF zaznacza, że już jest profesorem.

    Pamiętajmy, że mec. mgr Giertych też ma swoją przygodę akademicką. Co prawda doktorem jest żona, ale mial swoj wklad, wszedl podczas egzaminu pierwszy i wg relacji dr Ryszarda Sowinskiego sprzed 15 lat powiedzial mu "zaraz tu wejdzie moja zona, chcialbym zebys to wiedzial".

  • kinlizsan napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 02:43:34:

    Na zachodzie mają z kolei problem odwrotny (i chyba znacznie gorszy):

    quillette.com/2018/11/14/the-free-speech-crisis-on-campus-is-worse-than-people-think/

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 08:57:19:

    @kinlizsan
    > Swoją drogą, Czarnecki mógłby ujawnić typ tego dyktafonu, który przechytrzył zagłuszarkę "NATO-wskich służb".

    Ciekawe, nawet w artykule krytykującym zjawisko lewackich bojówkarzy grasujących po uniwersytecie i terroryzujących pracowników nazywa się zaledwie "aktywistami". Dobitny dowód na poziom ogólnego wyprania mózgów i narzucenia orwellowskiej nowomowy.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 08:58:53:

    Sorry za pomyłkę przy wklejaniu, ale pisanie i kopiowanie na mikrym ekranie telefonu prowadzi do takich pomyłek.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 10:35:50:

    Quilette niewystarczajaco szmatlawe dla Ciebie to sie przestaw na Alexa Jonesa i gab.com obronco. Przeprosilbym sie jeszcze z rozumem, jak tak latwo lykasz propagitke braci Koch o bojowkach finansowanych przez Sorosa. Nastepnym razem jak prawicowy swir zrobi masakre lewackich bojowkarzy w szkole albo uniwersytecie to przypilnuj uwaznie kto tam lata po korytarzach z bronia polautomatyczna.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 10:56:37:

    @zitterbewegung

    O! Widzę, że trafiłem w jakiś twój czuły punkt ideologiczny. Jak kiedyś, pewnie przez pomyłkę, jakaś Antifa obije cię na korytarzu jako konserwę uniwersytecką to przypomnij sobie wtedy swój wpis.

    I jeszcze jedno: nie imputuj mi, manipulatorze, zdań, których nie wypowiedziałem.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 11:01:00:

    Czuly punkt? Tylko pyskowac potrafisz o bojowkach. Fakty sa takie ze Antifa nikogo na uczelniach nie zabila, natomiast Twoja ideologia rozkrecila wielomiliardowy przemysl bezpieczenstwa na kampusach z policja paramilitarna wlacznie. Pisze o tym dzisiejszy Waszhington Post. Uznalem Twoja bredotki po proztu za wyjatkowo obrzydliwy atak w swietle ofiar.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 11:15:24:

    @zitterbewegung

    Godwin się panu kłania.

    Powtarzam, nie przypisuj mi, manipulatorze, mi słów i poglądów, których nie wypowiedziałem. Od czasu Orwella wiadomo, że takie manipulacje są typowe dla lewackich propagandzistów fałszujących język i opis rzeczywistości, ale od ciebie spodziewałbym się większej finezji niż od fanatycznego troglodyty.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 12:23:31:

    @staryzgred2012 @zitterbewegung
    Obie skrajności są złe. Na szczęście w Polsce jeszcze ich nie mamy.

  • kinlizsan napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 19:35:11:

    @zitterbewegung

    Rozumiem, że twierdzisz że fakty opisane w artykule Quilette nie miały miejsca?

    To ciekawe, bo ja sam wielokrotnie widziałem wypowiedzi zachodnich profesorów wzywające wprost do fizycznej (!) eksterminacji całych społeczności, np. białych czy o innych poglądach politycznych:

    edition.cnn.com/2016/12/26/health/drexel-professor-white-genocide-trnd/index.html

    www.washingtonexaminer.com/texas-a-m-wont-fire-professor-who-called-for-killing-white-people

    www.newsweek.com/twitter-suspends-georgetown-professor-kavanaugh-supporters-deserve-miserable-1148829

    archive.fo/S4DKC

    Przykładów jest znacznie więcej i nie są to jedynie jacyś podrzędni asystenci, lecz także naukowcy pełniący znaczące funkcje w swoich dyscyplinach, np. w redakcjach czasopism. Na przykład autor ostatniego tweeta: en.wikipedia.org/wiki/Philip_N._Cohen

    W tym kontekście nie powinno dziwić, że w niektórych czasopismach z dyscyplin społecznych/humanistycznych (także przez nasze ministerstwo wysoko punktowanych!) można opublikować nawet fragmenty Mein Kampf. Wystarczy tylko zamienić słowo "żydzi" na "biali mężczyźni". Piję tutaj do sławnego "grievance studied hoax", nazywanego także aferą Sokala do kwadratu, którego autorzy dokładnie tak zrobili. Polska społeczność naukowa chyba nie jest świadoma tych sytuacji (np. nie widziałem żadnych dyskusji w polskojęzycznym Internecie), mimo że sprawa za granicą odbiła się szerokim echem.

  • kardla napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 22:38:25:

    Rany, znowu zaczyna się tu rozkręcać dyskusja na temat tego że obecnie najbardziej prześladowaną grupą społeczną są biali heteroseksualni mężczyźni z zamożnych rodzin.
    Naprawdę? Znowu?

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 23:09:51:

    Nie wypowiadam sie o "faktach" "opisanych" przez Quillette. Nie otwieram tego szmatlawca od afery Igora Rivina ktory sam ja spreparowal i wszystkich wrobil z pomoca altywisty prawicowego Teodora P Hilla. Ta szczekaczka finansowana z pieniedzy Koch9w nigdy nie przeprosila za puszczenie z nagonka psow, przepraszam, "czytelnikow" z grozbami smierci pod adresem "opisywanych" osob z rektorem uniwersytetu Chicagowskiego na czele.

    Wypowoedzialem soe na temat jednego slowa Zgreda - tj. bojówki. Otoż wiele mozna dyskutowac o polityce w akademii, ale nie za pomoca agresji. Ja nie uwazam świrów strzelajacych do ludzi za uczestnikow tej dyskusji, ale jesli ktos juz jest bojowkarzem to oni wcale sie nie ukrywaja ze swoimi pogladami - tj wlasnie walcza z wyimaginowanymi bojowkami "lewactwa". Biorac pod uwage przelana krew uwazam jazgot Zgreda za obrzydliwy.

    A to ze Ty bys chcial sobie z kims podyskutowac o swoich weekendowych lekturach mnie nie obchodzi.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 23:22:55:

    Zgredzie, nie przypisuje ci zadnych slow. Zrzymasz sie ze aktywisci nie sa opisywani jako "lewicowe bojowki" i czekasz kiedy Antifa obije mi morde.

    Nie interesuje mnie co sobie wyobrazasz ze to znaczy. Nie jestem w stanie sobie wyobrazic co mi przypisujesz ze ja tobie przypisuje bo tu niczego niebtrzeba sie domyslac. Nie mam zamiaru w ogole tego analizowac. Od tego sa specjalisci. Tez nie od analizy, tego, ani Twojego wyimaginowanego zycia zawodowego i niezliczonych kobfabulacji. Psychiatrzy tez nie traca czasu na takie analizy tylko wypisuja recepty farmakologiczne.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 23:50:28:

    @kardla
    tak - znowu się zaczyna
    ja to nazywam męski "naukowy" foch - trzeba przeczekać, przejdzie im.
    Ja tak mam z moimi na miejscu co najmniej raz w tygodniu ...

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/16 23:55:18:

    Oglądając listę dziś trafiłam na taką ciekawostkę przyrodniczą:
    www.tandfonline.com/action/journalInformation?show=aimsScope&journalCode=rprn20
    Według tej propozycji punktów mam ich 100 - no no ... co co tam publikują muszą mieć wesoło :)

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 00:36:20:

    @zitterbewegung

    Ziew... Wysil się bardziej, bo jakoś poziom polemiki ci opadł, jeżeli:

    a) demolkę na uniwersytecie urządzoną przez bojówkarzy, o pardon!, aktywistów, uważasz za normę dyskusji odnoszącej się do artykułu PRASOWEGO,

    b) dalej uważam cię za skrajnego manipulatora, który - na typową lewacką modłę - uważa, że każdy kto nie wyznaje jego wiary w progresywny "postempizm" jest od razu rasistą, ksenofobem, mizoginem i wariatem latającym po uczelniach z bronią automatyczną albo, alternatywnie, przechodzisz do insynuacji personalnych typu "Twojego wyimaginowanego zycia zawodowego i niezliczonych kobfabulacji"

    Staraj się bardziej, bo zniżasz loty...

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 00:40:40:

    @zitterbewegung

    Typowy przykład twojej manipulacji:

    moje gdybanie:
    Jak kiedyś, pewnie przez pomyłkę, jakaś Antifa obije cię na korytarzu jako konserwę uniwersytecką to przypomnij sobie wtedy swój wpis.

    twoje przypisywanie mi OCZEKIWANIA:
    czekasz kiedy Antifa obije mi morde

    Nie dopuszczam możliwości, aby tak siadła ci analiza leksykalna, więc pozostaje tylko wariant twojej świadomej manipulacji, w celu przypisania mi oczekiwania agresji wobec twojej osoby. Kiepsko się starasz.

  • dockan napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 00:47:28:

    Oświadczam niniejszym, że jestem białym heteroseksualnym mężczyzną ze średniozamożnej (własnej) rodziny i nie czuję się prześladowany. A do Gospodarza apeluję o apel do dyskutantów o wyciszenie, bo w przeciwnym razie Jego blog stanie się po prostu kolejnym miejscem walk plemiennych ...

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 00:52:49:

    @dockan

    Skieruj swój apel do @zittera, bo zamiast wypowiadać się o wspomnianym przez @kinizsana artykule rozpoczął agresywne i niezbyt kulturalne ataki personalne. Jestem przyzwyczajony do sporej nietolerancji @zittera i dość knajackiego języka, którym posługuje się w ferworze dyskusji, ale nie mam zamiaru dopuścić do skrajnych manipulacji moimi wypowiedziami.

    I na tym kończę temat @zittera niezależnie od jego ewentualnych dalszych wpisów.

  • ko418 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 07:24:08:

    A tu przykład z Lublina, jak niszczy się wolność wypowiedzi na polskich uniwersytetach buzz.gazeta.pl/buzz/7,156947,24175208,najwiecej-witamin-jest-w-skorce-profesor-z-lublina-pokazal.html

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 10:12:03:

    Tu już nawet nie można powiedzieć, że wstyd umarł. Jak rektor mówi, że: "nie widzi w tym nic niestosownego" to ja mu wierzę.

    To jest niestety wina PRL, który umożliwił szybki awans społeczny. Dzięki temu urodzony w Nowej Wsi syn chłopa mógł zostać profesorem. I bardzo dobrze, są przecież pozytywne przykłady takich profesorów, jak np. Franciszek Ziejka. Ludzi którzy rozwijają polską kulturę.

    Problem w tym, że PRL chwalił etos i wartości chłopskie i to u nas pozostało. Stąd zamiłowanie do disco-polo którego ludzie się nie wstydzą i jest na salonach. A to przecież nie chodzi o kiepską muzykę, tylko o teksty. Jeśli cała sala śpiewa "bara-bara do rana" to tworzy się przyzwolenie dla takich zachowań.

    Prof. Grela został właśnie wychowany w wiejskiej, patriarchalnej tradycji gdzie podejście do seksu było zawsze chłopsko-rubaszne, wyrażane w sprośnych piosenkach. A facet był - nomen omen - na górze drabiny społecznej.

    Więc to jest problem kultury organizacyjnej na uczelni. A jeśli to nie działa, powinien interweniować minister. Tylko co można się spodziewać po ministrze który mówi: "Prawdziwy mężczyzna rozróżnia tylko trzy kolory: zaj...y, jakiś inny, bardzo brzydki i pedalski".

  • lessthenmore napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 11:19:00:

    Franciszek Ziejka by awansowac spolecznie został TW, ale... podobnie jak inny "intelektualista" z awansu spolecznego Gowin, teraz sie tego wstydzi i sie nie cieszy

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 11:30:43:

    Szkoda mi Twojego ojca, Fla. Niby profesor, a ty zyjesz w jakims PRL sprzed 30 lat. Bo wsrod Lubomirskich nie bylo seksistow ktorzy sluzocym plodzili dzieci? Ja pamietam takiego socjologa bez dorobku z Lublina ktory klal na studentow ze musi uczyc gowniarzy ze wsi, takze w Lublinie sa swiadomi "problemu". Ja mysle ze to jednak profesorowie go tworza we wlasnych glowach, oraz ze nie, rektor nie kontaktuje z rzeczywistoscia i zadne pochodzenie go nie usprawiedliwia. Wiesz co, z taka gadka sam jestes dowodem ze pochodzenie nie rozwija.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 11:53:12:

    Nie rozumiem tych wycieczek osobistych, to jest poniżej poziomu dyskusji i zwyczajnie na te zaczepki nie odpowiem.

    Nie ma dymu bez ognia: te Sławomiry i Akcenty w mainstreamowej kulturze pokazują jednak jakie gusta i wartości są u nas normą. Karierę robi również wśród młodzieży akademickiej i młodej polskiej klasy średniej zespół Bracia Figo Fagot - warto posłuchać ich koncerty na yt, jak cała sala (90-99% podchmieleni faceci) wyśpiewuje chóralnie teksty seksistowskich piosenek. Coś co miało być prowokacją i żartem stało się poważnym wydarzeniem popkulturowym.

    U nas po prostu jest przyzwolenie na seksizm i chamstwo - również wśród elit, również wśród profesorów uniwersyteckich. I najwyraźniej tylko nielicznym to przeszkadza.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 12:31:58:

    Na każdej uczelni są starsi profesorowie, którzy opowiadają sprośne żarty o studentkach. Często znani profesorowie komplementują kobiety w sposób trochę seksistowski. Ja nie mam nic przeciwko temu, ale to tacy bawidamki są zwykle. Wśród młodszego pokolenie chyba tego już nie ma, więc to rzeczywiście chyba relikt PRL.

  • ko418 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 13:40:18:

    Tu kolejna ciekawa sprawa dotycząca wolności wypowiedzi archiwumosiatynskiego.pl/wpis-w-debacie/prof-bilewicz-pozwany-autor-antysemickiego-rysunku-nie-zgadza-sie-na-miano-antysemity/

  • naukowiec2.0 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 13:55:12:

    Flamengista, a gdzie na świecie w muzyce (piosenkach) nie porusza się/nie poruszało się takich tematów? Muzyka generalnie jest po to, aby się bawić. Poza tym, jeśli przeanalizuje się rozwój muzyki, to nowoczesne disco jest całkiem nieźle technicznie skrojone w porównaniu z artystami nawiązującymi do klasyki rock czy pop. I nie ważne, że używa się do tego komputerów.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 14:02:08:

    U nas było szkolenie w związku z 2.0 ostatnio. Mówili że czasopismach w dziedzinach będę tak przetasowane i tak punkty przypisane żeby mniej więcej tyle samo czasopism miało tyle samo punktów w danej dziedzinie. I teraz ja już nie rozumiem
    1. Po co - jeśli i tak dziedziny są oceniane wewnętrznie a nie względem siebie nawzajem
    2. żeby tak zrobić to trzeba się narobić ... - po co ?
    PL

  • inbum napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 14:25:51:

    Wg rozporządzenia (link) wykaz czasopism będzie sporządzony przez ekspertów. Eksperci wybiorą dla danej dziedziny jeden wskaźnik (spośród SNIP, SciScore, SJR) dla czasopism ze Scopusa i jeden (spośród JIF, AI, CNCI) dla Web of Science, na podstawie których przypiszą czasopismom punkty (200, 140, 100, 70, 40, 20). W rozporządzeniu jest taki ustęp:

    § 8 ust. 3. Czasopismom naukowym, którym przypisano w dyscyplinach naukowych na podstawie tego samego wskaźnika wpływu inną liczbę punktów, na podstawie średniej arytmetycznej tych punktów, przypisuje się liczbę punktów najbliższą tej średniej, zgodnie z wartościami punktów określonymi w ust. 2. W przypadku, gdy nie można ustalić liczby punktów o wartości najbliższej obliczonej średniej, czasopismom naukowym przypisuje się wyższą liczbę punktów. 

    Jeśli eksperci z dyscypliny psychologia czasopismu A na podstawie SNIP przypiszą 20 punktów, a eksperci z dyscypliny fizyka innemu czasopismu B również na podstawie SNIP przypiszą 200 punktów, to stosując literalnie powyższy ustęp należy czasopismom A i B przypisać po 100 pkt. Absurd. Wydaje się, że ustęp powinien brzmieć tak: ,,Czasopismu naukowemu, któremu przypisano w dyscyplinach naukowych . Ale co teraz zrobią z czasopismem C, któremu psycholodzy wg SNIP przypisali 20 pkt, a medycy wg SJR przypisali 200 pkt?

  • piaskowy.dziadek napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 14:53:54:

    inbum

    Tu nie chodzi o ekspertów, ale o (1) materiał pochodzący z baz, (2) różnice między dyscyplinami i (3) dążenie do jednej listy czasopism, a nie wielu (dla każdej dyscypliny osobno). Nawet gdybyśmy wyeliminowali ekspertów, to i tak pozostaje problem, co z czasopismami, które w dowolnej bazie są przypisane do różnych dyscyplin (pól badawczych). Ten sam np. SNIP (IF etc.) daje np. miejsce 112/400 w socjologii, 234/500 w geografii społ-ekonomicznej i 15/115 w cultural studies. A zatem mamy III kwartyl w geografii, II w socjologii i I w cultural studies. Jeśli chcesz mieć jedną listę czasopism z jedną punktacją dla czasopisma, to trza było coś wymyśleć. Tak, prowadzi to do absurdów. Tak, wygrają manipulujący i cwani redaktorzy - Ci którzy poprzypisywali w Scopusie (co było łatwe) czasopisma także do niskocytowanych dyscyplin, gdzie znajdują się na czele rankingu (przy braku jakiejkolwiek więzi merytorycznej).

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 16:50:30:

    Albo taki scenariusz: dobre czasopismo z psychologii ma 140-200 punktów po SNIPie. Pech chciał, że w SCOPUSie ma dodatkowo medycynę, gdzie z IF wyszło mu 40 punktów. I dostajemy ciekawą średnią, mimo iż w naukach o zdrowiu mogą w ogóle nie być świadomi istnienia tego czasopisma.

    Czy kategorie w SCOPUSie podlegają faktycznej merytorycznej kontroli? Czy ktokolwiek przewidywał, że na ich podstawie będzie budowany skomplikowny algorytm jednolitej punktacji dyscyplin?

    Z jednej strony osobna ocena dyscyplin (rozsądnie). Z drugiej wspólny wykaz i punktacja czasopism. Z jednej strony nacisk na autonomię uczelni. Z drugiej totalny brak zaufania do własnego środowiska i poszukiwanie wszechobiektywnego Algorytmu.

  • inbum napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 17:19:46:

    @ 5368696c6c
    >> Albo taki scenariusz: dobre czasopismo z psychologii ma 140-200 punktów po SNIPie. Pech chciał, że w SCOPUSie ma dodatkowo medycynę, gdzie z IF wyszło mu 40 punktów. I dostajemy ciekawą średnią, mimo iż w naukach o zdrowiu mogą w ogóle nie być świadomi istnienia tego czasopisma.

    Rozporządzenie mówi o uśrednianiu tylko w przypadku, gdy czasopismo otrzyma różne punkty w kilku dyscyplinach na podstawie tego samego wskaźnika. Nie widzę w rozporządzeniu zapisu, co zrobią eksperci, gdy punkty będą różne i przyznane wg różnych wskaźników. Chyba dopiero KEN je ujednolici wg własnego uznania.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 17:42:48:

    @inbum

    §14 ust. 3 pkt 1
    KEN uśrednia punktację.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 18:33:22:

    No szkoda, ze tak kombinują... Ta lista czasopism to czarna rozpacz, a próba jej ujednolicania to już wręcz głupota (różna punktacja dla danego pisma w różnych dyscyplinach niczemu nie przeszkadza, a w wielu sytuacjach mogłaby być istotnym plusem), jakby nie mieli innych problemów...

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 18:34:22:

    A tego wskaźnika CNCI to w JCR chyba nie podają, ciekawe czemu akurat taki wzięli, a nie Category-Corrected IF (trochę jakby bliższy SNIP). W module analitycznym Incites chyba można coś takiego wyliczyć, ale nie bardzo wiem, jak dla grupy czasopism. Ktoś na zamówienie MNSiW powylicza CNCI?

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 18:53:23:

    No i to jest clue
    Po co w tym kotle dalej mieszać. Jakby dali coś, choćby było średnio mądre, ale zrobione rok temu tobyśmy prze-żałowali i dostosowali się a tak to mamy takiego mutującego potworka w którym będą mieszać do następnej parametryzacji.

  • inbum napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 19:40:52:

    @5368696c6c
    >>§14 ust. 3 pkt 1. KEN uśrednia punktację.

    Dziękuję za wyjaśnienie. Wydaje się, że lista czasopism dla danej dyscypliny będzie tworzona tak: najpierw każdemu czasopismu przyporządkują punkty oddzielnie wg każdego z sześciu wskaźników (czyli oddzielna lista wg SNIP, oddzielna wg JIF, itd). Następnie, jeśli jakieś czasopismo jest w kilku dyscyplinach, to oddzielnie dla każdego z sześciu wskaźników uśrednią liczbę punktów przyporządkowanych temu czasopismu w poszczególnych dyscyplinach. Dopiero teraz eksperci wybiorą po jednym wskaźniku spośród trzech dla bazy Scopus i trzech dla Web of Science, i danemu czasopismu przyporządkują maksimum z tych dwóch wartości. W ten sposób powstanie pierwsza wersja listy dla danej dyscypliny. Następnie wprowadzą ewentualne eksperckie korekty (przesunięcia o maksymalnie dwa progi punktowe) i przekażą listę do KEN, która ujednolici listy, aby we wszystkich dziedzinach czasopismo miało tyle samo punktów (np. uśredniając punkty z oceny eksperckiej).

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 20:32:21:

    @inbum
    Drobna poprawka: KEN jest zobowiązany policzyć średnią, jeśli różnica punktacji nie przekracza dwóch progów punktowych.

    Gdy różnica przekracza dwa progi punktowe, KEN robi dodatkową ocenę ekspercką. Rozporządzenie nie podaje w tym przypadku szczegółowych kryteriów oceny.

    Reasumując, część czasopism wpadnie do worka "średnia". W ten sposób matematyka będzie miała wpływ na punktację w ornitologii (i odwrotnie). W worku średnia nie spodziewam się zbyt wielu 200 punktowców, bo wartość oczekiwana zmiennej losowej (to chyba jest dobry model dla wszechobiektywnego Algorytmu) ma tendencję odbiegać od wartości ekstremalnych.

    Reszta czasopism wpadnie do worka "algorytm wyrzucił wyjątek; ocena ekspercka". Podejrzewam, że właśnie tu wyjdzie większość dziedzinowych 200/140 punktowców. Szkoda tylko, że każdy z nich będzie miał tą samą siłę rażenia w każdej dyscyplinie.

    W mojej opinii, w tym ujednolicaniu i fetyszu Współczynnika zdrowy rozsądek dawkowany jest dosyć oszczędnie.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 22:30:33:

    @5368696c6c
    No właśnie, regresja do średniej.

    @sarjane, @js.c.
    Też uważam, że lepiej byłoby, gdyby zrobili już konsekwentnie ten SNIP, tylko że rangowanie czasopism a nie artykułów (taka lista miała mniej dziwności + jest prostsza) oraz obniżyć do 20 pkt czasopismom w dolnym 10% wg. liczby opublikowanych artykułów w ASJC, a także obniżyć o 1 próg czasopismom z self cites > 50%.
    Prosty przepis pozwoliłby co dwa lata aktualizować listę bez angażowania armii ludzi. I mielibyśmy już listę oprócz tego konkursu. Tam nie podwyższać ponad 20 (to chyba największe zagrożenie oceny eksperckiej).

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 22:56:02:

    @nobooks
    I mielibyśmy już listę oprócz tego konkursu

    Mielibyśmy również multum collateral damage w postaci dyscyplin, które muszą publikować zupełnie inaczej niż reszta świata, bo tak wyszło z Algorytmu. Przykłady były w kilku niedawnych wątkach.

    Mamy w środowisku kryzys zaufania i poszukiwanie Wyroczni. Będzie z tego czkawka.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 23:11:25:

    Ależ we wszystkich humanistycznych i dużej części społecznej jest tak od lat: żalosna lista B, bo na A z zasady nie ma nic (niewyliczany IF lub mała część liczących się czasopism), a na C nędzne ochłapy.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 23:14:22:

    @nobooks
    Tak, prostota jest zawsze zaletą.
    Nota bene: w różnych dyscyplinach mogłyby być różne wskaźniki (dla fizyków pewnie AIS byłby optymalny), to niewiele komplikuje.

    Największą biedą jest zła metodologia przypisania do dyscyplin (a właściwie jej brak, czyli brak jakiejkolwiek weryfikacji oświadczeń, czy sprzężenia z dydaktyką). Na początku, zwłaszcza w "poważnych" uczelniach, nie będzie to miało zbytniego znaczenia, bo każdy zadeklaruje mniej więcej to, co uprawia. Ale pokusa do sztucznego montowania tych, czy innych uprawnień będzie zbyt silna w tym systemie i prędzej czy później to wszystko się sypnie.


  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 23:48:03:

    @js.c
    Tia - zadeklaruje co uprawia mówisz ? Wiesz ja uprawiam coś pomiędzy 4 ....
    Dziś spędziłam pół dnia wybierając z listy takie czasopisma żeby dało się tam wysłać dwa najbliższe artykuły tzn takie żeby kombinacja 2 z 4 moich tam była plus to jedno co moi 3 współautorzy chyba uprawiają.
    Z tej listy - senesowych, bezpłatnych, z średniego poziomu symulacji punktacji z IF ale nie szalenie wysokim załamałam dokładnie 6 - w zależności co ustalą moi współautorzy mam po 2 tygodnie poprawiania do wydawnictwa tego co już jest - bo żaden z tych 6 tak na prawdę nie leży w tym co "uprawiam" tylko blisko obok. Tak że the game is on ....

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/17 23:50:43:

    A i na podstawie dzisiejszych znalezisko chyba zdecydowałam które 2 dziedziny zgłoszę ... nie będzie to optymalne ale za cienka w uszach do nauk o Ziemi jestem ( z resztą boję się rady dziedziny na mojej uczelni z nauk o Ziemi) więc trzeb wybrać coś innego.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 00:47:03:

    @sarjane
    To akurat zupełnie inny problem (i u mnie on też występuję, zatem wiem co mówię): kktoś uprawia kilka dyscyplin i ma problem, które z nich wpisać oraz prawie pewną perspektywę iż część z przyszłych prac nie będzie uczciwie podpadać pod żadną z zadeklarowanych dyscyplin. Moja odpowiedź jest tu taka: deklarować to, co pasuje do mojego środowiska, do miejsca skąd biorę pieniądze na badania (a jeśli to miejsce by się rozczłonkowało, bo zawiera parę dyscyplin > 12, to wybrać to, co wybierają najsensowniejsi ludzie, tworzący dobre środowisko przyszłej "jednostki"). Rozwiązanie drugie problemu: przypisać wszystkie prace pod deklarowane dyscypliny (to chyba nawet będzie default w systemie) i mieć nadzieję, że nikt nie będzie w stanie się czepiać.

    Natomiast problem naprawdę poważny dotyczy sytuacji, w której ktoś uprawia dyscyplinę X, natomiast deklaruje dyscyplinę Y (której nie uprawia, ale która ma w tym głupim systemie dużo czasopism "wspólnych" z dyscypliną X), z przyczyn niemerytorycznych, po to, by sztucznie podpompować parametryzację dyscypliny Y.
    Na pewno typowym przykładem dyscypliny Y jest informatyka. Moim zdaniem przydałyby się tu "minima kadrowe" typu: jakiś procent kadry ma choćby magisterium z informatyki, albo ma jakieś prace z informatyki (jakimś sitem była tu baza DBLP, dość selektywna). A nowy system bez problemu przyklepie "informatyczność" nieomal dowolnego przedstawiciela nauk ścisłych (co najwyżej będzie on musiał odrobinę zmienić typowe miejsce publikowania, bez zmiany zawartości czy tematyki).

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 00:52:14:

    miało być: "Rozwiązanie drugiego problemu"

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 00:54:41:

    sarjane,
    Wybierając dyscyplinę, całkowicie, powtarzam, całkowicie zignoruj to, gdzie publikujesz. Kieruj się tym, "z kim chcesz trzymać". W szczególności, która GTW będzie miała dokonać oceny okresowej Twoich "postępów w nauce" i kto z imienia i nazwiska będzie decydował o przyznaniu ci funduszy na badania. To są jedyne dwa pytania godne uwagi w 2018 roku.

    Prawdziwy wybór otworzy się dopiero za dwa lata, gdy znane będzie otoczenie prawne i instytucjonalne i gdy będzie można *świadomie* wybrać sobie dyscypliny naukowe (choć dalej nie wiem, po co).

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 00:58:16:

    @sarjane
    Dla pocieszenia (multidyscyplinowców) dodam, iż skoro i tak tylko 3-4 prace na 4 lata wezmą nam do parametryzacji, to w sumie i tak kilka ma szansę się "zmarnować". W tym systemie do parametryzacji nie wchodzą wszystkie (nawet bardzo dobre) prace wyprodukowane na uczelni. Choć - zapewne - będą próby optymalizacji przez kombinowanie ze sprytnym dobieraniem, czy wręcz dopisywaniem, współautorów.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 01:07:40:

    To ciekawe, że jednocześnie z js.c daliśmy bardzo podobne rady dla Sarjane.
    Z tym, że pragnę podkreślić, że identyfikowanie "informatyki" np. na podstawie bazy DBLP lub jakiejkolwiek innej uznanej w środowisku informatycznym już zostało żywcem pogrzebane przez szerokie przypisanie czasopism do wielu dyscyplin, por. ankieta DBN, co otwiera nowe możliwości *legalnego* kombinowania.

    Dotychczas u nas może 2-3 osoby miały w dorobku coś, co zostałoby uznane przez informatyków lub informatyków technicznych jako "kanoniczne" w ich dyscyplinach. Jednak baza PBN swą szerokością daje glejt pewnie połowie mojego wydziału, nawet jeżeli w swojej edukacji informatycznej nie wyszli poza Windows 95, w którym i tak używają tekstowego klienta poczty e-mail bez polskich liter.

    W ramach decentralizacji ministerstwo scentralizowało i całkowicie rozmyło środowiskowe definicje dyscyplin naukowych. Ministerstwo w ten sposób usiłuje przezwyciężyć problemy, które samo stworzyło gdzie indziej, a każda iteracja tej walki wprowadza tylko większy chaos.

    Tak jak u Koterskiego wszyscy byli Chrystusami, to u Gowina wszyscy jesteśmy matematykami, fizykami, informatykami i telekomunikantami, bierzcie z tego wszyscy! Każdemu wg potrzeb, od każdego wg. oświadczeń!

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 10:07:36:

    @all
    Takie przyjęłam kryterium - skąd pochodzę to zgłaszam. To tak na prawdę było by OK gdyby nie prowadziło do pewnego dyskomfortu psychicznego tzn. w mojej starej dziedzinie było mało czasopism wysoko punktowanych i mało szansy się tam dostać. A że ja robię rzeczy około dziedzionowe to z publikacjami przyklejałam się do dziedzin obok (z mojego punktu widzenia wyglądało to tak że merytorycznie techniczna praca była ta sama ale dodanie kontekstu dziedziny pokrewnej sprawiało że z publikacji za max 15 pkt na konf robiło mi się 20-25 i marny bo marny ale IF - wymagało to oczywiście przeczytania tony literatury fachowej i konsultacji z kilkoma osobami a gra była warta zachodu - choćby ze względu na prestiż wydawnictw z IF - z resztą extra widza mnie nie zabije). Tyle że teraz cześć duża tych wydawnictw w ogóle w dziedzinie nie siedzi (co swoją drogą też jest kuriozalne bo nie rozumiem jak można dopuszczać publikacje wykorzystujące zaawansowane algorytmy numeryczne jednej dziedziny - mieć do tego merytorycznych recenzentów - i nie uważać ze się też w tym wydaje). Więc suma suma summarum większość sloty wypełnię moim 13-15 punktów-kami konferencyjnymi które produkuję w liczbie 2 rocznie. A rzeczy stanowczo lepsze zarówno punktowo jak i merytorycznie wypadną. Tak wiem że jest to 20% ale jakoś nie wierzę żeby to nam pozwolono z niego skorzystać.
    Słowo produkuję niestety użyłam specjalni - poza kilkoma przykładami kiedy specjalnie wrzuciłam materiał z którego autentycznie jestem dumna i chciałam żeby miał open-acces +wyszedł szybko bo czułam oddech konkurencji na plecach - to część z tego to produkcja pt. ustalenie na początku roku gdzie i kiedy są konferencje i wymyślenie ile mam czasu żeby coś sensownego wymyślić i zrealizować eksperymenty bez kosztowo. Za wiele z procesem twórczym to nie ma ... a to własnie wejdzie w ocenę. Smutne

    Co do nowych dziedzin to ogólnie odnoszę wrażenie że ministerstwo nie ogarnia poziomu problemu. Z ręką na sercu moja stara dziedzina dzieli się na 3 nowe w tym jedna jest w naukach humanistycznych (!). Można sobie tylko wyobrazić poziom zamieszania (szczególnie bez dziekana z ustaloną wizją co dalej - jakąkolwiek). Trwają dociekana kto na jakich wydziałach w Polsce co zgłasza w jakich procentach i co się będzie opłacać (szczególnie w kontekście przyszłych habów ...)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 10:21:01:

    Ho, ho, grillują swoich!

    Zarzuty o plagiat, brak standardów, niewielki dorobek naukowy - kontrowersje wokół kariery naukowej dr Marka Chrzanowskiego, byłego już przewodniczącego KNF.

    www.rp.pl/Polityka/181119368-Brak-standardow-Szybka-habilitacja-Marka-Chrzanowskiego.html

    Jak by czytał forum DNU, to by się po swojej habilitacji na świecznik nie pchał. Ale nie,

    - Na Radę Wydziału przybył również Adam Glapiński, chociaż - jak zauważają nasi rozmówcy - od objęcia stanowiska w NBP bywał tu niesłychanie rzadko. - Anioł stróż był i pilnował do ostatniej chwili i kibicował, bo mogło być różnie - dodaje nasz rozmówca.

    1. Czy ktoś w szczególności zaglądający tu MW ma informacje o tym, co władze uczelni, od dziekana w górę, zrobiły z publicznym oskarżeniem Chranowskiego o plagiat?
    2. Reprezentujący CK Owsiak był przeciw, a mimo to habilitacja przeszła, a przecież tam była też jedna negatywna recenzja. Rzecz trudna w mojej dyscyplinie do wyobrażenia. Czyżby w naukach ekonomicznych było tak źle, że nawet bezpośredni nadzór 1-2 osób z CK w każdej komisji habilitacyjnej był już tylko pudrem na ospę prawdziwą?
    3. Jak taka przepchnięcie kolanem Glapińskiego habilitacji Chrzanowskigo na oczach tancerzy Titanica wpływa na ich morale?

    Gdyby na uczelni zatrzymano tę - jak się wydaje - dętą habilitację, nie byłoby afery KNF. Znaczy się, znaleźliby sobie inteligentniejszego posłańca.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 10:24:25:

    Trwają dociekana kto na jakich wydziałach w Polsce co zgłasza w jakich procentach i co się będzie opłacać (szczególnie w kontekście przyszłych habów ...)

    Potwierdzam. W szczególności powstała właśnie nowa dyscyplina sportowa a z nią zakłady bukmacherskie: "gdzie się zgłoszą lub zostaną zgłoszeni astronomowie".

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 10:29:12:

    3.14.
    CK nie ma odpowiednich narzędzi dla sytuacji gdy rada wydziału przepcha takiego delikwenta, nawet jak 2recenzje są negatywne. Wszystko zależy od tego jak jest to przedstawione na RW.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 10:36:08:

    @trzy
    Przypominam o "doktoracie z habilitacji" tak chyba w badanym okresie było 5 habilitacji które przeszły mimo wszystkich negatywnych recenzji i kilkanaście które nie przeszły mimo wszystkich pozytywnych.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 10:38:38:

    Poprawka "Odnotowałam jednak 2 postępowania, które ukończyły się sukcesem mimo trzech negatywnych recenzji, a także 19 postępowań ukończonych porażką mimo trzech pozytywnych recenzji."
    ekulczycki.pl/warsztat_badacza/jak-recenzenci-oceniaja-w-postepowaniach-habilitacyjnych/

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 11:10:52:

    p-tau
    To skąd w naszej nieekonomicznej sekcji przypadek, gdy CK ograniczyła radzie uprawnienia, gdyż RW przyznała stopień, głosując dokładnie zgodnie z wnioskiem Komisji Habilitacyjnej, z kompletem pozytywnych recenzji?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 11:14:05:

    Z pozdrowieniami od skromnego adiunka na SGH:

    pokazywarka.pl/ntj9ot-2/

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 12:00:07:

    @sarjane
    > Co do nowych dziedzin to ogólnie odnoszę wrażenie że ministerstwo nie ogarnia poziomu problemu

    Podzielam Twój pogląd. Poprzednie propozycje (wakacyjne, ze SNIPem) były kontrowersyjne, ale spójne. Obecne są niespójne i kompletnie chaotyczne: panika, czyli pożar w burdelu. Wygląda na to, że zniknął dominator selekcjonujący pomysły i obecnie wchodzi cały szum.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 12:11:00:

    @trzy.14
    Szambo jest ponadpartyjne, środowiskowo-towarzyskie. Dominuje "warsiawka" i "krakuffek". Pozostali uczestnicy są raczej klientami. A teraz szambo częściowo wybiło i wyraźnie część "krakuffkowa" ma ochotę nieco podgrillować "warsiawkę" vide wypowiedzi Gowina o Chrzanowskim.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 12:24:34:

    @trzy.14 - wklejasz, że 1,2 miliona pożyczył, widać bank Morawieckiego tak ocenił jego perspektywy finansowe w nauce. I się nie pomylił, bo tak się składa, że pewien młody adiunkt był widywany na parkingu uczelni w Lamborghini za 1,2 miliona.

    Widzicie. Adiunkt jeździ Lamborghini a marudy z forum i tak będą narzekać, że w nauce jest bieda. Nie mam siły do tych ciamajd.

    A przecież można zrobić habilitację z dwoma splagiatowanymi artykułami z listy B. Wiem, wiem to na nic - marudy z forum i tak napiszą, że jest ciężko robić naukę w Polsce. Nie mam siły do tych ciamajd.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 12:49:40:

    @3.14
    Tak wlasnie wygladaja habilitacje z aniolem strozem - bardzo trafne okreslenie w artykule w rzepie. W ramach komentarza moge tylko dodac, ze aniol stroz slaby byl, spoza ukladow srodowiskowo-towarzyskich (@zgred), skoro nie potrafil zadbac o pozytywne konkluzje. Jezeli trafi na odpowiednio mocnego machera, to na rw okazuje sie, ze plagiat nie jest plagiatem, a dorobek jest swietny, tylko recenzent sie czepia i wzieta krotko za pysk rw glosuje jednoglosnie. Tu nawet Wronski nie pomoze.

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 12:57:26:

    @staryzgred2012
    Podzielam Twój pogląd. Poprzednie propozycje (wakacyjne, ze SNIPem) były kontrowersyjne, ale spójne. Obecne są niespójne i kompletnie chaotyczne: panika, czyli pożar w burdelu.

    Obie propozycje łączy ten sam mechanizm deklaracji dyscyplin. Jedyna różnica sprowadza się w istocie do wyboru Wskaźnika. Wybór jednego Wskaźnika dla wszystkich to mimo wszystko gorsze rozwiązanie, niż obecny wariant. Na papierze wygląda to prosto. Ale sens ma jedynie dla tych, co mają fuksa działać w dyscyplinie kompatybilnej z Wskaźnikiem.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 14:02:46:

    5368696c6c,
    "dyscyplina kompatybilna ze Wskaźnikiem" to celne określenie, ale chyba jeszcze lepsze byłoby ""tematyka kompatybilna ze Wskaźnikiem". Dyscypliny będą raczej dopieszczone. Ale prawdziwa "hakatumba" nastąpi w ramach dyscyplin.

    U mnie np. przez chwilę myślałem, że SNIP sprowadzi do parteru kolaboracje. Ale nie, jedno czasopismo przetrwałoby rzeź kolaboracji i kto w nim PRZYPADKIEM publikuje, ten wygrał milion na loterii.

    W mojej poddyscyplinie jest czasopismo, które ma IF rzędu 2,5, czyli jak na nas bardzo wysoki, ale SNIP daje mu 20 punktów. Inne, bardzo szacowne, o praktycznie identycznym profilu jak to pierwsze, ma IF rzędu 1,5, ale SNIP daje mu 100 punktów.

    Po 12 latach kategoryzacji IF-owej przestawiłem się na czasopismo nr 1, zwłaszcza że NCN żąda IF-a a nie SNIPa. Oczywiście mogę sie teraz przestawić na czasopismo nr 2, w którym publikowałem przed epoką ewaluacyjną, tyle że zajmie mi to 2-4 lata, tyle, ile trwa okres ewaluacyjny. Jednak moje szanse w NCN-ie spadną poniżej zera, bo tam IF < 2 na nikim nie zrobi wrażenia.

    Reasumując, kolejne ewaluacje z wigorem mieszają w tym kotle, zupa jednak od tego nie jest smaczniejsza.

    Aha. Czasopismo nr 1 jest afiliowane przy szacownej instytucji naukowej, drugie sprzedało swoją długoletnią renomę rekinowi na rynku czasopism naukowych. Trudno wnioskować na jednostkowym przykładzie, ale jakoś nie wydaje mi się przypadkiem, że SNIP tak ładnie promuje czasopismo rekina. Być może wydawcy tego bardziej "naukowego" po prostu nie dbają o SNIP, nie zgłosili co trzeba gdzie trzeba, niemniej, wbrew teorii, SNIP nie jest miarą ani uniwersalną, ani sprawiedliwą. Żadna miara nie jest.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 14:09:10:

    @trzy.14

    Polityk wprowadza dowolną MIARĘ, aby podział środków uzasadniany tą miarą był POLITYCZNIE słuszny.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 14:26:02:

    Ja nadal nie rozumiem jak dzieki samym oswiadczeniom maja byc nabywane/zachowywane uprawnienia. Donosze tez, ze u mnie zadne dociekania nad oswiadczeniami nie trwaja.

    To co Rzepa donosi o habilitacji Chrzanowskiego bylo tu i na DNU juz szeroko dyskutowane, podobnie jak wniosek habilitacyjny Czarneckiego.

    Uwazam ze mimo zalet naglosnienia Rzepa meandruje bredząc cos o 30 publikacjach podczas gdy byly tylko 2. Czyzby gazecie nie wypadalo wspomniec ze felieton w gazecie to jednak nie jest publikacja naukowa?

  • inbum napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 14:30:27:

    @trzy.14

    Układający listę czasopism wezmą dla czasopisma maksimum z dwóch wartości: punktów ustalonych na podstawie Scopusa i punktów na podstawie Web of Science (§10 rozporządzenia). Jeśli w Twojej dyscyplinie wybiorą SNIP jako wskaźnik dla Scopusa, a IF jako wskaźnik dla Web of Science, to wystarczy aby jedna z tych wartości była wysoka, nawet gdy druga szoruje po dnie.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 15:40:52:

    inbum,
    A potem jeszcze eksperci, po szerokim uzasadnieniu, jednym zrobią dobrze, a innym ku-ku.

    Czy ktoś jeszcze pamięta, po co ta cała ewaluacja?

  • 5368696c6c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 16:03:45:

    @zitterbewegung
    Ja nadal nie rozumiem jak dzieki samym oswiadczeniom maja byc nabywane/zachowywane uprawnienia.

    Oświadczenia oczywiście nic nie dają. Ale zastąpienie minimów kadrowych przez B+ to jest mini-rewolucja i zwiększenie (chyba?) "mobilności" uprawnień. Jak dla mnie ruch w dobrą stronę.

    Donosze tez, ze u mnie zadne dociekania nad oswiadczeniami nie trwaja.

    U nas podobnie.

    @trzy.14

    To teraz popatrzmy na uwzględniony w rozporządzeniu CORE. Proces rankowania jest opisany tutaj. A tutaj kryteria dla poszczególnych kategorii. W "procesie" wyraz "citations" pada dwa razy (jako dodatkowa informacja przy wyjściowym wykazie konferencji). W kryteriach, "citations" nie pada ani raz. A jakie są kryteria? Na przykład:

    [...] almost all leading researchers will agree the conference is A* or A
    --
    They are routinely attended by the research leaders of the area, whether or not they have work to present that year.

    A wyjściowa propozycja została przygotowana przez panel 20 wybranych przedstawicieli środowiska.

    Jaki jest efekt? Weźmy programowanie funkcyjne. Niewątpliwie kanon informatyki, ale zarazem relatywnie wąsko zdefiniowany obszar badawczy. Ma swoje A* w CORE? Ma. Gdyby ranking był budowany na podstawie wartości osobliwych pseudoodwrotności macierzy (auto)cytowań, to by programowanie funkcyjne oficjalnie nie istniało. Cała ta indeksologia bankrutuje w starciu ze środowiskiem, które optymalizuje pod Wskaźnik.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 16:20:35:

    To jest w ogóle jakieś pomieszanie z poplątaniem że mamy nagle nową ewaluacje która nie ma żadnego wpływu na kryteria uzyskiwania grantów.

  • kragon napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 16:27:19:

    @3.14
    dlatego ocena expercka jest o niebo lepsza niz "wskaznikowa".
    o ile srodowisko nie jest calkiem zepsute (i ma prawdziwych expertow)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 17:06:56:

    Researchers are pleased to have their work accepted at A Conferences.

    Omal nie spadłem z krzesła, po przeczytaniu tego kryterium na konferencję klasy "A". Ale tak, tak właśnie to działa.

    Zastanawiam się, jak listy czasopism i impact factory korespondują z kryteriami konferencyjnymi CORE. Z całą pewnością wszystkie znane mi konferencje z mojej dyscypliny lądują w okolicach kategorii CORE C (lub niżej, czyli poza klasyfikację naukową), a zdecydowana większość znanych czasopisma z listy A ląduje w okolicach CORE A (wyjątek robię dla czasopism, mieszających proceedingsy z regularnymi artykułami). Jestem w stanie podać też kandydatów do dyscypinarnego CORE A*.

    Stąd jednak wniosek oczywisty, że każda dyscyplina ma swoje zwyczaje i tyle. Dotychczasowe kryteria krzywdziły wiele środowisk.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 17:24:20:

    3.14
    To skąd w naszej nieekonomicznej sekcji przypadek, gdy CK ograniczyła radzie uprawnienia, gdyż RW przyznała stopień, głosując dokładnie zgodnie z wnioskiem Komisji Habilitacyjnej, z kompletem pozytywnych recenzji?
    Nie wiem o jakiej rw piszesz, ale prawdopodobne wyjaśnienia:
    a) czasem trzeba (wyciągnąć kij na pokaz)
    b) nie było tam anioła stróża
    c) rw nie z warszafki i krakuffka.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/18 17:27:01:

    p-tau,
    ciepło, ciepło, poprawna odpowiedź:

    d) donos

    plus być może a)

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 14:27:08:

    Jak wam się podoba ostatni pomysł MNiSW? Dwa sloty za 2017-2018 i osobne dwa sloty za 2019-2020.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 14:54:35:

    @staryzgred2012
    Wobec zupełnie wywróconej punktacji w latach 2019-2020, to dość sensowne rozwiązanie.

  • hapaks_legomenon napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:11:30:

    Na AGH rozpoczelo sie zbieranie publikacji na poziomie dyscyplin.
    Dzisiaj dostalem pismo, ze mam do 21.11 przeslac swoje publikacje.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:13:16:

    Zgred,
    Skąd te wieści?
    I jak będą definiować N0?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:14:08:

    piotrcandida,
    Jedyne sensowne rozwiązanie to przesunięcie początku kolejnej parametryzacji na 2019 rok.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:16:41:

    @hapaks_legomenon

    Co to znaczy "zbieranie publikacji"?
    Co znaczy "mam przesłać"?
    Przecież AGH ma świetnie zorganizowaną bibliotekę, tam wszystko widać.

    Rozumiałbym za to akcję zbierania deklaracji, że wymienione w tej deklaracji prace pozwalamy naszej jednostce wykorzystać na potrzeby ewaluacji.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:21:57:

    @trzy.14
    > Zgred,
    Skąd te wieści?


    Wybacz, ale odpowiem millerowską klasyką: anioł mi objawił.

    > I jak będą definiować N0?
    Jako brak czegokolwiek w czteroleciu.

    Istotne zmiany w technicznych: waga publikacji zmniejszona do 45% a kasy podniesiona do 35%. Kryterium III ma mieć 20%.

  • hapaks_legomenon napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:25:20:

    @trzy.14

    Sam sie wczoraj zastanawialem czemu nie moge sobie przesortowac przez strone biblioteki jednostek (ludzi) publikujacych w mojej dyscyplinie. Najwyrazniej nie ma jeszcze tej funkcjonalnosci. Chcialem to wykorzystac by ocenic perspektywy niektorych dyscyplin w staraniu sie o minimum kategorie B+.

    Odpowiadam na pytania.

    Dostalem maila, od X ze do dnia 21.11 mam do pracownika Y przeslac moje publikacje w ramach dyscypliny Z. Nie sperecyzowano za jaki okres, nie sprecyzowano czy mamy przeslac wszystko czy tylko np liste A. Co wiecej, pismo przyszlo od dziekana wydzialu Q, z ktorym nie mam nic wspolnego.

    Deklaracje online juz skladalismy. U mnie na wydziale byla to odgorna sugestia co nalezy zglosic i w jakim wymiarze :)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:32:04:

    Zgred,
    A są jeszcze "na bazarku" pomysły, by N0 zdefiniować jako niezapełnienie *całego* jednego slotu? Czy też szef wszystkich szefów przestraszył się ewentualnych konsekwencji?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:34:43:

    hapaks_legomenon,
    No cóż, mogę tylko zalecić spokój. Wygląda to na część niezbyt skoordynowanych ruchów kadry zarządzającej średniego szczebla, która usiłuje odgadnąć intencje "góry". U nas jest podobnie, ale objawy inne. Nasze aktualne lokalne (na szczęście nieszkodliwe) szaleństwo zwie się ORCID.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:36:13:

    @hapaks
    > pismo przyszlo od dziekana wydzialu Q, z ktorym nie mam nic wspolnego.

    No to już najprawdopodobniej masz wspólne: dyscyplinę.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:40:27:

    @trzy.14
    > Zgred,
    A są jeszcze "na bazarku" pomysły,


    Są. Na ten przykład do kryterium II będzie można wliczać kasę NCN i NCBiR. Więcej się dowiem, jak dokupię orzeszków dla wiewiórek i kadzidła dla aniola.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:41:47:

    Grillowania Chrzanowskiego od strony osiągnięć naukowych ciąg dalszy:

    www.rp.pl/Polityka/181119335-Habilitacja-Marka-Chrzanowskiego-pelna-powaznych-bledow.html

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:44:34:

    Na ten przykład do kryterium II będzie można wliczać kasę NCN i NCBiR.

    Jeśli to przejdzie, to co poniektórym entuzjastom obecnych reform można będzie tylko współczuć i przypomnieć, że obiecanki-cacanki, a głupiemu...

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:47:15:

    W sumie w kryterium II można by też dać specjalną premię za każdą zatrudnioną katechetkę i nagrodę-niespodziankę ministra za wynajęcie pokoiku w Warszawie.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:52:35:

    Panie Pi,
    Myśmy to już przeżyli ORCID i ResearchID, co w BG AGH przy większości już dynda. Jakieś opóźnienie pańska uczelnia zanotowała!

    Waszmość Zgred,
    Czy jak wiewiórki, za tego orzeszka zaczną ćwierkać, a Janioły na pełnym haju się objawią w pełnej krasie, to podzielisz się Pan swą wiedzą tajemną?
    Mnie się nie podoba taki podział dwa sloty tu i dwa tu, bo przewidzieć kiedy w dobrym żurnalu ukaże się mój artykuł, toż to czasem wróżba andrzejkowa. Niech po prostu biorą co mam, bo nie mam takich pleców, a i wzory publikacyjne inne niż pewien dr hab. ze znanego z mediów wydarzenia. Również takich pieniędzy nawet w Monopoly ja nie widział.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 15:57:32:

    Ja tymczasem znalazł w google scholar: scholar.google.pl/citations?user=wpkD6MkAAAAJ&hl=pl&oi=ao
    I ja tu tej 30 nie widzę, chyba, że liczyć nie umiem! Chyba, że to inna osoba.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 16:24:57:

    @kahlkopf
    Bo te 30 artykułów, to podobno włącznie z artykułami prasowymi, a te wstyd umieszczać w profili google scholar :)
    Gdyby miał rzeczywiście porządnych 30 artykułów to byłby moim zdaniem bardzo dobry dorobek. Jeśli na LF, to wręczy wybitny jak na nauki ekonomiczne.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 17:09:00:

    @trzy.14
    Fatalnie. Parmetryzacja znów będzie zakałą systemu. Tak znaczne obniżenie wagi dorobku, na rzecz przetrawionych środków budżetowych, wygląda na rozpaczliwą próbę przydzielenia wysokich kategorii tym, którym "się należy". Czyżby aż tak byli słabi, mimo dopompowania funduszami wszelakimi?!

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 17:25:07:

    "Na ten przykład do kryterium II będzie można wliczać kasę NCN i NCBiR."

    Z tego co anioł mi mówił, to już dawno przeszło.

    "Jeśli to przejdzie, to co poniektórym entuzjastom obecnych reform można będzie tylko współczuć i przypomnieć, że obiecanki-cacanki, a głupiemu..."

    NIEMOŻLIWE, NO KTO TO MÓGŁ PRZEWIDZIEĆ.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 17:47:58:

    @zgred

    2 sloty za 2017-2018 na cokolwiek? Jest zabezpieczenie, aby zamiast Nature (50) nie weszła monografia z wydawnictwa naukowego (80)? Rozumiem, że te 5% czy 20%.

    N0 cokolwiek w ogóle, czy cokolwiek z wykazów?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 17:53:26:

    No tak, Człowiecze.z.Makulatury, aż wyczuwam tu u Ciebie pewną nutkę ... w tym stwierdzeniu: NIEMOŻLIWE, NO KTO TO MÓGŁ PRZEWIDZIEĆ
    Dla mnie powoli staje się jasne, która uczelnia, do której ligi się załapie, co z resztą widać, słychać i czuć. Tak naprawdę to już tylko chyba idzie o to, kto ma wygrać w danej kategorii. Czyli wg. mnie mamy już skazanych na sukces, jedynie co może być niepewne, to numer placu, który się zajmie. Chyba, że pole position, też już obsadzone ... I decyduje o tym to co jest w rankingu szanghajskim i podrankingach? Czy można zatem podać zwycięzców?

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 18:01:44:

    A łyżka na to - niemożliwe...

    Przecież od początku pisałem, że powinno być odwrotnie - punkty za publikacje powinny być ważone wg. finansowania z NCN. Przecież artykuł w Nature napisany bez finansowania z NCN jest dla ministerstwa cenniejszy, niż ten z finansowaniem.

    Przecież wiadomo, że chodzi o nagrodzenie tych, co mają wygrać:)

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 18:05:28:

    @kahlkopf
    Załapanie się do ligi badawczej nie ma żadnego związku z kształtowanymi teraz regułami parametryzacji. Bo ten konkurs rozstrzygnie się na początku 2019, zatem może i prędzej niż sklecą te nieszczęsne reguły, nie mówiąc o ich wykorzystaniu do jakichś celów. A czy już te 10 uczelni badawczych jest znane? Zapewne tak, ale nie wiem, czy to tak łatwo zgadnąć. Jest 5 wielkich faworytów, potem 2 z Wrocławia, Gdańsk czy Łódź (po dwie uczelnie) są też jakby mile widziane, 1 czy 2 medyczne - prawie na pewno. Ktoś tu musi odpaść. A nie wiem, czy wszystkich chętnych wymieniłem. UMK też ładnie wygląda...

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 18:12:53:

    @js.c
    Uczelnie badawcze na początku 2019? Przecież jednym z warunków jest wymóg żeby mieć oceny co najmniej B+ ale według nowej parametryzacji.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 18:21:27:

    @piotrcandida
    > Uczelnie badawcze na początku 2019?

    Dlaczego nie? Szczątkową, połówkową ewaluację na tych dwóch slotach można już zrobić. A że bez precyzji? W czym problem? Podium jest już dawno rozplanowane. Jak igrzyska w Rosji czy Korei.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 18:40:56:

    W pierwszym konkursie decydują kategorie przyznane w 2017.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 18:54:35:

    @nobooks
    Otóż to, a dokładniejsze reguły wyłuszcza ustawa wprowadzająca
    (obok kategorii 2017 ma też znaczenie liczba uprawnień habilitacyjnych).

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 19:02:00:

    No to chyba takie AGH się nie załapie - bo ma coś koło 5 wydziałów w B obecnie ( i nie ma pewności czy wskoczą do B+), a nie teraz sprawdziłam 4. Ale janiołki Zgreda donoszą że panuje panika w tych z B. Ciekawostka taki Wydział Górniczy jest w B no no ...

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 19:03:00:

    @js - co to jest wielka piątka?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 19:04:10:

    kahlkopf,
    Nigdy nie miałem wątpliwości, że politechniki są znacznie lepiej zorganizowane od uniwerków.
    Ale jest na to kontrargument. To jest TWÓRCZY bałagan :-))))))

    PS. Publikacje mojego wydziału są na mojej uczelni "indeksowane" w 5 niezależnych, wzajemnie niekompatybilnych "bazach" + 1 magazyn papierów papierowych + wirtualny centralny PBN. A i tak jak przychodzi co do czego, to każdy zagląda na GS, Scopusa lub Web of Knowledge.


  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 19:11:11:

    Podobno mój kombinat pedagogiczny dostał* okrągłą bańkę na przygotowanie badawczości. Te prace herkulesowe mają trwać rok. Jej efektem może być Afrodyta, ale i Hydra. Więc ja się domyślam, że prawdziwa badawczość nastąpi i zstąpi na nas nie wcześniej niż w 2020. Kupimy energooszczędne LEDy i będziemy świecić przykładem.

    * ups! Korekta! nie "dostał" tylko "wygrał w konkursie" :-)

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 19:15:57:

    @sarjane,
    To nie problem, jak na 16 jednostek ocenianych na uczelni, z czego 3 z A+. To AGH wypadło lepiej niż PW i PWr. Teraz jest łączenie w dyscypliny, stąd już kwestia, jakie będą rozstrzygnięcia wewnątrz.
    Ogólnie myślę, że panuje nawet nie panika, a chaos, bo nikt tak na prawdę nie wie na czym siedzi. Chyba, że ... rozstrzygnięcia już zapadły. I stąd niektórzy wykazują duży spokój.
    Co do tych B, to właśnie one podzielą się na te B i B+, może do B+ dołączą te z najniższych A. Stąd pewno na tych B jest liczenie, na którym ogonie rozkładu były wydziały w ostatniej parametryzacji.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 19:19:06:

    Panie Pi,
    Pan jest nieekologiczny, świeci się światłem światłości odbitym od łysych glac ;o) A Pan tu prónd będzie chciał ciągnąć. Łoj!

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 19:35:38:

    Ale chyba w badawczej nie może być B ? mylę się ?
    @trzy od kogo "wygrał" twój ogon ekonomiczny ? Łuu za bańkę to można na kolanie z kilkadziesiąt punktowanych wysoko dobrze płatnych wydać.

  • hapaks_legomenon napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 19:46:40:

    @sarjane

    Co do minimalnej kategorii dyscyplin i zachowania badawczego charakteru uczelni to od kolegi z UMK w Toruniu dowiedzialem sie, ze decyzja o poddawaniu dyscyplin pod ewaluacje lub tez nie bedzie efektem optymalizacji przeprowadzonej przez wladze uczelni. Za kryterium wrzucenia dyscypliny do maszynki ewaulacyjnej maja przyjmowac prawdopodobienstwo, ze dana dyscyplina zagwarantuje minimum B+ a w efekcie uczelnia zachowa status badawczej.

    Podkreslam, to sa newsy z UMK, z drugiej reki. Co planuje sie na AGH nie mam pojecia.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 20:00:24:

    @nobooks
    Jeśli kategorie mają być z 2017 roku, to większość uczelni odpada, bo mają wydziały z kategorią B, np. UMK, AGH.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 20:03:14:

    Mogą mieć z B. Nie mogą mieć C.
    Zakaz B dotyczy przyszłej ewaluacji (B+ jest OK).

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 20:17:48:

    @sarjane
    UW-UJ-UAM-PW-AGH
    "Najwięksi i najlepsi". Najbardziej wpływowi. Badawczość mają jak w banku.
    Kategorie B na razie nie przeszkadzają, a potem sobie z tym poradzą. Tak, czy inaczej.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 20:27:45:

    @trzy.14
    Pierwszy konkurs Inicjatywa doskonałości uczelnia badawcza zostanie ogłoszony najpóźniej 30 kwietnia 2019 r. Konkurs Dydaktyczna inicjatywa doskonałości zostanie ogłoszony nie później niż do 30 września 2019 r. A pierwszy konkurs w ramach programu Regionalna inicjatywa doskonałości ma ruszyć do 30 czerwca 2022 r.

    No, ale być może rozstrzygnięcie tego pierwszego konkursu jest z poślizgiem do 2020?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 20:56:26:

    js.c
    Jeśli się dowiem, jakie jest źródło i przeznaczenie tej bańki, to dam znać.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 22:16:14:

    @js dziękuję
    Szkoda że stworzono dziedziny "wróżenie z fusów nad ewaluacją, tak żeby wyszła jak najlepiej" myślę że 12 badaczy tego zagadnienia na każdej uczelni by się znalazlo

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 22:32:39:

    Szanowny Panie Pi,
    Odp: Źródłem bańki jest pewnie RID.
    Ivy League jeszcze musi poczekać.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 22:59:35:

    @trzy.14
    Bańka (milion?) to w sumie drobiazg, zapewne ze środków unijnych. Aż szkoda patrzeć na to marnotrawstwo, ale powoli człowiek przywyka do tej nienormalności. Taki teraz konkursik na wspieranie procesów konsolidacji z budżetem 130 mln. W zasadzie na nic, ot, byle wydać pieniądze (być może to taka "łapówka" za konsolidację, ale nie jestem pewien, czy dokonanie fuzji jest formalnym wymogiem rozliczenia grantu). Na sensowność wydawania środków unijnych już mało kto patrzy, jeśli już to liczy się sprawność w ich wydawania i tylko w tym ścigają się (lepiej lub gorzej) kolejne rządy :)


  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 23:12:04:

    Panie Janie,
    Dlatego jest jak jest i raczej się nie zmieni. W końcu, jak Pan sam stwierdził: jeśli już to liczy się sprawność w ich wydawania i tylko w tym ścigają się (lepiej lub gorzej) kolejne rządy.
    Po prostu brak właściwej wizji przyszłości, bo te wizje co nam teraz roztaczają politycy, to chyba na haju, bo taki odlot w stosunku do rzeczywistości. Stąd teraz mamy budowę systemu elitarnego, nie zaś nastawienie na rzeczywiste potrzeby uprawiania nauki. Stąd RID można też dostać na teologię. Stąd większość tych uczelni, co są na liście to będzie co najwyżej naukowo-dydaktyczne: link.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 23:35:25:

    @kahlkopf
    > Po prostu brak właściwej wizji przyszłości, bo te wizje co nam teraz
    > roztaczają politycy, to chyba na haju, bo taki odlot w stosunku do rzeczywistości.


