Robię habilitację

Wpisy

  • sobota, 24 września 2016
    • Ironia

      Wczoraj przeczytałem dwa teksty o 'genderze' i chyba mnie zepsuły do kości. Pierwszy to wpis na blogu mężczyzny, a drugi to artykuł kobiety, oba o sytuacji kobiet w nauce polskiej. Oba pokazują kobiety w cieniu, pierwszy jest o niedopuszczaniu kobiet do sceny intelektualnej, drugi o niedopuszczaniu ich do pracy. Bo nie ma w całej dyscyplinie kobiety, która mogłaby się wypowiedzieć, no i przecież p. Ziutek ma rodzinę, a zatem pierwszeństwo do etatu. Nawiasem mówiąc słyszałem o takich kryteriach w wyznaczaniu recenzentów habilitacyjnych. Trzeba dać Heniowi, bo ma rodzinę na utrzymaniu. Nikomu nie przychodzi do głowy, że Heniu wcale nie utrzymuje rodziny, bo żona Maryla też na 2 etatach, a Zosi dochód w domu jest tak samo ważny jak w rodzinie Henia.

       

      Otóż wkurza mnie ta sytuacja i dlatego piszę o niej. Może jeśli również ja, mężczyzna (my, mężczyźni?) wypowiem się, to będzie się to bardziej liczyć. O ironio!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (69) Pokaż komentarze do wpisu „Ironia”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      sobota, 24 września 2016 01:50
  • czwartek, 22 września 2016
    • Załatwiam ranking

      Dr Kulczycki  donosi o nowym rankingu THES, w którym uczelnie polskie znalazły w szóstej setce uniwersytetów na świecie. Trochę nisko, ale mnie przyszedł do głowy świetny wręcz pomysł, jak dokonać skokowej zmiany w górę.

       

      Otóż jakiś czas temu rozmawiałem (powiedzmy szczerze: plotkowałem) z kolegą na różne tematy, aż zeszło na pewnego dość znanego w Polsce profesora (pozostanie on anonimowy). Kolega nagle powiedział: Ale on nie zna angielskiego. W sensie, nie czyta, nie pisze, nie mówi. Nie zaskoczyło mnie to za bardzo, znam również kilku takich (zaskakuje mnie odrobinę, jak zostali profesorami). I tu pojawił się pomysł. Otóż należy przedstawić autorom rankingu THES zaświadczenia o angielskiej niemocie profesorskiej. Wszak powinnismy porównywać podobne z podobnym i jak tu np. porównywać prof. Jana z prof. Johnem, skoro ten pierwszy po angielsku ani w ząb, a ten drugi nawet nie musiał się wysilać. A czy taki John po polsku gada? No właśnie....

       

      W tenże prosty sposób wzrośnie nam choćby liczba publikacji po angielsku na naukowca, a może i różne inne rzeczy. Moglibyśmy nawet stworzyć jakąś białą księgę do przedstawienia THES. Oczywiście o ile THES może nie uwzględnić naszego angielskiego L4 wobec fizyków czy matematyków (im ten angielski za bardzo potrzebny nie jest), ale wobec humanistów, społeczników, teologów, a może i ekonomistów to mogłoby zadziałałać. I w przyszłym roku i idziemy w górę! Ostro!

       

      Od razu mówię, że rozważałem ranking światowy oparty na publikacjach po polsku (dziedzictwo i te rzeczy), ale to może być nie do przepchnięcia. Rozważałem też tzw. polskie Noble, ale THES może się zorientować, że to nie te same Noble, co w Szwecji.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Załatwiam ranking”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 września 2016 19:30
  • środa, 21 września 2016
    • Logistyka

      Dostałem maila w sprawie terminowości recenzji. Habilitant/ka od jakiegoś czasu czeka już na trzecia recenzję. Kontakty z recenzentem/ką spotykają się ze zrozumieniem i ogólną życzliwością, jednak co recenzent czasu nie znajduje, to nie znajduje. Co ciekawe, recenzenta (lub recenzentki) zupełnie nie interesuje ustawowy termin. Przejmuje się raczej tym, że habilitant czeka, a recenzent opóźnia postępowanie. Wskazuje jednak, że z niezrozumiałych dla niego powodów, Centralna Komisja co rusz przysyła mu nowe postępowanie i on nie nadąża.

       

      Mam dwa komentarze. Po pierwsze, irytuje mnie zmiana relacji z habilitantem z profesjonalnej na moralną. Co prawda, jest termin, ale co mi to tam. Ważniejsze jest to, że biedny habilitant czeka. I choć ciesze się, że serce u recenzenta jeszcze bije i nie jest z kamienia, wolałbym, żeby zamiast je okazywać, wywiązywał się ze swych obowiązków.

