Robię habilitację

Wpisy otagowane „autoreferat”

  • czwartek, 19 grudnia 2013
    • Z obowiązku

      Pojawił się kolejny autoreferat, w którym habilitant wymienia rozprawę doktorską jako część osiągnięcia habilitacyjnego. Habilitant robi to otwarcie, doktorat jest pierwszym elementem osiągnięcia. Tym razem jednak, co najciekawsze, doktorat nie został opublikowany. Innymi słowy, habilitant po prostu podaje swą nieopublikowaną rozprawę doktorską jako część, po staremu, rozprawy habilitacyjnej.

       

      Nie rozumiem, jak rozprawa doktorska może być częścią rozprawy habilitacyjnej. Habilitant ją przecież napisał po to, by dostać doktorat i doktorat ten dostał (30 lat temu)! Dziwi mnie to również dlatego, ponieważ habilitant skończył administrację, wydaje się więc, że powinien być w stanie przeczytać i zrozumieć ustawę i rozporządzenie. Czyżby zmiana nazewnictwa z 'rozprawa' na 'osiągnięcie' wprawiła go w osłupienie? Czyżby formularze CK, na których podaje się teraz cały dorobek publikacyjny (bez zerowania po każdym postępowaniu awansowym) były tak skomplikowane, że politologowi wyszło, że doktorat jest częścią habilitacji?

       

      Na dodatek habilitant nie podaje tytułu osiągnięcia, publikacje, które wymienia, oscylują między zjawiskami patologii, przez zabezpieczenie starości  rolników, aż do bezrobocia i rynku pracy. Nawet przy niezwykle liberalnym podejściu, jednotematyczność tych publikacji wydaje się wątpliwa. I wreszcie, formularz 'dorobkowy' ze stron CK stał się częścią autoreferatu, dzięki czemu 'standardowego' autoreferatu nie ma.

       

      Podsumowując, mam wrażenie, że to najgorzej przygotowany wniosek habilitacyjny, jaki do tej pory widziałem. Przywołuję go po trosze z obowiązku i ku przestrodze, po trosze dlatego, bo zastanawiam się, co bym zrobił, gdybym zobaczył taki wniosek. Mówiąc inaczej, czy taki wniosek można potraktować poważnie?

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (18) Pokaż komentarze do wpisu „Z obowiązku”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      czwartek, 19 grudnia 2013 02:03
  • niedziela, 21 lipca 2013
    • Która część "po doktoracie" jest niejasna?

      Nowy autoreferat z nauk humanistycznych. Po raz kolejny nie rozumiem, dlaczego w osiągnięciu znajduje się książka z doktoratu. Mam wrażenie, po raz kolejny, że habilitant nie zadał sobie trudu przeczytania ustawy, w której dość wyraźnie napisano, że

       

      Do postępowania habilitacyjnego może zostać dopuszczona osoba, która posiada
      stopień doktora oraz osiągnięcia naukowe lub artystyczne, uzyskane po otrzymaniu stopnia
      doktora....

       

      Powiem to własnymi słowami: książka doktorska nie może stanowić całości czy części osiągnięcia habilitacyjnego.

       

      I trochę ogólniejszy komentarz. Wielokrotnie widziałem autoreferaty habilitantów w naukach społeczno-humanistycznych, którzy najwyraźniej nie rozumieją, czym jest owo tajemnicze 'osiągnięcie' z ustawy o stopniach. I tak jak cytowany tu habilitant wkładają do osiągnięcia wszystko, co mają w cv, łącznie z dorobkiem 'doktorskim' i artykułami w prasie lokalnej. I choć nie przeszkadza mi atematyczność tych osiągnięć, przeszkadza mi to, że habilitant twierdzi, że wszystko, co napisał, miało znaczny wpływ na rozwój dyscypliny. Przeszkadzają mi też autoreferaty, które wskazują, że habilitanci nie są w stanie się zastosować do nieszczególnie trudnego zapisu ustawy.

       

      I na koniec, wydawałoby mi się, że to właśnie habilitanci z humanistyki powinni być w stanie przeczytać ustawę ze zrozumieniem. Ciśnie mi się tu jeszcze parę złośliwości na temat humanistów, ale się powstrzymam.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (27) Pokaż komentarze do wpisu „Która część "po doktoracie" jest niejasna?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 lipca 2013 12:38
  • poniedziałek, 15 lipca 2013
    • Z obrazkami

      Pojawił sie  autoreferat ilustrowany. Interesujący, a chyba nawet zaskakujący. Mam wrażenie, że habilitantka wzięła gatunek autoreferatu do jego granic, a może i nawet przekroczyła je. Jestem bardzo ciekawy, czy tę formę skomentują recenzenci.

       

      Zauważyłem ten autoreferat parę dni temu i nadal nie mam do końca wyrobionego zdania na jego temat. Z jednej strony, uatrakcyjnienie autoreferatu to coś pożądanego, z drugiej strony, takie właśnie uatrakcyjnienie nie przekonuje mnie. Ono nic nie dodaje, ilustracje nic więcej nie mówią o badaniach, o habilitantce. To trochę tak, jakby dołączyć to autoreferatu ze dwa kwiatki. Gdybym musiał się opowiedzieć, powiedziałbym chyba, że mi się bardziej nie podoba niż podoba. Forma odrobinę chyba przerasta treść. A może jednak nie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Z obrazkami”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 lipca 2013 00:08
  • wtorek, 11 grudnia 2012
    • Dziwny ten świat....

      Przeglądanie autoreferatów i recenzji nadal dostarcza mi wielu radości (po komentarzach koleżanki kramki nie wiem, czy powinienem się przyznawać do tego). Zaglądnąłem dzisiaj do nauk społecznych, otworzyłem autoreferat, jak się okazało, z pedagogiki. Nie znam się za bardzo, czytałem pobieżnie i nagle zdanie niezwykłe. Habilitant wspomina książkę, na której wsparł się, pisząc swą rozprawę i dodaje, uwaga, że książkę tę w 'dużych fragmentach przetłumaczył na potrzeby własnych badań'. Uderzyło mnie to zdanie - nie mam bowiem pojęcia, z jakiego powodu chciałby habilitant napisać coś takiego.Zakładając, że w autoreferacie chwalimy się, co jest tak niezwykle interesującego w tym, że autor 'przetłumaczył duże fragmenty' książki.

       

      Mierzę oczywiście swą ułomną miarą, jednak, gdy czytam książkę czy artykuł po angielsku, nie tłumaczę go (na swoje potrzeby), ja po prostu czytam go. Po jaką cholerę miałbym tłumaczyć tę książkę czy artykuł? No przecież czytam! I tu właśnie pojawia się ten problem ze zdaniem habilitanta.

       

      Potrafię wymyślić dwie interpretacje zdania habilitanta. Po pierwsze, habilitant nie rozumie, że w rzeczywistości przyznał się do tego, że niespecjalnie dobrze mówi po angielsku i nie rozumie, że są ludzie, którzy po prostu czytają po angielsku i nie muszą 'tłumaczyc dużych fragmentów'. Bo i po mieliby to robić? Po drugie, znajomość angielskiego w polskiej pedagogice jest tak rzadka, że informacja, iż habiltant sam przetłumaczył duże fragmenty, jest tak niesamowita, że habilitacja należy się na wejściu, a recenzenci z żalem piszą recenzje habiltacyjne, wskazując, że to profesura powinna być!

       

      Dziwny ten świat.....

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Dziwny ten świat....”
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      wtorek, 11 grudnia 2012 22:50
  • niedziela, 09 grudnia 2012
    • Podwójne standardy

      Zaglądnąłem do starszych wpisów. Już we wpisie z 11 maja utyskiwałem na obraz nauki wyłaniający się z autoreferatów. Smutna jest ta spójność.Na forum linka do kolejnego artylkułu na temat nauczania wyższego, tym razem studenci mówią o sobie i o nas. I mówią nam: popatrzcie sami na siebie. I gdy patrzymy na autoreferaty, to widok nie jest ciekawy. Ze stron CK wyzierają  podwójne standardy. Wymagamy od studentów tego, czego sami nie robimy. Oczekujemy, że ich raporty i inne prace, prezentacje  będą przygotowane porządnie i  profesjonalnie. Niestety, sami sie nie stosujemy do tych dobrych rad. Swoją drogą jestem bardzo ciekawy, kiedy nasi studenci zorientują się, że mają na nas niesamowity bat i na ocenę obniżoną za słabo przygotowaną formalnie pracę usłyszymy: jest taka, jak pana autoreferat.

       

      Na wypadek wszelki: za moralizowanie wszystkich przepraszam. Jednak  uważam, że to są  ważne rzeczy, o których warto powiedzieć głośno!

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      habilitant2012
      Czas publikacji:
      niedziela, 09 grudnia 2012 17:26