Robię habilitację

Wpisy otagowane „autoreferat”

  • wtorek, 25 marca 2014
    • Spółdzielnia

      Ostatni krótki wątek na temat autoreferatu na forum zachęcił mnie do refleksji nad moim własnym autoreferatem. Siedziałem nad nim i siedziałem, wielokrotnie go przerabiałem, głównie skracając. Uważam nadal, że wyszło nieźle, był zwięzły, omawiał krótko wyniki najważniejszych badań, pokazywał również moją 'drogę badawczą', układając ją w główne grupy problemowe/tematyczne. Skupiałem sie na tym, co nowe, co wg mnie ciekawe, na 'wkładzie'. Troche sie pewnie za bardzo przejmowałem, ale kto wie....

       

      Przez jakiś czas nie byłem na stronach Centralnej Komisji, dziś zaglądnąłem, otworzyłem nowy autoreferat, a tu elaborat na ponad 20, po kolei omawiający poszczególne publikacje. Taki autoreferat nie pokazuje 'sylwetki' badacza. Habilitant nie pisze, czym sie zajmuje, nie pokazuje problemów badawczych, zamiast tego po kolei pisze króciutkie abstrakty swych publikacji. 

       

      Wydaje mi się zresztą, że to takie autoreferaty dominują, nie tylko zreszta w humanistyce. Tak, jakby autor chciał ułatwić recenzentom zadanie i przygotował serię gotowców, które można skopiować i wkleić do recenzji. Nawet ci, co czytaja nie muszą juz czytać - habilitant pisze za nich. I tak to w powstaje spółdzielnia symbioza habilitancko-recenzencka.

       

      Nawiasem mówiąc, dzisiaj znalazłem też autoreferat na 45 stron (na oko, na półtora interlinii), to chyba rekord. Uzupełniam: właśnie natrafiłem na autoreferat liczący ponad 50 stron.
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (21) Pokaż komentarze do wpisu „Spółdzielnia”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 marca 2014 00:55
  • środa, 12 marca 2014
    • Kursy?

      Kolejny zaskakujący autoreferat. Tym razem habilitant postanowił nie omawiać nie tylko swego osiągnięcia badawczego, ale nawet dorobku badawczego. Poświęcił mu jeden akapit, wskazując na tematykę, którą podejmował. Jestem ciekawy, czy recenzenci odniosą się do tego.

       

      Nawiasem mówiąc, im więcej postępowań przeczytałem, tym bardziej odnoszę wrażenie, że recenzenci i tak nie odnoszą się do autoreferatu (czy go czytają?), więc cały stres i zamieszanie związane z pisaniem go są właściwie niepotrzebne. I może opis kursów, które prowadził habilitant, w zupełności wystarczy.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kursy?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      środa, 12 marca 2014 16:49
  • poniedziałek, 23 grudnia 2013
    • Bylejakość

      Chciałbym jeszcze pociągnąć temat rozpoczęty komentarzem na temat niechlujnego autoreferatu. Otóż niechlujność autoreferatów jest czymś, powiedziałbym, częstym. W większośći autoreferatów, które przeczytałem, można znaleźć drobne usterki. Są to w szczególności błędy interpunkcyjne, niespójne formatowanie czy usterki stylistyczne. Wszystkie te rzeczy nie wpływają jednak chyba na jakość wniosku. Podejrzewam nawet, że wielu z tych usterek recenzenci nie zauważają.

       

      Jednak w wielu jednak autoreferatach można znaleźć błędy ortograficzne i gramatyczne. Zdarzają się też błędy rzeczowe. Mówiąc ogólniej, gdy zaczynałem czytać autoreferaty, często zaskakiwała mnie ich niechlujność czy niestaranność. Za każdym razem zastanawiałem się, co myślą sobie o nas nasi studenci, a wiem, że zdarza się im czytać dokumenty habilitacyjne.

       

      Od kiedy jednak nabrałem 'potencjału recenzyjnego', zastanawiam się też, co zrobić z takim wnioskiem. Czy nieprofesjonalnie przygotowany wniosek, powinien być przedmiotem postępowania? Czy można go zwrócić czy jedynie złośliwie wskazać, że habilitant jeszcze nie opanował wszystkich opcji edytora tekstów? Co ciekawe, recenzenci bardzo rzadko komentują tego typu rzeczy. Może się juz przyzwyczaili do bylejakości?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „Bylejakość”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 grudnia 2013 12:33
  • czwartek, 19 grudnia 2013
    • Z obowiązku

      Pojawił się kolejny autoreferat, w którym habilitant wymienia rozprawę doktorską jako część osiągnięcia habilitacyjnego. Habilitant robi to otwarcie, doktorat jest pierwszym elementem osiągnięcia. Tym razem jednak, co najciekawsze, doktorat nie został opublikowany. Innymi słowy, habilitant po prostu podaje swą nieopublikowaną rozprawę doktorską jako część, po staremu, rozprawy habilitacyjnej.

       

      Nie rozumiem, jak rozprawa doktorska może być częścią rozprawy habilitacyjnej. Habilitant ją przecież napisał po to, by dostać doktorat i doktorat ten dostał (30 lat temu)! Dziwi mnie to również dlatego, ponieważ habilitant skończył administrację, wydaje się więc, że powinien być w stanie przeczytać i zrozumieć ustawę i rozporządzenie. Czyżby zmiana nazewnictwa z 'rozprawa' na 'osiągnięcie' wprawiła go w osłupienie? Czyżby formularze CK, na których podaje się teraz cały dorobek publikacyjny (bez zerowania po każdym postępowaniu awansowym) były tak skomplikowane, że politologowi wyszło, że doktorat jest częścią habilitacji?

       

      Na dodatek habilitant nie podaje tytułu osiągnięcia, publikacje, które wymienia, oscylują między zjawiskami patologii, przez zabezpieczenie starości  rolników, aż do bezrobocia i rynku pracy. Nawet przy niezwykle liberalnym podejściu, jednotematyczność tych publikacji wydaje się wątpliwa. I wreszcie, formularz 'dorobkowy' ze stron CK stał się częścią autoreferatu, dzięki czemu 'standardowego' autoreferatu nie ma.

       

      Podsumowując, mam wrażenie, że to najgorzej przygotowany wniosek habilitacyjny, jaki do tej pory widziałem. Przywołuję go po trosze z obowiązku i ku przestrodze, po trosze dlatego, bo zastanawiam się, co bym zrobił, gdybym zobaczył taki wniosek. Mówiąc inaczej, czy taki wniosek można potraktować poważnie?

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (18) Pokaż komentarze do wpisu „Z obowiązku”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      czwartek, 19 grudnia 2013 02:03
  • niedziela, 21 lipca 2013
    • Która część "po doktoracie" jest niejasna?

      Nowy autoreferat z nauk humanistycznych. Po raz kolejny nie rozumiem, dlaczego w osiągnięciu znajduje się książka z doktoratu. Mam wrażenie, po raz kolejny, że habilitant nie zadał sobie trudu przeczytania ustawy, w której dość wyraźnie napisano, że

       

      Do postępowania habilitacyjnego może zostać dopuszczona osoba, która posiada
      stopień doktora oraz osiągnięcia naukowe lub artystyczne, uzyskane po otrzymaniu stopnia
      doktora....

       

      Powiem to własnymi słowami: książka doktorska nie może stanowić całości czy części osiągnięcia habilitacyjnego.

       

      I trochę ogólniejszy komentarz. Wielokrotnie widziałem autoreferaty habilitantów w naukach społeczno-humanistycznych, którzy najwyraźniej nie rozumieją, czym jest owo tajemnicze 'osiągnięcie' z ustawy o stopniach. I tak jak cytowany tu habilitant wkładają do osiągnięcia wszystko, co mają w cv, łącznie z dorobkiem 'doktorskim' i artykułami w prasie lokalnej. I choć nie przeszkadza mi atematyczność tych osiągnięć, przeszkadza mi to, że habilitant twierdzi, że wszystko, co napisał, miało znaczny wpływ na rozwój dyscypliny. Przeszkadzają mi też autoreferaty, które wskazują, że habilitanci nie są w stanie się zastosować do nieszczególnie trudnego zapisu ustawy.

       

      I na koniec, wydawałoby mi się, że to właśnie habilitanci z humanistyki powinni być w stanie przeczytać ustawę ze zrozumieniem. Ciśnie mi się tu jeszcze parę złośliwości na temat humanistów, ale się powstrzymam.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (27) Pokaż komentarze do wpisu „Która część "po doktoracie" jest niejasna?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 lipca 2013 12:38