    W odlocie to chyba nikt nie przebije rektora Politechniki Gdańskiej. Jego działania to już nie jest nawet inna galaktyka. On przeszedł do innego wymiaru. Natomiast w warstwie werbalnej i stosunku do pracowników dorównał tej politycznej linii kulturowej, której z kolei medialną emanacją byli Wojewódzki z Figurskim.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 23:45:27:

    O to jest piękne: link
    A jakie odloty politechniczne w Opolu. Widzisz Panie Zgred jakie to wspaniałe zasoby kreatywności uruchomił u niektórych rektorów Wielki Minister Ministrów, Światłość Wszechświatłości i Doskonałości w Okrągłości Edukacji Wyższej i Nauki Jarosław G. G., gdyż K. ma swoją doskonalszą ligę mistrzowską.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 23:48:32:

    @kahlkopf
    > jakie to wspaniałe zasoby kreatywności uruchomił u niektórych rektorów
    > Wielki Minister Ministrów, Światłość Wszechświatłości i Doskonałości
    > w Okrągłości Edukacji Wyższej i Nauki Jarosław G.


    Oj tam, oj tam, to tylko takie gry i zabawy ludu polskiego w marginalnym politycznie obszarze, a tu taka bomba na otwarcie programu PPK, który w zasadzie po tej wiadomości należy traktować jak trupa (link).

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 23:56:17:

    Stąd Wielki Szacunek dla Pani Prof. Leokadii Oręziak, która na wprost przestrzeliła i od razu przestrzegała przed tym pseudo produktem. Zabezpieczenia właściwie czego lub kogo, bo chyba nie przyszłych emerytów? A może to ja nic już z tego nie wiem, może za głupim, bo nie mam tak wspaniałych publikacji jak pewien dr hab. umoczony ostatnio przez pewnego dr. A ja cóż głupim podwójnie, bo WoS i Scopus wykazują mi sporo prac.
    Ale dla Pani Profesor ukłony, ukłony.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 23:58:26:

    Zgred,
    Po zagrywkach z OFE nigdy w żadne PKK i tak bym nie uwierzył.

    Kahlkopf,
    Na liście RID nie ma np. ani UWr ani PWr. A przecież obie na raz nie będą badawcze??? No i te RID-y nie dotyczą uczelni, tylko pojedynczych dyscyplin...
    Czyli jednak gra o sumie zerowej.

    Oraz owszem - na liście RID-ów jest i teologia, rzecz jasna KUL-awa.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/19 23:58:27:

    Wiewiórki przybiegły po świeże orzeszki i przy okazji zapiszczały o włączeniu czasopism stupunktowych do obszaru niedzielenia.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/20 00:13:17:

    Panie Pi, Panie Pi,
    Toć Acan nie wie, że liga badawcza będzie się pewnikiem dzielić na tą niższą i wyższą. I tu jest właśnie ta cała gra. Natomiast te RID, cóż bardziej przypominają kroplówkę z solą fizjologiczną, niż konkretne wsparcie. Cóż dobre i to, przy tej posusze, to na bezrybiu i rak rybą. Tylko, ..., tylko

    Panie Zgred,
    Podziwiam Pańskie zdolności multimedialne. Zwłaszcza ten język wiewiórczy tak wyrafinowany. Ale to dobre podejście, boć taki wiewiór, a to hyc na drzewo i z gałęzi na gałąź i wszystko wyszpieguje z tych ministerstw. Taż taki rudzielec lepszy niż ten kasetowiec pewnego dr ekonomii. Stąd chętnie posłucham ;o)

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/20 00:20:25:

    @kahlkopf
    > Natomiast te RID, cóż bardziej przypominają kroplówkę z solą fizjologiczną,
    > niż konkretne wsparcie


    To jest tylko po to, aby zgon nastąpił przy następnym ministrze, a nie przy obecnym.
    Natomiast, w zależności od wyniku przyszłorocznych wyborów parlamentarnych, może się okazać, że prawie denaci doczekają następnej "reformy".

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/20 00:27:49:

    Panie Zgred,
    Permanentny okres reform, a co minister to ten Zespół Napięcia Reformowego coraz gorszy i dłuższy, czy my doczekamy kiedyś reformopauzy? Ja już mam dość! Jestem z takiego rocznika, któremu ciągle coś reformowano i przez to piep... życiorys.
    Wkrótce to chyba będzie Zombi-Uczelnie.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/20 02:12:12:

    kahl,
    Chciałbyś w oświacie MEN-o-pauzy?

    Tak, zdaję sobie sprawę, że jeśli będziemy, to tylko listkiem figo-fagowym dla prawdziwych badaczy.

    Zgred,
    Dołączenia setek do niepierwiatkowanych się spodziewałem. To jak handel Niderlandami, bo list czasopism nie ma. Natomiast uwaga z 2018/11/20 00:20:25 trafia w dziesiątkę.

    Swoją drogą, dlaczego Gowinowi sie tak spieszyło?
    a) brał pod uwagę możliwość wyborczej porażki (nie wierzę)
    b) wiedział, że w okresie przedwyborczym nie będzie miał głowy do reform

    Zresztą kolejna tajemnica tkwi w wygaszaniu gimnazjów. Przecież dziś jest relatywny spokoj, a za rok bedzie podwójny rocznik i prawdziwe wygaszenie gimnazjalnych pieców. Dlaczego nie przesunęli tego wszystkiego o rok, by mieć spokój w roku wyborczym?

    Kurczę blade, jak ja jutro z samego rańca wstanę?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/20 02:14:32:

    c) koniecznie chciał wejść szturmem w nową ewaluację. Przesunięcie reform o rok przesunęłoby zabawę o całe 4 lata.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/20 07:11:51:

    Zdecydowanie odpowiedź c. Gowinowcy palili się do dobrej zmiany na uczelniach. I do zmiecenia starej GTW. Stąd powrót do lustracji i konieczność publikowania dla profesorów przy zniesieniu uprawnień płynących z tytułu.

    Jak to wyjdzie naprawdę, już można się spodziewać po przeciekach. Wyjdzie jak zwykle:)

    Natomiast na DNU natrawiłem na ciekawy post piotra786. I to chyba jest prawdziwy problem:
    "To jest jakaś istotna zaleta internetu. Mianowicie pęd dyzm do kariery ,jest doskonale widoczny. Problem w tym, że w nauce obowiazuje Prawo Kopernika, tzn. gorszy pieniądz wypiera lepszy. Dyzma wyleci drzwiami, wróci oknem. W dodatku jeszcze wykształci następców/współsprawców/naśladowców. Jakos nikt nie zastanawia sie nad szczególn inflacją miernot z olbrzymimi ambicjami. Tacy ludzie, łączący brak wiedzy z władzą są szczególnie niebezpieczni. Takie kariery obserwuje od szeregu lat. Takie indywidua są konsekwentnie orzepychane. Ich znaczenie rośnie. Mechanizm jest prosty - skoncentrowani na sukcesie "miękkim" omijający wydmy wnikliwości i "asertywni" zawsze gromią w wyścigu naikoca .. Na wielu uczelniach juz doszli do stanu, w którym mog decydować o "być albo nie być" . Pod nóż idą wnikliwi i pracowici. Wciąż mnie nurtuje, dlaczego tego nikt nie opusuje?. Nikt Dyzmom bez wiedzy i błysku nie daje odporu instutucjonalnego... "

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/20 21:03:37:

    www.tygodnikprzeglad.pl/po-prostu-katastrofa/
    www.tygodnikprzeglad.pl/koryciarze/

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/20 23:16:19:

    a

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/20 23:17:59:

    @kah to straszne
    ale mimo wszystko dziś wygrywa rozmowa na portalu antyszczpionkowców
    - Proszę o podanie źródła tych informacji
    - Nas bardziej interesuje że informacje istnieją a nie to skąd pochodzą
    .................................
    Dziękuję za uwagę

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/20 23:48:59:

    Jakieś wiewiórki, być może te od Zgreda, zapukały w moje okienko. Do N0 mają być liczone osoby, które w okresie 2017-2020 były zatrudnione w ewaluowanej jednostce przez co najmniej 24 miesiące (poprzednio to było 36 miesięcy w przeliczeniu na pełny etat).

    Drodzy dziekani, macie 40 dni na pozbycie się "złogów" ((c) Targalski), he, he.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/20 23:53:16:

    po 24 miesiącach jesteś w N0? Czyli jeśli ktoś pracował 25 miesięcy to ma N4 czy jakąś proporcje?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 00:10:36:

    Nie. Jeżeli pracowałaś 1,2,3,...,23 miesiące, to nie wpadasz w N0. Od 24 miesięcy jeżeli nie masz osiągnięć, wpadasz w N0. To byłoby OK, gdyby ogłoszono to 2 lata temu.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 00:11:15:

    @sarjane
    > po 24 miesiącach jesteś w N0? Czyli jeśli ktoś pracował 25 miesięcy
    > to ma N4 czy jakąś proporcje?


    Nie. Jeżeli osoba przepracowała na stanowisku n-d/b-d CO NAJMNIEJ 24 etato-miesiące to wytwarza sloty. I jeżeli ta osoba nie będzie miała NIC w punktowanym dorobku to wejdzie do N0. W poprzednim wariancie wytwarzanie slotów zaczynało się dopiero przy pracy przez 36 etato-miesięcy.

    Oczka sieci się zagęszczają, czyli widać wyraźnie, że walka klasowa narasta, a dostępność kasy gwałtownie maleje, skoro zaczynają się tak jawne podchody do eksterminacji.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 00:48:55:

    Ups, nie doczytałem. 24 miesiące mają obowiązywać po 2021 roku, teraz zostaje 36 miesięcy.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 00:56:39:

    Moje wiewiórki mówią, że punktacja za lata 2017-18 zostaje taka sama, jak w ewaluacji 2013-16, czyli ze stycznia 2017, ale liczba osiągnięć, jakie można wykazać za okres 2019-20 jest ograniczona do 2N.

    Zęby mnie rozbolały, idę po wódkę.

    Nobooks miał rację, poważne publikowanie w latach 2017-18 w Nature za marne 50 kudryków było pozbawione większego sensu, skoro w 2019-20 bez trudu znajdzie się konferencję z papierami za minimum 40 punktów po denominacji z 31 grudnia br.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 01:00:14:

    Hej, uczeni literaci, jeżeli możecie, róbcie wszystko, by wasze najnowsze papiery, które za chwilę mogą zostać przyjęte do druku, ukazały się w przyszłym roku. Proponuję przetrzymać odpowiedzi recenzentom, wyłgać się szpitalami, pogrzebami całej rodziny do 10. pokolenia wstecz i wprzód, no kombinujcie, żeby tylko nie w grudniu.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 01:03:10:

    @trzy
    Wypij za mnie - a tak serio to ja się spodziewałam tego. Ponieważ w moim zaścianku panuje szał na to żeby oceny okresowe pracowników wyszły dobrze nadal trwa wydawanie byle czego za 4 pkt (bo koledzy nie wiedza ze parametr odcięcia mamy na 11) byle tylko ocena okresowa wyszła. A potem będą cięzko zdziwieni że ich "ciężka praca" nie jest doceniana ...
    Ech ... serio napij się za nas ....

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 01:12:58:

    Panie Pi,
    Chyba już Pan cóś napoczął, gdyż, azaliż będzie inflacja punktów ;o)
    Myślę, że i tak trzeba punkty za obecne lata mieć, bo wypełnia się sloty i to od razu. Haniebne to jest dzielenie obecnego okresu ewaluacji i niewiadomy algorytm uśredniania. Natomiast znając proces publikowania jako autor wiodący, czy też jedyny, to wiem, że ciężko jest wycyrklować, aby artykuł ukazał się w określonym czasie. Chyba, że ktoś jest edytorem lub w dobrym układzie z edytorem.
    Dlatego proszę zwrócić uwagę, czym my się w tej chwili zajmujemy: bzdurami i kombinacjami jak dopasować lub przechytrzyć nowy system, nie zaś niby nad motorem zmian, czyli poprawą jakości i wydajności naukowej. Już teraz mamy efekt przeciwny do zamierzeń głoszonych (nie do końca wiadome intencje ukryte). I chaos, ... chaos ... i szum informacyjny. Do KN miało być mało papiórowej biurokracji - jest odwrotnie, a nauka i dydaktyka to już chyba tylko w czasie, gdy się znów nie wypełnia jakiejś ankietki bzdetki, czy oświadczenia, czyli posiedzenia w sali tronowej.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 01:23:26:

    A tak w ogóle, to dobrze by było, żeby się wypowiedziała i to głośno Pani Profesor Leokadia Oręziak w sprawie: wiadomosci.onet.pl/kraj/pracownicze-plany-kapitalowe-andrzej-duda-podpisal-ustawe/v3047t8

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 08:28:58:

    @trzy.14
    Czyli nie będzie podziału na dwa sloty dla lat 2017-18 i 19-20? Jeśli nie to będzie wielki skandal, ale czego można było się spodziewać po humanistach tworzących tą reformę? To będą jaja po prostu.

    Jeśli komuś dopiero przyjęli artykuł do dobrego czasopisma, to raczej powinien się modlić, żeby mu wydrukowali do 2020, bo takie są tam czasy oczekiwania.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 08:35:37:

    @trzy.14
    A co wiewiórki mówią o dzieleniu punktów za lata 2017-2018? Będzie stara punktacja a dzielenie według nowego rozporządzenia?

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 09:01:36:

    Jak pamiętacie to J. G. powiedział, że to uwzględnienie starej punktacji za lata 2017-18 i nowej za lata 2019-2010 to było oczekiwanie pałacu prezydenckiego, a w ministerstwie mają swiadomosc ze to nie jest dobre rozwiazanie i cos maja wymyśleć.

    Jeśli miałbym orzechy dla wiewiórek stawiać za dolary to pewnie ważenie publikacji zrobią w nowym rozporządzeniu dotyczacym ewaluacji.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 09:31:39:

    @zgred
    Tu nie chodzi o wytwarzanie slotów, bo sloty (ułamkowe) tworzą się nawet przy zatrudnieniu na miesiąc w okresie czteroletnim.
    Granica 36 miesięcy (w ewaluacji 2021) zatrudnienia dotyczy tylko kary za N0, która w obecnym systemie oznacza prawdopodobnie tylko odcięcie trzech śmieciowych publikacji (po 5 punktów), zwłaszcza, gdy 2N slotów będzie za 2017-2018 wg. starej punktacji. Innymi słowy, jedno N0 ma nie większe znaczenie niż degradacja *jednej* nowszej publikacji z 70 do 40 punktów.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 09:59:41:

    tuptuś,
    Wiewiórki zastanawiają się nad umieszczeniem w jakimś narodowym eposie rycerskim liryki pośredniej, którą swymi niezręcznymi słowy streściłem 2018/11/21 00:56:39,

    Zastanawiam się, ile sobie informatycy wezmą za oprogramowanie uwzględniające te wszystkie if - else. Czyż nie taniej byłoby wstawić do ustawy throw logic_error?

    Jeżeli ministerstwo planuje ograniczyć liczbę fantów zgłaszanych po Nowym Roku do 2N z puli 3N, oznacza to tylko i wyłącznie, że ministerstwo juz wie, że nasi koledzy, którzy opublikowali coś w Nature przed 2019 rokiem (na wydziale mamy 2 takie cudeńka), są w czarnej... rozpaczy. Tzn. że wycena fantów z 2017-18 nie będzie skalowana, by uwzględnić noworoczną denominację kudruko-gowinków. W ministerialnym kantorze wymiany wyrobów dolaropodobnych obowiązywać będzie przelicznuk 1 kudryk = 1 gowinek, zupełnie jak z bonami towarowymi PKO (link dla młodszych: pl.wikipedia.org/wiki/Bon_towarowy_PeKaO ).

    Cała nadzieja w tym, że stojące za wiewiórkami misie jednak się rozmyślą.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 10:30:46:

    @trzy,14
    No tak, u nas ten sam "problem". Ale otrzymanie kategorii B przez jednostkę mającą dwa Nature skompromitowałoby, a wręcz ośmieszyło, reguły parametryzacji. Dlatego (na razie?) jestem spokojny. Jeśli nawet przekombinują z tym dwuleciem, to może odkręcą w kolejnym półokresie. Czyli: mam nadzieję, że w ramach ręcznego sterowania, bo tu już widać, że to wszystko na ręcznym jedzie, jednostki/dyscypliny mające specjalne osiągnięcia też będą jakoś "pilnowane", aby im za niska kategoria z tych niby-reguł nie wyszła :).

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 10:57:24:

    js.c,
    W sumie tak samo do tego podchodzę.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 10:58:00:

    Tyle że z założenia miało być hiper-obiektywnie, a wyszło jak zawsze.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 11:26:02:

    @trzy.14
    W ocenie naukowców czy nauki "hiper-obiektywność" czy "zbytnia dokładność" jest błędem samym w sobie. A już zwłaszcza próba oceniania wszystkich i wszystkiego jedną miarą, jedną skalą. Narzuca się porównanie do sportu. Np. tam jest oczywiste, że dyscypliny zespołowe ocenia się inaczej niż indywidualne. A w nauce, bez sensu, porównuje się efekty pracy zespołów kilkunastoosobowych z osiągnięciami indywidualistów, czy wylicza się (i umieszcza na tej samej skali) h-indeksy dla członków zespołów liczących od 2-3 osób do do setek czy tysiące osób. Już nie wspomnę o tym, że reguły gry (mam na myśli też reguły oceny czy rankingowania) w różnych dyscyplinach są diametralnie różne, zgodnie z tradycją czy logiką tych dyscyplin. A naukowcy, niby mądrzejsi, nie potrafią tego zrozumieć :) Bo w sumie to naukowcy przecież (czasem nieco zurzędniczeni, ale jednak) kombinują przy tych regułach.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 13:16:39:

    Artykuł w Nature może być wymieniony w kryterium III, eksperckim?

    @trzy.14
    Też się zastanawiam, czy zadanie doboru publikacji do slotów przestało być prostym zadaniem deterministycznym, kiedy mają zadziałać limity:
    - całościowy publikacji
    - osobowy (sloty)
    - osobowy liczbowy nie-artykuły-w-czasopismach
    - procentowy całościowy nie-artykuły
    - i teraz nowy limit artykułów za 2 lata łącznie z nie-artykułami za dowolne lata
    Czy tu nie będzie potrzebne jakieś uczenie maszynowe, które trzeba będzie zapuścić ponownie po każdym wykluczeniu jakiejś pozycji?
    No i dajmy na to taką lokomotywę, z artykułami za 50, 45, 40 w latach 17-18 i trzema po 140 w latach 19-20: czy te nowsze w innej walucie wyprą te starsze, a na miejsce tych ostatnich wejdą takie po 15?

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 13:30:13:

    Dla czasopism z listy A należało po prostu przyjąć za lata 17-18 punktację taką samą jaka będzie w latach 19-20. Proste rozwiązanie, ale w ministerstwie nikt nie myśli.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 13:53:10:

    @js.c - zakładanie, że to nie sami naukowcy w tym grzebią, żeby wyglądać lepiej od innych naukowców jest zabawne. Ależ oczywiście chodzi o to, że walono Impact Factorem w łeb, tych, którzy go nie mieli, no to wyrwało się im Impact Factor z ręki i wali w odwecie po głowie Scopusem, a ci z "wybitną monografią" gryzą walczących po nogach.

    @kahlkopf - "Dlatego proszę zwrócić uwagę, czym my się w tej chwili zajmujemy: bzdurami i kombinacjami jak dopasować lub przechytrzyć nowy system, nie zaś niby nad motorem zmian, czyli poprawą jakości i wydajności naukowej. "

    Raz, że od początku pisałem, że tak będzie. Setki, tysiące, miliony roboczogodzin poświęconych na kombinowanie. Dwa, to dobór słów. Otóż nie chodzi o to, żeby przechytrzyć system, tylko, żeby system nas nie wydymał. Żeby rano wstając nie obudzić się z obcym pindolem w tyłku.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 14:10:28:

    @czlowiek.z.makulatury
    Mnie zastanawia nie tyle to, że naukowcy grzebią, co raczej wyjątkowa bezmyślność tego grzebania. Nawet miejsce największej intensywności tych zabiegów, nomen omen, grzebalnych, jest mało sensowne :)

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 14:45:44:

    Przy okazji pełna lista kandydatów na uczelnie badawcze , czyli tych co dostali "bańkę" na przygotowania. Są to chyba dokładnie wszystkie uczelnie spełniające minimalne wymogi zdefiniowane w ustawie (przejściowej). Jak się spodziewałem, dyskutowana nieco wcześniej RID tworzy zbiór rozłączny z tą listą (miałem nieco wątpliwości co do WUM, będącego w RID, czyżby nie spełniał jakiegoś warunku? a może, planując federację z UW, z własnej inicjatywy zrezygnował z samotnej walki o status badawczy?)