       

      Po drugie, przyjmując wyjaśnienia recenzenta za dobrą monetę, mamy sytuację odwrotną od tej na przykład w naukach ekonomicznych, gdzie mała grupa profesorów recenzuje wszystko, co się rusza (a być może również to, co ruszać się przestało). Nie dość, że nie narzekają oni, to nie dopuszczają innych do recenzji. Można się zastanawiać oczywiście, jakiej jakości są te recenzje, ale kto by się tam zastanawiał. Być może więc również w działce mojego korespondenta zakładają, że każdy chce więcej (zarobić) i chcą zrobić recenzentowi przysługę. Ten z kolei narzeka na to, że mu za dużo przysyłają.

       

      Nie wiem, rzecz jasna, czy jakiś członek CK czyta ten blog, jednak chcę zasugerować rewolucyjne rozwiązanie. Otóż, uwaga, idzie nowe, można by zadzwonić do recenzenta i zapytać, czy zgodziłby się na napisanie recenzji. Wiem, mogłoby to oznaczać, że kilka osób mogłoby odmówić, no ale, jak mówią Anglosasi, shit happens. Sugerowałbym też podanie telefonującemu urzędnikowi listy kilku nazwisk (np. 10 ułożonych wg preferencji), żeby nie musiał za każdą odmową czekać na następne posiedzenie i deliberacje uczonych osób.

       

      Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że logistycznie może to być nie do wdrożenia. System ten wymaga kolosalnych nakładów myślowych i telekomunikacyjnych.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „Logistyka”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      środa, 21 września 2016 10:14
  • sobota, 17 września 2016
    • Wytyczne pedagogiczne

      Centralna Komisja nadal przygotowuje moduły, skrzynka pocztowa pusta, no to idę po inspirację 'wiadomo gdzie'. I tak to w najnowszym wpisie przeczytałem to:

       

      Powinniśmy dzięki temu lepiej odczytywać, rozszerzająco interpretować uzyskane dane empiryczne. Kryterium analiz jest bowiem czynnikiem tworzącym znaczenie, a nie tylko rozdzielającym znaczenia.

       

      Nie jestem przekonany, że rozumiem to, co przeczytałem, jednak zastanawiam się nad mocą takich wskazówek. A zatem zastanawiam się nad wpływem prominentnych naukowców. Pisałem tu o tym nie  raz, nie raz tu też były na ten temat dyskusje. Jednak tym razem mamy konkretne wskazówki, co trzeba robć w dyscyplinie. Na cytowanym blogu można oczywiście znaleźć, o czym już pisałem niedawno.

       

      Gdy przeczytałem cytowany wpis, naszły mnie myśli o tym, ilu pedagogów już zastanawia się nad tym, jak wprowadzić interpretację rozszerzającą, ilu recenzentów będzie się zastanawiało, czy u doktoranta/habilitanta odczytanie jest wystarczająco rozszerzejące.

       

      Sapienti sat.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (18) Pokaż komentarze do wpisu „Wytyczne pedagogiczne”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      sobota, 17 września 2016 21:46
  • czwartek, 15 września 2016
    • Wiatraki

      Profesor Śliwerski podejmuje ważną kwestię opłat za postępowania habilitacyjne. Pisze nawet:

       

      Nie dajcie się doktoranci i doktorzy wrabiać w jakieś pokątne finansowanie jednostek w uczelniach państwowych wbrew obowiązującemu prawu.

       

      Nie, nie dajcie się. Ale przy okazji pomyślcie o swojej hablitacji i zastanówcie się, co jest ważne. Bo jeśli wasza uczelnia nie chce pokryć kosztów (być może nawet z powodu czyjegoś widzimisię), to zadajcie sobie pytanie, co jest ważniejsze. Habilitacja czy kłócenie się o koszta wymagane przez uczelnię przeprowadzjącą postępowanie.

       

      A sprawa moim zdaniem wygląda tak. Profesor-pedagog jak zwykle patrzy na rzeczy od tyłu. Przecież oczekiwanie, że doktorant czy habilitant, który już właśnie ma wszcząć postępowanie będzie się buntował i nie wpłacał, jest niepoważne. Oczywiście oni wpłacą darowiznę, a nawet dwie. Może lepiej byoby wykorzystać swą pozycję w Prezydium Centralnej Komisji i wskazać ministerstwu tego typu praktyki. Nie ulega wątpliwości moim zdaniem, że praktyki oczekiwania darowizn są nieetyczne. Uczelnie jednak to robią, bo mogą. Ale równie nieetyczne jest oczekiwanie, że sprawa zostanie załatwiona przez samych zainteresowanych. Nie, to prominienci naukowi, tacy jak prof. Śliwerski, powinni sprawę załatwiać!

       

      Ale skoro Prezydium nie jest w stanie zapewnić informacji na swojej własnej stronie internetowej (to już 3 miesiące, a dwa od czasu, gdy profesor-pedagog stwierdził, że jedzie na wakacje), zapewne trudno oczekiwać, że będą załatwiać cokolwiek.

       

      A zatem doktoranci, walczcie z uczelniami, od których chcecie doktorat. Na pewno wam się uda! To wcale nie są wiatraki!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (29) Pokaż komentarze do wpisu „Wiatraki”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 września 2016 01:22

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs