Robię habilitację

Wpisy otagowane „autoreferat”

  • środa, 22 kwietnia 2015
    • Nie wychylać się

      Zostałem niedawno poproszony o przeczytanie i skomentowanie autoreferatu osoby gotowej do złożenia wniosku. Autoreferat przeczytałem, nie podobał mi się i już miałem to powiedzieć autorowi, gdy przypomniałem sobie moje własne rozterki. Wszak na stronach CK wisiały i nadal wiszą dwa typy autoreferatów. Zdecydowanie częstszy, występujący we wszystkich dyscyplinach, do których zaglądam, to taki, w którym habilitant dokonuje streszczenia 'osiągnięcia'. Autoreferat spełnia rolę zazwyczaj kilku- czy kilkunastostronicowego abstraktu cyklu czy monografii. Drugi typ, rzadki, to omówienie dorobku haiblitanta w kontekście dyscypliny habilitanta. Nie ma w takim autoreferacie żadnych streszczeń - jest 'biografia intelektualna' połączona z opisem wkładu habilitanta w 'rozwój dyscypliny'. Nie muszę dodawać, że jestem zwolennikiem tej drugiej opcji.

       

      Autoreferat, który przeczytałem, był klasycznym przykładem autoreferatu pierwszego typu. Habilitant napisał abstrakt, z którego recenzent dowie się wszystkiego o osiągnięciu habilitanta, jak i o jego głównych publikacjach, będzie mógł odpowiednie fragenty żywcem przenieść do recenzji. Przypomniałem sobie też, że Centralna Komisja zamieściła formularz wzorowego autoreferatu, w którym prosi o streszczenie. Po krótkich wahaniach do niego właśnie odesłałem proszącego o zdanie habilitanta, mówiąc, że doskonale wpisał się w oczekiwania.

       

      I tak to habilitant nie będzie się wyróżniał, recenzenci będą mogli korzystać z opcji ctrl-C oraz ctrl-V, a polska nauka będzie rosła w siłę z poczuciem, że coraz więcej osób ma znaczny wkład w rozwój dyscypliny.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (25) Pokaż komentarze do wpisu „Nie wychylać się”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      środa, 22 kwietnia 2015 11:37
  • wtorek, 02 grudnia 2014
    • Skandal

      W najnowszym wpisie prof. Śliwerski pisze o 'habilidyletantach' (a właściwie pisał, bo rano zmienił tytuł wpisu), a wpis dobrze się wpisuje w dyskusje na tematy polskiej szuflandii naukowej.

       

      Najbardziej jednak uderzyło mnie jedno ze zdań. Profesor pisze:

       

      Ba, niektórzy nawet czytają zamieszczone na tej stronie recenzje mimo, że nie znają, bo nigdy nie czytali (a więc i nie mają podstaw do porównań) rozpraw jakiegoś habilitanta.

       

      Należę do tych 'niektórych', należałem też jako habilitant, nie zdawałem sobie sprawy, że to coś głupiego czy nagannego. Powiedziałbym, ba, uważam, że to pożyteczna lektura dla każdego habilitanta (podobnie jest autoreferatami, których czytanie piętnuje Profesor). Nie dość, że dobrze jest rozumieć, na czym skupiają się recenzenci, to dobrze jest też rozumieć, jakie standardy oceny obowiązują w danej dyscyplinie czy dziedzinie. Uważam nawet, że implikacja, iż recenzję można zrozumieć tylko po przeczytaniu pubikacji (w wypadku pedagogiki to chyba zawsze jest 'rozprawa'), której dotyczy, nie ma większego sensu.

       

      Habilitacja kreślona przez pedagoga to jednostkowe postępowania, które nie mają z sobą nic wspólnego. A to, jak mi się wydaje, jest nie tylko niezgodne z zamiarami polskich prawodawców, to na dodatek nie ma większego sensu w ocenie naukowej w ogóle.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (40) Pokaż komentarze do wpisu „Skandal”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 grudnia 2014 11:15
  • piątek, 16 maja 2014
  • czwartek, 15 maja 2014
    • Non omnis moriar

      Po raz kolejny w autoreferacie habilitantka opisowo przedstawia swój życiorys. Dowiadujemy się o początkach poetyckich, o jej drodze nauczycielskiej i bibiotekarskiej w szkole gminnej. Autoeferat jakich wiele, jednak poziom szczegółów, które przedstawia habilitantka, uderza. Dowiadujemy się bowiem, że nadanie imienia szkole gminnej zostało transmitowane przez lokalną telewizję (o ile rozumiem intencje habilitantki jest to powód do dumy i chwały). Nadanie imienia to zresztą chyba jakaś karma habilitantki, bo również w innej szkole zajmowała się tym. Habilitantka organizowala Dni koreańskie w szkole, była opiekunem koła teatralnego, recytatorskiego, a nawet turystycznego w szkole. A dzieło habilitantki żyje nadal w sześciorgu jej ucznach, którzy wybrali (tak!!) studia humanistyczne.

       

      Miałem wrażenie, że czytam życiorys powiatowej poetki, zasłużonej nauczycielki gminnej, a nie autorefereat w postępowaniu habilitacyjnym.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Non omnis moriar”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 maja 2014 09:26
  • czwartek, 08 maja 2014
    • The day sociology stood still

      Pojawił się autoreferat, w którym habilitantka wyraźnie formułuje swój wkład w 'socjologię jako dyscyplinę naukową' (nie będę złośliwy i nie zapytam, czym jeszcze jest socjologia). Na stronie 3, habilitantka podaje, że jej wkład składa się z:

       

      analizy koncepcji postmodernistycznej;

      wydobycie 'kształtu' postmodernistycznej rzeczywistości społecznej;

      zestawienie koncepcji postmodernizmu;

      analiza społeczeństwa ponowoczesnego.

       

      Czytałem i czytałem i za żadne skarby nie chciał mi z tego wyjść wkład. Bo według mnie wychodzi na to, że wkładem jest to, że habilitantka coś zrobiła. Wkładem jest to, że habilitantka podjęła analizę. Że analiza mogła nie przynieść znaczących wyników, że wyniki mogły być banalne, mogły być powtórzeniem tego, co już napisano (a bardzo pobieżne zerknięcie do Google Scholar wskazuje, że napisano bardzo dużo), nie ma znaczenia. Przecież habilitantka pochyliła się nad problemem! A jak się tak pochylała, socjologia zamarła i w okamgnieniu się zmieniła, bo nastąpił wkład i rozwój.

       

      Po raz kolejny przywołuję kwestię znacznego wkładu w dyscyplinę, nie tylko dlatego, że uważam, że to kryterium idiotycznie. Wreszcie wyłuszczono wprost, co rozumie się przez wkład. A to, co wskazuje, żadnym wkładem, moim zdaniem, nie jest. Sama analiza, opis, zestawienie nie jest żadnym wkładem w dyscyplinę. Wskazuje co najwyżej, że badacz coś zrobił. A habilitacja nie powinna być nagrodą, że habilitant raczył kiwnąć palcem.

       

      Niestety, podejrzewam, że habilitantka nie jest osamotniona w swoim rozumieniu wkładu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „The day sociology stood still”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 maja 2014 15:16

Kanał informacyjny

Czytam:

Doktorat - nauka - uczelnia

Warsztat badacza

Doktrynalia