    Są też [a="prenumeruj.forumakademickie.pl/fa/2018/11/kronika-wydarzen/ewaluacja-i-algorytm/] oficjalne zapowiedzi [/a}] o algorytmie (będą jednak w nim profesorowie wizytujący, a już myślałem, że ich wykluczenie to celowy zabieg, aby obniżyć dotację kilku sprytnym uczelniom), a także o zniesieniu (czy rozszerzeniu) tych 20%, byle był związek merytoryczny. Ta informacja zresztą była powtarzana wiele razy.

    Tu zwracam uwagę na podany przykład: prawnik publikujący w czasopiśmie medycznym. Domyślam się, że odziedziczy imponujące IF-y medyków. I to na ogół jest bez sensu. Artykuł zaliczyć: jak najbardziej, ale z jaką punktacją? W ramach dyscypliny "Nauki prawne" pisma medyczne nie powinny się zaliczać do szczególnie prestiżowych. No niechby za 20 pkt, ale czy dawanie więcej (o ile pismo nie ma wyraźnej orientacji medyczno-prawniczej) będzie sprawiedliwe?

    Całkiem realna możliwość (gdyby tylko komuś była ona do czegoś potrzebna): uniwersytet medyczny ma kilkunastu statystyków, może nawet magistrów, użytecznych do dydaktyki i pomaganiu lekarzom przy pisaniu artykułów, przez co mogą nabyć imponujące liczby punktów, a nawet h-indeksów. Gdyby tak, żartem lub serio, zadeklarowali "Matematykę", to przecież ciężko im będzie nie dać (przy takich regułach) kategorii A+. W kryterium 1 biją na głowę każdy wydział matematyki, w kryterium 2 - zapewne też coś wymyślą (swoją drogą: czy ktoś wie jak właściwie będzie się przyporządkowywać grantowe i inne pieniądze dyscyplinom?), a w kryterium 3 - biją prawie każdego, tu nie będzie problemu z "impact case'ami".

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 14:57:03:

    @js.c.
    Zasadniczo zgoda, tylko nie powinieneś przenosić doświadczeń o dyscyplinach "z wysokim IF" na nową ewaluację, gdzie dzięki*/z powodu* (nielubiane skreślić) normującej i uśredniającej metodologii nie będzie tak rażących rozpiętości między dyscyplinami.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 15:19:57:

    @nobooks
    Z punktu widzenia prawników to nawet 70 pkt (czyli średnie czasopismo medyczne) będzie zaburzało punktację, dając prawie tyle punktów co krajowa monografia (jeśli dobrze rozeznaję te zawiłości monograficzne).

    Przykład z matematykami: masz rację, tu IF uwypukla cały paradoks. Ale obok IF mamy liczbę prac. Matematycy piszą mało, a wysokopunktowanych prac miewają jeszcze mniej. Natomiast medycy chyba są dość płodni, zatem "symbiotyczna dyscyplina" może się przy nich dobrze pożywić. Średnia punktacja prac może być podobna jak na wydziale matematyki, ale prawdopodobnie do kategoryzacji wejdzie nie średnia, ale najlepsze prace (a taki statystyk może być napompowaną lokomotywą) i wtedy opisany paradoks wciąż obowiązuje (możliwe, że z A+ nie będzie tak łatwo, zatem raczej A).

    A jak się rozdziela kryteria 2 i 3 na dyscypliny? Czy kierownik interdyscyplinarnego grantu "bierze wszystko" do zadeklarowanej przez siebie dyscypliny?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 15:22:49:

    js.c
    Jestem w lekkim szoku poznawczym.
    19 uczelni dostało WŁAŚNIE po bańce na przygotowanie się do konkursu, który ma być ogłoszony "na wiosnę przyszłego roku"?
    Jeżeli ta bańka miałaby się przełożyć na zmiany strukturalne, to to jest (a) na waciki i (b) za krótko, zwłaszcza że teraz zadaniem nr 1 jest nowy statut, a później jego wdrożenie.
    Jeżeli ta bańka jest na napisanie wniosku, to chyba trochę drogo wyjdzie. Typowa rynkowa cena za napisanie wniosku to dotąd było ok. 1% jego wartości, a przy takiej skali pewnie dałoby się coś utargować. W końcu bańka za jakieś 100 stron wniosku oznaczać będzie napisanie tegoż wniosku nie na papierze, a na złotych tablicach.

    PS. Jak znam ministerstwo, to pierwsza transza z tych baniek pojawi się na uczelniach nie wcześniej niż w styczniu.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 15:47:11:

    @trzy.14
    Np cóż, na niektóre "potrzeby" pieniędzy nie brakuje i nigdy nie brakowało.

    @nobooks
    Tak naprawdę chodzi mi o to, iż parametryzacja abstrakcyjnych konstruktów, jakimi są "dyscypliny" właściwie musi prowadzić do tego typu paradoksów (podobnie jak skromny pomocnik w wielkim zespole może mieć nadęty indeks h, tak też i pomocnicza dyscyplina splątana z wielką i płodną dyscypliną może "punktować" w nienaturalnie wysoki sposób). O wiele lepiej byłoby parametryzować byty istniejące w rzeczywistości (w miarę możności jednorodne, zatem w miarę potrzeby poziom niższy niż wydział, oczywiście odpowiedniej wielkości, np. N>12).

    Czy w rankingach międzynarodowych (skoro już są one jednym z celów strategicznych) zdarzają się klasyfikacje uczelni dyscyplinami? Wydaje mi się, że jeśli już, to klasyfikuje się wydziały przypisane do danej dyscypliny (i tak - moim zdaniem - powinno być).

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 15:55:28:

    @nobooks
    Przez chwilę pomyślałem (a propos grantów), że logiczna byłaby dyscyplina grantu, ale, ale NCN i inne agencje mają chyba wciąż swoją własną klasyfikację, niełatwo (a na pewno niejednoznacznie) przekładalną na dyscypliny MNiSW.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 15:59:44:

    @3.14 "Moje wiewiórki mówią, że punktacja za lata 2017-18 zostaje taka sama, jak w ewaluacji 2013-16, czyli ze stycznia 2017, ale liczba osiągnięć, jakie można wykazać za okres 2019-20 jest ograniczona do 2N. "

    Co to znaczy "taka sama"? Nawet jeśli punktacja jest niezmieniona, to co z ważeniem punktów za publikacje wieloautorskie? I wedle jakiego klucza/skali?

    Widać, że cała ta deforma to jedna wielka improwizacja bez żadnego głębszego pomyślunku.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 16:18:12:

    @all
    Bezkarna sędziowska plagiatorka z duuużymi pleckami (link). I jak tu nie traktować profesorów prawa jako skrajnie zdemoralizowanej grupy zawodowej. I oni mają czelność potem pouczać innych o praworządności?

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 16:27:38:

    Ale jak miało być? Przecież wiadomo było od początku.

    Totalna januszerka, ja z rektorem na przedzie i jakoś to będzie.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 16:35:22:

    Kahl,
    (dotyczy podatku emerytalnego)
    Pozostałe podmioty będą musiały stosować ustawę od 1 stycznia 2021 r. Ten ostatni termin obowiązuje też podmioty należące do sektora finansów publicznych.

    I już choćby po tym można rozpoznać typowy skok "państwa" na kasę.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 16:51:52:

    @js.c.
    Z grantami to ciekawe zagadnienie. Być może jednostka będzie sama przypisywać je do dyscypliny.
    Z tymi najlepszymi pracami: tak, ale w skali produktywnych jednostek. W PL nawet w najlepszych jednostkach jest spory odsetek naukowców publikujących lokalnie, zatem w obliczu 4N tylko lekko większego od 3N takie prace też będą wchodzić do ewaluacji.
    Rankingi międzynarodowe wg. dyscyplin - jak najbardziej, a może nawet przede wszystkim takie właśnie (np. THE, QS by Subject), z tym że niekoniecznie oznacza to, że tak jest lepiej, tylko tak jest łatwiej, bo w SciVal czy InCites są kategorie tematyczne, a podjednostek uniwersytetów na ogół nie ma.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 17:07:11:

    @js.c.
    Magistrzy-statystycy, aby móc "wygenerować" dyscyplinę, musieliby być na etatach badawczo-dydaktycznych.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 17:11:04:

    @nobooks
    Co do rankingów: faktycznie, masz rację. Choć dopiero teraz widzę, jak bardzo mogą być "dziwne" przy tak szerokim (i nie zawsze sensownym) przypisaniu dyscyplin do pism.

    Natomiast Twój argument o 3N czy 4N nawet wzmacnia moją tezę. Bo to będzie kłopot zwykłego, dużego wydziału/dyscypliny. Natomiast sztucznie napompowana dyscyplina "splątana" (będę się trzymał tej nazwy), jak statystyka/matematyka przy medycynie, nie podlega temu ograniczeniu, bo tu można celowo wybrać taki zestaw osób/deklaracji "aby było dobrze" (a poza tym wykorzystuje się różnicę w płodności dyscyplin oraz fakt, iż współautorstwo w ramach jednorodnego wydziału jest bardzo niekorzystne, a tylko leciutko "karane" w przypadku drugiej dyscypliny).

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 17:47:55:

    @nobooks
    Etat badawczo-dydaktyczny - to najmniejszy problem. Mniejsze pensum, ale za to może łatwiej będzie 12 czy nawet 20 zebrać (bo przy pensum instruktora, to zapewne ich kilku wystarczy). Wydatek taki zwróci się z wielką nawiązką. Zresztą pod rządami SSR zwróci się on nawet bez kombinowania z deklaracjami :).

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 17:58:37:

    @all
    No i prezes klęknął przed TSUE (link). Interesujące, jakie socjotechniki będą wykorzystane, aby ewidentną druzgoczącą klęskę sprzedać swojemu elektoratowi jako "zwycięstwo", a co najwyżej "kompromis".

    Zastanawiam się, kiedy "nasz Jarek" zacznie się uczyć od "Jarka z Nowogrodzkiej", że należy zrezygnować z forsowania kompletnych bzdur, oczywiście nie kapitulując, ale "wycofując się na z góry upatrzone pozycje". Dlaczego? Bo obecny stan "reformy" i jej wdrażania to już nieziemski chaos i kompletna niepewność.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 18:08:15:

    @nobooks, @js.c.
    A czy w przypadku projektów nie są one zaliczane do osiągnięć jednostki, w której do liczby N danej dyscypliny wchodzi kierownik projektu?

    Chyba, że niewłaściwie interpretuję to co jest w starym projekcie rozporządzenia:
    2. Przy ocenie efektów finansowych badań naukowych i prac rozwojowych
    uwzględnia się:
    1) projekty, których:
    a) kierownikami są osoby , o których mowa w § 7 ust. 4, (§ 7 ust, 4 . W ewaluacji uwzględnia się osiągnięcia naukowe osób, które: 1) zostały uwzględnione przy określeniu liczby N w danej dyscyplinie naukowej).

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 18:18:33:

    @wiewiórki
    Takie jeszcze pytanko, może ktoś przypadkiem zna odpowiedź. W "starym projekcie rozporządzenia" jest zapis:
    "Liczbę punktów za osiągnięcia naukowe, o których mowa w § 6 ust. 1 pkt 1 i 3, ustala się zgodnie z wykazem czasopism i wykazem wydawnictw, obowiązującymi w roku kalendarzowym, w którym dana publikacja naukowa została opublikowana w ostatecznej formie".
    Co oznacza ostateczna forma? Publikację typu on-line first z DOI czy publikację przypisaną do określonego tomu, z nr stron. Bo jeśli ta druga opcja to można by jeszcze trochę prac "uratować" bo załapałyby się do nowszej punktacji.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 18:59:34:

    tuptus235
    A jeżeli kierownik grantu zadeklarował 2 dyscypliny? Kto/co zdecyduje o przydziale grantu do dyscyplin(y)?

    Identyczny problem jest z "impaktem".

    Co do "ostatecznej formy", to prawdopodobnie ministerstwo samo nie wie, po czym stąpa. Teoretycznie na publikacjach jest data publikacji, ale przecież nie zawsze.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 19:09:55:

    staryzgred2012
    Prezes klęknął nie przed TSUA, z przed wynikami ostatnich wyborów. Być może dostał też jakieś tajne sondaże ,

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 19:32:37:

    Według mnie ostateczna publikacja to publikacja przypisana do określonego tomu, z nr stron. Inaczej powstanie burdel i ciężko będzie się w tym połapać.

  • charioteer1 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 19:49:17:

    @zgred
    Nasz Jarek siedzial dzisiaj obok Jarka z Nowogrodzkiej i sie nie cieszyl.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 20:01:42:

    trzy.14
    Podział sumy grantu według zadeklarowanego "czasu pracy" w obu dyscyplinach?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 20:08:44:

    charioteer1,
    Nasz jarek kilka dni temu nawiedził moją uczelnię, chyba cichaczem, bo nie było ogłoszeń, i podobno bardzo się dopytywał, czy kadra chodzi wnerwiona reformami, oczywiście dostał odpowiedź, jakiej oczekiwał.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 20:13:21:

    Ciekawostki z prezentacji MNiSW zamieszczonej na stronie PG (pg.edu.pl/ustawa2.0), częściowo znane, częściowo nowe:
    - Suma udziałów punktowych publikacji uwzględnianych w ewaluacji w dyscyplinie naukowej (3N) zmniejsza się o 6 dla każdego pracownika prowadzącego działalność naukową, który w okresie objętym ewaluacją był zatrudniony w podmiocie przez co najmniej 24 miesiące, wskazał dyscyplinę w oświadczeniu, ale nie złożył oświadczenia, o zaliczeniu do N
    - Suma udziałów punktowych publikacji uwzględnianych w ewaluacji zmniejsza się o 6 w każdej dyscyplinie, w której w podmiocie prowadzona jest działalność naukowa dla każdego pracownika prowadzącego działalność naukową, który w okresie objętym ewaluacją był zatrudniony w podmiocie przez co najmniej 24 miesiące i nie wskazał dyscypliny w oświadczeniu
    - W ewaluacji przeprowadzanej w roku 2021za autorstwo artykułu opublikowanego w latach 2017 i 2018 w czasopiśmie ujętym w wykazie czasopism ustalonym na podstawie przepisów uzfn i ogłoszonym komunikatem Ministra z dnia 25 stycznia 2017 r. przyznaje się liczbę punktów określoną w tym wykazie ale ważona liczba uwzględnianych w ewaluacji artykułów naukowych, wydanych w latach 2019 -
    2020 oraz monografii naukowych, redakcji monografii oraz rozdziałów w monografiach nie może być większa niż 2N
    - kryterium II - W przypadku projektów, których wykonawcami jest
    więcej niż jeden podmiot:
    1) dla lidera konsorcjum uwzględnia się wysokość środków finansowych ogółem przyznanych na realizację projektu,
    2) dla współwykonawców projektu uwzględnia się środki finansowe przyznane danemu podmiotowi na realizację badań naukowych objętych danym projektem,

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 21:15:19:

    @tuptus235: to akurat jasne. dla parametryzacji ostateczna publikacja to artykuł z przypisanym numerem. volumenem i numerami stron. A nie w trybie online first z doi (to się liczy do oceny indywidualnej). Więc sporo publikacji może uda się uratować na okres 2019-2020.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 21:26:47:

    Ta prezentacja MNiSW dotycząca parametryzacji wskazuje na 2 istotne rzeczy:
    - hitem będą recenzje książkowe - 50% wartości artykułu. W wielu najlepszych czasopismach politologicznych Polacy mogą sobie pomarzyć o publikacji, ale recenzję książkową chętnie się przyjmie. I tak łatwo wpadnie 100 punktów.
    - czekanie na publikacje 2019-2020 nic nie da, bo to tylko 2N. Czyli co najmniej 1/3 publikacji to "dawne" punkty. Ale tu nie ma mowy o pierwiastkowaniu. Może się więc okazać paradoksalnie, że bardziej opłaca się wykazać wieloautorski tekst za 30 "starych" punktów z 2018, niż np. ten sam tekst 4 autorów w 2019.

    Strasznie to skomplikowane i ciekaw jestem algorytmu, który to wyliczy w sposób optymalny.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 21:30:33:

    fla, pierwiastkowanie nie jest takie straszne, zwłaszcza że poprzeczkę przesunięto między 70 a 100. Po prostu musisz wykazać więcej prac, by pierwiastkami wypełnić dostępne sloty.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 21:31:39:

    tuptus235,
    Wygląda na to, że moje wiewiórki to te z Gdańska.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 21:40:35:

    @3.14: jasne, pierwiastkowanie mnie nie przeraża szczególnie że znika przy 100-punktowcach. Tu jednak chodzi o ustalenie co za 2018-2019 - w moim przypadku w grę wchodzą 2 publikacje. Jak tam będą się liczyły publikacje wieloautorskie? Logika podpowiada, że bez podziału punktów do 10 osób - ale w tym systemie logiki nie ma:)

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 21:40:55:

    pardon, chodzi o 2017-2018 oczywiście.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 21:53:28:

    flamengista
    Do tej pory do parametryzacji szły publikacje mające tylko DOI. Stąd moje pytanie. Ale skoro mówi się, że ma to być wersja ostateczna to chyba jednak już przypisana do konkretnego tomu.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 21:59:29:

    flamengista
    Dla mnie sprawa nie-dzielenia punktów za lata 2017-2018 nie jest taka pewna. Po pierwsze JG na spotkaniu u nas mówił kilka miesięcy temu, że się dzielą. No ale mógł nie wiedzieć co mówi. A po drugie w rozporządzeniu (stary projekt) nie ma na razie nic o tym, że punkty za jakieś lata mają być "nie-dzielone". Projekt w ogóle nie mówi nic o żadnych latach, o tym mówią przepisy wprowadzające ustawę. Ale tam jak wszyscy wiemy jest tylko o punktacji. Chyba, że także w tym zakresie rozporządzenie zostanie zmienione.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/21 22:38:10:

    Spodziwałbym się, że w nowej wersji rozporządzenia o ewaluacji będą zapisy o dzieleniu punktów dla artykułów 17-18. Nie mogą z automatu stosować się przepisy stare, bo one nie były częścią wykazu czasopism, tylko starego rozporządzenia o ewaluacji. Można gdybać, co tam wpiszą (że np. 35+ się nie dzielą, 20+ przez pierwiastek, a od 15 w dół przez liczbę autorów), ale chyba lepiej zaczekać: i tak już liczby autorów za 17-18 nie zmienimy.
    Z formą ostateczną intencja jest raczej taka, że ma to być ostateczny tom/zeszyt/strony, bo w poprzedniej ewaluacji takiego zapisu nie było i była tu szara strefa.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 08:02:56:

    @3.14
    "Nasz jarek kilka dni temu nawiedził moją uczelnię, chyba cichaczem, bo nie było ogłoszeń, i podobno bardzo się dopytywał, czy kadra chodzi wnerwiona reformami, oczywiście dostał odpowiedź, jakiej oczekiwał. "

    U mnie na wydziale prawie wszyscy wkurzeni. Nie dość, że wynagrodzenia kiepskie, to jeszcze zaczyna się od nich wymagać wysoko punktowanych publikacji, bo jeśli nie to przejście na dydaktyka. Jeśli Gowin miał dotychczas jakiś zwolenników, to ich stracił.

  • mch64 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 08:41:20:

    Mocno wątpię w nasze podwyżki. Mundurowi kasę wywalczyli, skarbowcy wywalczyli, nauczyciele walczą, dla nas pewnie nic nie skapnie...

  • safan.dula napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 09:00:08:

    A wyjaśnijcie mi proszę, jak jest z dyscypliną w 2017-2018? Oświadczenia składane teraz są do przodu, teoretycznie do momentu złożenia nowego obowiązuje stare.
    I tak, kiedyś deklarowałam dyscyplinę X, teraz dyscyplinę Y. Jeśli teraz nie znajdzie się 12 osób deklarujących pracę w X, to ta dyscyplina nie będzie ewaluowana. Co w takiej sytuacji z moim dorobkiem za 2 ubiegłe lata? Mogę przerzucić do Y?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 09:01:15:

    mch64,
    Ostatnio w kontekście "podwyżek" od dziekana usłyszałem sformułowanie "spłaszczenie wynagrodzeń" czy jakoś tak. Tzn, dla władz jest jasne, że po "podwyżce" niemal każdy będzie zarabiał dokładnie tyle, ile wyniesie minimum ustawowe.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 09:03:37:

    safan.dula
    Cały dorobek śmiało wykazuj w dyscyplinie, w której złożyłeś oświadczenie. Nawet jeżeli pracujesz w teologii, a na wydziale kazali się oświadczyć astrobiologii.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 10:51:46:

    A skąd wiadomo, że deklaracja dotyczące dyscyplin dotyczy przyszłości a nie przeszłości? Skoro ustawa podpowiada, że przy wyborze należy kierować się dorobkiem i ostatnio uzyskanym stopniem, to logiczne byłoby gdyby była to deklaracja wstecz. A co jak ktoś w przeszłości "deklarował" dyscyplinę której już nie ma? To byłby kolejny argument za deklaracją wstecz.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 10:56:30:

    @tuptus
    Tegoroczne oświadczenie o dyscyplinach dotyczy też 2017 na mocy Art. 324. ust. 5 Ustawy Przepisy Wprowadzające.

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 11:01:08:

    @tuptus235

    Są dwa oświadczenia, bo dotyczą dwóch różnych spraw: ustalenia dyscypliny na potrzeby wyliczenia PRZYSZŁEJ subwencji oraz ustalenia dyscypliny na potrzeby ewaluacji. O ile pierwsze w oczywisty sposób dotyczy przyszłości o tyle drugie, jak już napomknął @nobooks, dotyczy przeszłości.

  • piotrcandida napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 11:33:51:

    @trzy.14
    "Ostatnio w kontekście "podwyżek" od dziekana usłyszałem sformułowanie "spłaszczenie wynagrodzeń" czy jakoś tak. Tzn, dla władz jest jasne, że po "podwyżce" niemal każdy będzie zarabiał dokładnie tyle, ile wyniesie minimum ustawowe. "

    Pisałem o tym już dawno, że ta podwyżka to wyrównanie jak za komuny. PiS partia socjalistów, więc należało się tego spodziewać. Czyli ci co nic nie robią (albo raczej robią na boku) będą zarabiać tyle samo co ci harujący nad dobrymi publikacjami.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 11:50:58:

    @nobooks
    @staryzgred2012

    Czy w 2020, znając swoje publikacje za lata 2019-2020, będę mógł złożyć kolejne oświadczenie dyscyplinowe związane z ewaluacją? Ale musi ono być zgodne z oświadczeniami złożonymi na potrzeby subwencji na lata 2019 i 2020.
    Generalnie dylemat jest taki, że z mojej dotychczasowej dyscypliny zrobiły się dwie. I z pewnych względów być może warto byłoby wybrać obie.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 12:00:52:

    @piotrcandida
    Mówimy tu o wynagrodzeniach minimalnych. Jeśli taka drobna, kilku-kilkunastoprocentowa podwyżka doprowadzi do spłaszczenia i wyrównania wynagrodzeń, to w dużej mierze wina osób zarządzających uczelniami, zwłaszcza tymi quasi-badawczymi (czyli mającymi od dobrych 10 lat znacznie zwiększone finansowanie w porównaniu z resztą, a na dalsze lata: ustawową obietnicę kolejnego wzrostu). Jeśli tam czołowi badacze zarabiają mało (czyli blisko minimalnego wynagrodzenia, a nie co najmniej +50%), to już na pewno nie wina PiSu. Na mniejszych uczelniach z kolei czołówka jest liczebnie dość mała, zatem i tam coś by się z budżetu dało dla niej wykroić. Ale chyba brak woli, albo umiejętności.

    Niezbyt też mi się podoba zero-jedynkowa polityka grantowa (jedni mają wszystko, inni nic, przy czym korelacja z efektami jest taka sobie, czasem żadna). Tu szczególnie rażą duże kwoty na wynagrodzenia etatowe (etat kierownika, post-dok, doktorant), które mogłyby i powinny być finansowane z dotacji. Wtedy byłoby więcej pieniędzy na dodatki dla osób, które coś robią i mają wymierne efekty.


  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 12:03:15:

    @tuptus, @zgred
    Nie do końca zgodzę się ze zgredem. Tak, dwa oświadczenia dotyczą czego innego. Natomiast to właśnie oświadczenie o zaliczeniu do liczby N (w dyscyplinie lub dyscyplinach) za 2018 rzutuje zarówno na przyszłoroczną (2019) subwencję jak i na przyszłą ewaluację w zakresie publikacji za rok miniony.
    Drugie (wg. zgreda) oświadczenie, nazywane zwykle pierwszym (chronologicznie wcześniejsze), określa możliwy zbiór (jedno- lub dwuelementowy) wartości w oświadczeniu drugim na kolejne 2 lata.

    @tuptus: tak, w 2020, a wcześniej w 2019, będziesz musiał złożyć kolejne oświadczenia o zaliczeniu do liczby N w dyscyplinach. Możesz zatem sobie oświadczeniem o dyscyplinach "zarezerwować" 2 dyscypliny na 2 lata, niekoniecznie obie wykorzystując w danym roku. Samo oświadczenie o dyscyplinach możesz aktualizować co 2 lata (czyli w 2020 możesz zdefiniować nowy zbiór jedno- lub dwuelementowy). Powyższe rozumowanie zakłada Twoją pełną swobodę wyboru, natomiast jest on w praktyce ograniczony oczekiwaniami pracodawcy.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 12:09:40:

    Nowa ustawa określa tylko maksymalną wysokość pensum. Cz na waszych uczelniach choćby przewija się temat możliwego obniżenia wysokości pensum z obecnych 240 h dla n-b, czy na innych stanowiskach?

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 12:13:17:

    @nobooks
    Czyli jeśli chciałbym w przyszłej ewaluacji (obejmującej lata 2017-2020) wykazać osiągnięcia w 2 dyscyplinach to musiałbym te 2 dyscypliny zadeklarować w listopadowym (2018) oświadczeniu? Bo jeśli teraz zadeklaruję tylko jedną to w bieżącej ewaluacji wszystko zostanie zaliczone właśnie do tej dyscypliny?

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 12:13:31:

    @Tuptuś,
    Wg. mnie trzeba popatrzeć co się opłaca z pkt. widzenia wydziału i katedry/zakładu, w którym pracujesz, bo to ma bezpośrednie przełożenie na wszelkie subwencje/dotacje, czy jak to tam zwał w kolejnych latach. Nasz dorobek na pewno jest monitorowany obecnie przez osoby odpowiedzialne na wydziałach/ w dyscyplinach i zapewne skrupulatnie próbują policzyć co i jak się opłaca. Pytanie jest też takie, czy dalsze swoje awanse naukowe wiążemy z dyscypliną przyszłego wydziału, czy też dyscypliną z innego wydziału. To jest w ogóle pytanie strategiczne, a nie tylko taktyczne. W końcu liczy się zwycięstwo w skali strategicznej, a nie drobne w skali taktycznej, które wcale nie muszą doprowadzić do dobrego wyjścia właśnie w skali strategicznej. Czyli lepiej to przekonsultować z władzami wydziału/dyscypliny i oddać pola, niż zrobić sobie czarny PR osoby patrzącej tylko na siebie. Jak zwykle są to sprawy delikatne, ściśle związane z polityką naukową na uczelni. W końcu wszystkie te działania przekładają się zawsze na pieniądze, a to jest obecnie największą bolączką. I chyba nawet nie o to chodzi by nie wiadomo ile zyskać, ale przede wszystkim by nie stracić tego co jest.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 12:30:08:

    @tulloch
    Przewijać, to się przewija (obniżenie pensum jest, moim zdaniem, wręcz koniecznością), ale na razie przewagę zdobywa opcja zero-jedynkowa: albo etat czysto badawczy (o tym się zdecydowanie mówi), albo pełne pensum. Czyli od ściany, do ściany. No, ale może coś sensownego się po jakimś czasie wykluje...

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 12:31:36:

    @kahlkopf
    Zadaję to pytania przede wszystkim w kontekście formalnym. A cel jest strategiczny :) Merytorycznie wygląda to tak: mogę wskazać obie dyscypliny gdyż wszystkie moje publikacje kwalifikują się i będą kwalifikowały do obu tych dyscyplin (i z resztą kilku innych, czasem trochę egzotycznych). Wydziałowi czy Instytutowi będzie zależało na obu dyscyplinach. Choć jak źle pójdzie mogą się znaleźć w różnych jednostkach (Wydziałach). Niestety w moim przypadku szufladki Gowina powodują straszny zamęt.

  • nobooks napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 12:36:59:

    @tuptus
    Nie do konca: obecne listopadowe oświadczenie determinuje możliwe dyscypliny do roku 2019 (a w jego ramach deklarujesz co roku te faktyczne). Tak jak napisałem, w roku 2020 możesz złozyć inne oświadczenie o dyscyplinach.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 12:44:02:

    @Tuptuś,
    Mogę Ciebie pocieszyć w ten sposób, że w większości przypadków jest podobnie. Jednak moim zdaniem trzeba się dostosować do tego jakie potrzeby będzie miał nasz przyszły wydział. Czyli konsultacja z osobami odpowiedzialnymi za przyszły jego kształt. To wszystko są delikatne sprawy i wszelkie fałszywe ruchy mogą tylko doprowadzić, że zamiast nasza kariera będzie się rozwijać, to może pięknie się zwinąć. Jest nerwówka, bo tak naprawdę mało kto wie, jak to będzie do końca wszystko wyglądać. Widać, że nawet MNiSW nie do końca zdaje sobie sprawy z wprowadzanych regulacji.

    @Tulloch,
    U nas sprawa jest jasno postawiona. Dopóki na uczelni są nadgodziny to jedyne obniżenie pensum dydaktycznego może wiązać się z:
    a) otrzymaniem stopnia dr hab. - 210h,
    b) otrzymaniem stanowiska kierownika katedry lub inne funkcji kierowniczej na uczelni - odpowiednio mniej, np. kierownik katedry 30h mniej,
    c) byciem kierownikiem grantu - 30h w dół od podstawy.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 12:48:12:

    tulloch
    Nie. To się "górze" w głowie nie mieści, bo wciąż są wydziały z nadgodzinami, więc w pierwszym przybliżeniu obniżenie pensum pogłębiłoby problemy kwestora z domknięciem budżetu.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 12:55:33:

    tuptus235
    Deklaracja dyscyplin składana jest wyłącznie na potrzeby ewaluacji. Z punktu widzenia pracownika oznacza to przesunięcie w nowe rejony odpowiedzi na pytanie, kto będzie decydował o mojej przydatności dla uczelni? Czy chcę, by istniały dwa takie centra decyzyjne? Kto będzie decydował o nagrodach, awansach. Kto dokona oceny okresowej w punkcie "osiągnięcia naukowe". Kto sfinansuje mi wyjazdy zagraniczne czy książeczkę habilitacyjną albo i sam przewód. Wczuj się w machinę biurokratyczną i spójrz na swój wybór z jej perspektywy. Takich pytań znajdziesz wtedy znacznie więcej.

    Mówiąc brutalnie: czy lepiej należeć jedną nogą do dwóch stad, czy obiema twardo tkwić w jednym?

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 13:11:28:

    @tulloch, @trzy.14
    Dokładnie tak jest. Dopóki nie będzie bardzo twardych zasad (wewnętrznych) na uczelni co się komu należy z punktu widzenia tych przypisań (a podejrzewam, że na większości uczelni takich zasad nie będzie nigdy), to podwójna deklaracja N - z własnej inicjatywy - jest bez sensu. Trzeba wybrać "swoje stado" (może nawet jest to pierwsza i ostatnia szansa przypisania się do innego stada, jeśli obecne stado nam nie pasuje) i ewentualną zmianę deklaracji traktować jako "delegowanie się" w inny obszar, oczywiście na jakichś sensownych warunkach, korzystnych i dla nas i dla naszego "stada". Na razie tak to wygląda. Oczywiście, gdy rozporządzenie będzie już wydane, to może jakieś szczegóły zmienią mój punkt widzenia, ale na razie nic na to nie wskazuje (tak czy inaczej: decyzja tegoroczna jest robiona nieco "na wyczucie", bo na razie nie ma, i chyba nie będzie, twardych przesłanek do jej umotywowanego podjęcia). Nawet zadeklarowanie "na wszelki wypadek" dwóch dyscyplin (a potem jednej do N), nie musi być optimum, bo a nuż w ostatecznym rozporządzeniu pojawi się jakiś kruczek jednak wiążący jakoś te dwie deklaracje (choć na razie nic na to nie wskazuje).

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 13:19:49:

    Poprzednio miało być @tuptus, a teraz:

    @tulloch,
    Trzy.14 trafił w sedno. Są wydziały z nadgodzinami i to szybko nie zniknie przy rutynowym sposobie podejścia do problemu SSR.

    Ale logiczne byłoby, aby na uczelni obniżyć pensum przynajmniej na tych wydziałach, które mają kategorię A oraz, powiedzmy, SSR<10 (bo one wnoszą tyle "dobrego" do budżetu uczelni, że można poluzować ciśnienie na dydaktykę, zresztą przy małym SSR jest jej mniej). Może uda się przepchnąć tę oczywistą myśl, ale myślenie "według jednej sztancy", jak wiadomo, jest opcją dominującą i trudną do wyplenienia (albo wręcz niemożliwą do zmiany, gdy jej rzecznikiem jest sam rektor).

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 13:19:49:

    Jest to rzeczywiście sytuacja gdy cel strategiczny (dobre wyniki ewaluacji 2 dyscyplin) może stać w pewnej sprzeczności z celami taktycznymi oraz praktycznym życiem na uczelni związanym z polityką dyrektora Instytutu lub/i dziekana. Tak naprawdę wszystko zależeć będzie od przyjętej ostatecznej struktury uczelni. Tyle, że najpierw trzeba będzie złożyć deklaracje.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 13:30:36:

    @tuptus
    Jeśli szeregowy pracownik próbuje podjąć decyzję wyważając interes uczelni czy wydziału (tak jak on sam go próbuje je zrozumieć), to przypomina to pchanie palca między drzwi. Co innego interes własny. Dość trudno mi sobie wyobrazić, aby podwójna deklaracja w N mogła komukolwiek być zbieżna z interesem własnym (może udział w dwóch "radach habilitacyjnych"?; ale co jeśli statut wykluczy z nich "połówki"? wtedy traci się obie rady).

    Sprawa się zmienia, gdy główni gracze zdefiniują te interesy (zwykle zresztą nawet nie informując o tym pracownika, tylko podkładając mu deklarację do podpisu). Wtedy pojawia się alternatywa: być spolegliwym, albo forsować własny interes, gdy jednak jest inny (bo w tym momencie otoczenie prawne jest takie, że można, ustawa daje tu formalną inicjatywę pracownikowi), czasem zapewne bardzo trudna do sensownego rozstrzygnięcia.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 13:52:17:

    @Js.c & Pi,
    Czyli zasadniczo się zgadzamy w rozmowie z Tuptusiem, że trzeba to przekonsultować z mądrymi i doświadczonymi osobami na wydziale, które zapewne podpowiedzą, jak człowiek powinien się zachować. W końcu tak, jak napisałem gra nie jest o to by zyskać (bo gra o sumie zerowej), lecz nie stracić. Zapewne wszelkie działania osób decyzyjnych są związane przede wszystkim na zachowanie stanu posiadania i w miarę możliwości na poszerzeniu go. Czyli suma w kasie musi się zgadzać!

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 14:01:49:

    @kahlkopf
    Nie, to nie jest gra o sumie zerowej. Akurat z tym się nie zgadzam. Jedynie z tym się zgodzę, że prawie wszyscy postrzegają ją jako grę o sumie zerowej (lub nawet ujemnej) i to trzeba mocno brać pod uwagę (zresztą na tym opieram wyłuszczone tu wcześniej konkluzje). Moim zdaniem: na obecnych reformach można dużo zyskać i to nawet tym bardziej, im bardziej większość zachowuje się w sposób sztampowo ostrożny (klasyczny przykład: nowy algorytm, akurat żadna uczelnia go nie wykorzystała do odbicia się, co mocno zwiększałoby zysk tych, którzy by to zrobili). Po raz pierwszy pojawia się jakaś szansa, że dobry naukowiec ma jakiś manewr w ramach uczelni, że jest w tej grze nie tylko przedmiotem, ale (choćby troszeczkę, ale przy umiejętnym podejściu - być może bardziej) podmiotem.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 14:18:48:

    c.d.
    Oczywiście na poziomie finansowania makro wydaje się, że to jest gra o sumie zerowej (bo tu na pewno bilans musi wyjść na zero), ale nawet na tym poziomie nie jest gra losowa. Możliwe więc, że to jest istotniejszy aspekt: gra ma sumę taką czy inną, ale obecnie jakby więcej zależy od gracza. I mi się to podoba. Proszę zauważyć, że do roku 2016 nie miało prawie żadnego znaczenia czy i jaką naukę się robiło, byle nie wpaść w N0, jeśli stopnie i tytuły zapewniały niezbędność. Teraz rolę stopni i tytułów jakoś przejmie produktywność i (niezależnie od toporności realizacji tej idei) jest to jednak istotny postęp. Nie mówiąc o końcu wszechwładzy pensum, choć mentalne wyzwolenie się spod tego władania to wciąż jeszcze sprawa przyszłości.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 14:56:56:

    Właśnie, "mentalne wyzwolenie się spod wszechwładzy pensum" - na zrozumienie , że "pensum" to rzecz wtórna wobec kasy i SSR (to też kasa) przyjdzie długo czekać.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 16:23:48:

    Obawiam się, że jak na razie to tych mądrych do porozmawiania to za wielu nie ma :) Zbyt wiele jest niewiadomych - w przypadku ewaluacji na pewno wiemy tylko jakie są dyscypliny. Reszta jest nie do końca wiadoma (punktacja czasopism, rozporządzenie ewaluacyjne). Wcześniej oceniano jednostki, nie zawsze jednorodne, teraz dyscypliny.
    A wyniki ostatniej parametryzacji pokazały, że niewielka zmiana w jednym kryterium albo nie do końca sprecyzowane wytyczne mogły decydować o tym czy ktoś dostał A czy B.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 17:26:49:

    tuptus235,
    Obawiam się, że wyniki wszystkich poprzednich parametryzacji nie dają żadnych wskazówek co do prawdopodobnych wyników tej, która podobno właśnie trwa. Więc albo tamte, albo ta parametryzacja są do bani, albo obecna służy innym celom niż poprzednie, a jeśli tak, to powinna się jakoś inaczej nazywać.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 18:20:02:

    @trzy.14, @tuptus235
    Faktycznie, prognozowanie przyszłej kategorii na zasadzie ekstrapolacji jest niemożliwe: zbyt duża zmiana zasad (o ile ta zmiana nastąpi, bo właściwie to nic nie wiadomo tak na pewno). W sumie to upraszcza sprawę, bo o jedną zmienną do rozważania jest mniej :).

    Natomiast w sytuacji komponowania dyscypliny z pracowników paru wydziałów o różnych kategoriach można (przy założeniu, że ministerialna interpretacja ustawy przejściowej się nie zmieni) przewidzieć kategorię dyscypliny do użytku w latach 2019-2021, też niebagatelna sprawa. Zatem, na przykład, pracując na wydziale kategorii A i mając do wyboru dyscyplinę, którą mogą zadeklarować liczni pracownicy innego wydziału, mającego kategorię B, lepiej uniknąć tej dyscypliny (bo możemy wylądować w kategorii B). Choć z drugiej strony do nadania kategorii liczyć się będzie to, kogo będzie więcej (tych z A, czy tych z B), zatem w sytuacji bliskiej równowagi każdy "uciekinier" z kategorii A może przyczynić się do finalnego B. Tu akurat wszystkie trzy interesy splatają się ze sobą, ale w dość skomplikowany sposób. Niestety, w tej kwestii ustanowiono złe reguły, a obecna interpretacja na temat ich implementacji jest jeszcze gorsza.

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 18:59:42:

    Piękna plotka zasłyszana z Wielkopolski. Jeden z uniwersytetów wprowadza zarządzanie przydzielaniem kursów dydaktycznych według deklarowanej afiliacji dyscyplinarnej. W karcie KRK deklaruje się dyscyplinę/dyscypliny kursu, po czym centralna administracja decyduje, czy kurs możesz dalej prowadzić czy należy ci go odebrać.

    Będzie, będzie zabawa!

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 19:31:47:

    @flamengista
    Ciekawe. Zatem widzę, że mieliśmy nosa. Bo teraz u nas uzupełnialiśmy syllabusy i tego typu papiery (czyli pewnie i te "karty KRK"), i wpisując przy kursie dyscyplinę uradziliśmy, że najlepiej (na wszelki wypadek) przy dowolnym kursie wpisać dyscyplinę wydziału, a dopiero jako drugą tę, która czasem jest istotą kursu (np. informatyka czy matematyka). Tak na wszelki wypadek. Zresztą to nawet ma merytoryczny sens, bo ta kurs jest zawsze ukierunkowany na zastosowania w ramach dyscypliny głównej. Bardziej chodziło o PKA, ale - jak widać - obawiać się można i własnej centrali :)

  • safan.dula napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 19:47:46:

    @trzy.14
    @tuptus235
    Dziękuję za odpowiedzi, tylko mnie utwierdziły w przekonaniu, że nie ma co kombinować i myśleć za wiele, bo i tak jest zbyt wiele niewiadomych. Będę dalej dłubać to, co potrafię, niech mądrzejsi ode mnie zastanawiają się później, jak to komu zaliczyć.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 20:38:41:

    @flamengista
    Jacyś nadgorliwcy w tej Wielkopolsce. Uczelnie mają czas do 01.10.2019 na przypisanie kierunków studiów do dyscyplin. U nas na szczęście nikt się jeszcze za to nie zabrał.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/22 20:59:23:

    A nie do końca roku? U mnie już to było głosowane na rw żeby pozniej do senatu skierować.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 01:14:31:

    W kategorii ciekawych badań :) kategorii - Górnictwo IŚ i technologie Chemiczne są razem (dziedziny od ledwo B do prawie A+) - tam to dopiero musi być jazda i liczenie

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 08:51:55:

    Ja znalazłem taki zapis. Chyba, że gdzieś jest inny.
    Art. 214. 1. W terminie 12 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy, o której mowa w art. 1, uczelnie przyporządkują kierunki prowadzonych studiów do dyscyplin naukowych lub artystycznych określonych w przepisach wydanych na podstawie art. 5 ust. 3 tej ustawy, wskazując dla każdego kierunku procentowy udział dyscyplin, w których zgodnie z programem kształcenia uzyskiwane są na tym kierunku efekty kształcenia, przy czym suma udziałów musi być równa 100%.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 09:03:15:

    @tuptus OK czyli z kierunkiem studiów mamy jasność - chcesz u siebie prowadzić zadeklaruj coś zbliżeniowego.
    A co z awansami? czy te oświadczenia mają wpływ na rade dziedziny do habilitacji?

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 09:08:23:

    @sarjane
    Żeby odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie trzeba wiedzieć jak będzie wyglądał statut uczelni - czyli kto wejdzie do rady dyscypliny/rady naukowej instytutu/rady czegoś tam :) Nigdzie nie jest napisane, że "wszyscy" samodzielni wchodzą do takiej rady automatycznie.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 09:26:13:

    Co do prowadzenia zajęć - kierunek można przypisać do dwóch dyscyplin. Niektóre zajęcia "muszą" prowadzić osoby z innych dyscyplin. Wiele kierunków nie jest monodyscyplinowych.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 09:27:21:

    U mnie jest jakoś tak mówione że do rady wchodzi 10% (tylko nie pamiętam czy pracowników czy samodzielnych) + koordynator dziedziny. U nas będzie to w sumie około 10-12 osób.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 09:34:43:

    @sarjane
    Technologia chemiczna razem z IŚ i górnictwem? Przecież dyscyplina to: IŚ, górnictwo i energetyka. I to raczej na szczęście bo jakby w tym kombajnie była technologia chemiczna to pozostali nie mieliby co szukać w następnej kategoryzacji.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 12:11:11:

    U nas jest taki mix na energetyce że technolodzy tam niektórzy wchodzą.
    Ale tak ogólnie to nasza energetyka jako taka była w A iś/górnictwo już nie

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 12:19:53:

    @sarjane
    Koordynator dziedziny czy dyscypliny? Bo jeśli dziedziny to znaczy, że to będzie rada dziedzinowa a nie dycyplinowa. Czyli z Waszej dziedziny mogą wejść pojedyncze osoby.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 12:39:50:

    @sarjane
    Waszej dyscypliny ... oczywiście powinno być

  • flamengista napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 15:33:09:

    Kolejna plotka: za 2017-2018 uczelnie muszą w ramach parametryzacji wykazać 1 N publikacji, przy czym ponoć mają to być wyłącznie artykuły z czasopism!

    Oznacza to, że 20% monografii liczy się tylko dla 2N i dla okresu 2019-2020, więc monografie nie uratują w parametryzacji.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 19:24:09:

    Komedia.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 20:02:14:

    Echm, skoro handluje się prądem a nawet emisją dwutlenku węgla, to kiedy ktoś wpadnie na pomysł zorganizowania giełdy autorstwa prac?

    Ty mi slota dasz,
    Ja ci slota dam,
    Ty mnie nie wydasz,
    ja cię nie wydam.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 20:18:17:

    @flamengista
    Niby wszystko jest możliwe ale żeby było to aż tak przeregulowane?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 20:23:25:

    Czerwone jabłuszko przekrojone na krzyż,
    Czemu ty, ministrze, krzywo na mnie patrzysz?

    Staże w USA, praca w USA,
    Uważaj, dziewczyno, bo to trudna gra!
    Ja ci slota dam, ty mi slota dasz,
    Ja cię nie wydam, ty mnie nie wydasz!

    Mazurek, mazureczek, oberek, obereczek, kujawiak, kujawiaczek,
    Chodźże Maryś, chodźże, chodź, chodź!

    Z czerwonym jabłuszkiem asystent w zaloty
    Tego chłopca kocham, co da cztery sloty.

    (i tak dalej)

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 20:38:40:

    str. 1: scontent.fktw1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/46712285_1031751293652820_187983447166287872_n.jpg?_nc_cat=102&_nc_ht=scontent.fktw1-1.fna&oh=941a82fac6741821fcadc359a58edb4b&oe=5CACDEA1

    str. 2: scontent.fktw1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/46514601_1031751273652822_836386125743390720_n.jpg?_nc_cat=103&_nc_ht=scontent.fktw1-1.fna&oh=315bd3565ccda57dc65649113fdf0e41&oe=5C7DAED8

    Zwracam uwagę na wynik głosowania

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 21:08:15:

    @trzy14

    Piękne stanowisko rady wydziału prawa i administracji UW. Ciekawe czy 4 głosy przeciwne to "lokomotywy". Czy zareagują pozostałe lokomotywy postępu trzymające władzę w UW, czy boją się że są osamotnione? Chciałbym zobaczyć wynik takiego głosowania przedłożonego radzie przez dziekana wydziału MIM, który często wypowiada się za całe środowisko w Polsce w ogóle. Ma rację tylko w tym że wszyscy patrzą na UW i lokalni kacykowie będą te szkodliwe rozwiązania kopiować bez opamiętania.

  • czlowiek.z.makulatury napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 23:11:09:

    Z tego co wiem to już czwarty wydział UW, który taką uchwałę ogłosił.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/23 23:27:17:

    To na UW reformy nie "rozkminia" komisja statutowa złożona z rektora, dziekanów i reprezentacji administracji?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 01:00:45:

    Zitt,
    Punkt 1: ambitna deklaracja o wzmocnieniu pozycji międzynarodowej UW. Ale warunkiem jest zwiększenie wydajności finansowej, w domyśle - kosztem reszty uczelni, mimo że UW już i tak jest finansowo upasione. Dla mnie to jednak deklaracja bez pokrycia.

    Punkt 2: Zachowanie pełnej autonomii wydaje się sprzeczne nie tyle z wolą rektora, co przede wszystkim z literą i duchem Ustawy. Chyba że założymy, że wydziały będą ściśle dyscyplinarne a wybór pracowników naukowych zostanie ograniczony co najwyżej do dyscyplin zakontraktowanych dla wydziału (lub do zera).

    Niemniej, sam fakt wprowadzenia parametryzacji dyscyplinami a nie jednostkami spowoduje rozsadzenie większości obecnych jednostek.

    Punkt 3: Tu się w pełni solidaryzuję z prawnikami z UW. Nie można reformy sprowadzić do wprowadzenia nowej czapy administracyjnej, równoległej do wydziałów, które miałyby przejąć część dotychczasowych funkcji wydziałów. Ktoś, do jasnej ..., musi mieć głos decydujący. Jeśli dziekan, to po co ten nowy twór naukowy. Jeśli dziekan naukowy, to po co dziekan dydaktyczny? Ale: jeśli dziekan naukowy, to nie jeden, lecz wespół w zespół, o ile wydział jest wielodyscyplinarny! To się nie może udać.

    Punkt 4. Nie rozumiem (nie wiem), co z kształceniem chcą zrobić na UW.

    Punkt 5. Będzie dokładnie odwrotnie. Reforma skłania do przenoszenia ogonów na stanowiska czysto dydaktyczne i odciążenia lokomotyw od dydaktyki.

    Punkt 6. To prawda, ale to jest znów zarzut do ministra i jego doradców a nie rektora. Chyba że pracowników weźmie się za mordę, nakazując im deklaracje w dyscyplinach wskazanych im przez dziekanów.

    Punkt 7. Dotychczasowe zasady finansowania wydziałów preferowały wydziały masowe. I one teraz płaczą po tych złotych latach. Intuicja mówi mi, że niezależność finansowa wydziałów to jedna z głównych słabości polskich uczelni. Jako reprezentant wydziału notorycznie deficytowego zaryzykuję system, w którym deficytowa może być co najwyżej cała uczelnia. Nie chcę słyszeć, że co miesiąc pensję dostaję w całości tylko dzięki poświęceniu wydziału prawa i administracji. Cóż mogę stracić, państwowy etat? Czyli co, rektorzy-zamordyści rozwiążą ("wygaszą") wszystkie prowadzone przez nas kierunki studiów?

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 01:12:33:

    Najprościej byłoby przyjąć zasadę, że wydziały są tworzone wokół dyscyplin. Każdej dyscyplinie odpowiada JEDNA jednostka organizacyjna. Instytut, katedra, bierzcie co chcecie. Pracownik może zgłosić inną dyscyplinę w 100% TYLKO jeżeli uzyska zgodę na zmianę zatrudniającej go jednostki, a dwie dyscypliny tylko za pisemną zgodą kierowników obu jednostek.

    Wtedy zatoczylibyśmy szeroki łuk i wylądowalibyśmy w koncepcji js.c, że ewaluacji podlegają rozłączne *jednostki uczelniane*, z reguły mniejsze od wydziału.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 01:15:06:

    Tylko dlaczego rozporządzenie ministerstwa ma ksztaltować wewnętrzną strukturę autonomicznych uczelni? Niech kolejny minister wydzieli biotechnologię albo usunie teologię. Co kilka lat będziemy na uczelniach zmieniali strukturę organizacyjną, łączyć katedry/instytuty lub dzielić już istniejące, bo się ministerstwu zachciało coś rozporządzić?

  • staryzgred2012 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 01:46:18:

    @trzy.14
    > Co kilka lat będziemy na uczelniach zmieniali strukturę organizacyjną, łączyć
    > katedry/instytuty lub dzielić już istniejące, bo się ministerstwu zachciało coś
    > rozporządzić?


    Bingo! Trafiłeś w dziesiątkę!

    Jak czymś rządzisz, masz bajzel i nie wiesz co zrobić, to zarządzasz reformę/reorganizację. Przypomnij sobie z czasów "dawnych i słusznie minionych", o ile pamięć mnie nie myli był to rok 1983 lub 1984: Jaruzelski zadekretował osławioną "atestację stanowisk" i ówczesna Inspekcja Robotniczo-Chłopska miała hasło dnia: kto nie atestuje ten nie pracuje. Z czasów nowszych zerknij sobie na nieustanne dzielenie/łączenie/zmienianie nazwy ministerstw.

    A na koniec? A na koniec zrobi się... protokół zniszczenia ((c) Bareja w "Misiu").

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 02:28:04:

    @Pi,
    Może i czasem dałoby się zrobić wydziały czysto dyscyplinarne, ale weź np. takie AGH i np. Wydział Górnictwa i Geoinżynierii; Wydział Wiertnictwa, Nafty i Gazu; Wydział Energetyki i Paliw oraz po kawałku Wydział Geodezji Górniczej i Inżynierii Środowiska oraz Wydział Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska to teraz nowa dyscyplina: inżynieria środowiska, górnictwo i energetyka. Z punktu widzenia zarządzania takim nowym superwydziałem to rzecz nierealna, można by próbować i robić instytuty z dawnych wydziałów. Ale to znów powstają dodatkowe poziomy biurokratyczne, dodatkowe zarządzanie infrastrukturą i wiele innych rzeczy. I teraz tak, jak wyważyć kompetencje rady olbrzymiej dyscypliny w stosunku do wydziałów? W końcu dyscyplina przepastna, a jakby wydziały te połączyć to powstaje całkowicie coś nieruchawego. Stąd ten nowy podział biegnie nie nawet w poprzek, ani tym bardziej wzdłuż, ale jakoś tak zakosami. Przy czym teraz, zamiast być zajęci robieniem nauki, bo ewaluacja bazuje głównie na dokonaniach naukowych, a nie osiągnięć w zmianach organizacyjnych, czy też zwiększać jakość dydaktyki, co wydaje się być powinnością uniwersytetów - ględzimy o zmianach, wypełniamy ankietki, oświadczenia, grzebiemy z potężnymi zmianami w sylabusach. A min. zapowiadał, że miała być ograniczona biurokracja! Za Kudryckiej było źle, ale teraz jest jeszcze gorzej. Co chwilę jakieś nowe dokumenty, jakby ktoś miał biegunkę, że nawet stoperan nie pomaga.
    @Zgred,
    Tak to jest Miś na miarę naszych możliwości!

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 02:49:10:

    Tylko dlaczego rozporządzenie ministerstwa ma ksztaltować wewnętrzną strukturę autonomicznych uczelni?

    Dlatego, że fizycy ciągnący wydział filologiczny publikacjami w fizyce? No i biotechnologia na wydziale ogrodniczym prowadzona przez leśników.

    Trochę teraz ciężko zrozumie dlaczego finalny mechanizm jest tak skopany, bo kombinowanie było w dobrą stronę, żeby zrobić samowładne uczelnie zamiast federacji wydziałów de facto autonomicznych od uczelni.

    jak wyważyć kompetencje rady olbrzymiej dyscypliny w stosunku do wydziałów?

    Akurat AGH nie powinna mieć wydziałów skoro ma takie kłopoty.

    Studentów i tak de facto rekrutuje uczelnia dając 5 wydziałów do wyboru, w zasadzie to nigdy nie rozumiałem dlaczego tak jest. Potem w takim "clearance" proponuje tym którzy się nie dostali jakieś inne wydziały, tak jakby oni przyszli studiować w AGH nie ważne co, nic konkretnego, tak sobie przyszli i może być cokolwiek. Potem jak się dostaną to nie mogą zmienić wydziału, się przenieść, ani dobrać zajęć i to jest bez sensu.

    AGH sama ma kłopot z ogarnięciem co w zasadzie robi na jakim wydziale. Równie dobrze mogłaby je ponumerować i przestać się bawić w jakieś zdupne nazwy. Tak, znowu de facto, jest już dzisiaj. Ludzie nie mówią o informatyce bo nie wiadomo o którą chodzi a o D17 od numeru budynku.

  • p-tau napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 08:18:14:

    3.14
    Punkt 4. Nie rozumiem (nie wiem), co z kształceniem chcą zrobić na UW.
    Chcą, ale z tego co wiem to nie tylko oni, stworzyć coś w rodzaju centrum dydaktycznego, które zajmowałoby się tylko dydaktyką, a wydziałom zostawić badania. A ponieważ właściwie na dydaktyce zasadza się cała polityka kadrowa (pensum jako kryterium przydatności pracownika i uzasadnienie dla rekrutacji nowych), to obawiają się, że stracą wpływ na rozwój dydaktyki.

    Obawiają się, że wyjęcie dydaktyki z wydziałów to droga to utraty autonomii wydziałów. Czy to jest walka o pozycję w UW? Nie wiem, z argumentem, że powinno łączyć się doświadczenia z badań z dydaktyką się zgadzam, ale przecież nie jest to niemożliwe przy oddzieleniu. Sam obecnie prowadzę zajęcia na innych wydziałach. Ponoć o u mnie ok. 30% pensum jest realizowanych średnio przez pracowników z innych wydziałów, ponieważ nie każdy wydział ma kompetencje dla obsadzenia wszystkich przedmiotów.

    Rzecz jasna teraz to się powoli zmienia i wydziały modyfikują programy nauczenia tak, żeby autować osoby z zewnątrz i wpisują więcej przedmiotów prowadzonych przez własnych ludzi.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 08:54:34:

    @3.14
    ad.5. Odciążanie "naukowych" od dydaktyki to będzie na dobry początek. Niestety, przynajmniej w przypadku słabszej uczelni/jednostki/wydziału etc., rozwój wypadków będzie następujący: masowe przeniesienie na etaty dydaktyczne będzie generować lukę finansową, tymczasowo hamowaną ustawowym dopuszczalnym % spadku dotacji. Ale juz po kilku latach rozziew finansowy spowoduje konieczność cięć, zaczynanych oczywiście od "nieproduktywnych" dydaktyków. A ich obowiązki dydaktyczne ktoś będzie przecież musiał przejąć - no to podwyższy się pensum naukowym. Wylądujemy dokładnie w obecnej sytuacji, tylko zatrudnionych będzie o wiele mniej.

  • tulloch napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 09:03:05:

    @kahlkopf
    Nie wiem czy to cię zdziwi, ale podobno pracownikom wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska nakazano deklarować dziedzinę nauki o Ziemi, zamiast wydawałoby się oczywistego IŚ, górnictwo i E.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 09:39:08:

    @tulloch
    Bardzo celna uwaga. W takich sprawach chyba żaden rektor nie myśli perspektywicznie.

    @trzy.14, @staryzgred2012
    Zmiany w strukturze dyscyplin generowane przez ministerstwo wcale nie muszą drastycznie wpływać na strukturę uczelni w sytuacji, gdy przypisanie dyscyplin do czasopism będzie tak miękkie na jakie się zanosi ("wszyscy będziemy mogli być czymkolwiek"). Co najwyżej względy taktyczne (czasem po takiej zmianie pojawiają się nowe możliwości ugrania jakichś nowych korzyści).

    @trzy.14
    ad. 6. Tu nie widzę problemu: zmiana deklaracji = zmiana wydziału/instytutu/szefa.
    Oczywiście wtedy szybko wyklaruje się zwyczaj, aby podpisywać aneksy do umowy o pracę, gdzie kwestia zmiany dyscypliny będzie precyzyjnie opisana.
    Nie widzę też przeszkód do istnienia kilku jednostek w ramach jednej dyscypliny na danej uczelni. Zdrowa konkurencja (niestety tylko naukowa, bo fobia przed konkurencją dydaktyczną wykluczyła ustawowo tę opcję), a słabsi, czyli ciążący ku B/C, mogą być na różne sposoby restrukturyzowani, czy wręcz zlikwidowani, np. przez rozparcelowanie.

    @zitterbewegung
    "D17" - pięknie! Gdyby jeszcze mieszkali w tym samym akademiku, to prawie jak college w Oxbridge :)

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 10:01:47:

    @js.c
    W niektórych przypadkach nowy podział dziedzin i dyscyplin powoduje powstawanie propozycji prowadzących do likwidacji połowy obecnych wydziałów i łączenie je w struktury dziedzinowe oraz rozparcelowywania jednostek, które "od zawsze" były w jednej dyscyplinie a teraz znalazły się w dwóch.

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 10:07:21:

    @tulloch
    Wydział Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH należał od dawna do GWO "nauk o ziemi", dostawał tam wysoką kategorię A. Po co zatem to zmieniać.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 10:12:04:

    @tulloch
    Moim zdaniem właśnie wybór Nauk o Ziemi jest oczywisty. Przecież ewidentnie należą tu geologia i geofizyka, a wg klasyfikacji OECD - także ochrona środowiska. Zatem, jeśli chodzi o nazwy, idealna zgodność. Chyba, że na tym wydziale połowa kadry de facto zajmuje się górnictwem lub energetyką :)

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 10:16:09:

    @tuptus235
    Ale po co rozbijać jednostkę, która obejmuje dwie "nowe" dyscypliny? Moim zdaniem jednostka dwu-dyscyplinowa (zwłaszcza, gdy istnieje już sama z siebie) to świetna opcja na dzisiejsze czasy. Generalnie: ministerstwo sporo zamieszało, ale władze uczelni wnoszą do tego chaosu swój indywidualny twórczy wkład :)

  • tuptus235 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 10:22:07:

    @js.c
    Bo te dwie "nowe" dyscypliny należą do dwóch różnych dziedzin. A koncepcja jest taka, że wydziały mają być dziedzinowe. A po co? Tego nie wie nikt.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 10:32:45:

    @zitt - czytam to czytam i nie rozumiem co napisałeś ... więc się po kolei odniosę

    Akurat AGH nie powinna mieć wydziałów skoro ma takie kłopoty.
    - nie wiem jak ty sobie wyobrażasz zarządzanie taką masą ludzi, sprzętu, i obiektami bez. Zarządzanie odgórnie cyrkiem takiej wielkości doprowadziło by sytuacji takiej że kto ma przewagę ten ma sprzęt nowe laby itp. Każde laby są inne laby do odlewu to nie to samo co technologia chemiczna albo nie wiem gleboznawstwo. Inne koszty, amortyzacje itp. Moim zdaniem ze względów orgnziacyjno/ekonomicznie/sensownych nie ma to sensu.

    Studentów i tak de facto rekrutuje uczelnia dając 5 wydziałów do wyboru, w zasadzie to nigdy nie rozumiałem dlaczego tak jest. Potem w takim "clearance" proponuje tym którzy się nie dostali jakieś inne wydziały, tak jakby oni przyszli studiować w AGH nie ważne co, nic konkretnego, tak sobie przyszli i może być cokolwiek. Potem jak się dostaną to nie mogą zmienić wydziału, się przenieść, ani dobrać zajęć i to jest bez sensu.
    1. Proponuje prymusu nie ma.
    2. Przeniesienie się miedzy wydziałami jest możliwe wymaga tylko zgody dziekanów (i wiem z autopsji że takie rzeczy się odbywają).
    3. Samorząd ma prawo wystąpić o kursy dodatkowe, ba nawet starości poszczególnych grup mają prawo oto wystąpić (i to też wiem że takie precedensy maiły miejsce). Dodatkowo jest lista przedmiotów obcojęzycznych które można zamienić na dowolny obierka o tej samej liczbie ECTS lub na niektórych wydziałach na seminarium. Ponadto jest program indywidualnego toku studiów oraz studiów międzywydziałowych. - Tak nie jest to prosto załatwić i zależny tylko i wyłącznie od dobrej woli dziekana i prodziekana ale takie możliwości są i sa realizowane.

