Robię habilitację

Wpisy

  • piątek, 12 października 2018
    • Parametryzacja wyimaginowana

      Z braku czasu nie zaglądałem przez ostatnich kilka dni do komentarzy, więc nie wiem, czy o tym już było. Jednak z kronikarskiego obowiązku donoszę o nowym wpisie prof. Kulczyckiego na temat określania się dyscyplinarnego na potrzeby parametryzacji.

       

      Kulczycki pisze:

       

      ...reprezentowanie dziedzin i dyscyplin przez pracowników prowadzących działalność naukową w ewaluowanym podmiocie jest tak kluczowe dla władz uczelni instytutów. Oczywiście reprezentujemy dziedziny i dyscypliny według nowego podziału obowiązującego od 1 października 2018 r.

       

      O tym, jak głupie jest zapisywanie się do dyscyplin, pisałem kilkukrotnie. O tym, że nowa ustawa idzie w kierunku przeciwpołożnym do tego, w którym podąża nauka światowa, również. Na naszych oczach umiera interdyscyplinarność w nauce polskiej.

       

      W mojej uczelni trwa już dyskusja na temat tego, co robić. Na szczęście nikt nie uważa, że my coś reprezentujemy, czy też że zapisywanie się do dyscyplin odzwierciedla jakąkolwiek rzeczywistość naukową, badawczą czy jeszcze jakąś inną.

       

      Dyskusja idzie w dwóch kierunkach. Po pierwsze zapisujemy się do dyscypliny naszych stopni. Zaletą tego rozwiązania jest jego prostota. Po drugie, zapisujemy się tam, gdzie powie nam uczelnia. A zatem to mądrzy stratedzy uczelniani zadecydują, gdzie powinniśmy się zapisać, a zrobią to tak, żeby uczelni przyniosło to najwięcej zysku. Zalętą tego rozwiązania jest jego dopasowanie dopotrzeb uczelni. Mówiąc szczerze, nie mam bardzo wyrobionego  zdania, która z opcji jest lepsza. To, co jednak jest najważniejsze dla mnie, to zrozumienie, że zapisy dyscyplinarne są działalnością z pogranicza creative writing. 

       

      I tu chciałbym się podzielić wnioskiem najważniejszym. Otóż nowa ustawa osiągnęła to, czego jeszcze nie osiągnięto chyba w polskiej parametryzacji. A mianowicie, podstawą oceny parametrycznej będzie rzeczywistość w całości wyimiganowana (to ostatnio popularne słowo). Można jednak dzięki temu uznać, że wprowadzono do parametryzacji nowy wymiar.  Bowiem do tej pory oceniano nasze publikacje i działalność naukową (z wieloma zastrzeżeniami, można uznać, że oceniano jakąś rzeczywistość instytucjonalną). Teraz jednak oceniać będziemy również zdolności władz uczelni do tworzenia literatury, może nie od razu pięknej, jednak prawie na pewno nie literatury faktu.

       

      I tak to przyszłe pokolenia będą studiowały polską literaturę niepiękną, choć z pewnością należącą do fikcji literackiej.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (241) Pokaż komentarze do wpisu „Parametryzacja wyimaginowana”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      piątek, 12 października 2018 19:36
  • poniedziałek, 01 października 2018
    • Dna nie ma

      Oto niedawne postępowanie profesorskie, na które zwrócono uwagę na Twitterze. Przynajmniej dwe recenzje w tym postępowaniu przejdą do historii nauki polskiej; przez dziesięciolecia będziemy mówić o tym postępowaniu jako o tym, które wyznaczyło nowe otchłanie nauki polskiej.

       

      Otóż prof. Wróbel z Uniwersytetu Warszawkiego pisze:

       

      Pracę ściśle naukową Andrzeja Zybertowicza oceniam krytycznie, jego działalność organizacyjna i dydaktyczną więcej niż pozytywnie. Osobiście uważam, że raz wyzwolona wola stania się profesorem jest nie do zatzymania. Jeśli Andrzej Zybertowicz uznał, że są powody, aby przyznać mu profesrurę, to zapewne tak jest.

       

      Z kolei prof. Król z tej samej uczelni pisze:

       

      Opinia moja jest wyjątkowo krótka, ponieważ przedstawione do oceny prace naukowe są nieliczne, a ich konkluzje na tyle nie dopracowane, że trudno o polemikę. Jednak prace te są.

       

      A zatem pierwszy recenzent pisze to tym, że nie dorobek, lecz chęć szczera zrobi z ciebie belwedera, drugi recenzent pisze recenzje egzystencjalną - dorobek jest. Oczywiście dopuszczam możliwość, że recenzenci postanowili być w swych konkluzjach ironiczni, chcieli puścić oko do czytelnika. Tak mogło być, jeśli jednak tak było, to ja bym proponował, żeby swoją ironią recenzenci puknęli się w łeb. Recenzje awansowe nie są od tego, żeby w nich dodatkowe przesłania przesyłać.

       

      Za każdym razem, gdy czytam tego typu recenzje, zastanawiam się nad tym, czy osiągnięto już dno. I gdy czytałem te dwie recenzje, doznałem olśnienia. Otóż pytanie, które zadawałem, było z gruntu bez sensu. Bowiem te recenzje pokazują, że żadnego dna nie ma. Są tylko poziomy bezednia, otchłani, w której znajduje się, jak się okazuje, również polska socjologia.

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (404) Pokaż komentarze do wpisu „Dna nie ma”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 października 2018 11:44
  • sobota, 22 września 2018
    • Idzie jeszcze nowsze

      Prof. Kulczycki opisuje najnowszy tryb habilitacji, który zacznie obowiązywać w przyszłym roku. Czas się nad nim pochylić.

       

      1. W nowym nowym trybie pozostaje konieczność osiągnięcia znacznego wpływu na rozwój dyscypliny. A zatem polska nauka nadal będzie dyscypliny rozwijać, choć istnieje duże prawdopodobieństwo, że owe dyscypliny o tym wiedzieć nie będą. Zawsze mi się przypomina tu rozmowa przedszkolaków, w której jeden mówi, że ma już dziewczynę, ale ona jeszcze o tym nie wie.

       

       2. Okazuje się jednak, że ministerstwo nie pozwoli teraz tak sobie publikować -  trzeba będzie publikować na listach. I tu chciałem napisać. że to tylko pozornie to działanie projakościowe, bo jak to mówil Jeff Goldblum w Jurassic Park - life will find the way. Podobnie jak polska nauka znajdzie sposób, zeby listy przechytrzyć, a i jak odwalić rzadką perłę poza listami. Okazuje się, że już sama ustawa takie formy przechytrzenia sugeruje.

       

      3. Trzeba będzie sie też wykazać działalnością naukową poza uczelnią. I aż żal mi się zrobiło badaczy, którzy będą musieli pojechać do kolegów za granicę. Nie wiadomo po co.

       

      4. Rezygnujemy w naukometrii, może dlatego że i tak się nikt nią nie przejmował.

       

      5. Humaniści będą mieli kolokwium. Nie do końca jest jasne, dlaczego akurat humanistów wyróżniono tym zaszczytem. Może dlatego, ze polska humanistyka w dużej mierze nie ma z kim rozmawiać, więc porozmawia sama z sobą. Przywrócenie kolokwium, jak napisał p. Kulczycki, to najgorsza i zupełnie niepotrzebna zmiana. Trudno się z tym nie zgodzić.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (244) Pokaż komentarze do wpisu „Idzie jeszcze nowsze”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      sobota, 22 września 2018 15:42
  • poniedziałek, 10 września 2018
    • Świat nie zadrżał

      Kolejny na temat parametryzacji. Polskie Towarzystwo Socjologiczne opublikowało opinię na temat projektów rozporządzeń MNiSW. Moim zdaniem, opinia ta zawiera spostrzeżenia trafne i mam nadzieję, choć dość niewielką, że ministerstwo zapozna się z nią. Podejrzewam jednak, że na zapoznaniu się skończy.

       

      Opinia nie zawiera niczego nowego. Pańszczyzna dyscyplinarna, dziwna klasyfikacja dyscyplin (warto tu przypomnieć, że w polskiej nauce znika astronomia - Kopernik się w grobie przewróciła!), zniechęcanie do badań współautorskich, podważanie interdyscyplinarności. Wszystko to wiemy, o wszystkim rozmawialiśmy na blogu, a i przeczytaliśmy w prasie.

       

      Ale wydaje mi się, że szczególnie jedna z uwag jest ważna i warto się nad nią zastanowić głębiej. Otóż PTS zwraca uwagę na 6 progów punktowych i wskazuje, że różnica między czasopismami zakwalifikowanymi z 200 i 140 pkt. w rzeczywistości naukowej jest niewielka, jednak w polskiej parametryzacji kolosalna. Zgadzając sie z tym, chciałbym tu dodać swoje trzy grosze.

       

      Otóż zmieniając obiekt parametryzacji z jednostki na dyscyplinę, MNiSW wydaje się nie rozumieć, że dyscypliny nie są jednorodne i nie jest tak, że wszystkie subdyscypliny mają podobnie punktowane czasopisma. Oczywiście można argumentować, że przy ocenie wszystkich pracowników z dyscypliny to się 'uśredni' (podobnie jak uśredniało się w parametrzyacji jednostek), jednak wcale nie jest to takie pewne, szczególnie w małych grupach. Wydaje mi się też, na nosa, że różnice subdyscyplinarne ujawnią się wyraźniej w nowym systemie.

       

      Znacznie poważniejsze konsekwencje może to mieć przy ocenie pracowników.  Punkty parametryzacyjne nie do tego służą, jednak to one są najczęściej używane w ocenach pracowników. Ja mam niestety tak, że najlepsze czasopisma, w jakich mogę publikować, mają co najwyżej 140 punktów, inne 100, a jedno, bardzo dobre i szanowane czasopismo ma jedynie 70 punktów. Co ciekawe, część czasopism, w których publikuję, relatywnie obniżyła się w ocenach, część została, mniej więcej, na tym samym poziomie. Z dnia na dzień więc, nie robiąc nic, stałem się pracownikem o znacznie gorszym dorobku.

       

      Jednak pomimo tego że w polskiej parametryzacji jestem znacznie mniej atrakcyjnym pracownikiem, poza polską nauką, nic się nie zmieniło. Zupełnie nic. I ja nadal mam tak samo przyzwoite publikacje. Nie do końca wiem, jak to ma być z tym umiędzynarodowieniem, jednak nauka międzynarodowa nie za bardzo zwraca uwagę na polskie przepisy parametryzacyjne.

       

      Na koniec, to właściwie mam pytanie. Czy poza samym ministerstwem ktoś jeszcze uważa, że pomysły MNiSW mają sens?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (417) Pokaż komentarze do wpisu „Świat nie zadrżał”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 września 2018 12:48
  • wtorek, 28 sierpnia 2018
    • Ogon macha psem

      Pod poprzednim wpisem kardla napisała:

       

      Niestety już teraz dostaliśmy maila od szefostwa z poleceniem służbowym dostosowania strategii publikacyjnej do nowych przepisów. I informacją, że w przypadku wyboru złej strategii, najprawdopodobniej konieczne będą zwolnienia... 

       

      Bo chociaż jeszcze nie wszystko wiemy, to wiemy już wystarczająco dużo, by instytucje reagowały na doniesienia z MNiSW. No i zareagowała przynajmniej jedna, jestem przekonany, że inne podążą jej śladem. I teraz kilka komentarzy.

       

      1. Mam nadzieję, że uczelnie powstrzymają się przed tak idiotycznymi nakazami. One przecież nie mają sensu. Ogon zaczął machać psem! My mamy publikować w najlepszych pismach nadających się do opublikowania naszych badań, a nie tam, gdzie minister uzna za stosowne.

       

      2. Mam wrażenie, że obecne plany parametryzacyjne to próba ręcznego sterowania nauką wedle pomysłu jednego czy drugiego urzędnika. Warto pamiętać, że prędzej (miejmy nadzieję) czy poźniej, zasady parametryzacji się zmienią. Mam nadzieję, że szkody, które zapowiadane zmiany dokonają, nie będą drastyczne.

       

      3. Po raz kolejny piszę, że w nauce polskiej umiera interdyscyplinarność. I nie jest to wcale piękna śmierć. Wszyscy ci, którzy znajdują się w mainstreamie swych dyscyplin, będą zachwyceni nowymi zasadami. To czystość dyscyplinarna będzie decydować o jakości badań, dokładnie odwrotnie niż w świecie, którym warto się przejmować. Nigdy nie słyszałem, by badacz amerykański czy brytyjski martwił się o to, czy publikuje 'w dyscyplinie'. Nauka polska jak zwykle toruje nowe drogi - tym razem wprost do XIX wieku.

       

      4. To, co mnie (i pewnie innych) przeraża w nowych doniesieniach, to to, że ci którzy jeszcze rok temu byli świetnymi badaczami, bardzo przydatnymi dla uczelni, z dnia na dzień mogą się znaleźć na aucie. Z dnia na dzień minister Gowin dokona rewolucji w polskiej nauce. I nie, nie będzie to rewolucja 'projakościowa', jak to przekonywali dyscyplinarni mainstreamowcy. Nie, 'konstutucja nauki' spowoduje, że tym, którzy świetnie sobie radzą żonglując dyscyplinami w przestrzeni pomiędzy nimi, mówimy, że są do bani. A nas jest znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.

       

      Konstytucja nauki wywraca naukę polską do góry nogami. Moim zdaniem, sądząc po tym, co wiemy dzisiaj, to tylko zła zmiana.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (375) Pokaż komentarze do wpisu „Ogon macha psem”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      wtorek, 28 sierpnia 2018 19:13

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Czytam

Warsztat badacza

Dariusz Galasiński - Blog

Graham Scambler - Blog

LSE - Blogs

Piotr Stec

language: a feminist guide