    AGH sama ma kłopot z ogarnięciem co w zasadzie robi na jakim wydziale. Równie dobrze mogłaby je ponumerować i przestać się bawić w jakieś zdupne nazwy. Tak, znowu de facto, jest już dzisiaj. Ludzie nie mówią o informatyce bo nie wiadomo o którą chodzi a o D17 od numeru budynku.
    Po to są wydziały żeby to ogarniać - TAK góra nie wiem co się dzieje na wydziałach (ale tak jest chyba w całym Krakowie) a dokładniej myślę że nei che wiedzieć. Z mojego punktu widzenia jak zrobisz z tego jedne wielki moloch to już zupełnie nikt nie będzie wiedział co się i gdzie wyczynia.

    Z resztą ... weź UR masz wydział geodezji gdzie jest kartografia i wydział leśny gdzie ta sama kartografia stoi na znacznie wyższym poziomie. Wszędzie jest burdel - bo jesteśmy interdyscyplinarni ...

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 10:35:37:

    Geolodzy z AGH - wogóle nie widzą się nigdzie poza naukami o ziemi (może ci od geologi górniczej z P - ex dziekanem na czele) ale reszta tylko nauki o ziemi. I tak w takich czasopismach publikują

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 11:06:27:

    tulloch,
    Po zastanowieniu się: tak może się dziać w uczelniach "akademickich niebadawczych"

    . Dlaczego TERAZ praktycznie nie ma pracowników dydaktycznych? Bo generują mniejsze przychody. Zatrudnienie bezpłodnego pracownika na etacie naukowym dotąd praktycznie zawsze zwiększało dotację ministerialną (ewaluacja jest raz na 4 lata, a jej skutki przynajmniej do końca 2016 nie były specjalnie drastyczne).

    Ministerstwo teraz próbuje ten problem rozwiązać ewaluacją, ale być może lekarstwo nie trafia w źródło choroby.

    Czy jednak premia za naukę jest wystarczająco duża? Czy też może uczelnie bez ambicji "badawczych" (z premią 10%) w sposób naturalny ewoluować będą w kierunku uczelni czysto dydaktycznych, w których etaty są opłacane z dotacji dydaktycznej? Wszystko zależy od tego, czy to się skalkuluje. W umiłowanych USA studia są płatne, więc dydaktykę da się skalkulować na poziomie uczelni. W PL ceny są regulowane i jest pewne, że ministerstwo będzie tu oszczędzać.

    Pośrednim skutkiem reform może być wygaszanie tych minicentrów naukowych na uczelniach "prowincjonalnych", których liczność nie osiągnie bezpiecznego tuzina, czyli np. 15. Czyli załóżmy, że w Szczecinie jest 5 rozgarniętych biotechnologów. Za 5 lat już ich tam nie będzie, ewentualnie nagle stracą swoje rozgarnięcie, bo nie będą mieć na nie finansowania, a pensum dydaktyczne wzrośnie z 240 na 360.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 11:22:11:

    @trzy.14, @tulloch
    Ja bym nie wykluczał z tego procesu nawet uczelni badawczych, tych słabszych zwłaszcza. Bo to one szczególnie zażarcie będą walczyć o kategorie, nawet o A, czyli mogą przesuwać na etaty dydaktyczne (zwłaszcza, że +10% przyklajstruje finanse na dobrych kilka lat i efekty tych działań będą widoczne tylko długofalowo).

    Wydaje mi się, że etaty dydaktyczne były ekonomicznie opłacalne właśnie w starym systemie, ale wtedy jeszcze bardziej opłacalnym procederem było zarządzanie budżetem uczelni poprzez redukcje kadry akademickiej, a etat dydaktyczny był stabilniejszy, trudniejszy do oceny negatywnej. Teraz etat dydaktyczny jest nieopłacalny, ale z kolei miraż wyższej kategorii może zaślepić rektorów. Poza tym obecnie redukcje kadrowe, zwłaszcza taniej kadry dydaktycznej, nie są już zbytnio opłacalne, może nawet są ekonomicznie szkodliwe.

    Co do tych małych dyscyplin na prowincji: pełna zgoda. Wprawdzie bardzo łatwo to naprawić, ale chyba nie ma woli politycznej w tym kierunku, nie mam pojęcia dlaczego.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 11:23:19:

    W każdym razie w najbliższym czasie spodziewałbym się, że wszędzie na wydziałach "masowych", co jest chyba równoważne z "dotąd dochodowych", przeniesie się naukowy ogon na stanowiska dydaktyczne do punktu, w którym znikną nadgodziny. Potem są dwie ścieżki. Dyscypliny z szansami na B+ mogą jeszcze zwiększyć liczbę dydaktycznych, by zmniejszyć N, jednocześnie zminejszając pensum do 210 lub znacznie zmniejszając pensum kierownikom grantów etc. Tu są jakieś stopnie swobody. Druga ścieżka jest tam, gdzie na B+ nie starczy szczęścia lub umiejętności. Tam zniknie nauka, zostanie dydaktyka.

    Ministerstwo będzie tym sterować poprzez przesunięcia w algorytmie finansowania.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 11:28:30:

    Przypominam też, że jak dotąd wynik ewaluacji, przynajmniej w naukach ścisłych, ale chyba nie tylko, zależał głównie od zdolności grantobiorczej oraz stopnia heterogeniczności jednostki oraz jej wielkości; poziom naukowy mierzony w kryterium I miał znaczenie nawet nie wtórne, a trzeciorzędne. To się może lekko zmienić, ale tylko lekko, chyba że zrezygnują z dotychczasowego rankingowania jednostek.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 11:40:03:

    @trzy.14
    Ale "zdolność grantobiorcza" (mierzona na głowę) podobnie jak dorobek (kryterium I), albo nawet mocniej, zależy od manipulacji liczebnością jednostki. Nawet ostatnie kryterium ma teraz być skorelowane z wielkością (czyli mniejsze jednostki mogą zgłaszać mniej impact case'ów). To wszystko może sprawić, że monopolistyczna pozycja molochów może być postawiona pod znakiem zapytania. Oczywiście: długofalowo, bo według stanu na dziś wpływowe molochy wychodzą na swoje przy prawie dowolnym sposobie liczenia i mogą przeoczyć tendencje długofalowe (a nawet efekty średnioterminowe). Na szczęście :)

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 12:07:09:

    @Js.c,
    Sam cytowałeś artykuł z ostatniego FA, który wyraźnie wskazuje, że ewaluacja, przynajmniej dla wyodrębnionej części badawczej uczelni będzie uwzględniać pozycjonowanie w rankingach międzynarodowych. Potwierdzają to też choćby materiały do dyskusji przygotowane na UW przez zespół rektorski. Stąd molochy typu UW, UJ, PW, itp. same dla siebie tworzą ligę. A to, że np. w PW siedli na laurach i ostatnia ewaluacja pokazała, że mało publikują (połowa wydziałów z kat. B), straty w kategorii A+, to już insza inszość.

    Tulloch,
    Co do Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska, to mnie nie dziwi taka deklaracja, dotychczas na tym wydziale mieli uprawnienia nadawania stopni właśnie w dziedzinie nauk o Ziemi. Natomiast jest to problem, że geologia jest w naukach o Ziemi i wyróżniona geologia stosowana w inżynierskich. Tak jak już pisałem, te podziały biegną często bardzo dziwnie, wręcz nawet ten podział jest niejasny patrząc z punktu widzenia uprawiania nauki, a nawet prowadzenia dydaktyki. W sumie niektóre dyscypliny to dziwne jakieś powiązanie, które ani wyglądem, ani smakiem nie zachęca. To tak jakby kromkę chleba najpierw posmarować dżemem truskawkowym, a później położyć na to kiełbasę musztardę i majonez. Jak dla mnie niestrawne.

  • kahlkopf napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 12:16:58:

    Poza tym, jak widać są ważniejsze sprawy dla wielu niż to co dzieje się obecnie w Polsce: wiadomosci.onet.pl/kraj/zmiana-polskiego-godla-chca-zebrac-100-tys-podpisow-pod-inicjatywa-ustawodawcza/prnx4s2
    Więc żadne tam rankingi międzynarodowe, nauka, dydaktyka, najważniejsze to nowe godło i korona z krzyżem!

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 12:34:18:

    @kahlkopf
    Artykuł z FA jest ciekawym źródłem informacji, ale nie ma tam nic o tym, że ewaluacja ma uwzględniać pozycję w rankingach. Autor artykułu jest człowiekiem "od rankingów", zatem nic dziwnego, że koreluje sobie te dwie rzeczy. Mówiąc "moloch" miałem (w tym przypadku) na myśli wydziały, nie uczelnie. Myślę, że nawet na uczelniach-molochach nowe reguły preferują stosunkowo niewielkie, ale dynamiczne, jednostki naukowe (niekoniecznie nawet jednorodne). Oczywiście się tego nie dostrzega, myślenie rektorów dryfuje wręcz w odwrotnym kierunku: i właśnie to chciałem wskazać. Możliwe, że na UW intuicja była dobra (dynamiczne jednostki naukowe, mniej więcej takie jak teraz), ale jakoś dziwnie - być może zbyt jednolicie dla wszystkich - projektowali strukturę dydaktyczną. Na wydziałach naukowych mogą zostawić ją przy nauce, w czym to przeszkadza? Na uczelniach badawczych pilnej, i zapewne dość gruntownej, restrukturyzacji wymagają tylko wydziały masowe.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 13:04:26:

    @saranje

    zarządzanie taką masą ludzi, sprzętu, i obiektami bez

    To po co dublować laby. Przecież to wynika z istnienia trzech wydzialow robiących trzy różne dziedziny każdy, zamiast jednej jednostki zajmującej sie daną dziedziną. Jeśli z kolei jest aż taka potrzeba interdyscyplinarności, to po co w ogóle wydziały. Problem ten występuje w politechnikach w większym stopniu niż uniwersytetach. W zasadzie cieżko wskazać uniwersytet na którym występują takie patologie jak w AGH. Są problematyczne kierunki, ale nie dotyczy to badań.

    Instytuty technologiczne maja znacznie wiecej sprzetu a nie maja pierdyliarda komórek od każdego spektroskopu osobno, już nie mówiąc o firmach prywatnych.

    2. Przeniesienie się miedzy wydziałami jest możliwe wymaga tylko zgody dziekanów (i wiem z autopsji że takie rzeczy się odbywają).

    I każdorazowego uzgadniania różnic programowych wyssanych z małego palca żeby różnicowac identyczne kierunki. Natomiast studiowanie między wydziałami wymaga zgody wszystkich świętych na indywidualne nie wiadomo co.

    3. Samorząd ma prawo wystąpić o kursy dodatkowe

    Lol. I co z tego wynika, ilu to osób dotyczy spośród tysięcy które zostały wprowadzone w błąd ofertą lub zwyczajnie się rozmyśliły.

    Ponadto jest program indywidualnego toku studiów oraz studiów międzywydziałowych. - Tak nie jest to prosto załatwić i zależny tylko i wyłącznie od dobrej woli dziekana i prodziekana ale takie możliwości są i sa realizowane.

    Agian, przez 12 wybranych apostołów spośród 15000 nabranych wiernych. Z tego co slyszalem to sie konczy w rektoracie z takim podaniem.

    Ale mniejsza z tym. Mozna powiedziec ze student sobie cudem poradzi, przeciez sobie radza, w Rosji sobie radza, w komunizmie sobie radzili i na platnych amerykanskich studiach sobie radza. Natomiast po jaka cholere N wydzialow tego samego, to przeciez z definicji do niczego prowadzi. Odpowiedz jest tylko jedna: do pozorowania, azeby wykroic swoj kawalek studentow, posadzki, niezaleznosci z tortu. Wylacznie w celu wygodnego trwania, przeciez jaki jest sens naukowy takiej pracy kazdy z kumplami w kanciapie.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 13:45:39:

    @zitterbewegung
    Opis wręcz surrealistyczny, ale wierzę, że prawdziwy.
    Teraz trochę bardziej rozumiem niektóre pomysły tej nowej ustawy,
    może są rozsądniejsze niż mi się wydawało.

    Zatem: dla takiego AGH nowe reguły powinny być bardzo na plus (merytorycznie, bo mało kto lubi zmiany, zwłaszcza chaotycznie wprowadzane). Tu chyba nawet ten warszawski pomysł by pasował (np. jakiś dziekan dydaktyczny dla tych paru tysięcy studentów informatyki). Teraz dla wydziału - masowi studenci to bardziej kłopot niż zysk (SSR), zatem wydziałom powinno zależeć na tym, aby mogły się już zająć swymi głównymi tematykami badawczymi (jeśli o nich jeszcze nie zapomnieli), niż kombinować z wymyślaniem i obsługiwaniem fikuśnych kierunków studiów.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 14:27:31:

    Tu chyba nawet ten warszawski pomysł by pasował (np. jakiś dziekan dydaktyczny dla tych paru tysięcy studentów informatyki)

    Wciąż myślę że jednak tworzenie nad tym wszystkim jeszcze jednej czapy to najgorsze z możliwych rozwiązań. To są nowe kanciapy dla ważnych dyrektorów nie wiadomo czego. Ja myślę że ustawa jednak nie przewidziala tego idiotycznego pomysłu że w przypadku utworzenia szkol wydzialy zostana, te szkoly beda cos na wydzialach zamawiac, nie wiem wynajmować jak nie ławki (był taki pomysł) to chociaż prowadzacych na godziny jak kurtyzany. Do tego jeszcze trzecie cialo awansowo-dyscyplinarne. Ja nie potrafie wytlumaczyc sobie dlaczego i po co tak jest, odpowiedzi szukalbym w politycznych zdolnosciach rektora Pałysa, bo on to wydaje sie rozumiec po co chcial zeby tak bylo.

  • trzy.14 napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 14:30:09:

    W dobie powszechnej edukacji wyższej przypisanie studenta do wydziału naukowego nie ma merytorycznego sensu, poza wygodą kadry, tej zarządzającej.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 14:42:13:

    @trzy.14, @zitt
    Zatem jakie jest optymalne rozwiązanie?
    Być może studia licencjackie poza wydziałami, na poziomie uczelni, a potem drugi i trzeci stopień na wydziałach? Wydaje mi się, ze pomysły UW jakoś wynikają z tego typu idei, choć sama realizacja wydaje mi się jakoś dziwna.

    To o czym piszę, to próba znalezienia jakiegoś sensu, czy wyłuskania lepszych opcji, w tym co jest.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 14:48:09:

    c.d.
    Z tą koncepcją jest o tyle kłopot, że u nas chyba wszędzie postawiono na wyspecjalizowane licencjaty (tu się zwykle rozdziela włos na czworo, może po to, by zwabić studentów nazwami i perspektywami), oraz dość ogólnikowy drugi stopień (bo czasem trzeba uczyć tu ludzi nie mających odpowiednich podstaw kierunkowych). Tego zbyt szybko nie da się odwrócić.

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 15:15:42:

    Mysle ze to jednak w ogole nie jest interesujaca dyskusja jaki model studiow, szczegoly pogramow itd. skoro jedynym celem tej specjalizacji jest to żeby istniał wydział ceramiki. Informatyki istnieje katedra w ramach wydziału i powiedzmy sobie to jest jednak troszke obszerniejszy temat niż ceramika nawet z wzieciem pod uwage różnic miedzy betonem i kafelkami. A takich niezwykle interdyscyplinarnie specjalistycznych wydziałów parachemicznych/materiałowych AGH posiada jeszcze jeszcze ze dwa.

    To sie wszystko da zrobic bez wydzialow, po prostu beda rozne siatki godzin miedzy ktorymi można sie decydowac w polowie drugiego roku, albo cokolwiek. Niechby nawet wszystkie kierunki zostaly po staremu, choc umowmy sie ze matematyka, fizyka, chemia, zajmuja studentom energtyki tak samo pierwszy rok jak studentom technologii chemicznej. Z tym ze maja jeszcze grafike inzynierska i maszynoznastwo bo to elitarny kierunek wydzialu, tak bardzo interdyscyplinarny, taki sam jak wydzialu mechanicznego tylko z dodatkiem chemii. Potem na egzaminie licencjackim taka lista zagdanien: weip.agh.edu.pl/student/dokumenty/dyplomanci/pytania_egz_inz_energetyka-2013-14.pdf Powiedzmy sobie ze ta lista może oblecieć każdy kierunek studiów prowadzony przez AGH, mimo ze wiekszosc pytan ma poziom kompromitujacy (i latwoscia i trudnoscia).

    Mysle ze kwestia bardzo specjalnych wyjatkowych studiow jako uzasadnienia wydzialow ktore powinny byc co najwyzej katedrami to jednak odwracanie uwagi.

  • js.c napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 15:24:30:

    @zitt
    Czyli chodzi o to, aby przyjąć koncepcję w stylu projektu UW, tylko w jeszcze mocniejszej formie (całą dydaktyką rządzi ktoś w rodzaju vice-rektora, składając zapotrzebowanie dydaktyczne instytutom, wydziałom czy katedrom, które same z siebie na kształt i zakres dydaktyki wpływu nie mają)?

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 15:59:22:

    Tak, nie jako nakładki wyższego rzędu, tylko zamiast obecnych czap wydziałowych, przy jednoczesnym spłaszczeniu/łączeniu.

    Na UW to nie ma sensu, bo byłaby to zmiana nazwy wydziałów na szkoły. Szkoły wyższego rzędu również nie mają sensu bo co one miałyby robić na przykład na takim wydziale prawa? Też się będą pokrywać z wydziałami, ale będąc dodatkową strukturą. Jakoś w powstanie szkoły wydziałów ścisłych i o ziemi na Ochocie wierzę umiarkowanie. Ma to też umiarkowany sens. Badawczo żaden. A dydaktycznie na pewno należy umożliwić Mismap/MSOŚ/JSIM/JSEM oraz pożytki z indywidualnej fizyki i chemii wszystkim studentom od pewnego np. progu ocen niezależnie od tego jaki kierunek wybrali przy rekrutacji i czy był to jeden z tych czy kierunek zwykly. No moze JSEM jest tu jakims wyjatkiem ze wzgledu na wydzial ekonomii, choć powiedzmy sobie ze Mismap otwiera tez wydzial filozofii, psychologii. W każdym razie w/w przykłady mówią że to jest już możliwe bez czapy, moze byloby latwiejsze. Na pewno czapa bylaby sprawiedliwsza gdyby miala lepiej placic np za opieke na studentem, ale w takie wydarzenie absolutnie nie liczę, raczej odwrotne: prekaryzację.

    W politechnikach z kolei te rozwazania sa drugorzedne wobec trzech wydzialow chemicznych i czterech pokrywajacych sie z nimi materialowych, dwoch geologicznych, gorniczych i nie wiadomo jeszcze jakich,po prostu nazwijmy je od 1 do 10, albo żeby nikogo nie wykluczać 1', 1*, 1~ itd.

  • sarjane napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 17:52:55:

    @ zitt ja własnie napisałam że są inne laby (nie wiem czy wszystkie) za to wiem jakie obłożenie ich jest na mojej uczelni - wiec ten argument pada.
    Co do kierunków studiów to poniekąd mogę się zgodzić bo jak jeszcze Informatykę na geologii jakoś tam rozumiem to informatykę na wydziale humanistycznym juz nie.
    Ale poza egzotyką typu moda na informatyki oraz 3 IŚ i 2 OŚ to trudno mi znaleźć takie całkowite duble. Inną kategorią jest Odlewnictwo. Bo jest unikalne.

    Zitt nie wiem - ale moim zdaniem gadasz jak studenci "nic się nie da" a próbował pan "nie". Mojej koleżance zajęło zorganizowanie dodatkowego przedmiotu dokładnie 1 rozmowę z prowadzącym i jedną z dziekanem - więc da się. A że przedmiot się spodobał został włączony w roku następnym w ofertę obieraków. Więc się da

  • zitterbewegung napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/24 18:08:20:

    A ja akurat rozumiem te informatyke na humanistycznym. Examples abound. Jest takie cos jak digital storytelling, takie data science pod katem komunikacji. Ja to sobie wyobrażam. Nie w formie kierunku, bez dostępu do kadry informatycznej, ale sobie wyobrażam. dalej jest informatyka i filozofia w Oxfordzie, i to jest coś świetnego. Pisząc o wydziale prawa też się zastanowiłem, ponieważ istnieje prawo i matematyka (!) w jednym z federalnych uniwersytetów brazylijskich. To jest już pełna egzotyka, ale tak naprawdę chodzi tylko o logikę: teorię modeli różnych logik, np prawniczej logiki domniemań, jest też propedeutyka statystyki na sali sądowej.

    A to że sobie ktoś radzi z na pierwszy rzut oka idiotyczną strukturą to jest taki argument jak o tym że bieda nie istnieje bo mnie się udało, albo że kobiety nie mają problemu, bo Maria Curie-Sklodowska. On przede wszystkim dowodzi że ktoś sie już nauczył żyć z nienromalnoscią że ja przestaje zauważać. Cóż, jedni po amputacji mają protezę, inni resztę życia czują fantomowe bóle.

  • andantee napisał(a) komentarz datowany na 2018/11/25 12:45:52:

    A ja mam pytanie z zupełnie innej beczki.

    Na mojej uczelni (niewielka i z kiepskimi wynikami w parametryzacji, parę B i ze dwa C) rektor i dziekani pozwalają na sytuację, w której wiele osób nie wyrabia pensum. Wynosi 210 tylko teoretycznie, w praktyce mamy 120, 150, jak ktoś jest sprytny to nawet do 90 schodzi. W związku z tym pracowników jest coraz więcej, a sytuacja finansowa uczelni ewoluuje we wiadomym kierunku. Czy ktoś takie rzeczy kontroluje "z zewnątrz"?

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide